nisar
09.01.07, 09:53
widzę problem.
Bardzo się z tego cieszy, ale w taki sposób, powiedziałabym... no, trochę
narzucający. Jest dla niej oczywiste, że to ona zajmie się wnukiem jak synowa
wróci do pracy. Temat jest świeżutki, więc nie wiem czy syn i synowa mają już
jakieś plany na ten temat, ale przeraża mnie pewność Basi, że to ona będzie
tą osobą, która będzie się zajmowała dzieckiem. Musi to być dość mocno
widoczne, bo już synowa jej powiedziała "co mama myśli, że my dla mamy
dziecko rodzimy? my dla siebie chcemy mieć dziecko".
Basia jest osobą której ciężko coś wytłumaczyć i obawiam się że popsuje sobie
stosunki z dziećmi. Zwłaszcza że tak fajnie to to wygląda teraz, jak dziecko
się urodzi to przyjdzie zmęczenie, przytłoczenie obowiązkami i wtedy
niepracująca babcia, chętna do pomocy, będzie na wagę złota, ale pod
warunkiem że nie będzie wcześniejszych zadrażnień.
Co powiedziałybyście Basi na moim miejscu? (dzisiaj mam się z nią widzieć).