Mieszkam w domu tesciow. Niestety nie mamy osobnego wyjscia, ani wydzielonego
mieszkanie. Zajmujemy 2 pokoje, malenka lazienke, a kuchnie mamy wspolna. Na
szczescie zyjemy zgodnie, tesciowie sa ok, kazdy zajety swoim zyciem.
Na swoje mieszkanie pewnie dlugo jeszcze poczekamy, mimo, ze zarabiamy
calkiem niezle (pracuje jako kierownik apteki, a maz jest architektem).
Problem w czym innym.
Maz ma siostre, ktora mieszka w innym miescie. Odwiedza swoich rodzicow raz
na miesiac i na kazde swieta.
Oczywiscie nie mam nic do tego, siostra przyjezdza z 3 dzieci.
Ale jak rozwiazac taka sytuacje. 24 listopada urodzilam coreczke, a siostra
meza przyjezdza z dziecmi chorymi na ospe. Oczywiscie to dom jej rodzicow i
ma do tego prawo. Ale my tam tez mieszkamy i jak na razie traktujemy te 2
pokoje jak nasz dom!
Ja nie mam gdzie pojechac na swieta (moi rodzice nie zyja

).
Gdy dowiedzialam sie, ze dzieciaki szwagierki sa chore, zapytalam czy nie
mogli by nie przyjezdzac, bo zwyczajnie boje sie o mala (ktora ma miesiac).
Na co uslyszalam, ze tesciowa nie powie corcem, aby nie przyjezdzala, bo ona
ich zaprasza...
Oczywiscie przyjechali, cala trojka chora (najmlodszy dopiero zaczal
chorowac). Ja nie mam jak sie odizolowac. Korytarze i kuchnia jest wspolna.
Siostra meza jest polozna i twierdzi, ze Weronika nie ma mozliwosci
zachorowac, bo ja ja karmie piersia...
No ale co zrobic, jak oni przyjezdzaja chorzy. W pazdierniku jak ja bylam
jeszcze w ciazy, przyjechali na weekend, a w sobote okazalo sie, ze jeden
synek ma szkarlatyne...
Nie jestem przewrazliwiona, bo na katary nawet nie zwracam uwagi (gdy wyszlam
ze szpitala, przyjechali z przeziebieniem), no ale nie chcialabym
przynajmniej przez pol roku narazac Weroniki na wszystkie przedszkolne
choroby...
Co zrobic??
Zawsze moga mi powiedziec, ze moge sie wyprowadzic... (a teraz nawet nie mam
gdzie) i w pelni rozumiem, ze to Ich dom i szwagierka ma takie same prawo jak
ja, no ale my tam mieszkamy....
Kasia