Dodaj do ulubionych

beznadziejny szef

18.04.07, 09:05
Czy wy też macie takie akcje w pracy?
Jestem jedną z dwóch dizewczyn, które u mnie w pracy są matkami. Koleżanka
pracuje w księgowości i nie ma doczynienia z PRezesem bezpośrednio, ja
natomiast jako menadzer mam ( niestety) bespośredni kontakt z tym Wałem.
Prowadze mu trzy skomplikowane projekty ( to dużo ), zostaje po godzinach jak
trzeba ( nie zawsze oczywiście), są wyniki mojej pracy ( nie zawsze finansowe
) a on dziś mi mówi że nie mogę wyjść godzinę wcześniej z pracy do domu ( mam
serwisanta do pralki bo mi sie zepsuła) bo on mi płaci za 8 godzin a nie za 7.
Nadmienie tylko, że dziś nie mamy żadnych spotkań, totalnie luzacki dzień.
Dodam, że jak tu pracuje rok tak zwalniałam się ze dwa razy ( i to było w
zeszłym roku).
Ale za to moja koleżanka z pokoju ( nie matka ) non stop spóźnia się do pracy,
wychodzi ( niby na spotkania )po 14.00 i jest ok. Różnica polega na tym że ta
koleżanka jest oczkiem w głowie szefa, bo jest młodsza odemnie, ładniejsza i
skończyła lepszą uczelnie.
Czuje siestrasznie źle i chyba odejde.
Czy wy też macie takie akcje w pracy?
Taką dyskryminacje?
Monika
Obserwuj wątek
    • iwoniaw Re: beznadziejny szef 18.04.07, 09:22
      > Jestem jedną z dwóch dizewczyn, które u mnie w pracy są matkami. Koleżanka
      > pracuje w księgowości i nie ma doczynienia z PRezesem bezpośrednio,

      I co ta koleżanka ma wspólnego ze sprawą?

      A co do szefa - no niezbyt logicznie on myśli, nie da się ukryć. Nie zbawiłoby
      go puszczenie wcześniej do domu pracownika, który i tak siedzi w godzinach pracy
      na forum. Ale niestety, w niektórych firmach ważniejsze jest, ile siedzisz w
      pracy, a nie ile zrobisz...

      > Ale za to moja koleżanka z pokoju ( nie matka ) non stop spóźnia się do pracy,
      > wychodzi ( niby na spotkania )po 14.00 i jest ok. Różnica polega na tym że ta
      > koleżanka jest oczkiem w głowie szefa, bo jest młodsza odemnie, ładniejsza i
      > skończyła lepszą uczelnie.

      Radzę nie nakręcać się przeciw koleżance. Cóż ona winna, że ma więcej szczęścia
      od Ciebie w relacjach z szefem?

      > Czuje siestrasznie źle i chyba odejde.

      Nie chcę Cię martwić, ale niemożność załatwiania (nawet sporadycznego) spraw
      prywatnych w godzinach pracy to nie jest jakiś ewenement. Właściwie z opisu nie
      wynika, by szef był jakiś specjalnie niemiły czy przekraczał swe uprawnienia.
      Pozostaje ci nie zostawać po godzinach, skoro szef twierdzi, że płaci "za 8 a
      nie za..." Niemniej nie jest szefa winą, że sobie umawiasz prywatne spotkania
      (serwisanta) nie załatwiwszy _wcześniej_ wolnego na ten czas.
    • demarta Re: beznadziejny szef 18.04.07, 09:23
      myślę sobie, ze niepowodzenie w dyskusji to wina obydwu osób, a nie tylko
      jednej. mnie nigdy nie interesowało jak szef traktuje kogoś tam, bo
      najistotniejsze były dla mnie relacje: ja - on. koniec, kropka.
      jeśli chodzi o ilosć godzin pracy, to o ile nic się nie zmieniło obowiązuje cię
      40 godzinny czas pracy tygodniowo, a to nie zawsze jest jednoznaczne z 8
      godzinami dziennie. ja nigdy nie prosiłam o wypuszczenie mnie godzinę szybciej
      z pracy. zawsze proponowałam: dzisiaj zrobię mniej i wyjdę o 15.00, jutro
      zostanę do 17.00 i nadrobię (choćbym aktualnie nic waznego nie miała do
      roboty). i jeszcze nikt nie miał mi tego za złe. i oczywiście następnego dnia,
      tudzież w innym terminie odrabiałam swoje wolne godziny, bo uważam, że takie
      właśnie wyjście jest fair. poza tym zaciąganie "długów" w postaci zwolnienia z
      godzin z pracy jakoś zawsze gorzej odbija się na pracowniku, nie na
      pracodawcy....
      • lola211 Re: beznadziejny szef 19.04.07, 08:51
        mnie nigdy nie interesowało jak szef traktuje kogoś tam, bo
        > najistotniejsze były dla mnie relacje: ja - on. koniec, kropka.

        Bo moze sie nie spotkalas z sytuacja, gdy inny pracownik ma fory.No nie wierze,
        ze byloby ci obojetne, ze innym wolno wiecej niz tobie, ze szef kieruje sie w
        pracy osobistymi preferencjami.To dupa, a nie szef.
    • monia145 Re: beznadziejny szef 18.04.07, 09:31
      A co ma do rzeczy fakt, że jesteś matką?
      Jakoś nie podajesz przykładów dyskryminowania Cię z tego powodu, przez szefa...
      Pralka może zepsuć się również singlowi...a w tych czasach serwisanta można
      zamówić sobie i na godz 20.
    • mamapiotra Re: beznadziejny szef 18.04.07, 10:00
      kolezanke zostaw w spokoju. dziewczyny maja racje.
      i nie zostawaj po godzinach jesli szef ci nie placi za to nalezycie (czyli podwójnie). w koncu placi ci za 40 godzin tygodniowo.
      • moofka Re: beznadziejny szef 18.04.07, 10:53
        mamapiotra napisała:

        > kolezanke zostaw w spokoju. dziewczyny maja racje.
        > i nie zostawaj po godzinach jesli szef ci nie placi za to nalezycie (czyli
        podw
        > ójnie)

        nie ma takiego zapisu w prawie pracy, ktory kaze placic podwojnie za nadgodziny

        w koncu placi ci za 40 godzin tygodniowo.

        prywatnie do nadgodzin stosunek mam taki, ze jak sie ktos nie wyrabia to jest
        jego problem i machanie przed nosem innym swoim "zapracowaniem" zeby poczucie
        winy wywolac nie robi na mnie juz wrazenia, juz teraz nie
        • sir.vimes Nadgodziny 19.04.07, 08:40
          A bo czym innym jest kończenie po godzinach roboty, a czym innym jest zostawanie
          na prośbę szefa. Za to drugie powinien płacić - i to właśnie są nadgodziny.

          >
          > prywatnie do nadgodzin stosunek mam taki, ze jak sie ktos nie wyrabia to jest
          > jego problem
    • bri Re: beznadziejny szef 18.04.07, 10:12
      Ja jak muszę wyjść to się nie pytam czy mogę tylko informuję "Muszę dziś wyjść
      godzinę wcześniej, odrobię to jutro" wink
      • malgosia.w Re: beznadziejny szef 18.04.07, 10:32
        W mojej poprzedniej pracy bywało podobnie.
        Niestety przyzwyczaiłam szefa, że siedzę długo w pracy i kiedyś wychodząc o 17
        (oficjalny koniec pracy) kilka dni z rzędu usłyszałam "a co ja CI za pół dnia
        płacę?" To był początek końca mojej pracy z nimi
        • berecik7 Re: beznadziejny szef 18.04.07, 22:35
          O Jezu, jak się czyta wasze niektóre posty to się niedobrze robi. Wszystkie
          święte, konkretne, profesjonalne i nie wiadomo co jeszcze...

          Ja cię rozumiem doskonale. Pracuję w sporym zespole i jestem jedną z
          najbardziej obciążonych osób (kilka projektów naraz). I bardzo mnie interesuje,
          jak szef dzieli tzw. "śmietankę" tylko między swoich dwóch pupilków (co
          fajniejsze delegacje itp.), a ja żebym się zwinęła to i tak zawsze są
          wątpliwości, czy mnie się należy dłuższy urlop czy inne "bonusy". Kilka osób w
          zespole za to pierdzi w stołki i jakoś nikt ich nie rusza.
    • sir.vimes 8 godzin 19.04.07, 08:38
      Koleżanka to nie ty, nie wiem po co wspominasz o niej i jej spóźnieniach. Nie
      rozumiem też czemu bycie matką miałoby być wytłumaczeniem spóźnień?

      Jeżeli szef zatrzymuje cię po pracy - powiedz mu , że płaci ci za 8 godzin, nie
      więcej. I po sprawie. I nie proś go o przysługi (czyli np. wcześniejsze wyjście).

      Poza tym nie rozumiem jak można umówić się z serwisantem w godzinach swojej pracy.
      • lola211 Re: 8 godzin 19.04.07, 08:49
        > Koleżanka to nie ty, nie wiem po co wspominasz o niej i jej spóźnieniach

        Po to zapewne, by unaocznic NIEROWNE traktowanie pracownikow.
        Nie
        > rozumiem też czemu bycie matką miałoby być wytłumaczeniem spóźnień?

        Fakt- to ze ma sie dzieci nie moze stanowic usprawiedliwienia dla
        spoźnialstwa.Ale- jakby popatrzec zyciowo, to jednak singlowi jest duzo latwiej
        przychodzic punktualnie- nie ma problemow typu- nie przyszla opiekunka czy
        dziecko sie porzygalo i musiałam je przebrac.
        U mnie w pracy najczestsze spoźnienia dotycza jednak singli- ciekawe zjawisko.
        > Jeżeli szef zatrzymuje cię po pracy - powiedz mu , że płaci ci za 8 godzin,
        nie
        > więcej. I po sprawie. I nie proś go o przysługi (czyli np. wcześniejsze
        wyjście
        > ).

        Jasne- i oczekuj wreczenia wypowiedzenia i wczesniejszych kwasow.Co do
        wczesniejszych wyjsc z pracy- ja tego pawde mowac nie praktykuje i uwazam, ze
        to wprowadza pewien chaos.Ale jednoczesnie nigdy nie zostaje po godzinach.Bywa,
        ze prowadzimy kampanie, wowczas zasuwamy po 12 godz. dziennie, ale za to nam
        płaca i wyrazam na to zgode.
        Jasny, klarowny uklad.

        • sir.vimes Re: 8 godzin 19.04.07, 08:59
          > Jasne- i oczekuj wreczenia wypowiedzenia i wczesniejszych kwasow.Co do
          > wczesniejszych wyjsc z pracy- ja tego pawde mowac nie praktykuje i uwazam, ze
          > to wprowadza pewien chaos.Ale jednoczesnie nigdy nie zostaje po godzinach.Bywa,

          Nie rozumiem... Czemu dziewczyna miałaby dostać wypowiedzenie? Za zwrócenie
          uwagi, że nadgodziny są płatne????
          Ja jestem bardzo przeciwna wychodzeniu z pracy z powodu hydraulika itp - to nie
          te czasy kiedy hydraulik przychodził tylko w godzinach urzędowych i jeszcze sie
          spóźniał... Poza tym singlom też się psują pralki.

          Co do spóżnień - dla mnie to działa w ten sposób: jeżeli ktoś jest matką, ma
          małe dziecko , chore dziecko i się spóźnia , rozumiem. Jeżeli ktoś ma chorego
          dziadka i się spóźnia też rozumiem. Chorego kota też.
          Ale złośliwe wytykanie komuś braku zrozumiałego DLA NAS powodu spóźnienia (nie
          jest matką więc nigdy nie powinna się spóźnić) jest dla mnie nieakceptowalne.
          Może laska dojeżdża z daleka? Może ma psujący się , stary samochód? Może na
          osobności wyjaśniła szefowi, ze 10 minut rano ją zbawia w jakiś sposób i on to
          zaakceptował?
          Znam gościa , który tak w pracy się umówił - codziennie spóźnia się 10 minut.
          Żeby dojechać na czas musiał wstawać niemal godzinę wcześniej czyli 3.40 .
          Kwestia komunikacji - rozkładu autobusów i WKD.
          • moofka Re: 8 godzin 19.04.07, 09:08
            sir.vimes napisała:

            > Nie rozumiem... Czemu dziewczyna miałaby dostać wypowiedzenie? Za zwrócenie
            > uwagi, że nadgodziny są płatne????


            nie sa platne
            i nie musza byc
            postawienie sprawy placic bo nie zostane wyglada fatalnie

            • sir.vimes Re: 8 godzin 19.04.07, 09:48
              No może i tak.

              Ale postawienie sprawy - muszę wyjść wcześniej bop przyszedł hydraulik , a jak
              nie to się zwolnię chyba jest dużo gorsze.
          • lola211 Re: 8 godzin 19.04.07, 09:21
            Normalny szef nie wymagalby zostawania po godzinach za friko.Albo sie placi
            albo dostaje wolne.Widac ten normalny nie jest, a takiemu jak sie postawisz to
            masz przerabane.
            > Ale złośliwe wytykanie komuś braku zrozumiałego DLA NAS powodu spóźnienia (nie
            > jest matką więc nigdy nie powinna się spóźnić) jest dla mnie nieakceptowalne
            A jest akceptowalne, ze te spoźnienia sa dosc czeste i wynikaja ze zlej
            organizacji czasu? Bo jesli powod jest powazny, to nikt sie nie
            czepia.Natomiast czeste sa sytuacje, ze panna spedza wieki w lazience i bidula
            nie moze sie na czas wyrobic.
            > Znam gościa , który tak w pracy się umówił - codziennie spóźnia się 10 minut.
            A prosze bardzo.A zostaje 10 min. dluzej?
            • sir.vimes Re: 8 godzin 19.04.07, 09:48
              > A prosze bardzo.A zostaje 10 min. dluzej?

              Tak. Ale to chyba jest oczywiste.
              • lola211 Re: 8 godzin 19.04.07, 12:12
                No to on nie tyle sie spoźnia co ma inaczej ustalone godz. pracy.
                • sir.vimes Re: 8 godzin 20.04.07, 09:25
                  W gruncie rzeczy tak. Ale - niewiele osób o tym wie (mogą sądzić , że
                  notorycznie się spóźnia.) Po drugie - jest traktowany "indywidualnie" czyli na
                  upartego faworyzowany...
            • sir.vimes Re: 8 godzin 19.04.07, 09:50
              "Natomiast czeste sa sytuacje, ze panna spedza wieki w lazience i bidula
              nie moze sie na czas wyrobic."

              Ja tak mam - i jak pracowałam na 9.30 to ablucje rozpoczynałam 5.45. Miałam czas
              nawet na kąpiel z olejkami smile)) I w pracy byłam często pierwsza. Własne
              ograniczenia też można pokonać.
    • iwles Re: beznadziejny szef 19.04.07, 10:17
      Pracodawca musi prowadzić ewidencję czasu pracy. No, przynajmniej - powinien
      prowadzić.
      I, tak samo, jak nadgodziny - powinny być albo zapłacone, albo przepracowany
      czas do odebrania, tak samo powinien być zeszyt "Ewidencja wyjść" pracowników.
      Jeżeli akurat nie jesteś w pracy niezbędna - masz prawo wyjść prywatnie w
      godzinach pracy, wpisać się do zeszytu "Ewidencja wyjść" (z dokładną godziną
      wyjścia i przyjścia) i w okresie rozliczeniowym (1 m-ąc, albo 3 m-ce)
      odpracować.

      TO powinno być wyraźnie napisane w Regulaminie Pracy, bo prowadzenie ewidencji
      czasu pracy jest obowiązkiem pracodawcy.



      Natomiast co do spóźnień koleżanki - to nie Twoja sprawa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka