Dziś trzeci raz pod rząd mój spacer z niespełna dwuletnim dzieckiem skończył się powrotem do domu w opłakanym stanie: Bartek jak każde normalne dziecko chodzi własnymi ścieżkami.Tylko, że to przeważnie są zanieczyszczone psimi odchodami trawniki

Już trzeci dzień z kolei po przyjściu do domy uruchomiłam pralkę, żeby wyprać kurtkę i spodnie upaprane w psich kupach feeee

czy tego do cholery nie da się jakoś rozwiązać??? Już naskrobałam maila do urzędników w moim mieście, ale jak znam życie to jak grochem o ścianę...Czy ktoś ma jakiś pomysł, ewentualnie w jego mieście funkcjonuje jakiś skuteczny system usuwania "tego" z trawników?Proszę o sugestie, bo właśnie zamierzam rozpocząć batalię o czyste trawniki w moim mieście.Choć zdaję sobie sprawę, że to jak walka z wiatrakami.Asia