moja przyjaciółka z lat szkolnych wyjawiła mi wczoraj, że kogoś poznała
<szok>. W sumie nie poznała, ale pracuje z nim w jednym dziale. Dziewczyna ma
meża i 3-letnie dziecko, a ten facet ma żonę. Nie powiedziała mi czy spała już
z tym facetem, jedynie to, że namiętnie się całowali. Ona ma kryzys w
małżeństwie, tzn. chyba bardziej sama z sobą, bo jej mąż jest super facetem i
w sumie ja z moim mężem przyjaźnimy się z nimi od lat. A ona od czasu, gdy
urodziła dziecko raczej straciła poczucia bycia kobietą pożądaną (jeśli
wiecie, co chcę powiedzieć). Ok, nie ważne. Ważne jest to, że wczoraj mnie
zamurowało, gdy usłyszałam: "Wiesz, to nie jest romans, to jest tak wielka
miłość, że już nie mogę wytrzymać i nie wiem co mam dalej robić".
Ona nie chce odejść od męża. Są dobrze ustawieni finansowo i pewnie zależy jej
żeby jej córka miała ojca. A ten facet - on chce się rozwieść, jeśli dobrze
zrozumiałam. I co ja mam jej doradzić? Wczoraj zupełnie się nie odzywałam. Nie
chcę jej oceniać, ale w sumie traktujemy się jak siostry...
Co o tym sądzicie?