kosheen4
29.12.06, 11:23
obserwuję za oknem grupkę bachorków w wieku około dziesięciu lat. odpalają
jedną racę po drugiej, i co i raz od pracy odrywa mnie taki schemat: najpierw
świst albo seria eksplozji, a potem długo szczekający pies. drugi pies leży
wciśnięty pod wannę i trzęsie się ze strachu pod kocem. od sąsiadów też
słychać zestresowane wyjące zwierzę, a mi odechciewa się pójść na zakupy, bo
nie lubię podskakiwać wystraszona gwizdem rac.
z satysfakcją zadzwoniłam na policję, żeby postraszyli tych gnojków. w takich
momentach aż się chce powrotu czasów, kiedy mundurowy mógł bezkarnie przylać -
jakby jeden z drugim smarkaty dostali porządny opiernicz poparty pałeczką
sinicy, może zapamiętaliby że ich zabawa jest dla innych niekomfortowa. mam
nadzieję że jak największej ilości smarkaczy w tym roku race i petardy oberwą
jak największą ilość palców. dla tej zabawy nie znajduję usprawiedliwienia.
a gdzie bawi się Twoje dziecko e-mamo, podczas gdy ty surfujesz po sieci? czy
przypadkiem na pierwszym w tym roku śniegu nie podpala właśnie lontu? jeśli
tak, to z premedytacją życzę mu, aby wróciło do domu zapłakane, usmarkane i
zakrwawione.