Dodaj do ulubionych

Kosiński- za i przeciw

IP: *.* 24.02.03, 13:40
WitamPonieważ okazało się, ze emocje literackie budzi wcale nie Masłowska, nie Varga, nie Cecko, ale własnie stary, doświadczony skandalista Jurek, postanowilam otworzyć nowy watek, w którym każdy moze napisać:1. Dlaczego lubie Jurka i uważam go za nie-sadystę?2. Dlaczego nie lubię Jurka i uważam go za sadystę?3. Moje refleksje na temat czynności fizjologicznych podejmowanych w twórczości Kosińskiego4. Dlaczego nie czytałam Kosińskiego, a mimo to go nie lubię5. Licytuję ile książek napisał Kosiński i o jakich tytułach6."Stopnie" czy "Kroki"- moja opinia na temat metafizycznej przepaści między tymi pojęciami7. Kosiński a forum Edziecko- rozprawka na temat.a oto mój głos:czytałam "Malowanego ptaka" w przeciwieństwie do "Pana Tadeusza" i walor twórczości Kosińskiego widzę w tym, ze Pana Tadeusza potrafi streścić każdy, a "Malowanego Ptaka" już nie. Polecam tę powieść tzw. młodzieży trudnej, gdyż jest w niej dużo seksu, przemocy i prawdziwego życia, które trudna młodzież- jak wiadomo- sobie upodobała. Moje wątpliwości budzi jedynie możliwość potraktowania tej ksiązki instruktażowo, co w przypadku trudnej młodzieży jest wysoce prawdopodobne. Nie zalecam mimo wszystko czerpania pomysłów z tej powieści, zwłaszcza w dziedzinie życia erotycznego człowieka i nie tylko, gdyż jest toprimo:niebezpieczne, secundo:mało komfortowe (szczególnie dla przedmiotu pożądania (vide: Głupia Ludmiła)tertio: intrygujące jedynie dla milośników sadomasoPoza tym treść "Malowanego ptaka" jest całkowicie fikcyjna i ma się nijak do autobiografii Kosińskiego.Nie lubię Kosińskiego i nie ma to nic wspólnego z tematyką wydalania i moim stosunkiem do tej tematyki.Tym samym konczę swą rozprawę i oddaję glos starym lub młodym wyjadaczkom** niepotrzebne wydeletowaćRosa
Obserwuj wątek
    • Gość: Aluc Re: Kosiński- za i przeciw IP: *.* 24.02.03, 13:49
      jako stara wyjadaczka dodaję - podobno za Kosińskiego wszystko i tak pisali ghost writerzy :lol:
      • Gość: guest Re: Kosiński- za i przeciw IP: *.* 24.02.03, 14:10
        mama Maksa napisała/ł:> jako stara wyjadaczka dodaję - podobno za Kosińskiego wszystko i tak pisali ghost writerzy :lol:Ło żesz ty, naprawdę?...osobiście, jakbym już miała żerować na ghost wrtiterach, to wybrałabym jakichś zdrowszych ;-)
      • Gość: Behemot Re: Kosiński- za i przeciw IP: *.* 24.02.03, 22:55
        "Malowanego ptaka" (całość) i "Kroki" (fragmenty) czytałam dawno temu, bo na studiach, gdy byłam jeszcze niewinnym dziewczęciem ;) Obrzydliwość przede wszystkim :eek: Pamiętam sadystyczno-pornograficzne sceny. To powieści, które moim zdaniem nic dobrego nie wnoszą. Zwykle wracam do przeczytanych książek, Kosińskiego nie mam ochoty więcej czytać. :hello: Gina
    • Gość: guest Re: Kosiński- za i przeciw IP: *.* 24.02.03, 13:55
      Hahahahaha :-)Rosa, ja się zabiję.Ale nie zadałaś jednego pytania:8. Dlaczego nie lubię Kosińskiego pomimo iż nie uważam go za sadystę? ;-)To trudniejsze, nie?Pozdrawiam Agnieszka
      • Gość: guest Re: Kosiński- za i przeciw IP: *.* 24.02.03, 18:33
        8. Dlaczego nie lubię Kosińskiego mimo, iż nie uważam go za sadystę?Kosiński powinien objąc honorowy patronat nad społecznością miłośników sado maso z dwóch przyczyn:1. Każdy kto czyta "Malowanego ptaka" moze rozkoszować się samoudręczaniem i biczować psychikę do woli. wyrafinowani masochiści moga dzielić sobie lekture na odcinki pięciominutowe z dziesięciominutową przerwą, w trakcie której będą rozpamiętywac treśc przeczytanego fragmentu. Dzięki temu przyjemnośc cierpienia nad lektura ulegnie zwielokrotnieniu.2. Sadyści moga czytać tę książkę na głos i czujnie obserwować reakcje.Kosiński podczas aktu tworczego przeżywał rozkosz masochistyczną (bo musiał biedak to z siebie wyrzucic- przy załozeniu, ze informacje Aluc sa pomowieniem ;) ), a jako autor nasycał sie- jak mniemam- dręczeniem potencjalnych czytelników. Polączył wiec w zgrabną formę obie dewiacje i to tłumaczy moją nominację J. Kosińskiego.W związku z tym nie umiem odpowiedzieć na pytanie postawione w tytule, ale niewątpliwie Kosińskiego nie lubię.Rosa
        • Gość: guest Re: Kosiński- za i przeciw IP: *.* 24.02.03, 22:21
          Hi!Nie ma o czym "gadać" - Kosiński to książkowy przykład zboczeńca. Książkę czytałam w WC. Niedobrze mi się robi na samą myśl...., bleeeeee....!!!!Nie wiem tylko kto tak sobie postanowił, żeby "Malowanego ptaka" włączyć ją do kanonu lektur szkolnych.????? To katorga. Może pedagog - zboczeniec.Ta książka nie wniosła niczego dobrego do mojego życia. Pozdrawiam - epaula
        • Gość: Adzia Re: Kosiński- za i przeciw IP: *.* 25.02.03, 07:59
          No, dobra - można w zasadzie uznać go za sadystę, jesli przejawem sadyzmu jest pisanie książek przy których czytelnik cierpi ;-)A wiecie co, ja czytałam "Malowanego" w liceum. Wtedy był na to straszny szał, mieliśmy dwa egzemplarze na klasę i czytaliśmy po kolei - nie dlatego że ksiażka dobra, tylko same wiecie, jak szesnastolatki lubią łamanie tabu ;-) I tak się zastanawiam, czy on czasem nie wywarł jakiegoś wpływu na rozwój psychoseksualny niewinnych pacholąt...ale o to trzeba by zapytać zainteresowanych ;-)A co do szokownia w ogóle - wiecie, jakoś tak jest, że John Irving moż episać o kazirodztwie i jakoś to człowieka nie boli, a taki Kosiński choćby o kwiatkach i motylkach pisał, to to będzie oślizgłe...;-) Kwestia stylu.Pozdrawiam AgnieszkaPS. Wywiązałam się? ;-)
    • Gość: E.T. Re: Kosiński- za i przeciw IP: *.* 25.02.03, 03:12
      Kosinskiego, chyba wszystkie utwory, przeczytalam dawno temu bedac w liceum. Dzisiaj juz wiele nie pamietam ale nie wydaly mi sie ani zboczone, ani szokujace - po prostu inne od pozostalych powiesci.
    • Gość: AnetaDr Re: Kosiński- za i przeciw IP: *.* 25.02.03, 09:43
      Mieliśmy kiedyś na studiach bardzo ciekawe zajęcia, na których zastanawialiśmy się nad kryteriami arcydzieła. Tworzylismy własne rankingi ulubionych powieści i analizowaliśmy czemu one wyglądają (owe listy oczywiście) właśnie w taki sposób. I wtedy doszłam do wniosku, że mam chyba zupełnie prywatną i całkowicie subiektywną definicję arcydzieła. Jeśli po przeczytaniu tej książki "coś" we mnie zostanie, to znaczy, że była dobra i warto do niej wrócić. Nie chodzi o to, zeby streścić w detalach, pamiętać imiona bohaterów i drugoplanowe wątki, ale żeby została jakaś wartość... jakaś scena, słowo, jakieś skojarzenie, zachowanie bohatera... Słowem coś, co się wbuduje we mnie i zostanie na zawsze. To coś, dzieki czemu ulubione książki czytałam już po kilkadziesiąt razy, albo przeczytałam tylko raz, ale wiem, że kiedyś chętnie do nich wrócę. Drobniutki okruch, który już gdzieś we mnie tkwi. Natomiast, jeśli po przeczytaniu książki (a raczej po jej przebrnięciu) na drugi dzień nie zostaje już we mnie nic, to wtedy wiem, że po tę książkę już nigdy nie sięgnę (choć zdarzają się wyjątki, bo do pewnych ksiązek trzeba po prostu dojrzeć). A wracając do naszych rozważań o Kosiński, to muszę przyznać, że na studiach "przerobiłam" całego Kosińskiego. Przeczytałam wszystkie (albo na pewno większość) jego powieści i nie zostało we mnie nic, a właściwie prawie nic. Nie znaczy to, że żałuję, że przeczytałam, nie uważam też Kosińskiego za zboczeńca, ale wiem też, że już na pewno po nie nie sięgnę. Jedyną książką, która to "coś" we mnie zasiała to "Wystarczy być". I tę jedyną polecam wszystkim, a zwłaszcza tym, którzy Kosińskiego nie lubią.PozdrawiamAneta

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka