beataj1
15.10.15, 16:27
Ostatnio kumpela opowiadała że pokłóciła się z mężem i w rezultacie dała mu w twarz.
generalnie dziewczyna jest wyrywna i z poprzednim mężem też jej się zdarzyło - fakt że w momencie gdy go nakryła podczas podchodów do ich niani. Ale nie o nią mi chodzi to tylko wprowadzenie.
Generalnie tak sobie myślę że jak to jest z tym policzkowaniem. Nigdy mi się nie zdarzyło dac komuś w twarz. generalnie zupełnie nie mam takiego odruchu, zupełnie.
Nawet jak ktoś mnie obraża i teoretycznie należałoby się nie przechodzi mi to nawet przez myśl, ani nie jest moim odruchem na zasadzie ręka leci szybciej niż myśl.
A chciałoby się choć raz mieć szansę, poczuć się jak femme fatale. Albo wylać komuś drinka w twarz jak na filmach... a potem zaciągnąć się papierosem w długiej fifce - no dobra tu popłynęłam żadna ze mnie Mae West. Ale nie, nic. Z raz miałam po dwóch dniach refleksję że w sumie należało się facetowi. Ale było już dawno po sytuacji.
Albo wylać komuś drinka w twarz jak na filmach... a potem zaciągnąć się papierosem w długiej fifce - no dobra tu popłynęłam żadna ze mnie Mae West.
Zdarzało się wam spoliczkować? Albo nie spoliczkować i potem żałować?