Dodaj do ulubionych

uderzyłam....i oddał :(

25.01.07, 11:45
Witam. Często śledzę forum, ale wczorajsze zdarzenie skłoniło mnie do
napisania. Właściwie nie wiem czy chcę rady, czy poprostu wyżalić się.
Przejdę do rzeczy..
Przemówiłam się wczoraj z mężem o głupotę właściwie. Zwróciłam mu uwagę, że
obudził dziecko bo coś tam głośno zrobił. Oczywiście oburzył się i od słowa
do słowa pokłóciliśmy się. Niestety padły przekleństwa i wyzwiska, co
najgorsze to mąż wtrącił w kłótnie nawet temat moich rodziców, jacy to oni
nie są. Ale kiedy już przegiął nazywając mnie bardzo brzydko nie wytrzymałam
i uderzyłam go. Dokładnie w ramię (choć powinien dostać w twarz). A tu nagle
cios z jego strony. Oddał mi. Powiedział, że zrobi to zawsze jak wyciągnę na
niego rękę. Moja reakcja była zła wiem. Ale zabolało to wyzwisko i uderzyłam.
ale czy powinien mi oddać. Tymbardziej, że zrobił to mocniej a efektem jest
siniak. Jestem przerażona i wstrząśnięta, ponieważ ta historia zaważy bardzo
na związku i napewno pozostanie na długo w pamięci.
Byliśmy dobrym małżeństwem, a od roku jak urodziło nam się długo wyczekane
dziecko wspaniałym. Ten incydent popsuł wszystko... Co dalej? Czy to moja
wina? Jestem załamana..
Obserwuj wątek
    • sir.vimes Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 11:55
      Jesteście cholerykami? Czy takie "włoskie" awantury często sę wam zdarzają?

      Gdyby mnie ktoś uderzył - oddałabym, więc nie dziwię się twojemu mężowi. Poza
      tym przemoc nie jest rozwiązaniem.
      • zosia_1 Re: uderzyłam....i oddał :( 17.04.20, 10:27
        Przemoc słowna też jest przemocą. To wina męża
    • agnieszkamodras Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 11:56
      Wszystko będzie dobrze tylko go więcej nie bij. Świat dzieli się na tych którzy
      oddają i tych którzy nie oddają. On widać z tych pierwszych.
    • michasia24 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 11:58
      i bardzo dobrze ze ci oddał
      • kathia_25 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:02
        no niby go uderzyłaś pierwsza,no ale pewnie nie bez powodu;myślę że nie powinien
        oddać a złapać za rękę i jasno dać do zrozumienia że sobie więcej tego nie życzy
        • michasia24 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:04
          no ale jak to jak kobieta dostanie od męża to ma sie pakowac i rozwód, a jak
          kobieta bije to znaczy ze miala powód
          • kathia_25 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:10
            nie no nie tak,przecież oni się nie bili na śmierć i życie;jakby go notorycznie
            lała to ja na jego miejscu też bym oddała
            • michasia24 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:12
              eee a czytałas ostatnio post pewnej dziewczyny byl tu niedawno
              • kathia_25 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:17
                a chyba nie
        • ninanos Re: uderzyłam....i oddał :( 16.04.20, 20:49
          Czyli jak facet bije pierwszy to pewnie też nie bez powodu.
          Co za hipokryzja.
          Uderzyła, oddał, następnym razem dwa razy się zastanowi zanim łapę na męża wyciągnie.
          • triss_merigold6 Nagroda Złotej Łopaty goes to... 16.04.20, 20:58
            Nagroda Złotej Łopaty.
            • alpepe Re: Nagroda Złotej Łopaty goes to... 16.04.20, 21:07
              ale nie dla niej.
      • zojkaojka Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:06
        Romansideł się naoglądałaś, czy co? Że niby on obraża to babka go w gębę a on
        jak ten głaz? A jak on by ci przylał to byś nie oddała? Weź go przeproś i już.
        I mam nadzieję że nie robiliście tego przy dziecku? Widok bijących się rodziców
        to jedna z większych traum.
      • olifanka do Michasi 24 28.01.07, 02:09
        Wiesz michasiu, takie kobieciatka jka Ty to powino sie pod pregierz stawiac i
        inne kobiety w ramach Twojej filozfii solidarnosci babskiej powinny Cie opluc i
        witkami tlusty zadek przetrzepac/
        Jestes tak klasycznym przykladem babsztyla nielojalnego wzgeldem innych kobiet
        ze sie niedobrze robi bleeee.....
        • wenus2006 Re: do Michasi 24 28.01.07, 08:40
          właśnie olifanka trafiłaś w sedno tego co się dzieje na tym forum :
          nielojalności względem innych kobiet!To przerażające,czy one też tak żyją w
          realu????????Tyle tu jadu i złośliwości ,a mogłoby być tak miło...Jak kogoś
          kopią po dupie w życiu i musi nerwy trzymać na baczności do tego jest w
          "otchłani nicości i kompleksów" (kaja jestem twoją fanką -pprzybij piąteczke) to
          mieszanka wybuchowa powstaje na forum.
          • kawka74 Re: do Michasi 24 28.01.07, 09:33
            zadziwiające
            wielokrotnie zadawałam to pytanie, ale odpowiedzi się nie doczekałam:
            dlaczego mam się solidaryzować z kimś, z kim - oprócz posiadania cycków i macicy
            - nie łączy mnie nic? Z kimś, kto cierpi na galopującą głupotę (tutaj niech się
            założycielka wątku nie wyrywa do odpowiedzi, nie ją mam na myśli)? W imię czego
            mam popierać czyjeś nonsensowne działania i zrzucać winę na kogoś innego tylko
            dlatego, że jego narządy płciowe wyglądają inaczej, niż moje?
            Co do otchłani - proponowałabym autorce tej fantastycznej metafory się
            zdecydować, co tam można zastać: nicość czy kompleksy.
            • olifanka Re: do Michasi 24 28.01.07, 09:53
              Nie solidaryzuj sie. Badz poprawna politycznie do bolu, pokaz jaka jestes
              strasznie correctness, powiedz facetom ze maja takie samo prawo nas uderzyc jak
              my ich, czyli tak naprawed go nie maja, ale niech walcza o swoje prawa, niech
              potrafia nam solidnie oddac przy uzyciu duzo wiekszych i silniejszych miesni.
              Jestes nowoczesna, wiec walcz o rownouprawnienie facetow...
              Niech zyje porawnosc polityczna, hurra!
              I bron boze, nie solidaryzuj sie z kims tylko dlatego ze ma jak to slicznie,
              subtelnie powiedzialas - cycki i macica.
              Mysle ze nie do konca rozumiesz problem, ale swietnie zrozumialabys go gdybys
              znalazla sie w sytuacji skrajnie wyprowadzonej z rownowagi przez bufona kobiety
              i z desperacji w nerwach trzepnelabys go, na co on - zgodnie z Twoimi normami
              przylozylby Ci tak, jak potrafi.
              W jednej chwili zmienilby Ci sie punkt widzenia.
              Facet nie ma prawa uderzyc kobiety!
              Kobieta tez nie ma prawa uderzyc faceta, a jesli to zrobi, owszem, facet ma
              prawo zareagowac, ALE NIE ODDAWAC JEJ NA ODLEW.
              A Twoj brak solidarnosci z autorka watku, prowadzi do tego, ze czastkowo
              przyczyniasz sie do tego ze wlasnie rosnie pokolenie facetow ktorzy tak sie
              zachowuja, w przyzwoleniu takich kobiet jak Ty.
              Co wiecej - poczytaj watki na FKobieta, tam np. faceci otwarcie postuluja ze
              powinno byc tak, ze jak kobieta zajdzie w ciaze to oni powinni moc wymoc na
              niej aborcje ( w swietle prawa) jesli nie chca placic alimentow/. Bo ma byc
              rownouprawnienie.
              I tak dalej, itd.

              Straszne jest takie myslenie.
              Ale mysl, mysl tak, w koncu ani cycki ani macicca to nie jest powod do
              solidaryzowania sie.

              • kawka74 Re: do Michasi 24 28.01.07, 10:07
                ja nie pytam o ten wątek, złotko
                ja pytam ogólnie
                to raz
                Dwa - nigdzie nie napisałam, że facet ma prawo/obowiązek oddać. Odpowiadasz na
                argumenty, których nigdzie nie wytoczyłam, wmawiasz mi coś, czego nie napisałam.
                Trzy - gó.. wiesz o sytuacjach, w jakich miałam nieprzyjemność być.
              • e_r_i_n Re: do Michasi 24 02.02.07, 09:56
                olifanka napisała:

                > Jestes nowoczesna, wiec walcz o rownouprawnienie facetow...

                A nie, nie, nie, niech się kobiety zdecydują, czy chcą równouprawnienia.
                RÓWNOUPRAWNIENIA, a nie cześciowego równouprawnienia tak, gdzie im pasuje.
            • wenus2006 Re: kawka74 28.01.07, 10:09
              nie chce mi się szukać Twoich innych wątków,ale myślalam,że fajna z Ciebie
              dziewczyna - albo mylę Cię z kimś....

              "posiadanie cycków i macicy" - tekst iście prostackiego faceta..."narządy
              płciowe wyglądają inaczej niż moje" taaaa rzeczywiście to jedyna różnica między
              kobietą a mężczyzną.
              Ciekawe jak wyglada Twoja otchłań?Otchłań rozpaczy?
              • wenus2006 Re: kawka74 28.01.07, 10:14
                poszperałam - pomyliłam Cię z kimś,nie mam niestety pamięci do ników...
              • kawka74 Re: kawka74 28.01.07, 10:19
                Pewnie mylisz, bo nigdy nie byłam fajna.
                Co do prostackiego tekstu - myślę, że pytanie zadane w inny sposób nie dotarłoby
                do tych, które tak chętnie powołują się na solidarność jajników (właśnie, o
                jajnikach zapomniałam) w każdych okolicznościach, w których nie ma już innych
                argumentów. Zresztą ja jestem cham z chamów i subtelność zawarta we wspominanej
                metaforze nie przemówiła do mnie ani trochę, tak, jak nie przemawia konieczność
                wspierania każdej kobiety w jej kretyństwach tylko dlatego, że ja też jestem
                kobietą.
                Większość z tych solidaryzujących się z oślim uporem przesuwa punkt ciężkości z
                obojga na jedno - 'on nie miał prawa cię uderzyć', zapominając o tym, że ona też
                nie miała. Bo to kobieta i jej wolno. Litości. Wolno jej uderzyć faceta dłonią
                (a gdyby trafiła go w oko, a nie w ramię, to co?), to może i wolno kopnąć, może
                wolno wałkiem, a może i krzesłem poprawić, na wszelki wypadek, żeby zrozumiał.
                Oni OBOJE mają problem, czego zdajecie się solidarnie nie zauważać. I że to nie
                jego, ale jej zachowanie może doprowadzić do rozwiązywania problemów siłą.
                On nie miał prawa oddać - to już powiedziałam. Zareagował tak, jak zapewne
                został nauczony - przez podwórko, szkołę, ojca. Ale ona NIE MIAŁA prawa uderzyć
                również.
                Dotarło?
                • wenus2006 Re: kawka74 28.01.07, 10:32
                  Przecież to wcale nie chodzi o fakt,że ona trzepnęła go w ramię - chodzi o to ŻE
                  ON JEJ ODDAŁ.Mogłybyśmy roztrząsać fakt podniesienia ręki na własnego męża,na
                  człowieka ,gdyby ON JEJ NIE ODDAŁ.Oczywiście ,że nikomu nie wolno uderzyć ,ale
                  czy wolno maltretować drugiego psychicznie,wbijać gwoździe do mózgu,trajkotać
                  obrażając???I do tego jeszcze stosować techniki poniżej pasa tj włączanie
                  rodziców?Co jest większą przemocą?????????przecież ta kobieta nie bije męża,nie
                  wiąże go kaloryfera albo Bóg wie co jeszcze - puściły jej nerwy ,gościu wszedł
                  jej na konstrukcję,w geście obrony,zatrzymania tego słowotoku trzepie go w ramię
                  - dla mnie jej wina żadna,nawet gdyby on jej nie oddał,a ten sk...... ODDAJE.Dla
                  mnie to nie facet.Nie dość ,że niszczy ją psychicznie,upokarza ją ODDAJĄC!!!!!
                  • kawka74 Re: kawka74 28.01.07, 10:39
                    znaczy - nie dotarło
                    właśnie O TO chodzi - że ona pierwsza uderzyła, uderzyła - nie połaskotała ani
                    nie pogłaskała
                    puściły jej nerwy
                    jemu też - tego nie bierzesz pod uwagę?
                    OBOJE nie potrafią sobie radzić z emocjami
                    klepnęła w celu zatrzymania słowotoku - fajnie, tylko tyle zyskała, że oberwała
                    to znaczy, że nie umie sobie radzić, że on też nie umie i że w tym małżeństwie
                    nie dzieje się dobrze
                    zwalanie winy na faceta to chowanie głowy w piasek
                  • memphis90 Re: kawka74 16.04.20, 20:56
                    >czy wolno maltretować drugiego >psychicznie,wbijać gwoździe do >mózgu,trajkotać
                    >obrażając???I do tego jeszcze >stosować techniki poniżej pasa
                    Ale teraz mówimy o autorce wątku, tak? Bo pisze przecież, że wyzwiska i przekleństwa były z obu stron.
                    • alpepe Re: kawka74 16.04.20, 21:02
                      Dlaczego właściwie piszesz w tym wątku po 13 latach?
          • monia145 Re: do Michasi 24 28.01.07, 12:11
            Pięknie się obie uzupełniacie....jedna wypociła tekst o otchłani nicości i
            kompleksów a druga o jakimś kobiecym sacrumwink
            • wenus2006 Re: do Michasi 24 28.01.07, 12:14
              trzymamy zatem sztamę!
            • wenus2006 Re: do Michasi 24 28.01.07, 12:15
              "brakowało" tu Twojego cynizmu i braku życzliwości...
            • kawka74 Re: do Michasi 24 28.01.07, 12:16
              Monia, powiedz, że rozumiesz, dlaczego mam wstręt do solidaryzowania się ze
              względu na cechy płciowe pierwszego i drugiego rzędu ;p
              • monia145 Re: do Michasi 24 28.01.07, 12:19
                Kawko, rozumiem Cię...ja też mam wstręt do potakiwania w myśl solidarności
                jajników, macic czy czego tam jeszcze.....wolę solidaryzować się z człowiekiem
                niz z jego płciąsmile
      • gelka4 Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 13:05
        ja w podobnej sytuacji tez trzepnęłam męża- ten mi również oddał- chciał podobno
        lekko, ale złamał mi nos...........
        oczywiście, że nikt nie powinien na nikogo podnosić ręki, lecz jest ZASDNICZA
        róznica wynikająca z dysproporcji sił.
        poza tym równouprawnienie równouprawnieniem, ale są pewne rzeczy, które kobiecie
        uchodzą na sucho, a niektóre tylko mężczyźnie
        a najeżdżanie na autorkę wątku, że jest agresywna, że od razu będzie chodzic po
        ulicach i każdego bić są przesadzone- to już popadanie w skrajności
        żADEN meżczyzna w takiej sytuacji nie ma prawa oddać kobiecie!!!!!!!!!!!!!!
        • ninanos Re: uderzyłam....i oddał :( 16.04.20, 20:51
          a kobieta ma prawo pierwsza ręce do bitki wyciągać???
        • memphis90 Re: uderzyłam....i oddał :( 16.04.20, 20:57
          Jeśli ktoś bije - musi się liczyć z tym, że bita osoba odda. Płeć nie ma znaczenia.
    • morgen_stern Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:02
      Mój mąż - który jest zwolennikiem równouprawnienia w OBIE strony - pokiwałby
      głową i powiedziałby, że Twój mąż miał rację. Bo dlaczego niby kobiety mogą
      uderzyć, a facet nie? Bo zrobi większą krzywdę? Przecież bijąc kogoś okazujemy
      mu także swoje lekceważenie, nie szanujemy jego godności, to zamach na czyjąś
      nietykalność cielesną.

      Ale jako kobieta troszkę Cię rozumiem.
      Ja też na Twoim miejscu pewnie przeżyłabym szok.
      Tylko pamiętaj - jemu również nie było miło, kiedy go uderzyłaś. I nie bijcie
      się, na miłość boską, to nie jest sposób na rozwiązywanie konfliktów, tylko
      produkowanie nowych. Kiedy dyskusja osiąga apogeum, zrób jak ja - zaczerpnij
      powietrze i wyjdź - do innego pokoju, z psem na spacer, ochłońcie oboje, po 2
      godzinach wróćcie do tematu. Piszę to i wiem, o czym mówię - ja tez mam
      problemy z opanowaniem agresji i juz nie raz mnie ręka zaświerzbiała...

      Przeproście się nazwajem.
    • brak.polskich.liter Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:04
      Zdziwiona? Tez bym oddala. Bez znaczenia, kobiecie czy facetowi. Coz, masz
      nauczke, zeby na drugi raz panowac nad soba, tzn. klocic sie bez rekoczynow.
      • aguskin Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:13
        kochana tylko zazdrościć temperamentu,
        mam nadzieję że dużej krzywdy Ci nie zrobił,
        to oburza bo chciałoby się w takiej sytuacji sprać mu morde a on powinien
        dzielnie to znieść,
        dawno temu jak się docieraliśmy też czasem zaczynałam startować z łapami,
        i nie przestawałam, aż tak oddał że się zryczałam,
        to taki rodzaj zrzucenia napięcia,
        nie przepraszaj, bo on zaczął używac słów, niech sobie przypomni jak Zidane(nie
        wiem jak sie pisze) zareagował na słowa kolegi na boisku???
        i niech się cieszy że mu z "baśki" nie przywaliłaś,
        • michasia24 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:16
          nie wierze ze ona nie uzywała
        • memphis90 Re: uderzyłam....i oddał :( 16.04.20, 20:59
          >nie przepraszaj, bo on zaczął używac słów
          A niczego takiego autorka nie pisała. Ale wizja niewinnej leliji trzyma się mocno.
    • malila Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:09
      Czy miał rację, że Ci oddał? Wątpliwe, chociaż reakcja zrozumiała.
      Ale teraz przynajmniej wiesz, że nie należy bić. A już na pewno nie należy bić
      silniejszychwink
    • bj32 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:11
      Zdarzyło sie. Teraz pozostaje pogodzić się, wyjaśnić sobie wszystko i nie
      popełniać więcej tych samych błędów. Jeśli jesteście dobrym, wspaniałym
      małżeństwem, to incydent nie popsuł wszystkiego. Nie ma co szukać, kto winny i
      się załamywać, tylko porozmawiać. A co dalej to już od Was zależy.
    • rita75 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:25
      Ale kiedy już przegiął nazywając mnie bardzo brzydko nie wytrzymałam
      > i uderzyłam go. Dokładnie w ramię (choć powinien dostać w twarz). A tu nagle
      > cios z jego strony.

      na co liczylas, uderzajac go?

      • maniusza Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:30
        szczerze? nie dziwię się że oddał
        nie wyobrażam sobie uderzyć mojego mężczyzny obojętnie do jakiej pasji by mnie
        nie doprowadził
        nietykalność cielesna - o szacunku nie wspominając - dotyczy obu stron, bez
        względu na płeć
      • 4rysia Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:32
        Nie wiem, to był odruch. Złe emocje które wywołały wyzwiska skierowane w moją
        stronę. Ale szczerze mówiąc nie sądziłam, że wyciągnie na mnie rękę, szczerze
        mówiąc chciałabym cofnąć czas, żeby to się nie stało. Ale wtedy co nie mogłabym
        mu zwrócić uwagi że zachował się głośno i obudził dziecko, bo od tego się
        przecież zaczęło....
        • kathia_25 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:34
          a ja tam Cię rozumiem
        • rita75 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:52

          > Nie wiem, to był odruch.

          to idź córko i nie grzesz wiecej..., bo to do niczego dobrego nie doprowadzi.
          Rzucac sie z rekoma na druga osobę, to najgorsze co moze byc...teraz to
          powinniscie sie przeprosic ,dac sobie po buziaku, a na przyszlosc bardziej
          trzymac swoje nerwy na wodzysmile
        • agawamala Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 13:17
          Czy jesteś osoba dorosłą? Chyba nie, bo emocje prowadzące do rękoczynów u
          dorosłego to juz patologia. Bez względu na to czy wali mąż czy żona czy
          dresiarz na ulicy.
          Ciekawe czy jesli poniosą Cię "złe emocje" to pobijesz ekspedientkę w sklepie?
          Nauczycielkę? Lekarza? Kasjerkę w banku? Kierowcę autobusu?
    • 4rysia Głównie do michasia24 25.01.07, 12:29
      Tak naprawdę to mogłabym pomyśleć, że to pisał facet. Oceniłaś mnie strasznie.
      Wiem dobrze, że to co się stało nie było dobre, wiem, że nie jestem bez winy. I
      pisałam o tym, ale ty murem stoisz za tym, że miał rację. Pewnie, że się
      kłoćiłam i też przeklęłam ale nie bezpośrednio do niego i nie na niego. Mąż
      wyraził się o mnie okropnie (może to i w złości) ale nie zapanowałam.
      Nie bijemy się, jak już tu gdzieś padło i w ogóle rzadko się kłócimy. Dlatego
      tak to przeżywam i o tym napisałam.
      Dzięki za kilka słów wsparcia od innych dziewczyn, ale ty mnie zgnoiłaś prawie
      jak mąż tym wyzwiskiem. Taka była moja reakcja, ale nie sądzę że jestem godna
      potępienia, a co ty w takim razie byś zrobiła jak by ciebie wyzwała najbliższa
      sercu osoba.....
      • agnieszkamodras Re: Głównie do michasia24 25.01.07, 12:32
        Tylko nam nie lej Michasi...
        • 4rysia Re: Głównie do michasia24 25.01.07, 12:39
          Forum jest po to aby móc się wygadać, wyżalić TAK? Więc po co te głupie
          docinki? Jest mi naprawdę przykro. Siedzę dziś jak struta, pewnie liczyłam na
          parę słow pocieszenia, a nie tylko potępienia. Nie jestem złą osobą... a na tką
          tu wyszłam.
          • michasia24 Re: Głównie do michasia24 25.01.07, 12:43
            oraz by wyrazic własne zdanie, nie bede cie pociesza, za co? za to ze faceta
            udezyłas?
            • olifanka Re: Głównie do michasia24 28.01.07, 09:55
              Tiaaaa, bo powinna dac sie ponizyc, opluc wyzwac, niech facet rzadzi.
              Oj Michasiu, tatus to cie chyba niezle lal w dziecinstwie...
              az nie moge uwierzyc ze mozna miec cos tak podlego w glowie.
              WOW!
              • memphis90 Re: Głównie do michasia24 16.04.20, 21:03
                Jakie "facet rządzi", jakie "poniżyć, i opluc"? Jeśli masz taką wizję związku (rządzić, wygrywac, poniżać) to współczuję.
          • babka71 Re: Oddał Ok, ale na drugi raz miej w pogotowiu 25.01.07, 15:29
            wałek do ciasta,idź na samoobronę..itp.,
            ponieważ: Siniak u Ciebie jest? JEST,
            a u niego nie ma nawet zadrapania...tak na przyszłość dobrze radzę..
      • michasia24 Re: Głównie do michasia24 25.01.07, 12:35
        Nie stoję murem ani za nim ani za tobą, kłóciłaś sie z nim a przeklinałaś nie
        do niego, no to jak? do ściany? Napisłąś ze mała rzecz była powodem i że
        jestęście super małżeństwem, a ja myslałąm ze za male rzeczy nie kłoci sie i
        nie biije zgodne małżeństwo
        • agawamala Re: Głównie do michasia24 25.01.07, 13:14
          Jedno warte drugiego. Nie wyobrażam sobie, żeby w kłótni, w złości, we
          wściekłości dochodziło do rękoczynów między dorosłymi (sic!) ludźmi.
          Zachowali sie jak gó..arze.
          Michasiu, jesli na forum nie zgodzisz się z biedna, mala, pokrzywdzoną
          kobietką, nie solidaryzujesz się z np. nierobem, leniem, osobnikiem
          roszczeniowym to jesteś "be".
          • marcelaga Do agawamala 25.01.07, 13:31
            • agawamala Re: Do agawamala 25.01.07, 13:42
              Nie, nie mam nad głową aureoli, nie jestem świętą. Są jednak rzeczy, których
              DOROSŁY człowiek w żadnym razie nie robi. I jedną z nich jest podniesienie ręki
              na kogokolwiek! Załatwianie spraw w ten sposób i tłumaczenie tego nerwami,
              złymi emocjami jest śmieszne.
              Wyobraź sobie sytuację, w której zdenerwowałas Rysię, bo zajechałas jej drogę.
              Rysia poczuła złość, górę wzięły złe emocje , wyszła z samochodu i Ci przylała.
              To tylko pozornie inna sytuacja.
              • marcelaga Re: Do agawamala 25.01.07, 14:00

                • agawamala Re: Do agawamala 25.01.07, 14:09
                  Wyrażam swój pogląd. W dalszym ciagu uważam, że są rzeczy, których w ZADNEJ,
                  powtarzam ŻADNEJ sytuacji normalny, dorosły człowiek nie robi. I jest to
                  podnoszenie ręki na innych ludzi.
                  Przez ponad 20 lat nie zdarzyło mi się, żebym nawet przez chwilę pomyślała, że
                  mogłabym uderzyć męża.
                  Człowiek dorosły panuje i nad nerwami i emocjami.
                  Czy , gdy masz złe emocje np. związane ze śmiercia kogos bliskiego, rzucasz się
                  i bijesz lekarza?
                  Czy jak Cie zdenerwuje sąsiad z II piętra walisz go w łeb?
                  Stresy, nerwy i emocje towarzyszą nam na co dzień. I, nie znajduję
                  wytłumaczenia, dla kogos kto posługuje się pięścią, zamiast argumentem.
                  Za chwilę taka osoba nabędzie spluwę i zabije z powodu "złych emocji". Albo
                  posłuzy się gazrurką w tym samym celu.....
                  • 4rysia Re: Do agawamala 25.01.07, 14:17
                    Wtrącę się! Nie jestem złą kobietą ani bandziorem, bo z Twoich słów to wynika.
                    Doskonale wiem co się stało i wiem, ze taka rzecz nie powinna mieć miejsca. Czy
                    nie rozumiesz co znaczy raz!!!???
                    Dlaczego od razu zakładasz, że zacznę bić wszystkich na około. Nigdy nikogo nie
                    skrzywdziłam, ale słowa są czasem gorsze niż czyny.. To co teraz robisz też nie
                    jest dobre, bo nie znasz mnie, a juz mnie skresliłaś. Ja nikogo nie zlałam, nie
                    skopałam i nic podobnego. Uderzyłam w ramię, wiem powiesz że to też złe, ale
                    skupiłaś się za bardzo na tym..
                    • agawamala Re: Do agawamala 25.01.07, 14:26
                      Powtarzam, są rzeczy, których w żadnym razie dorosły, cywilizowany, normalny
                      czowiek nie robi.
                      Czy oddajesz mocz na klatce schodowej nawet jesli bardzo, bardzo potrzebujesz?
                      Chyba nie.
                      Tak jak sie nie kradnie, nie niszczy cudzej wlasności tak i nie podnosi reki na
                      kogokolwiek. Ani w złości, ani na zimno, ani gdy zostanie się upokorzonym.
                      Jesli się to zdarzy raz to jest duże prawdopodobieństwo, że będzie to metoda
                      rozwiązywania problemów.
                      Nie znam Cię, z Twoich słów wynika, że do rękoczynów jednak doszło. Między
                      wierszami obwiniasz w równym, o ile nie większym, stopniu męża.
                      Wierzę, że nie jesteś zła kobietą. Przeraża mnie jednak to, że nie panując nad
                      emocjami możesz w końcu wyrządzić krzywdę - innym i sobie.
      • sir.vimes 4rysia , popracuj nad sobą i zachęć męża do tego 25.01.07, 12:43
        Niech też popracuje nad komunikacją.

        Takie "włoskie" rodzinne awantury fajne są tylko na filmach. Oczywiście, że nie
        powinnaś go uderzyć - ale on nie powinien przeklinać, wyzywać. Przemoc werbalna
        to też jest przemoc.

        Oddał- bo tak przeciętny człowiek reaguje na cios. Powinnaś wstydzić się bicia
        (i pewnie wstydzisz się, bo tak brzmi to, co napisałaś.).

        Naprawdę popracujcie nad sobą.
    • mamamonika Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:30
      Skoro takie dobre z was mazeństwo, to skad te klótnie z wyzwiskami? Mam
      wrażenie, że nie pierwszy raz...
      P.s. następnym razem weź patelnię wink
    • bri Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:36
      Przeproś męża za tą awanturę i za to, że go uderzyłaś. Pewnie on przeprosi Cię
      za to samo. Obiecajcie sobie, że o tym zapomnicie i nie pozwólcie, żeby taka
      głupota zniszczyła Wasze małżeństwo.
      • 4rysia Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:42
        Dzięki, chociaż tyle... bo już się poczułam tyranem...
    • bea.bea Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 12:44
      moze to okrutne co napisze...ale niby dlaczego miał ci nie oddać...bo
      co/...jestes kobietą?
      niby jest podział, ze jednych mozna bic bezkarnie a innych nie...
      że słabszy moze bic silniejszego , i to niby jest wporzadku/

      bo co ...gdy on cie uderzył pierwszy , a ty byś mu oddała, to niby byłby powód
      do dumy?//

      szkoda tylko , ze wiele dzieci nie moze oddac swoim starym gdy dostaną
      klapsa...to by dopiero było...

      bić nie wolno nikogo....
      a jak ktos podnosi na mnie reke to oddaje, no chyba tylk synowi tłumacze, ale
      dlatego, ze ja go nie bije
      • wenus2006 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 14:00
        a ja uważam,że facet NIE POWINNIEN oddać,już malutkich chłopców uczy się ,że
        dziewczynki nawet kwiatkiem się nie bije.Za moim poglądem przemawia SZACUNEK do
        kobiety,jej sakrum,niedotykalność.Ta kłótnia sama w sobie była zbesztaniem
        wszystkiego co jest między tymi ludźmi,wyzwiska,wpieprzanie w to tematu
        rodziców.Ona się wkurzyła,poniosły ją nerwy walnęła w ramię,wyszło z niej zło i
        te złe emocje.Facet powinnien w tym momencie już na pewno się opanować,a on
        oddaje.Wybaczcie ,ale naprawdę tego nie rozumiem.Ja uważam,że nie wszystko na co
        może pozwolić sobie KOBIETA,przystoi facetowi i odwrotnie !
        Tak uważam i już! Natomiast jeszcze jedna refleksja MY ludzie naprawdę nie
        potrafimy się kłoćić na poziomie...Dlaczego???
        • kawka74 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 14:06
          szacunek należy się każdemu bez względu na płeć
          poza tym nie rozumiem, jaki cel ma robienie z kobiety bezwolnej kretynki, której
          wolno nie zapanować nad sobą i która musi być uspokajana przez mądrzejszego (??)
          faceta
          oboje się nie popisali, ot co
        • 4rysia Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 14:07
          Napisałaś bardzo pięknie. Nic mnie oczywiście nie usprawiedliwia.
          Jestem tą sytuacją przygnębiona, dlatego moja wizyta na tym forum, Kac Moral.
          • agawamala Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 14:12
            To naucz się panować nad nerwami, bo boję się, że jak tak dalej pójdzie to
            zaczniesz rzucać się na ludzi. I nie chcę mysleć jakie wzory wyniesie z domu
            Twoje dziecko.
        • wenus2006 Re: uderzyłam....i oddał :( 26.01.07, 08:15
          Dziwne,że niektóre z Was uważają jak Ty walnęłaś on MUSI Ci oddać.Na zło reaguj
          złem....Jak Cię ktoś opluje - pluj też,jak sąsiadka wyleje pomyje na wycieraczke
          - lej też (SZOK).Oczywiście pomijam fakt,że ta osoba ,której się oddaje jest
          ŻONĄ<MATKĄ<KOBIETĄ - widać mam trochę stereotypowe myślenie,ale dobrze mi z
          tym.Jeszcze raz powtarzam to co wypada kobiecie,nie musi wypadać mężczyźnie i
          odwrotnie.
          • ninanos Re: uderzyłam....i oddał :( 16.04.20, 20:59
            Nie musi, ale oddał. I mu się nie dziwie, bo sama w analogicznej sytuacji bym oddała.
        • e_r_i_n Re: uderzyłam....i oddał :( 02.02.07, 10:07
          wenus2006 napisała:

          > Za moim poglądem przemawia SZACUNEK do kobiety,jej sakrum,niedotykalność.

          A gdzie szacunek dla faceta - zywiciela rodziny, obrońcy, ze już nie wspomnę -
          człowieka, którego się kocha?
        • ninanos Re: uderzyłam....i oddał :( 16.04.20, 20:58
          No ja swojego syna uczę, żeby nie bił, a jak jego ktoś bije to ma oddać, bez względu na to jakiej ten ktoś jest płci.

          Mówisz sacrum, nietykalność.... tosz to sacrum wcześniej samo sie skalało, bo wyciągnęło łapy do bicia, a że dostało to zdziwienie.
    • joasia1234 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 13:02
      Oczywiście, że nie powinnaś się tak zachować, ale nie uważam też, że twój mąż
      dobrze sie zachował.Powinien był chwycić cię za rękę i myślę, że wtedy
      poczułabyś się głupio, a teraz masz pretensje do niego, zamiast czuć się
      głupiosmile Jasne, że w pierwszym odruchu chce się komuś oddać, ale nad odruchami
      trzeba panować. Wkońcu nie byłaś złodziejem, który zaatakował go na ulicy. Tak
      czy owak, macie nauczkę. A jakie wnioski z tego wyciągniecie, to wasza sprawa.
      pozdrawiamsmile
    • mamitka Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 13:06
      Tak, tak mial racje ze oddal, powinien jeszcze ze schodów zrzucic zeby jej
      wiecej do glowy nie przyszlo... Mowicie o rownouprawnieniu..dobra. Faktem jest
      ze kobieta nie powinna uderzyc, ale czasem w bezsilnej zlosci i afekcie do tego
      dochodzi, jak sie w pore nie wyjdzie. Trzeba jednak wziasc pod uwage ze faceci
      z reguły sa silniejsi i ich uderzenie kobiety ma inny wymiar i wage. Ja kiedys
      totalnie i celowo sprowokowana przez meza, chcoc znosilam obelgi dlugi czas w
      koncu nie wytrzymalam i dalam mu w twarz - on "bił" mnie slowami. Oczywiscie
      nie pochwalam sie za to ale stalo sie. On za to oddal mi rzucajac mna o drzwi,
      tak ze potłuklam sobie kosc ogonowa, plecy i głowe - ze 3 tygodnie nie moglam
      usiasc na tylku a maz.... na zawsze stracił w moich oczach. Policzek bardziej
      boli psychicznie niz fizycznie, on sprawił mi fizyczny, dlugi bol nie zdajac
      sobie sprawy ze swojej sily.
      Do autorki watku - porozmawiajcie ze soba i NIGDY wiecej nie dopusc do takiej
      sytuacji, gdy Cie poniesie wyjdz... to najlepsze co mozna wtedy zrobic. Kolejna
      kłotnia moze miec gorsze skutki..
    • marcelaga Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 13:09

    • kachwi1 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 13:17
      któraś z was napisała: a co, miał ci nie oddać, bo jesteś kobietą?
      moim zdaniem: dokładnie tak! uczę mojego syna, że dziewczyn się nie bije, nawet
      kwiatkiem! z chłopakami niech się leje, a dziewczyny, nawet jeśli go
      zaczepiają, ma zostawiać w spokoju. i tak samo mam nadzieję będzie, jak
      dorośnie.
      oczywiście nie mówię tutaj o sytuacji patologicznej, kiedy baba leje chłopa non
      stop, i on jej raz oddał. mówimy tutaj o sytuacji wyjątkowej, kiedy w kłótni
      dziewczyna uderzyła faceta. ja wiem, o czym mówię, bo mnie również się zdarzyło
      wyskoczyć z łapami w chwili najgorszego zdenerwowania. i mój mąż, właśnie
      dlatego, że jest facetem i jest ode mnie dużo silniejszy, złapał mnie i
      przytrzymał ręce - mocno i zdecydowanie. tym mi dał do zrozumienia, że sobie
      nie pozwoli, i to wystarczyło. taką reakcję jak najbardziej rozumiem. natomiast
      w sytuacji 4rysi? twój mąż powinien się wstydzić.
      i o jakim równouprawnieniu tutaj mówicie? dziewczyny? facet jest po prostu
      silniejszy i tyle! ja nie wniosę lodówki na piętro! ale za to mój mąż nie
      nakarmi cyckiem dzieciaka!
      • kawka74 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 13:39
        facet zrobił tak, jak został nauczony - oddał
        przypuszczam, że był równie rozemocjonowany i rozgniewany, jak założycielka
        wątku, i zareagował odruchowo
        odsądzanie od czci i wiary pojedynczego uczestnika tej żenady jest bez sensu,
        oboje zachowali się kretyńsko i oboje powinni się wstydzić, a nie tylko jedno z nich
      • michasia24 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 14:30
        a córka będzie mogła uderzyc faceta? to nie ważne ze facet jest sliniejszy,
        obydwoje maja rozum i to nie tylko mąż powinien sie wstydzić ona tez ma sobie
        wiele do zarzucenia
      • babka71 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 15:33
        oddał komu?? Kobiecie
        Niech odda facetowi w swojej wadze, zobaczymy czy ten facet sie rozpłacze i
        przeprosi??...
        • ninanos Re: uderzyłam....i oddał :( 16.04.20, 21:03
          Jaka od faceta dostanie to pewnie też odda, a tu dostała od żony.
          W ogóle jak można ją usprawiedliwiać, że rozemocjonowana była, uderzyła pierwsza, ciekawe czy tak samo usprawiedliwiałybyście faceta jakby on pierwszy rękę wyciągnął.
    • shamsa Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 13:42
      dalej jestescie dobrym malzenstwe. pogadajcie, przeproscie i moze jakos z tego
      wyjdziecie.
      nie bij, ja mu sie nie dziwie w sumie, jako czlowiekowi.
    • jarekp662 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 13:43
      Witam,

      To ze pani maz od slowa do slowa wyciaga wszystkie "zaszlosci", pretensje i
      nawet na tesciow sie skarzy... to tylko oznaka ze wy nie rozmawiacie ze soba
      swobodnie. Jak mozna tak tracic zimna krew? A gdzie milosc? A gdzie chec
      zrozumienia? polecam porady na
      pepekswiata.pl
      sa tam porady dla rodzicow, jak postepowac z dziecmi... a coz innego jest facet
      jak nie dzieckiem o drogich zabawkach?

      Pozdrawiam,
      Jarek
      • syriana Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 14:17
        zdarzyło się trudno, żadne z Was się nie popisało

        teraz czeka Was spokojna rozmowa i może pomyśl nad terapią małżeńską, bo pewnie
        chowacie oboje do siebie jakieś żale i urazy, skoro taki przebieg mają dyskusje

        powodzenia
        • martammm1 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 15:01
          miałam podobną sytuacje tez wycelowałam w ramie i tez mąż mi się
          odwdzięczył....jak dla mnie to moja głupota co by nie było bić się nie wolno,
          skoro ja nie chce być bita dlaczego bije innych.....ale wiem ze dużo małżeństw
          ma podobne problemy....rozmowa rozmowa przeprosiny i nigdy więcej bicia osób
          które się KOCHA
      • mamamonika Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 15:07
        Drogi Jarku, wydaje mi się, że nie jesteś już dzieckiem. Płeć nie ma nic do
        rzeczy.
        Chyba, że jest inaczej, wówczas przepraszam Jareczka i pytam, czy mama wie, że
        się produkuje na forum wink
        • zdral Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 15:37
          Płeć ma dużo do rzeczy. Z powodów, które zostały tu juz wymienione.
          Zdarzyło mi się ze złości uderzyć (wtedy jeszcze nie) męża. Nigdy mi nie oddał.
          Najwyżej zagroził że to zrobi. Gdyby tak zrobił czułabym się podobnie jak
          autorka wątku.
          I proszę mnie nie wyzywać tylko dlatego że mam inne zdanie niż Michasia.

          p.
          • mamamonika Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 15:40
            Spokojnie, ja się przekomarzam z JarkiemP
    • monia145 Nie powinien oddać.. 25.01.07, 15:54
      ....nie dlatego, że jesteś kobietą i wymagasz jakiegoś specjalnego traktowania,
      czyli , że rzekomo należy Ci sie więcej szacunku, celebrowania Twojej płci,
      estymy, i dbania o nie naruszanie jakiegoś Twojego trudnego do zdefiniowania
      sacrum(sic!).......

      Z szacunkiem należy traktować każdego- kobietę, mężczyznę, dziecko......
      Nie można bić nikogo- kobiety, mężczyzny, dziecka........



      Jesteście winni w takim samym stopniu- Ty nie powinnaś go uderzyć, on nie
      powinien Ci oddać...zgłoście się na jakis kurs traktujący o rozwiązywaniu
      konfliktów bez udziału agresji- OBOJE.

      A dzisiaj to zamiast szukac pocieszenia i potakiwań w stylu , że "kobiety to
      nawet kwiatkiem nie można", usiądzcie i przedyskutujcie ten problem, zanim
      zabrniecie za daleko......
    • 4rysia JA przeprosiłam!!!... 25.01.07, 16:20
      Właśnie wróciłam z pracy do domu. Po drodze wpadłam na pewien pomysł w
      ramach przeprosin. Kupiłam kaktusika z wpiętym serduszkiem i wręczyłam na
      przeprosiny. Powiedziałam, że jest mi przykro i więcej nie wyciągne ręki,
      jednak tylko za to przepraszam. Dodałam "Kłóć z nim". To mialo być takie z
      humorkiem.
      Usłyszałam: "No to rozumiem, też przepraszam".
      I co dalej... to było trochę zimne i wymuszone, chciałabym usłyszeć że wie jak
      mnie zranił tymi słowami no i tym, że czepnął się mojej rodziny. On nie
      obiecał, że sie to nie powtórzy. To było takie puste.
      Teraz pewnie któraś z was mi napisze, że jestem drobiazgowa albo inne bzdety,
      krytykujące mnie, ale tak naprawdę wciąż czuje się upokorzona i ja zrobiłam
      gest, pomimo, że to ja usłyszałam, ja mam siniaka i ja płakałam. napewno męża
      tak nie ruszyło jak mnie. Teraz się minelismy i poszedł do pracy, znając go
      wróci i bedzie sie zachowywał jak gdyby nic bo w koncu to ja pękłam, ach szkoda
      słów...
      • mongolia4 Re: JA przeprosiłam!!!... 25.01.07, 16:51
        No i przeprosilas i co Ci to dalo ?On nawet tego nie przyja tak jak powinien!!A
        byl tu tez jeden post ze maz uderzy(pierwszy,ona nie oddala)tak mocno ze kulala
        na drugi dzien i tez przeprosila bo myslala,ze sprowokowala go.To o co chodzi
        ze kobieta nie moze nic powiedziec ,ze nie moze pacnac meza w ramie ze musi
        obrywac,a mezowi nic nie mozna zrobic, ani powiedziec bo uwaga!! sprowokujesz i
        oberwiesz!!Maz moze mowic na ciebie i reszte rodziny co chce a ty masz sie
        zamknac i sluchac,bo jak bedziesz sie bronic to dostaniesz i jeszcze kwiety i
        przeprosiny dla mezusia bedziesz musiala kupic? Ludzie!!!!!!!
        • aluc Re: JA przeprosiłam!!!... 25.01.07, 17:08
          noż w mordę jeża, baba natomiast może bić, bo krzywdy nie zrobi i chłop od tego
          nie okuleje?
          przyjmowanie przeprosin jest często trudniejsze niż samo przepraszanie, reakcja
          męża wręcz znajoma mi się wydaje wink o ile oczywiście przeprosiny były za JEJ
          zachowanie, a nie za JEGO reakcję
          dobry początek, ale IMHO pracy nad tym trzeba, nie zostawiajcie tego w
          powietrzu ani nie traktujcie jak załatwionego
      • agnieszkamodras Re: JA przeprosiłam!!!... 25.01.07, 19:26
        No i super. Jestem z Ciebie dumna, że zdobyłaś się na ten gest. Mnie to nie
        przychodzi łatwo, tymbardziej doceniam. I on na pewno w skrytości ducha to
        docenił. Moja rada - nie rozstrząsaj już tego tak strasznie. Przecież to nie
        było bicie Ciebie ani żadna nawarstwiająca się przemoc w rodzinie tylko
        pyskówka połączona z mini bijatyką - Crystal z Alexis się tak "lały" co dwa
        odcinki ale żyć bez siebie nie mogły. Dzieci się tak biją i zapominają. Jeśli
        tak jak piszesz jesteście dobrym małżeństwem to ciche dni miną. Ps. Bardzo
        ładny pomysł z tym kaktusem, jeśli kiedyś przegnę to pozwolę sobie zastosować.
        • michasia24 Re: JA przeprosiłam!!!... 25.01.07, 19:55
          zgadzam sie z agnieszkamodras
          • aguskin Re: JA przeprosiłam!!!... 25.01.07, 20:16
            kochana i po co?
            agawamala i tak stwierdziła, że nie jesteś normalnym cywilizowanym człowiekiem,
            więc skad przeprosiny, Twój mąż też nie jest normalny i cywilizowany bo tez
            uderzył, więc nie umiał przyjąć przeprosin,
            jak dziwne mozna mieć poglądy,
            wcale się tym nie przejmuj
            również niecywilizowana i nienormalna forumowiczka
      • joanna35 Re: JA przeprosiłam!!!... 25.01.07, 20:59
        4rysia daj już sobie spokój z czytaniem tego wątku, bo szkoda Twoich nerwów.
        Przeczytałam Twój ostatni post i sugerowałabym, żebyś dobrze przyjrzała się
        swojemu małżeństwu, Waszym wzajemnym relacjom, "układowi sił" w małżeństwie, bo
        skoro wczorajsza kłótnia i dzisiejsze pogodzenie wywołuje w Tobie tak głębokie
        poczucie krzywdy to nie wszystko jest w porządku. Podarujmy sobie gadki o
        równouprawnieniu, wczorajszą sytuację potraktowałabym incydentalnie, ale jeżeli
        Twój mąż na co dzień jest spokojnym, zrównoważonym człowiekiem to albo biciem
        odpowiada na bicie, albo narosło w nim tyle frustracji, że poprzez cios , który
        Ci zadał znalazły one swoje ujście. Zanim zdecydujesz się na poważną rozmowę z
        mężem zastanów się jak wyglądają Wasze rozmowy na drażliwe tematy, w jakiej
        przebiegają atmosferze, czy są konstruktywne, kto jest górą, a kto wychodzi z
        nich pokonany(o ile cos takiego ma miejsce, bo nie musi mieć). To ważne, bo i
        ta rozmowa ma szanse do niczego nie prowadzić poza pogłębieniem rozżalenia.
        Kochanie, nie traktuj swoich przeprosin jako porażki. Jesteś w porządku i wobec
        niego i wobec siebie, a to ostatnie też dużo znaczy. Pozdrawiam serdecznie.
        • sylwus34 Re: JA przeprosiłam!!!... 17.04.20, 08:33
          Mądrze gadasz.
      • qunegunda Re: JA przeprosiłam!!!... 28.01.07, 13:37
        4rysia napisała:

        > Właśnie wróciłam z pracy do domu. Po drodze wpadłam na pewien pomysł w
        > ramach przeprosin. Kupiłam kaktusika z wpiętym serduszkiem i wręczyłam na
        > przeprosiny. Powiedziałam, że jest mi przykro i więcej nie wyciągne ręki,

        zrobilas jedna z najwiekszych glupot w zyciu, bedziesz tego zalowala
    • maga202 Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 20:26
      Mój mąż bardzo się zdziwił że Ci oddał. Powiedział że nigdy by tego nie zrobił. A jak się dowiedział że masz siniaka to uznał takie zachowanie za nie normalne. Ja sądzę ze to nie równa walka, oddawać to sobie można jeżeli są równe szanse,przecież kobieta nie jest w stanie w większości przypadków zrobić krzywdy mężczyźnie. A On nabił Ci siniaka, to znaczy że uderzył bardzo mocno. Mógł np. zatrzymać twoją rękę lub w jakiś inny sposób przywrócić cie do porządku bo nie powinnaś bić.
      • nova_lijka Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 20:29
        "przecież kobieta nie jest w stanie w większości przypadków zrobić krzywdy
        mężczyźnie."

        No chyba że Lubawa Mirmiłowi.
    • turkusova no szok !! 25.01.07, 20:34
      uważam ŻE nie MIAŁ prawa oddać !! damski bokser!! nie sadze abyś ty zle
      zrobila, z tego co mówisz należało mu się!! tym bardziej ze nie dostal nawet w
      twarz!! jego zachowanie jest karygodne! co to za facet który zamisat
      przyjąć "policzek" od kobiety , oddaje !??
      • acorns Re: no szok !! 25.01.07, 20:39
        Podobno mamy równouprawnienie, co oznacza także równe prawa do bicia i
        oddawania.

        > co to za facet który zamisat przyjąć "policzek" od kobiety , oddaje !??

        A co to za facet, który stoi jak ciota jak go tłuką? Jest takie mądre
        przysłowie - kto bije, bywa też bity.

        • monia145 Re: no szok !! 25.01.07, 21:02
          Acorns, to nie ma nic wspólnego z równouprawnieniem- po prostu nie wolno nikogo
          bić, otco. W czasach, kiedy hasłami równowuprawnienia nie szafowano tak jak
          dzisiaj, również byłabym takiego samego zdania...wink

          Argument siły fizycznej większej u faceta niż kobiety mnie nie przekonuje- nikt
          przeciez nie kwestionuje, że to faceci w wiekszości są silniejsi od kobiet.....
          Jednak prawo do zdenerowania maja obydwie płcie i błędy, jakie popełniają w
          furii, moralnie tyle samo "ważą".
          • acorns Re: no szok !! 25.01.07, 21:08
            > Acorns, to nie ma nic wspólnego z równouprawnieniem- po prostu nie wolno
            > nikogo bić, otco

            Problem w tym, ze niektórzy inaczej nie potrafią i musza się ciągle kłócić,
            wyzywać i nawet niekiedy bić. Moi rodzice na przykład nie potrafią normalnie ze
            sobą rozmawiać. O byle co, jakiś drobiazg typu "już piąty raz idziesz do
            piwnicy" potrafi wybuchnąć awantura. Ja staram się nie kłócić z nikim i nie
            robić w domu piekiełka. Nikomu do małżeństwa się nie wtrącam. Jak chcą się bić,
            godzić, a za chwilę znów wyzywać i bić to ich sprawa i ich życie.
      • olifanka Re: no szok !! 28.01.07, 09:57
        cienki bolek!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    • olutek_m Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 20:51
      Spytałam się męża co o tym myśli. Powiedział, że nie zależnie od tego czy Ty
      pierwsza uderzyłaś, jak, gdzie, mocno czy nie, on nie powinien. Trochę inna siła
      kobiety, a faceta. Zresztą jak mocno musiał Cie uderzyć, że masz sińca. Damski
      bokser!!!
      • nova_lijka Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 20:55
        Ja miewam sińce nawet jak mnie pies mocniej nosem trąci.
      • acorns Re: uderzyłam....i oddał :( 25.01.07, 20:57
        > Trochę inna siła kobiety, a faceta

        I o tym kobieta wiedzieć powinna i mieć to na uwadze ZANIM zaatakuje faceta. A
        jakbym ja zaatakował Tysona albo Holyfielda na przykład? Albo któregoś z
        Kliczków albo obu naraz?

        > Zresztą jak mocno musiał Cie uderzyć, że masz sińca

        Niektórzy mają barczo delikatne ciało i wystarczy taką osobę mocniej przytulić,
        żeby miała 5 palcy odciśniętych na fioletowo.
        • lillika Re: uderzyłam....i oddał :( 26.01.07, 03:16
          acorns napisał:

          > > Trochę inna siła kobiety, a faceta
          >
          > I o tym kobieta wiedzieć powinna i mieć to na uwadze ZANIM zaatakuje faceta.
          A
          > jakbym ja zaatakował Tysona albo Holyfielda na przykład? Albo któregoś z
          > Kliczków albo obu naraz?
          czyli kobieta jako słabsza powinna potulnie siedzieć cicho i znosić chamskie
          zachowanie pod swoim adresem? bronić się nie może bo słabsza? to raczej wygląda
          na prawo dżungli a nie na rónouprawnienie!!! że o braku szacunku dla kobiety
          nie wspomnę. Nic dziwnego, że mężczyźni nie szanują kobiet skoro same na to
          pozwalacie.
          Jest środek nocy, może czegoś nie doczytałam, ale z tego co zrozumiałam to
          facet zaczął pierwszy od chamskich odzywek. Nawet w kłótniach są pewne normy,
          ale jeśli te normy się łamie a nazwanie kogoś brzydko (ja odczytuję to, że też
          wulgarnie) uważam za złamanie normy, to zaczynają obowiązywać nowe reguły i tu
          jest miejsce na "oprzytomnienie".
          Szacunek należy się obojgu, dlatego nie wyobrażam sobie abym ja używała
          brzydkich wyzwisk, ale gdyby mnie partner źle nazwał, uderzyłabym. I to nie w
          ramie ale w twarz. Dla "oprzytomnienia". On w tym momencie powinien przeprosić,
          gdyby był dżentelmenem!!! Gdyby oddał, to byłby to ostatni dzień znajomości.
          Dziewczyny, skoczyłyście bez sensu na 4rysie. Przeprosiła i co z tego ma? Facet
          zaczął pierwszy a ona przepraszała. Bez sensu.
          Facet, który rzekomo kocha swoją żonę, nie odważyłby się na obraźliwe odzywki
          do niej. Albo jest dżentelmenem albo gó..arzem.
          Porównanie tej sytuacji do bicia sąsiada, wyciąganiu "spluwy", czy do
          sugerowaniu o zrobieniu krzywdy!!! itd. jak to niektóre wyżej opisywały uważam
          za wyjątkowo głupie, aż niewiarygodne, że ktoś w ogóle mógł wpaść na tak
          besenswone "argumenty".
          • wenus2006 Re: lillka zgadzam się z Tobą 26.01.07, 08:18
            n/t
          • 4rysia Re: uderzyłam....i oddał :( 26.01.07, 08:35
            Dzięki za zrozumienie u niektórych dziewczyn. Zgadzam się, że pare
            argumentów było tu gorzej kretyńskich niż nawet cała ta sytuacja. Jena Pani
            zrobiła ze mnie jakąś bitną babę. A ja w życiu nikogo nie pobiłam, a to
            bardziej bymm nazwała pacnięciem, którego pewnie nawet nie poczuł, a ja owszem
            Tak jak sądziłam mąż zaczął się zachowywać jak by się nic nie stało, a to
            wyzwisko mam cały czas w myślach i nawet nie wyobrażam sobie jak bym teraz się
            mogła do niego np. przytulić. Chciałabym chociaż usłyszeć, że było to w złości,
            że żałuje, że zdaje sobie sprawę jaki ból mi sprawił, ale niestety.
            Usłyszałam puste przepraszam, które nie świadczy o tym że się to nie powtórzy,
            a po zatym uniknął rozmowy na ten temat bo powiedział, że nie chce się znowu
            kłócić...
            • nova_lijka Re: uderzyłam....i oddał :( 26.01.07, 08:38
              Zapiekła z Ciebie osoba. Nie wiem czego Ty jeszcze chcesz. Proponuję już
              przestać. Życie jest na to zbyt krótkie.
            • monia145 Re: uderzyłam....i oddał :( 27.01.07, 19:47
              Skoro czujesz się niewinna, niesłusznie tutaj zrugana, to wytłumacz łaskawie,
              dlaczego PRZEPROSIŁAŚ MĘŻA??????????????????????????????????
              • kaja9933 Re: uderzyłam....i oddał :( 27.01.07, 21:24
                monia145 napisała:

                > Skoro czujesz się niewinna, niesłusznie tutaj zrugana, to wytłumacz łaskawie,
                > dlaczego PRZEPROSIŁAŚ MĘŻA??????????????????????????????????
                >
                >
                Żebyś się głupia małpo pytała!Jak czytam Twoje wypowiedzi to dziwię się ,że
                takie jędze jak Ty gdzieś tam funkcjonują,a może zaszczute przez
                społeczeństwo,wepchnięte w otchłań nicości i kompleksów muszą sobie na forum
                pofurczeć i odbudować utraconą wiarę w siebie.Czytam od miesiąca to forum i nie
                mogłam oprzeć się pokusie ,aby wymierzyć moją wypowiedź prosto w Ciebie,no...już
                mi lżej..........................................................................

                Życzę przyjaciół ,życzę altruizmu,życzę mniej sztywniactwa,życzę wszystkiego dobrego
                • kawka74 Re: uderzyłam....i oddał :( 27.01.07, 22:42
                  Monia - małpo w czerwonym smile
                  masz destrukcyjny wpływ na ludzi, nic, tylko szczujesz z otchłani nicości i
                  kompleksów smile)))
                • brak.polskich.liter Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 00:07
                  kaja9933 napisała:

                  > Życzę przyjaciół ,życzę altruizmu,życzę mniej sztywniactwa,życzę wszystkiego do
                  > brego

                  Tjaa... Zwlaszcza to ostatnie. Peace and love, no nie? tongue_outPPP
                • monia145 Re: uderzyłam....i oddał :( 28.01.07, 12:16
                  Alez ty musiałaś zanieczyścić powietrze, po wydaleniu z siebie tych
                  pozdrowień.........
                  Powiadasz, że ci ulżyło?
                  To i dobrze...bo wyjątkowo niezdrowo jest zbyt długo przetrzymywać w sobie
                  podobne złogi objawów miłości bliźniego...szkoda, że aż miesiąc zwlekałaś z
                  pozbyciem się tego z wewnątrz swego umysłu.....
                • vharia łał, 28.01.07, 21:02
                  kaja9933 napisała:

                  > Życzę przyjaciół ,życzę altruizmu,życzę mniej sztywniactwa,życzę wszystkiego do
                  > brego

                  a ja życzę, aby często sporwadzali melisę do najbliższej Ci apteki
                  smile))
              • 4rysia Re: uderzyłam....i oddał :( 02.02.07, 09:42
                Bo żałuję że zareagowałam wyciągnięciem ręki - pierwsza. I tylko za to
                przeprosiłam!
    • olamad Re: uderzyłam....i oddał :( 26.01.07, 08:56
      Kilka lat temu zdarzyło mi się rzucic z łapami na mojego męża - wierzcie mi,
      miałam powód. A on mi NIE ODDAŁ, tylko złapał za ręce i przytrzymał. Przez te
      kilka sekund doszło do mnie, ze to nie jest najlepszy sposób na załatwianie
      problemów małzeńskich i dalsze akcje sobie odpuściłam.
      Nie wyobrazam sobie by mój mąż w jakiejkolwiek sytuacji mnie uderzył - nawet
      nie wiem jak sprowokowany. Choć ja do kruszynek nie należę, to jakby nie
      patrzył, jest o wiele silniejszy i większy ode mnie, wiec spokojnie mógłby mi
      zrobić krzywdę.
      To co zrobił mąż autorki wątku, to w moim mniemaniu, przemoc domowa i naprawdę
      nie chcę tu źle prorokować, ale jesli facet nie ma wbite do głowy, ze KOBIET
      SIĘ NIE BIJE (jak mój), to jeszcze trochę i będzie siłowo załatwiał wszystkie
      problemy w domu.
      Co prawda mój od czasu do czasu stwierdza, ze należałby mi się solidny klaps w
      tyłek, może wtedy byłabym grzeczniejsza (mówię mu wtedy, ze mu oddam)- ale to
      tylko żarty i ja o tym na 100% wiem.
      Ja bym tego nie bagatelizowała.
      • magda270519761 Re: uderzyłam....i oddał :( 26.01.07, 10:29
        No to udało wam się - przeprosiła , pokajała się , mimo , że to on zaczął i to
        on jej zdrowo przypierniczył, niech czuje się PANEM , następnym razem przywali
        jej już nawet wtedy kiedy ona go nawet nie tchnie.Czy naprawdę nie rozumiecie ,
        że czasem człowiek popełnia błąd i czy to oznacza , że druga strona musi być
        taka sama.Ja bym nie oddała , tylko wyszła aby ochłonąć i póżniej porozmawiać ,
        ale nie wy idealne żony i matki, wy piszecie , że ona nie powinna uderzyć , a
        póżniej , że same byście oddały , no to lejmy się wszyscy do woli i mówmy co
        chcemy , bo przecież musi być ząb za ząb!!
        • renia1807 Re: uderzyłam....i oddał :( 26.01.07, 10:35
          Samo życie potrafi nieźle skopać po tyłku, więc po co się jeszcze bić nawzajem?
        • wenus2006 Re: uderzyłam....i oddał :( 26.01.07, 11:30
          dokładnie "idealne" żony i matki skupiły się na dziewczynie,że to ona be-be,źle
          zrobiła, jak ona mogła na wyzwiska i mieszanie rodziców nie wytrzymać i PODNIEŚĆ
          rękę na człowieka!!!Achh takie to nieszlachetne,uderzyłaś to on miał Ci prawo
          oddać,bijcie się ,bo Ty pierwsza uderzyłaś.Zastanawiam się czasmi czy dziewczyny
          piszące na forum starają sie spojrzeć oczami tej co pisze,wstawić się w jej
          sytuację,położenie,czy były kiedyś zwyczajnie bezradne i wyprowadzone z
          rownowagi.na szczęście w moim otoczeniu mam LUDZKIE i życzliwe koleżanki ,takie
          z którymi można "konie kraść" i nie pojadą po człowieku za to,że coś tam się źle
          dzieje.Nie uważam,że zrobiłaś dobrze przepraszając BO NIBY ZA CO?Przepraszając
          dałaś mu do zrozumienia,ze można Ci przylać,bo jest równouprawnienie????

          Pozdrawiam,trzymaj się,życzę szczęścia i poukładania spraw.
          • agnieszkamodras Re: uderzyłam....i oddał :( 26.01.07, 11:51
            4rysia sama pytała "Czy to moja wina?".

            Nie jestem niczyją żoną ani nie uważam się za idealną matkę, ale ma prawo
            napisać co myślę, co też uczyniłam.
            • bea.bea Re: uderzyłam....i oddał :( 26.01.07, 11:59
              a ja jestem osoba o bardzo wojowniczym usposobienu..posiadam ogromne pokłady
              agresji..i mysle , ze jesli ktos kogoś mógłby walnąc to ja mojego męza nie raz
              bym walneła...smile..ale
              ale jesli ktos z kims sie bije to sie bije ...czyli jeden wali drógi oddje...nie
              zaleznie czy to kobieta męzczyzna..czy kobieta kobieta...czy męzczyzna
              męzczyzna...w kazdym wypadku agresja jest taka sama...
              i nigdzie nie jest napisane , ze kobieta musi byc słabsz...bo znam pare takich
              dla których niejeden męzczyzna to cienki bolek...i wtedy co...? facet ma dać sie
              bezkarnie okładac...co ta silna baba to w końcu kobieta...

              jako kobieta agresywna pisze...kazdemy nalezy sie szacunek...nie raz rozbiłam
              talerz , czy inna cebule o sciane...ale nigdy na głowie mojego męza...nigdy nie
              uderzyłam swojego dziecka ..choc nie raz zamykałam sie w łazience z ochota
              powrzeszczenia do sciany....

              akcja rodzi reakcje....i ja na miejscu jej męza postapiłabym tak samo....
              a jesli przywalilabym swojemu męzowi , to nie miałabym zalu gdyby mi
              oddał...nawet gdybym miała nos rozkwaszony...chciała to ma..
              • agnieszka7712 Re: uderzyłam....i oddał :( 26.01.07, 12:28

                • bea.bea Re: uderzyłam....i oddał :( 26.01.07, 13:18
                  pewnie mnie pogieło....
                  bo uwazam, ze bicie jest biciem....
                  i nie rozrózniam klapsa od pasa
                  bicia zony od dania facetowi w pysk
                  a na ublizanie są inne sposoby....
                  reszte przeczytałas wyzej...

                  • b71 Re: uderzyłam....i oddał :( 16.04.20, 20:37
                    Czytam to i sama w to nie wierzę. Też uderzyłam nie raz. Za co? Za wyzwiska okropne aż do porzygu. Za poniżanie,obrażanie,mieszanie z gównem. Ale on może. A Ty nie. Masz czekać aż mu przejdzie i na drugi dzień udawać, że się nic nie stało. Co to ma być? Dla mnie obrona jest atak. Jak ktoś mnie wyzywa od kurw,dziwek,szmat bez powodu to dostaje po ryju. Na oprzytomnienie a nie po to,żeby mi oddał. Co z wami jest nie tak? Facet jest silniejszy,ale dlaczego masz mu ciągle ustępować? Wieczne awantury w domu,wieczne jego najebanie a ty czekaj jak wierna Penelopa wypierz gacie, wychowaj dziecko i zrób obiad. W zamian za to. Co jest z Wami nie tak? Nawet jak nie byłam prowokatorka to dostałam, byłam zamykana w pokoju, straszona. Przestałam się bać, to jest moja oznaką. Nie godzę się na to. A urosło to do takiej rangi,że nie boje się przywalić... Wcześniej tak nie robiłam. Ale to kobiety wina pewnie.... Chciałyśmy równouprawnienia. Jebać syndrom sztokholmski nikt nie zrozumie jak kobieta kocha oprócz nas. A czy ty nie dostałeś kiedyś od matki po ryju za wyzwisko? Tak to już działa. Uważam,że facet nie powinien oddać nigdy. Powinien złapać,przytulić,uspokoić,ale na co liczyć od alkoholika? Mój jest z tych co nie tylko oddaje,ale bije własną córkę i matkę..ja zawsze staje w obronie i obrywam rykoszetem,bo nikomu to nie przeszkadza.... Przecież to jest normalne....
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka