Dodaj do ulubionych

"idźcie na swoje" ?!

    • hailie5 Re: "idźcie na swoje" ?! 12.02.07, 23:27
      A ja tam mieszkam z rodzicami i nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej. Mam
      23 lata, syna 2 latka, mąż zarabia na rękę ponad 4 tysie więc spokojnie
      moglibyśmy być na swoim. A ja sobie mieszkam z rodzicami bo tak mi jest
      wygodnie. Bo studiuje, a dzięki temu mam dużo czasu na nauke i osiągam świetne
      wyniki. Bo mam czas dla siebie, mogę kiedy chce wyjść na fitnesik albo do
      fryzjera. Bo mogę sobie wyjśc na plotki z koleżanką kiedy mam chęć. Bo mogę
      wyjść z mężem na imprezkę,do kina itp. i nie pluję sobie w twarz, że przez
      dziecko straciłam młodość. Bo nie jestem wiecznie zmęczona i mam dużo energii
      żeby zajmować się synem a jak mi się nie chce to jest moja mamusia, która z
      radością mnie zastąpi czasem. Bo mam czas, żeby pobyć tylko z moim mężem jak
      mamy ochotę na to. Bo mamy pieniądze, żeby spełniać swoje zachcinki i młody ma
      wszystko co dwulatkowi do szczęścia potrzeba. Bo nie martwie się czy mi kasy
      wystarczy, a jak braknie to mam co jeść. Bo jest tak nam zajebiście i
      tyle. I gdzieś mam to czy napiszecie, że jesteśmy leserami bez ambicji,
      niedojrzałymi dzieciakami itp. Jestem mega szczęśliwa i moja rodzinka też i to
      się liczy. Nie oceniajcie innych tylko dlatego, że żyją inaczej niż wy.
      A i mąż też nie skarżył się nigdy. Z moimi rodzicami mamy układy zajebiste .
      Dziecko więcej osób które je kochają nad życie. Jak chcemy się bzykać na stole
      to idziemy do mieszkania teściowej, bo od roku mieszka za granicą i nie prędko
      wróci. Mam wygodne życie i wy też żyjcie tak jak wam wygodnie. Sorki, że tak długo.
      • mamakrzysia4 Re: "idźcie na swoje" ?! 12.02.07, 23:32
        żyć wygodnie nie chce chce żyć na własnym, na własny rachunek a bzykać się na
        stole-cóż-wygodniejsze własne łóżko i dobry bzykacz
        • hailie5 Re: "idźcie na swoje" ?! 12.02.07, 23:50
          A włane łóżko też posiadam i bardzo wygodne. A bzykacz nie tylko dobry ale mega
          zajebisty. Poprostu czasem trzeba coś urozmaicić, ale jak ty lubisz tylko w
          łóżeczku to nic mi do tego. Mi jest tak dobrze a jak ktoś woli sprzątać, prać,
          gotować itp.a seks tylko przed snem to ok. A na życie na własny rachunek jeszcze
          mam czas i jak napisałam mam gdzieś co kto o tym myśli.
      • moofka Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 08:43
        hailie5 napisała:

        > A ja tam mieszkam z rodzicami i nie wyobrażam sobie żeby mogło być inaczej.
        Mam
        > 23 lata, syna 2 latka, mąż zarabia na rękę ponad 4 tysie więc spokojnie
        > moglibyśmy być na swoim. A ja sobie mieszkam z rodzicami bo tak mi jest
        > wygodnie. Bo studiuje, a dzięki temu mam dużo czasu na nauke i osiągam świetne
        > wyniki. Bo mam czas dla siebie, mogę kiedy chce wyjść na fitnesik albo do
        > fryzjera. Bo mogę sobie wyjśc na plotki z koleżanką kiedy mam chęć. Bo mogę
        > wyjść z mężem na imprezkę,do kina itp. i nie pluję sobie w twarz, że przez
        > dziecko straciłam młodość. Bo nie jestem wiecznie zmęczona i mam dużo energii
        > żeby zajmować się synem a jak mi się nie chce to jest moja mamusia, która z
        > radością mnie zastąpi czasem. Bo mam czas, żeby pobyć tylko z moim mężem jak
        > mamy ochotę na to. Bo mamy pieniądze, żeby spełniać swoje zachcinki i młody ma
        > wszystko co dwulatkowi do szczęścia potrzeba. Bo nie martwie się czy mi kasy
        > wystarczy, a jak braknie to mam co jeść. Bo jest tak nam zajebiście i
        > tyle. I gdzieś mam to czy napiszecie, że jesteśmy leserami bez ambicji,
        > niedojrzałymi dzieciakami itp. Jestem mega szczęśliwa i moja rodzinka też i to
        > się liczy. Nie oceniajcie innych tylko dlatego, że żyją inaczej niż wy.
        > A i mąż też nie skarżył się nigdy. Z moimi rodzicami mamy układy zajebiste .
        > Dziecko więcej osób które je kochają nad życie. Jak chcemy się bzykać na stole
        > to idziemy do mieszkania teściowej, bo od roku mieszka za granicą i nie prędko
        > wróci. Mam wygodne życie i wy też żyjcie tak jak wam wygodnie. Sorki, że tak

        > ugo.


        dokladnie tak, to potwierdza teze, ze mlodzi nie wyprowadzają sie od starych z
        oszczednosci, lenistwa i wygodnictwa
        nie wszyscy dorastają do bycia samodzielna rodzina na samodzielnym gospodarstwie
        oczywiscie, kazda sroczka swój ogonek chwali i powie ze jest "zajebisty" ;P

        prywatnie nie zazdroszcze tongue_out
        majac 23-lata mialam nieco bardziej urozmaicone zycie niz pokoj przy mamie i
        seks w kuchni tesciowej
      • gryzelda71 Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 08:56
        A ja podziwiam,że między natłokiem zajęć(ploteczki,uczelnia,wyjścia z mezem,fryzjer,imprezki,kino)znajdujesz czas dla dziecka wink
    • sylwiazybowski Re: "idźcie na swoje" ?! 12.02.07, 23:31
      jak powidzialam mojej matce ze chce jeszcze wtedy z narzeczonym zamieszkac
      osobno to sie tak wkurzyla ze sie wyprowadzila (wynajmowalismy mieszkanie w 3)
      w ciagu 2 tygodni i 2 miesiace przed naszym slubem zabrala nam wszystko to co
      bylo jej - od lyzeczki po lozko.
      Na slub przyszla - niestety bo obrazila moich gosci i meza rodzicow.
      smile))))
    • ania_yeti Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 08:30
      Od początku jasne było dla mojego męża i dla mnie, że mieszkać z rodzicami nie
      będziemy, bo jedni 500 km od nas, a drudzy 120. Wynajmujemy za niewielkie
      pieniądze b. starą kawalerkę w centrum dużego miasta. Warunki średnie, ale nie
      zamieniłabym się za nic. Przede wszystkim możemy żyć po naszemu i według
      naszych reguł. Zresztą "na swoje" też nie idziesz za darmo, bo kredyt na
      to "swoje" trzeba wziąć i z czegoś go płacić. Oszczędzamy, może uda nam się
      zacząć stawiać dom w tym roku. I nic rodzice nam nie kupowali.
      • hailie5 Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 10:06
        droga moofko ja nie mam pokoju przy mamie tylko całą górę dla siebie w dużym
        domu to po pierwsze. A po drugie tego się spodziwałam drogie matki polki i
        konfomistki. Potraficie myśleć tylko stereotypowo, a jak ktoś oddstaje od
        waszych zinternalizowanych norm to już dewiat. Jesteście bardzo płytkie w swych
        osądach, jak ktoś żyje inaczej to trzeba stłamsić i zgnoić. Dla was drogie
        moralistki wszystko albo czarne albo białe.
        Na marginesie to nikt nikomu u nas w droge nie wchodzi i mama nie mówi jak żyć.
        śmieszne by było dla moich rodziców gdybym miała płacić za wodę, którą zużyję
        gdy mój tato ma dochody rzędu 17 tysi, lub mieszkać w bloku mając wielki dom z
        ogrodem. Myśle, że dla młodego mam więcej czasu niż wy po ośmiu godzinach pracy
        między garami a odkurzaczem. I fakt może mam nudne życie bo się nie martwie skąd
        wziąć 700 na czynsz tylko jakie buty za to kupić. No i możecie wyżywać się dalej...
        • moofka Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 10:20
          hailie5 napisała:

          >> Na marginesie to nikt nikomu u nas w droge nie wchodzi i mama nie mówi jak
          żyć
          > .
          > śmieszne by było dla moich rodziców gdybym miała płacić za wodę, którą zużyję
          > gdy mój tato ma dochody rzędu 17 tysi, lub mieszkać w bloku mając wielki dom z
          > ogrodem. Myśle, że dla młodego mam więcej czasu niż wy po ośmiu godzinach
          pracy
          > między garami a odkurzaczem. I fakt może mam nudne życie bo się nie martwie
          ską
          > d
          > wziąć 700 na czynsz tylko jakie buty za to kupić. No i możecie wyżywać się
          dale
          > j...


          opusc szabelke ;P
          kto sie wyzywa?
          stwierdzono fakt
          jestes niesamodzielna i ciagle na garnuszku rodzicow
          pomimo swojej metrykalnej doroslosci i dziecka - fakt
          nie usamodzielniasz sie, z wygody, oszczednosci, lenistwa
          fakt
          pasuje ci to
          to tez fakt
          potwierdzasz teze wysunieta w tym watku
          i tyle
          i nie jestes wcale taka oryginalna nie wiem skad ten wniosek
          ogromna czesc mlodych malzenstw wlasnie tak zyje na lasce starych
          • hailie5 Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 10:37
            Nie żyje na łasce starych tylko w zgodnej symbiozie z nimi. Może z lenistwa i z
            wygody, ale to lenistwo jest motorem rozwoju ludzkości. Gdyby ludzie nie byli
            leniwi nie było by postępu. Nie wyciągam szabelki tylko chce pokazać, że są
            różne sposoby na życie. Każdy ma prawo żyć jak chce. Nie jestem niesamodzielna i
            w każdej chwili mogę się wyprowadzić i żyć jak wy. Tylko po co? Dla wszystkich u
            nas jest to dorby układ. Teraz mi pomagają rodzice na starość odwdzięczę im się
            w dwój nasób. A po studiach pewnie kupimy coś swojego i zaczniemy żyć jak według
            was Bóg przykazał. Jedni żyją z rodzicami ze względów ekonomicznych, inni z
            lenistwa, a inni bo to naturalne w ich środowiskach, że rodzice pomagają
            dzieciom i odwrotnie.
            • moofka Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 10:47
              hailie5 napisała:

              > Nie żyje na łasce starych tylko w zgodnej symbiozie z nimi.


              jak zwal tak zwal
              a fakt to fakt


              Może z lenistwa i z
              > wygody, ale to lenistwo jest motorem rozwoju ludzkości. Gdyby ludzie nie byli
              > leniwi nie było by postępu.

              przyklad troche od czapy, bo w twoim przypadku akurat zadnego postepu nie ma smile



              Nie wyciągam szabelki tylko chce pokazać, że są
              > różne sposoby na życie. Każdy ma prawo żyć jak chce. Nie jestem
              niesamodzielna
              > i
              > w każdej chwili mogę się wyprowadzić i żyć jak wy. Tylko po co?

              nikt ci nie kaze i nikt cie nie zmuszanie rozumiem po co przyjmowac taka
              zaczepno agresywna postawe
              sa ludzie, ktorzy wlasna samodzielnosc, autonomie i odrebnosc cenia wyzej niz
              komfort wypracowany przez rodzicow
              ty masz wygode, ci inni satysfakcje i samodzielnosc
              cos za cos


              • hailie5 Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 11:10
                typowa etnocentryczka z ciebie. I mam wiele samodzielności wbrew pozorom i
                autonomii także. Ja nie chce żyć jak ty, ty niechcesz jak ja i o co biega? Każdy
                ma prawo robić co chce, w końcu to wolny kraj. Tylko po cholere mi wmawiasz, że
                jestem nieszczęśliwa żyjąc przy mamusi? Mam w sumie samodzielne mieszkanie z
                osobnym wejściem jak ty w bloku prawie. Tylko pod spodem mame zawsze gotową
                pomóc i obiadów gotować nie muszę bo nie lubię i już. Czy to jakiś dla ciebie
                imperatyw, że każdy po ślubie musi uciekać 100 km od starych?
          • anik801 Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 14:35
            Nie uważam,że mieszkanie z rodzicami oznacza niesamodzielność.Ja nie wyciągam
            ręki do teściów po kasę na chleb,ciuchy,leki itd.Nasze zamieszkanie z nimi nie
            ma nic wspólnego z niesamodzielnością.Nie zaliczyliśmy "wpadki" jako
            nastoletnie dzieci mieszkające z rodzicami.Najpierw się pobraliśmy,potem się
            wyprowadziliśmy.Po 3 latach małżeństwa i naszej jakby to ktoś określił 100%
            samodzielności przyszła na świat córka.Dalej żyliśmy "samodzielnie",bo aż
            prawie 400km.od rodziców bez choćby 1%pomocy w czymkolwiek.Nie zwaliliśmy się
            rodzicom na głowę z powodu braku mieszkania,pracy,kasy itd.Teściowie chcieli
            żebyśmy z nimi zamieszkali i nie chcą żebyśmy się wyprowadzili(decyzja
            oczywiście należy do nas).Nie rozumiem w czym przejawia się moja
            niesamodzielność?Moja teściowa nie siedzi mi z dzieckiem,nie gotuje mi
            obiadków,nie sprząta za mnie,nie daje mi kasy itd.Jeśli to,że mieszkamy w
            rodzinnym domu mojego męża oznacza niesamodzielność to rzeczywiście-jestem
            niesamodzielna i powinno się mnie ubezwłasnowolnić!A tak na marginesie.Może
            niektórzy mieszkają z rodzicami z przyczyn innych niż ekonomiczne,czy lenistwo.
            Ja akurat nie mam wielkiej wygody,muszę robić wszystko to co robiłam,gdy
            mieszkałam sama(a teraz to nawet więcej mi sprzątania doszło),dziecka jak nie
            miałam,tak nie mam z kim zostawiać.Pieniądze idą mi na życie,tak samo jak szły
            wcześniej.Oczywiście bierzemy pod uwagę budowę własnego domu.Ale z drugiej
            strony po co budować dom,skoro ten jest duży?Tylko po to,żeby udowodnić komuś
            swoją dorosłość?No sorry,ale dla mnie dorosłość to coś więcej niż własne lokum.
        • gryzelda71 Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 10:27
          Oby tatuś zył dłuuuugo ....
          • hailie5 Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 10:40
            Do gryzeldy71
            tatuś ma 47 lat więc dużo czasu. A jak by co to jestem jedynaczką i wszystko
            dziedzicze.
            • gryzelda71 Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 11:02
              A jak by co to jestem jedynaczką i wszystko
              > dziedzicze.
              W takim razie jestem spokojna o twoją pzyszłośćsmile
            • jop Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 12:54
              O ile tatuś nie zapisze wszystkiego Radiu z Twarzą albo schronisku dla
              bezdomnych zwierząt.
            • iwles A'propos dziedziczenia 13.02.07, 13:49
              Nie dziedziczysz 100 % tylko 50 %.
              Domu.

              Ale pensji tatusia nie odziedziczysz (w razie czego), więc źródło utrzymania
              się może skończyć.
              Ale...
              nie ma się co martwić smile wszak teraz masz okazję zaoszczędzić....

              • kiniox Re: A'propos dziedziczenia 14.02.07, 19:49
                Gwoli ścisłości - nie dziedziczy 50%, tylko 50% połowy domu należącej do ojca,
                o ile rodzice mają wspólnotę majątkową. To daje 25% całego domu. Wyliczenia te
                nie mają jednak większego sensu, bo po co dziewczynie wytykać, że jest piekna,
                zdrowa i bogata? Miała fart przy przydzielaniu dóbr życiowych - świetnie.
                Szczęśliwa jest - drugie świetnie. W d.pie ma nasze opinie i w ogóle opinie
                kogokolwiek - po trzykroć świetnie. Jakoś spływa po mnie taka laska i jej
                historie bez większych emocji. Jedynie trochę mi skóra na tyłku cierpnie, jak
                sobie pomyślę, że ja też mogłabym takie coś sprowadzić na świat.
        • zojkaojka Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 10:58
          Nie czytałam wszystkiego, więc sorki jeśli powtórzę za kimś, ale do normalnego
          życia potrzebujemy:przedszkolanek, śmieciarzy, pań w kasie w tesko, listonoszy,
          pielęgniarek , tragarzy, kierowców i mnóstwa innych niskopłatnych w Polsce (ale
          nie tylko) zawodów. I tym ludziom należy się szacunek za ich pracę!!! I praca
          śmieciarza jest nie mniej potrzebna społecznie niż lekarza, kto nie wierzy
          niech sobie poczyta o wielkim strajku śmieciarzy w Paryżu, lub poprostu włączy
          wyobraźnię. Propozycje z zakresu czystej eugeniki pominę milczeniem, choć krew
          się burzy, i tylko przypomnę autorom tych wypowiedzi że szerzenie eugeniki,
          namawianie do niej jest KARALNE w całej Unii Europejskiej i kilku innych
          miejscach. Co do czekania z dzieckiem aż się mieć będzie własne 4 kąty to po
          pierwsze nadal większość dzieci w Polsce to wpadki (nie znam statystyk na
          świecie , ale sądzę że tam też), po drugie wiele osób czekałoby do emerytury,
          po trzecie wszystkiego się nie przewidzi i dziecko poczęte w dobrobycie może
          się urodzić w biedzie i na odwrót (oczywiście to ekstremum). A ja świadomie w
          baaardzo złej sytuacji finansowej i mieszkaniowej(pokój u teściów) zdecydowałam
          że chcę dziecka. Myślałam o tym że tyle moich i mojej rodziny planów i marzeń
          umarło w tej okropnej rzeczywistości choć tak się staramy wszyscy, że o tym
          przynajmniej nie będzie mi "rynek" decydował. Chciałam mieć dziecko wcześnie,
          bardzo wcześnie a tu już 23 lata, trzeba się śpieszyćsmile)-tak wtedy myślałam. I
          urodziłam przed 24 synka , a potem jeszcze 3 szkraby. Sytuacja nam się
          systematycznie poprawia, dzięki wielkiemu wysiłkowi mojego lubego i reszty
          rodzinki, oraz korzystnym "zbiegom okoliczności". Acha i nie widzę nijak takiej
          zależności wśród licznych znajomych że ci bez dzieci lub z późnymi osiągneli
          więcej niż ci co je młodo i "niodpowiedzialnie" na świat sprowadzili nie mając
          jeszcze tych 4 kątów.
        • zojkaojka Do hailie5 13.02.07, 11:19
          hailie5 napisała:

          >tego się spodziwałam drogie matki polki i
          > konfomistki. Potraficie myśleć tylko stereotypowo, a jak ktoś oddstaje od
          > waszych zinternalizowanych norm to już dewiat. Jesteście bardzo płytkie w
          swych
          > osądach, jak ktoś żyje inaczej to trzeba stłamsić i zgnoić. Dla was drogie
          > moralistki wszystko albo czarne albo białe.

          Coś za bardzo cię ubodło , by uwierzyć że naprawdę jest ci z tym dobrze.
          Wyluzuj, w moim domu też są takie zwyczaje że jak ktoś akurat ma to wszyscy z
          tego korzystają , bo to cieszy gdy można innym radość sprawić, ułatwić życie
          itp. Mam super rodziców, ty pewnie też. Ale to nie znaczy że rodziny , rodzice
          z innym podejściem do sprawy są gorsi, czy mniej dzieci kochają. I zejdź z mam,
          po pierwsze nie są z jednej sztancy więc bez sensu piszesz "bo wy...", po
          drugie pogódź się z faktem, że o ile możesz tkwić w takim układzie czasowo, o
          tyle na pewno coraz częściej będą się ciebie ludzie pytać o własne dokonania, o
          twój "wkład w życie" mówiąc górnolotnie. A to że możesz żyć na koszt taty nie
          zwolni cię od tych pytań, wręcz przeciwnie, bo "komu wiele dano, od tego wiele
          ządać będą", możesz wiele osiągnąć dzięki takiemu wsparciu, możesz się uczyć ,
          działać charytatywnie, pracować martwiąc się tylko o sens pracy a nie o płacę
          itp.Powodzeniasmile
          • hailie5 Re: Do hailie5 13.02.07, 11:37
            droga zojkooko
            nie powiedziałam, że rodzice, którzy mają inny pogląd na sprawę są gorsi. To
            było do tych, które negują innych tylko dlatego, że decydują się na dziecko
            mając 1200 zł, którzy uważają, że z rodzicami mieszkają tylko niezaradni,
            biedni, że zawsze tworzą się konflikty. Do tych mam, które uważają, że tylko ich
            sposób na życie jest dobry a wszystkie inne to dewiacje i chore układy. Jedni
            się kłócą żyjąc na kupie inni się wspierają- nie ma reguły.
            Po co wrzucać wszystkich do tego sameg worka. Jednym tak dobrze, dla innych to
            nie do przyjęcia. Po co najeżdżać na kogoś że płodzi dziecko przy niskiej pensji
            i musi na garnuszku teściów żyć? Po co to nazywać skrajną odpowiedzilnością?
            Każdy ma prawo do swoich wyborów, na życie nie ma reguły. Więc drogie mamy
            żyjcie i pozwólcie żyć innym tak jak tego chcą.
            • burza4 Re: Do hailie5 13.02.07, 13:13
              hailie5 napisała:


              > Jednym tak dobrze, dla innych to > nie do przyjęcia. Po co najeżdżać na kogoś
              że płodzi dziecko przy niskiej pensj i> i musi na garnuszku teściów żyć? Po co
              to nazywać skrajną odpowiedzilnością?

              bo to JEST nieodpowiedzialność. I powiem tak - "dobrze" z tym jest młodym -
              rodziców nikt o zdanie nie pyta, każdy zastrzega natomiast "że sami chcą
              pomagać" - z tym, że ta pomoc jest niejako wymuszona. I patrzę na te pomagające
              babcie, koleżanki mojej mamy - i z boku to wygląda tak, że istotnie CHCĄ
              pomagać, ale sobie nierzadko odejmują od ust. Ich dzieci tego nie widzą, bo nie
              chcą widzieć, babcia sama im wciska kolejną stówę wmawiając że "mi buty
              niepotrzebne, kup dziecku". Po czym sama chodzi w tych samych rozwalających się
              kozakach 5 rok. A dziecko będzie ostatnią osobą ktorej powie, że jej ciężko,
              czy jest zmęczona opieką nad wnukiem.

              Taka u nas tradycja po prostu, że dorosłe dzieci oczekują pomocy i pokolenie
              babc ma zakorzeniony stereotyp, że tak trzeba, im nawet do głowy nie przyjdzie
              że coś tu nie tak.
              • hailie5 Re:do burzy4 13.02.07, 15:49
                Dla cibie to jest nieodpowiedzialność a dla mnie to sprawa tych ludzi. Ja też
                bym się na takie życie nie zdecydowała, ale daleka jestem od osądzania
                kogokolwiek. I możesz mi wierzyć, że akurat moi rodzice niczego sobie od ust nie
                odejmują z pewnością. Moi dziadkowie pomogli tacie osiągnąć to kim jest, on
                pomaga mi a ja kiedyś pomogę młodemu. Napewno nie obarczam nikogo opieką nad
                dzieckiem. Moja mama to wciąż młoda, aktywna osoba, mająca swoje pasje. Mnie
                stać na nianie i nawet o tym myśleliśmy, ale ona nie chce słyszeć by młodym
                zajmowała się obca osoba. Nie sprawia jej najmniejszego problemu popilnowanie go
                przez kilka godzin kiedy muszę być na uczelni albo wieczorem kiedy śpi a my
                wychodzimy. A jak skończe studia i pójdę do pracy to napewno mały będzie w
                dobrym przedszkolu a nie z babcią. Ja akurat urodziłam się w takim domu a nie
                innym. Nie rozumiem czemu mam się odciąć od swojego pochodzenia?
                • anik801 do hailie5 13.02.07, 16:32
                  Nikt nie ma prawa wmawiać Ci,że to jak żyjesz jest złe.Masz prawo mieszkać w
                  domu swoich rodiców,bo jest to również Twój dom.Twoja mama ma prawo zajmować
                  się Twoim dzieckiem,jeśli ma na to ochotę.A jeśli rodzice chcą dawać Ci
                  pieniadzę to ich prawo(każdy niech robi ze swoją kasą co chce).Ja tam mam
                  zamiar w przyszłości pomagać swojej córce i nie widzę w tym nic dziwnego.Nie
                  rozumiem dlaczego rodzice,którzy sporo zarabiają nie mogą pomagać swoim
                  dzieciom?Nie rozumiem dlaczego nie mogą im zostawiać swoich domów,oszczędności
                  itd.Przecież do grobu tego nie zabiorą!Niektóre tak się unoszą honorem i
                  zasłaniają samodzielnością.Ciekawe czy jakby dostały w spadku dom to by
                  powiedziały"Nie dziękuję,nie wezmę,bo nie doszłam do tego własną pracą i to
                  takie niesamodzielne!"Akurat-już to widzę!Myślę,że wiele dziewczyn Ci po prostu
                  zazdrości.Tylko oczywiście nikt się do tego nie przyzna!Wolą napisać jak to Ty
                  masz źle,bo mieszkasz z rodzicam,a one świetnie bo same.Tylko potem jakoś
                  dziwnie dużo postów,że im do pierwszego nie starcza.
                  • hailie5 Re: Do anik801 13.02.07, 16:52
                    Wielkie dzięki za zrozumienie. Właśnie przecież o to chodzi: jak mają kasę i
                    chęć to rodzice pomagają, a jak nie mają to nie i nikt nie ma prawa ich zmusić.
                    Mi tak dobrze, nie czuję się pokrzywdzona, wręcz przeciwnie. Jestem wdzięczna
                    rodzicom, że moge mieć taki start o którym niektórzy mogą marzyć tylko. I mój
                    syn o swoją przyszłość też się martwić nie musi. Jedni są majętni, inni nie-
                    wszyscy mają prawo do szczęścia i życia po swojemu. Czy na swoim m3 czy z
                    rodzicami, jak tam komu wygodnie.
                    • burza4 Re: Do anik801 13.02.07, 21:23
                      ja nie odnosiłam się do twojej konkretnej sytuacji, a ogólnie, do przeciętnej
                      rodziny korzystającej z pomocy rodziców.

                      twoj układ jest w naszych warunkach bardzo specyficzny, po pierwsze dlatego, że
                      dla twoich rodziców nie jest to wyrzeczenie, po drugie dlatego - że się
                      dogadujecie bez zgrzytów.

                      osobiście uważam, że nie należy dziecku "dawać" wszystkiego na tacy. Bo to
                      demoralizuje, a poza tym - odbiera radość z dojścia do czegoś własnymi rękami.
                      Zupełnie inaczej smakuje coś, co nie przyszło lekko. I ja zapewne będę mogła
                      dać mojemu dziecku dom (którego nie dostałam)- ale nie zamierzam. I mimo że
                      mnie stać - nie mam ochoty MUSIEĆ jej pomagać na starcie, bo np. beztrosko
                      założyła rodzinę na którą ja mam zarabiać. Finansowo nie sprawiłoby mi to
                      żadnego problemu, uważam tylko że to nie ja powinnam ponosić konsekwencje jej
                      decyzji.

                      Niech sama coś z siebie da, pokaże na co ją stać, a nie tylko bierze. Życie
                      układa się różnie - musi się z nim zmierzyć, nauczyć się odpowiedzialności, a
                      nie polegać na moim portfelu i stać z wyciągniętą ręką.
                      • hailie5 Re: Do burza4 13.02.07, 21:45
                        A co zrobisz z tym domem, którego córce nie zamierzasz dać? Jak anik801 słusznie
                        zauważyła to do grobu nie weźmiesz? Ja jakoś zdemoralizowana się nie czuję i nie
                        stoję z wyciągniętą ręką. Mój mąż jakieś pieniądze zarabia, w perspektywie będą
                        dużo większe. Nie jestem więc całkiem od rodziców zależna. Oni nic nie MUSZĄ.
                        Jak na polskie warunki są majętni w sumie i sprawia im przyjemność np. robienie
                        prezentów wnukowi. Przestrzeni do życia im nie zabieram bo dom jest wielki, od
                        początku budowany z myślą, że może kiedyś zechce tam zamieszkać. A tak swoją
                        drogą to bardzo się cieszę, że nie jesteś akurat moją mamą. Choć nie mówie, że
                        jesteś złą. Każdy ma swoją mentalność i swoje priorytety.
                        • iwles Re: Do burza4 13.02.07, 21:53
                          Jak Bóg da, to być może rodzice dadzą dom w prezencie wnukom albo prawnukom.
                          A ta, niekoniecznie będzie chciała mieszkać ze swoją mama (babcią) czyli tobą.

                          Albo przepisze na cele charytatywne, na pewno jakiś dom dziecka ucieszyłby się
                          z takiego podarunku.

                          Dlatego warto zatroszczyć się o SWÓJ własny kąt.

                          • hailie5 Re: Do burza4 13.02.07, 22:14
                            nie martw się o mój kąt. Mnie już w tej chwili stać na mieszkanie, a jestem na
                            początku drogi. Powtarzam nie mieszkam z musu z rodzicami tylko dlatego, że to
                            się wszystkim pododa (oprócz was oczywiście) Nie wyobrażam sobie jak mogła bym
                            cały majątek czy chociaż dom zapisać na cele charytatywne mając młodego. Co nie
                            znaczy, że moja rodzina się charytatywnie nie udziela.
                            • iwles Re: Do burza4 13.02.07, 22:22
                              Skoro jest OK z każdej strony (i jesteś tego pewna) - no to OK.
                              Post głowny - zaczynający wątek, był o parach, które muszą mieszkać z
                              rodzicami, co powoduje ciągłe kłótnie, stresy, frustracje, niesnaski a nawet
                              agresję.

                              Odbija się to na każdym członku rodziny, z maleńkim dzieckiem włącznie.

                              Czy w takim wypadku - nie poradziłabyś "idźcie na swoje"?




                              • hailie5 Re: Do burza4 13.02.07, 22:35
                                W takim bym poradziła. No, ale skoro nieporozumień nie szukają nic swojego to
                                oznacza, że nie mają wyjścia np.przez brak kasy. A w takim wypadku to muszą te
                                wyjście znaleźć. I w związku z tym: albo muszą się dogadać, albo niestety
                                dostosować, albo szukać lepszej pracy, albo emigrować.
                                • iwles MAM dokładnie TO SAMO zdanie :) 13.02.07, 22:37
                                  I o to własnie chodzi.



                                  • anik801 a ja mam takie... 13.02.07, 22:52
                                    Jak mogę poradzić komuś żeby szedł na swoje,jak ten ktoś nie ma pracy,kasy itd.
                                    To byłoby z mojej strony podłe,bo mnie na przeprowadzkę stać.Łatwo powiedzieć
                                    idź na swoje.Z góry zakładcie,że skoro ktoś nie ma kasy,mieszkania to nie
                                    powinien zakładać rodziny.A teraz przykład chrześnicy mojej mamy.Wychodzi za mąż
                                    (nie z przymusu).Piękne,duże wesele,na weselu tzw."szychy".Wszyscy mówią jak to
                                    im się świetnie ułożyło i jak cudnie będą żyli.Bajka trwa.Oczywiście kupują
                                    mieszkanie,mają kasę,on ma dobrą pracę i dodatkowy grosz.Ona nie pracuje,bo
                                    postanawia urodzić dziecko.Po 2poronieniach w końcu jest synek.Sielanka trwa.I
                                    nagle,dzień przed chrztem ich synka wypadek.Winny jest jej mąż.Trafia do
                                    aresztu.No i trzeba zapłacić sporą kaucję,wynająć adwokata.Oszczędności szybko
                                    szlag trafił.Jego w międzyczasie wywalili z pracy,a dodatkowa kasa też się
                                    skończyła.A tu trzeba dalej żyć.I pracy od razu nowej nie można dostać.No i
                                    sprzedają mieszkanie,bo mają nóż na gardle.Gdzie lądują?U jej rodziców.A
                                    przecież miało być tak pięknie.Dorośli odpowiedzialni ludzie pobierają się,
                                    mieszkają na swoim i co?Niestety nie wyszło.I takich wypadków losowych jest
                                    sporo.On nadal nie ma pracy.Ona pracuje po 12godz.dziennie za 1200zł(jak dobrze
                                    pójdzie).Dostali w końcu mieszkanie socjalne,bieda,aż piszczy.No,ale według
                                    schematu są teraz znowu samodzielni i odpowiedzialni.Teraz na swoim może
                                    powinni o drugim dziecku pomyślećwinkIdź na swoje mówię tym,które mają dziwne
                                    nastawienie do ludzi z którymi wspólnie zamieszkują.Tzn.mają pretensje,że
                                    teściowa nie zajmuje się dzieckiem,lub zajmuje w nadmiarze,że czegoś nie
                                    kupuje,bądź kupuje nie to co potrzeba itd.
                                    • hailie5 Re: a ja mam takie... 13.02.07, 23:14
                                      No to rzeczywiście ekstremum jakieś. Bardzo trudna sytuacja. mi chodzi jednak o
                                      osoby, które mieszkając z rodzicami/teściami wdają się w ciągłe pyskówki i
                                      ogólnie wszystkim taka sytuacja ciąży. Wtedy trzeba zrobić wszystko by to
                                      zmienić. A jak jest wszystko ok i zgodnie funkcjonują wspólnie, to po cholere
                                      coś zmieniać. Chyba po to, żeby zadowolić niektóre forumowiczki dla których
                                      najlepszym rozwiązaniem jest klepanie biedy- byle na swoim. No i wtedy można się
                                      chlubić odpowiedzialnością i wielką życiową zaradnością.
                                      • anik801 Re: a ja mam takie... 13.02.07, 23:20
                                        Każdy jak to się mawia jest kowalem swego losu!Jak ktoś chce mieszkać z
                                        rodzicami niech mieszka,jak chce sam proszę bardzo.A co do ludzi,którzy nie
                                        mają wyboru-oni też mają prawo do życia.Osobiście wolałabym mieszkać z
                                        rodzicami/teściami w przyzwoitych warunkach niż na tzw.swoim zajadając chleb z
                                        margaryną,spłacając kredyt za jakieś dwuklitkowe mieszkanie i zastanawiając się
                                        skąd wziąść kasę na następne dni.Na szczęście nie mam tego typu dylematówwink
                                        • iwles Re: a ja mam takie... 14.02.07, 08:07
                                          anik801 napisała:

                                          > Każdy jak to się mawia jest kowalem swego losu!Jak ktoś chce mieszkać z
                                          > rodzicami niech mieszka,jak chce sam proszę bardzo.



                                          To po jaką cholerę piszą posty na forum z rozpaczliwym : pomóżcie !!!!

                                          • malila Re: a ja mam takie... 14.02.07, 08:26
                                            iwles napisała:
                                            > To po jaką cholerę piszą posty na forum z rozpaczliwym : pomóżcie !!!!

                                            Szukają sponsora?wink)
                                            Albo oczekują rad na temat tego, jak ułożyć sobie poprawnie stosunki z
                                            rodzicami (teściami).
                                            • jop Re: a ja mam takie... 14.02.07, 09:33
                                              > Albo oczekują rad na temat tego, jak ułożyć sobie poprawnie stosunki z
                                              > rodzicami (teściami).

                                              A w następnym zapytają, jak przybić gwoździami galaretkę do sufitu.

                                              Jeżeli dochodzi do tarć, to w 99% przypadków żadne rady niczego dadzą. Należy
                                              się wynieść i tyle.
                      • anik801 burza4 13.02.07, 22:05
                        A czy nie jest fajnie dać dziecku coś na co pracowało kilka pokoleń?Ja
                        przywiązuję dużą wagę do takich spraw.Zresztą moje rodzeństwo również.Do tego
                        stopnia,że nie sprzedamy nic z tzw."ojcowizny".Mamy szacunek do tego,co
                        wypracowali nasi rodzice.Chcemy w tym być dalej(dom,gospodarstwo).To są sprawy
                        przekazywane pokoleniowo.Czy coś w tym złego?Teraz dbają o to rodzice,potem
                        my,a następnie nasze dzieci.Nie uważam,że to co dostaniemy nas zdemoralizuje.
                        Ja zawsze byłam związana z posiadaniem ziemi.Choć mieszkałam w mieście,mój tato
                        miał sporo ziemi,na niej pracował i kochał ją ponad wszystko.Ja mam to w genach.
                        Tak się akurat złożyło,że teraz mieszkam na wsi.Podoba mi się wieś i nie chcę
                        rezygnować z mieszkania tutaj.I co z tego,że nie zapracowałam na ten dom?Moi
                        teściowie też go nie zbudowali.Dostali go od swoich rodziców.To chyba normalne.
                        A co do zgrzytów.Jasne,że są i co z tego?A jak się mieszka tylko z mężem i z
                        dzieckiem to zgrzytów nie ma?Ja będę pomagała swojej córce(w miarę swoich
                        możliwości)i nie uważam,że przez to będzie mniej samodzielna.
                        • burza4 Re: burza4 14.02.07, 19:08
                          Fajnie dać, niefajnie - MUSIEĆ DAWAĆ, bo dziecko wykazało się bezmyślnością - i
                          nadal liczy, że ktoś inny wypije piwo, które ona nawarzyła. O to mi chodzi.

                          chodzi o to, żeby dziecko samo stanęło na nogi, a nie nauczyło się iść na
                          łatwiznę wyciągając ręce do rodziców/teściów/państwa. Podawanie na tacy nie
                          mobilizuje do wysiłku.

                          Naturalnie dziecku pomogę - na start może dostać mieszkanie - ale dopiero wtedy
                          kiedy zarobi na jego utrzymanie, bo nie mam zamiaru jej wyręczać. A wzięcie pod
                          swój dach, opłacanie rachunków itp to jest zwolnienie z odpowiedzialności za
                          własne życie. Sama musi nauczyć się dbać o siebie i swoją rodzinę.
      • agnieszkas72 Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 10:39
        Gdy wyszłam za mąż,moja mama była już wdową,przechodziła na wczesniejszą
        emeryturę i pojawiały się już u niej pierwsze oznaki ciężkiej choroby.Miałysmy
        ładne,duże mieszkanie,którego sama by nie utrzymała.Zamieszkanie osobno nie
        wchodziło w grę.Juz wkrótce stała się całkowicie zdana na nas,nie mogłaby
        mieszkac samodzielnie.W tej trudnej sytuacji mąz bardzo mi pomagał i tak samo
        jak ja czuł się odpowiedzialny za mamę.Opiekowalismy się nią aż do jej śmierci.
        Ciekawa jestem,czy taki układ rozważają zwolenniczki "bycia na swoim"?Mieszkanie
        z rodzicami może pomóc na starcie młodemu małżenstwu ale bywa i tak,ze staje się
        koniecznością,bez której rodziców czekałby zakład opiekunczy.
        I jeszcze,na starcie mielismy 1200zł mojej pensji,mąż studiował na 2 roku i miał
        400 zł renty po ojcu.Straszna głupota wg niektórych,wręcz samobójstwo DD.I w
        takich warunkach zaczęlismy sie rozmnażacsmile.Obecnie mamy czwórkę dzieci,własny
        dom-częsciowo dzieęi odziedziczonemu po rodzicach mieszkaniu,nie mamy długów i
        kredytu.Cieszę sie,że nie czekalismy z zawarciem małżenstwa i z
        dziecmi.Mieszkając z mamą czulismy się absolutnie u siebie.Płacilismy rachunki
        do których mama się dokładała,zrobilismy własnymi siłami remont,zajmowalismy się
        domem nawet przed całkowitą utratą sprawnosci u mamy.
        • framp to zależy jakich się ma rodziców/teściów .. 13.02.07, 11:25
          Są tacy, od których należy się wyprowadzić nawet głodując w wynajętej kawalerce,
          nawet z dzieckiem, bo pozostawanie z nimi uwłacza godności i dziecko też nie
          powinno oglądać tych awantur. Znam takie przypadki i ucieczka z komfortowego
          zresztą mieszkania do jakiejś dziury na zadupiu była jedynym rozwiązaniem dla
          młodego małżeństwa, które w ten sposób wogóle przetrwało. Są też tacy rodzice,
          od których nie chce się wyprowadzać, bo żyje się z nimi zgodnie i przyjemnie
          dzieląc rachunki i obowiązki. Ja tak właśnie miałem i powiem szczerze, że
          wyprowadzając się do swojego mieszkania żałowaliśmy, pogorszył nam się standard
          życia smile Ale moi teściowie to uroczy, kulturalni i dyskretni ludzie, z którymi
          dzieliliśmy obszerne 4 pokojowe mieszkanie, więc żadnej tragedii nie było. Tak
          więc wszystko, jak zwykle, zależy od ludzi ...
    • july64 Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 11:35
      To nie jest tak, jak napisałaś. Wiele jest takich rodzin jak moja.
      Od rodziców dostałam w prezencie ślubnym... 20 zł (to nie pomyłka, tyle było w
      kopercie, nie chcę sie wypowiadać na ten temat ani komentować - oceńcie sami).
      Na mieszkanie musieliśmy zarobić sami+kredyt hipoteczny. Na szczęscie kupilismy
      własne M 4 lata temu, zanim nie zaczął się ten oszalały boom mieszkaniowy. duża
      w tym zasługa mojego szefa - dał nam nieoprocentowana pożyczkę na pół roku. Od
      teściów dostaliśmy tez symbolicznie - starczyło na opłacenie notariusza. Także
      nie piszcie, że rodzice kupują bo to nie jest prawda, jednym kupują ale
      większości nie.
    • gardenia_nowak Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 13:43
      Moim zdaniem nic tak nie uczy zaradności jak samodzielność. A nadopiekuńczy
      rodzice uczą dzieci bezradności. Rynek pracy jest konkurencyjny i dlatego
      trzeba coś na nim zaoferować. I nie chodzi tu wcale o super elitarne studia,
      ani o znajomość 10 języków, ale o fachowość. A co będzie jak rodzice już
      odejdą?
      • joasia1234 A "Plac Zbawiciela" widziałyście? 13.02.07, 15:11
        Różnie w życiu bywa. Ta historia nie była wyssana z palca. Oczywiście można
        mówić o niezaradności,lenistwie, wygodnictwie itp. itd. Ja nie zamieszkałabym z
        rodzicami, ani tym bardziej z teściami, ale wierzę, że są w życiu sytuacje,
        które do tego zmuszają (choroby, utrata pracy, ciężka sytuacja finansowa i
        itd). Wydaje mi sie, że nie zawsze jest łatwe wyjście z sytuacji. A odnoszę
        wrażenie, czytając niektóre posty, że dla wielu z was wszystko jest czarne albo
        białe. A nie jest, nie tylko w tej kwestii.
    • kajak75 Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 20:29
      Jak cie nie stac na zapewnienie sobie wlasnego dachu nad glowa, to sie nie bierz
      za malzenstwo i robienie dzieci
      • anik801 kajak75 13.02.07, 21:07
        A czy autorka napisała,że jej nie stać na własne mieszkanie?Stać ją,a mieszka z
        rodzicami bo chce.Jeśli ktoś nie widzi w tym różnicy,to już jego problem!
    • krtek7 Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 20:34
      Ilez w waszych wypowiedziach jadu, braku tolerancji, prostactwa uncertain

      A czy nie przyszło wam do głowy że może ktoś chce mieszkać np. w jednym domu z
      bliższą i dalszą rodziną a nawet z prababcią i z kuzynami wink a wam nic do tego?

      Co was to obchodzi?

      Nie nawidzę Polaków za to że wszystko co inne niż u nich w domu jest chore i
      nie do przyjęcia... Szkoda że nie mogę stąd wyjechać. Mój mąz nie chce... I
      mieszkam w jednym domu z rodzicami (na innym piętrze). Już spotkałam się w
      związku z tym z brakiem tolerancji u jednej mojej znajomej. Było mi przykro ale
      po przeanalizowaniu sytuacji nie żałuję, bo jest głupia i właśnie prosta.
      Mierzy ludzi zasobnością ich portfela.

      Ja nie toleruję gadania o pieniądzach, prostactwa i głupoty i takich znajomych
      unikam. Więc może wy się nie zajmujcie - jak ich nazywacie - nieudacznikami. I
      po sprawie.
      • aluc Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 20:41
        ekhem... tego.... chciałam zauważyć, że watek odnosił się do sytuacji, w
        których dzieci posiadające dzieci mieszkają z rodzicami/teściami i są z tego
        powodu głęboko nieszczęśliwe, zaś rada dawana na tymże forum brzmi
        najczęściej "idźcie na swoje" jako panaceum na wszelkie życiowe bolączki

        twój post natomiast stanowi istny wzorzec uprzejmości, tolerancji i
        wyrafinowania, mam nadzieję, że wszyscy się ze mną zgodzą
        • monia145 Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 20:46
          Ja się zgadzam..nie wiem, jak innismile
        • wieczna-gosia Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 20:52
          aluc napisała:

          >
          > twój post natomiast stanowi istny wzorzec uprzejmości, tolerancji i
          > wyrafinowania, mam nadzieję, że wszyscy się ze mną zgodzą

          szczegolnie uprzejmosci smile)))
        • limonka_3 Re: "idźcie na swoje" ?! 15.02.07, 15:36
          Ja jak już wiesz mieszkam z rodzicami (w jednym domu) i wcale nie jest mi z tym
          źle.
          Nie uwierzysz jak wiele osób mi współczuje takiej sytuacji.
          Tzn tego że z nimi mieszkam.
          Dlatego wydawało mi się że autorka wątku odnosi się także do mnie wink
          • limonka_3 limonka_3 = krtek7 15.02.07, 15:43
            limonka_3 = krtek7

            Nick mi się już znudził...
    • fajka7 Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 21:15
      Im wiecej wpisow czytam w tym watku, tym bardziej zakrecona jestem. Mam
      wrazenie, ze albo ja jestem pijana, albo cala (niemal) reszta smile
      Niesamowite obserwowac jak dyskusja zbacza z wlasciwego tematu, toczy się swoim
      zyciem i za chwile nikt (niemal) już nie wypowiada się na temat. To wyglada
      jakby wlaczaly się przypadkowe osoby i mowily to co maja ochote wlasnie
      powiedziec, dowolne skojarzenie hasla „mieszkanie u rodzicow” i znikaly po
      krotkiej polemice.
      W ogole bardzo wciagajacy serial się zrobil. Szczególnie podoba mi się
      zwrot „niektórym się wydaje”.
      • iwles Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 21:21
        O, Fajka smile
        Jak to ładnie z Twojej strony, że chociaż TY jedna odpowiedziałaś na temat

        ;P


      • monia145 Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 21:34
        Wątek wygląda tak, jak każdy inny, dotyczący kontrowersyjnego tematu...tylko
        watki o peelingach, maseczkach i itp. nie budzą skrajnych emocji...
        Część wypowiedzi jest na temat, część tylko slizga się po temacie...
        Ktos napisze coś dosadniej, ktoś skomentuje to w stylu " Ile w was jadu,
        wstydzcie się"..ktos inny zabawi się w kaznodziejęsmile
        I tak to sie kręci...coż w tym dziwnego?
        • wieczna-gosia Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 21:41
          istnieja pewne reguly dotyczace watkow.
          1. jak chcesz wypowiedzi na temat to musi byc ponizej 30 postow. A najlepiej
          ponizej 10 :0
          2. w watkach powyzej 50 postow nie ma wiele na temat
          3. w watkach powyzej 100 postow na bank jestzadyma smile))
          4. a powyzej 200 to ho ho smile)
          • monia145 Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 21:44
            To mamy już 191..ciekawe, jak to "ho, ho", będzie wyglądało tym razemsmile

            Masz zupełną rację...z tą prawidłowością w wątkachsmile)))
      • fajka7 Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 22:05
        Znam te prawidlowosci, bo je obserwuje, ale nie moglam się powstrzymac, żeby
        nie wyrazic swojego zachwytu. Bo mnie to nieustannie i szczerze fascynuje smile Ot
        dygresja nie na temat czyli big_grin
    • agastrusia Już wiem... 13.02.07, 22:19
      czemu w naszym kraju jest tak źle - bo wszystkie mądre głowy siedzą na forum uncertain
    • edorka1 Kurczę no czyli na temat 13.02.07, 22:45
      Ja nie kumam - jak komuś dobrze na łonie rodziny i harmonia panuje to niech mu słonko świeci i zdrowo rosną dzieci.
      A jak komus ciasno i żle i z teściową nie po drodze to powinien stanąć na głowie i się wynieść na swoje a nie uprawiać martyrologie stosowaną, albo co gorsze a spotykane mieć pretensję do rodziców z którymi sie mieszka niemal o wszystko. Taka postawa to smarkateria. A jeśli już faktycznie się nie da, to należy poszukać jakiegoś kompromisu a nie wieszać psy na teściowej, że oddycha w swoim mieszkaniu. Był tu taki wątek, jak to laska chciała babci szafę wyrzucić, bo jej zagracała wspólnie kupione mieszkanie.A babcia kochała szafę i nie chciała. Babci prawo kochać starą szafę w swoim domu...
    • catherinep24 Re: "idźcie na swoje" ?! 13.02.07, 22:57
      Ja mieszkam z mężem, kilkumiesięczną córeczką i...teściami.Wierzcie mi, mam
      przerąbane. Nie wybierałam, nie miałam wyboru. Na kupno mieszkania od razu nie
      było nas stać. Mieszkamy tak już ponad rok. Początki było-he..jak chyba
      wszędzie-cudowne. Świetnie mi się rozmawiało z teściową, teściu był mi prawie
      jak ojciec bliski (mój biologiczny niestety nawet się ze mną nie kontaktuje,
      eh, długa i czarna historia mojego dzieciństwa..). Wszystko do czasu. Do czasu,
      kiedy poznałam się na nich. Bo najlepiej człowieka można poznać gdy się z nim
      przebywa 24/dobę. Była ukochaną teściową dla swojej drugiej synowej. Grała.
      Przy mnie jej tak "tyłek obrabiała", że uszy puchną. Wydało się wiele kwestii,
      między innymi to, że ona ustawia i zawsze istawiała męża przeciwko mnie (sam
      się przyznał..). Robi awantury o byle co, np. o to, że przestawiłam jej kosz z
      bielizną-oni wówczas siedzieli na działce przez jakiś okres, więc co jej do
      licha przeszkadzało?? Kłamie. Jest fałszywa. Do mnie się uśmiecha. Chwilę
      później idę do kuchni i słyszę jak na mnie narzeka. Próbowałam wyciągnąć rękę
      nie raz. Rozmawiałam z nią. Mówiłam: Mamo, jak tobie coś nie pasuje w moim
      zachowaniu, postępowaniu, mów mi proszę o tym, nie obrażę się, a postaram się
      zmienić, żeby między nami było dobrze. Mówiła:ok, ale ciągle robi to samo.
      Kupiliśmy teraz mieszkanie z mężem. Za rok je dostaniemy, jest w trakcie
      budowy. Słuchajcie, JAK ONI SIĘ DOWIEDZIELI! Jaka wojna była!! Że zamierzamy
      się wyprowadzić, że jesteśmy nienormalni, bo potem będziemy musieli ściskać
      pasa, a teraz to nam b.dobrze. Ale było o to awantur!!!! Spasowali w końcu,
      widzieli, że już nic nie zrobią. Ale teraz nawet słyszę, że "oni chcieli
      żebyśmy mieli lżej". Ale czy szczęście i owo "lżej" oznacza faktycznie częste
      wypady do pizzerii czy kina...? Do jasnej, co złego w tym, że chcemy trochę
      swobody? Mąż jest niezmiernie szczęśliwy i zadowolony z kupna mieszkania. No, w
      końcu będzie mógł się ze mną kochać kiedy zapragnie i nawet w kuchni na stole
      (big_grin) Mam dość już tej sytuacji. Wierzcie mi, ciężko to znieść. Upokorzenia,
      fałsz, chamskie odzywki. A ja nie umiem być chamska, niegrzeczna. Kiedyś przy
      niej wybuchłam, ale każdy by w końcu wybuchnął... Ona wyjeżdża z takimi
      tekstami...Teściu stwierdził, że jesteśmy (ja i on) podobni, bo tak samo
      świnimy podczas jedzenia(okruszki, plamy na ubraniu, takie sierotki z nassmile). A
      ona wstaje wściekła i mówi ze złością"nie może być do ciebie podobna bo nie
      jesteś jej ojcem". Babsztyl mówi takie rzeczy przy osobie, która nigdy nie
      zaznała ciepła ze strony swojego taty, a wręcz doświadczyła ogromnego
      cierpienia. Myślałam, że będzie dobrze. Teraz wiem, że nie. Żyję przyszłością.
      Grudniem 2007. Tylko na to czekam... Pozdr.
      • fajka7 Re: "idźcie na swoje" ?! 14.02.07, 00:18
        No i to jest zdaje się przykład na to, ze czasami należy gleboko rozwazyc
        zakladanie rodziny, gdy nie ma się gdzie mieszkac wlasnie. Gdyby sprawy
        rozplanowac inaczej, nie musialabys tego wszystkiego przechodzic. Wyjasnij
        proszę co masz na mysli mowiac „nie wybieralam, nie mialam wyboru”?
        Bo na pozor wyglada jakbys jednak wybrala. Mianowicie zamazpojscie z opcja
        mieszkania u tesciow. Czy nie?
        Nie zamierzam Cie podsumowywac, ale wlasnie interesuja mnie czasami takie
        sytuacje, gdy ludzie twierdza, ze wyboru nie ma, nie da się itd. Na czym
        polegal brak wyboru w tym przypadku? Czyli dlaczego nie mogliscie zaczac od
        zalatwienia samodzielnego mieszkania skoro po roku je kupiliscie?
    • agastrusia A taka sytuacja 14.02.07, 07:53
      Dwoje ludzi pracuje więc mają warunki do założenia rodziny. Rodzi się
      niepełnosprawne dziecko w wyniku czego jedno z rodziców zmuszone jest
      zrezygnować z pracy. Jedna pensja nie wystarcza na to aby zaciągnąć kredyt lub
      wynająć mieszkanie. Jaką odpowiedź macie mądre głowy?
      • gryzelda71 Re: A taka sytuacja 14.02.07, 08:04
        A po roku pracujaca osoba traci prace...No mozna w nieskończoność wymyślać czemy młode małżeństwa mieszkają z rodzicami.
        A chodzi o sytuacje,gdzie młodzi są niezadowoleni,ale wolą pisac 4 wątki o wrednej teściowej,niz raz zastanowić sie jakie maja mozliwości,zeby nie mieszkać razem.
        • agastrusia Re: A taka sytuacja 14.02.07, 08:38
          Czytając co niektóre wypowiedzi mam poważne wątpliwości. Widać, że dla co
          niektórych życie jak do tej pory bardzo łaskawe było.
          • iwles Re: A taka sytuacja 14.02.07, 08:52
            A może po prostu - co poniektórzy - zakasają rękawy i idą do przodu ?
            Nie rozczulając się nad soba, nie biadoląc, tylko działając.


            • mysiam Re: A taka sytuacja 14.02.07, 09:18
              nie przebrnęlam przez caly wątek -moze jakies pierwsze 40 wpisow zdołałam
              przerobić...ale :
              podpisuję się pod tym ,co napisala IWLES
              • taja11 Re: A taka sytuacja 14.02.07, 09:36
                Takich długich postów dawno nie było.Cały czas cieszyłam się że jednak
                mieszkałam z moją mamą a nie z teściami-Chociaż zawsze byli w porządku,ale może
                dlatego że nie mieszkaliśmy razem wiec nie bylo powodów do konfliktów...
              • limonka_3 Re: A taka sytuacja 15.02.07, 15:40
                Mysiam, a czy ty mieszkałaś kiedys z teściami/rodzicami w jednym domu (czyt
                razem ale osobno)? Nie? To skąd wiesz że to nie jest dobre???
            • agastrusia Re: A taka sytuacja 14.02.07, 09:46
              Owszem to co piszesz to wszystko racja, tylko powiem ci że nie wiele można
              wskórać zarabiając 675 zł miesięcznie - jest to minimalne wynagrodzenie od tego
              roku. Z taką pensją możesz kombinować ile chcesz a i tak nic nie wskórasz. Więc
              zarabiając minimum krajowe nie mam prawa do własnej rodziny?
              • gardenia_nowak Re: A taka sytuacja 14.02.07, 10:28
                Statystyki mówią, że 5% zatrudnionych zarabia minimum.
                • agastrusia Re: A taka sytuacja 14.02.07, 10:40
                  Może i 5 % ale wielu ludzi zarabia niewiele więcej.Z 1000 na ręke też za dużo
                  nie zdziałasz.
                  • gardenia_nowak Re: A taka sytuacja 14.02.07, 10:48
                    Ciekawa jestem tylko, ile dochodów ma przeciętny Polak pochodzących z szarej
                    strefy...
              • crises Re: A taka sytuacja 14.02.07, 17:05
                Ciekawe, jaki % dostających oficjalnie minimum, więcej dostaje pod stołem.

                Przy zarobkach w okolicach minimum (także minimum x 2) trzeba upaść na głowę,
                żeby decydować się na dziecko.
                • kasper68 Re: A taka sytuacja 14.02.07, 19:38
                  No a jak się ma już dzieci to chyba tylko strzelić sobie w głowę.
                  Przykład z mojego otoczenia: matka 3 dzieci rozwodzi się ze swoim męzem
                  alkoholikiem i damskim bokserem. Długo jest na bezrobotnym, teraz pracuje,
                  ciężko jako tapicer, zarabia minimum, alimentów nie dostaje tylko z funduszu
                  170 na dziecko. Mieszka w kawalerce z trójką prawie dorosłych dzieci. I wierz
                  mi, chętnie by się ze mną zamieniła na moje dwa piętra u teściowej.
                  • kasper68 Re: A taka sytuacja 14.02.07, 19:39
                    to było do crises
      • jop Re: A taka sytuacja 14.02.07, 09:35
        To niech ta osoba, która pracuje, ruszy tyłek i znajdzie lepszą pracę. (Ja
        swoje pierwsze mieszkanie kupiłam za wyłącznie swoje pieniądze, z jednej
        pensji.)
    • ambiguo Re: "idźcie na swoje" ?! 14.02.07, 14:35
      Życie nie jest takie proste. Przy dzisiejszych cenach nieruchomości albo
      wynajmu i polskich pensyjkach ciężko wystartować. Dopiero koło 40-ki człowiek
      wychodzi na swoje - i takim ludziom rzeczywiście się dziwię, ale młodszym
      absolutnie nie !!!
      Życie na swoim często oznacza dziadowanie, poświęcenia itd - ja przez to
      przeszedłem i nie dziwię się tym, którzy nie mają na to ochoty. Osobiście
      spierd....łem sobie kawałek życia próbując za wszelka cene być samodzielnym. A
      nie poświęcałem się jakoś strasznie, znam takich co mieli duuuużo gorzej ode
      mnie. Oczywiście znam też takich co im rodzice mieszkanie kupili - ich
      samodzielnośc nic ich nie kosztowała, ale jakby im się noga powinęła toby
      siedli i płakali i palcem nie ruszyli. Po prostu mamy kapitalizm smile i wybór,
      lub brak wyboru - coś za coś.
    • palinkaaa Re: "idźcie na swoje" ?! 14.02.07, 16:02
      Witam!
      Mam 23 lata, mąż 25, wspólnie wychowujemy 2 letniego synka. Ja jestem na 3 roku
      studiów, mąż skończył dwie szkoły policealne i pracuje od niedawna w
      supermarkecie [wczesniej był z małym w domu]. Oboje dorabiamy w weekendy w
      barze. Nie jest źle smile
      Przez dwa i pół roku mieszkaliśmy w trójkę u teściowej - w pokoju 2 na 3 metry w
      pięknym i dużym M4 - większy pokój zajmował brat męża - stary kawaler.
      Nie będę rozpisywać się na temat konfliktów, których było nie mało - jestem
      wdzięczna teściowej, że nas przygarnęła i nie za częto to wypominła.
      W ten weekend wyprowadzamy się do dwupokojowego wynajętego mieszkanka - naszego
      marzenia :]
      Synek będzie miał własny pokój, a my "własny" kąt. Boję się, ale damy radę -
      jesteśmy młodzi i w końcu będziemy mogli ułożyć sobie życie wg własnego pomysłu.
      Pozdrawiam
    • pigula731 Re: "idźcie na swoje" ?! 14.02.07, 16:07
      nie wszuscy zarabiaja kokosy w polsce i nie moga pozwolic sobie na wynajem
      mieszkania lub kredyt
      • igge Re: "idźcie na swoje" ?! 15.02.07, 02:45
        w centrum Warszawy można wynająć kawalerkę za 700 zł (to już razem z czynszem)
        Może też się zdarzyć, że zarabiasz 12 tys, bierzecie kredyt na mieszkanie,
        samochód, rodzi się wam 2 dzieci, jedno z was musi rzucić pracę do której
        powrotu nie ma, żeby zająć się niepełnosprawnym dzieckiem, niedołężną babcią,
        choruje poważnie mąż lub żona, utrzymujący rodzinę partner traci pracę i rok
        lub dłużej nie może znaleźć następnej, w nowej pracy zarabia 1 tys zł, kredyt
        wynosi kilka tysięcy miesięcznie a mnóstwo kasy potrzebne jest co miesiąc na
        leczenie dziecka, współmałżonka, babci. Wszystkie te rzeczy mogą zdarzyć sie
        naraz, w jednej rodzinie.
        • iwles Re: "idźcie na swoje" ?! 15.02.07, 08:04
          Sprzedajesz mieszkanie, spłacasz kredyt w banku, za resztę kupujesz mniejsze
          mieszkanie, bądź komunalne.


          Raczej nie wprowadziłabym się z dwójką małych rozrabiających dzieci do
          mieszkania starszej babci.


          Partner nie może znaleźć pracy przez rok ? - więc może partnerka znajdzie?
          Wtedy tatuś przez ten czas zajmie się dziećmi.



          • joanna_poz Re: "idźcie na swoje" ?! 15.02.07, 09:34
            > Sprzedajesz mieszkanie, spłacasz kredyt w banku, za resztę kupujesz mniejsze
            > mieszkanie, bądź komunalne.
            >
            >
            > Raczej nie wprowadziłabym się z dwójką małych rozrabiających dzieci do
            > mieszkania starszej babci.
            >
            >
            > Partner nie może znaleźć pracy przez rok ? - więc może partnerka znajdzie?
            > Wtedy tatuś przez ten czas zajmie się dziećmi.


            Swięte słowa - w takich sytuacjach, podbramkowych i czesto zdarzających się,
            trzeba po prostu bardzo CHCIEC znaleźć rozwiązanie.

            W czasach PRZED własnym lokum wynajmowaliśmy mieszkanie, płacąc za wynajem 850
            zł + opłaty. Potem "wsiąkliśmy" w kredyty, najpierw na mieszkanie, teraz na
            dom, płacąc ratę też w granicach 800-1000 zł.
            W ciągu tych lat, kiedy jesteśmy razem i jestesmy cały czas na swoim, ja 2 razy
            straciłam pracę, mój parter tez. Był nawet moment, niedługi, kiedy byliśmy
            oboje bez pracy. Nigdy z tego powodu nie mieliśmy zaległości w płatnościach,
            jak praca się znajdowała braliśmy, nie biadowaliśmy, jak to jest fatalnie.
            Rodzice nam nie pomagali, zresztą nie oczekiwaliśmy tego od nich wcale.
            Wychodzilismy z dołków, bo bylismy bardzo zdeterminowani, żeby z nich wyleźć.
            • crises Re: "idźcie na swoje" ?! 15.02.07, 09:44
              Mogę się tylko pod tym podpisać. Za czasów wspólnego życia razem ja 2 x
              traciłam pracę, firma mojego pana zbankrutowała, firma, gdzie pracował na
              etacie, rozleciała się po paru miesiącach. Znalezienie nowej pracy zajmowało
              nam maks 3 miesiące, a i to dlatego tak długo, że nie chcieliśmy brać byle
              czego, a w międzyczasie żyliśmy z fuch. Nikt nam nigdy nie pomagał, radziliśmy
              sobie bez problemu, ba, nawet standard życia nam się specjalnie nie obniżał - w
              okresach międzypracowych na wakacje jeździliśmy jak zwykle.
          • limonka_3 Re: "idźcie na swoje" ?! 15.02.07, 21:45
            Iwles... Jakież to proste!
            Powinnaś być psychologiem rodzinnym smile
            • iwles Re: "idźcie na swoje" ?! 15.02.07, 22:03
              Limonka - wiem co mówię, niestety..............




    • a_gadek Re: "idźcie na swoje" ?! 16.02.07, 23:24
      ja dzięki uporowi własnemu zaraz po ślubie poszłam z mężem na swoje... mimo że
      jest cięzko to cieszę sie z podjetej decyzji

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka