Dodaj do ulubionych

Nienawidzę psów i ich właścicieli!!!

IP: *.* 30.12.02, 15:48
Dziś trzeci raz pod rząd mój spacer z niespełna dwuletnim dzieckiem skończył się powrotem do domu w opłakanym stanie: Bartek jak każde normalne dziecko chodzi własnymi ścieżkami.Tylko, że to przeważnie są zanieczyszczone psimi odchodami trawnikisadJuż trzeci dzień z kolei po przyjściu do domy uruchomiłam pralkę, żeby wyprać kurtkę i spodnie upaprane w psich kupach feeeesadczy tego do cholery nie da się jakoś rozwiązać??? Już naskrobałam maila do urzędników w moim mieście, ale jak znam życie to jak grochem o ścianę...Czy ktoś ma jakiś pomysł, ewentualnie w jego mieście funkcjonuje jakiś skuteczny system usuwania "tego" z trawników?Proszę o sugestie, bo właśnie zamierzam rozpocząć batalię o czyste trawniki w moim mieście.Choć zdaję sobie sprawę, że to jak walka z wiatrakami.Asia
Obserwuj wątek
    • Gość: zgagusia Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 30.12.02, 16:47
      obawiam sie ze tak jak piszesz na koncu - to walka z wiatrakami. Bo trzeba najpierw wychowac wlascicieli ktorzy beda dbali o porzadek po swoich pupilach a tego nie da sie zrobic zadna ustawa czy zarzadzeniem wladz miejskich. Tez mnie szlag trafia gdy musze czyscic smierdzace buty i spodnie synka po spacerze... A widuje i takie sytuacje gdy wlasciciel pieska najspokojniej w swiecie stoi przy zwierzatku zalatwiajacym sie na srodku chodnika....
    • Gość: 0724 Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 30.12.02, 16:54
      W Kanadzie wlasciciele psow chodza na spacery ze zwierzakami i z torebkami foliowymi i do tych wlasnie torebek laduja to co psina zrobi.Musze powiedziec,ze jeszcze nie zdarzylo mi sie wdepnac ani na ulicy,ani w parku.Pewnie,ze sa tez tacy ludzie,co wyprowadzaja pieski po zmroku,albo tam gdzie nikt nie widzi i nie sprzataja po nich,ale to mniejszosc,sa przewidziane kary i chyba sa one egzekwowane,prawo raczej dziala tu sprawnie.W parkach na slupach wisza nawet specjalne torebki,jakby wlasciciel zapomnial,sa tez wydzielone w niektorych parkach miejsca do wybiegania sie dla psow.Mysle,ze duzo zalezy po prostu od kultury posiadaczy zwierzat,same nakazy i zakazy to jednak za malo,zwlaszcza znajac pomyslowosc naszego narodu w ich omijaniu.Pozdrawiam
    • Gość: jakasia Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 30.12.02, 17:17
      Popieram całkowicie twoją walkę ale sama już zdąrzyłam sie przekonać ,że to na nic...Na swoim osiedlu tępiłam jak mogłam wyprowadzanie psów do piaskownicy ale ileż można gadać do tych samych ludzi to samo.Czasem mam wrażenieże niejeden pies jest mądrzejszy od swojego właściciela...( proszę aby mądrzy właściciele psów się nie pogniewali..)Problem z psami to nie tylko ich odchody ale też puszczanie ich bez smyczy i kagańca kiedy niejede z nich jest większy od mojego dziecka.Tu również słyszę ...ale on nie zrobi krzywdy...A skąd ja mam to do jasnej anielki wiedzieć jeśli właściciel ( ka)stoi na klatce schodowej lub pilnuje psa przez okno, albo stoi zagadana z innym(ą) wielbicielką zwierząt???Kiedyś mój młody brat ( 13lat) zwrócił jednej pani uwagęże plac zabaw to nie miejsce na puszczanie psa, zrobił to seri grzecznie .Skończyło się wezwanie straży miejskiej nie do psa a do bezczelnego smarkacza...( dzięki Bogu to wstrętne babsko dostało mandacik ale pewnie do dziś nie zapłaciło!!!).Uff ... ulżyło mi trochę.Ja wiem, że są też noramalni ludzie mający psy i takich też spotykam no ale w oczy rzucają się przede wszystkim ci z którymi nie da się dogadać.Zwykle słyszę : płacę za niego podatek niech sprzątają...A na psy noszę gaz( obrońcy zwierząt_- kupiony u weterynarza!!) i jak jakiś zaczyna nas obszczekiwać i obskakiwać i tylko go wyciągam z kieszeni natychmiast zjawia się właściciel i chyba kupię sobie też gaz na właścicieli bo słyszę, że to spokojny pies tylko moje dziecko biegło....( wstrętne jak może biegac po parkowych alejkach!!!)Jest dużo złości wtym co napisałam ale ona wypływa przede wszystkim z bezsilości.PzdrKasia
      • Gość: Katarka Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 31.12.02, 12:16
        O tak, ten pomysl z gazem jest niezly. Gdybym tak tylko postraszyla wlasciciela ze potraktuje jego psa wielkosci mojego dziecka jako huligana, ktory zamierza sie na nie rzucic i nastepnym razem psikne go gazem, to jestem pewna ze na moj widok wolalby psy do nogi. I w ogole nie interesuje mnie jego argument ze pies sie musi wybiegac, niech z nim wyjezdza za miasto. Inna sprawa ze u nas psy sa wypuszczane nawet w garazu zeby sie wybiegaly, bo pada deszcz i wlasciciel nie chce moczyc glowy. Ja przyjezdzam z dziecmi wystawiam jedno z samochodu, odpinam drugie, a na pierwsze w tym czasie leci znienacka pies jego wielkosci. Moje dziecko zaczyna uciekac co pies traktuje jako zabawe, dziecko sie przewraca, a pies przebiega po nim. Dziecko szlocha a pan mowi: to mlody piesek, tak sie tylko bawi. Zgroza, po trzykroc!
    • Gość: Magda_D Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 30.12.02, 17:28
      NAwet nie wiesz jak się z Tobą zgadzam!!! Codziennie muszę zeskrobywać psie gówienko z conajmniej jednej pary bucików moich dwulatek. Czysta rozkosz! Nigdy nie miałam psa i naprawdę za nimi nie przepadam, a walające się wszędzie odchody bynajmniej nie skłaniają do zmiany zdania - mimo że to naprawdę nie jest wina psów tylko ich właścicieli, którzy nie widzą dalej niż czubek własnego nosa.Dalej w temacie psów, ale z dala od odchodów, strasznie wkurzyła mnie wypowiedź niejakiej Fiolki w grudniowym lub styczniowym "Zwieciadle". Jest ona właścicielką jakiegoś bulteriera czy innego psa mordercy (jedna z tych ras) ale oczywiście wychodzi na spacer bez kagańca (i pies i pani) a jak ktoś jej zwróci uwagę, to mu mówi "Sam załóż kaganiec, ty bucu". Bo pies może i byłby niebezpieczny w rękach dresiarza ale nie w jej fachowych dłoniach. Wypowiedź ta pozostała bez żadnego komentarza redakcji, a mnie trafił szlag. Ile razy chodząc z dziećmi mam serce w gardle jak widzę takie psy idące luzem przy nodze właściciela (często dresiarza ale nie zawsze)? Sama zostałam ugryziona przez psa jako zupełnie dorosła, normalnie się zachowująca osoba - natomiast moje dzieci tak uwielbiają psy, że na ich widok dostają niemalże amoku. Najchętniej rzucałyby im się na szyję. A nie chcę im opowiadać o psach zagryzających małe dzieci. Wolę żeby lubiły psy. Niestety jeśli chodzi o psa w rodzinie, jego właściciele są zazwyczaj absolutnie bezkrytyczni - tym bardziej bezkrytyczni im bardziej nie mogą znieść swoich dwunożnych krewnych. Ot, choroba cywilizacyjna.Magda
    • Gość: Przygoda. Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 30.12.02, 17:29
      Mam pod domem ogrodzony spory placyk, posiana trawka, krzaczki, latem kwiatki, ławeczki, 2 osobne placyki zabaw , piasek, zjeżdżalnie, drabinki.... cud-miód. Wszystko byłoby wspaniale gdyby nie psy i ich właściciele. Puszczają psy wolno, zwłaszcza teraz gdy zimno i na placykach nie ma wiele dzieci. Psy załatwiają się w piaskownicach, na alejkach, a właściciele plotkują. To nie są malutkie pieski, tylko psy, które puszczone wolno przewrócą dorosłego ganiając się, a co dopiero dziecko.Słyszałam rozmowę 2 starszych kobiet gdy ogradzali teren "o robią ogrodzenie, żeby nam pieski nie uciekły na jezdnię, będą miały gdzie biegać..." (bez komentarza) W Gminie powiedzieli mi, że nie mogą zabronić wchodzenia psom na teren placu, bo najpierw trzeba nadać imię placykowi, i nowe władze sie wtedy tym zajmą... Tylko kiedy? Zwracanie uwagi właścicielom to walenie grochem o ścianę. Nie wiem czy ci ludzie są nienormalni? Nic do nich nie trafia. A ja już nie mam siły. Wystarczy zobaczyć jak wygląda plac gdy śnieg zaczyna topnieć, nie można przejść, żeby nie wdepnąć. Zakazałabym trzymania psów w blokach, w miastach dopóki właściciele nie nauczą się jak należy postępować. Albo wielkie podatkik, nie 25 zł rocznie, a 250-500 zł na opłacenie sprzątania po psach.
      • Gość: delfina Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 30.12.02, 18:59
        Wygląda na to , że jesteśmy bezradne. Psy mają swoje prawa , dzieci nie mają prawa do czystej piaskownicy. Widać taki nasz los. Mnie też wkurzają zapewnienia wielkich psiurów " on nie zrobi krzywdy " Dlaczego mam panu wierzyć na słowo ? Pytam się wtedy. A jak ja albo moje dziecko będziemy leżeli pogryzieni w szpitalu to ten sam facet powie : Niewarygodne ! przecież to był taki łagodny pies !" Bo już takie teksty słyszeliśmy w wieczornych Wiadomościach.A tak w ogóle , uważam , że powinien być jakiś zakaz trzymania psów w bloku.
    • Gość: mika Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 30.12.02, 19:26
      Oj tak, tak.Mnie też to doprowadza do szału.Jak ja zazdroszczę zachodowi tych torebek.U nas na osiedlu jest piekna, bujna zieleń bujnie obsrana przez lokalne psy.Tak mi żal, że mała nie może sobie pobiegać po tej trawie.I za co ja płacę spóldzielni? Za publiczne szalety dla psów?Przecież ja nie mam psa.
    • Gość: Hermiona Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 30.12.02, 19:46
      No, to ja się odezwę "z drufgiej strony barykady", czyli jako właścicielka psa, ale bynajmniej nie jako wielbicielka psich kup. Mieszkam w Poznaniu, mieście, które jakiś czas temu wprowadziło obowiązek sprzątania po psach. No i co? I na nakazie się skończyło, bo miała pójść za tym sprzedaż odpowiedniego "sprzętu", albo wręcz udostępnienie go za darmo. Jestem pewna, że gdyby można było takie papierowe czy foliowe woreczki + łopatkę czy inną "łapaczkę" dostać w każdym sklepie, i gdyby jeszcze kosze na tego typu śmieci były ustawione na tyle gęsto, żeby właściciel psa nie musiał chodzić kilometr z psią kupą w kieszeni, na pewno więcej osób sprzątałoby po swoich pieskach. I inna sprawa - społeczna akceptacja - bo o ile wszyscy się oburzają na psy załatwiające się na trawnikach czy chodnikach, to widok osoby sprzątającej "te rzeczy" kwitowany jest często miną, której brakuje tylko puknięcia się w czoło. Tak , jak napisałam, mam psa i co robię, żeby się nie narażać? Wyprowadzam psa daleko od chodników i trawników. Kiedy mieszkałam w bloku nigdy nie spuszczałam psa ze smyczy zanim nie odeszłam ok. 100 m od podwórka, a i to nie zawsze. Co do osób, które mieszkają w takim bloku, a nie chcą się do takich zasad stosować, to czy nie można zwołać jakiegoś zebrania mieszkańców (nie wiem, czy to jest spółdzielnia, czy np. wspólnota mieszk.) i porozmawiać o tym? Nie agresywnie, obrażając właścicieli psów i od progu ich nienawidząc, ale rzeczowo tłumacząc - w końcu może nie mają dzieci i nie uświadamiają sobie, że dziecko bawiąc się w piaskownicy nie powinno raczej robić babek z psich kupek..;)Wydaje mi się, że zawsze można znaleźć jakiś kompromis bez rzucania się sobie do gardeł, ale to zależy od sposobu prowadzenia dyskusji. I od wczucia się w sytuacje innych ludzi. Bo Wam np. przeszkadzają psie kupy, a właścicielowi tego psa przeszkadza np. głośna muzyka, którą puszczacie, kiedy on odsypia nocną zmianę...., albo coś jeszcze innego. Czy też będziecie takie skłonne do kompromisów?Nie wiem, może mam akurat takie "głupie szczęście", ale tam, gdzie mieszkałam, ludzie posiadający psy raczej się pilnowali i nie pozwalali im załatwiać się w obrębie podwórka i jego otoczenia. A jeszcze inna sprawa to taka, że często trawniki, na których tak niechętnie widzicie psy, są zaśmiecone rozbitym szkłem, puszkami, woreczkami foliowymi itd. I jakoś rzadko się słyszy o tym, żeby ktoś się pieklił i wydawał wojnę sąsiadom beztrosko wywalającym przez okno tego rodzaju rzeczy, albo dozorcy, któremu nie chce się sprzątać. Nie mówiąc o tym, że upadek dziecka na psią kupę, a wpadnięcie buzią na rozbitą butelkę to "inny ciężar gatunkowy".I nie bronię tu psich kup, bo sama klnę na czym świat stoi, kiedy muszę czyścić z nich moje dziecko. Jednak wydaje mi się, że propozycje zakazu trzymania psów w bloku są trochę za daleko idące. Równie dobrze można zakazać właczania radia, przyjmowania gości, posiadania małych dzieci itp. itd....Aha, a jeszcze o tej społecznej akceptacji. Moi teściowie mieszkają w Sopocie. Do niedawna było to chyba najbardziej obs.... miasto, jakie widziałam (brak wybiegów dla psów, głównie stare, ciasne uliczki - mowa o starej części miasta); każde nasze wyjście kończyło się skrobaniem butów.... I okazało się, że psim kupom została wydana wojna - ale za tą wojną poszła dostępność "psich woreczków" i propaganda w mieście. Kiedy byliśmy tam ostatnio, kup było na pewno mniej, a kiedy wychodziliśmy z psem, wiele osób bacznie się nam przyglądało. Oczywiście nie wiem, jak to wygląda na co dzień, bo zwykle jedziemy tam na kilka dni, ale wydaje mi się, że Sopot jest teraz znacznie czystszym miastem. Czyli można. Ale sama dobra wola właścicieli psów nie wystarczy.Więc nie nienawidźcie mnie, właścicielki psa aż tak mocno, a ja obiecuję, że kiedy Wasze (nasze)dzieci podrosną i zamienią się w pyskate, aroganckie, hałaśliwe nastolatki,wrzeszczące mi pod oknem i ujeżdżające w tę i z powrotem na motorach, nie będę pisała na tym forum "nienawidzę podrastających bachorów i ich rodziców":hello: Monika
      • Gość: Aannia Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 30.12.02, 20:34
        Hej,podpisuję się pod postem Hermiony wszystkim czym się da i całą resztą :). Sama mam dwa psy, oba biegają bez smyczy - tylko po łące lub polach pod miastem, gdzie są wywożone. A na osiedlu chodzą i owszem, robią kupy, ale u nas jest to urządzone na tyle sprytnie, że "dzieciowe" miejsca są wydzielone i tam dla psów absolutnie wstępu nie ma - bardzo się tego piluje. I jakoś problem kup nie jest bardzo "palący", ale może dlatego, że tuż obok są łąki i wielu właścicieli właśnie tam wyprowadza psiaki.Wszystko jest kwestią organizacji i podejścia ;) Inaczej reaguje człowiek, któremu się zwraca spokojnie uwagę, a inaczej taki, któremu się mówi, że ma pozbyć się swojego zwierzaka. Skąd mój sąsiad grający na fortepianie trzy godziny dziennie, ma wiedzieć, że moja córka śpi między 13 a 14? Byłam u starszego pana, grzecznie spytałam, czy istniałaby mozliwość itd, ustaliliśmy, że wtedy nie gra i już! A mógł na moje burknięcie o nieznośnym hałasie, odburknąć, że zgłosi na policję, że dziecko płacze w nocy... Spróbuj po prostu pogadać z sąsiadami i na pewno wszystko da się ustalić, a jak nie to sprawdź uchwały rady miejskiej i Zarządu Spóldzielni czy wspólnoty mieszkaniowej. Pewne rzeczy (wyprowadzanie psów na smyczy i w kagańcach) są tam uregulowane.:hello:Ania
        • Gość: żona Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! - do właścicieli psów IP: *.* 01.01.03, 18:29
          Niestety, na właścicieli psów, których ja spotykam zwrócenie uwagi w jak najbardziej gezecznej formie działa jak płachta na byka. Na moim osiedlu psów jest chyba więcej niż dzieci, a ogrodzenie piaskownicy nic nie dało. Jak byście wy - właściciele psów zareagowali gdyby nagle rodzice pozwalali dzieciom robić kupy gdzie popadnie i nie sprzątali tego, bo przecież nie ma sprzętu ogólniedostępnego? Przecież to śmieszne! Jak ktoś chce, to weźmie z domu woreczek foliowy i sobie poradzi.TRZEBA TYLKO CHCIEĆ !!!Potrzeba zmiany mentalności ludzi, żeby sprawę rozwiązać, a na to trzeba lat i dobrej woli.Danka - walcząca niestrudzenie z psimi kupami i właścicielami psów bez wyobraźni
      • Gość: Bellith Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 30.12.02, 22:54
        Hermiona, całkiem się z Tobą zgadzam!Problem brudnych trawników to nie tylko problem psich kup. To również śmieci wyrzucane przez okno (!), porozrzucane butelki, pozostałości po wieczornych "imprezach" niewychowanych nastolatków i trochę starszego tzw. marginesu. Po co tyle agresji w stronę psów i ich wlaścicieli? Osobiście uważam, że prędzej przetłumaczy się takiemu właścicielowi, żeby nie wpuszczal psa na teren zabaw dziecięcych, niż sąsiadowi z góry który notorycznie "zapomina", że na śmieci są kosze, a nie trawniki kilka pięter niżej... Oczywiście, że i tu i tu zdarzają się wyjątki. Ja też nie pałam radością, kiedy muszę czyścić buty czy ubranie z psich odchodów, wściekam się,czasem zastanawiam dlaczego inni właściciele psów są tak leniwi (lub beztroscy), bo skoro mi się chce... to znaczy, że inni też mogą zwracać uwagę na to gdzie puszczają swoich ulubieńców. A jeżeli chodzi o sprzątanie po psach to sama też niejednokrotnie spotkałam się z "pukaniem w głowę" przez obserwatorów, którym przecież psie kupy przeszkadzają!Nikt natomiast nie "popukał się w głowę" widząc podchmieloną matkę przebywającą z dzieckiem na placu zabaw i wyrzucającą zbędną już (bo pustą) puszkę po piwie na trawniczek nieopodal... Tak, wiem, to nie ten temat. A na koniec jeszcze mała historyjka, której byłam kiedyś świadkiem: chodnikiem w pobliżu placu zabaw szło sobie starsze małżeństwo, z małym pieskiem, niestety nie na smyczy. Piesek na moment wbiegł na teren placu, ale szybko został przywołany przez swojego pana. Jednak natychmiast z placu podbiegła do starszego pana młoda kobieta i zaczynając od steku wyzwisk pod jego adresem "zapytała" "co twój pies robił tu gdzie bawią się dzieci", mężczyzna próbował nawiązać kulturalną rozmowę, ale kobieta go nie słuchała, nadal krzycząc i nie przebierając w słowach... To wszystko oczywiście na oczach bawiących się dzieci w różnym wieku. I gdzie tu miejsce na dobry przykład dla dzieci, tolerancję, kulturę, szacunek? Naprawdę, więcej szkody wyrządziły wtedy wrzaski tej kobiety niż mały piesek. Co nie znaczy oczywiście, że psy mają biegać po placach zabaw dziecięcych i bez smyczy na osiedlach! Ale po prostu - więcej umiaru i zrozumienia z obu stron. Czego nam wszystkim życzę :)Pozdrawiam Bellith
      • Gość: AgnieszkaP. Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 31.12.02, 00:33
        Ja dorzuce pare obserwacji z mojego, kanadyjskiego, podworka ...W dzielnicach mieszkalnych typu same domki, mozna przejsc pare kilometrow i nie uswiadczyc zadnego kosza na smieci. I nie ma zadnych darmowych woreczkow, lopatek, i temu podobnych gadzetow dla wlascicieli psow. A jednak kupy sa zbierane ( najczesciej w plastikowe worki sklepowe ) i zanoszone z namaszczeniem do SWOJEGO smietnika :) W koncu czyje to sa smieci ? :)To ze nie ma darmowych "pomocy" do zbierania kup to zwykla wymowka. Inna rzecz ze trzeba pokolenia, dwoch zeby zmienic nastawienie ludzi, i nauczyc ich sprzatania po swoich ulubionych czworonogach. Ale jak to zrobic skoro i tak wciaz sami po nich nie sprzatamy ?Agnieszka :hello:
        • Gość: E.T. Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 31.12.02, 05:53
          Dokladnie tak samo jest na moim amerykanskim podworku!!!Darmowe woreczki, lopatki, specjalne pojemniki na smiecie? A moze jeszcze ktos powinien piesku pupcie wytrzec po fakcie?I bynajmniej nie jestem przeciwniczka psow! I jeszcze dodam ze podczas mego paroletniego pobytu w USA jeszcze nie widzialam psa puszczonego wolno bez smyczy w miejscu do tego nie wyznaczonym (sa specjalne psie parki), ani psa w kagancu (dobre ulozenie psa tez wiele mowi o wlascicielu).
        • Gość: Gosia1 Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 01.01.03, 11:07
          Otóż to Agnieszko! Miałam nie zabierać głosu w tej dyskusji, ale jednak cosik napiszę ;). Trudno, jak nie chcecie to nie czytajcie :lol:. Nie lubię tłumaczenia w stylu - a bo ci tam to też śmiecą, a bo są matki, które krzyczą i bluzgają na biednych staruszków z małymi pieskami (to nie osobista przytyczka, ale posłużyłam się tym samym przykładem), a bo po trawnikach jest pełno butelek, papierków, śmieci wyrzucanych przez okno itp tid. Po pierwsze nie rozmawiamy o śmieceniu w ogóle, ale o pozostawianiu nieczystości piesków przez właścicieli tychże. Po drugie - nigdy w ten sposób z nikim nie rozmawiam - odpowiedzialność to odpowiedzialność, albo się ją czuje i bierze się sprawy w swoje ręce, albo nie, ale wtedy proszę nie wyszukiwać najróżniejszych przykładów, aby pokazać jak bardzo "niedobrzy" są "też" inni ludzie - nie tylko właściciele psów. To mi przypomina tłumaczenie dziecka - ja mówię zobacz jak niegrzecznie się zachowałeś, a dziecko na to: ale Michał też był niegrzeczny i to nawet bardziej ode mnie...Co ma piernik do wiatraka??? Kocham psy. Nie cierpię, nienawidzę psich kup na trawnikach. Kocham moją rodzinę, uwielbiam przyjaciół, lubię znajomych, ale nie kocham całego świata, a wręcz są ludzie, których nie znoszę. Czy to oznacza, że jestem niesprawiedliwa? To, że nie cierpię psich kup nie oznacza, że nie cierpię ludzi, którzy te psy mają (imiennie oczywiście) - ale na pewno są wśród nich ludzie, których nie sposób polubić. Jak wszędzie! Jedno jest pewne - wśród właścicieli psów bardzo dużo jest tzw oszołomów. To znaczy takich, dla których nie liczy się nikt, tym bardziej dziecko (czyt. wróg numer jeden ich ukochanego pupilka, nieszkodzi, że ważącego ok 80 kilo...). Na marginesie dodam, że ja sama osobiście jestem oszołomem i mam bzika na punkcie mojego kota, ale nikogo tym oszołomstwem nie karmię, nikt na tym nie cierpi, nikt nie musi zdrapywać z butów gówienka mojego pupilka, ani ponosić konsekwencji mojej miłości do niego. Biorąc kota do domu zdawałam sobie sprawę z odpowiedzialności ciążącej na mnie - kupiłam kuwetę, łopatkę i wiedziałam dokładnie, co i jak muszę robić. Z tego też powodu nie kupuję psa. Bo nie wiem, czy podołałabym tej odpowiedzialności. Ale większość ludzi tak nie myśli, niestety. Fajnie jest wziąć pieska, a potem? No cóż. Trzeba iść do pracy. I co robimy z pieskiem? Są dwa wyjścia: albo piesek całe dnie wyje z tęsknoty w domu, albo też wypuszcza się go na dwór. Oczywiście bez kagańca, coby mógł bronić się przed innymi psami (jasne, przecież nie może być bezbronny i zostać zagryziony). Ale ja się pytam gdzie tu miejsce na odpowiedzialność? Mój syn przez kilka dni bał się wychodzić na dwór. Dzieci z okolicznych domów też, nawet dorośli. Wszyscy byli sterroryzowani przez małego, naprawdę ślicznego psa, który rzucał się na ludzi i gryzł. Znalazłam włąścicielkę, nie pomogło ostrzeżenie. Pies nadal biegał po podwórku bez kagańca, bez nadzoru (w obliczu lęku mojego dziecka miałam w nosie to, czy zostanie piesek zagryziony czy nie - to wina właścicielki, nie moja, że tak myślałam i nie mam wyrzutów sumienia). Wezwałam straż miejską. Wracając ze sklepu zobaczyłam, jak rozmawiają z właścicielką psa. Podeszłam. Ani nie krzyczałam, ani nie wyzywałam. Spokojnie powiedziałam swoje. Pani przeprosiła i dopiero w towarzystwie panów stóżów wykazała skruchę - za moje odstąpienie od skargi zobowiązała się, że nie wypuści pieska samego na dwór. Zgodziłam się. I faktycznie - pieska samego więcej już nie widziałam. Dla zaspokojenia ciekawości powiem Wam jeszcze dlaczego piesek był tak wypuszczany - ano bo sąsiedzi skarżyli się, że zostawiany sam w domu wyje całe dnie...Kiedyś wejście do sklepu zagrodził mnie i mojemu synkowi olbrzymi bokser a właściwie bokserka cud urody. Bez kagańca, bez obroży nawet. Drzwi do sklepu były otwarte i dlatego zapytałam, czy jest w nim właściciel pieska. Od lady odwróciła się jakaś kobieta, powiedziała tylko krótkie "tak". Ja na to: to proszę wziąć psa, bo nie mogę przejść. Ona: proszę przejść bokiem, jak dziecko nie będzie robić gwałtownych ruchów, to sunia nie ugryzie...:eek: Zbaraniałam. Możecie sobie wyobrazić moją minę :lol:. Nie będę powtarzać co powiedziałam, dość, że sięgnęłam też po telefon. Pani pieska natychmiast zabrała i od tego dnia moją skromną osobę obchodzi z daleka...I na koniec. W sklepach zoologicznych jest całe mnóstwo łopatek różnych kształtów, kolorów, wielkości - do wyboru, do koloru. W marketach, na placach targowych jest pokaźny wybór torebeczek foliowych różnej maści. Kosztuje to grosze! W opakowaniu jest tysiąc sztuk (cena: ok. 10 - 12 zł). Moje kochane - trzeba tylko chcieć. A nie zasłaniać się, że państwo nic nie robi. To kwestia kultury a nie państwa. Jak mojemu synkowi zdarzyło się w podróży...na trawkę w lesie...to zakopywałam, a nie czekałam na rozporządzenie ministra czystości :lol:. I nikt nie musiał siedzieć mi na karku i grozić sankcjami, sama wiedziałam, że tak trzeba. Dlaczego właścicielom psów nie przeszkadza smród na wiosnę? Jak mróz puszcza? Boże, przecież nie da się okna otworzyć, wyjść na dwór...Najbardziej kocham widok, jak tuż pod oknem mojej kuchni stoi sobie pan, albo pani, a piesek mając w nosie to, że właśnie gotuję robi swoje...:fou: A dosłownie kilkanaście metrów dalej jest olbrzymia połać trawiasta - łąka, pole. Dosłownie tuż za blokiem. No ale pieska najłatwiej jest wyprowadzić stojąc niemalże w klatce schodowej...Byleby nie zrobił tego w domu, bo wtedy dostałby w dupsko, prawda? Gdyby tak każdy robił co do niego należy, nie odwracając się na sąsiada, gdyby tak każdy czuł się odpowiedzialny przynajniej za siebie a nie próbował czuć tego na sposób globalny - żyłoby nam się o niebo lepiej. Ciekawe, czy ja tego jeszcze doczekam...Gosia, od pewnego czasu skrzętnie omijająca trawkę...
          • Gość: Bellith Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 01.01.03, 13:19
            Wcale nie biorę tego do siebie, Gosiu! :) To był tylko przykład. Chodzi mi raczej o to, że w kontaktach międzyludzkich jest za dużo agresji i nienawiści.Przecież w każdej grupie społecznej, w każdym środowisku, "klanie" etc. są ludzie - jak wiadomo różni, patrzący na siebie i nie, myślący i nie, sprzątający po sobie i swoich ulubieńcach i nie... Po co więc nienawiść??Pozdrawiam :)zupełnie pokojowa Bellith - kochająca i psy i dzieci :)
            • Gość: żona Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! - do Bellith IP: *.* 01.01.03, 18:35
              To nie jest nienawiść tylko bezsilna wściekłość rodziców, którzy dostają mdłości ścierając psie odchody z ubrań swoich dzieci. Mnie się raz zdarzyło wyrzucić buty Adasia bo nie mogłam ich wyczyścić - wymiotowałam patrząc na nie.I dlatego ja najchętniej wytarzałabym właścicieli psów którzy nie sprzątają po nich w kupach ich pupilków.danka
            • Gość: Gosia1 Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 01.01.03, 20:37
              Cieszę się Bellith :-) Też pokojowo nastawiona Gosia (noooo, nie zawsze...:lol:)
          • Gość: Hermiona Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! -do Gosi1 - biję się w piersi IP: *.* 01.01.03, 13:50
            Gosiu! Masz świętą rację! Bez sensu takie tłumaczenia.Na swoją obronę tylko dodam,że jeśli mojemu psu zdarzy się czasem (a jest to b.b. rzadko) załatwić się w nieodpowiednim miejscu, wyciągam z kieszeni chusteczkę higieniczną, zbieram to, co Gruszka zrobiła i wyrzucam do najbliższego śmietnika. A poza tym wyprowadzam ją z daleka od porządnie utrzymanych trawników, placów zabaw, chodników,parków itp., itd. Jednak będąc z nią na spacerze w lesie czy na łące nie biegam za nią i kup nie zakopuję - trudno, możesz na mnie krzyczeć. Wydaje mi się, że tyle różnych dzikich stworzeń tam to robi, że jest to trochę bez sensu. A kupka dziecka zakopana w takim miejscu to jednak coś innego, choćby ze względów "epidemiologicznych".Tak czy owak obawiam się, że dyskusja zaczyna zbaczać na znajome tory - czyli licytowania się, kto jest lepszy, a kto gorszy, bo kocha/nie kocha zwierząt i ich właścicieli.Tak, jak to już było pisane - każdą sprawę można załatwić w sposób pokojowy i jest do tego potrzebna wola dwóch stron. Krzywienie się na widok człowieka z psem sprawi tylko, że albo nie będzie już na samym początku skory do rozmów, albo wręcz będzie robił na złość. Podobnie jak sąsiad grający na pianinie, słuchający głośno radia czy kąpiący się o pierwszej w nocy (miałam kiedyś takiego - wracał z pracy i napuszczał sobie całą wannę wody - a potem było nawet słychać, jak wchodzi do wody i takie tam.... - a akustyka była taka, jakby kąpał się w mojej łazience przy otwartych drzwiach).A jeszcze poza tym:1. Jeśli goni Was pies, czy choćby zbliża się do Was , a Wam się to nie podoba = boicie się, to w żadnym wypadku nie wolno uciekać, na obcasach czy nie. Bo on po prostu instynktownie będzie Was próbował dogonić, w końcu miał myśliwych za przodków. Najlepiej stanąć spokojnie, wziąć głęboki oddech i trzymać ręce przy sobie - pies zwykle obwącha rękę i odchodzi. Wiem, że zaraz napiszecie mi, że to Was nie obchodzi, bo właściciel ma wziąć psa na smycz - tak, ale są sytuacje, kiedy pies jest bez właściciela, albo jest on na tyle daleko, że nie może wziąć psa od razu, a Wy chcecie być bezpieczne. I tego samego warto nauczyć dzieci - że przed psem się nie ucieka, nie piszczy, nie skacze, bo nawet pies nieagresywny może zareagować gwałtownie. I naprawdę bardzo trudno jest "odwołać" psa, który znajdzie się między takimi kwiczącymi dziećmi - np. dla owczarków to namiastka stadka, które może zaganiać, więc pies jest wtedy w siódmym niebie (czego nie można powiedzieć o reszcie towarzystwa). Tego można dzieci nauczyć, bez względu na to, co się myśli o psach i ich właścicielach, bo dziecko może napotkać bezpańskiego psa i w większości przypadków takie spokojne zachowanie skutkuje. A ucieczka i krzyki mogą się skończyć pogryzieniem.2. to do Agnieszki i mam zza oceanu - a wiecie, że jak sobie teraz przypominam mój pobyt w Stanach, to mimo, że mieszkałam w takiej typowej "peryferyjnej" dzielnicy domków z ogródkami, po prostu nie pamiętam tam w ogóle psów! Ani siedzących przed domem, ani chodzących z kimkolwiek... Więc o sprzątaniu po psach też nic nie potrafię powiedzieć....;):hello: MonikaNo dobrze, już nie truję.
            • Gość: AgnieszkaP. Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! -do Gosi1 - biję się w piersi IP: *.* 01.01.03, 16:28
              mama Oli i Jedrka napisała/ł:> 2. to do Agnieszki i mam zza oceanu - a wiecie, że jak sobie teraz przypominam mój pobyt w Stanach, to mimo, że mieszkałam w takiej typowej "peryferyjnej" dzielnicy domków z ogródkami, po prostu nie pamiętam tam w ogóle psów! Ani siedzących przed domem, ani chodzących z kimkolwiek... Więc o sprzątaniu po psach też nic nie potrafię powiedzieć....;)> > :hello: Monika> No dobrze, już nie truję.Moniko :)To samo twierdzila np. odwiedzajaca mnie tutaj mama czy ciocia. Ze psow jakos tutaj nie widac, ze chyba jest ich malo, itd. Ale jednak sa !! Kanadyjczycy uwielbiaja zwierzaki !!Tyle ze nie ma psow bezdomnych, czy latajacych samopas bo wlasciciel ma zwyczaj wypuszczac swojegi pupila z domu zeby sobie ganial pol dnia. Na mojej ulicy tez rzadko widzi sie psy, a jednak:po lewej stronie : sasiadka ma dwa, jeden bardzo malutki,nastepny dom - dwa spore pieski, juz leciwe.po prawej : pierwszy dom - tylko kot, nastepny - wilczur.na przeciwko : po lewej - nie ma psa, na wprost - jeden , po prawej - jeden. Czyli na 7 sasiednich domow jest 7 psow :) Tyle ze sie jakos nie rzucaja w oczy. Czesto pieski sa pakowane do auta i wywozone gdzies w odosobnione miejsca zeby sie wybiegaly. No i jakos na placu zabaw ( ktory mam z tylu domu ) dzieci i psy sie bezprosrednio nie spotykaja. Wlasciciele psow czekaja na zmrok, i wyprowadzaja swoich ulubiencow kiedy dzieci juz nie ma na placu. A kupy zbieraja :)A ja psa nie mam :( Strasznie bym chciala miec pieska, ale musze byc rozsadna. Jestesmy tu sami i np. jezeli chcielibysmy gdzie wyjecahc, czy jechac w odwiedziny do rodzinki w Polsce, nie mielibysmy co z pieskiem zrobic. Poza tym jak pracuje w dzien to nie ma nas w domu calutki dzien. Moze kiedys, na emeryturze :) Pozdrowienia dla wszystkich,Agnieszka :hello:PS.W wielu budynkach mieszkalnych jest zakaz posiadania zwierzakow.
            • Gość: Gosia1 Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! -do Hermiony - tylko nie za mocno...:-)) IP: *.* 01.01.03, 20:34
              Proszę, nie bij za mocno, bo sobie odbijesz to i owo...:lol: Moniczko, życzyłabym sobie (z całego serca) aby wszyscy właściciele piesków byli tacy jak Ty. :-) Serio! A wracając do lasu - no przecież cała dyskusja dotyczy podwórek i placów zabaw. To, że ja zakopuję hmmm "coś" Krzysiaczka, ma swój naturalny powód - poza tym my naczelni, podobno...Tak mi jeszcze tylko przyszło do głowy - a co będzie jak wszyscy przeniosą się do lasów??? :lol: :lol:Pozdrówka Gosia - kocia oszołomka :lol:
      • Gość: Evi Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 31.12.02, 11:11
        Zgadzam się z toba w zupełności Hermiona!!!! Uważam,że trzymanie psa w bloku czy tez w wielkim domu z ogrodem nie ma tu znaczenia. Wszystko zależy od właściciela a nie od psa. Do tego co powiedziałaś dodam tylko to,że mnie czasami tez denerwuje(nie mówiąc dosadniej) gdy np. jakiś pan (w drodze gdzies przed siebie)najczęściej w stanie "upojonym" idzie przez plac zabaw i załatwia swoja potrzebę nie bacząc na dzieci lub gdy dziecko chce siusiu czu kupkę a mamusia z wygodnictwa wysadza go pod drzewem obok piaskownicy i nie zastanawia sie,czy drugie dziecko akurat w to nie wpadnie. Tutaj dopiero można miec pretensje!!! Przeciez ponoć ludzie są "naczelnymi" w królestwie zwierząt a czasami zachowuja się tak jakby w ogóle nie myśleli. Piszę o tym bo mnie troche denerwuje tego typu atak na psy (bez urazy )- mam na mysli przede wszystkim te "psie kupy". Ja równiez mam psa i dziecko (no i męża ) i razem żyjemy w bloku co nie przeszkadza nam starać się żyć tak aby nie szkodzić innym.Pozdrawiam Ewa !!!!!
        • Gość: delfina Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 31.12.02, 11:33
          Mój gniew jest skierowany oczywiście przeciwko właścicielom. Jeśli ich psie pasje utrudniają innym życie , może nie powinno się im pozwalać na trzymanie piesków w bloku. Nie jestem obiektywna pewnie , bo piszę jako nie posiadająca pieska mama dwóch małych chłopców , która ostatnio uciekała z dzieckiem na ręku po oblodzonym chodniku ( na obcasach ) prze rozwscieczonym zwierzem próbującym ugryźć ją w kostkę. Wszystko to odbyło się przed moim blokiem i na oczach właściciela , który zapewniał , że zwierzątko nic nam nie zrobi ( a psiunio miał wyraźnie chętkę na kawałek moich spodni). Nadmienię tylko , że to były moje najlepsze spodnie , w oczach pana pewnie niewiele warte , ale mnie kosztowały znaczną część moich skromnych dochodów. Gorzej , że mój pięciolatek boi się teraz sam schodzić po schodach , kiedy słyszy , jak niegroźna psina wściekle ujada na dole. Nic nie poradzę na to , że jestem taka dziwna i poglądy mam takie wypaczone i wciąż uważam , że interes dzieci mieszkających na osiedlu powinien być przedkładany nad potrzeby fizjologiczne piesków.
    • Gość: rybka Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 30.12.02, 23:44
      A ja jednego dnia poczuam nienawiśc do właścicieli piesków.Rano szliśmy do sklepu na osiedlu.Pod sklepem słychać bylo szczekanie, a raczej jazgot rozzłoszczonego psa.Nie zwróciliśmy uwagi.Podchodząc blizej sklepu zobaczyliśmy małe, uwiązane stworzonko, bez kagańca .Wygladało calkiem sympatycznie, Siedziało na chodniku.Gdy podeszliśmy bliżej w stworzonku odezwał się lew.Zaatakował męża , na szczescie tylko trochę rozerwł mu kurtkę.A ja zbladłam na myśl, co byłoby, gdyby moja córka szla nie między nami, tylko od strony psa.Acha, a stworzonko atakowało wszystkich przechodzących.A co będą chodzić po chodniku?Tego samego dnia wieczorem pani na parkingu zrobila mi awanturę, że dzieciaka to ja mogę do samochodu z drugiej strony włozyć, ona ma tu pieska do schowania w samochodzie, a jeszcze musi zdązyć na rożaniec, a my właśnie wyszliśmy z kościoła.Co ja obchodzi , że fotelik jest z tej strony...O, wcale nie bylam miła, choć sama mam też psa, tyle, że siedzi na podwórku ,a i tak się czasem martwie, by nic nie zmalowało.
    • Gość: jolka-Gliwice Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 30.12.02, 23:58
      Cześć,Ja też tego nienawidzę, a szczególnie, że spędziłam swego czasu rok w Anglii i tam taka rzecz jak psia kupa na trawniku jest nie do pomyslenia. Tam po prostu tych kup nie ma. W niektórych miejscach sa takie specjalne ogrodzone miejsca i tabliczka "Psia toaleta", ale Anglik wychodząc na spacer ze swoim psem bierze po prostu specjalna łopatkę (podobno w Polsce już są do kupienia) i woreczek, a jak nie ma łopatki to tylko woreczek - i przez woreczek bierze w łapkę to co piesek zostawił. Ale musiałabyś zmienić mentalność ludzi przede wszystkim, bo co mogą władze gminy? załatwić "tajną, gównianą policję?". I co? Wlepiać mandaty a potem egzekwować ich zapłacenie? W kraju gdzie większości przestępców uchodzi na sucho nawet badycki napad, włamanie a nawet i gorsze rzeczy? W kraju gdzie człowiek na człowieka wilkiem o najdrobniejsze rzeczy?Daj sobie spokój,chyba że chcesz rozpocząć krucjatę przeciw wiatrakom, ale ostrzegam, że możesz skończyć jak Don Kichote. Czołem, PS. Na pocieszenie dodam, że mój sym tez ma wiecznie kupy w podeszwach i też klnę na czym świat stoi czyszcząc to paskudztwo. Ale ja też mam psa, i to Bernardyna, a ten to robi kupy, ho, ho. Jolka.
      • Gość: delfina Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 31.12.02, 10:21
        Ja mimo wszystko wciąż uważam , że nasze blokowiska zostały wybudowane dla ludzi ( także dla wrzeszczących nastolatków i panów grających na pianinie ) a nie dla zwierząt. Na moim osiedlu jest o wiele więcej psich odchodów niż innych śmieci , a pijana mamuśka z puszką od piwa w piaskownicy to widok niezmiernie rzadki w odróżnieniu od załatwiających się piesków. Z dwojga złego wolę tę puszkę niż kupę. I nie z każdym sąsiadem można się w tej kwestii dogadać. Niektórzy kochają swoje pieski ślepą miłością. Ta pani , która zagadnięta o kaganiec odpowiada " sam sobie załóż ty bucu" jest chyba niereformowalna ( czyt. potrzebuje konsultacji ze specjalistą).
    • Gość: magamaga0 Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 31.12.02, 11:18
      Rozumiem Twój gniew, ale dlaczego jest on skierowany przeciwko psom?? To wyłacznie kwestia podejscia wlaścicieli... pies ma potrzeby itp.. nie będe sie rozwodzić bo to nie o to chodzi :-)Miejmy nadzieję, że wreszcie ludzie przejrzą na oczy i zobacza co sie dzieje w parkach , na ulicach, skwerkach...W niektórych krajach ktoś mądrze wymysłil: w parkach sa oddzielne ogrodzone skwerki dla psów.. tylko tam wolno im biegac bez smyczy. Rzecz jasna wlasciciele mają obowiązek po nich sprzątać.Pozdrawiam Marghe
    • Gość: addria Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 31.12.02, 11:59
      Ja bardzo lubię psy, ale też nie lubię widoku ich kup na trawaniku. Zwłaszcza ciekawie wygląda walący kupę piesek pod tabliczką "zakaz wyprowadzania psów na trawniki" i jego pani udająca, że nie umie czytać ;-)Mam pomysł dziewczyny ;-) Jeśli oglądałyście film "Dzień świra" proponuję zrobić to, co zrobił główny bohater ;-) Myślę, że wówczas dałoby to do myślenia właścicielom piesków :lol: Tylko kto by się na to zdobył?! :lol:Pozdrawiam!
      • Gość: Vase Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 31.12.02, 17:06
        W Anglii jak zyje nie widzialam nikogo z lopateczka. Natomiast z woreczkami - owszem. Na co drugim slupie wisi kosz przeznaczony specjalnie na ow woreczek z zawartoscia oraz widnieje informacja ile wynosi kara za nie sprzatniecie po swoim pupilu.I ludzie faktycznie sprzataja. Nie raz sie przypatrywalam. Nie tylko starsze panie, ale rowniez np. nastolatek w grupie kolegow! Dziewczyna na randce z chlopakiem! Jakos nikt sie tego nie wstydzi, ani nie puka w glowe. ... co nie znaczy, ze chodniki sa tych "niespodzianek" calkowicie pozbawione.
    • Gość: Ente A ja kocham psy i ich właścicieli :) IP: *.* 31.12.02, 19:20
      Ja to wszystko rozumiem... Sama mam obecnie dwa psy, jedno niemowlę 10-miesięczne i 4-miesięczny Brzusio. Wiem jedno: dzieci kochają psy. Nawet, jeśli robią kupy na trawniku. Nawet jeżeli w nie wdepną ;) Zastanawiałam się jak rozwiązać problem psich odchodów. Ale szlag mnie trafia, kiedy widzę, że cała sprawa odbija się na nieszczęsnych czworonogach a najbardziej pomstują ci, którzy czepiają się wszystkich i wszystkiego, i nie lubią psów. Na moim osiedlu większym problemem niż psie kupy są bezczelni właściciele samochodów, ignorujący całkowicie zakazy wjazdów przed bloki. Naprawdę wolę, by moje dziecko wytarzało się w psich ekskrementach niż naraziło się na zderzenie z samochodem!!! A niedawno miałam właśnie sytuację bardzo na czasie. Wyprowadzałam swojego brytana, który podniósł nogę przy samochodzie, oczywiście nieprawidłowo zaparkowanym. Należę do na tyle cywilizowanych psiarzy, że nie pozwalam swoim zwierzętom oblewać samochodów, ale nawet nie zdążyłam zauważyć, że podniósł nogę! Naraz jakiś babsztyl zaczyna się odgrażać z okna, że -"pies leje... i gdzie ja go wyprowadzam..."-, itp. Wkurzyłam się maksymalnie i nastraszyłam babę, że zadzwonię do Straży Miejskiej, która chętnie założy blokadę na koła. Nie minęło 15 minut - samochodu nie było...Co do wyprowadzania psów bez kagańca: miałam psa, którego byłam pewna. Wiedziałam, że nie zrobi krzywdy i już. Obecnie pewna nie jestem i mój wielki schroniskowiec chadza w kagańcu. Podsumowując, powiem tylko, że mam nadzieję, że wszyscy pomstujący na psy a nie mający psa, mający natomiast dzieci, nie zaszczepią im niechęci do czworonogów. Dziecko, któremu zabrania się kontaktu ze zwierzęciem nie może być prawdziwie szczęśliwe. Tak po prostu jest, z prostego powodu. Dzieci i zwierzęta są tak samo niewinne, dlatego tak świetnie się rozumieją!Pozdrawiam! :)Sunna - psiara
      • Gość: dyziak Re: A ja kocham psy i ich właścicieli :) IP: *.* 31.12.02, 19:53
        Wreszcie dołączam się do Waszych słów, sunna, Hermiona i pozostali. Jestem psiara, totalna, choć nie do końca walnięta. Sama mam cztery (niestety już tylko) psiaki, mieszkam w bloku i .......... eh! sąsiadom psy smierdzą (mnie ich palenie w windzie), psy wyprowadzam na smyczy, załatwiają się, niestety na trawniku i..... nie sprzątam, bo byłam jedyna na osiedlu, która próbowała to robić - specjalny przyrząd (łapka), woreczki i co?! Śmiech, drwina i teksty - "może po moim też pani posprząta?" Jasne, szlag mnie trafia, jak wchodze z psem na trawnik i sama musze wdepnąć w odchody; za chwilkę :) moja Fasolka będzi epo tym biegać. Ale, na litość boską, co mają do tego psy, czemu są winne? A nasze ścieki (sorki) to co?! Ulatują?! Nie zanieczyszczaja środowiska? Nie, no jasne, toż to nasze, ludzkie, czyli "lepsze", hihihi, :lol: Nigdy nie pozwalam moim psom wejść na teren zabaw dla dzieci, ale szlag mnie trafia, jak mamusia wysadza na kupke dziecko poza tym terenem i później moje psy z rozkoszą :( wcinają te cudne odchody dzieciaków, brrrrr, a cóż za zapach!!!! :cry: Kochani, więcej tolerancji i przede wszystkim kultury. Sprzątajmy po naszych czworonogach i nie pozwalajmy załatwiać się dzieciom na trawnikach. Świat będzie lepszy :) Tylko kto mi powie jak to zrobić? :(dyziak, który kocha dzieci i tak samo mocno psy :hello:
        • Gość: tom212 Re: A ja kocham psy i ich właścicieli :) IP: *.* 31.12.02, 22:34
          Czytam te wszystkie posty o psach i ich właścicielach i wiecie co wam powiem? Chyba nam wszystkim, jako społeczeństwu brakuje po prostu wrażliwości na potrzeby i problemy innego człowieka. Jak mamy pieska, to należymy do klanu "psiarzy" co to spotykają się na spacerkach i pomstują na całą reszte czyli np. dzieci głośno się zachowujące i ich rodziców. Jak jesteśmy mamami, to znowu przeszkadzają nam psy, jak fanami motoryzacji, to oczywiście samochód jest ponad prawa pozostałych członków społeczeństwa. Obecnie nie mam psa, stara sunia, owczarek niemiecki, już nie żyje. Mam dwoje dzieci. Pamiętam jak należałam jeszcze do psiarzy jak spotykając się na spacerach rozmawiałyśmy o ludziach nienawidzących zwierząt.Moja suka była całkowicie anty-agresywna, do tego stopnia, że kiedyś została zaatakowana przez pijanego faceta, który ją kopał , a ona tylko się uchylała i to ja musiałam ją bronić. Po prostu nigdy nie ugryzła by człowieka. A kilka razy zdarzyło mi się usłyszeć tekst:"takie psy powinno się wystrzelać, toż to zabójcy, w czasie wojny zagryzały ludzi", mimo, że chodziłam z nią na smyczy. Kiedyś na łące niedaleko bloków w których mieszkałam pewna pani powiedziała do mnie: Czy jak ten pies się wysra, durna pi...o, to pozbierasz, jak to robią ludzie w cywilizowanych krajach? Takie rzeczy opowiadają sobie właściciele psów na spacerkach.A problem leży we wzajemnej nietolerancji i na tym,że ludzie patrzą tylko na swoje potrzreby, a inni też je mają. Więc zamiast narzekać i opowiadać sobie o nienawiści do kogokolwiek, każdy powinien zadać sobie pytanie - czy żyję tak, żeby nie naruszać praw innych ludzi? A jeżeli moje prawa sa naruszane, to mozna przecież spokojnie o tym porozmawiać, przedstawić swoje racje, poszukać kompromisu.Ktoś napisał, że bloki i osiedla mieszkaniowe są dla ludzi, a nie psów. Zgoda, ale te psy mają ludzie.A co do zachowania bohatera filmu "Dzień swira", to ten przykład został słusznie przywołany. Ten pan, choć miał rację, zachowywał się zawsze w sposób tak agresywny i tak dopieszczał swoje obsesje, że mógł wywołać tylko niechęć do siebie. Pytanie tylko - kto na tym cierpiał? Bo chyba on najbardziej.Swoją drogą - kto oglądał niech sobie przypomni wieczorną modlitwę Polaków. Pozdrawiam wszystkich właścicieli psów i tych, którzy ich nie lubią! Miłej zabawy sylwestrowej i udanego Nowego Roku
          • Gość: delfina A kto powiedział , że mam obowiązek kochać psy ? IP: *.* 01.01.03, 00:59
            W konstytucji zapisane czy jak ? A dzieci może i kochają psy robiące kupy w ich piaskownicy , ale już choroby odzwierzęce nabyte przez kontakt z wyżej wymienionymi - jakby mniej.
            • Gość: 0724 Re: A kto powiedział , że mam obowiązek kochać psy ? IP: *.* 01.01.03, 01:31
              A ja mysle,ze gdyby kazdy robil co do niego nalezy,to ten problem bylby mniejszy.Nie mozna zaslaniac sie tym,ze ktos sie ze mnie smieje,gdy sprzatam po psie,swiadczy to o kulturze spoleczenstwa,ze mozna przejsc przez trawnik sucha noga(w Kanadzie mozna chodzic po trawnikach :) )Wiec moze po prostu sprzatajmy po swoich psach,parkujmy samochody na wyznaczonych miejscach,a dzieci na podworku niech robia kupe do torebki foliowej rozlozonej na ziemi,trawie,itp.Proste,nieprawdaz?A ze ktos bedzie pukal sie w czolo,niech sie puka,ale Ty jestes w porzadku,mysle ,ze warto.
        • Gość: farciarka Re: A ja kocham psy i ich właścicieli :) do dzyiak IP: *.* 02.01.03, 22:42
          • Gość: dyziak Re: A ja kocham psy i ich właścicieli :) do farciarki IP: *.* 03.01.03, 13:41
            Zacznę od końca :) w żadnym moim zdaniu nie ma za grosz hipokryzji. Przykro mi, iż tak to odbierasz :(Co do odchodów, które wcinaja psy (nie tylko moje, wszystkie psy!) - sama masz psy, więc dziwi mnie, ż enie wiesz tak oczywistej ( ;) ) rzeczy - psy nie zjadają własnych (chili psich) odchodów, natomiast z lubością wcinają m.in ludzkie. A skąd to wiem? Sorki za dosłowność - to czuć. Oczywiście kocie i innych zwierząt (końskie, krowie, etc). Ups! temat dość poślizgowy :lol:Co do sprzątania po moich psach - gdzie napisałam, że się brzydzę? Jakoś to mi umknęło ( :what: )I owszem, mieszkam w bloku, w dużej ;) kawalerce, psy należą do molosowatych i miałam ich pięć :). Ot, co! I swego czasu gościły u nas jeszcze koty :what: A Tobie gratuluję, że możesz sprzątać tylko i wyłącznei po swoich psiakach ogród, bo jak rozumiem inne psy tam nie wchodzą...?Ciekawa jestem, jak to by wyglądało, gdybys mieszkała na osiedlu, gdzie właścicieli nie interesuje, czy Ty po swoich pupilach sprzątasz, czy też nie. Oni tego robić nie będą, bo (cyt.) "żyją w wolnym kraju :(Zgadzam się z Tobą, należy zacząć od siebie i tu bije się w piersi :jap: ja się poddałam po ok. dwóch miesiącach i bynajmniej, nie z obrzydzenia :)dyziak :hello:
            • Gość: farciarka Re: A ja kocham psy i ich właścicieli :) do dyziaka IP: *.* 06.01.03, 21:37
              W zasadzie myślałam, że nie ma już sensu ciągnąć tej dyskusji. Wszak padło już tyle rzeczowych argumentów, emamy podały tyle, wiele mówiących przykładów. Ale jednak nie wszystkich one przekonały. Widzę, że są wśród nas osoby - nie boję się użyć tego słowa - niereformowalne.marlena napisała/ł:> Zacznę od końca - w żadnym moim zdaniu nie ma za grosz hipokryzji. ----Dyziak, a ja się będę upierać, że jednak jest!!!!! i to całkiem sporo... niestety.marlena napisała/ł:> Kochani, więcej tolerancji i przede wszystkim kultury. Sprzątajmy po naszych czworonogach i nie pozwalajmy załatwiać się dzieciom na trawnikach. Świat będzie lepszy ----Jak dla mnie, ten fragment jest aż nasączony i obficie ociekający hipokryzją!!!!Piszesz, że nie będziesz sprzątać odchodów po swojej gromadzie psów, bo nie chcesz wysłuchiwać komentarzy innych ludzi (czy naprawdę było ich aż tak dużo? szczerze śmiem wątpić). A już kilka zdań dalej piszesz o kulturze, o tolerancji itp. Czy mamy przez to rozumieć, że mimo, iż Twoje psy będą zasrywac (sorry za sformuowanie) każdy kawałek trawnika, ty zasługujesz na tolerancję. A przy czym namawiasz inne forumowiczki do sprzątania po własnych czworonogach, bo dzięki temu jak twierdzisz świat będzie lepszy. :lol: :lol: :lol: :lol:Nie widzisz w tym hipokryzji, naprawdę??? nawet teraz????A teraz kilka zdań na temat psiego hobby - trawnikowego podjadania. Jeśli chodzi o mnie, to rzeczywiście nie było przedmiotem moich zainteresowań, jaki rodzaj odchodów jest psim przysmakiem. Skoro twierdzisz, że nie zjadają własnych - to pewnie masz rację :lol: w końcu to Ty jesteś znawcą tematu i właścicielką TYLKO czterech psów. BTW, czy prowadzisz psią hodowlę? Jeśli jednak mieszkasz w mieście, to wątpię aby okoliczne trawniki obfitowały w odchody innych zwierząt typu konie, krowy, etc. Miejskie trawniki obsr...e są wyłącznie odchodami psów i nielicznych bezdomnych kotów. Jeśli zaś chodzi o koty, to jak powinnaś sama wiedzieć, zwierząta te zakopują swoje odchody - wątpliwe jest więc, aby właśnie one były z taką lubością spożywane przez psy.marlena napisała/ł:>Nigdy nie pozwalam moim psom wejść na teren zabaw dla dzieci, ale szlag mnie trafia, jak mamusia wysadza na kupke dziecko poza tym terenem.Hahahahaha, nieźle się uśmiałam czytając ten tekst. Twoim zdaniem mamusie celowo urządzają publiczne szalety dla swoich dzieci w okolicach placu zabaw?? Naprawdę wyobrażasz sobie, że mamy razem ze swoimi dziećmi chadzają w okolice placów zabaw, po to tylko, żeby ich pociechy mogły załatwić swoje potrzeby fizjologiczne? Tak właśnie zachowują się właściciele psów. Wychodzą na dwór ze swoimi psami, wyłącznie po to, żeby ich czworonogi mogły się załatwić!!! Dziecięce siku, czy też kupka - to sytuacja sporadyczna, a więc zdarzająca się niezmiernie rzadko. I znowu muszę zauważyć, że inaczej twierdzą tylko osoby nie posiadające dzieci. Rodzice wiedzą jaka jest prawda. I od razu zaznaczam, że wcale nie widzę wytłumaczenia dla dziecięcych kupek (nawet jeśli zdarzają się wyjątkowo rzadko). Mamusie również mają obowiązek nie zostawiać TAKICH pamiątek po swoich dzieciach.Ps. Ja wprawdzie mieszkam w domku z niewielkim ogrodem, ale i tak wychodzę na spacery ze swoimi psami. Nie po to, żeby sie załatwiły, ale po to żeby mogły się wybiegać. Zawsze jednak trzymam je na smyczy i kontroluję zarówno to, co miałyby ochotę na takim spacerze zjeść, jak również ilość ich kup. Dzięki temu, że zawsze prowadzę je na smyczy - wszystkie kupy lądują w reklamówce. Nie uważam tego za coś uwłaczającego. Robię to przede wszystkim dla siebie i dla mojego dziecka - mam gwarancję, że nie chodzimy po "własnych" gów...ch.
              • Gość: dyziak Re: A ja kocham psy i ich właścicieli :) do farciarki IP: *.* 07.01.03, 08:21
                Cóż, jak widzę, kolejna dyskusja przerodziła się w słowna przepychankę :( Ponieważ chyba dalsze wypowiedzi nie maja większego sensu, pozwól, że tym postem zakończę ze swojej strony wypowiedź na ten temat.Proszę, bys czytała to co jest napisane, a nie to co Ty chcesz przeczytać :)Co do kotów - jak żyje nie widziałam kota, który na trawniku wykopuje dołek, by tam zakopać swoje odchody. Zakopwyanie w wykonaniu kotów ma raczej charakter symboliczny. Ale może się mylę ;)Nie oceniałam mam, które wysadzają swoje pociechy w pobliżu placu zabaw na moim osiedlu - stwierdziłam tylko fakty (dotychczasowe, nota bene) :)Ni episałam, że na trawnikach osiedlowych znajduje odchody krów, koni, etc. Ale tak, jak napisałam powyżej - masz cudowną zdolność "czytania między wierszami", co nie zawsze jest niezbędne :)I tylko jeszcze jedna prośba - wyjaśnij mi proszę jak dokonujesz następującej rzeczy - prowadzisz swoje psy na smyczy, żeby się wybiegały.. :what: Chyba, ze masz nie lada kondycję, a tego bym szczerze zazdrościła :)Tyle z mojej strony w tej sprawie. Przepraszam forumowiczów za tę jałową dyskusję.z szacuneczkiem :jap:dyziak :hello:
                • Gość: agniesia_ Re: A ja kocham psy i ich właścicieli :) do farciarki IP: *.* 07.01.03, 15:56
                  Witaj forum, Ja w kwestii ogolnej bez kontynuowania jalowej dyskusji.W Twoim liście datowanym 7 stycznia 2003 (08:21:32) można przeczytać:> Co do kotów - jak żyje nie widziałam kota, który na trawniku wykopuje dołek, by tam zakopać swoje odchody. Zakopwyanie w wykonaniu kotów ma raczej charakter symboliczny. Ale może się mylę ;)Z pewnoscia malo w zyciu widzialas Dyziak i z pewnoscia sie mylisz.Poza wyjatkowymi sytuacjami typu zamarznieta ziemia przy minus 10 st Ckoty zakopuja swoje odchody. Nawet koty "kuwetowe"- domowe grzebiaswoje odchody w zwirku.To tyle.
                • Gość: agniesia_ Re: A ja kocham psy i ich właścicieli :) do farciarki IP: *.* 07.01.03, 15:59
                  Witaj forum, Ja w kwestii ogolnej bez kontynuowania jalowej dyskusji.W Twoim liście datowanym 7 stycznia 2003 (08:21:32) można przeczytać:> Co do kotów - jak żyje nie widziałam kota, który na trawniku wykopuje dołek, by tam zakopać swoje odchody. Zakopwyanie w wykonaniu kotów ma raczej charakter symboliczny. Ale może się mylę ;)Z pewnoscia malo w zyciu widzialas Dyziak i z pewnoscia sie mylisz.Poza wyjatkowymi sytuacjami typu zamarznieta ziemia przy minus 10 st Ckoty zakopuja swoje odchody. Nawet koty "kuwetowe"- domowe grzebiaswoje odchody w zwirku.To tyle.
                • Gość: agniesia_ Re: A ja kocham psy i ich właścicieli :) do farciarki IP: *.* 07.01.03, 16:01
                  Witaj forum, Ja w kwestii ogolnej bez kontynuowania jalowej dyskusji.W Twoim liście datowanym 7 stycznia 2003 (08:21:32) można przeczytać:> Co do kotów - jak żyje nie widziałam kota, który na trawniku wykopuje dołek, by tam zakopać swoje odchody. Zakopwyanie w wykonaniu kotów ma raczej charakter symboliczny. Ale może się mylę ;)Z pewnoscia malo w zyciu widzialas Dyziak i z pewnoscia sie mylisz.Poza wyjatkowymi sytuacjami typu zamarznieta ziemia przy minus 10 st Ckoty zakopuja swoje odchody. Nawet koty "kuwetowe"- domowe grzebiaswoje odchody w zwirku.To tyle.
                • Gość: agniesia_ Re: A ja kocham psy i ich właścicieli :) do farciarki IP: *.* 07.01.03, 16:02
                  Witaj forum, Ja w kwestii ogolnej bez kontynuowania jalowej dyskusji.W Twoim liście datowanym 7 stycznia 2003 (08:21:32) można przeczytać:> Co do kotów - jak żyje nie widziałam kota, który na trawniku wykopuje dołek, by tam zakopać swoje odchody. Zakopwyanie w wykonaniu kotów ma raczej charakter symboliczny. Ale może się mylę ;)Z pewnoscia malo w zyciu widzialas Dyziak i z pewnoscia sie mylisz.Poza wyjatkowymi sytuacjami typu zamarznieta ziemia przy minus 10 st Ckoty zakopuja swoje odchody. Nawet koty "kuwetowe"- domowe grzebiaswoje odchody w zwirku.To tyle.
                • Gość: farciarka Re: A ja kocham psy i ich właścicieli :) do dyziaka IP: *.* 08.01.03, 01:25
                  Ja również nie mam ochoty dłużej ciągnąć tej dyskusji. Jak widzę na wszystko masz gotową odpowiedź i zamierzasz bronić się do końca. Skutecznie za to odbiegasz od naczelnego tematu - a takim nadal są psie odchody na trawnikach. No ale cóż, każdy kij ma dwa końce i nikt ani nic nie jest w stanie przekonać Cię, że robisz źle pozwalając swoim psom wydalać odchody gdzie popadnie i nie biorąc za to żadnej odpowiedzialności. Tak jak już wcześniej napisałam, niektórzy pozostają niereformowalni - TY chyba jednak do tej grupy należysz. Piszę to z przykrością, bo myślałam, że ta dyskusja skłoni cię do refleksji i zastanowienia, ale nie... jak widać. Nadal bronisz swoich racji... choć argumentów jakby mniej.A propos kotów. Mój zakopuje swoje odchody i to dość dokładnie. Natomiast nie widziałam NIGDY kota załatwiającego się na miejskim trawniku. Dzikie koty przesiadują zwykle w śmietnikach lub też w piwnicach okolicznych domów. Tam też zwykle załatwiają swoje potrzeby, lub też w okolicach tych miejsc. Dziwię się, że o tym nie wiesz, wszak byłaś również posiadaczką kotów.Zdaje się równiez, że w zimie mamy nie wysadzają swoich dzieci na kupkę na trawnikach. Czym wobec tego żywią się Twoje psy zimą ;) Jak nie trudno zauważyć na trawnikach widać tylko psy, ich właścicieli i... ani śladu kota, czy też innych zwierząt typu konie, krowy, etc. Skąd więc tyle kup :what:marlena napisała/ł:> I tylko jeszcze jedna prośba - wyjaśnij mi proszę jak dokonujesz następującej rzeczy - prowadzisz swoje psy na smyczy, żeby się wybiegały...Wiesz to nie jest takie trudne. Mam specjalne smycze automatyczne, rozwijane do 5 metrów.I na zakończeniemarlena napisała/ł:> Proszę, bys czytała to co jest napisane, a nie to co Ty chcesz przeczytać (...) tak, jak napisałam powyżej - masz cudowną zdolność "czytania między wierszami", co nie zawsze jest niezbędne :)Prawie każdy fragment Twoich wypowiedzi zacytowałam, a dopiero później go zinterpretowałam. Nie było potrzeby czytać między wierszami - wiersze mówiły same za siebie.
            • Gość: farciarka Re: A ja kocham psy, lecz nie ich właścicieli :) do dyziaka i innych IP: *.* 06.01.03, 21:38
              W zasadzie myślałam, że nie ma już sensu ciągnąć tej dyskusji. Wszak padło już tyle rzeczowych argumentów, emamy podały tyle, wiele mówiących przykładów. Ale jednak nie wszystkich one przekonały. Widzę, że są wśród nas osoby - nie boję się użyć tego słowa - niereformowalne.marlena napisała/ł:> Zacznę od końca - w żadnym moim zdaniu nie ma za grosz hipokryzji. ----Dyziak, a ja się będę upierać, że jednak jest!!!!! i to całkiem sporo... niestety.marlena napisała/ł:> Kochani, więcej tolerancji i przede wszystkim kultury. Sprzątajmy po naszych czworonogach i nie pozwalajmy załatwiać się dzieciom na trawnikach. Świat będzie lepszy ----Jak dla mnie, ten fragment jest aż nasączony i obficie ociekający hipokryzją!!!!Piszesz, że nie będziesz sprzątać odchodów po swojej gromadzie psów, bo nie chcesz wysłuchiwać komentarzy innych ludzi (czy naprawdę było ich aż tak dużo? szczerze śmiem wątpić). A już kilka zdań dalej piszesz o kulturze, o tolerancji itp. Czy mamy przez to rozumieć, że mimo, iż Twoje psy będą zasrywac (sorry za sformuowanie) każdy kawałek trawnika, ty zasługujesz na tolerancję. A przy czym namawiasz inne forumowiczki do sprzątania po własnych czworonogach, bo dzięki temu jak twierdzisz świat będzie lepszy. :lol: :lol: :lol: :lol:Nie widzisz w tym hipokryzji, naprawdę??? nawet teraz????A teraz kilka zdań na temat psiego hobby - trawnikowego podjadania. Jeśli chodzi o mnie, to rzeczywiście nie było przedmiotem moich zainteresowań, jaki rodzaj odchodów jest psim przysmakiem. Skoro twierdzisz, że nie zjadają własnych - to pewnie masz rację :lol: w końcu to Ty jesteś znawcą tematu i właścicielką TYLKO czterech psów. BTW, czy prowadzisz psią hodowlę? Jeśli jednak mieszkasz w mieście, to wątpię aby okoliczne trawniki obfitowały w odchody innych zwierząt typu konie, krowy, etc. Miejskie trawniki obsr...e są wyłącznie odchodami psów i nielicznych bezdomnych kotów. Jeśli zaś chodzi o koty, to jak powinnaś sama wiedzieć, zwierząta te zakopują swoje odchody - wątpliwe jest więc, aby właśnie one były z taką lubością spożywane przez psy.marlena napisała/ł:>Nigdy nie pozwalam moim psom wejść na teren zabaw dla dzieci, ale szlag mnie trafia, jak mamusia wysadza na kupke dziecko poza tym terenem.Hahahahaha, nieźle się uśmiałam czytając ten tekst. Twoim zdaniem mamusie celowo urządzają publiczne szalety dla swoich dzieci w okolicach placu zabaw?? Naprawdę wyobrażasz sobie, że mamy razem ze swoimi dziećmi chadzają w okolice placów zabaw, po to tylko, żeby ich pociechy mogły załatwić swoje potrzeby fizjologiczne? Tak właśnie zachowują się właściciele psów. Wychodzą na dwór ze swoimi psami, wyłącznie po to, żeby ich czworonogi mogły się załatwić!!! Dziecięce siku, czy też kupka - to sytuacja sporadyczna, a więc zdarzająca się niezmiernie rzadko. I znowu muszę zauważyć, że inaczej twierdzą tylko osoby nie posiadające dzieci. Rodzice wiedzą jaka jest prawda. I od razu zaznaczam, że wcale nie widzę wytłumaczenia dla dziecięcych kupek (nawet jeśli zdarzają się wyjątkowo rzadko). Mamusie również mają obowiązek nie zostawiać TAKICH pamiątek po swoich dzieciach.Ps. Ja wprawdzie mieszkam w domku z niewielkim ogrodem, ale i tak wychodzę na spacery ze swoimi psami. Nie po to, żeby sie załatwiły, ale po to żeby mogły się wybiegać. Zawsze jednak trzymam je na smyczy i kontroluję zarówno to, co miałyby ochotę na takim spacerze zjeść, jak również ilość ich kup. Dzięki temu, że zawsze prowadzę je na smyczy - wszystkie kupy lądują w reklamówce. Nie uważam tego za coś uwłaczającego. Robię to przede wszystkim dla siebie i dla mojego dziecka - mam gwarancję, że nie chodzimy po "własnych" gów...ch.
              • Gość: żona Re: A ja kocham psy, lecz nie ich właścicieli :) do miłosników psów- jestem rasistą! IP: *.* 06.01.03, 21:59
                Też miałam już nie pisać, ale wracałam ok 20 do domu. Szłam przez skwerek na którym jest plac zabaw dla dzieci i górka z której zjeżdżają na sankach - sam środek osiedla. Nie jakieś peryferie. Śnieżek pięknie padał, więc wszystko wskazuje na to że wreszcie dzieci będą mogły pojeździć na sankach. I cóż zobaczyłam???Stado kilkunastu psów biegających radośnie po górce, częśc z nich stojąca i załatwiająca swoje potrzeby i beztrosko stojący obok właściciele piesków. Płakać mi się zachciało, bo myślałam, że jutro z Adasiem pójdę na sanki. Guzik, nie narażę siebie i jego na kontakt z psimi kupami.Kompletny brak wyobraźni tych ludzi jest powalający.Tak mówię to głośno - jestem rasistą! Walczę i będę walczyć z lekceważącymi kulturę i przepisy właścicielami psów!danka
        • Gość: farciarka Re: A ja kocham psy i ich właścicieli :) do dyziak IP: *.* 02.01.03, 22:56
          Dla ścisłości dodam, iż ja również jestem właścicielką dwóch psów. Nie wyprowadzam ich jednak na spacery w okolice parków i placów zabaw dla dzieci. Jestem matką dwuletniego chłopca i również nie raz miałam wątpliwą przyjemność zeskrobywania śmierdzących kup z bucików mojego dziecka i swoich własnych również.Moje psy (duże) mieszkają w domu z ogrodem. Do mnie więc należy dbanie o porządek zarówno w domu, jak i w jego okolicach. Biegam po trawniku i zbieram, tak zbieram ich kupy do foliowych torebek. Również na spacerze mam zawsze ze sobą woreczki i łopatkę. Nie wyobrażam sobie inaczej - mimo, iż nie mieszkałam nigdy za granicą i nauczyłam się tego w Polsce. Komentarze ludzi (choć przyznam, że zdarzają się niezmiernie rzadko) po prostu lekceważę. Nie widzę powodu, żeby wdawać się w dyskusję. Tego samego uczę włąsne dziecko. Mój synek widząc psie odchody, zawsze zwraca mi uwagę. Już z daleka krzyczy :"mamo, zobacz kupka". Najchętniej sprzątałby po wszystkich psach z okolicy :lol:Dyziaku i inni, naukę musimy zacząć od nas samych.Uwierzcie, innej drogi nie ma.Farciarka - miłośniczka psów, ale nade wszystko dzieci :)
      • Gość: 0724 Re: A ja kocham psy i ich właścicieli :) IP: *.* 01.01.03, 01:42
        To tylko nam sie wydaje,ze mozemy byc pewni swojego psa i ze jest on lagodny i nigdy nikomu nie zrobi krzywdy.Wszystkie psy pochodza od wilka i trzeba to miec na uwadze.Nie ma psow bezpiecznych dla dzieci,kazdy moze zrobic krzywde dziecku i nie trzeba miec wtedy do niego pretensje a do wlasciciela.Wiem dzieci kochaja psy i z wzajemnoscia,ale nie daje sie dziecku do reki zapalek itak samo powinno uwazac sie na kontakty maluchow z psami.PS.Ja tez mialam psy i lubie te zwierzaki.
        • Gość: joas Re: A ja kocham psy i ich właścicieli :) IP: *.* 01.01.03, 12:44
          Moim zdaniem psy (podobnie jak ludzie) są różne: groźne i niegroźne, agresywne i spokojne, bojaźliwe i odważne, itd. A że pochodzą od wilka? Zgodnie z teorią Darwina człowiek ponoć pochodzi od małpy? Czy też mamy na tej podstawie wyciągać jakieś wnioski? Joanka - mama Oli i zupełnie niegroźnego czworonoga
    • Gość: lili Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 01.01.03, 11:23
      Witaj!a co powiesz na to ? Idziemy z mężem i Kacperkiem (prawie półtoraroku) na spacer do parku. Jest tam śliczny plac zabaw na którym synek uwielbia się bawić. Na placu - zero dzieci, zato mnóstwo bezmyślnych właścicieli z dużymi psami, biegającymi wolno i na ogół bez kagańców. Zgroza!!! Ja boję się zwrócić takim ludziom uwagę ( wg. mnie większość jest nie normalna) żeby takiego kundla nie poszczuli na nassad Już mówiłam mężowi, że chyba kupię procę i zacznę strzelaćsmile A on na to ""ale chyba do właścicieli bo psy nie odpowiadają za ich głupotę"". My bardzo lubimy psy( w ogóle wszystkie zwierzęta)i zamierzamy kupić synkowi gdy będzie starszy, ale do tego potrzeba choć trochę odpowiedzialności!pozdrawiam CięDorota
    • Gość: Joola Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 01.01.03, 15:40
      Asiu , popieram Ciebie w 100%. Trzeba wreszcie skończyć z brudnymi trawnikami i piaskownicami. A przede wszystkim z głupotą, brakiem wyobraźni i lenistwem właścicieli psów.Kto decyduje się na psa, musi mieć świadomość, że jest za niego odpowiedzialny. Musi po nim sprzątać. Wątpię, żeby urzędnicy coś wskurali. To właściciele psów powinni zmienić swoja mentalność.Psy bardzo lubię. Ich właścicieli niekoniecznie.
    • Gość: jl101 Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 01.01.03, 18:42
      dolaczam sie do was dziewczyny. niedaleko mojego domu jest park a troszeczke dalej pola mokotowskie (jeszcze wiekszy park :) ). jak urodzil sie moj synek (teraz 3 m-ce) postanowilam chodzic na spacery do tego mniejszego parku, pomyslalam sobie, ze moze mamy jakies poznam (dwa place zabaw w tym parku sa). po pierwszym spacerze wiecej tam nie poszlam. spacerowalam z wozkiem alejkami a po wyjsciu z parku zobaczylam psie kupy na 3 kolkach i wlasnym bucie :fou: mialam psy, kocham psy i chcialabym miec nawet kilka, im wiekszy tym lepszy :) (maz smieje sie, ze chce miec psa na ktorym bede mogla jezdzic) ale nie bede miala mieszkajac w bloku. jak strasznie juz bez tego psa nie moge, to jade na gielde ogladam, przytulam i.... ponownie dochodze do wniosku, ze za pare lat, jak bede miala ogrod (jesli bede miala :) ) to tak, teraz nie.moim zdaniem pies to wielka odpowiedzialnosc. poza tym trzymajac psa w bloku trzeba myslec o tym czy nie bedzie innym przeszkadzal a wiec wyszkolic go, sprzatac po nim itd. a co by sie stalo gdyby nasz pupilek pogryzl (zagryzl?) np. dziecko? nigdy nie wiadomo, co mu strzeli do glowy. mozesz byc pewna psa jesli chodzi o jego stosunek do ciebie, twojego dziecka, ale nie wiesz jak sie zachowa w stosunku do obcego jak go np. zdenerwuje. dlatego pies tak, ale w ogrodzie gdzie kazdy wchodzi na wlasna odpowiedzialnosc.wielbicielka psow
      • Gość: Hermiona Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 01.01.03, 19:39
        Ach, to ja będę wredną małpą i zapytam jl101, co zmieni posiadanie ogrodu w jej życiu? Bo:1. Nie zwolni Cię to od wyprowadzania psa poza teren Twojej nieruchomości, chyba, że masz zamiar "wysadzać" psa w ogródku, co da efekt piorunujący, jeśli w tym samym miejscu będzie bawić się również dziecko, nie mówiąc o roślinach, które źle rosną na psim moczu i odchodach ;)2. Nie wiem, jak duży musiałabyś mieć ogród, żeby mógł służyć za wybieg dla psa. To nieprawda, że duże psy potrzebują dużo biegania, a małe nie i dlatego lepiej w bloku trzymać psy niewielkich rozmiarów. Często jest dokładnie odwrotnie.3. Nie myśl, że fakt mieszkania poza blokowiskiem zwalnia Cię od wychowania psa, oduczenia go wycia itd., bo musiałabyś mieszkać na kompletnym odludziu, żeby Twoi sąsiedzi nie zauważyli, że masz psa. A już znudzone psy szczekające do upadłego w ogrodach to prawdziwa zakała. I wcale nie jest tak, że obca osoba wchodząca do Twojego ogrodu, w którym biega luzem pies, robi to na własną odpowiedzialność. Bo pies, gdziekolwiek będzie, zawsze jest Twoją odpowiedzialnością.4. Wniosek - najlepiej nie mieć psa.;):hello: Monika
        • Gość: jl101 Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 01.01.03, 22:06
          wyjasnienia: dom mioch marzen wlasnie stoi na odludziu przy lesie i tam wlasnie czworonog bedzie mogl poganiac, a i po ogrodzie prosze bardzo mimo ze nie zamierzam zmienic go w psia ubikacje :) mam znajomych, ktorzy pozwalaja psu zalatwiac sie w ogrodzie i zaraz po zdarzeniu leca z lopata i przewalaja kawalek ziemi z kupa do gory nogami, mysle ze to tez jest rozwiazanie. jesli chodzi o wychowanie psa to moim zdaniem oczywiste, ze psa trzeba uczyc niezaleznie od tego czy w miescie czy na wsi i piszac, ze trzeba liczyc sie z sasiadami nie chodzilo mi o wycie, ale zgadzam sie, ze zostawianie wyjacego psa samego w domu jest pierwszym krokiem do sasiedzkiej wojny :lol: natomiast uwazam, ze jesli ktos wchodzi do mojego ogrodu nieproszony to tylko i wylacznie na wlasna odpowiedzialnosc :) w koncu palec ma i dzwonek nacisnac moze.pozdrawiam serdecznie
          • Gość: Hermiona Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!!do jl101 IP: *.* 01.01.03, 22:44
            :)Ale co do tej odpowiedzialności to nie jestem pewna, jak regulują to przepisy, tzn. chyba kodeks cywilny.... :hello: Monika
    • Gość: Bellith pomysł? IP: *.* 01.01.03, 21:00
      Jeszcze w tym palącym temacie :)Tak "na szybko" przyszedł mi do głowy pomysł - a może by tak każda z nas (właścicielek i nie :) )zapytała przyjaźnie nastawiona właścicielkę/właściciela psa (chyba każda z nas zna choć jedną taką osobę)tak po prostu "dlaczego nie sprzątasz po swoim pupilu? moje dzieci muszą przez to chodzić po psich kupach, a może twoje też lub w przyszłości będą" i może taka przyjaźnie nastawiona osoba zastanowiła by się nad tym i... sprzątała a do tego przekazała tą ideę innej przyjaźnie nastawione do niej osobie. I może w ten sposób, pomału, coraz więcej osób myślałoby o miejscu "załatwiania się" swoich psów... sprzatało i unikało placów zabaw. Może jest to jakiś sposób? A może to całkowita utopia? Nie wiem, ale może warto spróbować.Pozdrowionka :) Bellith
      • Gość: Gosia1 Re: Nienawidzę psów... do Bellith IP: *.* 01.01.03, 21:05
        Bellith - pomysł super! Naprawdę! Jedyna moja uwaga zupełnie nie dotyczy sprawy - Bellith, proszę, nie zmieniaj więcej w ten sposób tematu. :-) Pozdrówka Gosia
        • Gość: Bellith Re: Nienawidzę psów... do Bellith IP: *.* 02.01.03, 11:37
          Gosiu! :jap: oczywiście, poprawię się :benetton: :)Bellith
      • Gość: tom212 Re: pomysł? IP: *.* 01.01.03, 21:44
        O, tu masz rację! Krótkie i celne podsumowanie mojego przydługiego i chyba mętnego wywodu. Chodziło mi tylko o to, żeby ludzie (wszyscy): 1. sami robili tak jak należy, nie uprzykrzali innym zycia w imię swobodnej realizacji własnych upodobań 2. zwracali się do siebie z życzliwością, a nie od razu z buta prosto w pysk, bo to wywołuje tylko opór i agresję.Nie wydaje mi się, żeby jakies ograny administracji cokoliwek były w stanie pomóc jeżeli ludzie będą wobec siebie złośliwi i wredni.Ktoś napisał, że nie ma obowiązku kochać psów. Jasne ,że nie. Ale powinnaś rozumieć to,że są ludzie, którzy je kochają, bo inaczej ktoś na forum "pieski" napisze "nie mam obowiazku kochać bachorów, niech sobie łażą po kupkach,jak mamusia chciała miec dzidziusia, to niech go sobie teraz umyje", a 150 innych właścicieli mu przyklaśnie.Są ludzie , którzy nie mają i nie znoszą dzieci. Kiedyś rozmawiałam z moją koleżanką i po kolejnym piwie ona nagle wyznała" wiesz, ja nie mam dzieci nie dlatego, że czekam aż kupimy sobie mieszkanie.(taka była wersja oficjalna) Ja po prostu nienawidzę tych cuchnących mleczną wymiociną małych egoistów. Nie ozumiem co wy, mamuśki , w nich widzicie" Zatkało mnie wtedy zupełnie.Ale to prawda - nikt nie ma obowiązku kochać dzieci. Teraz parę słów do osób powołujących się na przykłady państw zachodnich. Na moim osiedlu(nowym) od kilku lat jest taki smietnik na trwanikach, pełno puszek po piwie, potłuczonych butelek. A przede wszystkim gruzu, połamanych kawałków terakoty i fliz, które ludzie wyrzucali przez okna i tak zostało. Gdybym w tym wszytkim zobaczyła kogos zbierającego kupę psa do woreczka zastanawiałabym się z jakiej planety ta osoba przyleciała.Podsumowując :dajmy życzliwość i szacunek innym, a i nam (może...) będzie dane.
        • Gość: delfina do Tom 212 IP: *.* 01.01.03, 22:57
          Przypomne tylko to , co już napisałam : Nasze osiedla ,bloki i trawniki zostały zbudowane dla ludzi ( i bachorów ) a nie dla zwierząt.
    • Gość: Kasina Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 01.01.03, 23:00
      Mentalność, drodzy Państwo, mentalność trzeba narodowi zmienić, ale z tym to i ewolucja sobie nie poradzi. Prędzej mamuty nauczyłyby sie strachu przed człowiekiem i by nie wyginęły. Sama mam dwa psy, sprzatam po nich gdzie mogę, nawet na brudnym trawniku, ale nie liczę, że innych wtedy ruszy sumienie. Robię tak bo jest to dla mnie normalne, tak jak sprzątam po moich dzieciach.
      • Gość: Adzia Re: Nienawidzę psów ... no właśnie, mentalność... IP: *.* 02.01.03, 09:11
        mama Loli i Macia napisała/ł:> Mentalność, drodzy Państwo, mentalność trzeba narodowi zmienić, ale z tym to i ewolucja sobie nie poradziKasia, no właśnie trafiłaś w dziesiątkę.Problem nie tkwi w pieskach i ich właścicielach. Problem jest w tym, że my opacznie pojmujemy problem dobra wspólnego.Społeczeństwo wypuszcza pieski, żeby sobie pobiegały po osiedlu, bo nie chce mu się wychodzić na spacer...Społeczeństwo siedzi w piaskownicy i wrzuca do niej: butelki, kapsle, pety, papiery (na prezerwatywę jeszcze nie trafiłam, ale to pewnie kwestia czasu) ...Społeczeństwo pozwala dzieciom deptać wypielęgnowane miejskie trawniki (bo swoją pracę owszem szanuję, ale cudzą? Eee, bez przesady...)Społeczeństwu segregacja odpadów wydaje się przesadą, a nawet szkodliwym fanatyzmem ;-) (spróbujcie odmówić w sklepie wzięcia reklamówki...)Społeczeństwo uważa za stosowne dzielić się z bliźnimi zawartością swoich ślinianek, dzięki czemu idąc chodnikiem z dzieckiem, muszę iść slalomem. Czasem komuś zwrócę uwagą i tylko czekam, kiedy za to dostanę :-(Jak mówię - to nie problem piesków. To nasza chora mentalność.Póki co, jest śnieg, i brudu nie widać ;-)
        • Gość: eBeata Re: Nienawidzę psów ... no właśnie, mentalność... IP: *.* 02.01.03, 14:40
          Adziu a ja trafiłam, nawet nie tyle ja co kolega synka. Zaczął dmuchać znaleziony w piasku balonik. Udało się zabrać i wyrzucić ;-).A co do właścicieli piesków, to po prostu jesienią wymiękłam.Pomimo trawników na moim osiedlu, często widać właścicieli piesków przechadzających się z pupilami popołudniem lub wieczorem po terenie przedszkoli /jedyne ogrodzone miejsca gdzie miałam nadzieję, oj NAIWNA!, pobawić się z dzieckiem na trawie bez obawy o stan butów/.No i raz nie zdzierżyłam i spytałam się /grzecznie/ pani dlaczego wyprowadza pieska na tym terenie? - a bo tutaj jest jeszcze w miarę czysty trawnik, to i ona nie wdepnie i piesek się nie wytarza, bo wie pani on tak lubi się tarzać w kupie. A na osiedlu tak brudno.Nasze społeczeństwo jest naprawdę chore, nie tylko w psiej sprawie.Boli bezsilność. Prawna też. Sądzę, że gdyby kary za pogryzienie, zniszczenie odzieży a nawet zwykłe obszczekanie były bardzo, bardzo dotkliwe więcej psów chodziłoby na smyczy. A tak niska szkodliwość społeczna ;-). W każdym razie z biegania zrezygnowałam właśnie dzięki pieskom. A synek przez jakiś czas nie chciał wychodzić na rowerek, bo go piesek pogonił i capnął w nogę /na szczęscie nie szkodliwie - bawił się, młody był, rozkoszne prawda???/.Więc jako miłośniczka zwierząt, w tym psów, pragnę zauważyć, że oświadczenia w stylu - mój piesek jest łagodny, jeszcze nigdy nikogo nie ugryzł itp. nie trafiają do osób z małymi dziećmi, ani do osób które psów się boją. Bo boją się wszystkich, tych łagodnie wyglądających też. I dlatego właściciele psów powinni myśleć.Powinni.Nie wiem, trzeba czekać na inną mentalność przyszłych pokoleń.A co do kotków. To na osiedlu mieliśmy ich miłośniczkę, która z piaskownicy brała piasek do kuwety. Następnie z brudną kuwetą schodziła na dół, wysypywała brudny piasek w jednym rogu do piaskownicy i z drugiego brała nowy. To była starsza pani i chyba dlatego starczyło mi cierpliwości aby od razu jej nie dusić, tylko poprosić aby zużyty piasek wysypywała do zsypu lub w krzaki /przynajmniej lżej będzie miała/. Posłuchała ;-). Życie po prostu cudne jest ;-).
        • Gość: AgnieszkaP. Re: Nienawidzę psów ... no właśnie, mentalność... IP: *.* 02.01.03, 17:21
          No wlasnie, chora mentalnosc ... Czy stan jest naprawde beznadziejny i nie ma szans na wyleczenie ?Od kiedy na swoje ukochane Sepolno we Wroclawiu wracam tylko z wizyta, ostatnio srednio co 2 lata, patrze na wszystko innymi oczami, i az sie plakac chce. Taka piekna dzielnica, tyle zieleni, placow, ogrodow, i tyle zaniedbania. Wyglada to tak, jakby faktycznie totalnie nas nie interesowalo to co sie dzieje przed naszym progiem. Przeciez ogolnie nie jestesmy brudasami, lubimy czystosc, ladne mieszkania, okna czyste a w nich bielutkie firanki. A obok ?W smietniku kraza roje muchy nad rozwalonymi odpadkami, bo jeszcze tylu ludzi nie wie co to sa plastikowe woreczki na smieci, poza tym mozna uzyc wlasnie te reklamowki ze sklepow, zawiazac i w ten sposob wyrzucic do kontenera. Plac zabaw - tak jak pisalyscie, smieci, odpadki, kupy. Na laweczkach siedza stali bywalcy raczacy sie piwkiem i co tam im jeszcze wejdzie pod reke. A obok bawia sie dzieci :(Nie opodal mojego mieszkania jest pusty plac posrod ogrodow. Niestety, sluzy on jako nielegalne wysypisko smieci gospodarczych, resztki z remontow, stare meble, itp. Podczas ostatniego pobytu miasto wszystko wyczyscilo, usunelo te stosy odpadow, zagrabilo. Na nastepny dzien juz byly stosy nowych smieci.I tak "robimy" pod siebie :(Nawet nie warto probowac. Moja mama w naszym ogrodku pod oknem zalozyla nowa siatke ( ogrodzenie ). Bylo ladnie przez kilka dni bo siatka sie niestety ulotnila :( Zasadzila rzad tuj wokol ogrodzenia, ok. 30. Pewnego pieknego poranka po tujach zostaly tylko dolki :( Jak to jest ze moi sasiedzi w Kanadzie potrafia dbac o swoje otoczenie ? Czysta, atrakcyjna dzielnica podnosi wartosc nieruchomosci, czyli ich domki beda mialy lepsza cene, bo ludzie chca tam mieszkac. Dlatego po pracy kosza trawke, grabia liscie, sprzataja te kupy i zbieraja smieci. A z brudnych, zaniedbanych czesci miasta ( bo przeciez i takie sa ) normalni ludzie uciekaja. Ale na Sepolnie wlascicieli nie brakuje, tez powinno im zalezec zeby, w razie czego, dostac lepsza cene za swoje mieszkania.No i zyc w czystosci.Jednak nam w dalszym ciagu wszystko "wisi i powiewa".Czy to sie kiedys zmieni ?Agnieszka PS.Adzia, dobrze wypielegnowany trawnik to taki po ktorym mozna biegac :) i go nie wydeptac. Ale wymaga to koszenia, nawozenia itp., niestety ...
    • Gość: lea Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 02.01.03, 12:39
      A w czechach ten problem rozwiązany jest w nastepujacy sposób :opłaty za psa są kwartlane i niemałe 50zł, emeryci 25zł. kiedy zostanie dokonana opłata, właściciel psa otrzymuje woreczki ( na cały kwartał ). Pozatym coraz częściej pojawiają się kosze przeznaczone dla piesków ;)na placach zabaw są znaki zakaz wstępu pieskom ;), właściciele psów, którzy wypuszczają je bez smyczy na spacerze w miejscu publicznym są karani mandatem 100zł.Psy można wypuszczać w miejscach dalszych od blokowisk, i placów zabaw, a właściciele są coraz częściej upominani przez ludzi o zbieraniu kupek po swoich psiaczkach ;) - skutkuje. Jeżeli pies zjawia się na placu zabaw wzywana jest straż miejska.Sama jestem tzw. psią mamą - KOCHAM ZWIERZACZKI, a psiaki szczególnie no ale zasad trzeba przestrzegać :)I jeszcze jedno mnie to tak naprawdę potrafi wkurzyć kiedy widzę pijaczka załatwiającego się tuż przy piaskownicy :gun: ... bez komentarza...pozdrawiam :hello: psiara lea
    • Gość: AsiaR Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!!- dziękuję wszystkim IP: *.* 02.01.03, 23:09
      Widzę, że temat z gatunku tzw "chodliwych"...Bardzo dziękuję wam wszystkim za dotychczasowe wypowiedzi. Czytanie ich umocniło mnie w mocnym postanowieniu poprawiania świata. Szkoda, że pojawiły się głosy w stylu "jak sprzątałam to mnie wyśmiewali", bo wiecie co? uważam, że najpierw zaczyna się od siebie. Chcecie żeby sprzątali?- sprzątajcie mimo ironicznych uśmiechów. Może popatrzą, popatrzą i za rok też sprzątną???Ja nie wacham się poprosić kogoś, żeby wyrzucony pod nogi śmieć przeniósł te dwa metry do śmietnika, a jeśli mi przy wyciąganiu ręki z kieszeni wypadnie np zużyty bilet to zginam kark i podnoszę go nawet z błota (mimo, że też na mnie wtedy patrzą).Co do torebek i specjalnych koszy- to i owszem, BYŁY- już z 10 lat temu :-( . Tylko, że istniały jako dodatkowe kosze na śmieci, a torebki rozsypywał wiatr i dzieci. Ponadto systematycznie ginęły (miały kształt piesków), bo ludzie kradli je np na działki !!! Czyli zerowy skutek.Kilka razy przeczytałam tu o ogrodzonych placach dla dzieci-a u mnie czegoś takiego nie ma! I tak czytając wasze posty narodziła się we mnie myśl: do wojny z kupkami dołączę chyba batalię o taki plac?I chyba macie rację, że o ile w walce o czyste trawniki musimy jednak wpływać na właścicieli, a nie na władze- to już napewno jeśli chodzi o wspomniany plac, gnębienie urzędników ma sens?Mieszkam w blisko 50-tysięcznym mieście, a plac zabaw jest jeden, nieogrodzony, w parku, gdzie biegają głównie pieski.Pozostałe to osiedlowe zardzewiałe huśtawki.Podoba mi się pomysł Bellith z tym pokojowym podejściem do życzliwie ustosunkowanego właściciela psa. Może nie od razu ale jest szansa, że pomoże...DYZIAK- mam jedno do powiedzenia- 4 psy w bloku??? Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy wzięli udział w dyskusji.Asia
    • Gość: szpulotek Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 03.01.03, 20:26
      Co za wstrętne, obrzydliwe sformułowanie!!! "Nienawidzę psów i ich właścicieli" Okropność. Jak tak można o kimś powiedzieć...To ohydne. Jestem zniesmaczona. Co Ci zawiniło zwierzę??? Nie potrafiłabym o kimkolwiek tak nawet pomyśleć, a cóż dopiero afiszować się na forum. Paskudztwo wyjątkowe.
    • Gość: szpulotek Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 03.01.03, 20:26
      Co za wstrętne, obrzydliwe sformułowanie!!! "Nienawidzę psów i ich właścicieli" Okropność. Jak tak można o kimś powiedzieć...To ohydne. Jestem zniesmaczona. Co Ci zawiniło zwierzę??? Nie potrafiłabym o kimkolwiek tak nawet pomyśleć, a cóż dopiero afiszować się na forum. Paskudztwo wyjątkowe.
      • Gość: AsiaR Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 03.01.03, 22:21
        Nie wdam się w dyskusję z Tobą Szpulotek.Ale za wypowiedź na ten temat dziękuję również Tobie.
        • Gość: Behemot Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 03.01.03, 22:58
          Asiu czasem myślę tak samo jak Ty. Może tylko powiem: nienawidzę niektórych psów i niektórych właścicieli psów! To dziwne, bo zawsze kochałam psy. Niestety mieszkam obecnie na obrzeżach dużego miasta, większość naszych sąsiadów ma wielkie, groźne psy, trzeba toczyć wojnę o to, aby wyprowadzali je na spacer na smyczy i w kagańcu. Mój ukochany kotek bardzo cierpiał przez jednego boksera :gun: potem przepadł bez śladu... :(Nie mogę spokojnie wybrać się z dziećmi na spacer, nie mówiąć już, że wszędzie leżą kupska po tych psach, raz nawet moje dziecko wpadło na taką kupę ręką!Mój mały synek śpi w dzień bardzo mało tylko na tarasie, ale niestety bardzo często budzi go jakieś szczekające bydlę :gun: Generalnie większość właścicieli psów to osoby nieodpowiedzialne! Ja kocham koty! I pieska moich rodziców! Kundelka. Pozdrawiam. :hello: Gina
          • Gość: delfina Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 03.01.03, 23:59
            Ach , muszę się jeszcze pożalić , nie mogę się powstrzymać. Na moim osiedlu nie tylko trawniki są pełne kup psich , ale też chodniki i wszystko , jak okiem sięgnąć . Przed moim blokiem nie ma piaskownicy i ani jednej huśtawki tylko wielki trawnik usłany psimi odchodami. Na każdym piętrze w mojej klatce mieszka co najmniej jeden pies , który codziennie szczeka na schodach , dostaje szału od huku petard ( w okresie listopad - luty) obwąchuje lub podgryza każdego przechodzącego , no i oczywiście załatwia się gdzie popadnie. Ludzie , czyście powariowali ?
    • Gość: Gosia1 Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 06.01.03, 18:45
      Kochane to nie mój głos, choć to moje logowanie - ale o skopiowanie swojego głosu poprosiła mnie nasza kochana...Gosia_wiecznie_mŁoda!!! Napisała do mnie na skrzynkę, no to Jej nie zawiodę:Jako swierzy nabytek w Anglii nie zdzierzylam. Na wstepie zaznaczam, ze psykocham ;) Ano wiec kocham, ale nie posiadam. Kolezanka w Anglii posiada ;)Ona pracuje, ja nie wiec psa wyprowadzam a jakze. Kupy po nim zbieram.Piszecie o darmowych lopatkach, o koszach bla bla... ja tu chodze z takimszpadalkiem metalowym do pasku i zapasem woreczkow z supermarketu. Koszewidzialam w Londynie ostatnio jak bylam na wycieczce, a tu jest malutkawiocha pod Londynem i koszy niet (no... na stacji sa ze dwa...)Do czego zmierzam- ano do tego aby wlascicielki psow mi odpowiedzialy najedno proste pytanie- coz takiego im- jako matkom badz przyszlym matkom-zabrania im zbierania kup po pieskach? Jakaz pokretna logika karze powiedzecze spokojem ze ich dzieci tez beda lazic po ekskrementach????Jedno jest pewne- to czy kupy psie beda na trawnikach, czy tez nie- zalezy zpewnoscia nie od psow ;) ja przynajmniej nie znam takowych co to na kibelsiadaja. Zalezy to od nas- wlascicieli psow obecnych, tymczasowych i in spe.Co to za ustawa zabrania wiec wlascicielce czterech psow nabycia lopatki za2, 50 w supermarkiecie i kompletu workow za 3 zeta?? Koszty??? no chyba sieusmieje..... Czy fakt ze pelno kup jest na trawnikach usprawiedliwia nas?Czy mnie usprawiedliwia fakt ze przyjechalam z kraju, w ktorym sie niesprzata, a poza tym to nie moj pies? Nie. Wiec chociaz nie mam psa w Polsceto sprzatam. Nosze go..a po pare kilometrow. I wyrzucam. Myje lopatke. Takieto trudne????Czy do kazdej pozytywnej przemiany potrzebna jest akcja- tak jak "calaPolska czyta dzieciom"? W warszawskich tramwajach uzywamy guzika- i tezakcja Gazety. Bo urzednicy uznali ze w warszawie mieszkaja imbecyle. Terazguziki sa i co? zastoj komunikacyjny w stolicy?? Jakos BBc nic nie mowi....."cala poska sprzata po piesku"???? A moze niech kazda z pan wlascicielekzacznie po prostu po swoim psie zbierac? Moze dolaczy do niej kolezanka zespaceru? Moze jesli moje dziecko wejdzie w go..o- nie bedzie to go..owaszych psow? Moze przestanmy sie z pelna hipokryzja zaslaniac brakiemregulacji prawnych i butelkami na trawniku? Tylko zbierzmy psia kupe, ktoranie jest kupa obca ;) Przestanmy szukac dziury w calym i sieusprawiedliwiac. Nie zbieramy kup bo nie mamy nawyku. Bo siem nam nie chce.Bo latwiej jest zostawic kupe. Przestanmy udawac polinteligentow, bo nam wtym nie do twarzy.Mi sie tez nie chce czasami po siersciuchu sprzatnac. I nie sprzatam, alekuweta smierdziec zaczyna, siersciuch tez jakis nieswiezy to sprzatam wkoncu. Musze na zwirek wydac albo piechu nanosic.... koszmar po prostu...moze zaczne zrzucac kupy z balkonu, bo i tak siem nikt nie domysli, czy topsia czy kocia, a poza tym ptaki tez z nieba kupy wala i jakos sie nikt nieczepia.Byc moze ktos sie poczul obrazony- niech nie ma do mnie pretensji, bo nie tobylo moim zamiarem. Boli po prostu ze inteligentne kobiety tlumacza sie ztego ze ich psy wala na trawnik, ba, jest to dla nich normalne.... NIE JEST!Ani normalne ani grzeczne. Ja wlasnie po piesku sprzatam i oswiadczamuroczyscie- jesli bede miec psa- a bede miec na pewno ;)- to wraz z obrozakupie lopatke. I bede wykorzystywac woreczki rozdawane chojnie wsupermarketach. I zadne z waszych dzieci nie wejdzie w kupe mojego psa.Howgh!Ps. TESKNIE ZA WAMI STRASZLIWIE. POCZYTUJE CZASAMI I TRZYMAM KCIUKI ZAWSZYSTKIE DZIELNE BABECZKI. ZA MAMY SAMODZIELNE I MEZATE, ZA TE W DOMU I WPRACY ZA WESOLE SMUTNE BIEDNE I BOGATE. NIECH PRZYSZLY ROK SIE WAMSZCZESCI!!!!My też za Nią tęsknimy, no nie? Ja cholernie tęsknię...Kurcze, jak to się człek przyzwyczaja do dobrego..:lol: Gosia
      • Gość: Agunia38 Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 06.01.03, 22:08
        Wprowadzenie podatku za psy tłumaczono koniecznością opłacania służb sprzatających psie kupy - dlatego nie mam najmniejszego zamiaru sprzątac po moim psie. W razie wdepnięcia, reklamacje proszę zgłaszać do odpowiednich urzędów :lol: A załozycielce watku, AsiR, radziłabym nie puszczać dziecka na trawniki - bo nie służą one do chodzenia. Własciwie to powinnam poradzić, żebys kupiła psa, dziecko na tym skorzystałoby psychicznie, ty byś się może troche wyluzowała obcując ze zwierzęciem, a i twój punkt widzenia by się zapewne zmienił o 180 stopni, bo jak wiadomo, zależy on od punktu siedzenia. Ale żadnemu psu nie życzyłabym takiej pani, więc nie napiszęsmile Aż się boje pomyśleć, co wyrośnie z dziecka wychowywanego w nienawiści do zwierząt! Ps. Mam dziecko, psa i dwa koty, i na szczęscie nikogo nie nienawidzęsmile))) I jakoś mniej mnie wzrusza psia kupa na buciku Misia niż rozbite butelki, pordzewiale puszki, zużyte kondony, zaspermione majtki, kałuże rzygowin i inne atrakcje, które może znaleźć na trawnikach...
        • Gość: AsiaR Re: Pytanie do właścicieli psów. IP: *.* 07.01.03, 00:03
          Mam pytania do kogoś kto posiada psa.1. Czy wysokość podatku to jest sprawa ustalana w gminie czy jakoś odgórnie (wielkość jednakowa w całej Polsce)?2. Czy tylko się wpłaca na konto gminy wraz z nazwiskiem wpłacającego czy trzeba dokonywać jakiejś rejestracji czworonoga?3. Czy w tej chwili jest coś takiego jak numerek dla psa, i czy jest obowiązkowe posiadanie czegoś takiego na obroży?Proszę nie wieszajcie już na mnie psów :)))) Ja tak naprawdę to kocham pieski tylko... nie mam żadnego- bo widzicie moja mądra mama na moje dziecięce prośby o kupienie pieska, wyjaśniła mi pewną rzecz:PSA NIE WYSTARCZY KOCHAĆ! To jest ogromna odpowiedzialność, obowiązek. Trzeba się poświęcić.Trzeba wstać rano i wyjść na spacer mimo, że za oknem zamieć i -10.Trzeba sprzątać po pupilu.Trzeba dbać, aby mu nie zabrakło niczego, bo to w końcu my go zapraszamy do swojego domu.Ale jednocześnie nie zmuszać innych aby byli moimi wspólnikami. Psa posiadam ja!!! Nie mój sąsiad.To tak jak z dzieckiem: dbasz o tego członka rodziny aż do jego śmierci. Nie masz prawa się nim znudzić. Jeśli chcesz psa to wiedz, że od tego nie ma urlopu.Jesteś odpowiedzialna za to co zrobi. Jeśli go nie dopilnujesz to może zrobić coś głupiego.A jeszcze w sprawie chodzenia po trawnikach (Agunia38):FAKT- TRAWNIKI SŁUŻĄ DO OZDOBY, A PSI SZALET TAKA OZDOBĄ NIE JEST!!!!Psie odchody raczej nie uatrakcyjniają trawników na równi z kwiatkami, nie sądzisz????
        • Gość: Yoanka Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! do Aguni38 IP: *.* 07.01.03, 00:21
          Aguniu38 - Twój post poraża jadem. Aż przykro to wszystko czytać, bleeeeemama Michałka napisała/ł:>Aż się boje pomyśleć, co wyrośnie z dziecka wychowywanego w nienawiści do zwierząt! > > Ps. Mam dziecko, psa i dwa koty, i na szczęscie nikogo nie nienawidzęsmile))) I jakoś mniej mnie wzrusza psia kupa na buciku Misia niż rozbite butelki, pordzewiale puszki, zużyte kondony, zaspermione majtki, kałuże rzygowin i inne atrakcje, które może znaleźć na trawnikach...
        • Gość: AgnieszkaP. Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 07.01.03, 04:19
          Beznadzieja ... Asiu, faktycznie walczysz z wiatrakami :(Agunia nie ma zamiaru sprzatac po swoim psie, jej Misiu tez najprawdopodobniej tego nie bedzie robil w przyszlosci, chyba nawet nie bedzie mu przeszkadzala kupa na bucie :what: Trawniki nie sluza do chodzenia ( w wielu krajach jest na odwrot, chodzenie im sluzy :) ), tylko, no wlasnie, sluza psom za ubikacje. A to wszystko z milosci :lol: No i jak Asia kupi sobie kiedys psa to z pewnoscia stwierdzi ze kupa na trawniku wyglada calkiem, calkiem :lol:Hmmm, no i zafascynowala mnie sprawa podatkow za psa ktora miala rozwiazac problem psich odchodow. Jak by to mialo wygladac, sluzby ( to znaczy kto ? ) robiace obchod po kazdym osiedlu, skwerku, parku, itp. ? Ile razy dziennie ? To musialby byc jakis ciagly, zmasowany atak "oddzialow specjalnych" na nasze miasta i miasteczka zeby widac bylo efekty. Uch, ten podatek musialby byc naprawde bardzo, bardzo wysoki.Agnieszka
        • Gość: Adzia Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 07.01.03, 08:44
          No tak, Agunia, to jest słuszna koncepcja.Jeśli ktoś nie może zostawić po sobie budowli, czy poematów, to chociaż psie kupki...bo przecież coś trzeba po sobie zostawic, nie? :lol:
        • Gość: eBeata Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 07.01.03, 09:56
          Agunia nie odwracaj kota i psa ogonem ;-).Tłumaczenie swojego lenistwa i bałaganiarstwa grzechami innych?! Rączki opadają.Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Może na Twoim osiedlu nie jest tak źle i synek w kupkę wpada tylko 2x w tygodniu?. Ostatnio jechaliśmy sankami do parku. Chodniki odśnieżone, piaskiem wysypane więc trzeba było trawnikiem. Poboczem się nie dało. Po prostu nie było jak przejechać /świadczy to o tym, że część piesków była na smyczy ;-)/. Jechaliśmy lawirując środkiem wiekszych trawników. Na węższych nie było takiej możliwości. Sanki w rękę i chodnikiem na piechotę trzeba było.Kochamy psy i dzieci. Masz rację, że nie należy uczyć dzieci nienawiści do zwierząt. Tak samo jak należy uczyć empatii i tego aby innym nie szkodzić. Uczyć tego, że żyjemy wśród ludzi.
    • Gość: E.T. Re: Nienawidzę psów i ich właścicieli!!! IP: *.* 07.01.03, 15:01
      Tylko na marginesie dodam ze w cywilizowanych krajach w parkach i przy placach zabaw dla dzieci sa toalety, nawet wyposazone w papier toaletowy...
    • Gość: farciarka Re: A ja kocham psy lecz nie ich właścicieli :) do dyziaka!!! IP: *.* 08.01.03, 01:29
      Ja również nie mam ochoty dłużej ciągnąć tej dyskusji. Jak widzę na wszystko masz gotową odpowiedź i zamierzasz bronić się do końca. Skutecznie za to odbiegasz od naczelnego tematu - a takim nadal są psie odchody na trawnikach. No ale cóż, każdy kij ma dwa końce i nikt ani nic nie jest w stanie przekonać Cię, że robisz źle pozwalając swoim psom wydalać odchody gdzie popadnie i nie biorąc za to żadnej odpowiedzialności. Tak jak już wcześniej napisałam, niektórzy pozostają niereformowalni - TY chyba jednak do tej grupy należysz. Piszę to z przykrością, bo myślałam, że ta dyskusja skłoni cię do refleksji i zastanowienia, ale nie... jak widać. Nadal bronisz swoich racji... choć argumentów jakby mniej.A propos kotów. Mój zakopuje swoje odchody i to dość dokładnie. Natomiast nie widziałam NIGDY kota załatwiającego się na miejskim trawniku. Dzikie koty przesiadują zwykle w śmietnikach lub też w piwnicach okolicznych domów. Tam też zwykle załatwiają swoje potrzeby, lub też w okolicach tych miejsc. Dziwię się, że o tym nie wiesz, wszak byłaś również posiadaczką kotów.Zdaje się równiez, że w zimie mamy nie wysadzają swoich dzieci na kupkę na trawnikach. Czym wobec tego żywią się Twoje psy zimą ;) Jak nie trudno zauważyć na trawnikach widać tylko psy, ich właścicieli i... ani śladu kota, czy też innych zwierząt typu konie, krowy, etc. Skąd więc tyle kup :what:marlena napisała/ł:> I tylko jeszcze jedna prośba - wyjaśnij mi proszę jak dokonujesz następującej rzeczy - prowadzisz swoje psy na smyczy, żeby się wybiegały...Wiesz to nie jest takie trudne. Mam specjalne smycze automatyczne, rozwijane do 5 metrów.I na zakończeniemarlena napisała/ł:> Proszę, bys czytała to co jest napisane, a nie to co Ty chcesz przeczytać (...) tak, jak napisałam powyżej - masz cudowną zdolność "czytania między wierszami", co nie zawsze jest niezbędne Prawie każdy fragment Twoich wypowiedzi zacytowałam, a dopiero później go zinterpretowałam. Nie było potrzeby czytać między wierszami - wiersze mówiły same za siebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka