Dodaj do ulubionych

Zyję jak w koszmarze...

20.06.07, 12:59
Mój mąż został oskarżony o molestowanie seksualne...
Mąż jest nauczycielem w gimnazjum. Pochodzi z rodziny o tradycjach
nauczycielskich i po ojcu jest wielkim społecznikiem, tzn. lubi
bezinteresownie pomagać innym. W ytm roku szkolnym miał przypadek uczennicy,
która wymarzyła sobie liceum o profilu przedmiotu, którego uczy mój mąż. Mąż
pomógł jej się przygotować do egzaminów, pomógł napisać i złożyć papiery.
Poprosił uczennicę, że jak będzie wiedziała czy się dostała żeby przyszła go
poinformować.
Dziecko wczoraj przyszło uradowane, że się dostało, że było 3 osoby na 1
miejsce. Mąż się bardzo ucieszył i pogratulował jej (jak się później okazało)
w niewłaściwy sposób: uścisnął i cmoknął w policzek... Zrobił to z radości-
sukces uczennicy był jego osobistym sukcesem, zrobił to spontanicznie. Nie
zauważył, żeby zrobił coś nietaktownego...
DZiecko przyszło do domu, ponoć roztrzęsione, jej mama przyszła ze skargą do
dyrektora. Mąż w trybie pilnym został wezwany do szkoły (było już popołudnie).
W gabinecie dyroktora mąż doznał szoku - dyrektor (w obecności rodzica) kazał
mężowi przyznać się do popełnienia czynu lubieżnego, powiedział że to było
molestowanie seksualne! (matka dziecka nic takiego nie mówiła, sama była chyba
zaskoczona i przerażona tą sytuacją). W następnej kolejności dyrektor
powiedział że musi zawiadomić prokuraturę i że mąż straci pracę, bo on
(dyrektor) nie będzie mu mógł już zaufać. Mąż oczywiście wyjaśniał, że nie
było jego intencją przestraszyć dziecka, ani tym bardziej gratulując jej
sukcesu w ten sposób nie zamierzał osiągać żadnej satysfakcji seksualnej!

Mąż jest zdruzgotany - oto on, wielki społeczniek, nauczyciel oddany swojej
pracy w 100 % został oskarżony o coś tak potwornego bez możliwości obrony.
Wysłałam go więc do adwokata - i prawnik uważa, że ten incydent nie
kawlifikuje się do molestowania seksualnego, ale że mąż dobrze zrobił, że
przeprosił za swoje zachowanie.

Dyrektor wieczorem zadzwonił prywatnie do męża przeprosić go(!) że się tak
zachował przy matce, ale on musi być zgodnie z prawem, ze uważa go za dobrego
nauczyciela i ze wierzy, że mąż nie zrobił tego w celach lubierznych... No i
jeszcze "doradzał" żeby mąż spotkał się na neutralnym gruncie u matki
uczennicy (w jej miejscu pracy) i próbował to załatwić polubownie. Wg mnie
jest to najgłupszy pomysł z możliwych, wydaje mi się, że dyrektor chce
pogrążyć mojego męża, nic mu nie pomaga, wręcz szkodzi swoimi wygłaszanymi sądami.

Mąż teraz wie, że zrobił źle, że w sosób niezaplanowany naruszył prywatność
tego dziecka. Tylko wiecie, co jest najgorsze? Już nie to, że mąż może stracić
pracę, tylko to, że teraz oboje booimy się o tę uczenicę. Nie wiemy w jakim
jest stanie psychicznym, no bo skoro tak mocno to przeżywa, to na pewno
potrzebna jest jej pomoc psychologiczna, której oczywiście dyrektor nie
zapewnił, bo zajmuje go złożenie doniesienia do prokuratury.

Jeżeli przeczytałyście to wszystko, to może macie jakieś rady jak przez to
przebrnąć? Pomóżcie...
Obserwuj wątek
    • mathiola Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:04
      Jezu. A to w Polsce było?
      • erudy Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:08
        mathiola napisała:

        > Jezu. A to w Polsce było?

        W Polsce... w naszym ukochanym kraju i rodzinnej miejscowości...
        • merlinka2 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:09
          ile tych korepetycji było i gdzie?
        • rita75 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 14:12
          To co w dzisiejszej szkole sie dzieje, ociera się o absurd.
          • poccnr Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 19:10
            rita75 napisała:

            > To co w dzisiejszej szkole sie dzieje, ociera się o absurd.


            a dziwisz się?
    • merlinka2 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:07
      Mąż się bardzo ucieszył i pogratulował jej (jak się później okazało)
      w niewłaściwy sposób: uścisnął i cmoknął w policzek - i tylko to zrobił?
    • agarem Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:07
      a czy moglabys napisac ile razy twoj maz udzielil tej dziewczynie korepetycji?
      ciekawi mnie to, ze taka nieprzyjemna sprawa sie zrobila. Nauczyciele sa nieraz
      zdani na takie dziwne sytuacje.Chore. Twoj maz musi nadal trzymac wysosko glowe.
      • erudy Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:15
        Mąż korepetycji nie udzielał nigdy swoim uczniom - były to konsultacje
        (oczywiście nieodpłatne)w ramach kółka przedmiotowego bądź też w czasie przerw,
        poprosił też studenta który był na praktyce zeby porozmawiał z uczennicą na
        temat egzaminów, itp.
        Raz jeden - w sposób formalny, za zgodą i radością rodziców- pojechał z
        uczennicą zawieźć papiery do szkoły (w pobliskiej miejscowości).
        A jeżeli chodzi o "molestowanie" to właśnie bylo uściśnięcie i cmok w policzek.
        Ja już nie wiem, czy to może my jesteśmy dziwni, czy też to co się dzieje jest
        chore... Teraz to już stanąc koło dziecka będzie strach, a co np. ze składaniem
        życzeń noworczocznych, bożonarodzeniowych i innych?
    • anna_geras Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:09
      To dlaczego dziecko przyszlo do domu roztrzesione? Moze cos wiecej jednak zrobil?
      • merlinka2 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:13
        anna_geras napisała:

        > To dlaczego dziecko przyszlo do domu roztrzesione? Moze cos wiecej jednak zrobi
        > l?
        i to moze prawda, każdy pedofil mowi że jest nie winny(nie pisze tu o Twoim meżu)
      • erudy Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:19
        anna_geras napisała:

        > To dlaczego dziecko przyszlo do domu roztrzesione? Moze cos wiecej jednak zrobi
        > l?

        No właśnie to też jest dziwne, bo po ich spotkaniu uczennica miała jeszcze dwie
        lekcje, spotykali się na korytarzu w czasie przerw, potem pod szkolą stała z
        koleżankami i radośnie powiedziała "dowidzenia". Mąz się niczego nie spodziewał...
      • agarem Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:21
        wszystko tak idzie w tym kierunku ze nauczyciele beda musieli bardzo uwazac. Na
        zachodzo ie Europy to juz jest norma, zadnych zblizen czy usciskow (no moze
        reki). To jest chore ale juz ludzie sie wielokrotnie spazyli. Nie chce zupelnie
        obwiniac twojego meza pewnie jest w porzadku ale po co on jechal z tym
        dzieckiem zawiezc papiery? (jej rodzice nie poruszaja sie czy co?) i faktycznie
        dlaczego nie wystarczyl telefon z informacja. Potem ludzie sobie dorabiaja
        reszte. Dlaczego ta dziewczynka byla roztrzesiona?
    • bri Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:12
      Byłaś przy tym jak jej gratulował?

      Dlaczego koniecznie miała do niego przyjść (do domu?), żeby mu zdać relację.
      Nie wystarczył telefon?
      • erudy Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:16
        bri napisała:

        > Byłaś przy tym jak jej gratulował?
        >
        > Dlaczego koniecznie miała do niego przyjść (do domu?), żeby mu zdać relację.
        > Nie wystarczył telefon?

        Uczennica przyszła do męż do klasy w czasie przerwy, drzwi były otwarte, ale
        świadków zdarzenia nie ma...
        • bri Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:19
          Jeśli świadków nie ma to nie wiesz co się tak naprawdę stało.
          • asia06 Re: Zyję jak w koszmarze... 21.06.07, 00:35
            Ale chrzanisz... każdy mąż kłamie, a każdy mężczyzna to pedofil.

            Ja tez wierzę swojemu mężowi, bo m. in. to jest podstawa małżenstwa.
      • sapalka1 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:18
        może nie musiała tylko chciała przyjść, pochwalić się..
        • erka235 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:23
          Dlaczego ta dziewczynka byla roztrzesiona?
          • erudy Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:26
            No tak napisałam - jej mama powiedziała ze dziecko bardzo to przeżywa. Mama
            doskonale rozumie intencje mojego męża - bo mama nie oskarżyła męża o
            molestowanie tylko dyrektor- matka wie, ze było to przejawem radości, ot zwykły
            odruch...
            • mamaemmy Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:30
              erudy napisała:

              > No tak napisałam - jej mama powiedziała ze dziecko bardzo to przeżywa.

              no to sprawa jasna.
              Miałam bardzo podobny przypadek w podstawówce-byłam zauroczona w swoim
              matematyku,też mną "wstrząsneło"jak mnie przytulił,kiedy odchodził ze szkoły.
              Do dzis sympatycznie go wspominam..smile
              Tylko u mnie to była dzika radosć,u niej może potem przerodziło się w
              histerie,kazdy ma przeciez inną wrazliwośc.
              Stawiam na to,ze dziewuszka jest zadurzona w Twoim mezu,i stąd ta reakcja.
            • asia06 Re: Zyję jak w koszmarze... 21.06.07, 00:37
              To po cholerę matka do dyrektora poszła...
        • mamaemmy Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:24
          chore jak cały nasz krajuncertain
          Ale ja myslę,ze spotkanie z matką tej dziewczyny na neutralnym gruncie to niezły
          pomysł.

          a ta panieneczka nie zakochana przypadkiem w Twoim mezu??Może dlatego tak
          zareagowała?Przystojny,mlody,miły?
          • lolinka2 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:28
            właśnie sobie myślę, że tak czasem bywa (też n-lem jestem), że zabujane w
            przystojnym nauczycielu dziewczynki robią różne dziwne rzeczy (nawet książka dla
            młodzieży jest z takim [anty]wzorcem) i może to dlatego że ten 'ukochany' Pan ją
            cmoknął tak ją poruszyło, a resztę ktoś po drodze dośpiewał, tudzież dziewuszka
            sprodukowała na osłodę po nieszczęśliwym zakochaniu....
    • sapalka1 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:24
      to że dziecko wróciło roztrzęsione może wynikać z etgo, ze 1. dziewuszka byla zakochana w nauczycielu, taki pocałunek gratulacyjny nia wstrząsnął, matka zauważyła dziecko powiedziało (może po dłuższym wyciąganiu z niej) 2. zła interpretacja zachowania nuczyciela, która mogłą być efektem zbyt dużego nacisku rodziców by trzymac sie od obcych z daleka (niebezpieczeństwo) 3. nauczyciel faktycznie posunął się za daleko, tzn dalej niż przyznaje
      Talk czy inaczej czy oskarżenia mają podstawę okaże się po spotlkaniu dziewczyny z psychologiem.
    • iwonag25 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:42
      Ja w liceum mialam wychowawcę i zawsze przy rozdawaniu świadectw, czy
      imieninach nauczyciela całowaliśmy się w policzek (nie tylko ja, inne
      dziewczyny również). NIgdy by mi nie przyszło do głowy że to może być
      molestowanie.
      Coś mi tu śmierdzi. Dziwna ta cała sytuacja. Mi się wydaje że to nie ta
      dziewczyna, ale jej matka namieszała. Może córka opowiedziała jej jak było w
      szkole(w dobrej wierze), a matka wyobraziła sobie nie wiadomo co.
      Trzymajcie się i nie dajcie się zwariować. Prawda na pewno wyjdzie na jaw.
      Daj znać jak się sprawy potoczą.
      Pozdrawiam
      • erudy Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:58
        Dzięki za słowa wsparcia...
        Dzwonił mąż - sprawa nadal nie wyjaśniona, bo mama uczennicy przyszła dzisiaj
        do dyrektora podpisać notatkę o złożeniu zażalenia (czy coś w tym rodzaju) ale
        dyrektor jeszcze tej notatki nie napisał i kazał jej przyjść jutro. Mężowi
        natomiast nadal "radzi" żeby pojechać i porozmawiac z matką. Ale mąż nie widzi w
        tym sensu - zamierza się bronić, przeprosił już za to co zrobił.
        Na koniec dodam, że mąż jest lubiamny przez uczniów, jest wymagający ale bardzo
        sprawiedliwy, co roku w ankietach przeprowadzonych na uczniach zbiera same
        pochwały i jest w czołówce lubianych nauczycieli. Do tego jest młody (7 lat
        pracy), partnersko traktuje uczniów i na pewno może imponować młodzieży. Nie
        wiem, ze co nas to spotyka...
        • joanna35 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 14:21
          Ostatnią rzeczą jaką radziłabym komukolwiek w takiej sytuacji to spotykanie się
          na gruncie prywatnym , bo w tym chorym kraju od razu będzie to przedstawione
          jako nachodzenie ofiary w celu nakłonienia do odwołania "zeznań", a jeżeli
          podczas tego spotkania będą tylko we trójkę to nie wiadomo o co jeszcze będą
          gotowe człowieka oskarżyć. Człowiek jest niewinny tak długo jak długo nie
          udowodni mu sie winy, a zwyczajne uściśniecie i gratulacyjny "cmok" w
          policzek , jak dla mnie nie wyczerpuje znamion molestowania seksualnego. Na
          miejscu męża nie robiłaby sama dalej nic, poczekałabym na rozwój wypadków.
          Pozdrawiam
      • moleslaw Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 14:02
        Nie rozumiem,skoro matka tej dziewczynki rozumie intencje Twojego męża i nie
        widzi w tym nic złego,po kiego szła z tym do dyrektora?Co innego jeśli
        dziewczynka powiedziała jej coś więcej,wtedy jednak miałaby pretensje do Twojego
        męża.
        Powtarzam pytanie,po co kochany Pan nauczyciel zawoził uczennicę z tymi
        papierami,to nie jest powszechne zachowanie wśród nauczycieli,ja będąc matką tej
        dziewczynki nigdy bym się na coś takiego nie zgodziła.W takich sprawach pomagają
        rodzice.Był tam z tymi papierami ktoś jeszcze?Bo jak nie to znowu nie ma na nic
        świadków.
        Ja nie osądzam twojego męża ale w tej sytuacji musisz liczyć się z tym że
        będzie się musiał spowiadać z każdej minuty spędzonej z tą dziewczynką.
        • erudy Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 14:16
          moleslaw napisała:

          > Powtarzam pytanie,po co kochany Pan nauczyciel zawoził uczennicę z tymi
          > papierami,to nie jest powszechne zachowanie wśród nauczycieli,ja będąc matką te
          > j
          > dziewczynki nigdy bym się na coś takiego nie zgodziła.W takich sprawach pomagaj
          > ą
          > rodzice.Był tam z tymi papierami ktoś jeszcze?Bo jak nie to znowu nie ma na nic
          > świadków.
          > Ja nie osądzam twojego męża ale w tej sytuacji musisz liczyć się z tym że
          > będzie się musiał spowiadać z każdej minuty spędzonej z tą dziewczynką.

          Dziewczynka przyszła do mojego męża i powiedziała, że nie wie czy złoży podanie
          bo nie ma tam z kim pojechać (no a termin gonił). Mąż zaproponował swoją pomoc
          skoro rodzice nie byli w stanie z nią pojechać (pracowali w tym czasie). Mąż
          pojechał, ale wcześniej skontaktował się z matką, powiedział, że dziewczynka go
          o to poprosiła, że on pojedzie jeżeli matka się zgadza. Mało tego - ustalił z
          matką gdzie ma dziecko odstawić po powrocie. Matka kilka dni później serdecznie
          za tę pomoc dziękowała, mąż jej powiedział, że nie trzeba dziękować, bo zrobił
          by to dla każdego dziecka które potrzebowałoby pomocy i że zrobił to
          bezinteresownie i trzyma kciuki, żeby się dostała.
    • erka235 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:54
      No tak wszystko sie wyjaśni po rozmowie dziewczynki z psychologiem.Jak mąż nie
      winny to nie masz czym sie martwić.
      • erudy Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 14:00
        erka235 napisała:

        > No tak wszystko sie wyjaśni po rozmowie dziewczynki z psychologiem.Jak mąż nie
        > winny to nie masz czym sie martwić.

        Ale nie wiemy kiedy to nastąpi - na razie nikt nie kwapi się, żeby zapewnić
        dziecku opiekę psychologa, a wydaje mi się, że to jest obowiązek dyrektora?
        • erka235 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 14:02
          Nie dyrektor tylko prokurator zapewni dziecku psycholga.
        • erudy Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 14:10
          Jeszcze chciałam wyjaśnić - bo dopytałam męża - matka dziecka powiedziała, że
          jest "między młotem a kowadłem", bo rozumie intencje męża, ale też widzi, jak
          dziecko to przeżywa i że ona zrobi to, co będzie chciałą córka, czyli jeżeli
          dziecko uzna, że stała się jej krzywda, to ona (mama) wniesie skargę i
          zawiadomienie do porkutratury. No ale dzisiaj jest już drugi dzień i nadal nie
          wiadomo, co się wydarzy. Podejrzewam, że matka raczej się nie wycofa z
          oskarżenia, bo byłoby jej głupio ze zrobiła tyle zamieszania, tylko jest
          pytanie, jak daleko będą chciały tę sprawę pociągnąć?
          W złości powiedziałam mężowi, że może te uczennica liczy na to , że nas skłóci i
          ze się z nim rozwiodę... Już normalnie dostaję kręćka...
          Z drugiej strony pewnie wolałabym żeby sprawa została wyjaśniona przez
          prokuraturę, bo tak czy tak smród po sprawie pozostanie, a ja wolałabym załatwić
          to do końca. No bo załóżmy, że jest tak jak kilka z Was sugerowało, że
          dziewczyna jest zabujana, to z miłości może rózne rzeczy opowiadać, albo jeszcze
          (nie daj Boże) za kilka miesięcy wymyśli, że po tym całym zdarzeniu jest z nim w
          ciąży... Już mnie fantazja ponosi wiec kończę żeby bzdetów nie pisać...
    • weronikarb Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 13:57
      Hmm a mi sie rzuca w oczy jedno: dyrektor boi sie Twojego męza, czy on zagraża
      jego stanowisku???
      Cos mi sie wydaje ze mlody, energiczny, pelen zapalu i lubiany przez uczni
      nauczyciel to ciern w oku dyrektora, albo wrog do stolka.

      Przeciez wyraznie widac, ze matka corki nie miala na mysli molestowanaia, corka
      zakochana w nauczycielu idzie w jego slady, wraca do domu podekscytowana
      cmoknieciem, matka nie abrdzo moze sie w tym rozeznac idzie do dyrektora sie
      dowiedziec moze czy cos na temat sprawy niewie (byc moze przez mysl jej
      przelecial romans uczennica-nauczyciel)

      A dyrektor zlapal swietny argument na pozbycie sie niewygodnego nauczyciela smile

      Chyba za duzo kryminałów czytam smile
    • edycia_s Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 14:01
      Jak dla mnie tu ewidentnie dyrektor cos przekombinowal. Filmow sie naogladal czy
      co?.
      Mysle ze warto obejsc dyrka i pogadac tylko z matka i ew. dziewczynka na
      neutralnym gruncie.
      • chipsi Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 14:05
        edycia_s napisała:

        > Mysle ze warto obejsc dyrka i pogadac tylko z matka i ew. dziewczynka na
        > neutralnym gruncie.

        Tylko koniecznie przy świadkach!
        • edycia_s Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 14:12
          Tylko kogo za swiadka?
          Dyrka? smile
          Dobry bylby prawnik, policjant, tylko nie tak latwo o takiego swiadka.
          Moze inny nauczyciel? Czy nauczyciele w szkole maja jakiegos szefa, procz
          dyrektora szkoly?
    • gorgolka a moze spróbować od innej strony 20.06.07, 14:54

      Moze to mąż powinien porozmawiać właśnie z prokuratorem.
      Prokurator zapewni rozmowe z psychologiem, a pani mamie i córce uświadomi, że
      fałszywe oskarżenie o molestowanie też jest karalne, szcxególnie publiczne (w
      obecności dyrektora)
      przecież molestowaniem nie jest każde przytulenie ale tylko takie które ma
      podtekst seksualny, to że panienka jest nadwrazliwa nie świadczy o seksualnej
      czynności męża
      prokurator z pewnością to wyjaśni mamie i córce i mężowi
      może lepiej tak, bo przynajmniej sprawa sie wyjaśni do końca a nie będa na mężu
      jakieś niedopowiedzenia ciążyć
      • erudy do gorgolki 20.06.07, 15:33
        gorgolka - dzięki za dobrą radę, to jest jakiś pomysł, żeby udowodnić swoją
        niewinność i wyjść z tego cało smile Tylko teraz tak - jeżeli mąż jutro pójdzie do
        prokuratora to czy musi to zrobić w sposób formalny czy może tylko zasięgnąć
        opinii prokuratora? Czy może w takiej sytuacji prokurator "z urzędu" sam
        rozpocznie postępowanie?
        No bo jeszcze jutro może się okazać tak, że matka z córką sobie przemyślą i
        dadzą sobie spokój, a mąż jutro zmąci "spokój" i naśle do szkoły prokuraturę? Co
        lepsze - poczekać czy działać na własną rękę? Już nie wiem
        • erudy do gryzeldy 20.06.07, 15:34
          Bardzo bym chciała, żeby to była fikcja, ale nie jest sad
          • erudy Re: do gryzeldy 20.06.07, 15:36
            i nie kręcę tylko odpisuję na pytania czytających
            • erudy Re: do gryzeldy 20.06.07, 15:38
              jeszcze tylko chciałam Cię zapytać - bo piszesz że "takie rzeczy" zgłasza się na
              policję- czy uważasz, że zachowanie mojego męża nosiło znamiona przestępstwa?
              • gryzelda7 Re: do gryzeldy 20.06.07, 15:40
                - czy uważasz, że zachowanie mojego męża nosiło znamiona przestępstwa?
                Nie
          • gryzelda7 Re: do gryzeldy 20.06.07, 15:37
            nie rozumiem tego że matka molestowanej dziewczyny nie poszła na policje zgłosić
            tylko poszła do dyrektora szkoły knuć za waszymi plecami
            To ty powinnaś zgłosić na policje wniosek o zniesławienie męża przez rodziców i
            dyrektora
            • erudy Re: do gryzeldy 20.06.07, 15:42
              gryzelda7 napisała:


              > To ty powinnaś zgłosić na policje wniosek o zniesławienie męża przez rodziców i
              > dyrektora

              Wierz mi, że bierzemy to pod uwagę, mało tego, jeżeli postawa dyrektora będzie
              nadal tak jaka jest (czyli wydanie "wyroku" na męża i oskarżenie o molestowanie
              w obecności rodzica dziecka) to zastanowimy się nad zgłoszeniem tehgo do mediów.
              Prawnik (którego się radziliśmy) jest również zdziwiony postawą dyrektora, bo
              nie zastosował on zasady domniemania niewinności, tylko skrzywdził niewinnego
              człowieka...
              • gryzelda7 Re: do gryzeldy 20.06.07, 15:43
                no i tak zrób
              • erudy Re: do gryzeldy 20.06.07, 15:45
                Napisałam "zastanowimy się nad zgłoszeniem tego do mediów" i oczywiście założymy
                sprawę w sądzie. I nawet jeżeli mamy żal do dziecka i do rodziców o to, że tak
                się zachowali, to jeszcze większy żal mamy do dyrektora, że w takiej sytuacji
                nie stara się taktownie i delikatnie przeprowadzić całej sprawy, lecz działa
                bardzo pochopnie i to na niekorzyść swojego pracownika.
                • gryzelda7 Re: do gryzeldy 20.06.07, 15:52
                  To życzę powodzenia i stalowych nerwów.
                  Daj znać co z tego wyniknie.
                  Pozdrawiam G.
                  • erudy Re: do gryzeldy 20.06.07, 15:54
                    Nie dziękuję smile a jutro napiszę jak się sprawy potoczyły
                    • edycia_s Re: do gryzeldy 20.06.07, 16:50
                      Zdaje sie ze emocje Cie ponosze.
                      Sprobujcie wyciszyc sprawe, zwlaszcza jesli, jak wczesniej pisalas, zalezy Wam
                      na dobru dziewczynki.
    • gryzelda7 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 15:08
      Mój mąż został oskarżony o molestowanie seksualne...-wyjaśnij mi czy został
      oskarżony czy posądzony, bo jak został oskarżony to był na policji i składał
      zeznania.Jak dla mnie to to wszystko sie nie lepi.
      • abi3 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 15:19
        Dokładnie, jest wielka różnica pomiędzy podejrzanym a oskarżonym. Skoro
        oskarżony, to wkroczyly już organy scigania i ma postawiony zarzut.
        • abi3 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 15:20
          Czyli matka juz wniosek zlożyła.
      • erudy Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 15:26
        gryzelda7 napisała:

        > Mój mąż został oskarżony o molestowanie seksualne...-wyjaśnij mi czy został
        > oskarżony czy posądzony, bo jak został oskarżony to był na policji i składał
        > zeznania.Jak dla mnie to to wszystko sie nie lepi.

        Uściślam - oskarżony przez dyrektora o molestowanie seksualne - mąż nie był
        przesłuchiwany, na razie sprawa utknęła w miejscu - jutro matka ma przyjść
        podpisać notatkę o zdarzeniu sporządzoną przez dyrektora i ewentualnie wnieść
        pisemne oskarżenie czy coś takiego, a dyrektor wówczas (na podstawie pisma
        rodziców) ma obowiązek zawiadomić prokuraturę o popełnieniu przestępstwa.
        • gryzelda7 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 15:30
          wiesz co, to nie dyrektor takie rzeczy zgłasza na policje tylko matka
        • gryzelda7 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 15:33
          na moje oko to Coś kręcisz,
    • de.nicol Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 15:20
      jak opisałaś - po owym wydarzeniu, dziewczyna miała jeszcze dwie lekcje, a po
      nich stała uśmiechnięta przed szkołą. Zatem świadków tego, że nic nie mogło
      zmącić jej psychicznego spokoju jest multum. Czyż dobrze rozumiem? Gdyby była
      taka roztrzęsiona po uścisku, to zaraz by to zauważono.
      • myelegans Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 15:43
        Wynajelabym prawnika i wszelkie rozmowy przeprowadzala w jego obecnosci. Nie
        robcie nic na wlasna reke bez znajomosci prawa, bo mozecie jeszcze sie pograzyc.

        Powodzenia i trzymam kciuki
        • aguskin Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 17:50
          wiesz ja na miejscu Twojego M napisałabym oficjalne pismo do drektora, że żadam
          natychmiastowego przeproszenia, za zniesławienie (oskarża o molestowanie) i to
          natychmiast, przerabiałam rózne sprawy w sądzie i zawsze sędzia pyta co
          pan/pani zrobiła jak sie dowiedział/a,? jak słysza, że nic to juz na wstępie
          masz ogromny minus, zwłaszcza jeśli pokrzywdzony Twój mąż jest osoba
          inteligentną, im wydaje się, że jak przytrafia ci sie nieszczeście to musisz
          natychmiast reagowac i mieć na to podkładkę, każdy dzień działa na Waszą
          niekorzyść,
    • kropencjaa Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 18:20
      to co się dzisiaj dzieje w polskim szkolnictwie po prostu mnie przeraża, tym
      bardziej, że ja sama obecnie kończę naukę w tym samym zawodzie.

      Wydaje mi sie, że rady dyrektora faktycznie nie przyniosą żadnych dobrych
      rozwiązań, a jedynie mogą zaszkodzić, wszystko zalezy teraz od rodziców tej
      dziewczyny - jeśli będą chcieli zrobić halo, faktycznie mogą doprowadzić do
      tego, że tej małej będzie potrzebny psycholog. Ona sama oskarżając o coś
      takiego Twojego męża nie miała pewnie pojęcia, jaki to będzie miało dalszy
      obrót i że tak szybko się rozwinie.

      Nie wiem, czy przeprosiny dyrektora były na miejscu - chciał pokazać sięprzed
      rodzicami, a w gruncie rzeczy myśli inaczej?? Więc tak naprawdę nie przedstwił
      własnego stanowiska w tej sprawie i przy obu stronach chce zachować dobrą
      twarz - nie ma zatem co liczyc na tego człowieka i wierzyc w jego rzekomą pomoc.

      Ewentualna konfrontacja z rodzicami??? Myślę, że tak, ale nie metodą cichej
      wizyty w pracy, tylko w obecności odpowiednich osób!!

      Życzę powodzenia
      • elf1977 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 18:38
        Dla mnie to wszystko dziwne. Pracuję parę lat jako nauczycielka, pracowałam 3
        lata w gimnazjum. "Cmokanie" uczniw, szczególnie podczas zakończenia roku
        szkolnego lub z okazji jakichś sukcesow sportrowych, naukowych uczniów jest
        ogolnie przyjete i aprobowane przez rodzicow. Nigdy nie spotkalam się z
        zarzutem, że ktoś "cmoknął" dziecko w policzek, obojetnie, czy była to kobiete,
        czy mężczyzna. Pachnie mi to jakimś przekrętem...Jak mógł mąż przepraszać za
        coś takiego? Przepraszając, przyznał się do winy, ktorej nie popełnił. Chyba,
        że jest coś o czym nie wiemy?
        Mąż nie powinien nigdzie sam odwozić uczennicy (chyba, że za pozwoleniem
        rodziców, najlepiej pisemnym), jesli był nauczycielem, powinien o tym wiedzieć.
        Żadne tłumaczenia go nie usprawiedliwiają, popelnił błąd, który może obrócić
        się przeciwko niemu. W tym wszystkim podejrzewam, że albo ktoś tu kogoś
        naciąga, albo chodzi o coś więcej, niż "bezpłciowy" buziaczek. Cała historia
        jest co najmniej mętna,...
        • erka235 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 20:18
          zgadzam się z elf977
    • gryzelda7 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 18:53
      wpiszcie w wyszukiwarke nik erudy
      • rita75 Re: Zyję jak w koszmarze... 20.06.07, 18:56
        > wpiszcie w wyszukiwarke nik erudy

        i? Nic szczególnego.
        • twojasasiadka wpisałam 20.06.07, 20:36
          i co?
          albo jestem niekumata,albo nic szczególnego tam nie ma-o co biega?
      • mijaczek wpisalam w wyszukiwarke i to, co znalazlam... 20.06.07, 20:11
        gryzelda7 napisała:

        > wpiszcie w wyszukiwarke nik erudy

        po prostu mna wstrzasnelo!!!!O BOZE!!!! Masz racje!!! To wszystko
        mistyfikacja!!!Erudy nie poleca kredytu w fortisie!!!!!!!!!!!!!!!!!
        • rita75 Re: wpisalam w wyszukiwarke i to, co znalazlam... 20.06.07, 20:26
          > wpiszcie w wyszukiwarke nik erudy
          >
          > po prostu mna wstrzasnelo!!!!O BOZE!!!! Masz racje!!! To wszystko
          > mistyfikacja!!!Erudy nie poleca kredytu w fortisie!!!!!!!!!!!!!!!!!



          Naprawdę????????Olabogggaaaaa
          • gryzelda7 Re: wpisalam w wyszukiwarke i to, co znalazlam... 20.06.07, 20:39
            śmiejcie się a ona nas tu wszystkich w "butelke" nabija, przecież to sie kupy
            nie trzyma
            np. któraś z Was dowiaduje sie że jej córka jest molestowana przez nauczyciela
            no i co robicie idziecie do szkoły i debatujecie o tym co sie stało czy idziecie
            jak najszybciej na policje ?? NO co byście zrobiły?
            • gryzelda7 Re: wpisalam w wyszukiwarke i to, co znalazlam... 20.06.07, 20:40
              bo ja bym poszła na policje
              • mijaczek gryzelda 20.06.07, 20:55
                ale o co tobie, motyla noga, chodzi?
                kazalas wpisac nick w wyszukiwarke to wpisalam, przepatrzylam wpisy od roku
                2004, wszystkie o zupkach, kupkach, dzieciach, ciazach, i innych dzieciowych
                sratatatach...kilka o kredytach i imionach.
                czas przez ciebie stracilam na poszukiwaniu taniej sensacji.
                co ja mialam niby znalezc w tej wyszukiwarce?????
                • erudy Re: gryzelda 20.06.07, 21:44
                  Dopiero teraz włączyłam kompa i widzę, że tu się jakieś dochodzenie wszczęło,
                  olaboga, jak się wali to na całej lini sad
                  Gryzelda - najpierw mnie zdenerwowałaś przez to Twoje szukanie taniej sensacji,
                  ale po chwili sprawdziłam Twoje posty i co widzę - oto Wszystkowiedząca Pani
                  jeszcze ani razu nie założyła własnego wątku. Wnioskuję, że nie masz żadnych
                  problemów i nie szukasz żadnych porad (ja mam takie prawo tu napisać, bo jest to
                  forum na kótrym można się wyżalić) No chyba że masz jakieś problemy tylko ze
                  wstydu UKRYWASZ się za innymi nickami. A zresztą nie interesuje mnie Twoje
                  zdanie na ten temat, więc jeżeli możesz znajdź sobie inne zajęcie i nie czytaj
                  mioch postów - będziesz zdrowsza smile

                  Do zainteresowanych - M rozmawiał z kolegą z pracy (wszystko mu opowiedział jak
                  było) i kolega uważa, że sprawa jest przeciągana przez dyrektora dlatego, że dyr
                  obawia się że może dużo stracić nawet wtedy, gdyby to było tylko pomówienie (po
                  prostu smród zostanie nie tylko wokół mojego M ale też wokół szkoły). Zdaniem
                  kolegi dyrektor nalega na kontakt M z rodzicami, bo może wie, że rodzice na to
                  czekają i są gotowi odstąpić od zarzutów. Kolega był wstrząśnięty tym, jak
                  potraktowano męża, powiedział, że sam zrobił dziś dokładnie to samo (czyli
                  wyściskał i cmoknął uczennicę gratulując jej czegoś tam).
                  • aguskin lepiej niech ma coś na piśmie 20.06.07, 21:57
                    przeczytaj co napisałam wyżej,
                    pozdrawiam
                    • erudy Re: lepiej niech ma coś na piśmie 20.06.07, 22:13
                      aguskin napisała:

                      > przeczytaj co napisałam wyżej,

                      Aguskin - dzięki, bardzo dobrze to ujęłaś - postaramy się coś takiego napisać
                      • beniusia79 Re: lepiej niech ma coś na piśmie 21.06.07, 08:24
                        czesto przegladam to forum i nie raz zdziwilo mnie zachowanie niektorych
                        forumowiczek. dlaczego odrazu doszukujecie sie czegos podejrzanego w kazdym
                        poscie? czepiacie sie pojedynczych slowek, przegladacie inne watki. wiem, ze
                        duzo kreci sie tu trolli, ale nie kazdy jest trolem. ten watek ma moim zdaniem
                        rece i nogi, czego sie wiec czepiacie? dziewczyna zakladajac ten watek byla
                        podekscytowana, kierowaly nie emocje, ogarnela ja zlosc i flustracja. w takich
                        momentach nie zwraca sie uwagi na poszczegolne slowa czy stwierdzenia, pisze
                        sie to, co akurat chcialoby sie powiedziec. myslalam, ze to forum jest takze
                        m.in. po to, azyby moc sie wygadac czy znalezc wsparcie w roznych kwestiach,
                        ale nie zawsze tak niestety jest.
                        co do tematu, sama w podstawowce mialam wychowawce, ktory byl dla nas jak
                        ojciec. przytulal nas, jak bylysmy juz starsze to nawet po raczkach calowal smile
                        gdy nie dostalam sie do wymarzonego liceum, z miejsca zapakowal mnie do
                        samochodu i pojechal ze mna zeby zobaczyc co da sie ewentualnie zrobic. dzis
                        niestety czasy sie zmienily i nauczyciele powinni uwazac na kazdy gest. sama
                        znam jednego nauczyciela, ktorego oskarzono o molestowanie bo poklepal dziecko
                        po kolanie.... na szczescie skonczylo sie tylko na zarzucie-dzieciak
                        wyolbrzymil sprawe i chcial zemscic sie w ten sposob na nauczycielu...
    • dkbs Re: Zyję jak w koszmarze... 21.06.07, 08:36
      Koszmar!!!
      Mój mąż też jest nauczycielem, wychowania fizycznego i również dużo czasu
      pracuje społecznie, nie raz rozmawialiśmy o takich sytuacjach i prośiłam meza
      zeby uwazał. Wiem ze niewiele potrzeba aby wybuchla katastrofa.
      Mam nadzieje ze wszystko sie dobrze zakonczy. Moze rodzice tej dziewczynki
      zachowaja sie troch lepiej niz dyrektor.
    • luxure Re: Zyję jak w koszmarze... 21.06.07, 09:21
      To straszne, co Was spotkało. Niewyobrażalne jacy ludzie są głupi i podli. Na
      każdym kroku trzeba uważać, bo można mieć przechlapane przez jeden drobny gest,
      nawet taki wynikający z dobrego serca. Przez takie coś Twój mąż pewnie już
      straci dotychczasowe podejście do pracy i do podopiecznych. Nie będzie taki
      otwarty dla innych. I może słusznie, bo na ludzi dziś trzeba uważać.

      Dziwi mnie też postawa jednej forumowiczki która zaraz wszczyna postępowanie
      śledcze, sprawdza posty. Po co? Nie wiem, nie rozumiem czemu ma to służyć.
      Właśnie na takich ludzi w praktyce trzeba uważać co sie mówi bo nie pomogą a
      tylko zaszkodzą. Mam nadzieję i życzę Wam żeby ta sytuacja rozwiązała sie
      szybko i pomyślnie dla Was. Powodzenia
      Luxure
      • zuzanna56 Re: Zyję jak w koszmarze... 21.06.07, 09:34
        U mnie w szkole coś podobnego się wydarzyło całkiem niedawno. Tamten nauczyciel
        był trochę złośliwy, dziewczyna nie lubiła go i tylko na tej podstawie
        oskarżyła go o molestowanie.........
        • erudy Re: Zyję jak w koszmarze... 21.06.07, 14:12
          zuzanna56 napisała:

          > U mnie w szkole coś podobnego się wydarzyło całkiem niedawno. Tamten nauczyciel
          >
          > był trochę złośliwy, dziewczyna nie lubiła go i tylko na tej podstawie
          > oskarżyła go o molestowanie.........

          Zuzanna- i jak ta sprawa się zakończyła? Czy n-l się wybronił, czy prawda wyszła
          na jaw?

          Powiem Wam, że boimy się czy M zdoła udowodnić swoją niewinnośc. A ja tak sobie
          sama na spokojnie myślę, że skoro dziecko odebrało przyjacielski gest jako zły
          dotyk to problem z "dotykaniem" musi leżeć głębiej, np. może jakieś
          niepowodzenia sercowe, a może coś gorszego- np. jakieś molestowanie w
          dzieciństwie...
          No zobaczymy jak to będzie- przed mężem ostateczna rozmowa z rodzicami...
          • edycia_s Re: Zyję jak w koszmarze... 21.06.07, 14:33
            Napisz, erudy, jak sie sprawa skonczyla.
            Mam nadzieje, ze sprawiedliwie dla wszystkich stron.
          • saskia123 Re: Zyję jak w koszmarze... 21.06.07, 14:39
            Jak mąż pójdzie na tę rozmowę niech koniecznie ją nagra ukrytum dyktafonem. I
            ty będziesz miała więcej pewności, bo z tego co opowiadasz sprawa jest tak
            absurdalna, że aż nieprawdopodobne aby wersja męża była całkiem prawdziwa. A
            jeżeli jest to nie ma najmniejszych powodów do obaw. Jak radziły dziwewczyny
            powyżej, przejdźcie do ataku. Zapowiedz rodzicom i dyrektorowi wytoczenie kilku
            spraw sądowych o zniesławienie, nisłuszne oskarżenie, odszkodowanie za utratę
            wizerunku i dobrego imienia itp itd. Nie tłumaczcie się, atakujcie.
          • daemia_10 Re: Zyję jak w koszmarze... 21.06.07, 14:51
            a mnie przychodzi do głowy, czy tej dziewczynce przypadkiem koleżanki nie
            nawtykały jakichś bzdur
            może naczytały się ostrzeżeń przed "złym dotykiem"w pismach dla nastolatek i
            "uświadomiły" tę dziewczynkę, że to, co początkowo wzięła za przyjacielski gest,
            jest czymś więcej?
            faktycznie chyba rozmowa powinna się odbyć (z matką? z matką i dziewczynką? nie
            wiem sama)
          • joanna35 Re: Zyję jak w koszmarze... 21.06.07, 15:15
            erudy napisała:

            >
            > Powiem Wam, że boimy się czy M zdoła udowodnić swoją niewinnośc.

            Dlaczego mąż ma udawadniać swoją niewinność? To chyba raczej jemu ma byc
            udowodniony czyn, o który jest oskarżanym, a na razie mamy tylko pomówienie
            nastolatki. Może dla odmiany spróbować ją postraszyć przy rodzicach sugerując
            delikatnie, że mąż będzie bronił swojego dobrego imienia i jak będzie trzeba to
            załóży sprawę o zniesławienie. W głowie się nie mieści jak łatwo można
            człowiekowi zepsuć opinię, zniszczyć życie i pozbawić życiowej pasji, z potem
            załatwić to jednym przepraszam i tłumaczeniem, że to jeszcze dziecko. MAm
            pytanie - w przypadku kiedy oskarżenia dzieci o molestowanie przez nauczyciela
            okazują się wyssane z palca co dzieje się dalej - czy dziecko ponosi jakąś karę
            poza wysłuchaniem kazania, że "tak sie nie robi"?
            • ledzeppelin3 Re: Zyję jak w koszmarze... 21.06.07, 15:30
              Można gdybać. Skoro taki gest (zakładam, że tylko taki) nastolatkę do tego
              stopnia obszedł, to może jej reakcja jest wyolbrzymiona, bo w przeszłości ktoś
              ją molestował i wtedy musiała milczeć (bo np. zrobił to ktoś z najbliższych). A
              teraz to jest krzyk przeciw złu, które ją spotkało. Tak czy owak, pozostaje wam
              uzbroić się w cierpliwość, rozmowa z psychologiem powinna sprawę wyjaśnić
          • zuzanna56 Re: Zyję jak w koszmarze... 24.06.07, 16:06
            Było to tak. Dziewczyna bała się że przez to oskarżenie nie skończy szkoły,
            była w III klasie gimnazjum a do końca roku było kilka tygodni. Szkoła
            niepubliczna, może dlatego się bała. Została potraktowana przez dyrekcję bardzo
            poważnie. Potem wycofała się ze wszystkiego i przeprosiła. Nauczyciel będzie
            nadal uczył choć nie będzie wychowawcą. Powiem jeszcze tyle że miał zawsze
            dobre układy z przełożonymi.
            Dziewczyna ma chyba jakieś niedobre doświadczenia......
    • arsz Re: Zyję jak w koszmarze... 22.06.07, 07:55
      Mam nadzieję, że sprawa rozwiąże się jakoś szybko i to pozytywnie.
      Zrób tak jak radziły dziewczyny. Prawnik jest konieczny. Nie ma co samemu
      kombinować.

      Ale u nas w kraju sytuacja robi się przekomiczna.
      Mój mały chodzi do żłobka i któregoś razu musiałam podpisać zgodę na to, żeby
      opiekunki przytulały mojego małego (teraz ma 15 miesięcy). Śmiać mi się
      chciało. Przecież to malutkie dziecko i właśnie tego potrzebuje jak mni nie ma.
      Niedługo tak się zapętlimy, że dotknięcie kogoś palcem będzie molestowaniem.
    • saskia123 Jaki ciąg dalszy 24.06.07, 10:22
      Napisz co w sprawie słychać. Bardzo wnikliwie śledzę twój wątek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka