Gość: Brenda
IP: *.*
21.02.03, 16:48
Kilka dni temu umieściłam ogłoszenie o sprzedaży fotelika. Nowego, wygranego w konkursie (po raz pierwszy w życiu coś wygrałam:lol: ). Zgłosiła się dziewczyna z Wrocławia, która akurat miała być w Warszawie i zgodziła się kupić fotelik.Umówiłyśmy się. Wzięłam fotelik pod pachę, wyrwałam się z roboty zostawiając naburmuszonego szefa, wsiadłam w taksówkę i pojechałam w umówione miejsce, do knajpki. Kupująca przyszła z mamą (tak jak zapowiedziała zresztą). Boże, tak niemiłej osoby chyba w życiu nie spotkałam (chodzi i o Panią Mamę)Magda, wręcz przeciwnie - przemiła osoba. Pani Mama zaczęła wybrzydzać, co wprawiło mnie w osłupienie, bo przy ogłoszeniu umieściłam dwa linki, żeby można było dokładnie zobaczyć jaki ten fotelik jest. Magda uspokajała ją, że wszystko jest ok, fotelik jej się podoba i pasuje no i nie należy odmawiać skoro umówiłyśmy się wcześniej, poświęciłam swój czas, pieniądze na taksówkę. Na to Pani Mama, że co tu mówić o poświęceniu, bo ja przecież przyjechałam zarobić. Koniec końców, doszłyśmy do porozumienia, Magda zapłacili tyle na ile wcześniej się umawiałyśmy, a ja zobowiązałam się do wzięcie na siebie odpowiedzialności gdyby okazało się, że cokolwiek jest nie tak. Chciałam jeszcze życzyć wszystkiego dobrego Magdzie, a Pani Mama do mnie: "do widzenia Pani, załatwiłyśmy chyba wszystko?". Poczułam się jak zbity pies, bez powodu. Liczyłam na to, że spotkam kogoś miłego, usiądę przy kawie , porozmawiam. Boże, wiem że nie wyglądam jak Bogata Dama. Nie noszę norek tylko kurtkę puchową i dżinsy ale jak można tak potraktować człowieka. Zrobiła ze mnie bezduszną handlarę. A przecież mogłam ten fotelik sprzedać komuś innemu, ale Magda była pierwszą która się zgłosiła i kurdę naprawdę myślałam, że tak będzie fair.Nie mogłam ochłonąc jak stamtąd wyszłam. Ręce mi się trzęsły i cała byłam spocona jak mysz. Poczułam się mniejsza niż łebek od zapałki. Wróciłam do pracy na piechotę rozmyślając całą drogę jak tak można...Chyba zaczynam żałować, że ten fotelik sprzedałam. Wolałabym chyba oddać go komuś potrzebującemu, kogo naprawdę nie stać. Wdzięczność byłaby chyba najlepszą zapłatą.Ludzie bywają tacy podli...Magdo, jeśli to przeczytasz, nie poczuj się urażona. To ma być historia ku przestrodze. Dla jednej i drugiej strony.Brenda