Dodaj do ulubionych

Córki i synowie

27.06.07, 17:19
W wychowaniu nie powinno być różnicy. Każdy człowiek nie zależnie od płci
powinien być uczuciowy, uczciwy, mądry i pracowity. Co ma do tego płeć? A
ruchliwość dziecka zależy od charakteru i wychowania a nie od płci. Robiąc
róznice w wychowaniu chłopca i dziewczynki, wychowa się mężczyzn na
nieczułych despotów. Płeć ma znaczenie tylko przy tworzeniu związków.
Człowiek mądry ukierunkowuje swoje uczucia, przecież to nie zwierze i chcąc
mieć dzieci zakłada hetero seksualną rodzinę.
Obserwuj wątek
    • miliarder Córki i synowie 27.06.07, 17:29
      w wychowaniu musi być różnica!
      płeć to podstawa różnorodności wśród ludzi!

      wiemy jacy cą chłopcy po polonistyce,
      a jakie dziewczyny po informatyce....
      dajcie spokój, bezpłciowi!

      pora skonczyc z hamulcowymi szkołami koedukacyjnymi,
      przynajmniej przedmioty ścisłe i artystyczne powinny
      być nauczane osobno!
      • tetlian Re: Córki i synowie 27.06.07, 19:15
        Ciekawy artykuł. Rozwój psychiki człowieka jest jednak zagmatwany.
      • iwles Re: Córki i synowie 27.06.07, 19:25
        > wiemy jacy cą chłopcy po polonistyce,

        nie, nie wiemy, powiedz JACY ????????????



        > a jakie dziewczyny po informatyce....

        też nie wiemy, powiedz JAKIE ?????


        > przynajmniej przedmioty ścisłe i artystyczne powinny
        > być nauczane osobno!


        a czemóż to ?
        uważasz, że tylko dziewczynki umieją ładnie rysować ? i to w dodatku wszystkie
        dziewczynki ?

        a logicznie myśleć potrafią tylko chłopcy ?
        • keradk Re: Córki i synowie 27.06.07, 20:22
          > a logicznie myśleć potrafią tylko chłopcy ?

          nie tyko, ale 90% - dla tych 10% nie bedziemy zmieniac calego systemu. terror
          mniejszosci ci sie marzy?

          • kika843 Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:13
            keradk napisał:

            > > a logicznie myśleć potrafią tylko chłopcy ?
            >
            > nie tyko, ale 90% - dla tych 10% nie bedziemy zmieniac calego systemu. terror
            > mniejszosci ci sie marzy?
            >
            Jakie 10%? Jest tyle samo myślących chłopców, jak i dziewczynek. Czasami tylko
            rodzice próbują nawracać dzieci wedle ich zdolności i dziewczynkę na siłę
            posyłają do szkoły plastycznej, a chłopca do klasy matematycznej, choć to wcale
            nie wynika z ich zamiłowań.
        • smyrla Re: Córki i synowie 28.06.07, 00:42
          kobieta informatyk jest jak świnka morska - ani świnka, ani morska.
          • plustek0 Re: Córki i synowie 28.06.07, 12:53
            z jakiego systemu korzystasz? Pewnie jak większość Z Windowsa , poczytaj sobie o
            twórcach tego systemu bo najwyraźniej nie wiesz kto nad pracuje.
            A dzięki takim ludziom jak Ty dziewczyny które naprawdę są dobre z przedmiotów
            ścisłych nie będą miały przyszłości w zawodach w których sprawdzałyby się ich
            umiejętności i na odwrót z chłopcami..
            Ale w Polsce przy takim poziomie intelektualnym ludzi to jeszcze długo będziemy
            gonić Europę...
            • darr.darek znowu to głupie przekomarzanie z winy LEWACtwa 28.06.07, 15:15
              plustek0 napisała:
              >z jakiego systemu korzystasz? Pewnie jak większość Z Windowsa , poczytaj sobie
              >twórcach tego systemu bo najwyraźniej nie wiesz kto nad pracuje.

              W tym temacie NIC nie zmieniło się od wieków. Tak jak w XIX w. największe
              wynalazki kapitalizmu tworzyli mężczyźni, dokładnie tak samo dziś wynalazki lub
              największe firmy tworzą praktycznie sami mężczyźni. Owszem, marketingowo
              poazkuje się fotografię setki osób, wśród nich parę uśmiechniętych kobiet, ale
              nie zmienia to opisanej zasady.
              Madry człowiek z tego nie wyciąga wniosków, że któraś płeć jest głupsza - głupi
              ludzie niestety tak robią (w tym feministki, uznając projektowanie Windowsa lub
              silnika parowego za najbardziej poszanowania godną rzecz, same degradują tych,
              którzy się do tego nie nadają w mniejszym lub większym stopniu).
              Mało tego, akurat fakt, że cała czołówka intelektualna ludzkości składa się z
              mężczyzn wynika akurat z większej wariancji cechy w polulacji meżczyzn niż w
              populacji kobiet. Mówiąc prostszym jezykiem, w populacji mężczyzn jest dużo
              wiecej geniuszy i dużo wiecej idiotów. Myślacy człowiek wie, że ta cecha jest
              bardziej korzystna dla przecietnej kobiety, a jest niekorzystna dla
              przeciętnego meżczyny.

              Jaki jest opis cech męskich i żeńskich mądrzy ludzie widzą sami i nie
              potrzebują do tego ogłupiajacej ideologii lewicowców (szukających niszy na
              następną rewolucję socjalistyczną) wciągającego w swój idiotyzm ogłupione
              feministki.
              A jaki jest ten opis cech męskich ? Pierwsza setka szachistów, brydżystów,
              wynalazców, przedsiębiorców to sami mężczyźni. I powód do dumy z każdego z
              tych "wybrańców losu" ma nieporównywalnie większy matka każdego z nich (bo to
              jej geny przeniesione od genialnych przodków) niż przeciętny facet nerwowo
              spoglądający na swą żonę, która być może z wypiekami na twarzy patrzy
              na "wybrańca losu" i gotowa byłaby zostawić owego przeciętnego faceta gdyby
              miałą choć cień szansy na związek z "wybrańcem losu".

              Jaki jest ten opis cech męskich i żeńskich w bardziej przyziemnej przeciętnej
              populacji ? To też każdy widzi. I w empirycznym potwierdzeniu, rynek pracy czy
              to w Polsce, czy w USA, czy w Chinach czy w feministycznej Szwecji, wszędzie
              wycenia pracę kobiet średnio ok. 20% niżej. Różnice miedzy płącami mężczyzn i
              kobiet są podobne i nawet mniejsze w takiej Polsce czy USA niż np. w Szwecji.
              Nie zmienia to faktu, że najistotniejsze do przetrwania każdego z tych narodów,
              nie jest wynalezienie tańszej produkcji podzespołu auta lub komputera, ale
              najistotniejsze jest urodzenie i wychowanie dzieci. A w tym temcie akurat
              kobiety są i nieodzowne i lepiej opłacane.

              Mój los (i los każdego mądrego meżczyny) jest związany z żoną i dziećmi, a z
              meżczynami poza piciem wódki (tylko wybrani znajomkowie) to już tylko konkuruję
              o lepszą "przestrzeń życiową". Geniusze wynalazczości i biznesu obchodzą mnie o
              tyle, ile ja i moje dzieci/wnuki będą z tego mieli - żadnej "więzi braterstwa"
              z ową setką czy tysiącem najlepszych nie czuję.


              • mis22 Kto jest nad-człowiekiem? 28.06.07, 17:12
                darr.darek napisał:
                > W tym temacie NIC nie zmieniło się od wieków. Tak jak w XIX w. największe
                > wynalazki kapitalizmu tworzyli mężczyźni, dokładnie tak samo dziś wynalazki
                > lub największe firmy tworzą praktycznie sami mężczyźni.

                W latach 50-tych uczyłem się, że wszystkie największe światowe wynalazki
                zrobili Rosjanie. ZSRR to był nasz najlepszy przyjaciel i opiekun.

                Z historii wiem, że w latach 30-tych i do połowy 1945-go roku w Niemczech
                panowało przekonanie, że germańscy blondyni tworzą rasę nad-ludzi. To oni
                powinni rządzić światem.

                Teraz darr.darek pisze, że to mężczyźni są tą lepszą, inteligentniejszą częścią
                ludzkości. Ma on rację w jednym, że nic się nie zmienia od wieków - ciągle są
                rasiści, seksiści, homofobi itp ludzie zaliczający siebie do "lepszej" kasty z
                racji urodzenia się blondynem lub mężczyzną lub innego typu redneck - tak w
                Stanach nazywa się tego typu ludzi. Jestem mężczyzną i piszę ten post z Teksasu.
                • darr.darek Re: Kto jest nad-człowiekiem? 28.06.07, 17:20
                  mis22 napisał:
                  >Teraz darr.darek pisze, że to mężczyźni są tą lepszą, inteligentniejszą częścią
                  >ludzkości. Ma on rację w jednym, że nic się nie zmienia od wieków - ciągle są
                  >rasiści, seksiści, homofobi itp ludzie zaliczający siebie do "lepszej" kasty

                  Szkoda tylko, że nic a nic nie zrozumiałeś z mojej wypowiedzi.

                  • mis22 Kto rozumie, z kto nie 28.06.07, 18:18
                    darr.darek napisał:
                    > Szkoda tylko, że nic a nic nie zrozumiałeś z mojej wypowiedzi.

                    Zacytowałem sedno Twojej wypowiedzi. Nie pisałem naukowej dyzertacji o dawnych
                    obyczajach, które powodowały, że 100 lat temu kobiety były wyjątkami studiując
                    na uniwersytetach podczas gdy dzisiaj czasem jest ich więcej niż 50% studentów.
                    W efekcie olbrzymia większość naukowców w XIX weiku to byli mężczyźni. Twoja
                    ignorancja lub zła wola pozwala Ci więc z prawdziwego faktu, że "XIX w.
                    największe wynalazki kapitalizmu tworzyli mężczyźni" wysunąć seksistowską tezę
                    miłą Twemu sercu, że "czołówka intelektualna ludzkości składa się z mężczyzn".
                    • bajgla Re: Kto rozumie, z kto nie 28.06.07, 20:43
                      No właśnie nie zrozumiałaś.
                      Darr.Darrek nie napisał, kto jest lepszy, tylko, że wśród mężczyzn jest więcej zarówno geniuszy, jak i idiotów.
                      Wynika to z większej wariancji inteligencji wśród mężczyzn.
                      O ile dobrze pamiętam, to wytłumaczenie na to jest takie, że z mężczyznami natura może sobie pozwolić na większe "eksperymenty" (co ma skutki w obie strony), a z kobietami nie, bo do utrzymania ciąży i wykarmienia dziecka pewna ilość inteligencji jest niezbędna.

                      Inna sprawa, co wychowanie robi z wrodzoną inteligencją danej osoby - czy w zależności od płci ją wzmacnia czy osłabia.
                      • mis22 Objawienie Darr.Darreka 29.06.07, 03:28
                        bajgla napisała:
                        > No właśnie nie zrozumiałaś.
                        > Darr.Darrek nie napisał, kto jest lepszy, tylko, że wśród mężczyzn jest
                        > więcej zarówno geniuszy, jak i idiotów.

                        Nie wiem skąd darr.darrek wziął tą informację? Z tego co ja wiem rozkład
                        inteligencji wśród kobiet i mężczyzn jest mniej więcej taki sam. Natomiast wy
                        obaj wierzycie, że jest więcej mężczyzn o skrajnie wysokiej intelignecji niż
                        kobiet (aczkolwiek "skromnie" przyznajecie, że średnia jest taka sama - mówiąc,
                        że liczba głupców jest też większa). Ponieważ nie podajecie źródła informacji
                        na której opieracie swoje stwierdzenie - traktuję to jako wyznanie wiary.
                        Wyznawców tej wiary nazywa się seksistami.

                        Wcześniej napisałem, że podobnie staliniści podawali do wierzenia, że źródłem
                        odkryć i wynalazków była Rosja i ZSRR, a hitlerowcy, że rasa germańska jest
                        lepsza od innych ras.
                        • darr.darek Re: Objawienie Darr.Darreka 29.06.07, 11:26
                          mis22 napisał:
                          > bajgla napisała:
                          > > No właśnie nie zrozumiałaś.
                          > > Darr.Darrek nie napisał, kto jest lepszy, tylko, że wśród mężczyzn jest
                          > > więcej zarówno geniuszy, jak i idiotów.
                          >Nie wiem skąd darr.darrek wziął tą informację? Z tego co ja wiem rozkład
                          >inteligencji wśród kobiet i mężczyzn jest mniej więcej taki sam. Natomiast wy
                          >obaj wierzycie, że jest więcej mężczyzn o skrajnie wysokiej intelignecji niż
                          >kobiet (aczkolwiek "skromnie" przyznajecie, że średnia jest taka sama - mówiąc,
                          >że liczba głupców jest też większa). Ponieważ nie podajecie źródła informacji
                          >na której opieracie swoje stwierdzenie - traktuję to jako wyznanie wiary.

                          Chłopie, oglądasz Świat jak typowy lewicowiec, czyli ktoś kto nie widzi Świata
                          takim jakim jest, nawet nie chce go poznawać bo przyswajanie wiedzy jest
                          trudne, ale przeczytał książeczkę z łatwo przyswajalną ideologią:
                          komunistyczną, socjalistyczną, narodowo-socjalistyczną, feministyczną i ... od
                          tej pory udaje wielce mądrego, bo Świat nie jest takim jakim go widać, a
                          powinien być takim jak go opisali w: "Kapitale", "Mein Kampf" lub
                          innej "Czerwonej Książeczce".

                          Czego nie widzisz ? Że czołówka geniuszy skłąda się z samych mężczyn ? To fakt
                          i niestety, pożywka dla durnych ruchów lewicowych-feministycznych (dziwne z
                          kolei, że feministki i inne lewactwo nie chce robić rewolucji w temacie
                          dorównania parytetu płciowego wśród więźniów i skazanych na karę śmierci -
                          odpowiednio ok. 90% i 99.9% udziału meżczyzn).
                          Chłopie, jak można nie widzieć tego co wokół Ciebie się dzieje ? Co przeszkadza
                          Ci w postrzeganiu rzeczywistości ? Może brak wiedzy a może niechęć do
                          przyswajania wiedzy ?
                          Podkreślam, wiedza to zasób informacji opisujących rzeczywistość - należy
                          ściśle odróżniać od ideologii (ogłupienia).


                          • marychna31 Re: Objawienie Darr.Darreka 10.09.07, 11:09
                            Trzeba przyznać, ze jedno co się udałosmile

                            > Chłopie, oglądasz Świat jak typowy lewicowiec, czyli ktoś kto nie
                            widzi Świata
                            > takim jakim jest, nawet nie chce go poznawać bo przyswajanie
                            wiedzy jest
                            > trudne, ale przeczytał książeczkę z łatwo przyswajalną ideologią:
                            > komunistyczną, socjalistyczną, narodowo-socjalistyczną,
                            >feministyczną i ... od
                            > tej pory udaje wielce mądrego, bo Świat nie jest takim jakim go
                            >widać, a
                            > powinien być takim jak go opisali w: "Kapitale", "Mein Kampf" lub
                            > innej "Czerwonej Książeczce".

                            IDEALNIE POWYŻEJ OPISUJESZ SAMEGO SIEBIEsmile Tyle, ze ja w
                            zdaniu "opisujesz świat jak typowy lewicowiec", "typowego lewicowca"
                            zamieniłabym na "typowego właściciela przyciasnego (moherowego)
                            bereciku".
        • toksol Pani Ewa M. teoretyzuje 28.06.07, 09:25
          Pani Modzelewska musi być jeszcze bardzo modą osobą, która naczytała się tylko
          pewnego rodzaju książek.
          Mam czworo dzieci i dziewięcioro wnuków. Obserwuję ich rozwój od zawsze smile.
          Chłopcy są całkiem inni od dziewcząt już jako roczne dzieci. W co innego się
          bawią, na czym innym im zależy. To temat na dłuższe rozważanie, ale twierdzenie
          że głownie od wychowania zależy zachowanie się dziecka jest nieuprawnione.
          Głównie zależy od płci, potem dopiero od wychowania.
          • sir.vimes Ty też teoretyzujesz 28.06.07, 10:12
            na podstawie amatorskich obserwacji bardzo małej grupki dziecitongue_outPP

            ja po mojej rodzinie i rodzinach znajomych widzę, że KAŻDE dziecko jest
            indywidualnością.
            Wybierają różne zabawy , sporty, maja różne charaktery - wpływają na to bardzo
            różne czynniki i płeć nie jest kluczowym (czy np. wspinaczka po skałkach jest
            zajęciem bardziej "dziewczęcym" czy bardziej "chłopięcym"?). Jedno jest dla tych
            dzieciaków wspólne - wszystkie bardzo dobrze rysują , niezależnie od płci tongue_outPP
            Ciekawe od czego to zależy?
          • plustek0 Re: Pani Ewa M. teoretyzuje 28.06.07, 13:02
            bu hahaha
            A wiesz że np zabawa klockami świetnie rozwija logiczne myślenie?
            Komu w Twojej rodzinie kupowaliście klocki?
            I tak od takich małych spraw zaczyna się to jak i kto myśli, rozumuje a potem bo
            dziewczynki to dziewczynki tamto..
            Ja zawsze podbierałam klocki starszemu bratu, podobnie jak resoraki bo to nie
            dla dziewczynki... Pamiętam jak interesowałam się budową samochodu, komputera -
            "zostaw to nie dla dziewczynki, i tak nie zrozumiesz.."
            Na szczęście znalazłam chłopaka, który w domu mimo sprzeciwu ojca bawił się
            lalkami i okazał się bardzo opiekuńczym człowiekiem, dla którego nie było
            pojęcia to damskie to męskie (chała jego matce). Co śmieszne ludzi zawsze go z
            tego powodu wyśmiewali, a dzięki temu ktoś wreszcie wytłumaczył mi jak
            funkcjonuje silnik, potrafię złożyć z części komputer, zaczynam przygodę z
            tworzeniem stron www i programowaniem php. Ale musiał być ktoś kto mi
            wytłumaczył tak jak jemu tłumaczyli gdy był mały- ale on jest chłopcem więc to
            normalne a dziewczynka?Ty idź lepiej do kuchni naucz sie zupę gotować...itd.
            A potem wielkie gadanie że to zależy wszystko od płci..
            Ciekawa jestem ile razy powiedziałaś/eś do córki "nie rób tak bo dziewczynki tak
            nie robią" ile razy usłyszała ona w szkole "no żeby dziewczynka się tak
            zachowywała" "bo poplamisz sukienkę", mówiłaś tak kiedyś synowi?Wnukowi?A potem
            mówisz że chłopcy są bardziej ruchliwi...

            • acorns Re: Pani Ewa M. teoretyzuje 28.06.07, 20:31
              > Co śmieszne ludzi zawsze go z
              > tego powodu wyśmiewali, a dzięki temu ktoś wreszcie wytłumaczył mi jak
              > funkcjonuje silnik, potrafię złożyć z części komputer, zaczynam przygodę z
              > tworzeniem stron www i programowaniem php. Ale musiał być ktoś kto mi
              > wytłumaczył tak jak jemu tłumaczyli gdy był mały- ale on jest chłopcem więc to
              > normalne a dziewczynka?Ty idź lepiej do kuchni naucz sie zupę gotować...itd.

              Skąd Ty bierzesz te wszystkie przypadki że dziewczynce się na nic nie pozwala
              bo jest dziewczynką. No to ja powinienem przez feministki zostać wyniesiony na
              ołtarze za to że Młodą od 4-5 roku życia uczyłem jeździć i budowałem jej
              gokardy na bazie motorów, buggy na bazie Malucha, uczyłem ją napraw tego,
              nauczyłem ją też grafiki komputerowej i tworzenia stron www. Kompa rozłoży,
              złoży, przy okazji budowy domu tłumaczyłem jej trochę spraw technicznych. Ale
              nauczyłem ją też tego żeby dała się wykazać chłopakom. I w ten sposób jak są
              chłopaki to płytka rzeka, szeroka tak że na drugi brzeg nalać można, stanowi
              dla Młodej barierę nie do pokonania i któryś ją musi na plecach przenieść. Jak
              jest tylko z koleżankami to jakoś odzyskuje mobilność smile Jak mnie nie ma to
              sama odwali graty i wystawi motor czy quada z garażu. Ale jak ja jestem to
              jęczy mi pół godziny albo i dłużej nieraz żeby jej motor wystawić bo zagracone,
              zawalone, bo ona nie da rady, bo na pewno się przy tym zmęczy i umrze na serce,
              albo ją jakiś pająk ugryzie i w konsekwencji umrze z powodu zatrucia jadem,
              albo się o coś skaleczy i albo umrze z powodu wykrwawienia albo z powodu
              infekcji bo przecież tam jest syf i to ja z chłopakami go robię a ona przez to
              nie może wystawić motoru, a ja jak zwykle nie mam czasu itd. I tak cały dzień
              potrafi zrzędzić smile
      • sir.vimes Wierz w to dalej... 27.06.07, 20:39
        Szczególnie w to,ze chromosomy XY gwarantują ci bycie doskonałym informatykiemsmile))
        • 5obserwator Re: Wierz w to dalej... 27.06.07, 21:28
          Chromosomy XY mogą mieć wpływ na okres rozwoju, ale nie na zdolności
          informatyczne. Większość ludzi jest b. zdolnych, ale mało pracowitych i to nie
          ma nic wspólnego z płcią. Chyba większe znaczenie mogą mieć geny pokoleniowe
          niż płeć.
          • kika843 Re: Wierz w to dalej... 27.06.07, 22:15
            5obserwator napisała:

            > Chromosomy XY mogą mieć wpływ na okres rozwoju, ale nie na zdolności
            > informatyczne. Większość ludzi jest b. zdolnych, ale mało pracowitych i to
            nie
            > ma nic wspólnego z płcią. Chyba większe znaczenie mogą mieć geny pokoleniowe
            > niż płeć.
            Każdy ma w sobie pewien potencjał, a to, czy on się ujawni, nie zależy w ogóle
            od płci dziecka, tylko warunków, jakie stwarzają mu rodzice, jak jest
            pracowite, na jakich nauczycieli trafi.
          • iluminacja256 Re: Wierz w to dalej... 28.06.07, 08:34
            Większość ludzi jest b. zdolnych, ale mało pracowitych i to nie
            > ma nic wspólnego z płcią.

            Wreszcie przeczytałam jakieś bardzo mądre zdanie w tej dyskusji. I zgadzam się
            z nim w 100%. a cały ten artykuł jest głupi, bo powiela schemat - dziewczynka
            nosi sukieneczki i spineczki, a chłopak się bawi. Gdyby ktoś w ogóle zachciał
            zobaczyć, co dzieciaki teraz robią, to głownie grają w gry na kompie .
            • iluminacja256 Re: Wierz w to dalej... 28.06.07, 08:39
              Aha, a tak w ogóle pól dzieciństwa kojarzy mi sie z wiecznąa wanturą, ze
              ubrudzialm sukienke . No wlasnie , brudziąłm, bo wystarczyuło, zeby rodzice
              pomysleli, ze do zabawy lepsze sa stare ogrodniczki, a nie paradne sukieneczki -
              bo celem zycia małej dziewczynki nei jest wyglądanie i cieszzenei oka, ale
              zabawa i poznawanie swiata. Niby nic, a już pokazuje jak to jets "wychowywać na
              dziewczynke"
              • sir.vimes Sukieneczki w piaskownicy i pęcherz 28.06.07, 09:06
                Nie tylko "brudzenie" jest problemem.
                Dziewczynki ubrane do piaskownicy w sukieneczki maja większą szansę na infekcje
                dróg moczowych (majtki stanowią łatwiejszą do pokonania barierę dla brudnego
                piaseczku niż majtki i spodnie).
                Jeżeli sukieneczka - to pod spodem jakieś choćby legginsy.

                W dżinsach można usiąść na zimnym kamieniu , mokrej od rosy tawie - i raczej
                konsekwencji nie będzie. Cienka sukienczyna + zimno, wilgoć + bardzo
                prawdopodobna infekcja i antybiotyk.

                Oczywiście, celem młodej damy jest bycie piekną, tak jak ironicznie piszesz,
                Iluminacjo, a jak wiadomo - by być piękną trzeba cierpieć. Na przykład na
                zapalenie pechęrzawink
              • marzenies Ubranka i nie tylko 28.06.07, 10:56
                No wlasnie,mam 3 letniego synka a w brzuszku coreczke,ktora ma sie urodzic 31
                lipca i mam pewne przemyslenia na temat roznic w traktowaniu dzieci ze wzgledu
                na plec.Ja synkowi kupuje do piaskownicy ubranka w lumpeksie i pozwalam mu sie
                brudzic do woli,czesto wraca czarny jak maly diabełek a jaki szczesliwy!!! i
                tak samo zamierzam postepowac z coreczka.Wiekszosc ubranek ma po braciszku i
                kuzynie,dokupilam jedynie kilka rozowych bluzeczek,spodenek itd ale generalnie
                zamierzam ubierac ja WYGODNIE.Przeciez my,dorosle kobiety tez wolimy chodzic w
                spodniach wiec dlaczego coreczki maja sie meczyc w sukieneczkach z falbankami?
                Jak widze na placu zbaw te biedne wystrojone w wyjsciowe,markowe ciuchy
                dzieci,ktore co 5 sekund slysza"nie biegaj"" nie siadaj bo sie pobrudzisz""nie
                wspinaj sie,bo sp[adniesz"itd itp to mi zal serce sciska,bo CO ONE MAJA
                ROBIC????chyba siedziec na ławce obok mamy/babci/niani i podziwiac jak sie inne
                dzieci bawia...
                a wracajac do roznego traktowania to faktycznie zcasem widze jak moje chlopaki
                (maz i synek) rywalizuja ale generalnie i maz i ja okazujemy mu
                uczucia,przytulamy,sciskamy,mowimy"kocham cie" i jemu i sobie nawzajem.
                Gdzies czytalam,ze o wiele łatwiej nam nakrzyczec na chlopca niz na
                dziewczynke;przekonam sie niedlugosmile ale mam nadzieje,ze nie popadne w
                stereotypy,bo juz widze,ze inaczej wychowujemy synka niz wiekszosc rodzicow-nie
                ma pistoletow ale ma duzo ukochanych pociagow,smieciarek itd ale tez stado
                swoich ukochanych pluszakow,ktorymi sie potrafi pieknie opiekowac,klasc
                spac,przytulac itd.Mysle,ze uda nam sie wychowac fajnego wrazliwego faceta dla
                jakiejs fajnej kobietki.A do tego juz umie skrecac rury,wkrecac srubki ale
                takze piec ciastosmile))
                • naturelovers Re: Ubranka i nie tylko 28.06.07, 13:52
                  Wzruszajacy post. A jestem mezczyzna...
      • kika843 Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:10
        w wychowaniu musi być różnica!
        > płeć to podstawa różnorodności wśród ludzi!
        >
        > wiemy jacy cą chłopcy po polonistyce,
        > a jakie dziewczyny po informatyce....
        > dajcie spokój, bezpłciowi!
        >

        Chłopcy po polonistyce mogą się świetnie posługiwać ojczystym językiem, celnie
        interpretować wiersze, a dziewczyna po informatyce tworzyć nowe programy. Płeć
        nie stanowi tu żadnej bariery tylko zdolności dziecka i to, jak je
        rozbudzamy. Jeśli rodzice żyją stereotypami, to dziewczynka podświadomie będzie
        gorsza z przedmiotów ścisłych.
        > pora skonczyc z hamulcowymi szkołami koedukacyjnymi,
        > przynajmniej przedmioty ścisłe i artystyczne powinny
        > być nauczane osobno!
        Nie powinny być. Niech każde dziecko znajdzie swoje powołanie, niezależnie od
        płci, uczmy obu płci tego samego. Ich zdolności intelektualne nie są sprzężone
        z płcią.
        • acorns Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:54
          > Nie powinny być. Niech każde dziecko znajdzie swoje powołanie, niezależnie od
          > płci, uczmy obu płci tego samego. Ich zdolności intelektualne nie są
          > sprzężone z płcią.

          Intelektualne może i nie, ale w przypadku manualnych to jest spora zależność.
          Dlaczego jak widzę dziwnie zachowujący się pojazd, to za każdym razem mogę się
          zakładać o tysiaka że to prowadzi kobieta? Że nie wspomnę o rozpaczliwych
          próbach zaparkowania jakiegoś karłowatego Matiza w miejsce w które postawiłbym
          Kamaza albo Jelcza.
          • kika843 Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:59
            acorns napisał:

            > > Nie powinny być. Niech każde dziecko znajdzie swoje powołanie, niezależni
            > e od
            > > płci, uczmy obu płci tego samego. Ich zdolności intelektualne nie są
            > > sprzężone z płcią.
            >
            > Intelektualne może i nie, ale w przypadku manualnych to jest spora zależność.
            > Dlaczego jak widzę dziwnie zachowujący się pojazd, to za każdym razem mogę
            się
            > zakładać o tysiaka że to prowadzi kobieta? Że nie wspomnę o rozpaczliwych
            > próbach zaparkowania jakiegoś karłowatego Matiza w miejsce w które
            postawiłbym
            > Kamaza albo Jelcza.
            Właśnie zabłysnąłeś inteligencją. Jest tylu samo złych kierowców w przypadku
            kobiet, jak i mężczyzn. Nie raz i nie dwa widziałam pod hipermarketem, jak
            panowie nie potrafili zaparkować swoim samochodem i jak jeden drugiego stuknął
            na zakręcie. Też widziałam kobiety, które sobie z tym nie radziły.
            • killkamill Akurat kobiety są lepsze pod względem koordynacji 28.06.07, 12:50
              psychoruchowej. Tak wykazały badania - a to dlatego, że mają silniejsze
              połączenia pomiędzy półkulami mózgu. W tym przypadku jest to więc na pewno
              dostosowywanie się do wzorców stereotypowych.
              Aha, a jeśli już mam wybierać pomiędzy kobietą która mi stuknie zderzak i
              młodzieńcem, który chcąc się popisać będzie jechał 200/h i zaliczy czołówkę, bo
              wychowano go, by był ekspansywny... to chyba nie muszę mówić, co wybiorę.
          • madami Re: Córki i synowie 28.06.07, 09:33
            Ja jak widzę dziwnie zachowujący się pojazd myślę : ocho pewnie facet z wąsami.
            A mojemu super męskiemu sąsiadowi jeszcze nigdy nei udało się zaparkować bez
            jednoczesnego zajęcia dwóch miejsc.
            • mama26 Do acorns !!!!! 28.06.07, 10:40
              w sprawie umiejętnosci prowadzenia pojazdów to zdębiałam ostatnio jadąc tzw.
              ślimakiem - droga jednokierunkowa, jeden pas ruchu, jade sobie akurat
              szczesliwie nie zdarzylam jeszcze nabrac predkosci i co widze - leci na mnie
              rozpedzone uno, odruchowo klakson, wjechalam na pas zieleni, nie chce myslec co
              by bylo gdybym jechala szybko i nie zdarzyla zjechac z drogi ( w samohodzie
              mialam dwojke malych dzieciakow )patrze a z owego uno wysiada FACET ( pewnie
              swietny w jego mniemaniu kierowca )i byl w szoku co zrobil, bo dopiero sie
              zorientowal ze jedzie jednokierunkowa, wiecie co powiedzial " dobrze juz
              dobrze..." zwątpiłam....
              • mama26 Re: Do acorns !!!!! 28.06.07, 10:42
                samochód oczywiście przez "ch" literówka
          • plustek0 Re: Córki i synowie 28.06.07, 13:16
            Wiesz dlaczego tak jest?
            Przytoczę Ci taką anegdotkę z mojego życia która świetnie to tłumaczy:
            Zrobiłam prawko miesiąc wcześniej. Jadę jak pasażer z moim chłopakiem, w pewnym
            momencie ktoś zajeżdża mu po chamski drogę. Obydwoje klniemy bo sytuacja była
            niebezpieczna, refleks uratował. I co słyszę"ciekawe czy blondynka". Mijamy ten
            samochód, za kierownicą kobieta. Mój chłopak mówi "wiedziałem, tylko baby tak
            jeżdżą". Jedziemy dalej podoba sytuacja, on "znów baba", okazuje się że
            mężczyzna i tu o dziwo nie padł żaden dodatkowy komentarz.
            Na drugi dzień jedziemy tą samą trasą drogę znów zajeżdża samochód, kierowca
            kobieta. Za chwilę, zwężenie drogi drogę zajeżdża mężczyzna i mój luby nawet nie
            spojrzał kto prowadzi. W domu rozmawiamy i on do mnie "widzisz jak kobiety
            jeżdżą, źle a potem dziwią się że się na nie narzeka". A ja się go pytam "a
            patrzyłeś kto Ci dziś drogę zajechał? bo ten drugi samochód prowadził mężczyzna"
            I wyszło że i mężczyźni i kobiety źle jeżdżą, tylko kiedy jedzie mężczyzna to
            bardziej zapamiętuje złych kierowców kobiety, z kolei ja jadąc samochodem klnę i
            zapamiętuję facetów. Dlatego w kółko jest gadanie mężczyźni narzekają na
            kobiety, kobiety na mężczyzn.

            Do tego druga sprawa- zauważ jak jedzie samochód w którym siedzą kobieta i
            mężczyzna to przeważnie mężczyzna prowadzi. A wiadomo że z umiejętnością
            kierowania nikt się nie rodzi, trzeba ją ćwiczyć. Kiedy kobieta ma ćwiczyć jeśli
            jedyny samochód w rodzinie to zabawka mężczyzny i nie daje jej prowadzić? No
            chyba że wracają z imprezy i on wypił...A potem siada kobieta za kierownicą
            niczym niedzielny kierowca i zaczyna się gadanie, że kobiety źle jeżdżą...

            • acorns Re: Córki i synowie 28.06.07, 13:40
              Moja córka mimo że ma 12 lat jeździ lepiej niż większość facetów. Dużo ją
              uczyłem bo mi zależało na tym żeby jeździć umiała i panowała nad tym
              samochodem. Zajeżdżanie drogi to akurat domena facetów. Nieporadna jazda,
              dziwne manewry, ustawianie się do skrętu w prawo przy osi jezdni a do skkrętu w
              lewo przy jej krawędzi, poważne problemy z parkowaniem to domena kobiet i panów
              w kapeluszach i to widać.
              • hermina5 Re: Córki i synowie 28.06.07, 14:20
                Zal mi cię po prostu...Zwłaszcza przy tych opowiesciach jak ta twoja 12 letnia
                córka jezdzi lepeij niż większość facetów - zwłaszcza, kiedy NIGDY nie
                jezdzial kalstycznei przez rok po ulicach w tłoku, dzień w dzień, bo jakby
                jezdział, ty ty nie miałbyś już prawa jazdy...Jesteś załosny, a nawet nie
                zdajesz sobie z tego sprawy chłopie - idż do psychologa.
                • hermina5 Re: Córki i synowie 28.06.07, 14:22
                  Ijeszcze coś kolego - skoro tak twoja 12 letnia córka tak jezdzi, to znaczy, ze
                  jest babochłopem i w przysżłosci będzie kobietonem , bo to niekobieca cecha.
                  dokładnie cytat z twojej filozofii. A kobietona nie chce zaden prawdziwy facet -
                  to też z ciebie.
              • plustek0 Re: Córki i synowie 28.06.07, 14:43
                widzisz ja np miałam rzeczywiście problem z manewrami ale wiesz co jest tego
                przyczyną? Nie rozumiałam do końca jak działają koła z kierownicą...może to
                śmieszne ale naprawdę tak było i wiesz jak mi pomógł mój chłopak?Najpierw
                wytłumaczył potem przyniósł swoje resoraki (ja nie miałam) i sie bawiliśmy jak
                dzieci, posadził mnie przed komputerem włączył grę (bodajże Collina) i graliśmy.
                I teraz już wiem o co chodzi i wydaje mi się to śmieszne że nie wiedziałam...
                niektórzy rozumieją dopiero jak zobaczą o co chodzi a ja nie mogłam zobaczyć bo
                resoraki u mnie domu były dla chłopców podobnie jak komputer i gry...
                I na moim przykładzie widać że "męskie "zabawki czasem i kobiecie pomogą
    • primum_non Re: Córki i synowie 27.06.07, 18:25
      Całkowite zatarcie płci zawsze będzie całkowitą i szkodliwą fikcją.Wcześniej,tak
      sobie wyobrażam,w Polsce było rozróżnienie pomiędzy sferą publiczną a prywatną.W
      sferze publicznej było duże zatarcie płci.Są zawody i zainteresowania,które z
      zasady są męskie,oczywiście nie bez wyjątków.Na przykład wspinaczka.Płeć jest
      nieustannym źródłem problemów i konfliktów.Pisało się wcześniej że w młodszych
      klasach podstawówki chłopcy nie tolerują u swoich kolegów nawet drobiazgów,które
      można by uznać za dziewczyńskie.To chyba jeden z powodów zawężania się i
      przeinaczania pojęcia męskości.(Czy nie było nigdy z tym problemów?).Ależ
      oczywiście,chłopcy i mężczyźni w pewnym sensie są uczuciowi,ale nie tak samo.W
      każdym razie widząc jak w parku dunastolatek opiekuje się dużo młodszym
      dzieckiem można być nawet zaskoczonym.
      • 5obserwator Re: Córki i synowie 27.06.07, 21:35
        primum_non napisał:

        > Całkowite zatarcie płci zawsze będzie całkowitą i szkodliwą
        fikcją.Wcześniej,ta
        > k
        > sobie wyobrażam,w Polsce było rozróżnienie pomiędzy sferą publiczną a
        prywatną.

        A może takie zachowanie chłopców było wyniesione z wzorca domowego a nie
        wrodzone, tzn uzależnione od płci.
        > sferze publicznej było duże zatarcie płci.Są zawody i zainteresowania,które z
        > zasady są męskie,oczywiście nie bez wyjątków.Na przykład wspinaczka.Płeć jest
        > nieustannym źródłem problemów i konfliktów.Pisało się wcześniej że w młodszych
        > klasach podstawówki chłopcy nie tolerują u swoich kolegów nawet
        drobiazgów,któr
        > e
        > można by uznać za dziewczyńskie.To chyba jeden z powodów zawężania się i
        > przeinaczania pojęcia męskości.(Czy nie było nigdy z tym problemów?).Ależ
        > oczywiście,chłopcy i mężczyźni w pewnym sensie są uczuciowi,ale nie tak samo.W
        > każdym razie widząc jak w parku dunastolatek opiekuje się dużo młodszym
        > dzieckiem można być nawet zaskoczonym.
    • dziedzicznacytadelafinansjery Co za stek bzdur! 27.06.07, 19:01
      Toż to się włos jezy na głowie. Nie wiem, moze niech mi to ktoś wytłumaczy: jak
      urodziła się dziewczynka, to czemu pani "psychoanaliotyczka" nie pozwala jej
      wychowywać jak dziewczynkę? To jak trzeba dziewczynkę wychowywać? Paranoja jakaś.
      • triss_merigold6 Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 19:07
        Wychowywać tak samo jak chłopca. Zachęcać do poznawania świata, bycia odważną,
        samodzielną, asertywną, nie krępować stereotypowymi wyobrażeniami
        o "grzeczności". Zabawki zróżnicowane - lalki, pojazdy, klocki etc. Nie ubierać
        w śliczności skutecznie uniemożliwiające fajną zabawę, bieganie, skakanie.
        • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 19:10
          I co z tego wyrośnie? Kobieton? Babochłop???
          • triss_merigold6 Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 19:25
            Odważna, samodzielna, decyzyjna kobieta to babochłop? Żarty sobie stroisz.
            Ponieważ niestereotypowo i nietradycyjnie wychowywanych dziewczynek jest coraz
            więcej to w przyszłości chłopcy będą się musieli dostosować i widzieć w nich
            równorzędne i równoprawne istoty a nie uległe bluszcze. Proste.
            • keradk Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 20:24
              dlatego coraz wiecej chlpcow woli chlopcow - bo kobietony sa od nich bardziej
              meskie. tak jak ty merigold. tylko zmiewiesciali lalusie lubia kobietony. a ty,
              merigold lubisz lalusiow?
              • sir.vimes A "prawdziwi macho" lubią ofermowate idiotki? 27.06.07, 20:52
                Bez własnego zdania, bez własnych marzeń, ambicji, własnych spraw? Których
                jedyna zaletą jest robienie laski na życzenie i głupie chichotanie?

                Właśnie mężczyzn z taką wizją świata NIE CHCĄ normalne kobiety. A matki nie chcą
                ich dla swoich córek.

                Mężczyzna , który ma jakiekolwiek zalety, jakiekolwiek poczucie własnej wartości
                nie musi szukać sobie głupiutkiej ofiary losu której można zaimponować
                wkręcaniem żarówki czy instalowaniem programu.
              • iwles Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 21:41
                keradk napisał:

                > dlatego coraz wiecej chlpcow woli chlopcow




                HA HA HA

                szczególnie wszyscy chłopcy po polonistyce, co ??????????????
              • 5obserwator Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 21:55
                W tradycyjnych rodzinach od dziewczynek wymaga się więcej niż od chłopców i to
                jest złe. Dziewczynki są wdrażane we wszystkie prace domowe, a chłopcy nie.
                Bardzo widać to u studentów, gdy zamieszkają sami chłopcy to nic nie potrafią
                zrobić. A zawodowo dziewczynki też nie są gorsze. W szkole dziewczynki też są
                pilniejsze, bo bardziej nauczone pracy. Dlatego chłopcy często czują, że
                dziewczynkom trudno dorównać. To wina matek, wymagajcie i więcej uczcie
                samodzielności swoich synów.
              • kika843 Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 22:23
                keradk napisał:

                > dlatego coraz wiecej chlpcow woli chlopcow - bo kobietony sa od nich bardziej
                > meskie. tak jak ty merigold. tylko zmiewiesciali lalusie lubia kobietony. a
                ty,
                >
                > merigold lubisz lalusiow?
                A ja lubię wrażliwych facetów, którzy nie wstydzą się swoich uczuć. A geje nie
                są efektem szkół koedukacyjnych, bo istnieli jak świat światem, a dziewczynki
                nawet nie mogły się wówczas uczyć.
            • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 21:17
              Uległe bluszcze? Czy pani też jest "psychoanalityczką"?
            • rmaciej1983 Piękni mężczyźni 27.06.07, 21:23
              To i chłopcy będą mogli wyrosnąć na pięknych, zniewieściałych mężczyzn
              zachwycających świat swoją urodą i swoimi sukienkami.
              • sir.vimes Re: Piękni mężczyźni 27.06.07, 21:25
                IMO nie ma w tym nic złego. Są i tacy mężczyźni - jeżeli im z tym dobrze to i
                światu z nimi źle być nie powinno - w końcu nikogo nie krzywdzą.
                Zresztą, piekni Szkoci od dawna zachwycają swoimi spódniczkamismile))
              • kika843 Re: Piękni mężczyźni 27.06.07, 22:26
                rmaciej1983 napisał:

                > To i chłopcy będą mogli wyrosnąć na pięknych, zniewieściałych mężczyzn
                > zachwycających świat swoją urodą i swoimi sukienkami.
                >
                Niech każdy żyje, jak chce, niech ubiera się, jak chce. Niech będzie szczęśliwy.
              • madami Re: Piękni mężczyźni 28.06.07, 09:37
                A może wyrosną na pewnych siebie, świadomych swojej męskości, którzy potrafią
                mówić o swoich uczuciach i przyznać się do błędów, rozwijających swoje
                zainteresowania i zdolności, spełniający się w związku i ojcostwie.
          • sir.vimes Wyrośnie normalna kobieta 27.06.07, 20:48
            a nie dmuchana lala przeglądająca sie w oczach facetów.
            • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Wyrośnie normalna kobieta 27.06.07, 21:18
              To dziewczynka ubierana w sukienkę skończy jako dmuchana lala, a dziewczynka,
              której się kupuje karabiny będzie niedmuchana? Nie nadążam, przepraszam.
              • sir.vimes Re: Wyrośnie normalna kobieta 27.06.07, 21:21
                Nie przepraszaj.
                Dziewczynak wychowywana stereotypowo ma wiekszą szansę wyrosnąć na "dmuchaną
                lalę" niż dziewczynka, której pozwala sie na normalny rozwój.
                • sir.vimes Re: Wyrośnie normalna kobieta 27.06.07, 21:23
                  A kluczowe w wypowiedzi triss jest to zdanie:
                  "Zachęcać do poznawania świata, bycia odważną,
                  samodzielną, asertywną, nie krępować stereotypowymi wyobrażeniami
                  o "grzeczności"."
                  Sukieneczki i karabiny to sprawa drugorzędna.
                  • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Wyrośnie normalna kobieta 27.06.07, 21:49
                    To nie można być asertywną i być wychowywaną na dziewczynkę, a nie "jak się
                    dziecku podoba"?
                    Co to są "stereotypowe wyobrażenia o grzeczności"? Czemu dziewczynki nie mogą
                    być grzeczne? Skoro taką mają naturę, to może te, które są niegrzeczne są inne,
                    a nie te, które są grzeczne? Jakby pan Bóg chciał żeby dziewczynka nie rózńiła
                    się od chłopczyka, to by nie stwarzał obojga, tylko jakiegoś unisexa i tyle.
                    Najpierw były płcie, a potem społeczeństwo, więc społeczeństwo nie mogło nic tu
                    narzucić, a raczej jego uformowanie i kultura są rezultatem naturalnych różnic.
                    • bajgla Re: Wyrośnie normalna kobieta 27.06.07, 23:00
                      dziedzicznacytadelafinansjery napisał:

                      > To nie można być asertywną i być wychowywaną na dziewczynkę, a nie "jak się
                      > dziecku podoba"?
                      > Co to są "stereotypowe wyobrażenia o grzeczności"? Czemu dziewczynki nie mogą
                      > być grzeczne? Skoro taką mają naturę,

                      Skąd wiesz? I które konkretnie? Sam przyznajesz, że nie wszystkie
          • kika843 Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 22:21
            dziedzicznacytadelafinansjery napisał:

            > I co z tego wyrośnie? Kobieton? Babochłop???
            Jaki babochłop? Wyrośnie po prostu szczęśliwa kobieta, która będzie dobra w
            swoim zawodzie i nie pozwoli, by inni decydowali za nią. Kobieta, która będzie
            potrafiła sobie sama poradzić w życiu.
            • acorns Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 22:51
              > Kobieta, która będzie potrafiła sobie sama poradzić w życiu.

              I niestety prawdopodobnie będzie musiała, bo faceci ogólnie nie przepadająza
              takimi silnymi kobietami.
              • kika843 Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 22:56
                acorns napisał:

                > > Kobieta, która będzie potrafiła sobie sama poradzić w życiu.
                >
                > I niestety prawdopodobnie będzie musiała, bo faceci ogólnie nie przepadająza
                > takimi silnymi kobietami.
                Tylko słabi faceci boją się silnych kobiet. Na szczęście mamy na świecie paru
                normalnych facetów, którzy nie obawiają się utraty swojej pozycji, bo partnerka
                jest wykształcona i sama sobie wymieni żarówkę. Na pewno życie w pojedynkę jest
                lepsze od życia z zakompleksionym seksistą, który nie jest pewien swej pozycji.
              • bajgla Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 23:01
                acorns napisał:

                > > Kobieta, która będzie potrafiła sobie sama poradzić w życiu.
                >
                > I niestety prawdopodobnie będzie musiała, bo faceci ogólnie nie przepadająza
                > takimi silnymi kobietami.

                faceci może i nie, za to mężczyźni jak najbardziejtongue_out
              • lafor Re: Co za stek bzdur! 28.06.07, 01:19
                > I niestety prawdopodobnie będzie musiała, bo faceci ogólnie nie przepadająza
                > takimi silnymi kobietami.

                Rzeczywiście, kompleksy acornsa to argument nie do przebicia, jeśli chodzi o
                wybór sposobu wychowania dzieci.
          • naturelovers Re: Co za stek bzdur! 28.06.07, 14:01
            Zdziwilbys sie, jakbys zobaczyl moja narzeczona - kochanke natury, a huk
            opadajacej na glebe Twej szczeki uslyszano by nawet na Mindanao. Zobaczylbys jak
            bardzo jest kobieca (gdy chce), mimo, ze nie wychowywano jej na grzeczna
            dziewczynke. Kumplowala sie z ojcem, z nim chodzila po gorach, naprawiala
            rowery, skakala ze spadochronem, czytala od astrofizyce i rozwiazywala z
            przyjemnoscia lamiglowki matematyczne. Schowaj swoje stereotypy do kartonu i
            wynies do piwnicy, bo utrudniaja Ci poznanie.
            • naturelovers Re: Co za stek bzdur! 28.06.07, 14:06
              To byla odpowiedz na:

              • Re: Co za stek bzdur!
              Przeczytaj komentowany artykuł »
              dziedzicznacytadelafinansjery 27.06.07, 19:10 + odpowiedz

              I co z tego wyrośnie? Kobieton? Babochłop???
        • zberten Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 21:15
          hej triss,
          calkowicie sie z Toba zgadzam, rownosc wychowania nie polega przeciez na
          usrednianiu lecz na takim samym podejsciu do dzieci roznych plci; kazdy powinien
          miec prawo wybrac kim bedzie w przyszlosci, niezaleznie od plci,
          pozdrawiam
          • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 21:33
            > hej triss,
            > calkowicie sie z Toba zgadzam, rownosc wychowania nie polega przeciez na
            > usrednianiu lecz na takim samym podejsciu do dzieci roznych plci; kazdy powinie
            > n
            > miec prawo wybrac kim bedzie w przyszlosci, niezaleznie od plci,
            > pozdrawiam

            Dobrze. Jak uczynisz, że twój synek zostanie mamusią a córka tatusiem ,to
            odszczekam wszystko co do sowa i przyznam ci rację. Ale dopiero wtedy.
            • triss_merigold6 Po co te nerwy? 27.06.07, 21:58
              Coś Ci manichejską wizję świata zaburza?
              Mężczyzna i kobieta mogą się realizować nie tylko prokreacyjnie.wink W każdym
              razie w cywilizowanym świecie poza rolą ojca/matki mogą pełnić wiele innych.
              ba, mogą nawet zrezygnować z replikowania swojego DNA i tez jest kul.
              • 5obserwator Re: Po co te nerwy? 27.06.07, 22:02
                triss_merigold6 napisała:

                > Coś Ci manichejską wizję świata zaburza?
                > Mężczyzna i kobieta mogą się realizować nie tylko prokreacyjnie.wink W każdym
                > razie w cywilizowanym świecie poza rolą ojca/matki mogą pełnić wiele innych.
                > ba, mogą nawet zrezygnować z replikowania swojego DNA i tez jest kul.
                Jeżeli ci to wystarczy. Bo mnie nie. Ja chcę być matką.
                • triss_merigold6 Re: Po co te nerwy? 27.06.07, 22:08
                  To cudnie. Ja jestem matką i gdybym miała ograniczyć się WYŁĄCZNIE do tej roli
                  jako sensu własnego istnienia to wolałabym załozyć sobie foliową torebkę na
                  głowę.
                  Może istniec obok siebie wiele różnych modeli w których ludzie się spełniają,
                  łapiesz?
            • sir.vimes Zabawne - brak sensownej płaszczyzny 28.06.07, 09:11
              Triss pisze o prawie jednostki do WŁASNEGO wyboru ty prosisz ją by zaprzeczyła
              swoim poglądom i ZMUSIŁA kogoś do czegoś ("Jak uczynisz, że twój synek zostanie")

              Jeżeli rzeczywiscie nie rozumiesz i nie znasz idei takich jak: własny, wybór,
              jednostka to jakie zamiast proponujesz (i rozumiesz)? Kolektyw, uniformizacja,
              ciemna masa? Czy jeszcze inne?

              • triss_merigold6 Proszsz... 28.06.07, 10:11
                Nie można dyskutowac nie mając elementarnej wspólnej siatki pojęciowej.
                Własny wybor, wolny wybór, autonomia jednostki, prawo do samorealizacji etc. to
                są elementarne pojęcia dla liberała. Dla konserwatysty już nie.wink
                • sir.vimes Re: Proszsz... 28.06.07, 10:14
                  No, nie, Triss.
                  To sa w ogóle dość elementarne pojęcia.
                  Dyskutować o jednostce czy o wyborze nie mając pojęcia co to słowo oznacza jest
                  dość trudno. Nawet jeżeli z dyskkusji ma wynikać BRAK prawa do samorealizacji
                  czy pogląd , że wolność jest zła trzeba najpierw umieć zdefiniwać pojęcie
                  wolności czy jednostkismile)
                  • od_jutra_sie_zmienie Re: Proszsz... 29.06.07, 10:20
                    Ale kiedy tak sobie czytam niektóre posty, doznaje pewnej iluminacji co do
                    przyczyn obecnej sytuacji społeczno-politycznej w Polsce... W dużym uproszczeniu
                    - zaczynam rozumieć już "kto na nich głosował?"
        • acorns Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 21:47
          > Wychowywać tak samo jak chłopca. Zachęcać do poznawania świata, bycia
          > odważną, samodzielną, asertywną

          Fajnie, ale w ten sposób zabijane są w niej kobiece cechy, których poszukują
          mężczyźni. I co z tego że samodzielna, asertywna, odważna, twardo stąpająca po
          ziemi, jak będzie samotna bo faceci wybiorą sobie "słodkie idiotki" i będzie im
          z nimi zajebiście dobrze.
          • triss_merigold6 Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 22:00
            Kobiece czyli uległość, tak? Cóż, zakładam, że przynajmniej częśc panów też
            ewoluuje i będzie szukać partnerskich układów zamiast relacji patriarchalnych.
            • acorns Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 22:03
              Tak naprawdę każda decyzja od początku mojego związku z Małgosią została
              podjęta po jej myśli, ale Małgosia za każdym razem była uległa. Niby
              niemożliwe, ale jednak da się to zrobić. Do tego potrzeba jednak kobiecości, a
              kobiecość się obecnie niestety wyplenia już u małych dziewczynek.
              • triss_merigold6 Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 22:11
                Widzisz Acorns, ja to rozumiem. Też umiem tak pogrywać w sposób skuteczny ale
                mi się zwyczajnie nie chce. Ty masz takie potrzeby, inni mają podobne,
                odmienne, full wariantów.
                Uleglość silnie kojarzy się z manipulacją, z rolą owej szyi co kręci głową.
                • acorns Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 22:17
                  > Uleglość silnie kojarzy się z manipulacją, z rolą owej szyi co kręci głową.

                  Ale ona jest taka słodka jak to robi, że aż głupi by było nie pójść jej na rękę
                  i sprawić jej przykrość. Co kto lubi smile
                  • luciferia Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 23:08
                    acorns napisał:

                    > > Uleglość silnie kojarzy się z manipulacją, z rolą owej szyi co kręci głow
                    > ą.
                    >
                    > Ale ona jest taka słodka jak to robi, że aż głupi by było nie pójść jej na
                    rękę
                    >
                    > i sprawić jej przykrość. Co kto lubi smile



                    No właśnie - "co kto lubi". ONA lubi, JA nie. Z tego wniosek, że ludzie (czyli
                    min. kobiety) są różni. Więc jedna kobieta może być kobieca będąc uległą, a
                    inna będzie kobieca będąc asertywną. Proste.
                    • acorns Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 23:24
                      > ONA lubi, JA nie

                      Dlatego moją żoną nie zostaniesz smile
                      Każdy niech wychowuje dzieci na takich ludzi jakich chciałby w życiu spotykać.
                      Tylko niech żadna mądrala nie wymądrza się w pseudonaukowym artykule i nie mówi
                      jak jest słusznie. Moja córka kochana mając 10 lat wymontowała, rozebrała i
                      wyczyściła gaźnik od quada. Gorzej jej poszło z regulacjąi ja to musiałem
                      zrobić. Teraz mając lat 12 nadal umie to zrobić, ale nawet nie pomyśli żeby się
                      do tego dotknąć. Od razu jest "ojciec, zrób coś z tym". Jak myślisz dlaczego?
                      • kika843 Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 23:50
                        acorns napisał:

                        > > ONA lubi, JA nie
                        >
                        > Dlatego moją żoną nie zostaniesz smile
                        > Każdy niech wychowuje dzieci na takich ludzi jakich chciałby w życiu
                        spotykać.
                        > Tylko niech żadna mądrala nie wymądrza się w pseudonaukowym artykule i nie
                        mówi
                        >
                        > jak jest słusznie. Moja córka kochana mając 10 lat wymontowała, rozebrała i
                        > wyczyściła gaźnik od quada. Gorzej jej poszło z regulacjąi ja to musiałem
                        > zrobić. Teraz mając lat 12 nadal umie to zrobić, ale nawet nie pomyśli żeby
                        się
                        >
                        > do tego dotknąć. Od razu jest "ojciec, zrób coś z tym". Jak myślisz dlaczego?
                        Może po prostu, że jest leniwa, a może dlatego że jej wmówiono, że od tego są
                        faceci. Cóż, społeczeństwo potrafia wywierać silną presję.
                        • acorns Re: Co za stek bzdur! 28.06.07, 12:02
                          > Może po prostu, że jest leniwa, a może dlatego że jej wmówiono, że od tego są
                          > faceci. Cóż, społeczeństwo potrafia wywierać silną presję.

                          Niezupełnie. Po prostu boi się że jej brud wejdzie pod paznokieć, a brud pod
                          paznokciem u dziewczyny w jej oczach urasta do rangi kataklizmu. Od tego są
                          faceci żeby się babrać w smarach i kaleczyć łapy o blachy. Po prostu upaprana
                          smarami dziewczyna z pokaleczonymi rękami nie jest pociągająca. Dlatego Młoda
                          się już za taką robotę na pewno nie weźmie. Chyba że naprawdę nie bedize miała
                          innego wyjścia.
                          • lafor Re: Co za stek bzdur! 28.06.07, 12:19
                            > Niezupełnie. Po prostu boi się że jej brud wejdzie pod paznokieć, a brud pod
                            > paznokciem u dziewczyny w jej oczach urasta do rangi kataklizmu

                            Urasta, bo wychowałeś ją tak, żeby urastał, a nie dlatego że ma chromosomy XX.
                          • iwles Re: Co za stek bzdur! 28.06.07, 12:31
                            > Po prostu boi się że jej brud wejdzie pod paznokieć, a brud pod
                            > paznokciem u dziewczyny w jej oczach urasta do rangi kataklizmu.


                            czy to znaczy, że ona NIGDY nie będzie musiała sprzątać ani pracować ?
                            Na czym więc ma polegać jej "tożsamość płciowa" ?


                            acons, czy Ty wychowując dziecko masz jakąs konkretną wizję swojej córki, jako
                            dorosłej osoby i całe twoje wychowanie polega na "robieniu" z niej człowieka
                            takiego, jakiego TY chciałbyś w niej widzieć ?
                            I nie chodzi mi o to, jakim będzie człowiekiem (nie o cechy charakteru mi
                            chodzi), tylko CO będzie robiła w swoim życiu ? Czy już to z góry założyłeś ?
                            CO będzie robić, a czego NIE będzie robić ?
                            I do tego właśnie ją już przygotowujesz ?
                          • plustek0 Re: Co za stek bzdur! 28.06.07, 13:31
                            Skoro boi się że będzie miała brud za paznokciami to wytłumacz mi w takim razie
                            jak będzie spełniała wg tę kobiecą rolę w domu aby miała to rodzinne ognisko?
                            Skoro mężczyzna ma zarabiać a ona się domem zajmować to kto będzie sprzątał?
                            po za tym widać ciekawiło ja o dopóki ktoś jej nie uświadomił że dziewczynka nie
                            powinna mieć brudu za paznokciami, bo tego w genach się nie przenosi..
                          • od_jutra_sie_zmienie leniwa manipulantka - ideal kobiety 29.06.07, 09:32
                            acorns - super, wychowujesz corke na leniwa manipulantke, gratuluje. Rozumiem,
                            ze ma sie wzorowac na mamusi? Naprawde, to przynajmniej czesciowo wyjasnia
                            czeste na forach posty od facetow skarzacych sie, ze zony wciaz nimi manipuluja,
                            albo wrecz wymuszaja rozne rzeczy, uzywajac "kobiecych" sposobow, np. seksu do
                            uzyskania tego, czego chca. Czy zdajesz sobie sprawe, ze tego wlasnie uczysz
                            swoja corke - zeby udawala, ze czegos nie potrafi, stroila minki i narzekala ze
                            sie jej paznokiec zlamie, zamiast po prostu z mezczyzna porozmawiac jak z
                            czlowiekiem i uzgodnic kto co moze zrobic? I to ma byc "slodkie"? To ma byc
                            "kobiece"? Ludzie mnie po prostu zalamuja....
          • 5obserwator Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 22:09
            acorns napisał:

            > > Wychowywać tak samo jak chłopca. Zachęcać do poznawania świata, bycia
            > > odważną, samodzielną, asertywną
            >
            > Fajnie, ale w ten sposób zabijane są w niej kobiece cechy, których poszukują
            > mężczyźni. I c
            Słabi mężczyżni boją się takich kobiet. Masz racje, że tych odważnych mężczyzn
            jest mniej i nie tak łatwo znależć tą drugą część. Ale jak znajdą, mają większą
            szanse na udany związek i szczęście.
            • acorns Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 22:16
              > Słabi mężczyżni boją się takich kobiet. Masz racje, że tych odważnych
              > mężczyzn jest mniej i nie tak łatwo znależć tą drugą część

              Nie o słabość ani nie o odwagę u mężczyzn chodzi. Ja ciągle o co s musze
              walczyć. Czy to w urzędach czy na jezdni, czy robiąc jakiś biznes, mam ciągłą
              walkę o swoje. Wracając do domu chcę mieć święty spokój a nie kolejną walkę o
              pozycję, ponieważ jakiejś Jaśnie Pani Wyzwolonej uroiło się że ja ją
              wykorzystuję i podział obowiązków jest nierówny albo że podejmuję jakąś decyzję
              za jej plecami itd. Nie chcę walki w domu. Za to chcę mieć jakieś tam ciepło
              domowego ogniska - pojęcie dość obce kobietom wyzwolonym.
              • sineira Re: Co za stek bzdur! 28.06.07, 07:40
                Ty naprawdę masz spory problem ze sobą. Walki w domu? Czyżbyś był tak leniwy i
                tak egocentryczny, że podział domowych obowiązków uważasz za walkę? Musi być u
                Ciebie kiepsko z poczuciem własnej wartości, skoro musisz sobie udowadniać swoją
                "męskość" unikając dialogu z żoną. Zapewniam cię, że silny mężczyzna nie
                przestaje być mężczyzną, jeśli umyje kilka naczyń czy ugotuje obiad. Podobnie
                kobieta nie przestaje być kobietą, jeśli wbije gwóźdź czy otynkuje ścianę. Twoje
                posty wiele o Tobie mówią - w głębi duszy panicznie się boisz, że ktoś mógłby
                podważyć Twoją pozycję "Pana i Władcy". Żałosne.
                • acorns Re: Co za stek bzdur! 28.06.07, 11:56
                  > Czyżbyś był tak leniwy i tak egocentryczny, że podział domowych obowiązków
                  > uważasz za walkę?

                  Ja mam inne sprawy niż jeżdżenie na mopie, wycieranie kurzu czy robienie
                  herbaty. Jak ja zacznę się tym zajmować, to wszyscy zaczną obgryzać z głodu
                  tynk ze ścian bo zamiast zająć się utrzymywaniem rodziny, będę mieszał w garach
                  i jeździł na mopie. Nie interesuje mnie podział prac domowych, dlatego
                  znalazłem dziewczynę która nie boi się garów, mopa nie parzy jej w rączki ani
                  pralka jej nie gryzie. Ja przez kilka lat wszytko musiałem robić sam więc czas
                  z tym skończyć. Zarabiam wystarczająco dużo żeby moja kobieta nie musiała
                  pracować, niech więc zajmie się domem, bo to też praca, z tą różnicą że dla
                  własnej rodziny a nie dla jakiegoś mądrali w garniturku.

                  > posty wiele o Tobie mówią - w głębi duszy panicznie się boisz, że ktoś mógłby
                  > podważyć Twoją pozycję "Pana i Władcy". Żałosne.

                  I tak mniej więcej od roku praktycznie w domu rządzi Młoda. Mi się nie chce
                  rządzić, a moja dziewczyna nie bardzo lubi rządzenie. Ona by tylko chciała żeby
                  było po jej myśli, ale żeby to ktoś tak zrobił i najlepiej jeszcze z góry
                  wiedział jak to jest po jej myśli.
                  • glosybaltyku kolego acorn... 28.06.07, 12:55
                    Kurde, zeby nie wyszlo, ze stoje po stronie feministek, bo nie stoje, a feminizm
                    jest dla mnie smieszno-straszno-zalosny. Ale... czy Ty aby za duzo nie walczysz
                    w zyciu? Z Twoich postow wynika, ze jako mlody czlowiek nie stroniles od zadym,
                    a jako dorosly zmieniles tylko front walki z naparzania sie po ryjach na walke o
                    pieniadze i pozycje spolczna. Jestes nastawiony do swiata agresywnie (walka w
                    urzedzie, walka na drodze). Czy to nie frustrujace? Zapewne nie bylo Ci latwo
                    dojsc do tego, co masz, ale czy musisz to pojmowac jako rzeczy wydarte sila
                    wrogiemu spoleczenstwu? Na ogol wiecej uzyskuje sie wpolpraca niz walka. Mnostwo
                    mezczyzn ma usposobienie pokojowe i lagodne i wcale nie sa to jakies wymoczki
                    (wg Ciebie pewnie sa...), bo potrafia zapewnic byt rodzinie i osiagnac wysoka
                    pozycje spoleczna nie walka, lecz po prostu solidna nauka i praca.
                    • acorns Re: kolego acorn... 28.06.07, 13:10
                      > Na ogol wiecej uzyskuje sie wpolpraca niz walka

                      Ale nie z polskimi urzędamismile Niektóre gminy to owszem, wspierają swoich
                      mieszkanców, ale w niektórych rzucają kłody pod nogi. W mojej obecnej mszczą
                      się na mnie bo jakiś pociotek wójta ostrzył sobie pazurki na ziemię którą ja
                      kupiłem. I jak tu nie walczyć? Co ja mam zrobić z bandą kretynów którym
                      przeszkadza moja knajpa i petycje piszą i ślą gdzie się da? Knajpa przeszkadza
                      im głównie dlatego że służy do obsługi nieco innej klienteli niż bezrobotny pan
                      Miecio. Tak naprawdę to na panu Mieciu nie ma zysku bo kupi jedno powo, siedzi
                      przy nim godzinę, pali jednego papierosa za drugim i gapi się w telewizor.
                      Dlatego też panowie Miecie nie przychodzą do mnie i są z tego powodu
                      sfrustrowani bo to przecież był "ich" knajpa. Tak więc ciągle jest o coś walka
                      i tak będzie dopóki nie bedę żył wyłacznie z inwestycji. A do tego jeszcze
                      trochę brakuje.
              • plustek0 Re: Co za stek bzdur! 28.06.07, 13:34
                Wiesz dojrzali ludzie nie walczą o podział obowiązków, potrafią się dogadać.
                A ciepło domowego ogniska można mieć również i w domu o partnerskim podziale
                obowiązków.
                Po za tym co z rodzinami gdzie kobieta zarabia więcej niż mężczyzna? Ma rzucać
                pracę mają klepać biedę od 1 do 1 bo ona jest kobietą i ma opiekować się domem?
                To nazywasz logicznym myśleniem? Hm jak dla mnie to swoimi wypowiedziami dajesz
                przykład tego że nie wszyscy mężczyźni umieją logiczne myśleć...
          • bitch.with.a.brain Re: Co za stek bzdur! 28.06.07, 08:12
            Ja jestem zamodzielna,odwazan i asertywna.I mój związek z mężczyzną jest bardzo
            udany.A koleżanki słodkie idiotki, co to nawet jednego zdania nie potrafią bez
            zdrobnień zbudowac, bo takie są "kobiece" sa same, bo jedną lalunię łatwo można
            zmienić na drugą.W końcu niczym się nie różnią.
            • naturelovers Re: Co za stek bzdur! 28.06.07, 14:18
              Czekalem na Ciebie, bitch! Trafiasz w sedno. Po obroceniu sporej liczby lalun
              (oczywiscie za kazdym razem lamiac im serca) zwiazalem sie z pewna siebie i
              swojej wartosci inteligentna kobieta, ktorej zaspokojenie (na wszystkich polach)
              stanowi dla mnie wyzwanie. Wiem, ze bedziemy mieli madre i zrownowazone dzieci.
              Relacje z laluniami niszczyly mnie i moj potencjal. Ten tam macho z knajpa
              mysli, ze juz lepszy byc nie moze. A moze. Dla wlasnej satysfakcji moglby sprobowac.
              • bitch.with.a.brain Re: Co za stek bzdur! 28.06.07, 15:55
                No prosze, jednak czeka się na takie jak ja a nie na laluniesmile
                Dbaj o ta swoją kobitkę
          • mama26 Re: Co za stek bzdur! 28.06.07, 10:57
            Że jeszcze niektórzy tak rozumują zadziwiające !!!ja nie wychowam swojej corki
            po to, żeby jej glownym sensem życia było uszczesliwiac jakiegos goscia z
            kompleksami
          • plustek0 Re: Co za stek bzdur! 28.06.07, 13:27
            heh a ciekawe czy te "słodkie idiotki" będą szczęśliwe? po jakimś czasie znudzi
            się tym wspaniałym mężczyznom idiotka z którą nie ma o czym rozmawiać niż o
            nowym kosmetyku.
      • sigrid.storrada Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 19:15
        To jak trzeba dziewczynkę wychowywać? Paranoja jaka
        > ś.
        wychowywać jak kochane dziecko, a nie jak dziewczynkę.
        Rozbudzać zainteresowanie światem, a nie tylko tym, czym "powinna" interesować
        się dziewczynka.
        Ja bawiłam się w dziecinstwie i samochodzikami i plastikowymi zbrojami i
        lalkami. I na złe mi to nie wyszłosmile
        • triss_merigold6 Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 19:29
          Ja również. Miałam Barbie i lego i tysiąc neutralnych zabawek (palstelina jest
          neutralna, nie?). W tej kulturze stereotypowe teksty "wyglądaj ładnie, nie
          brudź się, nie biegaj, uśmiechnij" adresowane do dziewcząt są normą więc mnie
          też nie ominęły, niestety.
          • kika843 Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 22:41
            triss_merigold6 napisała:

            > Ja również. Miałam Barbie i lego i tysiąc neutralnych zabawek (palstelina
            jest
            > neutralna, nie?). W tej kulturze stereotypowe teksty "wyglądaj ładnie, nie
            > brudź się, nie biegaj, uśmiechnij" adresowane do dziewcząt są normą więc mnie
            > też nie ominęły, niestety.
            Ja miałam więcej szczęścia, bo nie dość, że miałam swoje ukochane samochodziki,
            to jeszcze mogłam taplać się w błocie, spadając z huśtawki, czyli kawałka
            drewna przywiązanego do szczytu drzewa. Miałam szczęście, że trafili mi się
            normalni rodzice.
      • kika843 Re: Co za stek bzdur! 27.06.07, 22:19
        dziedzicznacytadelafinansjery napisał:

        > Toż to się włos jezy na głowie. Nie wiem, moze niech mi to ktoś wytłumaczy:
        jak
        > urodziła się dziewczynka, to czemu pani "psychoanaliotyczka" nie pozwala jej
        > wychowywać jak dziewczynkę? To jak trzeba dziewczynkę wychowywać? Paranoja
        jaka
        > ś.
        Paranoją jest wychowywanie dziecka wedle pewnie odgórnie obmyślonego schemtu i
        zawężanie jego horyzontów myślowych. Daj się jej bawić, czym chce, a nie tym,
        co Ty uważasz za słuszne. Kup jej klocki zamiast lalkę. Chwal za osiągnięcia,
        nieważne, czy to będzie ładny rysunek, czy dobrze rozwiązane zadanie z matmy.
        Buduj z nią z klocków, rysuj. Pozwól się jej rozwijać w każdym kierunku, niech
        wybierze swoją drogę. daj jej dfo tego prawo.
      • madami Re: Co za stek bzdur! 28.06.07, 09:34
        Co to wogóle znaczy: wychowywać jak dziewczynkę???
    • precesja Re: Wyborczej mieszanie w głowach 27.06.07, 19:28
      Znowu wybórcza miesza w głowach.
      Oczywiście że możemy wychować dziewczynkę na chłopca i odwrotnie. A co! Relatywizm.
      To już nie pierwszy artykuł mówiący o tym samym: że tak naprawdę to facet może
      być kobietą i odwrotnie i że można sobie "wychować" dziecko i płeć.

      To małe kroczki do urobienia ludzi w kierunku relatywizmu płci. Taki kroczek ku
      uciesze środowisk homo. (może przez nich moderowany kroczek?)

      • keradk Re: Wyborczej mieszanie w głowach 27.06.07, 20:30
        staaaary, zobacz kto pracuje w wybiurczej - majcherek i ferajna. slyszal ktos o
        jakiejs kobiecie michnika? tam odsetek homosiow jest wyjatkowo wysoki. albo
        dunin(przepraszam za to slowo)...
      • zona_mi Re: Wyborczej mieszanie w głowach 27.06.07, 22:05
        precesja napisała:

        > Znowu wybórcza miesza w głowach.

        To nie jest artykuł z Wyborczej.
    • glosybaltyku czeka nas 10 lat paranoi... 27.06.07, 19:38
      Obym sie mylil, ale - jak to zwykle - modne teorie pedagogiczne i socjologiczne
      docieraja do nas z 20 letnim opoznieniem. W latach '70 i '80 XX w. na tzw.
      Zachodzie swoj boom mialy teorie nowoczesnego wychowania, rownosci plci, szalal
      feminizm i polityczna poprawnosc. Obecnie sa juz tam u swego schylku, gdyz jedno
      pokolenie wystarczylo by swierdzic, ze poza hasliwoscia i szumem informacyjnym
      nie wnosza nic dobrego, a nieraz wrecz szkodza. Natura jest zbyt silna i
      bezwzgledna, by ulec pokrzykujacym feministkom. Praw natury nie mozna zmienic
      dekretami, na co niektorzy mieliby wielka ochote.
      • johnny-kalesony A słynny akademik Łysenko ... 27.06.07, 19:56
        A słynny akademik Łysenko - faworyt nie mniej słynnego Józefa Stalina - wysnuł
        kiedyś teorię, wedle której charakter żywych organizmów zależy od środowiska a
        nie od wewnętrznej ich natury.
        Żeby swoją tezę udowodnić, założył hodowlę winorośli i bananów na Syberii.
        Nietrudno przewidzieć, czym eksperyment ten się zakończył. Cóż - natura jednak
        okazała się być zbyt krnąbrną, żeby oczekiwania akademika Łysenk spełnić.

        Tezy polit-poprawnych, feministycznych środowisk do złudzenia przypominają
        stalinowską szkołę Łysenki: przyznają większą rolę w kształtowaniu profilu
        charakterologicznego płci człowieka warunkom zewnętrznym niż uwarunkowaniom
        wynikającym z samej natury każdej z płci płci.



        Pozdrawiam
        Keep Rockin'
        • dziedzicznacytadelafinansjery Re: A słynny akademik Łysenko ... 27.06.07, 21:20
          No tak. Tak to wygląda i tak to się skończy, bo nie ma prawa skończyć się
          inaczej. Natura jest mądrzejsza nawet od Gazety Wyborczej. Ale w przypadku
          hodowania gruszek na wierzbie straty są jednak nieco mniejsze niz w przypadku
          hodowania nowego człowieka bezpłciowego.
        • glosybaltyku z Lysenka maja wiecej wspolnego 27.06.07, 22:03
          Nie tylko tezy milosnikow roznych "gender studies" podobne sa do tez towarzysza
          Trofima, bardzo podobny tez maja oni do niego warsztat "naukowy". Przypomnijmy,
          ze tworca "nowej radzieckiej biologii" uwazal m.in. statystyczna analize danych
          za burzuazyjny wymysl. Jesli empiria nie zdadzala sie z teoria, to tym gorzej
          dla empirii, zreszta zawsze mozna bylo wszystko zwalic na sabotaz reakcji.
          Feministki tez za nic maja osiagniecia biologii, rzetelnej socjologii, ekonomii,
          matematyki... Za racjonalista.pl przytaczam takie oto kuriozalne wykwity mysli
          feministycznej:

          Przykładowo, Luce Irigaray, poważana (nie mylić z: poważna) myślicielka
          feministyczna, przekonuje, że postać teorii naukowej jest zdeterminowana przez
          płeć naukowca. Głosi więc, że E=mc2 jest równaniem „typowo męskim", gdyż
          „uprzywilejowuje ono prędkość światła (c) nad wszystkimi innymi prędkościami,
          które są dla nas równie ważne" (sic!). „Wyjaśniła" też dlaczego mechanika brył
          sztywnych jest lepiej przebadanym obszarem fizyki niż mechanika płynów —
          hydrodynamika. Oczywiście naiwnością jest twierdzenie, że powodem tego jest
          stopień trudności (równania ruchu bryły sztywnej i równania ruchu cieczy).
          Myślicielka wyjawia, że rzecz w tym, iż mechanika bryły sztywnej jest ewidentnie
          męska, a fizycy są na ogół facetami. Dlaczego męska? No bo męski narząd płciowy
          bywa sztywny... Na dyskredytowaniu „męskiej" nauki nie poprzestaje i sama tworzy
          pseudonaukowe teorie, w których doszukuje się zależności między złożonością
          myślenia i odczuwania a złożonością budowy genitaliów żeńskich.

          Jeszcze lepszej „dekonstrukcji" dokonała inna gwiazda postmodernistycznego
          feminizmu, dr Sandra Harding, która za przedmiot ataku obrała sobie m.in.
          mechanikę Newtona: "Straszliwe metafory mechaniki Newtona zagrażają kobietom —
          dramatyzuje w książce The Science Question in Feminism - Badania przyrody za
          model mają gwałt i tortury — brutalny, mizoginiczny stosunek mężczyzn do kobiet
          — ten właśnie model świadczyć ma o wartości nauki. (...) Skoro naturę zaczyna
          się traktować raczej jak kobietę, którą należy gwałcić i torturować, a nie jak
          karmiącą matkę, to czyż gwałt i tortury nie stają się tym samym naturalnym
          stosunkiem mężczyzn do kobiet. Uczciwiej byłoby mówić o prawach Newtona nie jako
          o mechanice, lecz jako o newtonowskim podręczniku gwałtu."

          • plustek0 Re: z Lysenka maja wiecej wspolnego 28.06.07, 13:42
            Ciekawe czemu przytaczasz tylko kompromitujące feministki wypowiedzi? A
            wydarzenia i wypowiedzi które poprawiły byt kobieto już nie?
            Czy mężczyźni wszystko robią dobrze? Nigdy niczego źle nie zrobili, powiedzieli?
            Przytocz i te wypowiedzi np. Pana Giertycha. Może powinnyśmy w takim razie idąc
            Twoim tokiem myślenia zgeneralizować wszystkich mężczyzn do Giertych i Leppera?
            • acorns Re: z Lysenka maja wiecej wspolnego 28.06.07, 20:04
              > Przytocz i te wypowiedzi np. Pana Giertycha. Może powinnyśmy w takim razie
              > idąc Twoim tokiem myślenia zgeneralizować wszystkich mężczyzn do Giertych i
              > Leppera?

              Giertych i Lepper zachowują się jak mężczyźni, gadają jak mężczyźni i mają
              jaja. Świetnie się nadają do polityki i Polska byłaby mocarstwem gdyby tacy
              politycy byli a nie te bezjajeczne lamusy płaszczące sie przed wszystkimi,
              przepraszający Żydów za Auschwitz, Niemców za II Wojnę Światową i Rosję za
              rozbiory. Szkoda tylko że Giertych ma faszystowskie zapędy.
              • iwles Re: z Lysenka maja wiecej wspolnego 29.06.07, 08:38
                > Giertych i Lepper [...] mają jaja.


                ależ ich osobista zasługa jest tu zerowa smile

                to raczej zasługa chromosomów mamusi i tatusia
          • rikol Re: z Lysenka maja wiecej wspolnego 10.09.07, 10:36
            Stalin, Hitler, Mao i inni 'wielcy' byli mezczyznami. Lepiej byloby dla calej
            ludzkosci, jakby zostali w kuchni i robili ciasta.
            • sir.vimes Dobre!!!!!!! 10.09.07, 11:10
              > Stalin, Hitler, Mao i inni 'wielcy' byli mezczyznami. Lepiej byloby dla calej
              > ludzkosci, jakby zostali w kuchni i robili ciasta.
      • madami Re: czeka nas 10 lat paranoi... 27.06.07, 20:55
        Ojej tutaj nie chodzi o to aby dzieci wychować na bezpłciowce albo z dziewcząt
        robić chłopców i odwrotnie. Od wieków dzieci podczas wychowywania wtłaczano w
        dwa wzorce: tzn. wychowanie dziewczynki ( ładnie wygląda, za dużo nie mówić,
        interesować się domem i znaleźć męża) i wychowanie chłopca ( być mężczyzną, nie
        mazać, się, nie okazywać uczuć, zapewnić byt rodzinie). Generalnie wszystko
        byłoby dobrze tylko część ludzi zaczęła się dusić w tych sztywnych wzorcach.
        Dlaczego mam ładnie wyglądać, cicho siedzieć i rodzić kolejne dziecko jak mnie
        interesuje fizyka kwantowa??? Dlaczego dziewczynka ma siedzieć cichutko z lalką
        w kąciku jak marzy o tym by biegać i krzyczeć jak chłopcy z sąsiedztwa?
        Ja twierdzę, że powinniśmy uszanować naturę, naturę każdego człowieka. Zgadzam
        się: natura jest zbyt silna. Zamiast wszytskich wpasowywać w ten sam schemat
        przyjrzyjmy się naturze naszego dziecka i do niej dopasujmy wychowanie
        • dziedzicznacytadelafinansjery Re: czeka nas 10 lat paranoi... 27.06.07, 22:06
          madami napisała:

          > Ojej tutaj nie chodzi o to aby dzieci wychować na bezpłciowce albo z dziewcząt
          > robić chłopców i odwrotnie.

          No wiemy, wiemy. Tu chodzi o coś więcej, naturalnie smile

          Od wieków dzieci podczas wychowywania wtłaczano w
          > dwa wzorce: tzn. wychowanie dziewczynki ( ładnie wygląda, za dużo nie mówić,
          > interesować się domem i znaleźć męża) i wychowanie chłopca ( być mężczyzną, nie
          > mazać, się, nie okazywać uczuć, zapewnić byt rodzinie).

          I, przepraszam, czy z tego tytułu nastąpiły jakieś katastrofy? Ja słyszałem
          tylko o meteorytach, ale to nie od stereotypowego wzorca wychowania.

