mamapolii
18.04.07, 22:38
w końcu po kilku latach nie wytrzymałam ciągłego zrzędzenia, marudzenia,
wiecznego niezadowolenia ze wszystkiego (jestem w ciąży z drugim dzieckiem)
ale nie mogłam nigdy na niego liczyć (np po poronieniu nie przyjechał po mnie
do szpitala bo "przeżywał"-wracałam sama - takich sytuacji było mnóstwo - na
codzień nie chce mi się już wszystkiego opisywać)- dzisiaj po prostu nie
wytrzymałam - wszystko we mnie wybuchło - może to też wpływ ciąży - normalnie
jestem dosyć zrównoważona - uderzyłam go mocno butem. wyprowadził się i
wiecie co czuję po tych wszystkich latach - ulgę. że to się już skończyło, że
znowu będę mogła być sobą. że nie będzie obwiniania całego świata za
wszystkie klęski które go "niezasłużenie" spotykają. nie wiem jak wytrzymałam
tyle lat. i pierwszy raz kogoś uderzyłam. bardzo dziwne uczucie.