Dodaj do ulubionych

Re: Pies mojego męża

IP: *.* 14.12.02, 19:10
Mój mąż posiada psinkę, RODWAJLERA który poprostu mnie nienawidzi uprzyksza mi życie, śmierdzi i wszędzie jest jego sierść.Pożera moje buty , zabawki dziecka i wszystko co jest w zasięgu jego pyska. W dodatku jest to grożny i duży pies a mamy 7miesięczną córeczkę, nie ufam temu psu i nie pozwolę aby moje dziecko wychowywało się w jego towarzystwie, zwłaszcza co ostatnio się dzieje, jak te trzy rodwajlery zagryzły dziwczynkę, napewno słyszałyście o tym.A niestety mój mąż niechce pozbyć się psa więc jest on najczęstszym powodem naszych kłótni.Może ktoś ma podobny problem, a pozatym co o tym sądzicie, czy tylko mój mąż posiada takiego wrednego psa?
Obserwuj wątek
    • Gość: Baś Re: Pies mojego męża IP: *.* 16.12.02, 15:27
      Mam pytanie podstawowe: ile lat ma ten pies? Bo jeżeli to jeszcze jest szczeniak - mimo swojej wielkości - to musicie razem RAZEM!! zabrać się za jego wychowywanie. Chociaż nie masz co liczyć, że będzie słuchał Was jednakowo - zawsze tylko jedno z Was będzie panem, a drugie - członkiem stada. I prawdopodobnie tym członkiem stada będziesz niestety Ty i Wasze dziecko. W związku z tym nie możesz sobie pozwolić na to, żeby pies robił co chce on sam, a nie to, czego Ty od niego wymagasz. Ale przy rottweilerze to nie będzie łatwe zadanie. Natomiast jeżeli pies ma już kilka lat, to jego zachowanie jest wynikiem wychowania (a raczej braku ułożenia) go przez męża. Wtedy do roboty jw, ale to będzie kilka razy trudniejsze i kilka razy dłużej zejdzie, żeby pies się przestawił. I będzie wymagało żelaznej konsekwencji w działaniu. A to, że pies śmierdzi to może dlatego, że dawno nie był kąpany? I w czym przejawia się fakt, że robi Ci na złość? A na sierść w każdym kącie niestety nie ma lekarstwa. Trzeba psa czesać codziennie na spacerkach to będzie jej mnie w domu, ale napewno nie zniknie zupełnie - nie masz się co łudzić.A co na to wszystko Twój szanowny małżonek? Bo nic nie napisałaś?PozdrawiamBasiaz 11-letnim owczarkiem niem. - suką, którą mam od ukończenia przez nią 5 tyg. życia i która "bez bólu" przeszła pojawienie się moich dwóch córek
      • Gość: guest Re: Pies mojego męża IP: *.* 16.12.02, 15:58
        Polecam Ci książkę "Okiem psa" Johan Fisher`a a na sierść Vitalin - tran, najlepiej podawać psiakowi strzykawką wprost do pyszczka. Nie zgadzam się, co do opinii o rottwielerach - to są BARDZO łagodne psy, pod warunkiem, ze odpowiednio prowadzone (jak każdy inny pies, innej rasy).A przede wszysktim polecam pokochanie tego czworonoga :) Bo tego chyba Ci brakuje :( Pies jest naprawdę najcudowniejszym stworzeniem pod słońcem (i mój nie-mąż wie, że przede wszystkim psy, a później on :) )dyziak, kochający swoje cztery czworonogi, bynajmniej nie takie malutkie, bo molosy, to...... :bounce::hello:
    • Gość: guest Re: Pies mojego męża IP: *.* 20.12.02, 16:51
      No to macie problem!Ty chyba po prostu nie lubisz tego psa albo psów w ogóle. I tu sie z mężem nie dobraliscie! Nie za bardzo rozumiem, skoro stanowicie rodzinę jaki pies może być "kogoś" - w tym przypadku twojego męża. Jeśli go wniósł w "posagu" to sorry winnetou, powiem ostro - widziały gały co brały! Jeśli jednak pojawił się w waszej rodzinie później to są trzy możliwości: ktoś tu się z kimś chyba nie dogadał lub ktoś tu się z kimś nie liczy lub ktoś się łudził nadzieją na cud. Ale mogę ci udzielic kilku rad. Po pierwsze psiak, nawet najgroźniejszy to nie rybka w akwarium więc nie liczyłabym, że twój mąż się go pozbędzie. Jest pewnie do niego przywiązany. Po drugie nie wiem czy zdajesz sobie sprawę z faktu, że wiekszość ataków na ludzi ma miejsce na posesjach. Pies zawsze bedzie bronił swojego obejścia. A poza tym np. jamnik może być równie groźny jak rottweiler tylko ludzie sobie z tego sprawy nie zdają i jeszcze do tego poddają się sile mediów i tej całej nagonce na duże psy. Dodam, że osobiscie posiadam dwa briardy (psy wielkości wilczura)i półtoraroczne dziecko. I to tylko dzięki tonom literatury (polecam "Okiem psa" i "Dlaczego mój pies" Fishera oraz "Szczenie doskonałe" Gwen Bailey i "Zapomniany jezyk psów" Jan Fennel) i konsekwencji przy wychowywaniu zawdzieczam swój sukces czyli fakt, że obie suki podporządkowały się swojemu miejscu w hierarchii stada czyli naszej rodziny. Po trzecie jeśli pies smierdzi, a jest to samiec to może ma problemy z gruczołami okołoodbytowymi, może z uszami (brązowa, smierdząca wydzielina przy chorych uszach), jeśli przykre zapachy wydobywaja mu sie z pyska to moze to kwestia nieprawidłowej diety albo kamienia nazębnego. We wszystkich tych przypadkach radzę skonsultować się z wetem. A może po prostu pies powinien byc cześciej kąpany? Po czwarte - jesli wyłazi mu sierść to jest świetny preparat firmy beaphar LAVETA Super w kroplach. Po piąte - nigdy nie okazuj, że sie psa boisz! Jak ci zje kapcia to karz mu usiaść, popatrz na niego z góry i nie spuszczając z niego wzroku normalnie na niego nawrzeszcz!!!I co jeszcze? Spróbuj go polubić!Sv

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka