Dodaj do ulubionych

Problem nie do rozwiazania (?)!

03.01.07, 12:04
Mieszkam w domu tesciow. Niestety nie mamy osobnego wyjscia, ani wydzielonego
mieszkanie. Zajmujemy 2 pokoje, malenka lazienke, a kuchnie mamy wspolna. Na
szczescie zyjemy zgodnie, tesciowie sa ok, kazdy zajety swoim zyciem.

Na swoje mieszkanie pewnie dlugo jeszcze poczekamy, mimo, ze zarabiamy
calkiem niezle (pracuje jako kierownik apteki, a maz jest architektem).

Problem w czym innym.
Maz ma siostre, ktora mieszka w innym miescie. Odwiedza swoich rodzicow raz
na miesiac i na kazde swieta.
Oczywiscie nie mam nic do tego, siostra przyjezdza z 3 dzieci.

Ale jak rozwiazac taka sytuacje. 24 listopada urodzilam coreczke, a siostra
meza przyjezdza z dziecmi chorymi na ospe. Oczywiscie to dom jej rodzicow i
ma do tego prawo. Ale my tam tez mieszkamy i jak na razie traktujemy te 2
pokoje jak nasz dom!
Ja nie mam gdzie pojechac na swieta (moi rodzice nie zyja sad).
Gdy dowiedzialam sie, ze dzieciaki szwagierki sa chore, zapytalam czy nie
mogli by nie przyjezdzac, bo zwyczajnie boje sie o mala (ktora ma miesiac).
Na co uslyszalam, ze tesciowa nie powie corcem, aby nie przyjezdzala, bo ona
ich zaprasza...

Oczywiscie przyjechali, cala trojka chora (najmlodszy dopiero zaczal
chorowac). Ja nie mam jak sie odizolowac. Korytarze i kuchnia jest wspolna.
Siostra meza jest polozna i twierdzi, ze Weronika nie ma mozliwosci
zachorowac, bo ja ja karmie piersia...

No ale co zrobic, jak oni przyjezdzaja chorzy. W pazdierniku jak ja bylam
jeszcze w ciazy, przyjechali na weekend, a w sobote okazalo sie, ze jeden
synek ma szkarlatyne...

Nie jestem przewrazliwiona, bo na katary nawet nie zwracam uwagi (gdy wyszlam
ze szpitala, przyjechali z przeziebieniem), no ale nie chcialabym
przynajmniej przez pol roku narazac Weroniki na wszystkie przedszkolne
choroby...

Co zrobic??

Zawsze moga mi powiedziec, ze moge sie wyprowadzic... (a teraz nawet nie mam
gdzie) i w pelni rozumiem, ze to Ich dom i szwagierka ma takie same prawo jak
ja, no ale my tam mieszkamy....

Kasia
Obserwuj wątek
    • jowita771 Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 03.01.07, 12:09
      rzeczywiście trudna sytuacja, chyba nic nie zrobisz, skoro prośby nie pomagają.
      współczuję bezmyślnej rodziny.
    • mimione Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 03.01.07, 12:10
      Kasiu, z tego co wiem jesli dzieci maja juz wysypke ( przy ospie) to juz nie
      zarazja. tak slyszalam ale podpytaj jeszcze lekarza! Moze nie bedzie tak
      strasznie!
      Jesli nie to, to mam inny pomysl: moze wyrazisz swoja troske i doradzisz
      szwagierce zeby nie narazala chorych dzieci na trod podrozy! W koncu lepiej
      zeby przyjechaly do babci zdrowe smile Moze to ja przekona do zamiany planow!
      Wszystkiego dobrego pozdrawiam
      • pieskuba Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 03.01.07, 19:54
        Zarażają do momentu przyschnięciu krostek, pytałam kiedyś lekarza :o(
    • moofka Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 03.01.07, 12:11
      z jednej strony swietnie cie rozumiem, sama bylam strasznie uczulona na punkcie
      chorobotowrczych gosci i w ciazy i przy malenkim dziecku i wywalalam jak mi
      ledwo kichneli
      ale z drugiej strony siostra ma prawo odwiedzac matke, wnuki babcie, a i tescie
      te wizyty pewnie bardzo lubia
      a przy trojce dzieci siostrze ciezko bedzie utrafic moment, kiedy akurat
      zadnemu z nich nie bedzie nic dolegac
      a taka ospa juz z pryszczami faktycznie nie zaraza wink
      • katarzyna.bor2 Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 03.01.07, 12:15
        Lekarz powiedzial, ze dopoki maja krosty to zarazaja sad.
        Ale po kwiatkach...

        Wiem, ze wnuki maja prawo odwiedzac babcie, a corka matke. Dlatego nic sie nie
        odzywam i siedze cicho.
        Nie wpuszczam tylko do pokoju, gdzie jest mala, a i tak uslyszalam, ze moooocno
        przesadzam. Jednak maz stwierdzil, ze tam chore dzieci nie maja wejscia i
        sprawa zakonczona!
      • sir.vimes Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 04.01.07, 13:16
        Zaraża, dlatego dzieci z ospą nawet bez gorączki itp nie mogą przebywać w
        skupiskach ludzkich (np. w przedszkolu). Zwożenie trójki chorych dzieci do
        miesięcznego noworodka to dla mnie podłość.
    • arnika15 Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 03.01.07, 12:18
      Trudna sprawa. Rozumiem Cię. Sama czekam na narodziny córeczki i nie wyobrażam
      sobie tłumów w domu, kiedy będzie taka maleńka a co dopiero chorych! W tym
      momencie nawet nie chodzi o rozważania czy tamte dzieci zarażają czy nie...
      Czujesz, że nie masz wpływu na to kto przyjeżdża w odwiedziny... Dobrze, że
      Wasze relacje układają się w miarę poprawnie, ale może jednak warto pomyśleć
      jak zamieszkać oddzielnie (u nas teraz pracuje tylko mąż, wzięliśmy mimo to
      kredyt;lekko nie jest, ale wolę żyć skromniej, ale u siebie). Swoją drogą
      dziwię się, że mama zabiera chore dzieci w podróż...
      • katarzyna.bor2 Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 03.01.07, 12:39
        Piszac o wlasnym mieszkaniu mialam na mysli dom.
        Po moich rodzicach odziedziczylismy sliczna dzialke, pieknie usytuowana.
        Niestety sytuacja prawna dzialki jest nie wyjasniona (my wyjasniamy to w
        Geodezji, ale sprawa skonczy sie prawdopodobnie w Sadzie i potrwa to ok. roku,
        przynajmniej tak twierdzi adwokat). Kredyt chcemy wziac na budowe domu, a nie
        na mieszkanie. Bo tu gdzie mieszkamy w cenie mieszkania w bloku mam dom.

        Potrwa to jeszcze chwile i musimy ten czas przemieszkac u tesciow (gdybysmy
        wynajeli mieszkanie, to nie odlozylibysmy nic, albo bardzo malo). Zreszta tak
        jak pisalam, zyjemy zgodnie, nie ma problemow na lini tesciowa-synowa, tylko
        problematyczne sa odwiedziny szwagierki.
      • agnieszkas72 Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 03.01.07, 12:47
        Nie martw się.Jesli mała nie styka się z chorymi dziecmi bezpośrednio(nie
        wchodzą do jej pokoju) prawdopodobienstwo zarażenia się jest praktycznie
        zerowe.I broni ja nie tyle karmienie piersią,co odporność,jaką malenkie dziecko
        ma jeszcze od mamy.
        Moja córka miała 2 miesiące,gdy jej starsi bracia przechodzili ospę.Mozliwosci
        izolacji nie miałam żadnych-byli jeszcze mali i tez musiałam sie nimi
        zajmować,przebywali blisko córki.Nie zaraziła się,choć ospa ciągnęła się za nami
        przez prawie 4 tygodnie.
    • moustilou Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 03.01.07, 12:52
      moim skromnym zdaniem jedyna osoba ktora ewentualnie moze cos zrobic w tej
      skomplikowanej sytuacji jest twoj maz - syn i brat zainteresowanych osob. on ma
      takie same prawa jak jego siostra a nawet wieksze bo mieszka na stale w domu
      rodzicow. szwagierka powinna zrozumiec sytuacje i poczekac przynajmniej jeszcze
      2-3 mies. A twoj maz musi niestety twardo i jasno postawic sprawe. sama ma
      dzieci wiec dziwie sie ze nie potrawi was zrozumiec....
      pewnie taka konfrontacja sprawi ze atmosfera w domu zagesci sie, ale innego
      wyjscia nie widze - chyba ze po prostu zacisniecie zeby.....
      zycze powodzenia smile
      • agnieszkas72 Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 03.01.07, 12:56
        Żadna konfrontacja w tej sytuacji nie ma sensu.No,chyba,ze bardzo chciałabyś
        popsuc atmosferę w domu.
        • lenka30a Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 03.01.07, 13:03
          współczuję
          miałam ta samą sytuację
          pojechałam w końcu do teściów, bo się bałam ospy
          ale Ty nie masz dokąd jechaćsad
          porozmawiaj z mężem, spróbujcie poszukać czegoś własnego, na dłuższą metę tak
          się nie da żyć.
          Trzymaj sięsmile

          ps. my budujemy dom, niedługo będziemy na swoimsmile
          • verdana Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 03.01.07, 14:07
            Dla mnie sytuacja jest bez wyjscia. Przy trójce dzieci zawsze jakieś jest
            chore, a dla mnie jest oczywiste, ze tesciowa zaprasza córkę na święta,
            ostatecznie synowi pozwoliła z żoną i dzieckiem mieszkać u siebie, trudno, zeby
            z tego powodu odcięła się od reszty rodziny. Ja sama w takiej sytuacji bym nie
            przyjechała, ale znam sporo osób, które w ogóle chorób nie biora pod uwagę.
            Tesciowie obrazili się, ze rok temu ja i córka nie przyjechaliśmy na święta -
            córka miała mononukleozę, a ja nie zostawię nawet doroslej, chorej panny samej.
            Nasza argumentacja, ze ciężko chorego na serce, tuż przed operacją teścia,
            mononukleoza może po prostu zabić, nie została przyjeta.
    • brejzaga1 Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 03.01.07, 17:16
      alez oczywiscie ,ze jest rozwiazanie skoro piszesz , ze sytuacja materialna jest
      ok ,wynajmijcie mieszkanie tylko dla siebie i bedzie po wszystkicz problemach !
    • olgierda25 Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 03.01.07, 19:50
      A dlaczego dziadkowie nie mogliby pojechać na odwiedziny do wnuków? zwłaszcza
      chorych...
      • sir.vimes Właśnie, przecież to oni mogli pojechać!!! 04.01.07, 13:18
        .
    • owianka Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 03.01.07, 20:00
      W kwestii zaraźliwości: ospa zaraża nawet osobę, która wejdzie do pokoju po tym,
      jak ktoś chory już z niego wyszedł. Stąd nazwa - ospa wietrzna. Jeśli dzieci są
      w tym samym domu, zarażają.

      Fakt, że maleństwo może się nie zarazi, bo jest karmione piersią.

      Ja na miejscu Twojej szwagierki nie przyjechałabym na święta. Nie chciałabym
      mieć na sumieniu zarażenia noworodka ospą. Tak małe dziecko trzeba jednak
      chronić przed chorobami zakaźnymi. No ale Ty rzeczywiście nie bardzo mogłaś
      cokolwiek zrobić...
    • fajka7 Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 04.01.07, 01:13
      Problem jest do rozwiazania, ale Wy nie chcecie tego rozwiazania przyjac, czyli
      wyprowadzki, bo za malo zaoszczedzicie na dom.
      W tym momencie dokonujecie pewnego wyboru i trudno.
      Nie chce tu być zlosliwa, bo sama nie wiem czy bym wybrala oszczedzanie na dom
      i ryzyko, czy może wyeliminowac ryzyko, a na dom odlozyc mniej lub odkladac
      dluzej. Szczerze – nie wiem, bo piszesz, ze dobrze Wam się tam mieszka i nie ma
      konfliktow, wiec może zalezy jak często przyjezdza ta szwagierka z chorymi
      dziecmi.
      Jeśli co tydzien, to często, jeśli raz na kilka miesiecy, to rzadko i wtedy być
      może ryzyko można podjac.
      Nie ma tu innych rozwiazan, bo o to wlasnie chodzi, ze jak się mieszka u
      rodzicow czy tesciow, to zawsze trzeba godzic zycie dwoch rodzin na zazwyczaj
      zbyt malym terytorium.
      • bi_scotti Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 04.01.07, 01:29
        No to najwyzej zachoruje. Im mniejsze dziecko, tym latwiej wiatrowke
        przechodzi. To jest raczej normalne, ze w duzych rodzinach chore dzieci i
        zdrowe dzieci stykaja sie ze soba i nie ma co robic z tego jakiejs strasznej
        tragedii - nie chodzi przeciez o ebole tylko o ospe wietrzna. Jeszcze sie
        pewnie trafi szkarlatyna, swinka czy inna rozyczka zanim sie od tesciow
        wyprowadzicie, wszystko to jest do przezycia i nie ma sie za bardzo czym az tak
        podniecac. A jak juz ktos napisal wczesniej - wybor macie - mozecie cos wynajac
        ale Wy tego NIE CHCECIE zrobic wiec nie ma sie co skarzyc na szwagierke.
        • letica Mam takie samo zdanie jak Mostilou 04.01.07, 01:39
          Najbardziej optymalnym rozwiązaniem jest rozmowa Twojego męza z siostra i
          wyłuszczenie argumentów.Siostra powinna się dostosować i tyle.1-sięczne
          niemowle,to maleństwo i absolutnie nie można narażać go na takie chorobotwórcze
          sytuacje.Siostra męza najwyraxniej nie za bardzo dba o zdrowie swoich dzieci,co
          widac na załączonym opisie - co chwila choroby. Przeciez to absurd, nikt
          racjonalnie myślący nie pakuje się komuś w odwiedziny będąc chorym!Trzeba mieć
          do cholery na uwadze dobro innych, w tym niemowlaka.

          Przeprowadzka? Wynajem? ... Wtedy nigdy nie nazbieracie na Wasze własne M.
          Rozwiązanie nie jest niezbędne,zwłaszcza,że kontakty z teściami sa ok i
          własciwie jedno ale - to siostra , odporna na uwagi i sugestie.Trzeba z nią
          pogadać lapidarnie,aczkolwiek - kulturalnie.
          Powodzenia
        • sir.vimes Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 04.01.07, 13:19
          Żyjesz na Szmulkach bez łazienki????? Na różyczkę jest szczepienie.
    • maderka Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 04.01.07, 12:04
      Moja starsza córka zaraziła ospą 3,5 miesięczną siostrę.Karmienie piersią nic
      nie dałosmileByłam w panice,ale mała w przeciwieństwie do starszej córki, miała
      bardzo mało krostek i była za mała,zeby je rozdrapywać.Wszystko przebiegło
      spokojnie.Słyszałam,że w przypadku ospy u maluszków zaleca się lek,który
      łagodzi przebieg choroby.Pozdrawiam i życzę nie-zachorowania.
    • mathiola Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 04.01.07, 13:24
      a co ona jest chora na głowę że z dziećmi chorymi na ospę jeździ w
      odwiedziny??? A ospa u maleńkiego dziecka jest bardzo niebezpieczna i może się
      nią zarazić nawet jak karmisz piersią. Kiedy wychodziłam ze szpitala z
      maluchami nasz syn starszy był chory na ospę. Pani doktor nie chciała nas
      wypuścić, dopiero na naszą deklarację że odizolujemy małego do czasu
      odpadnięcia strupów pojechaliśmy do domu. Mały był u babci.
      • mathiola Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 04.01.07, 13:29
        aha a mąż przez dwa dni musiał wietrzyć porządnie mieszkanie i uprać wszystką
        pościel. Ospa zaraża do momentu przyschnięcia a nawet odpadnięcia strupów. Nie
        wiem jakie jest wyście z tej sytuacji, pewnie żadne rozwiązanie nie jest dobre,
        więc mogę tylko wyrazić swoje zdanie na temat braku wyobraźni i
        odpowiedzialności twojej szwagierki.
    • trudy77 Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 04.01.07, 13:32
      Ospa zaraża do ostatniej krostki. My mieliśmy taką sutuację: Mały miał 4
      miesiące. Robiliśmy chrzest. Chrzestna jest siostrą męża z drugiego końca
      Polski. Właśnie w tym czasie jej synek zachorował na ospę. Poprosiliśmy, by
      przyjechała bez dziecka. Na początku trochę była obrażona?, ale w końcu
      zrozumiała nas- to fajna dziewczyna. Jestem zwolenniczka unikania chorób, jeśli
      się da...
      • renia1807 Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 04.01.07, 13:51
        A mnie sie wydaje, ze twoja szwagierka najzwyczajniej lekcewazy ciebie i twoje
        dziecko!
        To jest poroniony pomysł, zeby przyjezdzać do kogos, kto ma maleńkie dziecko z
        dziecmi chorymi na chorobe zakaźną. Jak chce zobaczyć matkę to niech ją zaprosi
        do siebie. A twoja tesciowa to tez mi się wydaje nie w porządku skoro zgadza
        się na przyjazd córki z chorymi dziećmi!
        A twój mąż co na to?
        Ja postawiłabym sprawę jasno- dopuki dziecko trochę nie podrosnie, nie życzę
        sobie wizyt zadnych chorych osób.
        To ty jestes matką i ty musisz chronić swoje dziecko, bo jak nie daj Bóg
        zachoruje to ty będziesz przy nim ślęczała a nie szwagierka czy teściowa.
        • michalina7 Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 04.01.07, 14:14
          > A mnie sie wydaje, ze twoja szwagierka najzwyczajniej lekcewazy ciebie i twoje
          > dziecko!
          > To jest poroniony pomysł, zeby przyjezdzać do kogos, kto ma maleńkie dziecko z
          >
          > dziecmi chorymi na chorobe zakaźną.

          Szwagierka lekceważy też swoje dzieci. Jak można targać w odwiedziny, podróże
          chore dzieciaki.
          • zdral Jeszcze o zarażaniu... 04.01.07, 23:39
            Syn koleżanki dzień przed pojawieniem się objawów (ospy) bawił sie z moim 3mies.
            synkiem. Głaskał, całował w czółko, nachylał się, itd. Byłam przerażona kiedy
            następnego dnia koleżanka zadzwoniła powiedzieć że jej syn ma ospę. Mój syn nie
            zachorował. Więc na pocieszenie - maluszek wcale nie musi zachorować. Kiedy moi
            bracia w wieku dziecięcym chorowali na ospę moja mama kładła mnie z nimi spać
            żebyśmy wszyscy to przeszli i żeby było z głowysmile Ja sie niestety tez nie
            pochorowałam. Do dnia dzisiejszego nie przeszłam ospy wietrznej.
            A poza tym każdy tu piszący ma rację - szwagierka zachowuje się egoistycznie a
            wy jesteście wygodni.
            Wyjścia rzeczywiście nie ma.
    • kaga-1 Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 04.01.07, 23:57
      Poczekaj aż cię jakaś ciężka franca dopadnie, a wtedy z zawalonym nosem,
      temperaturą, kaszlem i innymi "przyjemnościami" wpadnij do szwagierki na
      niedzielną kawkę. I nie zapomnij sobie mocno pokichać.
      W końcu nie powinna się obrazić, sama by tak zrobiła.

      Dodam że moja szwagierka robi dokładnie tak jak twoja, z tym że ona nie ma
      jeszcze dzieci (ja mam dwoje małych). Jak byłam w 2 mcu ciąży to przyszła na
      święta (mieszkaliśmy w moimi rodzicami) z zapaleniem oskrzeli i łaskawie mi
      powiedziała że NIE OBRAZI się jak nie usiądę ze wszystkimi do wigilii, tylko
      zjem w sypialni. I tak zrobiłam.
      Teraz czekam, może złapię półpaśćca a wtedy niedzielna kawka . HeHe
      • hanna26 Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 05.01.07, 00:59
        Pamiętam, jak moja pediatra kiedyś powiedziała, że osoba, która zetknie się z
        kimś chorym na ospę, powinna przez pięć minut przebywac na dworze, zanim
        zetknie się z innymi, żeby ich nie zarazic. Tak bardzo zaraźliwa jest ospa. Na
        pocieszenie dodał, że najbardziej zaraża dwa dni przed pojawieniem sie krost, a
        później coraz mniej.
        Cóż, ja na twoim miejscu na wiadomość o tak bezczelnej wizycie szwagierki
        natychmiast starałabym się wynająć jakiekolwiek mieszkanie, albo wziąć kredyt i
        po prostu je kupić. Ceny mieszkań idą szybko w górę, więc na pewno aż tyle
        byście nie stracili. Ale zdaniem mojego męża ja jestem przewrażliwioną matką,
        więc nie wiem, na ile moje postępowanie byłoby racjonalne.
    • myelegans Re: Problem nie do rozwiazania (?)! 05.01.07, 02:53
      NIe przesadzacie czasem z tymi wyprowadzkami, kupowaniem mieszkania, braniem
      kredytu na lapu capu, konfrontacja z tesciowa, zeby uchronic przed zakaznymi
      chorobami? Przeciez juz i tak jest musztarda po obiedzie, dziecko nawet jak sie
      zakazi, to przejdzie to jak kazde inne.
      Mnie jako 2-tygodniowemu noworodkowi ladowali penicyline w zastrzykach, bo
      mialam zapalenie ucha, wczesniaki czesto choruja na zapalenie pluc. NIemowleta
      sa bardziej odporne i nie takie kruche jak nam sie wydaje. Jak karmisz piersia
      to jest duza szansa, ze mala niczego nie zlapie. Ja z okropnym przeziebieniem 3
      tygodnie po urodzeniu synka, caly czas go karmilam, zakladalam maseczke na
      twarz, ale tylko podczas karmienia, a maly nie zlapal mojego wirusa.
      A co gdyby to bylo starsze rodzenstwo z ospa, przeciez nie wyslabyscie na
      kwarantanne.
      Dziecko rosnie, bedzie nabieralo wiekszej odpornosci, szkoda sobie krwi psuc
      wyprowadzakim i jeszcze zaognianiem ukladow w rodzinie, jeszcze bedziesz nie raz
      potrzebowala babci do opieki nad dzieckiem.
      Wyluzuj, jak mozesz odseparowac dzieciaki to dobrze, jak pomimo tego mala sie
      zalapie to to nie zadna tragedia i nie straszcie najgorszymi scenariuszami.
      Sama znam przypadki 2-3miesiecznych malcow, ktore przeszly ospe lepiej niz ich
      starsze rodzenstwo.
      Powodzenia

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka