Dodaj do ulubionych

Holandia i zwyczaje w tramwajach.

05.05.07, 20:25
Wszyscy tak narzekaja na ta Polske... ale powiem wam, ze Holandia jak dla mnie
jest krajem wiekszych absurdow i rzeczy zupelnie nielogicznych... pomijam juz
takie rzeczy jak mega biurokracja czy absolutna dyskryminacja niepalacych
[porownujac Holandie do Polski moge smialo powiedziec, ze w Polsce "nikt" nie
pali... tutaj matki z kilkudniowymi noworodkami kurza jak kominy, ba! ciezarne
na ulicy bez szczypania sie jaraja szlugi...a moze i zielsko..kto je tam wie..]
zastanawial sie ktos kiedys czemu nie ma restauracji holenderskich? nie? to ja
wam powiem - bo kuchnia holenderska jest OBRZYDLIWA i TLUSTA, bleeee
niderlandzki jest jezykiem trudnym, brzydkim i bezsensownym.
wszystkie sklepy, biura, etc. zamykane sa o 17.00 lub 17.30. obsluga klienta
[szczegolnie przez telefon] jest SKANDALICZNA po prostu! Ludzie sa niemili,
zamknieci i malo tolerancyjni [te stereotypy o liberalnej Holandii juz dawno
sa utopia!]

a wiecie co mi sie przytrafilo kilka dni temu? zostalam niewpuszczona do
tramwaju. a wiecie czemu? bo mialam wozek, a w tramwaju juz jeden wozek byl i
pan konduktor [tu, w tramwajach konduktorzy jezdza non stop na tej samej linii
i sprawdzaja kazdego] zastawil mi soba drzwi i powiedzial, ze nie wpusci.
pomijam to, ze spieszylam sie na pociag do amsterdamu, pomijam to, ze tramwaj
byl pusty, pomijam to, ze jezdze tramwajami prawie codziennie i czesto gesto
mam z wozkami jest 6-7, a tramwaj zapchany po kokardke... jak mozna kogos
zdyskryminowac za to, ze ma wozek i nie wpuscic go do tramwaju??? mowcie o
Polsce co chcecie, ale takie cos nie zdarzylo mi sie u nas, a tutaj tak...
Obserwuj wątek
    • etiennette Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 05.05.07, 21:20
      Nie zgodzę się tylko z tym, że niderlandzki jest trudny smile
      • marina2 Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 05.05.07, 21:50
        Kiedyś nogi nam wrosły nie powiem w co jak szukaliśmy TYPOWEJ knajpki z
        holenderską kuchnią.jak jestem w kraju x chcę poznać kuchnię
        tambylców.Wszystkie kuchnie świata ale holenderskeij ni dudu.W końcu po
        powrocie do kraju zadałam sobie trud i odszukałam-jest
        prosta ,tłustawa,kaloryczna.zdumiewały mnie pasące sie krówki wzdłuż autostrad-
        eko....
        • lola211 Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 05.05.07, 22:26
          Ja tak samo nie spróbowalam typowej kuchni wegierskiej przebywajac w kraju
          bratankow- wszystko co jadlam w knajpach bylo kosmopolitycznesmile.
          • bri Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 07.05.07, 16:05
            Ja spróbowałam tradycyjnej węgierskiej zupy rybnej - była tak tłusta jakby ktoś
            kostkę smalcu rozpuścił na patelni. Coś okropnego, a pływały w niej jeszcze
            takie tłuste kawałki ryby.
    • mirac7 Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 05.05.07, 22:22
      No to mnie wystraszylas,a ja myslalam o przeprowadzce do Holandii.
      Czy mozesz cos wiecej napisac o tym kraju?
      • ada9611 Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 05.05.07, 22:36
        hm,mijaczek jeszcze zyje,w holandi mieszkam juz 12 lat,o jakie sklepy sa
        zamykane o 17?spozywcze sa do 20.czyzby az tak duzo biurukracji?nie
        zauwazylam,ludzie niemili?zdarzaja sie,a w posce wszyscy promieni?trochce musze
        moja druga ojczyzne obronic .
        • mirac7 do ada9611 05.05.07, 22:57
          Czy mozesz napisac cos wiecej o Holandii? Dostalam tam prace i sie zastanawiam
          nad przeniesieniem.
          • berecik7 Re: do ada9611 05.05.07, 23:01
            A ja czytałam ostatnio artykuł, że holenderskie dzieci są najszczęśliwsze w
            Europie....

            A z książki Dubravki Ugresic dowiedziałam się, że Holendrzy trudno się
            zaprzyjaźniają i na pewno nie zaproszą was do siebie dopóki już naprawdę nie
            będziecie przyjaciółmi (czyli nawet po kilku latachsmile))
          • saraanna Re: do ada9611 05.05.07, 23:07
            mirac7 jest kilka forow o Holandii ,wpisz w wyszukiwarke,tam znajdziesz wiele
            cennych informacji.A -mijaczek- jest w Holandii dosyc krotko i dziwie sie jej
            spostrzezeniom.Ja mieszkam tu kilkanascie lat i moje sa zupelnie inne,no ale
            trzeba tu troche pobyc i przede wszystkim znac jezyk.
            • mijaczek Re: do ada9611 05.05.07, 23:23
              ale ja dokladnie mowie o tym samym! Holandia w swiecie uchodzi za kraj
              liberlany, tolerancyjny, otwarty, w ktorym kazdy moze poczuc sie jak w domu.
              w porownaniu z Holandia, to ja w Stanach czulam sie jak w domu! Tu wielokrotnie
              mi sie przypomina, ze powinnam uczyc sie niderlandzkiego, ze w Holandii wszystko
              sie inaczej obchodzi i w ogole nie pasuje tutaj.
              Holandia nie ejst dla wszystkich. A na pewnoe nie dla mnie.
              Ide spac.
              Dah dah [spell?]
              • lucerka Re: do ada9611 06.05.07, 11:35
                mijaczek napisała:

                Tu wielokrotnie
                > mi sie przypomina, ze powinnam uczyc sie niderlandzkiego, ze w Holandii wszystk
                > o
                > sie inaczej obchodzi i w ogole nie pasuje tutaj.

                No bo jak sie mieszka w obcym kraju, to moim zdanie nalezy sie danego jezyka
                choc troche nauczyc a nie spoczac na laurach angielskiego.

                > Dah dah [spell?]

                Znam to z Programu trzeciego polskiego radia. Tym byla taka muzyczna
                korespondentka Helen. Zawsze na pozegnanie rzucala Dah (czyba "czesc")

                Ale wiesz co Mijaczek? Wy sie chyba niedawno przeprowadziliscie, co? Pewnie
                ciezko ci sie jest zaaklimatyzowac w nowym miejscu.
                Moze zawieje tu paradoksem ale moim zdaniem Polacy i Amerykanie sa blizsi sobie
                mentalnoscia i otoczka rzeczywisosci niz chocby Niemcy (zachodni) czy Holendrzy
                lub Belgowie.
                • mijaczek Re: do ada9611 06.05.07, 14:51
                  lucerka napisała:


                  > No bo jak sie mieszka w obcym kraju, to moim zdanie nalezy sie danego jezyka
                  > choc troche nauczyc a nie spoczac na laurach angielskiego.
                  >


                  ale jesli ja komus powtarzam, ze zostaje tu tylko 15 m-cy to dlaczego ktos nie
                  rozumie,ze dla mnie nie ma sensu uczyc sie tego jezyka?


                  > Ale wiesz co Mijaczek? Wy sie chyba niedawno przeprowadziliscie, co? Pewnie
                  > ciezko ci sie jest zaaklimatyzowac w nowym miejscu.
                  > Moze zawieje tu paradoksem ale moim zdaniem Polacy i Amerykanie sa blizsi sobie
                  > mentalnoscia i otoczka rzeczywisosci niz chocby Niemcy (zachodni) czy Holendrzy
                  > lub Belgowie.


                  mi tez sie tak wydaje, ale mi wlasnie chodzi o te stereotypy dot. Holandii i
                  Holendrow... moi tesciowie mieszkali w Amsterdamie 30 lat temu i mowili nam, ze
                  widac, ze w mentalnosci tych ludzi nie zmienilo sie nic.
                  • lucerka Re: do ada9611 06.05.07, 15:35
                    mijaczek napisała:

                    > lucerka napisała:
                    >
                    >
                    > > No bo jak sie mieszka w obcym kraju, to moim zdanie nalezy sie danego jez
                    > yka
                    > > choc troche nauczyc a nie spoczac na laurach angielskiego.
                    > >
                    >
                    >
                    > ale jesli ja komus powtarzam, ze zostaje tu tylko 15 m-cy to dlaczego ktos nie
                    > rozumie,ze dla mnie nie ma sensu uczyc sie tego jezyka?
                    >
                    >

                    Ja bym z grzecznosci nauczyla sie podstawowych zwrotow: powitani, pozegnanie,
                    zapupy, pytanie o droge. Wiecej nie musisz umiec. Ty tam nie mieszkasz tylko
                    rezydujesz.
        • mijaczek Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 05.05.07, 23:05
          czy sklepami spozywczymi tylko czlowiek zyje? czasami cos trzeba innego zalatwic
          niz tylko Albert Heijn... kupic cos do ubrania, a moze ksiazke? A do tego te
          ich spozywcze...no coz... pozal sie Boze... zadnego wyboru, sklepow miesnych jak
          na lekarstwo, wszyscy wpierniczaja frytki z majonezem i krokiety i mysla, ze nic
          innego czlowiekowi do zycia nie potrzeba...
          czy duzo biurokracji...hm... pomyslmy... w banku, zeby cos zalatwic trzeba
          czekac, z pewnoscia przyjsc przynajmniej 2 lub 3 razy bo w miedzyczasie trafia
          sie ze dwie awarie systemu, ktorych nie da sie usunac wczesniej jak za dwa dni
          robocze [sytuacja z ABN AMRO, ktorej ja osobiscie bylam swiadkiem dwukrotnie
          kiedy to nie moglam podjac pieniedzy z konta]...
          no i ten obiecywany "wszechobecny" angielski...tiaaaa... nie wiem, moze
          Amsterdam jest inny, ale Rotterdam jest kompletnie do kitu...takie strasznie
          biznesowe miasto... ech...
          widoczki, a owszem, cudne... az milo popatrzec jak krowki i owce biegaja, sery -
          pierwsza klasa, czekolada i kawa ponoc tez [ja tam kawe przywoze z Polski],
          musze przyznac, ze drogi maja dobrze oznakowane, dla rowerzystow, i owszem
          wszystko przystosowane, ale juz dla matek z malymi dziecmi, niekoniecznie [gdzie
          przewinac dziecko? dobre pytanie!] ale brak wyboru i ich ogolne poczucie bycia
          swieta krowa jest po prostu wkurzajace. kazdy zachowuje sie tak, jakby robil ci
          laske, ze pracuje gdzies, ze wykonuja swoja prace... sprobuj zadac komus wiecej
          niz dwa pytania...
          na pewno nie zostane w Holandii dluzej niz musze i zdecydowanie stwierdzam, ze
          Polska AZ TAK daleko za Murzynami nie jest.
          wybaczcie, ale co swiatlejsi i mniej zadufani w sobie Holendrzy przyznaja, ze w
          ich kraju liberalizm jest...ale w wersji bardzo konserwatywnej i odnoszacej sie
          do... papieru...
          • net79 Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 06.05.07, 09:13
            Źle trafiłaś kochana, ja byłam 2 lata na westlandzie, szefowie gadali jak
            najęci, nawet jak ci cosnie poszło to tłumaczyli znowu z uśmiechem, albo
            wysyłali kogoś do nauki. Wszyscy starali mówić się po angielsku, pewien 75
            letni pan poszedł na kurs i pokupował sobie książki, żeby móc pisać i rozmawiać
            z parą starszych ludzi ze słowacji z którymi się zaprzyjaźnił. Ludzie życzliwi,
            sklepy zależy gdzie, w miejszych miejscowościach krótko otwarte, ale ja miałam
            11 km do Hagi, więc nie było problemem w pół godz. bryknąć się rowerkiem na
            zakupy do centrum. Sytuacja w tramwaju którą opisałaś, żeczywiście apsurdalna i
            też się bym wkużyła. Ja z kolei miałam do czynienia z konduktorami mając za
            mało bilecików skasowanych,wytłumaczyli, nie ukarali, podeszli normalnie.
            Miałam też styczność z policją i rewelacja , pozazdrościć.
          • net79 Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 06.05.07, 09:15
            A jeśli chodzi o żarcie to wędliny marne, ale można było wyczarować cuda z
            innych żeczy, nigdzie nie jadłam tak dobrych obiadków jak tam. Sama sobie
            gotowałam i nie były tłuste i z majonezem. Super wybór przypraw i drinków do
            boku, mojego ulubionego wina do tej pory w polsce znaleźć nie mogę, a w holandi
            nie byłam już ponad 6 lat temu!!!!! Może coś tam się pozmieniało, ale ja
            wspominam dobrze...
            • ada9611 Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 06.05.07, 10:01
              Bronie tylko mojego widzenia na holandie,pewnie sa rzeczy ktore i sie nie
              podobaja ,ale jesli piszesz ze banki sa zamkniete o 17 .30 to sie nie
              zgadzam,moj bank w czwartek jest otwrty do 19,gmina do 20,sklepy w czwartek do
              21 ,wiec nie jest tak zle,do jedzenia,przeciez nikt cie nie zmusza do jedzenia
              frytek z majonezem,jest duzo wyborow jaka kuchnie by ci
              zasmakowala,chinska,indyjska,i wybor w sklepach tez jest.przyznam ci racje z
              tym paleniem,fakt ,widzialm sporadyczne przypadki ciezarnych
              kobiet ,palacych,lub mlodych matek .
    • rauxa hmm w Hiszpanii banki zamykaja o 14... 06.05.07, 10:36
      i da sie zyc.. pierwszy rok masz wielkie oczy, drugo rok zalamanie i tesknota
      emigranta i trzeci rok zaczynasz uwazac to za swój dom.. adaptacja jest
      nieunikniona i trudna,(jesli chcesz zostac w danym kraju i byc jego obywatelem
      zadowolonym z zycia, ale po prostu innej narodowosci i o innych korzeniach)
      trzeba poznawac ludszi, starac sie o przyjaciól(chociaz ciezko na stare lata),
      zmieniac prace jak ci nie odpowiada, przeprowadzac sie, szukac.. nic za kare..
      dom jest tam gdzie jestes ty, a tesknota bedzie zawsze, u mnie zaczyna sie juz
      przeradzac w babcina nostalgie, która troszke ubarwia polskie realia..
      niepokojacy jest syndrom odrzucenia zastanej rzeczywistosci.. wiem bo sama to
      przerabialam, mija jesli akcepujesz i starasz sie byc szczera ze swoimi
      strachami, poznalam ludzi którym nie przeszlo a to prosta droga do zgorzknienia
      i przepuszczenia zycia miedzy palacami..
      w mojej firmie pracuje kilku emigrantów (klienci miedzynarodowi) i przyznam ze
      po pozytywnym przejsciu pierwszych miesiecy czy lat sa to ludzie z otwarta
      glowa, bez strachu, z przekonaniem ze dadza sobie rade wszedzie i ze zyc ok tez
      mozna wszedzie.. bardzo tolerancyjni, ciekawi swiata ze sporym doswiadczeniem
      zyciowym i dziwnymi przygodami po drodze, które zamiast przytlaczac pozwalaja
      patrzec ze spokojem i pewnoscia: dam sobie rade
      patetyczne to troche, po prostu chce zebys wiedzial ze albo na prawo albo na
      lewo.. trudna i jak najbardziej mozliwa adaptacja albo zgorzknienie,
      poczytaj troche na temat syndromu ulisesa
      pozdrawiam
      • mijaczek ok.. wiecie co.. 06.05.07, 14:33
        tak sobie juz mysle od dluzszego czasu... wiecie jakiejest moje najwieksze
        marzenie? przestac sie przeprowadzac!!! prawie cale zycie spedzilam w jednym
        miejscu [jak mialam 3 m-ce przeprowadzilam sie do zielonej g.], nigdy nie
        zmienialismy z rodzicami miejsca zamieszkania. gdy skonczylam liceum
        wyprowadzilam sie do Krakowa. I tak sie zaczelo... najpierw jedno mieszkanie,
        potem drugie, trzecie, trzeba sie przyzwyczaic do wielkiego miasta, innych
        ludzi, nowej uczelni, bla bla bla, potem wzielam dziekanke, wyjechalam na rok do
        USA. i znowu. totalny szok, nowy kraj, zamota totalna. trzeba sie
        zaklimatyzowac. zaklimatyzowalam sie. przyszlo mi zmienic rodzine. z NY
        wynioslam sie do NJ. i znowu - aklimatyzacja, nowi znajomi, nowi ludzie, nowa
        praca... potem wrocilam do K-wa, ale po dziekance juz ludzie na studiach nie ci
        sami...wiec z powrotem zabawa w przyzwyczajanie sie, szukanie mieszkania, potem
        drugiego... po obronie wrocilam do stanow... na 8 m-cy do NJ, gdzie znowu po
        roku nieobecnosci nikogo nie znalam i musialam sie przyzwyczajac, a potem do
        colorado gdzie w ogole czulam sie jak na innej planecie... w koncu znalazlam
        chyba swoje miejsce na ziemi... poznalam znajomych z dziecmi mniej wiecej w
        wieku emki, zaczelam w koncu zyc normalnie. i co? i kurde wiesc gminna doniosla,
        ze znowu czeka mnie wyprowadzka, tym razem do Holandii... tu, przyznam, juz
        nawet nie staram sie zaklimatyzowac, poznac znajomych. chce, zeby te 15 mcy
        minelo i chce wrocic do Denver [mimo mojego narzekania na to nmiasto...], do
        znajomych, do mojego zycia... ech...
        • asia06 Re: ok.. wiecie co.. 07.05.07, 06:26
          Hej mijaczek, a ja od 4 lat w St. Louis. Kawałek od Denver, ale nie aż tak
          bardszo. Pisz na priv, jak chcesz.
    • babsee Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 06.05.07, 17:01
      Moja serdeczna koleżanka po 6 latach pobytu w Holandii wrocila do kraju z
      holenderskim mężem.Byla po niderlandystyce wiec problemu z językiem nie
      miala.Ale co sie nasluchalam zlego o tym kraju to szok.
      Pomijam juz fakt,ze mąż c cala rodziną przyjezdzali do Polski zeby leczyc bo
      tam wciąz kroluje amalgamat, a lekarz to po prostu horror-zawsze jest
      ten :pierwszego konatktu, ktory nie mial pojecie o co kolezance chodzi jak
      chciala morfologie bo podejrzewala u siebie anemie.Lekarz byl w takim szoku,
      byl przekonany,ze kolezanka umiera na jaks choroba ze morfologie chce.
      Ginekolog????kolena porazka.USG w ciązy przysluguje raz (!!!) a poloznik
      obejrzy cie dopiero gdy stwierdzi sie patologie ciąze.
      Pomijajac ze rodzi sie w domu...
      Ludzie.Fakt,zapraszaja do siebie po 3 latach mniej wiecej.Zapomnij o kawce bez
      uprzedzenia...
      A ow mąż sam mowil-ze Holandia zaczyna sie tam,gdzie kobiety nieczym nie rożnią
      sie od pasących krow..to nie moje slowa tylko jego.
      • 0x0001 Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 07.05.07, 14:58
        Pozwole sobie wciac sie w dyskusje i dorzuce pare rzeczy od siebie, z punktu
        widzenia ojca rocznej coreczki i meza nieco starszej zony, mieszkamy w Holandii
        od dwoch lat.

        - jezyk - latwy, problemy moze sprawiac jedynie nielogiczna gramatyka, ale
        dogadac sie mozna juz po 3 miesiacach nauki.

        - lekarz - nie choruje, ale moja zona w czasie ciazy miala swietna opieke. 2
        razy robila USG, kontakt z polozna przez cala ciaze. Coreczka po urodzeniu ma
        okresowe kontrole i szczepienia w duzo szerszym zakresie, niz mialoby to
        miejsce w Polsce. Wlasne doswiadczenia mam tylko z dentysta - najlepsze
        znieczulenie, jakie w zyciu mialem. Nieco mniej zadowalajaca byla faktura
        otrzymana po zabiegu.

        - porod w domu - teoretycznie tak. w praktyce na kilkanascie znajomych zony
        (holenderek), wszystkie chcialy rodzic w domu, zadna nie dotrwala w tym
        postanowieniu.

        - znajomosc z Holendrami - jakos nie chce mi sie w to wierzyc, codziennie
        siedza u nas dzieciaki sasiadow ktorych znamy dopiero od 2 miesiecy. Nie mowiac
        o innych znajomych, u ktorych tez bywamy dosc czesto, sredni czas miedzy
        poczatkiem znajomosci a pierwszym zaproszeniem oszacowalbym na jakis miesiac...

        - szok poznawczy - to prawda, bylismy na poczatku zalamani, ale tak naprawde
        nietrudno jest przyzwyczaic sie do nieco innego zycia tutaj. Zgadzam sie, ze
        mentalnie Polakom zdecydowanie blizej jest do Amerykanow, niz do Holendrow. To
        dziwny, ale tez sympatyczny kraj. Nalezy tylko go zaakceptowac - najgorzej maja
        ci, ktorzy po kilku latach zycia tutaj ciagle mentalnie siedza w Polsce. Mamy
        takich znajomych i powiem szczerze, nie jest to mily widok.

        Przed przyjazdem do NL slyszalem ich opowiesci o fatalnej sluzbie zdrowia,
        tlustym jedzeniu, potworne historie stanie holenderskiej oswiaty. Spodziewalem
        sie wiec spotkac narod schorowanych, otylych ludzi, ktorych gnebione w szkole
        dzieci cierpia na chorobe sieroca. Strach bylo przyjezdzac.

        Jest tylko jeden stereotyp o Holendrach z ktorym absolutnie sie zgadzam - brak
        im kreatywnosci, nie potrafia dzialac ad hoc, bez instrukcji i zasad. Holender
        postawiony w nietypowej sytuacji najczesciej glupieje i sie "zawiesza" - po
        prostu przestaje reagowac na bodzce z zewnatrz. W przypadku infolinii,
        zazwyczaj odklada sluchawke.
        • ada9611 Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 07.05.07, 15:07
          ha ha .masz racje ,takiego znieczulenia jakiego tu dostalam ,to fakt ,nic nie
          bolalo.,kazdy kraj ma swoje wady i minusy,nie ma idealnego kraju,jakos
          urodzilam dwojke dzieci w tym kraju,i nie bylo zle,specjalistow tez duzo
          odwiedzilam,jedynie moj maz nazywa swoj wlasny kraj-kiker land gdzie hol...
          duzo podatkow jest i w tym sie zgadzam.
    • babsee Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 06.05.07, 17:01
      Acha!tez mowila,ze bardziej malomiasteczkowego narodu nie zna.Tolerancja to mit.
      • mijaczek Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 06.05.07, 17:10
        z tymi krowami to nie chcialam pisac.... hihi
    • sir.vimes Zielsko 07.05.07, 08:42
      Niektórzy sądzą , że zielsko pozytywnie wpływa na przebieg ciąży - niweluje
      mdłości na przykład. Nie przypadkiem marihuany używa się w leczeniu bulimii i
      anoreksji (tak twierdzi moja znajoma z Holandii). Ja nie ryzykowałabym wprawdzie
      ale sądzę, że zielsko może duuużo mniej szkodzić embrionkowi niż okazjonalne
      picie wódki (w Polsce dość rozpowszechnione, bo w końcu mały kieliszeczek to
      abstynencja)
      • net79 Re: Zielsko 07.05.07, 11:10
        Mój znajomy z rakulcem twierdził,że jak jest w holandii i kuruje się trawą to
        mu chemia nie potrzebna i żeczywiście zawsze uśmiechnięty , pozytywny człowiek.
        Nie wiem co tam teraz z nim , bo on z Rybnika, ale mam nadzieję, że jak
        najlepiej.
        • bri Re: Zielsko 07.05.07, 16:13
          Trawa może ewentualnie być stosowana w terapii bólu ale chemii to na sto
          procent nie zastąpi.
    • awrey Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 07.05.07, 14:59

      Powiem Wam, ze doskonale rozumiem Mijaczka, mimo ze w Holandii mi sie raczej
      podobalo.

      Rozumiem ja poniewaz nikt, kto mieszkal w USA nie bedzie zadowolony z poziomu
      uslug w Europie czy nawet zaopatrzenia w sklepach, ze juz o tej wszychobecnej
      dyskryminacji NIE-palaczy w EU nie wspomne. I zawsze bedzie Was wpieniala
      fatalna obsluga wszedzie, zly wbor i zaopatrzenie.

      Jezeli sie ktos do Holandii czy Niemiec itd. wyprowadzil prosto z Polski a nie
      z USA to jest sie w stanie przystosowac. Ale po USA przychodzi to ludziom o
      wiele trudniej.

      W USA zyje sie po prostu super wygodnie i wszytko jest przystosowane do tego,
      zeby Ci zycie ulatwic - lacznie z automatyczna skrzynia biegow w samochodzie i
      wystarczajaca iloscia parkingow przy sklepach. Mozesz wszytko przez telefon
      albo online zalatwic. W knajpach sa wszedzie siedzenia dla dzieci i malutki
      oraz kredki do rysowania. I wszedzie zycie jest podporzadkowane nie-palacym.
      Jak ktos chce palic to sobie moze w domu pod nosem kopcic ale nie mi na ulicy.

      Mi zajelo kilka lat zycia w Europie, zeby zobaczyc jej dobre strony ale na
      zakupy jezdze nadal do stanow smile



      • mijaczek Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 07.05.07, 18:17
        OTOZ TO! a propos zakupow w sklepie spozywczym. ostatnio odkrylam nowy
        supermarket..i rozwalilo mnie to, ze parking jest po drugiej stronie duzej ulicy
        gdzie pasy ruchu przedzielone sa pasem zieleni...wiec kazdy jak idiota
        zapierdziela z wozkiem wypchanym zakupami po przynajmniej 4 kraweznikach...
        absurd! aaaa...a przed sklepem olbrzymi plac z palmami w donicahc... a wiecie
        jak wozki wracaja z powrotem do sklpeu? maja Transita, ktorym po kilkadziesiat
        sztuk woza te wozki 20 metrow,... jesoooooo!!!!!!!
        • bi_scotti Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 07.05.07, 19:19
          mijaczek napisała:

          > OTOZ TO! a propos zakupow w sklepie spozywczym. ostatnio odkrylam nowy
          > supermarket..i rozwalilo mnie to, ze parking jest po drugiej stronie duzej
          ulic
          > y
          > gdzie pasy ruchu przedzielone sa pasem zieleni...wiec kazdy jak idiota
          > zapierdziela z wozkiem wypchanym zakupami po przynajmniej 4 kraweznikach...
          > absurd! aaaa...a przed sklepem olbrzymi plac z palmami w donicahc... a wiecie
          > jak wozki wracaja z powrotem do sklpeu? maja Transita, ktorym po kilkadziesiat
          > sztuk woza te wozki 20 metrow,... jesoooooo!!!!!!!

          Hihihihi - przypomnial mi sie camping w Barcelonie. Przystanek autobusu DO
          miasta jest po stronie campingu ale przystanek autobusu Z miasta jest po
          drugiej stronie drogi szybkiego ruchu. Nie ma kladki (najblizsza po prawie 3
          km), pasy drogi w przedzielone barierka. No i niektorzy turysci decyduja sie na
          survival type bieg miedzy pedzacymi samochodami - czyste szalenstwo. My
          porzadnie przeszlismy te 3 km od kladki smile
          Zgadzam sie z wczesniejszym wpisem - kazda podroz do Europy to dopisanie do
          zbioru wspomnien kolejnych bezsensow szczegolnie dotyczacych sfery uslug. Lub
          raczej ich braku. No ale sa zalety mieszkania w Europie, wszedzie blisko, duzo
          ciekawych jezykow na malym terenie, ta niby kultura wink)) a raczej glownie
          sztuka i architektura do podziwiania przez kulturalnych ludzi z calego swiata smile
          Mnie np. w Holandii bardzo smakowalo pieczywo, duzo bardziej niz w Niemczech
          czy we Francji. Wszystko kwestia gustu smile
      • lucerka Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 07.05.07, 20:03
        To pewnie tak jak Niemiec czy Holender doznaje szoku w Stanach co do systemu
        opieki zdrowotnej i jej kosztow. Najlepiej byc ubezpeczonym i leczyc sie w
        Europie (zachodniej?) a z uslug korzystac w Stanach.
    • marghe_72 Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 07.05.07, 19:37
      mijaczek napisała:


      > niderlandzki jest jezykiem trudnym, brzydkim i bezsensownym.

      Co to znaczy "bezsensowym"?
      Za to polski jest wyjątkowo prosty,ładny sensowny wink

      Mieszkałam parę miesiecy w A-damie i pobyt wspominam bardzo miło. Jedzenie
      świetne -niekoniecznie w restauracjach z lokalnymi specjałami - multum
      swietnych knajp i restauracji, sklepy całkiem nieźle zaopatrzone - wystarczy
      chcieć; wszyscy mówiący po angielsku, życzliwi, sympatyczni.
      A że urzędy zamykają? No cóż, taki kraj
      we Włoszech potrafią zamknąc o 12. ..
      • hancik5 Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 07.05.07, 19:48
        Oo, Denver, Colorado, kocham to miasto , a zwłaszcza dalej jeszcze, Gory
        Skaliste, Breckenridge, Frisco, Aspen...

        Pojechałabym tam jeszcze...
        • mijaczek Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 07.05.07, 20:13
          Denver jest piekne, ale im wyzej w gory tym dla mnie ciezej... ja tak szybko nie
          produkuje chyba hemoglobiny, bo potrzeba mi duzo czasu na przyzwyczajenie sie do
          wysokosci...moi tescie mieszkaja cholernie wysoko w gorach i tam to nawet nie
          moge po schodach wejsc od razu mi slabo...
          skoro lubisz Colorado to polecam Boulder, Crested Butte i...w ogole caly stan :o)
      • mijaczek Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 07.05.07, 20:11
        marghe_72 napisała:

        > mijaczek napisała:
        >
        >
        > > niderlandzki jest jezykiem trudnym, brzydkim i bezsensownym.
        >
        > Co to znaczy "bezsensowym"?
        > Za to polski jest wyjątkowo prosty,ładny sensowny wink
        >
        > Mieszkałam parę miesiecy w A-damie i pobyt wspominam bardzo miło. Jedzenie
        > świetne -niekoniecznie w restauracjach z lokalnymi specjałami - multum
        > swietnych knajp i restauracji, sklepy całkiem nieźle zaopatrzone - wystarczy
        > chcieć; wszyscy mówiący po angielsku, życzliwi, sympatyczni.
        > A że urzędy zamykają? No cóż, taki kraj
        > we Włoszech potrafią zamknąc o 12. ..
        >

        alez moja droga - Amsterdam i Rotterdam to jak dwa rozne kraje... AMsterdam to
        miasto nalezace do turystow...jest piekne, ma klimat, chce sie je odkrywac. a
        Rotterdam? to miasto pozbawione ducha... Rotterdam zostal w czasie WWII zrownany
        z ziemia i gdy odbudowano miasto zrobiono to w tak zaplanowany sposob, ze gorsze
        to niz Nowa Huta :o(

        co do tej bezsensownosci jezyka to troche... bezsensownie napisalam :o)
        • marghe_72 Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 07.05.07, 20:13
          to Ty piszesz o Holandii wink nie o Rotterdamie
          fakt faktem, zę Rotterdam nie zrobił na mnie najlepszego wrażenia, ale
          spędziłam tam raptem ze 2 h..
          • mijaczek Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 07.05.07, 20:14
            pamietam jak kuzyn mnie ostrzegal przed rotterdamem, mowiac, ze to smierdzacy
            port, brzydki i pelen prostytutek...jak na razie tylko prostytutek brakuje mi do
            pelnego obrazka.
          • lucerka Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 07.05.07, 20:43
            Marghe, trudno jest sie precyzyjnie wyrazac, kiedy wlasnie niedawno przybylo sie
            do innego kraju i jest sie rozgoryczonym stanem rzeczy.
            Te nieprecyzyjne wypowiedzi Mijaczka to pewnie przez to rozgoryczenie.
            Poza tym Rotterdam pelni tez w jakims stopniu funkcje reprezentatywna dla
            Holandii z tytulu posiadania statusu kulturowego centrum Holandii i drugiego co
            do wielkosci miasta, zaraz po Amsterdamie.
            • mijaczek Re: Holandia i zwyczaje w tramwajach. 07.05.07, 20:49
              i jeszcze ta architektura w Rotterdamie... ajjjj :o( no to kto to zaprojektowal??

              p.vtourist.com/1/389475-ROTTERDAM_PUBLIC_LIBRARY-Rotterdam.jpg
              archiguide.free.fr/PH/PaBa/Rot/RotterdamLogKubusBlo.jpg
              no kto ja sie pytam????? :o(
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka