Dodaj do ulubionych

Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę....

09.05.07, 21:58
macie w życiu tak luksusowo? Wracam do wątku o posiadaniu 3 dziecka przy
bodajże 5 tys. zł., i dużym mieszkaniu (70 metrów tam było?). Jak napisałam,
że ja bym się na 3 zdecydowała (w takich warunkach) to jedna z Was tak mi
napisała:
"Z reka na sercu polecasz innym takie zycie? Klopoty finasowe nie spedzaja ci
snu z powiek? Mieszkanie nie za male?
Pytam, bo widze zupelnie odmienne podejscie do modelu zycia rodzinegosmile".

Dodam, ze my mamy 48 metrów i jakieś 3000-3500 na m-c, przy 2 dzieci... To
naprawdę taka BIEDA??? Jakos tak tego nie odbieram, ale może ja nie wiem jak
mi źle i dlatego śpię spokojnie?!
Obserwuj wątek
    • abi3 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:03
      A ja mam 38 m - przy 3 osobach. Luksusów nie ma, ale jest przytulnie i uroczo.
      Oczywiście planuję zamianę, bo dziecko powinno mieć swoj pokoj. Mamy niemaly
      dochód, ale na pewno nie powalający. Jesteśmy szczęśliwą, spełnioną rodziną.
      Fakt, moim marzeniem jest domek jednorodzinny, ale wiem, że na razie muszę
      zapomnieć....
      Ogólnie: nie mam 70 m kwadratowych i jestem bardzo szczęśliwa ( w dodatku na
      wychowawczym)!
    • gabrysia_s Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:05
      To zależy, bo jak ktoś ma mieszkanie 70 m i dochód 5 tysięcy, z którego 2
      tysiace to rata za mieszkanie to faktycznie nie jest kolorowo. Wg mnie ilość
      posiadanych dzieci ma się nijak sytuacji finansowej, dziś masz pracę za 3
      tysiace, jutro możesz mieć zasiłek, a rodzinę utrzymać trzeba. Poza tym czas,
      jeśli pracujesz za konkretne pieniądze to nie masz go za dużo nie czarujmy się,
      musisz coś poświęcić.

      Mam 60 m mieszkanie, dobrą pracę, 2 dzieci i nawet gdybym miała 2 razy więcej
      nie chciałabym już trzeciego dziecka. Kwestia finansowa i mieszkaniowa nie mają
      znaczenia w przypadku tej decyzji.
      • 2razy_mama Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:15
        Ok. Zeby było jasne - wymienioną kwotę zarabiamy razem z mężem...
        Ja wiem, że to się może zmienić (na lepsze też!), ale chodziło mi o coś innego!
        Czy Wy też uważacie,że ja w mojej sytuacji mam KŁOPOTY FINANSOWE, które powinny
        mi spędzać sen z powiek? Bo mnie i mojej rodzinie jest nieźle, a tu dowiedziałam
        się, że w takich warunkach to nie powinnam sypiać!
        • zulcia73 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 14:33
          ja mam 2500 na 5 osób ale śpie dobrze smile
      • lidia23 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:41
        Ech ja mam dwójke dzieci przy dochodzie 1600 i jakoś dajemy radęsmile
    • michasia24 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:15
      Polska biedna przeciez....
    • net79 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:15
      Wszystko zależy od potrzeb, priorytetów i poziomu wrażeń.
      • 2razy_mama Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:21
        Wiem! I dlatego chcę się dowiedzieć czy są jeszcze inne takie "bidy", które
        wcale sie za takie biedne nie uważają i są w miarę zadowolone ze swojego życia i
        cieszą się (mimo 48 metrów)z 2(3,4,5,...) swoich dzieci... Czy tylko ja jedna
        jestem taką optymistyczną wariatką?!
        • net79 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:27
          Ja mam 50 m i w dodatku wynajmowane nie własne i jest mi ok z tym i nie uwazam
          za skrajny debilizm, tego że będę miała trzecie dziecko. Przy tym pułapie życia
          nie łączę tego z dochodami, tylko ze zdrowiem i siłą psychiczną...
        • abi3 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:30
          Patrz post powyżej, ja mniej metrów i mega szczęśliwa...
        • monia145 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:31
          Zapewne są.
          Niektórzy lubią takie zycie - w kupie ciepło i przyjemnie.
          Myslę sobie teraz, jak bardzo przyjemnie musi być tej 4 czy 5 dzieci na tych 48
          metrach + dwoje rodziców..no naprawdę bomba.
          Ja mam chałupę 42 m-ową i jedno dziecko....nie uważam tego za szczyt szczęścia,
          mam wrażenie, że gdzie się nie odwrócę tam ściana.. i nie powiem, żebym nie
          marzyła o większym....syn ma 7 lat i na szczęście jest dość szczupły, jak my
          wszyscywinkP
    • anik801 2razy_mama! 09.05.07, 22:20
      Ja serio uważam,że 48 metrów to przy 2 dzieci ciasnota!Mieszkałam w małych
      mieszkankach(bez dziecka,a potem z jednym)i było ciasno.Oczywiście nie każdego
      stać na wielkie mieszkanie,czy dom i ja to rozumiem.Jednak nie rozumiem,po co
      pisać jak jest cudownie na tak małym metrażu?Ile masz pomieszczeń mieszkalnych?
      Dwa pokoje?Czy może trzy małe klitki?Ja umiem otwarcie powiedzieć,że było ciasno
      Nie piszę jak to było wspaniale i jak byłam szczęśliwa.A 70metrów to raptem
      3pokoje.I wszystko jest fajnie jak na takim metrażu jest jedno
      dziecko+rodzice,ale troje+rodzice to ciasnota.Nie uważam,że jest to bieda.Tak
      żyje wiele ludzi z dobrymi pensjami.Ciasnota,a bieda to dwie różne sprawy.Nie
      jesteś biedna,ale masz ciasno.
      • net79 Re: 2razy_mama! 09.05.07, 22:31
        Ale tą ciasnotę czujesz naprawdę dopiero, jak poczujesz jak możesz byćna
        większym metrażu, jako kontrast, wiadomo, że czasem cięwkuża brak miejsca, ale
        organizujesz sobie je tak, że jest ok. Mi w jednym pokoju i pawlaczach mieściło
        się wszystko, ateraz w dwóch mam problem. Kwestia jak do tego podejdziesz.
      • net79 Re: 2razy_mama! 09.05.07, 22:32
        miało być (nie możesz byćna) ale może być nasmile)
    • triss_merigold6 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:20
      70m to duże mieszkanie??? Ja mam 76m trzy pokojowe i nie widzę opcji na drugie
      dziecko w takim lokalu.
      • asocial Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:24
        ja spedzilam 15peirwszych lat mojego zycia w 49m kw. mieszkaniu, 4 osobowa
        rodzina+ pies i wspominam to jako koszmar! zero prywatnosci, nic.
      • 2razy_mama Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:25
        Czy to o lokal chodzi? Czy po prostu nie chcesz więcej dzieci? Współczuję
        Twojemu jedynakowi, sama jestem jedynaczką i mi jest z tym źle... I nie oburzaj
        się - mam prawo do takich odczuć , są moje , subiektywne smile
        • andaba Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:29
          Żyją w dobrobycie i są wygodne.
          Nie wiem ile mam metrów, bo nie mierzyłam nigdy, a czynszu nie płacę, ale mieścimy się w siedem osób więc pewnie i w osiem się zmieścimy.
          W miarę swobodnie. Nie uważam 20 metrowego pokoju na wyłączność za jedyny wykładnik szczęścia.
          • e_r_i_n Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:49
            andaba napisała:

            > Żyją w dobrobycie i są wygodne.

            Życie chyba nie musi być pasmem poświeceń. A dbanie o wygodę swoją I DZIECI nie
            jest czymś złym.
          • lucerka Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 08:45
            > Nie uważam 20 metrowego pokoju na wyłączność za jedyny wykła
            > dnik szczęścia.

            Zgadzam sie w 100 %.
          • lola211 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 13:08
            Nie uważam 20 metrowego pokoju na wyłączność za jedyny wykła
            > dnik szczęścia.
            >
            Za jedyny nie.Za jeden z kilku- tak.
        • dorianne.gray Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:30
          Ja też jestem jedynaczką i sobie nie współczuję nic a nic smile

          Mam 73 metry, trzy pokoje i też sobie nie wyobrażam tutaj drugiego dziecka, bo
          chciałabym, żeby każde z dzieci miało swój własny pokój, ale niekoniecznie
          kosztem naszej sypialni. Dziwi Cię to aż tak bardzo?...
      • mkolaczynska Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:27
        triss_merigold6 napisała:

        > 70m to duże mieszkanie??? Ja mam 76m trzy pokojowe i nie widzę opcji na
        drugie
        > dziecko w takim lokalu.
        to nawet nie taki problem ale jak kupić/dokupić te 4 pokoje czy tam dom z
        trójką dzieci do utrzymania i 5 tyś złotych-
        No umówmy się nawet opcja minmum pokój dla każdego dziecka +prywatna sypialnia
        rodziców a życie rodzinne w kuchni jest dość droga.

        • 2razy_mama Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:42
          Zgoda, macie rację, chciałabym mieć więcej metrów, ale mam tyle ile mam i
          NAPRAWDĘ jestem szczęśliwa (nie z powodu ciasnoty, ale z powodu posiadania 2
          dzieci), a to, że mam mało metrów i nie będę wkrótce posiadać sypialni, nie jest
          dla mnie powodem do czucia się biedną i nieszczęśliwą...
          Znam taką jedną co metrów ma dużo (ponad 100) i siedzi na nich sama jak palec, i
          co myślicie,że szczęśliwsza jest? Gó.. prawda! Chętnie na te moje 48 by się
          zamieniła, ale nie oddam o nie! Bo w życiu jest coś jeszcze ważniejszego niż
          metry i kasa - MIŁOSC (a ja jako mama 2 synów, mam miłości za dwoje, a nawet za
          troje bo mąż też mnie kocha smile)
          Pozdrawiam wszystkie emamy równie szczęśliwe jak ja smile
          • monia145 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:44
            To daj mi do niej namiary- ja się chętnie zamienię- oddam jej swoje 42 i
            zabiorę wszystko do tych 100- męża, dziecko i miłość, która równie mocno może
            grzać i na stu metrach...
            • 2razy_mama Re: monia145 09.05.07, 22:55
              nie tak prędko! Ona by się ze mną zamieniła ale na całe moje zycie a nie tylko
              na metry. Mąż,dzieci to zostawiłaby by sobie chętnie ZAMIAST swojego luksusowego
              mieszkania! Chodziło mi o to, że lepiej jest skromniej, ale z kimś kto kocha
              (miłość dzieci jest przecież nieporównywalna z niczym) niz bogato i samotnie...
              • dorianne.gray A jeszcze lepiej 09.05.07, 22:57
                bogato i z kimś, kto kocha tongue_out
                • abi3 Re: A jeszcze lepiej 09.05.07, 23:00
                  Jasne...
                  Ale w życiu nie ma tak dobrze...
                  A jeśli jest - to też tylko czasowo
                  • dorianne.gray Tak tak 09.05.07, 23:06
                    Może jednak niekoniecznie?
                    • abi3 Re: Tak tak 09.05.07, 23:12
                      Oby, Oby......
                      • dorianne.gray Re: Tak tak 09.05.07, 23:12
                        Rozumiem, że źle mi życzysz? Z zawiści czy tak bezinteresownie? wink
                        • abi3 Re: Tak tak 09.05.07, 23:14
                          Ależ we mnie nie ma złośliwości..poważnie
                          Życie jednak nauczyło mnie pokory.
                          Życzę Ci jak najlepiej...
                          Pozdrawiam
                          • dorianne.gray Re: Tak tak 09.05.07, 23:17
                            Sugeruję, żebyś tak szybko nie decydowała o tym, czy mnie czasem życie czegoś
                            nie nauczyło.
                            • abi3 Re: Tak tak 09.05.07, 23:22
                              Największą złośliwością tekstów pisanych, jest to że nie odczuwamy intencji
                              innej osoby.
                              Nie piję do Twojej osoby. Też nie cierpię biedy, stać mnie na wiele rzeczy..a
                              odbieram Twoje wypowiedzi w ten sposób, jakbyś chciała powiedzieć,że czegoś Ci
                              zazdroszczę. Może to niespotykane na tym forum, ale nie zazdroszczę nikomu niczego.
                              Dlatego proszę....zrozum mnie dobrze....
                              Nie mieszkam w apartamencie, ale jestem równie szczęśliwa jak Ty.
                              • dorianne.gray Re: Tak tak 09.05.07, 23:25
                                Ech... Ja też nie mieszkam w apartamencie, ale ta dyskusja nie ma sensu.
                                • abi3 Re: Tak tak 09.05.07, 23:29
                                  Pewnie tak, jak cały ten wątek. Bo przecież zawsze są dwa bieguny.
                                  Jednym jest za mało 70 m, innym wystarcza 30 m.
                                  Ważne by niezaleznie od metrów, mieć przy sobie kogoś, przy kim czujesz się
                                  bezpieczna i kochana.
                                  Wydaje mi się, że o to chodzilo autorce wątku.
                                  • dorianne.gray Re: Tak tak 10.05.07, 08:17
                                    Jak dla mnie nie wszystko jest czarne albo białe, ja widzę też wiele odcieni
                                    szarości, więc te dwa bieguny to spore uproszczenie smile
              • lola211 Re: monia145 10.05.07, 13:15
                Chodziło mi o to, że lepiej jest skromniej, ale z kimś kto kocha
                > (miłość dzieci jest przecież nieporównywalna z niczym) niz bogato i
                samotnie...

                Typowa argumentacja.

                Tak jakby dostatniejsze zycie wykluczalo i milosc, i szczescie.
                IMO trzeba sobie kalkulowac tak, by i miec fajna rodzine i kasy
                wystarczajaco.Wowczas jest spokojniej, ciekawiej, po prostu normalniej.

          • anik801 2razy_mama! 09.05.07, 22:59
            Nie mam cukierka,ale też jest fajnie bo mam papierek(tak to
            przedstawiasz).Można mieć i miłość i metry.Można nie mieć ani miłości,ani
            metrów.Więc nie pisz tak,jakby ten kto ma metry nie miał już nic poza tym.Ja
            też mam miłość dziecka i mąż też mnie kocha,pomimo tych metrówwinkPo co jakieś
            skrajne przykłady?Pewnie,że są osoby żyjące za 600zł w 8 osób w 2
            pomieszczeniach i też na swój sposób są szczęsliwe.I oczywiście,że miłość jest
            najważniejsza,ale jak to mawia babcia mego męża"Miłość bez pieniędzy,to droga
            do nędzy".
            • 2razy_mama Re: anik801 09.05.07, 23:09
              Ależ ja mam cukierka! Może mógłby być większy, ale cieszę się z takiego jaki
              mam. A niektóre z Was piszą, że z takim cukierkiem to by się zapłakały i spać po
              nocy nie mogły... I po prostu pytam, czy są takie co mają tak jak ja i nie
              płaczą...
              • anik801 Re: anik801 09.05.07, 23:17
                No na pewno są.Świat jest pełen ludziwinkZnajdą się więc i płaczące i nie.Ale po
                co Ci to?Czego szukasz?Akceptacji,potwierdzenia,że masz fajnie,czy może wręcz
                odwrotnie?Jeśli jesteś szczęśliwa to ok,ale nie wmawiaj światu,że żyjesz w raju
                na ziemi-bo ten raj to dla każdego coś inngo!
      • bea116 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 23:02
        To chyba nie jest tak do końca kwestia ilości metrów... Ja ostatnio widziałam projekt mieszkania (nie domu) "wygodnego" dla rodziny 2 + 2 - jedyne 161 m, he,he... kuchnia z jadalnią miały np. 42 m. To chyba zależy jednak w dużej mierze od nastawienia i tego ile tych dzieci chce się naprawdę faktycznie mieć..
      • komyszka Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 14:57
        80 m2 to twywm zdaniem mało aby pomiescic dwoje dzieci.....no, chyba ze balkon
        kuchnia i łazienka zajmują połowe tego metrazu. albo liczba dorosłych członków
        rodziny przekracza 2 sztuki.przesadzasz. z pewnościa nie grubo- ale przesadzasz.
        • lola211 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 15:34
          To zalezy.Jak sie mieszka np. w kamienicy to te 80 m wystarczy na 2 pokoje.Jak
          tu swobodnie 2 dzieci pomiescic? Srednio.
    • agamama123 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:38
      Hmmmm...mamy 60 metrów (3 pokoje) i 3 dzieci... Nie jest nam ciasno. Jest nam
      dobrze. zdaje sobie sprawę, że w wiekszym mieszkaniu tez byłoby nam dobrze ale
      nie zmienia to faktu, że teraz mieścimy sie spokojnie, dzieci maja swoje pokoje,
      my mamy miejsce dla siebie.
      • anetuchap Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:53
        Salon,pokój dla każdego dziecka,sypialnia rodziców,to jest minimum?
        Ja myślę,że to jest juz dość wysoki standard.
        Ja mam 2 pokoje i 2 dzieci i mi nie jest ciasno,naprawdę.
        Jedynym problemem są rzeczy,których nie mam gdzie chować,bo nie mam
        możliwości mieć tyle szaf. Fakt,że mojemu małżonkowi jest ciasno,ale on ma 195cm
        wzrostu i zgrabnościa dorównuje słoniowi w składzie porcelany.
        Już niedługo będziemy adoptować strych nad nami i zrobimy tam dodatkowe dwa
        pokoje,czyli sypialnię dla nas i pokój dla dziewczynek.
        I to,że na razie będą miały jeden pokój,to nasza świadoma decyzja,bo mogłyby
        mieć odzielnie. Starsza córcia (6 lat)juz od dawna mówi,że ona absolutnie nie
        chce mieć pokoju sama,tylko z siostrą. Ja uważam,że to zbliża rodzeństwo,
        bo gdy każdy ma oddzielny pokój,to się tam zamyka i izoluje.
        Oczywiście,gdy dziewczynki "dojrzeją" rozdzielimy je,o ile będą chciały.
        Na razie nie chcę mieć 3 dziecka choć finansowo i lokalowo będę mieć dobre
        warunki. Nawt gdybym miała 200m2 dom tez bym nie chciała.
        • anik801 anetuchap 09.05.07, 23:07
          Musicie bardzo kochać ten strych,że postanowiliście go adoptowaćwink
          • anetuchap Re: anetuchap 10.05.07, 00:07
            No,bardzo kochamy ten strych i juz od kilku lat się przymierzamy,
            aby go adAptować. Wstyd mi za ten błąd.
            • anik801 Re: anetuchap 10.05.07, 00:39
              My się też przymierzamy do adaptacji góry,ale na razie to "adopcja serca"wink
      • anik801 agamama! 09.05.07, 23:04
        Powiedz mi proszę-jakim cudem Twoje dzieci mają swoje pokoje i Wy macie miejsce
        dla siebie,skoro macie tylko 3pokoje?Każde dziecko ma swój pokój,a Wy na
        balkonie?
        Czy może jakieś dziecko ma "pokój"na balkonie(o ile macie balkon).A w większym
        mieszkaniu nie też byłoby Wam dobrze,ale byłoby bardzo dobrzesmile
        • agamama123 Re: agamama! 10.05.07, 15:48
          Proszę bardzo:
          Najstarszy syn (siedmiolatek) ma swój pokój. Młodsi (4,5 roku i 2latek) mają
          wspólny pokój i źle im nie jestsmile My zajmujemy trzeci pokój - tak cięzko to
          wydedukować?
          Mieszkalismy kiedyś w 36metrowej kawalerce - we czworo. I dawalismy radęsmile fakt,
          dzieci były malutkie wiec to inna sprawa. teraz nie jest nam źle i jesteśmy
          bardzo zadowoleni z tego co mamy. czy to takie dziwne??? Staralismy się tak
          przemyslec wnetrza aby mieszkanie nie było ciasne i zagracone. I udało się.
          • anik801 Re: agamama! 10.05.07, 18:07
            Ciężko,bo napisałaś "dzieci mają swoje pokoje" a wychodzi na to,że swój pokój
            to ma tyklko jedno dziecko.
            • agamama123 Re: agamama! 11.05.07, 10:51
              Tak, napisałam "swoje pokoje" a nie "KAŻDE dziecko ma swój pokój"...
    • mathiola Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:41
      Jeśli cokolwiek powstrzymywałoby mnie przed decyzją o kolejnym dziecku to chyba
      brak powierzchni mieszkaniowej. My teraz mieszkamy na prawie 60 m, 3-pokoje, a
      przeprowadziliśmy się doń z kawalerki. Wiem jak smakuje życie z dzieckiem w
      ciasnym mieszkanku, dla mnie nie było miło i przytulnie, tylko horrorowato,
      ciasno, duszno, wegetacyjnie i bałaganiarsko. Po przeprowadzce do 3 pokoi
      poczułam jak nabieram znowu chęci do życia!
      A potem urodziły nam się bliźniaki... i znowu zrobiło się za ciasno, nie tak
      jak w kawalerce, ale jednak jest kłopot. Póki niemowlęta, śpią z nami w
      sypialni, synek starszy ma swój pokój w którym do woli może bałaganić,
      największy pokój pełni rolę salonu i wiem jedno: JUŻ NIGDY NIE BĘDĘ SPAŁA NA
      ROZKŁADANEJ SOFIE! Jedyne wyjście z sytuacji - większe lokum. I co zrobimy z
      maluchami jak podrosną?? Musimy budować dom, mam nadzieję że się uda. Inaczej
      nie widzę.
      • lena99 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:56
        mathiola napisała:

        > Musimy budować dom, mam nadzieję że się uda. Inaczej
        > nie widzę.

        Tylko duży zbudujcie smile)).
        Ja najpierw długo w ogóle nie chciałam mieć dzieci, później po pierwszym
        porodzie mówiłam, że nigdy więcej, po paru latach jednak zapragnęłam drugiego i
        to miał być KONIEC. Definitywny koniec. A teraz marzy mi się trzecie (a nawet
        czwarte tak po cichusmile). I co ja mam zrobić jak dom za mały?. Radzę więc dodać
        ze 2 pokoje, bo nigdy nie wiadomo....big_grin.

        • mathiola Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 22:59
          Radzę więc dodać
          > ze 2 pokoje, bo nigdy nie wiadomo....big_grin.

          Nie strasz kobieto smile)
          • lena99 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 23:06
            tam zaraz straszę...... tak tylko piszę sobie...........na wszelki wypadek ....
            żebyś później problemu metrażowego nie miała smile Tak z dobroci serca radzę smile))
    • dorianne.gray 2razy_mamo 09.05.07, 22:50
      Założyłaś ten wątek po to, żeby się licytować na wartości?
      Fajnie, że jesteś szczęśliwa ze swoją rodziną na swoim metrażu i przy swoich
      zarobkach - gratuluję.
      Ja jestem szczęśliwa ze swoją rodziną na swoim metrażu i przy swoich zarobkach.
      Jeśli zdecyduję się powiększyć rodzinę, zdecyduję się też na powiększenie
      metrażu. Stać mnie na to. I nie Tobie to oceniać, tak jak nie Tobie oceniać
      wartości, jakimi się w życiu kieruję ani co jest dla mnie ważniejsze: miłość
      czy pieniądze.
      • 2razy_mama Re: dorianne.gray 09.05.07, 23:02
        Założyłam ten wątek bo to właśnie mnie oceniono (wyceniono), na innym (gdzie
        nieopatrznie napisałam jak to jest u mnie) i chciałam się dowiedzieć czy
        rzeczywiście więcej z Was uważa moją sytuacje za złą... Ot, tak z ciekawości!
        Jakbyś przeczytała całość to może byś zajarzyła o co mi chodziło.
        Pozdrawiam i życzę powodzenia! I żeby pieniądze (mimo ich wielkiej mocy) nie
        przesłoniły Ci innych wartości ważnych w życiu smile
        • dorianne.gray Moja droga 09.05.07, 23:10
          Przeczytałam całość i widzę, że ten wątek dąży nieuchronnie do tego, aby uznać
          te, co mają więcej, za niedobre albo nieszczęśliwe.

          Ja niczego złego nie robię i nie mam zamiaru wstydzić się tego, że stać mnie na
          więcej niż Ciebie. Mimo że pozwalasz sobie, nie wiedzieć czemu, na takie uwagi,
          jak ta na końcu Twojego postu.
          • ada9611 Re: Moja droga 09.05.07, 23:18
            Ja sie ciesze z tego co mam ,zdrowe dzieci,,krta szczescia zawsze sie moze
            odwrocic,moje dzieci maja sypialnie u gory i tak siedza na dole w goscinnym,a
            ida spac tylko do sypialni,a za 10 lat to syn sie wyprowadzi na studia[mam taka
            nadzieje]corka bedzie uwazala mame za dewotke i co zrobie z sypailaniami?
            • anik801 ada9611 09.05.07, 23:21
              Świetne podejście.Muszę chyba przenieść się do kawalerki,bo kto potem te
              wszystkie pokoje posprząta?No przestań!
          • lola211 Re: Moja droga 10.05.07, 13:28
            To jest wrecz norma tu na forumsmile.Albo szczescie albo kasa.Jak ktos dobrze stoi
            to jest materialistasmile.Jak w ramach rozsadku powstrzymuje sie przed
            powiekszaniem rodziny to jest wygodnicki egoista.

            Czytalam juz wiele watkow nt. kwestii finansowej i doszlam do wniosku, ze spora
            rzesza mam ma po prostu bardzo male wymagania i tylko dlatego uwazaja swoja
            sytuacje za naprawde dobra i w dodatku polecaja taki model innym jako optymalny.
            A moze po prostu to tylko forumowa kreacja, a tak naprawde źle im z wiecznym
            liczeniem pieniedzy na podstawowe wydatki.A moze faktycznie- zadowalaja sie
            minimum i to im wystarcza.





        • anik801 2razy_mama! 09.05.07, 23:15
          Z Twoich postów przebija chęć udowodnienia,że jak ktoś ma pieniądze to jest:
          bez miłości,osamotniony,że nie widzi nic poza kasą,jest zimny jak lód itd. Nie
          wiem,czy w ten sposób próbujesz się dowartościować?Znam ludzi o bardzo dobrym
          statusie materialnym-są dobrymi rodzicami,tworzą fajne pary,są serdeczni i mili.
          Ja ich szanuję,bo doszli do tego co mają swoją ciężką pracą.Nie ukradli
          Tobie,ani Ciebie nie zranili.Więc o co chodzi?Bo znam też wielu ludzi biednych,
          którzy jakoś tyle szczęscia co Ty nie mają.Ważne wartości w życiu mogą
          przesłonić różne rzeczy i sprawy,niekoniecznie muszą to być pieniądze.
          • mamamonika Re: 2razy_mama! 10.05.07, 14:33
            Stereotypy panie wink
            Blondynki sa goopie, "bogaci" nieszczęśliwi i bezdzietni a rudzi złośliwi.
    • fajka7 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 23:14
      Luksusowo to dla mnie jest miec 5-gwiazdkowy apartament na Bali albo chociaz
      Teneryfie. A jesli chodzi o mieszkanie, to z moich ustalen wynika, ze dla 4
      osob potrzebuje min. 6 pokoi, 2 lazienki i podwojny garaz. I wtedy osiagam nie
      luksus, tylko to, co w moim przekonaniu jest norma przestrzeni dla czlowieka.
      W tej chwili tak nie mam, ale to nie zmienia faktu, ze warunki ponizej
      wymienionych mnie nie satysfakcjonuja i przy najblizszej okazji do zmiany
      skorzystam z niej.
      Nie tak dawno temu mieszkalismy w 3 osoby na 49m i nikt mnie nie przekona, ze
      to bylo w sam raz, a dochod mielismy wiekszy niz 3,5 tys. i to znacznie.
      Jesli jest Ci dobrze, to sie ciesze, ale zwroc uwage, ze potrzeby sa rozne i
      nie kazdego musi zadowalac, to co Ciebie.
      • ada9611 anik 09.05.07, 23:25
        to o studiach i dewotce to bylo z przymruzeniem oka,
        • fajka7 Re: anik 09.05.07, 23:26
          W 1 zrobisz wielka garderobe, a w drugiej pokoj rekreacyjny. Moze tez byc
          biblioteka jesli lubisz czytac.
        • anik801 ada9611 09.05.07, 23:32
          No ja myślę,że z przymrużeniemwink
    • janka007 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 23:27
      Ja mam 56 metrów i jedno dziecko, a na drugie się nie zdecyduję bo nam będzie
      za ciasno. Różnica wieku między dziećmi byłaby taka, ze nie mogą mieszkać w
      jednym pokoju.
    • agata00123 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 23:46
      ten watek tez mnie troszke zdziwil bo my mamy 46m i okolo 1400 na miesiac, jedo dziecko i psa.i w sumie nam na codzien nie brakuje. no ale to kwestia przyzwyczajenia i charakteru. sa rozni ludzie i rozne potrzeby...
      • gizmaaa Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 23:53
        38 m kwadratowych, dwoje dzieci, zarobki nasze wspolne to 2800, splacam
        mieszkanie, jestem szczesliwa i niczego naprawde mi nie brakuje!
        • fajka7 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 09.05.07, 23:59
          "...i niczego naprawde mi nie brakuje!"

          nie obraz sie, ale nie wierze smile
          nie bedzie Ci przykro jesli dzieci nie pojada z cala klasa na wycieczke do
          disneylandu, bo nie bedzie Was stac?
          a gdybys potrzebowala intensywniejszej opieki stomatologicznej co z czasem
          staje sie nieuchronne?
          • abi3 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 00:11
            To już od razu lepiej pomierzyć i czekać....
            Bo niestety dla wielu wycieczka do Disneylandu pozostanie tylko marzeniem.
            Chyba,że w naszym kraju coś się zmieni, w pozytywnym słowa tego znaczeniu.
            Dobrze, że kogoś stać, innych niestety nie.
            I dziecko nie musi być nieszczęśliwe tylko z tego powodu, że na ową wycieczkę
            nie pojechało,
          • louisse13 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 00:58
            niesamowite. byloby mi przykro, gdybym wychowala dziecko, ktoremu jest przykro,
            ze nie pojechalo na wycieczke do Disneylandu. Bo to by oznaczalo, ze dla mojego
            dziecka glowna wartoscia sa pieniadze, czyli totalna porazka wychowawcza. A
            swoja droga zbyt duzo widzialam juz samotnych i nieszczesliwych dzieci rodzicow,
            ktorym zapewniono przyslowiowe WSZYSTKO. Powiem jedno, ta filozofia sie nie
            sprawdza. Sama mam sporo tych metrow, ale nawet gdybym ich nie miala i tak
            chcialabym miec duzo dzieci, bo to jedyna sprawa dla ktorej warto zyc,
            oczywiscie z mojego czysto subiektywnego punktu widzenia. Acha i mam jedno
            dziecko, z aspiracjami na szescioro smile
            • sir.vimes Życie w komórce na szczotki 10.05.07, 11:30
              "niesamowite. byloby mi przykro, gdybym wychowala dziecko, ktoremu jest przykro,
              ze nie pojechalo na wycieczke do Disneylandu. Bo to by oznaczalo, ze dla mojego
              dziecka glowna wartoscia sa pieniadze, czyli totalna porazka wychowawcza."

              Wycieczka - to nie tylko wydatek finansowy. To możliwość zobaczenia czegoś
              nowego, spędzenia czasu z kolegami. Dziecko, które nie jedzie na wycieczkę
              szkolną traci bardzo wiele - wspólną przygodę, wspomnienia, wspólne tematy.

              Kontakt ze sztuką , kulturą (także popularną) wiąże się z wydatkami. To, że ktoś
              pragnie iść do teatru czy na koncert - nie znaczy, że jest zafiksowany na
              pieniądzach, PRAWDA? Tak samo dzieciak , który chce zobaczyć Disneyland.

              Dziecko nie powinno żyć bez żadnych bodźców, przeżyć, zmian , nowych sytuacji.
              Równie dobrze można by zamieszkać w komórce i cieszyć się, bo tanio.

              • anik801 sir.vimes 10.05.07, 11:46
                I tu się zgadzam z Tobą w 100%.To naturaln,że dzieci pragną poznawać świat,
                przeżywać przygody,mieć coś fajnego.Nie można nazwać takiego dziecka egoistą i
                materialistą.Mnie rodzice wysyłali na obozy narciarskie,obozy w
                siodle,wycieczki zagraniczne(mimo,że nie jestem jedynaczką).Chcieli żebym coś
                dzięki temu zyskała.I do dziś wspominam te obozy,bo były super!To oczywiste,że
                dziecku będzie przykro jeśli wszyscy jadą na wycieczkę a ono zostaje!
              • louisse13 Re: Życie w komórce na szczotki 10.05.07, 13:31
                jest rzecza oczywista i bezdyskusyjna, ze stymulacja intelektualna, kontakt ze
                sztuka itd, to rzecz ogromnej wagi, ja akurat do takowej nie zaliczam wycieczki
                do Disneylandu, ale to bez znaczenia. Z obserwacji jednak wiem, ze po pierwsze,
                liczba rodzenstwa na okreslonym metrazu ma na to akurat niewielki wplyw.
                Faktycznie, wolalabym wychowac synka na osobe empatyczna, ktora jest w stanie
                nawiazywa fajne relacje l ludzmi, niz na kogos, kto cierpi z powodu braku nowych
                super butow, bo inni je maja a on nie moze. Co z tego? Nie uwazam, ze szczesliwe
                dziexko, to dziecko, ktore ma zaspokojone absolutnie wszystkie potrzeby
                materialne. Nawet gdybym byla w stanie to zrobic, nie kupowalabym mu
                wszystkiego, w celu lepszego upozycjonowania go w grupie rowiesniczej, bo
                wolalabym, zeby jego poczucie wlasnej wartosci wynikalo z jego wnetrza. No ale
                to tylko moja opinia. A jak duzo mozna dziecku pokazac i nauczyc malym kosztem
                finansowym, wiem bardzo dobrze, mam wprawe smile
            • anik801 louisse13 10.05.07, 11:51
              Porażką wychowawczą,to jest wymagać od takiego dziecka by mu przykro nie było!
              Cała klasa jedzie,ono zostaje a Ty wymagasz żeby z uśmiechem powiedziało"mamo
              cieszę się,że zostaję"No sorry,ale to Ty jesteś egoistką.I to,że dziecko chce
              gdzieś pojechać nie oznacza,że jest materialistą.Zamkinij swoje dziecko w 4
              ścianach-na pewno wyrośnie na prawego człowiekawink
            • monia145 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 14:29
              louisse13 napisała:

              > niesamowite. byloby mi przykro, gdybym wychowala dziecko, ktoremu jest
              przykro,
              > ze nie pojechalo na wycieczke do Disneylandu. Bo to by oznaczalo, ze dla
              mojeg
              > o
              > dziecka glowna wartoscia sa pieniadze, czyli totalna porazka wychowawcza.


              Błędne rozumowanie.
              Przekładasz wycieczkę do Disneylandu na pieniądze - typowo ja dorośli.
              Natomiast Twój syn czułby przykrość, nie dlatego, że najwazniejszy byłby dla
              niego wymiar materialny tej wyprawy, ale dlatego, że wykluczony zostałby z
              grupy, a to dla dzieciaka o wiele ważniejsze-bycie w grupie, robienie tego co
              inni,integracja z rówiesnikami. W takich chwilach dziecko raczej nie myśli o
              wielkich walorach edukacyjnych takich wojaży. A przymusowe odizolowanie będzie
              traktował w kategorii kary i odstawania od grupy.
      • anik801 agata00123 09.05.07, 23:55
        No i ok.Nie brakuje Wam na podstawowe potrzeby,żyjecie i jesteście zapewne
        rodziną jakich wiele.Tylko,że Ty nie starasz się wmówić,jak to masz cudownie,a
        inni którzy mają więcej to tak naprawdę mają źle(bo ich nikt nie kocha i takie
        tam).Najbardziej rozwalają mnie teksty"mam małe mieszkanko i mało pieniędzy,ale
        za to mam dzieci,męża,psa,kota i kanarka którzy mnie kochają,a ja kocham ich"
        • triss_merigold6 Re: agata00123 10.05.07, 00:04
          Bo w dużym mieszkaniu i przy wyższej pensji dzieci z automatu przestają kochac,
          kanarek zdycha a mąż ogląda porno nocami.wink
          • anik801 triss! 10.05.07, 00:30
            Ale przynajmniej jest miejsce na akwariumwink
          • mamamonika Re: agata00123 10.05.07, 13:45
            Coś w tym jessst - nam uciekł kot wink)
            Ale wrócił wink)
        • gizmaaa Re: agata00123 10.05.07, 00:07
          och te kłótnie na forum wink
          ja tak zauważyłam po sobie, że masz np. to minimum to dostosowujesz swoje życie
          do tej kwoty, masz więcej, więcej wydajesz...
          tak samo jest z mieszkaniem czy domem, mały metraż mniejszy czynsz, a
          utrzymanie większej powierzchni metrażowej więcej kosztuje.
          Morał: każdy wie na co go stać i na co sobie może pozwolić...
          każdy decyduje sam o sobie, nawet jeśli w grę wchodzi pojawienie się następnego
          dziecka. Ja mam dwójkę i mówię że nie chcę następnego, ale jak mi życie spłata
          figla to też będę je kochać! Takie życie...
          • anik801 gizmaaa! 10.05.07, 00:36
            Do kłotni to jeszcze dalekowinkWszystko ok.Tylko nie wiem nadal co chciała
            uzyskać autorka wątku zakładając go?Poparcie,że ma świetnie,czy krytykę?Mam ile
            mam i nie pytam"kochane dziewczyny,jak myślicie czy tyle mi wystarczy?".Dla
            jednych to co mam będzie dużo,a dla innych mało.Tak już jest na świecie.Autorka
            wątku twierdzi,że jest jej dobrze,więc nie wiem o co jej chodzi?Jak mi jest
            dobrze to wiem o tym sama i nie szukam potwierdzenia u innych,a tym bardziej
            krytyki!A chyba była świadoma,że opinie będą różne.
            • marysienka44 Re: gizmaaa! 10.05.07, 00:48
              Wydaje mi się iż autorce wątku chodzi o to, że są dziewczyny które mają lepiej
              od niej i te dziewczyny (nie wszystkie, podkreślam) myślą, jak to ona ma ciężko
              i że i jak ona śmie być szczęśliwa.I że one by na jej miejscu spać po nocy nie
              mogły, bo to tak ciężka sytuacja .
              Sama autorka wątku chyba zaczeła się zastanawiać czy z nią aby wszytko ok, skoro
              jest szczęśliwa a nie powinna. I zadała pytanie czy są dziewczyny które mają
              podobną sytuacje mieszkaniowo-finansową, i też są szczęśliwe i się nie martwią.
              Chyba tylko o o tu chodzi, przynajmniej ja tak ją zrozumiałam.
              Zdziwiłam się tylko ze ktoś to odebrał jako atak, że jak któraś ma więcej
              finansowo-mieszkaniowo to jest nieszczęśliwa, a ta co ma skromniej to szczęśliwa.
              Ja w każdym razie tak nie myślę.
              I chyba autorka wątku przez niektóre została źle zrozumiana
              • lola211 Re: gizmaaa! 10.05.07, 13:57
                Czyli nie zrozumiala w takim razie, o co mi chodzilosmile.
              • 2razy_mama Re: Dzięki marysienko44!!! 11.05.07, 17:45
                Jesteś pierwszą osobą, która tak od początku do końca zrozumiała moje intencje i
                rozumowanie! Dokładnie o to mi chodziło jak zakładałam ten wątek!!!
            • gizmaaa Re: anik801 10.05.07, 00:53
              Też nie wiem co chciała uzyskać autorka wątku, dobrze ktoś tu napisał raz się
              jest na wozie, raz pod wozem...
              Wiesz kobiety są strasznie zawistne, może z jednej strony chciałaby tak jak
              niektórzy żyć na " lepszym" poziomie itp.
              Też kiedyś miałam więcej pieniążków, lepsze życie, ale zdrowie czasami nie
              dopisuje... i wtedy krach.... trzeba się pogodzić z tym co się ma. Kazdy żyje
              na takim standardzie na jaki go stać. Pozdrawiam
    • anetina Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 07:57
      ja ne napiszę, na jakim metrażu mieszkamy
      nie napiszę, jakie mamy dochody

      ale jesteśmy przeciętne rodziną
      i nie ma znaczenia metraż, jesli się kochamy

      i kwestia kolejnych lat, chcemy kolejne dzieci

      mieszkałam z rodzicami i siostrą w 24 metrowym mieszkaniu
      później mieszkałam na 60 metrach i każdy miał swój pokój i w dodatku był salon
      i jakoś wszyscy się mieścili

      a do autorki wątku
      bądź nadal szczęśliwa
      i najlepiej omiń czytanie postów
      • miruka Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 08:19
        ja mam maly metraz ale jak wymyje ten metraz na kolanach (bo tak najdokladniej)
        to jestem przez jakis czas zadowolona ze nie wiecej wink
        szczescie nie zalezy od metrazu, popatrzcie ile procent powierzchni Ziemi
        zajmuja morza i oceany, ludzkosc powinna zyc w depresji a tymczasem wciaz sie
        rozwija
    • lucerka Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 08:50
      2razy_mama napisała:

      To
      > naprawdę taka BIEDA??? Jakos tak tego nie odbieram, ale może ja nie wiem jak
      > mi źle i dlatego śpię spokojnie?!

      Jedni cierpia gdy nie moga kupic sobie kremu przeciwzmarszczkowego Diora i
      wyjechac na wakacje za granice, innym wystarczy mydlo z woda i wakacje w
      balkonii (czyt.: na wlasnym balkonie).


      To tlumaczy podzielone opinie na temat pesji wysokosci 5000 i trzeciego dziecka.
      • zuzia412 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 09:12
        Lucerka, właśnie miałam zamiar napisać dokładnie tak samo. To chyba dobra
        puenta do całej tej dyskusji.
    • tyssia Smiać mi sie chce jak czytam takie pierdoły! 10.05.07, 10:08
      jak ktos sie pyta czy starcza 5000zl na miesiąc itp itd! moj niemąż zarabia
      1200zł a ja nie pracuje, mieszkamy w domu rodzinnym ale jak narazie tesciowie
      płacą nam prąd, ale zyje mi sie całkiem ok
      • lola211 Re: Smiać mi sie chce jak czytam takie pierdoły! 10.05.07, 14:15
        No własnie smiac sie chce, jak sie czyta takie pierdoły, Tyssiusmile.
    • roza30 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 11:51
      Teraz masz małe dzieci i nie czujesz tak tej ciasnoty. za chwile dzieci bedą
      chciały mieć swoje pokoje, trochę prywatności, zaczną odwiedzać ich koledzy i
      co? Będzie ciasno i krepująco dla wszystkich - dla Was i dla dzieci. Wiem co
      mówię - pierwsze 24 lata życia spędziłam w 40 metrach w 4 osoby - czyli rodzice
      i dwoje dzieci. Wspominam to koszmarnie !!! Przez ciasnotę musiałam mieszkac z
      siostrą w maleńkim pokoju, praktycznie nikt mnie nie mógl odwiedzać. Jesli
      przyszedł ktoś do mojej siostry, to ja musiałam się wałęsac po pokoju rodziców
      (nawiasem mówiąc, służył jako wszystko - salon, sypialnia, pokoj telewizyjny i
      jadalnia w jednym wink)
      albo po dworze.... no zastanów się jak to bedzie wyglądało w przyszłości. Ja mam
      teraz uraz do cisnoty, juz bym tak nie wytrzymała.
      • anik801 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 12:03
        Ja też miałam ciasno.Mieszkałam z rodzicami i rodzeństwem w bloku(mieszkanie
        70m).Zawsze marzyłam o własnym pokoju.Swój pokój miałam dopiero gdzieś między
        16-17r.ż.Mała kuchnia,w której nie mogli usiąść wszyscy razem.Nikt mi nie
        powie,że to jest fajne.Potem mieszkałam z mężem w sporej kawalerce( duży pokój
        z wnęką,balkon,kuchnia,łazienka i hol)i było ok,ale tylko dlatego że nie
        mieliśmy dziecka.Póżniej dostaliśmy służbowe mieszkanie-duży pokój,kuchnia,
        łazienka i mały przedpokój.I też było ok,ale do czasu.Jak urodziła się córka
        zaczęło robić się ciasno.Nie wrócę już do "ciasnoty".Nigdy nie braliśmy pod
        uwagę kupna mieszkania w bloku.Zresztą mieliśmy okazję przenieść się teraz do
        mieszkania dość sporego i zrezygnowaliśmy.Właśnie dlatego,że teraz byłoby
        spore,ale jakby pojawiło się drugie dziecko znów zrobiłoby się ciasno.
    • mamamonika Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 11:59
      Moim zdaniem niczemu taki wątek nie służy. Co najwyżej można błotem od kogoś
      dostać, a po co...
    • zazazi Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 12:03
      Mieszkanie 78 m. Model rodziny 2+1. Po opłaceniu kredytu mieszkaniowego,
      rachunków i opiekunki żyjemy raczej skromnie. Mamy na 3 osoby do dyspozycji 4
      tys. miesięcznie.
    • melka_x Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 12:09
      Mamy ponad 90metrowe (ze skosami, po podłodze) 2poziomowe mieszkanie, 3 pokoje
      i jedno dziecko. Jak wszystko pójdzie dobrze, to niedługo przeprowadzimy sie do
      domu na dużej działce pod samym lasem. Dochody mamy wyższe niż 2razy_mama. I
      prawdopobnie nie będziemy mieć więcej dzieci z powodów medycznych. Z chęcia bym
      się zamieniła z 2razy_mamą na jej dochody, 2 pokojowe mieszkanie i dwójkę
      zdrowych dzieci. Ja nie mogę marzyć o drugim dziecku, a co dopiero o trójce,
      zazdroszczę dylematów.
      O ile nie brakuje na chleb, rachunki i inne podstawowe potrzeby uwierzcie są
      gorsze problemy niż 2pokojowe mieszkanie czy niskie - ale dające przeżyć bez
      nędzy - pensje. 2razy_mamo masz prawo być szczęśliwa, ja Ci tej dwójki
      zazdroszczę.
      • edytek1 Do melka x 10.05.07, 12:32
        Jak zwykle cenna uwaga... Mam, mieszkanie 40m niedługo zamienię je na 2 razy
        większe za nami prawie 4 lata starań o 2 pociechę...
        Mieszkanie, warunki finasowe zawsze mogą sie zmienić ( i w górę i w dół) a
        różnicy wieku miedzy dziećmi nie zmienimy nigdy.







        Karolinka jest już przedszkolakiem. smile
    • koza_w_rajtuzach Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 12:16
      My mamy w domku jakieś 80 metrów z czego ze 40 to wiatrołap, holl, kotłownia,
      więc samego mieszkania nie zostaje za dużo (garażu nie uwzględniam) wink).
      Po odjęciu wszelkich opłat zostaje nam jakieś 4 tys. i na naszą trzyosobową
      rodzinę jest to dużo. Stać nas na codzienne jedzeniowe wydatki, na przyjemności
      większe czy mniejsze, a resztę pieniędzy odkładamy na konto.
      Jak mała się urodziła to finansowo staliśmy gorzej (po odjęciu opłat zostawały
      nam jakieś 1200 zł). Nie mogliśmy sobie pozwolić na większe przyjemności, ale
      nie wspominam tych czasów jako tragicznych. Na utrzymanie siebie i jednego
      dziecka nam starczało.
    • lola211 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 12:21
      To moje slowa.Troche opacznie je zrozumialas, no ale taka specyfika forum.
      To
      > naprawdę taka BIEDA???

      Przeciez nie napisalam, ze takie zycie oznacza biede.

      Uwazam tylko , ze posiadanie mieszkania o takim metrazu przy 4 osobach plus
      dochody na takim poziomie oznaczaja dosc skromny zywot.I dlatego nie
      polecalabym innym, by ochoczo powiekszali swoje rodziny po to, by wlasnie na
      takim poziomie zyc.Dla mnie owe 5 tys. i 70 m to akurat na rodzine z dwojgiem
      dzieci, trzecie -nie.
      Kazdy ma inne potrzeby, dlatego tak sie roznimy w pogladach.
      Dla mnie dach nad glowa, zapelniona lodowka i ciuchy w szafie to za malo, by
      czuc sie dobrze.Musze miec jeszcze komfort w postaci oszczednosci, kasy ktora
      mozna zainwestowac, posiadania pieniedzy na nieprzewidziane wydatki, brak
      koniecznosci zaciagania pozyczek.Posiadanie 2 samochodow- bo sama tez chce z
      tego srodka lokomocji korzystac i 1 auto w rodzinie to za malo.
      Dobrze jest wowczas, gdy nie musze kombinowac skad wziac kase na wyjazdy, na
      kolonie, na rozne rozrywki.



      • gaskama Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 12:35
        Nic dodać, nic ująć! Pozwolę sobie podczepić się pod te kilka uwag!

        Gąskama
      • mama_misi3 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 13:24
        Ta sobie czytam i czytam...I tak sobie myślę. Moi rodzice wychowali mnie tak,
        że niczego mi nie brakowało (studia, nauka języków, wyjazdy w różne fajne i
        ciekawe miejsca w Polsce i nie tylko itd.). Teraz to samo albo i więcej chcę
        zapewnić swoim dzieciom (na razie mam jedno, ale chciałabym jeszcze w niedługiej
        przyszłości drugie).Chcę, żeby moje dzieci w przyszłości nie miały żadnych
        kompleksów, żeby czuły się swobodnie wśród rówieśników, zasmakowały ciekawych
        sportów, zwiedziły trochę świata.Do tego niestety potrzebne są przyzwoite
        zarobki (mieszkanie wcale nie musi być ogromne, ważne żeby każdy miał własny
        kąt).Myślę, że 3,5 tys. jako dochód dla 5-osobowej rodziny w takim przypadku, to
        wtedy niestety za mało, co wcale nie oznacza "biedy".Zależy właśnie jakie kto ma
        w życiu priorytety.
        • mama_misi3 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 13:43
          A, i jeszcze jedno,myślę, że uważanie 70-metrowego mieszkania za klitkę to
          jednak przesada. Dla mie to już w miarę przyzwoite warunki.A tym, dla których to
          tak bardzo mało, życzę trochę pokory. Super pracę zawsze można mimo wszystko
          stracić, dobry interes też nagle może zacząć iść trochę gorzej i wtedy może się
          okazać, że te 70 metrów to jednak całkiem sporo. Co nie oznacza, że z góry takie
          "czarne" scenariusze należy zakładać, ale jak wiemy życie płata różne figle.
          • mamamonika Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 13:49
            Życie niesie niespodzianki. Czasem namiot musi wystarczyć.
            Co nie znaczy, że trzeba się upierać, że jest on liksusowy i wygodny i wogóle ;-
            )
            Bez sensu takie dysusje, każdy ma swoje priorytety i tak zostanie nawet za
            milion takich wątków
    • kasia2721 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 12:48
      Tak sobie siedze i czytam to o czym piszecie i mysle ze każda z was ma poprostu
      inne zdanie na ten temat . W sumie to chyba jestescie zadowolone z tego co macie
      .Ja mam domek jednorodzinny,dwoje dzieci ,mąż zarabia 3500zł ja nie pracuje,w
      nocy śpie spokojnie a kwestja posiadania trzeciego dziecka nie wchodzi w gre bo
      moja ostatnia pociecha (lat prawie dwa) rozrabia za stu.Pozdrawiam cieplutko!!
    • g0sik Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 15:52
      Zależy co kto lubi i do czego jest przyzwyczajony. Dla mnie pokój dla każdego
      dziecka + salon i sypialnia dla rodziców to niezbędne minimum. Wychowałam się w
      dużym domu i lubię przestrzeń. Jeśli chodzi o kasę to jeśli 3-3,5 tys. zostaje
      po opłaceniu rachunków to jakoś można przeżyć jeśli nie to rewelacji nie ma…
      • zuzanna56 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 17:12
        5 tysięcy co miesiąc i mieszkanie 70m2
        nie uważam tego za luksus ale za normę
        przy 2 dzieci

        ale to moje zdanie
        każdy ma prawo mieć inne
    • laminja Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 17:27
      to co się ma to jedno, a to co się chce lub nie chce mieć to drugie... Decyzje
      dotyczące posiadania kolejnego dziecka podejmuje się w oparciu o wiele
      czynników. Dla nie dochody i metraż mieszkania byłyby bardzo ważne, ale
      rozumiem, że nie wszyscy są tak wygodniccy jak ja i za to ich podziwiam -
      całkiem serio! Ja mam taki charakter, że duża ilość ludzi na małej powierzchni -
      nawet najbliższych mi osób - doprowadziłaby mnie do szału. A koszty utrzymania
      dziecka wg mnie rosną wraz z jego dojrzewaniem, dlatego nie czując, że nasz
      status materialny będzie się poprawiał nie zdecydowałabym się na kolejne
      dziecko. Ale przy tym wszystkim gdybym zaszła w niezaplanowaną ciążę nie
      płakałabym z tego powodu smile
      • zuzanna56 Re: Cholera! Dziewczyny czy Wy naprawdę.... 10.05.07, 17:32
        laminja napisała:
        Ale przy tym wszystkim gdybym zaszła w niezaplanowaną ciążę nie
        > płakałabym z tego powodu smile

        Ja też. Po prostu starałabym sobie wszystko na nowo ułożyć.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka