Dodaj do ulubionych

To nie romans, to miłość...

24.03.07, 19:11
smile

moja przyjaciółka z lat szkolnych wyjawiła mi wczoraj, że kogoś poznała
<szok>. W sumie nie poznała, ale pracuje z nim w jednym dziale. Dziewczyna ma
meża i 3-letnie dziecko, a ten facet ma żonę. Nie powiedziała mi czy spała już
z tym facetem, jedynie to, że namiętnie się całowali. Ona ma kryzys w
małżeństwie, tzn. chyba bardziej sama z sobą, bo jej mąż jest super facetem i
w sumie ja z moim mężem przyjaźnimy się z nimi od lat. A ona od czasu, gdy
urodziła dziecko raczej straciła poczucia bycia kobietą pożądaną (jeśli
wiecie, co chcę powiedzieć). Ok, nie ważne. Ważne jest to, że wczoraj mnie
zamurowało, gdy usłyszałam: "Wiesz, to nie jest romans, to jest tak wielka
miłość, że już nie mogę wytrzymać i nie wiem co mam dalej robić".

Ona nie chce odejść od męża. Są dobrze ustawieni finansowo i pewnie zależy jej
żeby jej córka miała ojca. A ten facet - on chce się rozwieść, jeśli dobrze
zrozumiałam. I co ja mam jej doradzić? Wczoraj zupełnie się nie odzywałam. Nie
chcę jej oceniać, ale w sumie traktujemy się jak siostry...

Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • syriana Re: To nie romans, to miłość... 24.03.07, 19:18
      sądzimy, że jest obrzydliwym, śmierdzącym, ceniącym wygodnictwo tchórzem
      skoro ma ochotę na nową wielką miłość, niech sie starej pozbędzie
    • mbwj88 Re: To nie romans, to miłość... 24.03.07, 19:25
      miłość to miłość
      a to gorsze niż sraczka
      możesz sobie darowac rady i tak ich nie wysłucha
      ale jak jest ci bliska to bądx z nią i słuchaj
      cokolwiek nie zrobi i tak to odchoruje i ty jej przed tym nie uchronisz
      • ania_kudlacik Re: To nie romans, to miłość... 24.03.07, 19:34
        mbwj88 napisała:

        > miłość to miłość
        > a to gorsze niż sraczka
        > możesz sobie darowac rady i tak ich nie wysłucha
        > ale jak jest ci bliska to bądx z nią i słuchaj
        > cokolwiek nie zrobi i tak to odchoruje i ty jej przed tym nie uchronisz


        zgadzam sie 100%
    • rita75 Re: To nie romans, to miłość... 24.03.07, 19:31
      > Ona nie chce odejść od męża. Są dobrze ustawieni finansowo i pewnie zależy jej
      > żeby jej córka miała ojca. A ten facet - on chce się rozwieść, jeśli dobrze
      > zrozumiałam. I co ja mam jej doradzić?

      rybka albo pipka- uczciwosc przede wszystkim
    • magusiape To raczej wiosna....i hormony... 24.03.07, 19:36

    • magusiape Re: To nie romans, to miłość... 24.03.07, 19:39
      Sorki, enter za szybko.
      Ja miałam tak w przypadku 2 koleżanek - nie jednoczesnie, ale historia podobna
      baaaardzo. Kobiety po 30 stcwe śwoeżo, atrakcyjne, wkradła sie nuda lekka w
      związku. A tu - zawirowanie, burza hormonów, znowu motylki w żoładku i
      przyspieszone bicie serca. Ale i to sie znudziło, skończyło. Taka przygoda.
      A oczywiście niby to byławielka miłosc. Hehe. Przejdzie jej,i lepiej niech nie
      robi głupstw.
    • gacusia1 Re: To nie romans, to miłość... 24.03.07, 20:20
      Moja przyjaciolka(moze lepiej bliska kolezanka) miala podobna sytuacje.W
      malzenstwo wkradla sie rutyna.Maz nigdy nie byl zbyt wylewny i
      romantyczny.Brakowalo jej czulosci,komplementow,troskliwosci...Poznala w pracy
      faceta-zonatego+dziecko.Romans.Wielka milosc.Sex w lesie,w samochodzie,na lace-
      gdzie sie dalo w czasie pracy...Trwalo to kilka lat.Facet jednak nie chcial sie
      rozwiesc.Ona tez nie.Pewnego dnia MILOSC powiedzial,ze jednak kocha zone i
      dziecko,i dalej tak zyc nie moze.Koniec romansu.Depresja.Teraz kolezanka jest w
      7m-cu ciazy.Z kim???Nie wiem ,-))) bo podobno z MILOSCIA spotykala sie po
      przyjacielsku...
      Nie radzilam,nie ocenialam(swoje myslalam),nie krytykowalam...Czas sam napisal
      zakonczenie.
    • eska1234 Re: To nie romans, to miłość... 24.03.07, 20:22
      >Ona ma kryzys w
      > małżeństwie, tzn. chyba bardziej sama z sobą, bo jej mąż jest super facetem i
      > w sumie ja z moim mężem przyjaźnimy się z nimi od lat.

      Tak szczerze, to jakim on jest facetem dla niej i to w czterech ścianach i bez
      świadków, to wie tylko Twoja przyjaciółka. Czasem faceci , którzy "na zewnątrz"
      są super, we własnym domu i dla własnej żony są nudnymi, zarozumiałymi
      piernikami z którymi trudno wytrzymać. Ale to taka wolna myśl. Poza tym zgadzam
      się z poprzednimi wypowiedziami. Raczej staraj się słuchać, a doradzaj jak
      najmniej. Jeżeli jej obecny związek jest zupełnie niezły , tylko jej się np. mąż
      znudził to lepiej niech się wygada, wyżali i oprzytomnieje.
    • hexella Re: To nie romans, to miłość... 24.03.07, 20:29
      W takiej sytuacji pozostałabym raczej obserwatorem, powstrzymałabym się od rad.
      Jej cyrk, jej małpy...
    • patysiak Re: To nie romans, to miłość... 25.03.07, 11:09
      co bys nie radzila ona i tak zrobi swoje. na slepa milosc rady nie ma.
      moze musi sie przejechac zeby zrozumiec ze maz jednak nie jest taki zly. a moze
      odejdzie od niego i bedzie z nowym zyla dlugo i szczesliwie.

      ja w bajki juz nie wierze.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka