Dodaj do ulubionych

Ksiadz Wielgus i ja

06.01.07, 15:47
No własnie...udowodniono księdzu że skrzywdził ludzi...żeby tlko wujechać na
zachód a ja....wyszłam za mąż za rozwodnika i nie mogę iść do spowiedzi...On
może i dostanie rosgrzeszenie ,.....ja nic nie zrobiłam a On?????????????
Obserwuj wątek
    • ladne_kwiatki Co ma piernik do wiatraka? 06.01.07, 15:52
      Wygodnie sobie tak pomyśleć, no owszem, tylko to niczego nie zmienia w kwestii
      przestrzegania przykazań. Bo nie o sąd ziemski się wierzącym tak naprawdę
      rozchodzi, czyż nie wink?
      • mariajolanta1 Re: Co ma piernik do wiatraka? 06.01.07, 15:59
        Jak to co ...On moze wszystko...a ja mimo że wierzę w Boga nie mogę iść nawt do
        spoeirdzi bo nie dostanę rozdrzeszenia!!!!!.
        • ladne_kwiatki No niezłe rozumowanie... n/txt 06.01.07, 16:01
          • mariajolanta1 Re: No niezłe rozumowanie... n/txt 06.01.07, 16:26
            No właśnie ładne rozumowanie!!!!!!!!!!!!!!!!! Już mi się nie chce
            gadac!!!!!!!!!!!!!!!!!! Ksiądz może wszystko!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • fergie1975 Re: Ksiadz Wielgus i ja 06.01.07, 16:50
      powinien ustapić ze stanowiska, wyjdzie wiec jakim jest człowiekiem, honoru czy
      nie?

      A spowiedz, sorry, wymyslona jest przez kosciol. Nikt Ci nie zabrania
      wyspowiadac sie "sam na sam" z Bogiem. Bog jest przeciez miłosierny,
      nieprawdaż? Więc wybacza. (?)
      • mariajolanta1 Re: Ksiadz Wielgus i ja 06.01.07, 16:54
        Wiem, że mogę się wyspowiadać przed Bogiem, lae jak mam moej prawie 7-letnie
        córeczece powiedzieć że nie mogę przyjmowac do serca Pana Jezusa???
        • fryga29 Re: Ksiadz Wielgus i ja 06.01.07, 17:05
          Temat tego co księża mogą a nie mogą jest dla mnie bardzo kontrowersyjny.Jedna
          z osób z mojej bliskiej rodziny związała sie z księdzem(wysoko
          postawionym).Mieszkaja razem,ksiądz wybudował piekny dom,jednocześnie pełniąc
          swoje obowiązki służbowe czyli cały czas czynnie uczedtniczy w życiu
          kościoła.Jego przełożeni dowiedzieli się o tym,długo nie było reakcji.Ludzie
          naciskali.Dostał "karę "-wyjazd na rok do USA.Wrócił i dalej żyje jak żył.Jak
          tu się u takiego spowiadać?Dla mnie to obłuda,zakłamanie.Nie mieści sie to w
          moich normach moralności.a takich przypadków jest wiele....
          • fergie1975 Re: Ksiadz Wielgus i ja 06.01.07, 18:28
            dlatego powinni zniesc celibat, dla mnie wtedy taki "przewodnik duchowy" bylby
            bardziej wiarygodny. tzn ci co chcieliby byc sobie w celibacie to prosze bardzo.
        • fergie1975 Re: Ksiadz Wielgus i ja 06.01.07, 18:31
          mysle ze corce nalezy powiedziec prawde, czy to jest wstyd ze Ty i jej ojciec
          sie kochacie i tworzycie rodzine? mozna powiedziec ze reguly kosciola na to nie
          pozwalaja i mamusia nie moze. No chyba ze nie wie, ze to drugie malzenstwo.
          no wlasnie a czemu winne jest dziecko?
    • sylklika Ja też mam podobny problem... 06.01.07, 17:03
      Tęsknię za komunią, spowiedzią, też doszukuję się faktów, że inni są gorsi ale
      mogą iść do spowiedzi. Ale racja jest że wiedziałyśmy że się na to decydujemy i
      musimy konsekwencje tego ponosić. Dla mnie najgorsze są Święta,kiedy zxostaję
      sama z mężem w ławce, a nawet największe ochlapusy pędzą przed ołtarz po
      hostię. I tak już ponad sześć lat... Nawet nie mam za bardzo z kim o tym
      pogadać...
    • hratli Re: Ksiadz Wielgus i ja 06.01.07, 17:10
      to jest straszne, ale masz racje...
      • mariajolanta1 Re: Ksiadz Wielgus i ja 06.01.07, 17:21
        Wiem, wiedziałam co robię wychodząc za mąż za rozwodnika, ale nigdy nie
        wiedziałam że tak bardzo będę cierpiała. Zawsze chodziłam do kościoła...zawsze
        do komuni....a teraz nie mogę bo jestem Wielikim Grzesnikiem....ale przecież
        chodzę do Kościoła, moje dziecko chodzi na religię do Kościoła.....i grzeszę
        tym że co....wiecie co ...lepiej życ w związku nieformalnym!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • escribir Re: Ksiadz Wielgus i ja 06.01.07, 18:21
          mariajolanta1 napisała:

          > Wiem, wiedziałam co robię wychodząc za mąż za rozwodnika, ale nigdy nie
          > wiedziałam że tak bardzo będę cierpiała. Zawsze chodziłam do
          kościoła...zawsze
          > do komuni....a teraz nie mogę bo jestem Wielikim Grzesnikiem....ale przecież
          > chodzę do Kościoła, moje dziecko chodzi na religię do Kościoła.....i grzeszę
          > tym że co....wiecie co ...lepiej życ w związku nieformalnym!!!!!!!!!!!!!!!!!

          nie o to chodzi ze wyszłas za mąz za rozwodnika, tylko o to że żyjecie w
          związku niesakramnetalnym- dobrze rozumiem?
        • ladne_kwiatki Straszne bzdury 06.01.07, 19:33
          mariajolanta1 napisała:

          > Wiem, wiedziałam co robię wychodząc za mąż za rozwodnika, ale nigdy nie
          > wiedziałam że tak bardzo będę cierpiała. Zawsze chodziłam do
          kościoła...zawsze
          > do komuni....a teraz nie mogę bo jestem Wielikim Grzesnikiem....ale przecież
          > chodzę do Kościoła, moje dziecko chodzi na religię do Kościoła.....i grzeszę
          > tym że co....wiecie co ...lepiej życ w związku nieformalnym!!!!!!!!!!!!!!!!!

          No i gdzie tu spowiedź szczera i mocne postanowienie poprawy by było (zw.
          nieformalny)? Taka ściema, co nie?
          A co ma ks. Wielgus, albo inny Judasz do Ciebie? Ty masz żyć wg przykazań i Pan
          Bóg Cię osądzi, zapewne z wielką miłoscią i miłosiernie. To strasznie
          infantylne mówić "bo księdzu wolno, a mnie nie" wink)).
          Wielgus jest dupkiem, jak wielu innych księży, jak wielu ludzi. Ale znam też
          wspaniałych ludzi i księży. Ty nie?
          Poza tym przy każdej kurii istnieją instytucje rozpatrujące możliwość
          unieważnienia malżeństwa (zapytaj w Katowicach, albo Krakowie). Jeśli Ci bardzo
          zależy, zapytaj, może pierwsze małżeństwo męża można unieważnić, kto wie. Z
          tego co pamiętam powodów jest naprawdę bardzo dużo i często się to udaje, tylko
          trzeba się starać. Zwłaszcza, kiedy w drugim malżeństwie są już dzieci. Dwoje
          znajomych uzyskało takie unieważnienia (choć to trwa) i ponownie zawarło śluby
          kościelne.
        • weronikarb Re: Ksiadz Wielgus i ja 09.01.07, 08:45
          No niewiem, ty jak niemasz rozwodu to chyba mozesz sakramenty przyjmowac? To
          maz niemoze bo po raz drugi ma slub.
    • elza78 Re: Ksiadz Wielgus i ja 06.01.07, 20:38
      czy ksiadz wielgus nadal jst agentem?? ano nie
      a ty nadal jestes zona rozwodnika = trwasz w grzechu ciezkim i dlatego nei
      mozesz przystapic do komunii to proste
      • syriana Re: Ksiadz Wielgus i ja 06.01.07, 20:45
        a cóż Cię obchodzi sumienie Wielgusa..?

        jeśli takim tchórzem i karierowiczem się okazał - jego sprawa
        Ty rób swoje i już
        jesteś członkiem kościoła, który jasno wyznacza zasady
        możesz je uważać za mniej lub bardziej mądre, ale poważnie traktując swoją
        wiarę, musisz się im podporządkować

        jeśli tak Ci ciężko zaakceptować Twój status w kościele - droga wolna

        na nowy sobór się chyba nie zanosi...
        • berecik7 Re: Ksiadz Wielgus i ja 06.01.07, 23:07
          No cóż, włąśnie m.in. z tego powodu katoliczką już nie jestem. Zawsze cokolwiek
          dziwiła mnie ta specyficzna hierarchia grzechów w kościele. Największy
          zbrodniarz, pedofil i zwykły moczymorda rozgrzeszonko dostaje, byle przeprosił
          i obiecał poprawę (cha, cha)...No a rozwodnik to przecież najgorsza zaraza.
          Kurczę , współczuję ludziom, którzy się całą tą instytucją jeszcze przejmują.

          Kiedyś zniesmaczył mnie biskup (chyba Pieronek, ale nie dam głowy, skądinąd
          rozsądny przecież facet) , który wymienił pedofilię i rozwody jednym tchem i w
          jednym zdaniu jako ciężkie grzechy i największe zagrożenia dla człowieka.

          Ostatnio chce mi się śmiać, bo całe bataliony masonów nie zrobią kościołowi
          tyle złego ile jeden były agent na tak eksponowanym stanowisku w Kościele.
          • elza78 Re: Ksiadz Wielgus i ja 07.01.07, 21:07
            a warunki dobrej spowiedzi znasz, jednym z warunkow jest zal za grzechy i
            postanowienie poprawy, jak moze obiecac poprawe ktos kto tkwi w
            niesakramentalnym zwiazku - jest to rownoznaczne z trwaniem w grzechu ciezkim,
            chyba ze zachowacie celibat, to jest mozliwe wtedy do komunii mozna
            przystepowac nikt wam nie zabrania...
            a taka jest nauka kosciola ze chocby najgorszy grzesznik ale jesli sie NAWROCI
            i OBIECA POPRAWE = zerwie z grzechem to zostanie przyjety spowrotem i grzechy
            zostana mu odpuszczone, niestety nie ma nic za darmo sa warunki ktore trzeba
            spelnic...
            • fergie1975 Re: Ksiadz Wielgus i ja 08.01.07, 09:53
              niesamowite, a skad Ty to wiesz?
              Myslalam że nikt tu o tym nie slyszal?
              • elza78 Re: Ksiadz Wielgus i ja 08.01.07, 19:14
                bardzo wiele wnosisz do dyskusji big_grinDD
            • jowita771 Re: Ksiadz Wielgus i ja 08.01.07, 11:37
              czyli rozwodnicy mogą uzyskać rozgrzeszenie, jeśli postanowią, że nie będą
              współżyć z nowym partnerem. a co potem, czas pokaże, przecież i tak większość
              katolików nie bierze poważnie postanowienia poprawy, więc dlaczego akurat
              rozwodnik musi.
              • elza78 Re: Ksiadz Wielgus i ja 08.01.07, 19:16
                jowita to kazdy powinien rozstrzygac w swoim sumieniu, tyle ode mnie...
      • fergie1975 ??? 06.01.07, 23:41
        A skad Ty wiesz, ze nie jest agentem??
        • elza78 Re: ??? 07.01.07, 21:03
          ta fergie szpieguje dalej dla poprzedniego rezimu big_grinDD
          • fergie1975 Re: ??? 08.01.07, 09:54
            przy okazji jak bedziesz w kosciele pomodl sie za mnie z innymi agentami i ...
            eeech nie bede wymieniac...
            • elza78 Re: ??? 08.01.07, 19:14
              widzisz fergie Boga ma sie w sercu, sprawy ksiezy to sprawy ich sumienia, ale
              ty bycmoze zbyt prosto rozumujesz zeby to pojac big_grinDD
              • fergie1975 Re: ??? 10.01.07, 18:38
                Ty jeszcze? tak, wiesz ja glupia i prosta dziewczyna jestem i nie kumam, co ma
                piernik do wiatraka. Ja nie potrzebuje posrednikow obludnikow.
    • sara.24 Re: Ksiadz Wielgus i ja 06.01.07, 23:32
      Dla mnie podejście kościoła do kwestii osób żyjacych bez ślubu kościelego jest
      bardzo obłudne. Kościół traktuje kochających się, wiernych sobie ludzi którzy
      nie wypowiedzieli przysięgi przed księdzem gorzej niż przestępców czy zwykłe
      dziwki. Oni mogą się wyspowiadać, odklepać formułkę o żalu za grzechy, a na
      rozgrzeszenie zdaniem kościóła nie zasługują dokonujący "wielkiej zbrodni",
      żyjąc razem bez ślubu kościelnego.
      • haga78 mariajolanta1 07.01.07, 07:44
        Ale z tego co zrozumialam , to ty nie bralas slubu koscielnego; prawda? nie
        jestes rozwodkaj?

        WIec z tego co sie orientuje to mozesz wiazc slub "jednostronny" (nie wiem czy
        to sie tak nazywa), wtedy tylko ty przyzekasz przed Bogiem milosc wieronosc itd
        Spytaj sie u ksiedza jak to wyglada, tym badziej ze jest to bardzo wazne dla
        ciebie.

        pozdrawiam
        • berecik7 Re: mariajolanta1 07.01.07, 15:51
          Jakiegokolwiek by ślubu nie wzięła - jedno czy dwustronny, to żeby "być w
          porządku" seksu uprawiać z mężem nie może. Tylko białe małżeństwa rozwodników
          są dla kościoła do zaakceptowania. A zatem znowu, jak widać, chodzi tylko o
          seks. Bo razem być mogą, ale jak brat i siostra. Smutne to, że tylko o d....w
          tym wszystkim chodzi.
          • elza78 Re: mariajolanta1 07.01.07, 23:32
            berecik7 napisała:

            > Smutne to, że tylko o d....w
            > tym wszystkim chodzi.

            smutne berecik to jest to ze ty tak myslisz...
            pozostawanie w zwiazku z osoba ktora jest zwiazana z kims innym sakramentem
            malzenstwa to cudzolostwo o ktorym mowi jedno z dzieseciu przykazan, bo to co
            rozwiazuje rozwod przez kosciol katolicki uznawane jest na dal za malzenstwo,
            nie mozna rozwiazac sakramentu stad rozwodnik jest nadal mezem swojej bylej
            zony i gdy sypia z obecna z nia cudzolozy to proste, cudzolostwo jest grzechem
            ciezkim...
            wszystko jest zupelni logiczne biorac pod uwage to ze przed oltarzem przysiega
            sie przeciez "i ze nie opuszcze cie az do smierci"
            slub koscielny to nie zabawa z pompa bo ciotki chcialy zeby mloda byla w bialej
            sukni, to zobowiazanie na CALE zycie...
            • e_r_i_n Re: mariajolanta1 07.01.07, 23:36
              elza78 napisała:

              > nie mozna rozwiazac sakramentu stad rozwodnik jest nadal mezem swojej bylej
              > zony i gdy sypia z obecna z nia cudzolozy to proste, cudzolostwo jest
              > grzechem ciezkim...

              Cudzołoża też konkubinaty i małżenstwa cywilne panny i kawalera. Tutaj chodzi o
              brak slubu koscielny, bo tylko seks w zwiazku sakramentalnym nie jest
              cudzołostwem.
              • elza78 Re: mariajolanta1 07.01.07, 23:50
                no tego nie ujelam smile)
                • e_r_i_n Re: mariajolanta1 07.01.07, 23:55
                  A tutaj jest, że tak powiem, pies pogrzebany. Nie chodzi o cudzołożenie, bo
                  facet ma inna żonę, tylko o współżycie bez ślubu.
            • fergie1975 Re: mariajolanta1 08.01.07, 09:58
              S-m-u-t-n-e to jest to ze kosciol dopuszcza malzenstwa w bliskim
              pokrewienstwie - juz w 4 pokoleniu , podczas gdy z genetycznego punktu widzenia
              nadal jest silna kumulacja genow powodujacych przykre schorzenia ....

              A ja myslalam ze slub jest dla bialej suknii i ciotek, bo tak naprawde jesli
              sie kocha kogos na cale zycie to czy potrzebne sa przysiegi, po co?
              czy to nie jest hipokryzja?
              • fergie1975 Re: mariajolanta1 08.01.07, 10:00
                i na koniec ten sakrament slubu musi jednak nie byc taki wazny skoro jednak
                mozna wziasc rozwod koscielny ..
                • elza78 Re: mariajolanta1 08.01.07, 19:18
                  nie fergie rozwodu koscielnego wziac nie mozna, mozna jedynie uznac malzenstwo
                  jako sakrament za niewazne, sa scisle dyrektywy co do tego, ktore okresla
                  kodeks kanoniczny smile
                  takim powodem jest np slub pod przymusem przykladowo
                  albo malzenstwo nieskonsumowane...

                  czasem warto poczytac zanim sie palnie glupote...
                  • fergie1975 Re: mariajolanta1 10.01.07, 18:41
                    za to Ty wnosisz do dyskusji wiele, sama sobie poczytaj bo jednak nie wiesz
                    wszytskiego,
                    na jedno wychodzi co to za sakrament co go mozna uznac za niewazny .
                    czepianie sie slow.
            • jowita771 Re: mariajolanta1 08.01.07, 11:40
              jesli chodzi o "nie opuszczę cię aż do śmierci", to opuszczeni powinni mieć
              możliwość zawarcia ponownego slubu, bo to nie oni złamali przysięgę.
              konsekwencje powinien ponosić tylko ten, kto opuścił, nie druga strona.
    • haganna Re: Ksiadz Wielgus i ja 07.01.07, 18:00
      Pogadaj z jakimś oświeconym i naprawdę zorientowanym w temacie księdzem (może w
      jakimś kościele akademickim). Wydaje mi się, że po odpowiednich "zabiegach"
      możesz przyjmować komunię i uczestniczyć w sakramentach.
      Osobiście znam kilku rozwodników (nawet "dzieciatych" i powtórnie ożenionych),
      którzy chodzą do spowiedzi i przyjmują komunię (jawnie i otwarcie). Ich
      spowiedź trwa jednak zazwyczaj jakieś pół godziny...
      • e_r_i_n Re: Ksiadz Wielgus i ja 07.01.07, 18:46
        Jest mozliwosc. Nalezy złozyć zobowiązanie życia w tzw. białym małżenstwie,
        czyli malzenstwie, ktore ze soba nie wspołżyje. Bo w przypadku małżenstw
        cywilnych problemem jest ciagle popełniany grzech cudzołóstwa.
        Oczywiscie mozna tez nie przyznawac sie podczas spowiedzi do swej specyficznej
        sytuacji i zachowywac sie, jakby było sie pełnoprawnym członkiem kościoła. Ale
        chyba nie o to chodzi?
        Pozdrawiam autorkę watku, jestem w tej samej sytuacji. A ksiądz Wielgus
        postąpił ostatecznie rozsadnie, moim zdaniem. Za to żenujące były reakcje tłumu
        pod katedrą, pokazane w Wiadomosciach chociazby. Chyba tylko w Polsce mozliwe
        jest, ze osoby kreujace sie na najbardziej kosciolowi oddane, zachowuja sie
        dokladnie przeciwnie do tego, czego kosciol oczekuje.
    • pieskuba Re: Ksiadz Wielgus i ja 07.01.07, 18:46
      Ależ oczywiście możesz iść do spowiedzi i do komunii, może nie zawsze, ale przy
      okazji ważnych świąt (n.p. Wielkanoc) czy wydarzeń rodzinnych (chrzest, I
      komunia itp.). Proawdziwy problem byłby, gdybyś pozostawała w związku
      niesakramentalnym, w którym nie ma przeszkód dla zawarcia ślubu (wtedy nie ma
      zmiłuj). Inaczej jest, gdy tego ślubu po prostu wziąć nie możesz, bo związałaś
      sie z rozwodnikiem i jego wcześniej zawarty ślub kościelny jest przeszkodą. Moja
      przyjaciółka jest w podobnej sytuacji i wiem na pewno (bo sama ją do tego
      zachęciłam) że nie było problemu z uzyskaniem zgody na przystąpienie do
      sakramentów św. na Wielkanoc. Więcej szczegółów nie znam (przecież nie będę
      pytać) ale myślę, że warto spróbować :o)
      • e_r_i_n Re: Ksiadz Wielgus i ja 07.01.07, 19:13
        Pierwszy raz o czymś takim słyszę, a się interesowałam swego czasu... W końcu
        nieodłącznym elementem spowiedzi jest mocne postanowienie poprawy, a jesli
        podstawowym grzechem, o jaki chodzi, jest cudzołóstwo, a malzenstwo ma zamiar
        zyc normalnie, to to mocne postanowienie jest nieprawdziwe.
        Jak bedziesz cos wiecej wiedziala, to daj znac, chociazby na priva.
        • pampeliszka Re: Ksiadz Wielgus i ja 07.01.07, 19:57
          Dziwne rzeczy mowicie. Ja mam slub jednostronny, bo moj maz jest ateista.
          Komunie dostalam juz na slubie, z chrztem nie bylo problemow. Musialam tylko
          przyrzec, ze dziecko bedzie wychowywane w wierze katolickiej. Wiec raczej seks
          zostal wziety pod uwage. Ale fakt, moj maz nie jest rozwodnikiem, tylko ateistasmile)
        • pieskuba Re: Ksiadz Wielgus i ja 07.01.07, 20:39
          To się teraz bardzo zmienia. Też nie miałam pojęcia, ale akurat przed poprzednią
          Wielkanocą przeczytałam gdzieś na forum "Kościół" lub "Wychowanie w wierze"
          wypowiedź osoby, co do której wiem, że jest zorientowana w takich sprawach z
          której to wypowiedzi wynikało, że można przy okazji ważnych świąt dostać
          rozgrzeszenie i przystąpić do komunii. Nie byłam tego do końca pewna, ale
          ponieważ moją przyjaciółkę bardzo dręczył fakt, że nie może przystępować do
          sakramentów, wysłałam ją z misją potwierdzenia owej wiadomości. I udało się, bez
          problemów. Idź do swojej parafii, może popytaj wcześniej o "ludzkiego" księdza.
          Być może czynnik życzliwości jest nie bez znaczenia :o) Naprawdę nie wiem nic
          więcej...
    • mbkow Re: Ksiadz Wielgus i ja 07.01.07, 20:53
      uwielbiam takie zdecydowane postawy na podstawie glupich relacji wiadomosci. do
      "wspolpracy" delegowano ksiezy, a poniewaz kosciol jest apolityczny, nigdy nie
      dowiemy sie, kto byl, a kto nie byl agentem z wlasnej inicjatywy. poza tym, ze
      cala sprawa jest trudna, nikt z waznych kosciola ks. Wielgusa nie potepil.
      ksiadz, skoro mial taka przeszlosc, powinien byl sie wycofac w cien, ale, ze
      jest czlowiekiem zwyklym. a taki Jankowski, ktory nie wspolpracowal,
      zarozumialy, bufonowaty materialista, zlamaly go pieniadze, nie dzisiat lat
      temu, ale teraz... a media pytaja go o opinie w sprawie Wielgusa.
      np. na portalu gazety tytul: 'Trudno o bardziej szokujący skandal - relacje ws.
      dymisji abpa Wielgusa w mediach europejskich', a ponizej czytamy, ze: 'W Polsce
      trudno o bardziej szokujący skandal - ocenia BBC'. to sa dwa zdania o zupelnie
      roznym znaczeniu. i tak znow mieszaja, tylko po to, zeby otworzyc
      strone/pozyskac sponsorow. to jest zalosne.
      a jezeli chodzi o kosciol i jego zasady, to na codzien kobiety biora tabletki
      antykoncepcyjne, faceci uzywaja prezerwatyw, 99% mlodych wspolzyla przed slubem
      i doprawdy nie zaluja. i co ze szczera spowiedzia i rozgrzeszeniem?
      sa ludzie, ktorzy urodzili sie ciezko chorzy i tez nic nie zrobili. po porstu
      nie jest sprawiedliwie i to BARDZO na swiecie.
      • mbkow Re: Ksiadz Wielgus i ja 07.01.07, 20:55
        ps. moja ukochana kolezanka jest w takim zwiazku, jak autorka...
        • berecik7 Re: Ksiadz Wielgus i ja 07.01.07, 23:31
          mbkow - chyba powinnaś poczytac swoje posty zanim je wyślesz. Jeden wielki
          bełkot, nie za bardzo można skumać, o co ci chodzi. Bez urazy.
          • mbkow Re: Ksiadz Wielgus i ja 08.01.07, 12:07
            berecik moherowy?
            bez urazy oczywiscie wink))
      • syriana Re: Ksiadz Wielgus i ja 08.01.07, 10:18
        > a poniewaz kosciol jest apolityczny, nigdy nie
        > dowiemy sie, kto byl, a kto nie byl agentem z wlasnej inicjatywy

        rech rech
        gdzie ten apolityczny kościół, bo chyba nie w Polsce..?

        chyba emocje silne Tobą targają, bo bardzo niezrozumiała i wielowątkowa jest Twa
        wypowiedź
        • mbkow Re: Ksiadz Wielgus i ja 08.01.07, 12:06
          podaj przyklad zdecydowanej politycznie oficjalnej postawy kosciola, nie
          jakiegos proboszcza z koziej wolki. np. wobec Rydzyka albo Jankowskiego?
          podpowiem: nie ma.
    • nieistotne74 Re: Ksiadz Wielgus i ja 08.01.07, 05:45
      Wielgus nie ma nic wspólnego z Toim miejscem w kościele katolickim. Jestem w
      podobnej sytuacji jak Ty z tym ze to ja jestem rozwiedziona, Kiedyś też mocno to
      przeżwałam. Pomyślałam wtedy że jakbym zabiła ex męża to zostałabym wdową...
      wyspowiadała bym sie i rozgrzeszenie otrzymała, wtedy bez problemu mogłabym
      wziąść ślub kościelny z moim partnerem. Paranoja!!!
      Wtedy przestałam przejmować się prawami kościelnymi i interpretacjami Słowa
      Bożego przez kler. Wiarę nosisz w sobie a nie paraduje z nia po kościele a z
      Twoich grzechów rozliczać Cie będzie Bóg a nie ksiądz.
      Pozdrawiam
      • isma Re: Ksiadz Wielgus i ja 08.01.07, 10:09
        No, akurat z tym zabiciem meza to tez nie jest dobry pomysl. Kosciol bierze
        takie pomysly pod uwage, i stad to moze byc przeszkoda kanoniczna dla waznosci
        drugiego zwiazku, niestety wink)).

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka