Dodaj do ulubionych

Przedstawiciel farmaceutyczny - dylemat!

10.02.07, 18:47
Drogie Mamy - bardzo posze o sugestie z waszej strony.

Mój mąż chce zmienic pracę - obecnie robi to, czego zbytnio nie lubi, ale
jest to firma ceniona, zarabia tak 2500-3000 zł, czas pracy 8-16, wolne
weekendy, umowa na stałe. Ostatnio kolega zaczął go namawiać, żeby zatrudnił
sie jako przedstawiciel w firmie farmaceutycznej,nie ma wykształcenia
medycznego ani pokrewnego, ale wyzsze owszem. Ja jestem przeciwna, bo to o
wiele cięższa praca, a zarobki...hmmm...no właśnie, jakie, moze ktoś wie??? A
ponieważ to co robi dotychczas mu nie odpowiada, to oczywiście ochoczo podjął
temat i go drąży...Nire wiem czy dobrze robi!
Obserwuj wątek
    • smok9691 Re: Przedstawiciel farmaceutyczny - dylemat! 10.02.07, 19:09
      Jestem przedstawicielem medycznym, przebywam na urlopie wychowawczym. Co do
      zarobków to zależy od firmy. Srednia pensja na reke to włanie ok 2500 -3000zł,
      może byc wiecej, zalezy od firmy. Oprocz tego jesli pensja jest w nizszym
      progu, to do zdobycia jest dosc atrakcyjna premja, jak wykona sie tzw plany.
      Oprócz tego jak ma sie rodzine to wada są czeste wyjazdy, spotkania, wieczorne,
      komputer, przy ktorym najczesciej siedfzi sie też weekendami, no i najgorsza
      smycz czyli telefon komórkowy. Puki byłam panienką praca mi odpowiadała, każdy
      dzień był inny, te wyjazdy tez były plusem, ale jak mam juz rodzine, to
      dyspozycyjnośc 24h na dobe, stanowczo mnie przerastała. Co kto lubi. Ja teraz
      cenie prace z której wychodze i juz nie musze o niej myslec. A i jeszcze jedno
      potrzebna dodatkowa piwnica na gadgety i próbki lekow, przynajmniej ja tak
      miałam. Pozdrawiam
    • czarna.porzeczka Re: Przedstawiciel farmaceutyczny - dylemat! 10.02.07, 20:12
      Kase mozna zarobic jak sie jest sprytnym, pensja + prowizja oscyluja w
      granicach 3.500-7.000 pln na reke. Wada - wyjazdy integracyjne nieustajace,
      imprezy, praca sprawozdawcza na laptopie po godzinach i ciagla dyspozycyjnosc
      wobec lekarzy i aptekarzy.
      No i nie wiadomo co robic ze straszna iloscia probek i ulotek formowych
      walajacycjh sie kartonami po domu.
      Generalnie - robota dla osoby odpornej na stres, romanse i majacej silna
      motywacje do zarabiania.
      • krasulas Re: Przedstawiciel farmaceutyczny - dylemat! 10.02.07, 21:13
        ...może być poniżej 2500zł!
        I to coraz częściej - niektóre firmy, bądź firmeki coraz częściej zatrudniają
        młodych, bez zobowiązań - $$ ok.2tyś.
        Sama pracowałam w dwóch firmach - przed dzieckiem i po...
        Już nie pracuję i dobrze mi z tym.
        Poza obowiązakmi typu raporty, zestawienia, wodolejstwo itp. wspomniane
        wyjazdy, niejednokrotnie pseudo-integracje, stresujące szkolenia ze scenkami ,
        testami. Dodatkowe obowiązki (zal. czy odwiedza lekarzy czy apteki - bo u mnie
        farmaceutycznymi byli ci od aptek, a medycznymi od lekarzy)- po wizytach
        lekarskich jeździsz po aptekach. Poza tym po jakimś czasie co niektórzy mają
        problemy natury moralnej (ale to już inna historia). Może dla koncernu - gdzie
        (choć niekoniecznie) przeciągną Cię przez masę szkoleń, wyprują z Ciebie flaki:-
        ) - warto - dla kasy po roku pracy coraz większej, samochodu itp. Albo dla
        małej rozwijającej się firemki z możliwością awansu i coraz większym stresem.
        Wg mnie praca dla kawalera/panny - za dużo pokus, stresu, tempa i obowiązków
        poza godzinami pracy (które to mogą być też często bardzo krótkie - zalezy od
        terenu).
        Może niech mąż odpuści i szuka pomału pracy w branży w której chciałby
        pracować...
        pzdr
        A
    • opuncjafigowa Re: Przedstawiciel farmaceutyczny - dylemat! 12.02.07, 08:49
      Hmmm...trudny orzech do zgryzienia, ponieważ względem tej pracy którą twój maż
      ma teraz, raczej wygląda to gorzej. Przynajmniej jak patrzę na dwóch moich
      znajomych pracyjących w ten sposób. Zarabiają ok 2000, non stop szkolenia,
      wyjazdy, a praca wcale nie jest ośmiogodzinna. Jest to grupa zawodowa, która
      bardzo szybko się wypala moim zdaniem.
      • nataliaostrowska Re: Przedstawiciel farmaceutyczny - dylemat! 12.02.07, 09:07
        a ja slyszlam tylko pozytywne opinie. dwie moje sasiadki sa takimi
        przedstawicielkami. tak sobie ustawily prace, ze jezdza po lekarzach raptem od
        ok.10 do 15.30. i potem maja czas sla dzieci. w dodatku baaaardzo dobrze
        zarabiaja. zwlaszcza ta, ktora ma wiecej doswiadczenia. odtatnio dostala roczna
        uznaniowa premie 20tys zlotych, zarabia ok.4tys na reke. a czasem wiecej.
        rzeczywiscie czasem jezdzi na szkolenia, np ostatnio byla na Teneryfie... ja
        jej ZAZDROSZCZE!!!!!! bardzo
        • sypla1 Re: Przedstawiciel farmaceutyczny - dylemat! 12.02.07, 13:18
          Witam!

          Mam ogromną proźbę do mam, które są przedstawicielkami medycznymi. Czy
          mogłybyście opisać jak wygląda Wasza praca. Najbardziej frapuje mnie to jak
          nawiązujecie kontakty, wchodzisz do lekarza i mówisz" jestem z takiej i takiej
          firmy i co dalej.....?

          p.s. nie szukam pracy jako p.m.- po prostu jestem ciekawa jak to wygląda.

          z góry dziękuję za odpowiedź.

          Sylwia
          • opuncjafigowa Re: Przedstawiciel farmaceutyczny - dylemat! 12.02.07, 13:29
            Natalia...moze jest jakaś różnica miedzy przedstawicielem medycznym a
            farmaceutycznym, no i napewno zależy w jakim mieście.
            • nataliaostrowska Re: Przedstawiciel farmaceutyczny - dylemat! 12.02.07, 14:08
              byc moze. dokladnie nie wiem, czy medyczny czy farmaceutyczny. pracuja w
              firamch farmaceutycznych. w Warszawie oczywiscie, bo nie napisalam. i tak jak
              pisalam. wychodza do pracy ok. 9.30 wracaja 15.30. do tego rzeczywiscie
              szkolenia dochodza. no i kasa duza. jak to jedna z nich sie wyrazila,
              praca "polega na korumpowaniu lekarzy smile"
              pozdrawiam
              • vcxz Re: Przedstawiciel farmaceutyczny - dylemat! 12.02.07, 15:45
                To może ja się wypowiem, bo jestem Przedstawicielem Medycznym.

                1. Przedstawiciel Farmaceutyczny pracuje na linii firma - hurtownia
                farmaceutyczna - apteka.
                2. Przedstawiciel Medyczny : firma -lekarz.

                Z tymi szkoleniami to gruba przesada, bo owszem są ale nie co tydzien czy na
                miesiąc, tylko coś koło raz na kwartał, plus spotkanie regionalne, czyli 2 razy
                na ok 3 miesiące. Tyle co do tych "licznych wyjazdów". No i trwają koło 3 dni,
                maks 4.

                Pracę zaczyna sie koło godz 9, każda firma okresla ile wizyt ma do zrobienia
                dziennie PM u lekarzy. Ja mam 10. I czy te wizyty zrobi w 2 godziny czy w 8 ,
                to już generalnie moja sprawa. Byle by były zrobione dobrze i efektywnie.
                Ja najpozniej konczę o 14.

                Kasa duża aż tak nie jest. Skonczyły sie czasy kiedy PM zarabiał 4 tys na reke.
                Podstawa brutto na okresie probnym 2800, poo probnym 3 z kawałkiem. Pluse
                premia kwartalna, jesli sobie ją wypracujesz. A nie jest to proste na naszym
                rynku lekow.

                Co do " Korumpowania lekarzy" - to rowniez zdrowa przesada. Bo owszem masz
                budżet na gadżety dla lekarzy, ale nie jest to set tysiecy miesiecznie. A
                sztuką jest przekonac lekarza do tego by pisał Twoj lek, tylko dlatego, że jest
                dobry, i że Cie lubi, a nie za to , że mu płacisz. Poza tym ma wejsc nowa
                ustawa bardzo zaostrzająca tego rodzaju działania. Mało tego niektóre firmy
                farmaceutyczne wrecz ZABRANIAJA tego swoim pracownikom, i budzetu nie ma.

                I nie ma róznicy czy ktoś pracuje w Warszawie, czy w Białymstoku czy gdzie
                indziej. warunki są te same.

                Owszem rózni sie firma od firmy. Firma polska typu Polpharma od firmy
                zachodniej typu Bayer czy Novartis. W tych drugich zarabia sie ciut wiecej ale
                wymagania są o wieeeeeeeeeeeeeeele wieksze.

                Jeszcze jedna ważna sprawa. W firmie farmaceutycznej nikt sie z nikim nie
                pieści. Nie robisz wyników - wylatujesz z pracy. I nie ma zmiłuj sie. Na
                Twoje miejsce jest X chetnych.

                Co do szkolen, to owszem niektorym panom puszczają wszelkie hamulce, i
                przelecieliby wszystko co sie rusza, choc w domu zona z dziecmi, tudziez w
                ciąży. Niestety takich jest koło 90 %. Bo ponoć z kolezanką z pracy , to nie
                zdrada.
                • krasulas Re: Przedstawiciel farmaceutyczny - dylemat! 12.02.07, 16:13
                  smile
                  dobre z tą zdradąsmile

                  ja jeszcze dodam, że owszem aglomeracją śląska, W-wa, Poznań i inne duże miasta
                  ok - tam wizyty po wcześniejszym paromiesięcznym wdrożeniu się w przeciskanie
                  przez pacjenta - są realne do szybkiego "odbębnienia". Ale niektóre etaty i
                  regionalizacja powodują, ze PM zasuwa nie 9-15 po terenie, tylko nieraz duuużo
                  dłużej. Owszem - popracujesz rok, kontakty porządne nawiążesz i co niekórzy
                  robią wizyty "na telefon".
                  Co do korupcji - ona jest prawie w każdej branży i będzie...
                  Owsze tu też jest - są persony korzystającego z tego bez granic, ale rynek ten
                  charakteryzuje się takim przesyceniem podobnych do siebie leków, że faktycznie
                  lekarze dostają "prezenty" za pewne ustalenia. I nie są to szumnie reklamowane
                  wycieczki zagraniczne. Spora część firm pracuje już bez "gratisów".
                  Aha - wspomniałam też o aptekach - to niejednokrotnie ostanie ogniwo łańcucha
                  sprzedaży leku - jak farmaceutka (często właścicielka apteki) ma Twoją firmę
                  bądź Ciebie w d..., to figę z makiem masz, a nie sprzedaż. Nie jest to reguła,
                  ale farmaceuci mają mocbig_grin
                  To niejedokrotnie miła praca połączona też nieraz z miłą rozrywką. Nieraz sporo
                  nauki, stres tzw. podwójnych wizyt, testów, analiz. Coraz częściej stresogenna -
                  firm coraz więcej, nasycenie rynku a kandydatów kilkudziesięciu na jedno
                  miejsce.
                  pzdr - była PM
                  A
                  • fanaberia77 Re: Przedstawiciel farmaceutyczny - dylemat! 13.02.07, 15:01
                    "...owszem niektorym panom puszczają wszelkie hamulce, i
                    przelecieliby wszystko co sie rusza"

                    NO NIEŹLE wink
                    • majaaaaa wyniki w praktyce 15.02.07, 00:18
                      Ktoś wspomniał o wynikach. A mnie ciekawi, jak to jest weryfikowane u
                      przedstawicieli medycznych. W małych miejscowościach - OK; cały rejon jest twój,
                      parę lekarzy, kilka aptek na krzyż, gdzie musisz zrobić zakupy. Ale w duzym
                      mieście? No, jak praktycznie weryfikują, że 'twój" lekarz został skutecznie
                      namówiony? Recepty sprawdzają?
                      • vcxz Re: wyniki w praktyce 15.02.07, 00:58
                        Jest firma IMS skupująca dane o lekach z aptek na całym świecie. Region,
                        niezależnie od wielkości ma "cegły", tereny z określonym kodem pocztowym (stad
                        na receptach ów kod). Widać wyniki ogólne i rozłożone na poszczególne cegły.
                        wyniki sa co miesiac. Dochodzą czasem do tego penetracje, czyli twój udział w
                        rynku takich samych leków generycznych. No takk w skrócie.

                        Lekarza nie masz możliwosci sprawdzic w 100%. W gruncvie rzeczy niejako trzeba
                        wierzyc na słowo,a potem patrzec na te cegły. Czasem, kiedy jest sie w dobrych
                        układach z apteką, to powie czy takie a takie recepty od doktora X spływają.
                        Ale w dużym miescie jak np moje, gdzie na jednej ulicy jest 8 aptek, nie jest
                        to najprostrze.

                        Poza tym to, że lekarz "namówiony" przez ciebie wypisze na recepcie Twój lek X,
                        to nie oznacza, że pacjent idąc do apteki go dostanie. Bo farmaceuta mu wymieni
                        na lek Y, taki sam tylko innej firmy , z która jest w układzie. I dupa.
                        Sprzedaz ci w tym momencie pada. I albo przebijesz konkurencje budzetem, albo
                        probujesz dogadac sie z inna apteką i tam prosisz o odsylanie pacjentow. Ale to
                        nie jest proste.

                        noosmile)
                        • majaaaaa Re: wyniki w praktyce 15.02.07, 11:38
                          vcxz napisała:
                          > Ale to
                          > nie jest proste.

                          No, właśnie, o to mi chodziło. Innymi słowy, na lini przedstawiciel-apteka
                          wyniki mniej więcej odzwierciedlają "operatywność" przedstawiciela, jednak w
                          przypadku kontaktów: lekarz- przedstawiciel w dużym mieście, ocena działań tego
                          drugiego przez firmę na podstawie suchych faktów nie jest do końca możliwa. Tak
                          mi się wydaje.
                          • krasulas Re: wyniki w praktyce 15.02.07, 15:21
                            no niestety - widać, że poza tzw. budżetem na lekarzy należy pamiętać o
                            aptekach. To od nich w sumie najwięcej zależy - bo jest masa przypadków, gdzie
                            PM nie odwiedza lekarzy a jego leki są sprzedawane. Ba - apteki niejednoktornie
                            mają cenę wyjątkowo zaniżoną na dany lek i recepty zgodnie z prawem są
                            zamieniane na konkurencyjny lek z tą samą substancją czynną (bądź nie - ale to
                            ryzyko apteki). Produkcja generyków to super bizness. Albo... ściąganie z Indii
                            i jedynie magazynowanie w Polsce. Mając do tego $$ zdobyć możesz rynek migiem.
                            I wtedy odpadasz i lecisz w dół. Ech
    • dominika8 Re: Przedstawiciel farmaceutyczny - dylemat! 15.02.07, 19:08
      jestem przedstawicielem med od prawie 8 lat i na razie nie wyobrażam sobie
      innego zajęcia.
      • czarnaporzeczka77 Re: Przedstawiciel farmaceutyczny - dylemat! 15.02.07, 21:33
        To moze napisz cos więcej...pliiiiissss
        • palolinkaa Re: Przedstawiciel farmaceutyczny - dylemat! 15.02.07, 21:44
          Moj maz jest przedstawicielem medycznym. W sumie db zarabia-nie narzekamy okoo
          2500 tys do tego jakies premie motywacyjne lub kwartalne.Wszy zalezy od firmy
          do ktorej chce isc i wszy zalezy od danej firmy jakie manastawienie i czy jest
          luzniej w sensie pracy czy zapiernicz-w tej akurat firmie gdzie moj mazpracuje
          jest stosunkowo luzno.
          Trzeba rowniez wziazc pod uwage to ze saszkolenia wyjazdy,wycieczki z lekarzami
          etc.Niektore fimry maja szkolenie 3dniowe inne tygodniowe-jesli jestes
          wyrozumialato ok wytrzymasz-jesli nie to bedziecie miecproblem i ciagle klotnie.
          Pamietaj rowniez o tym ze codziennie twoj maz bedzie sie stykac z roznymi
          osoboami, przedstawicielami -przedstawicielkami (nie koniecznie firm
          farmaceutycznych ale tez i innych) no i lekarkami.
          Jesli twoj maz jest wierny i nie jest babiarzem-wytrzyumacie jednak
          dlawiekszosci mezczyzn to wielka pokusa czasami nie do odrzucenia i bywa tak ze
          zdradzaja swoje zony czy dziewczyny czy to na szkolenia czy po szkolenia czy w
          trakcie pracy.Niestety wiem to ze swojego doswiadczenia...moj maz jescze jako
          narzeczony zdradzilmnie ze swoja kolezanka po fachu,wybaczylam(bo go tak mocno
          kochalam....) ale ciagnie sie to i czasami sa takie klotnie (i najgorsze-
          wypominanie)ze nie pytaj!!!nie wiem czy db zrobilam ze z nim jestem bo juz nie
          mam do niego takiego zaufania jak kiedys..najgorsze w tym wszystkim jest to ze
          oni nadal ze soba pracuja!!!!!a on mi mowi zejuz do niej nic nie czuje,ze sa
          najwiekszymi wrogami-jednak do mnie to nie dociera i czasami strasznie przeto
          cierpie...
          pozdrawiam
          • palolinkaa Re: Przedstawiciel farmaceutyczny - dylemat! 15.02.07, 21:49
            wybacz ze bycie przedstawicielem ( w sumie nie tylko farmaceutycznym) napsialam
            rowniez od str "kuchni" i bylam taka wylewna jednak tak czasami bywa i wtedy
            dopiero pojawia sie problem...i tu noie chodzi tylko o facetow bo baki tez tak
            robia!!!
            dlatego czasami warto sie zastanowic czy pieniadze te 500 czy nawet 1000zl jest
            wazniejsze od fundamentu zaufania i rodzinnego szczescia.
            Bo ja tak naparwdewiem i zdaje sobie sprawe z tego ze ja juz nigdy nie bede z
            tym czlowiekiem takaszczesliwa jak "przed".
            zastanowcie sie czy warto
            no w sumie fakt w kazdej dziedzinie pracy takie cos sie moze przytrafic jednak
            ja uwazam ze przedstawiciel jest najbardziej zagrozony jesli chodzi o zdrady
          • majaaaaa Re: Przedstawiciel farmaceutyczny - dylemat! 15.02.07, 21:57
            palolinkaa napisała:

            > dlawiekszosci mezczyzn to wielka pokusa czasami nie do odrzucenia

            Nie lubię uogólnień, ale znam parę, gdzie dochodziło do ciągłych zdrad na
            szkoleniach, o czym zona owego przedstawiciela nie miała początkowo pojęcia.
            Potem nastąpiły starcia, kłótnie i doszło do rozwodu. A na koniec okazało się,
            że facet ma jedno dziecko, które spłodził w pierwszym roku trwania ich
            małżeństwa. Fakt jest też inny: ludzie dzielą na na tych mono- i poli-. A pewne
            sytuacje kuszą co poniektórych, ale na pewno nie wszystkich.



            i bywa tak ze
            >
            > zdradzaja swoje zony czy dziewczyny czy to na szkolenia czy po szkolenia czy w
            > trakcie pracy.Niestety wiem to ze swojego doswiadczenia...moj maz jescze jako
            > narzeczony zdradzilmnie ze swoja kolezanka po fachu,wybaczylam(bo go tak mocno
            > kochalam....) ale ciagnie sie to i czasami sa takie klotnie (i najgorsze-
            > wypominanie)ze nie pytaj!!!nie wiem czy db zrobilam ze z nim jestem bo juz nie
            > mam do niego takiego zaufania jak kiedys..najgorsze w tym wszystkim jest to ze
            > oni nadal ze soba pracuja!!!!!a on mi mowi zejuz do niej nic nie czuje,ze sa
            > najwiekszymi wrogami-jednak do mnie to nie dociera i czasami strasznie przeto
            > cierpie...
            > pozdrawiam
            • palolinkaa Re: Przedstawiciel farmaceutyczny - dylemat! 15.02.07, 22:04
              Gdybym ja dowiedziala sie ze ma z jakas inna cizia dziecko to chybabym zabila...
              a tak na serio to wyprowadzilabym sie z synkiem i juz nigdy wiecej by go nie
              zobacyzl za kare!!!!!

              straszne to....
              faceci to ŚWINIE i mysla ze im wszystko wolno!!!(nie zebym byla jakas
              feministka obrzygana)w zadnym wypadku
              tylko to jest taaaaaaaaaaaaaaki straszny bol i rana na sercu-nie zdawalamsobie
              z tego sprawy i czasami tak cierpie i pozniej sie na nim wyzywam.wiem jest to
              chore i niezdrowe.i toksyczne dla zwiazku i nie wiem jak dlugo wytrzymamy ze
              soba...w tym przypadku zal mi tlyko naszego synka...
              wybaczcie dziewczyny
              takie wyzalenie sie czasami nawet na forum pomaga
              ale mysle ze to bedzie chwilowe....
            • krasulas Re: Przedstawiciel farmaceutyczny - dylemat! 15.02.07, 22:11
              dobrych parę lat temu usłyszłam opinię, że branża farmaceutyczna i PM, PF to
              mocno kochliwa ekipa - zdrady, zdrady... Uczciwie przyznam - nigdy nie
              widziałam i w 100% nie potwierdziłam czyjejś zdrady na wyjazdach z lekarzami i
              szkoleniach - też mnie to wielce nie interesowało. Mam na myśli "wyrko"!!!
              Pomijam wielkie przytulania, podteksty erotyczne, miłe słówka i ogniki w
              oku..., chytanie w tańcuprzytulańcu za tyłek! I przykro mi to mówić - ale
              często ewentualnymi prowokatorami ewentualnych zdrad byli lekarzeuncertain Na
              szczęście pracowałam z normalnymi kobitkamismile A babki PM-ki tak jak któraś z
              Was napisała - to niejednokrotnie zadbane, pewne siebie babki, singielki bądź
              nie, które na wyjazdach szkoleniowych chcą sobie "ulżyć". TAkże - nie tylko
              płeć męska może być winna...
              Uważam, że to nie jest gra warta świeczki. Mimo wszystko - za dużo pokus,
              wyjazdów... A kasa dzisiaj dla początkującego - nie tak duża jak parę lat temu.
              pozdro i miłego weekendu
        • dominika8 do czarnejporzeczki 15.02.07, 22:35
          praca fajna, sama jestem sobie sterem i okrętem
          dobrze zarabiam
          nie wyobrażam sobie siedzenia przez 8 godzin za biurkiem
          lubię kontakty z ludźmi
          nie jestem singielką-mam męża i 2 letnie dziecko
          większość moich koleżanek to repkismile
          oczywiście są i minusy-gdy ma się duży teren, no i nie ma wyników
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka