Dodaj do ulubionych

femme fatale

07.02.07, 20:49
femme fatale..... czy istnieją naprawdę?
jak powiecie, że nie, to uznam, że umarłam za życia.

założenie pierwsze mojego życia brzmiało: no męża, no dzieci.
z tym przeświadczeniem w wolnych chwilach po interesującej pracy zajęłam się
kurowaniem podupadającego zdrowia. terapia wykluczała ciażę, groziła dosć
przekonująco poronieniem. oczywiście nie przed kuracją, nie po niej ale w
trakcie, nie dość, że zaszłam (w ciażę), to do tego jeszcze wyszłam (za mąż).

założenie drugie brzmiało: praca, praca i jeszcze raz praca. no i co? i
pracowałam całą ciażę, bez dnia urlopu, chorobowego po to, żeby w pierwszy
dzień po macierzyńskim dostać wilczy bilet.

niedługo potem mały trafil na dłuższy czas do szpitala, wygrzebywalismy się z
tych niemocy zdrowotnych parę miesięcy. w końcu wrócilismy. mały do żłobka,
ja na rozmowy kwalifikacyjne (nadal założenie drugie było naistotniejsze w
moim życiu).

stan na dziś: ja mam możliwość podjęcia pracy, która rajcuje, bez kokosów,
ale satysfakcja gwarantowana, a mały..... znów pokiereszował wszystkie
plany.... dostaliśmy kolejne skierowanie do szpitala. stan poważny.

i dochodzę do wniosku, że życie nieustannie wystawia na próbę moje nerwy,
tudzież notorycznie chce mi pokazac, że ma w nosie moje plany i zrobi
wszystko, żeby się nie zrealizowały.

reakcja pierwsza: poczucie głębokiej bezsilności i niemocy.
reakcja druga: nieeee, no nie dam się, coś wymyślę.

a jak przez czas jakis żadna sensowna myśl do głowy nie przychodzi....
pojawia się nieodparte uczucie, żem femme fatale, skaranie boskie, największy
wróg siebie samej. myślenie największym moim zagrożeniem. co wymyślę, to się
pitoli, a rzeczy, o których nie myślę, same się dzieją.......

powiedzcie, że femme fatale naprawdę istnieją i że same nimi bywacie...... no
przynajmniej raz na jakiś czas....... no dobra, chociaż raz w życiu, no!!!


Obserwuj wątek
    • fergie1975 Re: femme fatale 07.02.07, 21:18
      znałam inne znaczenie femme fatale smile
      Ale czasem w zyciu jest pod gorke a czasem z gorki. Jak to z gorki bywa chwile
      mijaja szybko i szczęśliwych chwil w zasadzie się nie zauważa. Natomiast pod
      górkę bywa cięzko i długo.
      Ja mam teraz rowniez pod gorke aczkolwiek duzo blizej wierzchołka ...
      W każdym bądź razie trzymam kciuki - będzie dobrze, bo musi !
    • m_a_r_u_d_a Re: femme fatale 07.02.07, 21:18
      Femme fatale, kobieta fatalna - związek frazeologiczny oznaczający kobietę przynoszącą mężczyźnie porażkę i zgubę. Jej działania są przyczyną upadku i załamania się kariery zawodowej mężczyzny oraz zranienia jego uczuć.

      Zwrot zwyczajowo używany do opisania kobiet, za których przyczyną rozpadły się małżeństwa, lub też kobiet wykorzystujących swoją pozycję społeczną albo cechy osobiste do wykorzystywania mężczyzn na różne sposoby ze szkodą dla nich.
      • fergie1975 Re: femme fatale 07.02.07, 21:19
        hehe pierwsze 2 z googli, ale co to? bedziemy sie czepiac?
        nie ma to jak troche jadu dla pikanterii wątku.
        znikaj stad !
        • m_a_r_u_d_a Re: femme fatale 07.02.07, 21:22
          wy może bedziecie się czepiać, ale ja nie mam zamiaru.
      • bjd1 Re: femme fatale 07.02.07, 21:36
        m_a_r_u_d_a napisała:

        > Femme fatale, kobieta fatalna - związek frazeologiczny oznaczający kobietę
        przy
        > noszącą mężczyźnie porażkę i zgubę.

        no cholerka, a co ten facet ze mną ma? tylko porażkę i zgubę, a to że z innych
        względów niż prawdziwa femme fatale.... zapożyczyłam sobie nazwę na potrzeby
        własne. a, że to tylko potrzeba chwili (mam nadzieję: krótkiej)....... wink)
        • bjd1 to powyżej to ja, demarta. 07.02.07, 21:37
          przepraszam. wymskło mi się z innej parady całkiem.
        • m_a_r_u_d_a bjd1 i demarta to jedna osoba? n/t 07.02.07, 21:39

          • demarta Re: bjd1 i demarta to jedna osoba? n/t 07.02.07, 21:41
            nie, niestety.
            • demarta gwoli wyjaśnienia 07.02.07, 21:53
              na moim kompie zdarzył się nie mój login i chulał sobie po emamie, a ja
              zapomniałam się przelogować. przepraszam.
    • joanna35 Re: femme fatale 07.02.07, 21:18
      Wiesz demarto ja nie wiem czy jesteś femme fatale, czy one istnieją, ale wiem
      jedno podziwiam Cię - za podejście do życia i niezmącony optymizm. Nie we
      wszystkim się z Tobą zgadzam, czemu pewnie nie raz dałam wyraz w swoich
      postach, ale nigdy nie przepuszczę okazji, żeby Cię "czytać". Życie trochę mnie
      doświadczyło, ale ja wierzę, że nic w tym życiu nie dzieje się przypadkowo, że
      kiedy Bóg zamyka drzwi otwiera okno - tylko trzeba je znaleźć( tu nie chodzi o
      to, że jestem wierząca, tylko o kolejną szansę). No i moje koronne - co nas nie
      załamie to nas wzmocni. Poradzisz sobie, jak zwykle, tego jestem pewnasmile
    • triss_merigold6 Re: femme fatale 07.02.07, 21:25
      Nie jesteś żadną femme fatale, masz zwyczajnie niefart.
    • mamazwyboru Re: femme fatale 07.02.07, 21:32
      Demarto,ja tak jak Joasia nigdy nie przepuszczę okazji,żeby Cię przeczytać.
      Słuchaj w życiu tak jest, raz pod górę raz z górki, i naprawdę nie zawsze mamy
      na to wpływ.
      Ciężko Ci w domu , wiem, ale "przemęcz" się jeszcze trochę z maluszkiem w
      domku, a jak podrośnie ( za jakieś pół roku) spróbujesz jeszcze raz.
      Nie wiem co mu dolega, ale ten żłobek to może trochę za wcześnie po tamtej
      hospitalizacji.Może trzeba dać mu czas na zregenerowanie sił i podniesienie
      odporności.A może to takie dziecko,które nie kwalifikuje się do złobka.
      Trzymam kciuki.Jakbyś potrzebowała pomocy, pisz.

      • demarta Re: femme fatale 07.02.07, 22:00
        no na to mi wygląda, że trza o pracy na "jakiśczas" zapomnieć sad((
        no i przemęczę się jakoś, przemęczę, ale tak mi żal.... już tak wszystko dobrze
        żarło i.... zdechło...
        • alfama_1 Re: femme fatale 07.02.07, 22:47
          > powiedzcie, że femme fatale naprawdę istnieją i że same nimi bywacie...... no
          > przynajmniej raz na jakiś czas....... no dobra, chociaż raz w życiu, no!!!

          Bywam femme fatale ale w tym innym sensie wink)
          Jeśli chodzi o złośliwość losu, nauczyłam nie spinać się na plany, uważam, że
          co się zdarzyło, miało się zdarzyć i ma sens ale ja to kreuję. Coś pomiędzy
          determinizmem a wolną wolą. Inaczej bym pewnie oszalała przy ciągłych pobytach
          z dzieckiem w szpitalu, dołach i górach finansowych, zmianach zawodowych,
          przyjaciołach i rodzinie z ciągłymi jazdami menopauzalno-egocentrycznymi.
          Z tego co zrozumiałam, jak na razie życie ma głównie w nosie Twój plan "praca,
          praca i jeszcze raz praca". Może nie jestem obiektywna bo mój tata pracuje za
          dużo (mi też się zdarza ale ciężko nad tym pracuję wink) ale w takim przypadku
          posłuchałabym życia.
          Mimo, że w przeciwieństwie do moich poprzedniczek raczej nie szukam okazji żeby
          Cię przeczytać, mam nadzieję, że wszystko się ułoży, zwłaszcza z dzieckiem,
          duuużo zdrowia życzę smile Może to jest najważniejsze?
          • ledzeppelin3 Re: femme fatale 08.02.07, 15:59
            Żłobek to niestety wylęgarnia chorób, dzieciaki łapią od siebie wszytsko
            vłyskawicznie, a wydaje się, że Twoje dziecko za dużej odporności nie masad
            Przykro mi, mam nadzieję, że będzie zdrowy
            Plany mają to do siebie że często się jebią. Życzę odnalezienia się w roli kury
            domowejtongue_out
    • morgen_stern Re: femme fatale 08.02.07, 16:41
      Demarta - kobiety fatalne istnieją, ale Ty chyba opatrznie zrozumiałaś ten
      termin wink

      Nie dalej, jak kilka dni temu znajomy opowiadał mi o takiej kobiecie fatalnej -
      dzika, humorzasta, nienawidzona w pracy - on zakochał się w niej bez pamięci.
      Rzucił żonę, dziecko, musieli oboje odejść z pracy (pracowali w jednej firmie),
      odwrócili się od niego znajomi (ona była bardzo nielubiana, a poza tym uważano,
      że facet oszalał) i generalnie miał prze...
      Juz się od niej wyswobodził, choć nie do końca, bo sypiają ze sobą od czasu do
      czasu. Choć big love już mu minęła. I do żony nie wrócił....

      Demarta, Ty taka nie jesteś! wink
      • morgen_stern Re: femme fatale 08.02.07, 16:43
        A tak w ogóle, to pisze się "opatrznie" czy "opacznie"??? Zgłupiałam wink))
        • oxygen100 Re: femme fatale 08.02.07, 16:45
          chyba opacznie od na opaktongue_out
          • morgen_stern Re: femme fatale 08.02.07, 16:46
            W takim razie OPACZNIE zapamiętałam ten wyraz wink)
    • morgen_stern Re: femme fatale 08.02.07, 16:50
      Aha! I moja mama jest typową femme fatale.. Niestety. Gdzie się pojawi, tam
      niszczy wszystko dookoła.. Ciągle były z nią jakieś kłopoty, w facetach
      wyzwalała wielkie, nieokiełznane uczucia i mordercze instynkty (choć nie była
      typem ofiary. Kiedy mój ojciec wyniósł się doprowadziła nas do ruiny finansowej
      i mamy z nią razem z siostrą przewalone do dziś... Ona już się nie zmieni, a
      najlepsze jest to, że zupełnie nie kuma czego my do cholery od niej wszyscy
      chcemy... ech...
      • dlania Re: femme fatale 20.02.07, 21:10
        A przy mnie wszystkie kwiatki więdną... I nie takie ciete, tylko normalne
        doniczkowe. Normalnie jakąs mam złą energię.
        Co do zyciowych nieszczęśc: jk sobie kiedys posiedziałam na głębokiej
        ukraińskiej wiosce miesiąc czasu, podpatrzyłam życie i problemy tych ludzi, to
        juz mnie teraz pierwszy lepszy szpital na łopatki nie rozkłada.
        Przeciezmy jednak zyjemy w cywilizowanym świcie, gdzie jest co jeśc, sa
        szpitale, nikt z bronia po ulicy nie biega.... A dla pozostałych 3/4 ludzkości
        to nie jest takie oczywiste. Więc sie staram cieszyć z tego, co mam.
    • mathiola Re: femme fatale 20.02.07, 20:10
      Demarto, kiedy ty pisałaś ten post, ja siedziałam z moimi dziećmi drugi tydzień
      w szpitalu, przed nami był jeszcze trzeci tydzień kiblowania, położyliśmy się
      na zapalenie płuc, zakończyliśmy rotawirusem, który w wydaniu bliźniaków był
      dla mnie po prostu jazdą bez trzymanki, sranko i rzyganko na okrągło i na
      zmianę, pranie, wycieranie, przebieranie i prześcielanie również. W tym czasie
      w domu chory przedszkolak, który na koniec załapał oczywiście rotawirusa i
      tylko czekałam, kiedy trzeba będzie położyć go z nami na jednej sali - obyło
      się na szczęście, ale lekko nie było.
      Do tego jeszcze kilka tygodni wcześniej dostałam od koleżanki całkiem niezłą
      propozycję pracy - ma dziewczyna znajomości i możliwości, ja składam papiery (w
      budżetówce), a ona martwi się, żeby mnie przyjęli. Niestety, dzieciska w ciągu
      ostatnich kilku miesięcy chorowały właściwie na okrągło, więc komu miałabym
      zostawić ten pakunek nieszczęść?
      Do tego jeszcze - bo to nie koniec - od roku próbuję zrobić prawo jazdy.
      Niestety za każdym razem, kiedy zapisuję się na egzamin, trafiam do szpitala -
      raz na patologię, raz z dziećmi na pediatrię. Teraz postanowiłam wziąć parę
      lekcji przypominających... i bach. Znowu szpital.
      Morał z tego taki że czasem jest z górki, a czasem pod górkę. Ja ostatnio mam
      głównie pod górkę, ale wierzę że to stan przejściowy. U ciebie również smile
      • demarta mathiola 20.02.07, 21:06
        łojej, mathiola, w wersji stereo chyba bym tego nie zniosła. jesteś
        wieeeeelka!!! grunt to nie dać się zwariować. ale zawsze pierwsza reakcja to
        mega wku.w i załamanie, i pytanie samej siebie w kółko "dlaczego znowu coś"? a
        po chwili człowiek wtapia się w swoje przeznaczenie i... żyje się dalej smile)

        zdrowia maluchom przede wszystkim, a tobie cierpliwości i uśmiechu mimo
        wszystko!!!
        • mathiola Re: mathiola 20.02.07, 21:09
          no staram się, staram, dziękuję i wzajemnie smile
    • niusianiusia Re: femme fatale 20.02.07, 23:08
      cóż, bywa... kiedy zaszłam w drugą ciążę i pomyślałam, że wreszcie trochę
      czasu dla pierwszego dziecka będę miała i zero roboty zawodowej, dostałam tak
      super propozycję pracy, ze nie wypadało odmówić... po kilku miesiacach natura
      się odezwała i poszłam rodzić (prosto z pracy)... teraz siedzę i myślę, czy
      dane będzie mi wrócić do tej pracy, szkoda by było gdyby nie...
      Wcześniej, kilka razy miałam tak samo jak ty. Tygodniami nic się nie działo a
      jak już cos sie zaczynało dziać w sprawach zawodowych, ta zaraz lądowaliśmy w
      szptalu, mały chorował itd...
      mimo to nie zamieniłabym się na czas przed urodzeniem dzieci, nadal bardzo
      kocham swoją pracę i swój zawód, załuję tylko, ze nie jestem tak dobrą i
      profesjonalną mamą jak jestem pracownikiem..
      • bunny.tsukino Re: femme fatale 21.02.07, 09:41
        A ile ma Borys? Że tak spytam z ciekawości.Nam pediatra a krakowskiego
        prokocimia radziła, by po poważnej wizycie dziecka w szpitalu na zapalenie
        płuc zrobić badanie słuchu. My przez pierwsze 8 mcy życia Młodego byliśmy
        miesiąc w miesiąc w szpitalu.A to zapalenie płuc, a to sranko, rzyganko, znowu
        zapalenie płuc.
        Ostatnio jakoś spokój, odpukać.
        Życzę Ci dużo cierpliwości. Może niania? Może ktoś z rodziny do opieki?
    • bri Re: femme fatale 21.02.07, 09:50
      Femme fatale to raczej innym robi kuku a nie sama ma pecha. Trzymam kciuki za
      odwrócenie się złego losu - może jakieś czary feng shui w domu odpraw wink
      • dagmama Re: femme fatale 21.02.07, 10:53
        Ale się obśmiałam. Przez połowę tekstu nie rozumiałam, czemu jesteś femme
        fatale. Femme fatale to dla mnie taka Milady z "Trzech muszkieterów".
        Francuzi mają inne określenie na takiego pecha: Madame Catastrophe. Taki
        powinien być tytułbig_grin
        • demarta Re: femme fatale 21.02.07, 11:04
          dziękuję za sugestię smile))))

          ja poprostu w tym konkretnym przypadku nie wzięłam pod uwagę faktu, że piszę w
          necie. my w gronie (kilkoro bardzo dobrych znajomych) używamy wielu "własnych"
          określeń, a wielu innych używamy niezgodnie z przeznaczeniem. merytorycznie
          oczywiscie macie rację, a ja poczyniłam błęda. natomiast zrobiłam go dlatego,
          że ze znajomymi byliśmy swiadkami użycia słowa femme fatale w niewłaściwy
          sposób, a w danym momencie bardzo nas to rozśmieszyło. w zwiazku z powyzszym od
          lat używamy go właśnie w skrzywiony sposób. a ja zapodając taki temat poddałam
          sie naszym kumpelskim zwyczajom, których przecież tu na forum nikt nie zna.

          ot niedoskonałość netu i złośliwe przyzwyczajenia moje.... wink)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka