Byłam wczoraj z córką na spacerku..i spotkałam swoją kumpelę (ma 30
lat)..spojrzała na mnie i mówi:długo opiekujesz się już tym dzieciorem ?
Zdębiałam i mówię, że to moja córeczka..ma na imię Balbinka i ma roczek....
Zbladała i mówi:Coś Ty,młodość sobie zmarnowałaś..a przestań...z M.masz to
dziecko? Jeszcze z nim jesteś? Tyle lat?
No w szoku byłam poprostu, nie wiedziałam co powiedzieć..zawsze uważałam ją za
fajną i taktowaną dziewczynę...a tu?
fakt córula nie była planowana,(myślimy o bracie dla niej...)
dodam ,że mam 23 lata,nidługo kończę studia dzienne ,jesteśmy w związku od 7
lat ...
kurcze czy faktycznie coś ze mną nie tak...??
mój ojciec też uważa ,że "zmarnowałam młodość" i w ogóle ze mną nie rozmawia..
ja jestem szczęsliwa..mieszkamy sami..podróżujemy czasem..o co więc chodzi...
jakoś mi smutno
pozdrawiam
patssi