Załóżmy, że przytrafia wam się taka sytuacja:
Zostajecie zaproszone przez swojego wykładowce ze studiów na kolację w w
baardzo ekskluzywnym hotelu. Spotkanie półoficjalne, organizowane przez firmę,
w której on (wykładowca) pracuje. Przedmiot jest zaliczony, ocena dawno
wpisana, w sumie zajęcia skończone, ale nigdzie nie jest napisane, że się nie
spotkacie w charakterze wykładowca-studentka na wyższych latach.
Wykładowca mieszka na tym samym osiedlu, często go widujecie w sklepie, na
spacerze w autobusie. na 100% wie, że macie dziecko. I tak na 80% że mąż sie
wyprowadził z wielkim hukiem.
Delikatnie podpytywany (wykładowca) czemu nie zaprosi kogoś innego, odpowiada,
że jest w kryzysowej sytuacji, a mnie zna na tyle, iż wie, że będę się dobrze
czuła i wiedziała o co chodzi podczas rozmów na spotkaniu i nie palnę głupoty
No i co robicie??