Gość: szwedka
IP: *.*
27.11.02, 12:55
Chodzi mi zwłaszcza o fryzjera i kosmetyczkę.Jak sobie radzicie.Ostatnio byłam u fryzjera, dałam i chłopakowi, który mi mył i farbował włosy (1 godzina), bardzo się przyłożyłi fryzjerce.Po 7 złotych - to był taki salon osiedlowy (Warszawa).A gdybym poszła do Jean Louis David, to co wtedy?Tak samo się zastanawiam, gdy idę do kosmetyczki - jak na hennę, to raczej nie zostawiam, ale jak na długi zabieg - 2, 3 godziny?Dodam, że na taki zbieg idę sobie bardzo sporadycznie - 1, 2 razy w roku.Jeśli obowiązuje zasada 10%, to fryzjerce powinnam zostawić 12 zł przy 120 za usługę, ale dla mnie to chyba za dużo.To jak to jest z tymi napiwkami?!