          Generalnie wszystko
          > byłoby dobrze tylko część ludzi zaczęła się dusić w tych sztywnych wzorcach.

          Ale czy to te wzorce są sztywne, czy ich opis? Może to starą lewacką metodą
          wynajduje się patologię, rozdyma do rozmiarów normy i zwalcza normalność jako
          patologię?

          > Dlaczego mam ładnie wyglądać, cicho siedzieć i rodzić kolejne dziecko jak mnie
          > interesuje fizyka kwantowa???

          I kto ci tak każe? Czy społeczeństo ci tak każe, czy pani psychoanalityczna
          powiedziała, że społeczeńśtwo tak każe?

          Dlaczego dziewczynka ma siedzieć cichutko z lalką
          > w kąciku jak marzy o tym by biegać i krzyczeć jak chłopcy z sąsiedztwa?

          A dlaczego dziewczynka ma biegać i krzyczeć jak chłopcy z sąsiedztwa, skoro jest
          dziewczynką? A w ogóle to dlaczego posługujesz się stereotypami na temat
          chłopców? Że chłopcy, to krzyczą i biegają?

          > Ja twierdzę, że powinniśmy uszanować naturę, naturę każdego człowieka. Zgadzam
          > się: natura jest zbyt silna. Zamiast wszytskich wpasowywać w ten sam schemat
          > przyjrzyjmy się naturze naszego dziecka i do niej dopasujmy wychowanie

          Obawiam się, że nie rozumiesz znaczenia słowa "wychowanie" Otóż wychowanie nie
          polega na dopasowywaniu zachowań do natury, bo to się robi samo. Beka się po
          jedzeniu całkiem naturalnie, wiatry puszcza takoż, nawet dłubanie w nosie
          jestzgodne z naturą. A wychowanie nie jest po to, żeby się dopasowac do natury,
          ale zeby ja pogodzić z kulturą. Po to wychowujemy, żeby naturę podporządkować
          troszeczkę kulturze, normom społecznym. I nie powiemy dziecku "żyj zgodnie z
          naturą i bekaj po podwieczorku", tylko stereotypowo będziemy go wtłaczać w
          schematy właściwego zachowania przy stole. Tego chyba "psychoanalityczki" nie
          zamierzają na razie podważać?
          A majstrowanie przy tym wszystkim to tak, jak w Sowietach zawracanie rzek.
          Katastrofa z tego będzie na pokolenia.
          • sineira Re: czeka nas 10 lat paranoi... 28.06.07, 07:51
            > A dlaczego dziewczynka ma biegać i krzyczeć jak chłopcy z sąsiedztwa, skoro
            > jest dziewczynką?
            Rany boskie... Nie rozumiesz, czy udajesz, że nie rozumiesz? Nikt jej nie ma
            zamiaru zmuszać do biegania wbrew jej woli. Jeśli chce, to niech siedzi w
            kąciku. Ale jeśli chce biegać i krzyczeć, to nie należy jej tego zakazywać "bo
            jest dziewczynką"! Tak samo nie należy zmuszać chłopca do biegania z krzykiem
            jeśli nie ma na to ochoty. Chodzi o to, żeby uszanować indywidualny charakter
            dziecka i nie wtłaczać go w sztywne ramy tylko dlatego, że jest chłopcem lub
            dziewczynką. Zrozum, że dziecko jest OSOBĄ, ma własny charakter, własne
            predyspozycje, własne skłonności. Dziewczynka może biegać i krzyczeć i nie
            stanie się przez to babochłopem. Chłopiec może siedzieć cicho w kąciku i czytać,
            a męskości mu od tego nie ubędzie.
            • madami Re: czeka nas 10 lat paranoi... 28.06.07, 09:29
              Obawiam się, że on/ona tego jednak nie zrozumie.
              Zbyt ciasny gorset wychowania wink)))))
          • plustek0 Re: czeka nas 10 lat paranoi... 28.06.07, 13:51
            ziedzicznacytadelafinansjery napisał:

            > madami napisała:
            >
            > > Ojej tutaj nie chodzi o to aby dzieci wychować na bezpłciowce albo z dzie
            > wcząt
            > > robić chłopców i odwrotnie.
            >
            > No wiemy, wiemy. Tu chodzi o coś więcej, naturalnie smile
            >
            > Od wieków dzieci podczas wychowywania wtłaczano w
            > > dwa wzorce: tzn. wychowanie dziewczynki ( ładnie wygląda, za dużo nie mów
            > ić,
            > > interesować się domem i znaleźć męża) i wychowanie chłopca ( być mężczyzn
            > ą, nie
            > > mazać, się, nie okazywać uczuć, zapewnić byt rodzinie).
            >
            > I, przepraszam, czy z tego tytułu nastąpiły jakieś katastrofy? Ja słyszałem
            > tylko o meteorytach, ale to nie od stereotypowego wzorca wychowania.

            >
            > Generalnie wszystko
            > > byłoby dobrze tylko część ludzi zaczęła się dusić w tych sztywnych wzorca
            > ch.
            >
            > Ale czy to te wzorce są sztywne, czy ich opis? Może to starą lewacką metodą
            > wynajduje się patologię, rozdyma do rozmiarów normy i zwalcza normalność jako
            > patologię?
            >

            Wzorce są sztywne ponieważ nie każda dziewczynka chce chodzić w spódniczkach,
            nie każda myśli tylko o tym czy pięknie wygląda bo interesują się też innymi
            sprawami.
            Mężczyźni z kolei nie umieją sobie radzić z uczuciami bo nikt ich tego nie nauczył.

            > > Dlaczego mam ładnie wyglądać, cicho siedzieć i rodzić kolejne dziecko jak
            > mnie
            > > interesuje fizyka kwantowa???
            >
            > I kto ci tak każe? Czy społeczeństo ci tak każe, czy pani psychoanalityczna
            > powiedziała, że społeczeńśtwo tak każe?


            Społeczeństwo narzuca nam taką rolę. Kiedy mówi się o dzietności mówi się tylko
            o kobietach jakby one same sobie dzieci robiły, czemu nie mówi sie o ojcach? Bo
            społeczeństwo narzuca kobiecie rolę matki, a ta która ta matką nie chce bvyć to
            jest "chorą feministką"


            >
            > Dlaczego dziewczynka ma siedzieć cichutko z lalką
            > > w kąciku jak marzy o tym by biegać i krzyczeć jak chłopcy z sąsiedztwa?
            >
            > A dlaczego dziewczynka ma biegać i krzyczeć jak chłopcy z sąsiedztwa, skoro jes
            > t
            > dziewczynką? A w ogóle to dlaczego posługujesz się stereotypami na temat
            > chłopców? Że chłopcy, to krzyczą i biegają?
            >


            A czemu Ty posługujesz się stereotypami? Czemu dziewczynka dlatego że jest
            dziewczynka nie może biegać i krzyczeć jak chłopcy z sąsiedztwa?Czemu zakładasz
            że dziewczynki nie krzyczą i nie biegają?




            > > Ja twierdzę, że powinniśmy uszanować naturę, naturę każdego człowieka. Zg
            > adzam
            > > się: natura jest zbyt silna. Zamiast wszytskich wpasowywać w ten sam sche
            > mat
            > > przyjrzyjmy się naturze naszego dziecka i do niej dopasujmy wychowanie
            >
            > Obawiam się, że nie rozumiesz znaczenia słowa "wychowanie" Otóż wychowanie nie
            > polega na dopasowywaniu zachowań do natury, bo to się robi samo. Beka się po
            > jedzeniu całkiem naturalnie, wiatry puszcza takoż, nawet dłubanie w nosie
            > jestzgodne z naturą. A wychowanie nie jest po to, żeby się dopasować do natury,
            > ale zeby ja pogodzić z kulturą. Po to wychowujemy, żeby naturę podporządkować
            > troszeczkę kulturze, normom społecznym. I nie powiemy dziecku "żyj zgodnie z
            > naturą i bekaj po podwieczorku", tylko stereotypowo będziemy go wtłaczać w
            > schematy właściwego zachowania przy stole. Tego chyba "psychoanalityczki" nie
            > zamierzają na razie podważać?
            > A majstrowanie przy tym wszystkim to tak, jak w Sowietach zawracanie rzek.
            > Katastrofa z tego będzie na pokolenia.
            >


            Tak wychowanie pomaga połączyć kulturę z naturą, tylko dlaczego inna ma być
            kultura dla dziewczynki a inna dla chłopca? Przecież obydwoje są ludźmi, więc
            dlaczego tylko dlatego że dziewczynka jest dziewczynką nie może bawić się
            samochodzikami a tylko lalkami?
        • od_jutra_sie_zmienie Plec jest niezmienna - dobry zart! 29.06.07, 09:59
          Jak czytam te wszystkie posty, ze bycie kobieta i mezczyzna jest oczywiste,
          niezmienne, w 100% uwarunkowane przez nature i nie moze sie zmienic, tak jak nie
          mozna hodowac bananow na Syberii to mało nie spadam z krzesła ze śmiechu. To
          jest najlepszy dowod na to, ze ideologia zaslepia i to jeszcze jak!

          Owszem, w sensie fizycznym ludzkosc sie nie zmienila znaczaco w ciagu ostatnich
          kilku tysiecy lat, ale to w jaki sposob funkcjonuja kobiety i mezczyzni w
          spoleczenstwie zmienilo sie diametralnie i to w niesamowicie krotkim czasie.
          Przykladow mozna by podac setki, ale ogranicze sie do kilku ulubionych - jeszcze
          sto lat temu Zapolska uwazana nota bene za feministke pisala, ze to nie do
          pomyslenia, zeby kobieta zostala sedzia no bo co bedzie jak zacznie rodzic na
          sali sadowej? Obraza majestatu! A tu prosze - kobiety sa sedziami i wykonuja
          wiele innych odpowiedzialnych zawodow i jakos sobie radza! W XIX wieku Virginii
          Woolf nie wpuszczono na trawnik Oxfordu, bo przeciez byla kobieta - a dzis
          wystarczy spojrzec na liste osob, ktore dostaly Nobla z dziedziny literatury -
          Szymborska, Morrison, Jelinek... W wiekszosci krajow europejskich kobiety maja
          prawa wyborcze od zaledwie kilkudziesieciu lat, a mamy juz cala liste wybitnych
          polityczek, prezydentek, kobiet piastujacych urzad premiera czy obecna kanclerz
          Merkel.

          A tak na marginesie to bardzo mnie tez smieszy jak slysze, ze to "naturalne" i
          "oczywiste", ze kobiety zostaja w domu z dziecmi a mezczyzni pracuja poza domem,
          i ze zawsze tak bylo. Jak sie poczyta ulotki dystrybuowane w okresie
          industrializacji pod koniec XVIII i w XIX wieku, to moze sie komus cos
          rozjasnic. Zachecaja one mezczyzn do pracy poza domem prezentujac to jako
          "meskie" zajecie - na poczatku pomysl pracy poza domem / w fabryce wcale nie byl
          uznawany za "meski".

          Moi drodzy - swiat sie zmienia, czy tego chcecie czy nie. Cope with it!
      • wenussa Re: czeka nas 10 lat paranoi... 27.06.07, 21:23
        "pokrzykującym feministkom" - widać od razu, że nie masz nawet pojęcia kto to
        taki, szkoda słów...
        • glosybaltyku Re: czeka nas 10 lat paranoi... 27.06.07, 22:29
          No to mi wytlumacz, skoro nie mam pojecia. Ale... nie oczekuje wywodu nt.
          historii feminizmu a tym bardziej brniecia w retoryke i nowomowe. Nie
          studiowalem nigdy zagadnienia feminizmu i nie mam zamiaru. Swoja opinie buduje
          na podstawie wypowiedzi co aktywniejszych dzialaczek (np. pani Dunin), na
          postawie tego, co trafia do mediow. I co slysze? A takie rzeczy np.:

          1. Kobiety sa dyskryminowane. Tylko ze nie za bardzo wiadomo, na czym ta
          dyskryminacja ma polegac? Moze wyjasnisz?

          2. Kobietom narzucane sa ramy stereotypow. A ja pytam, kto narzuca? Czy pod
          przymusem?

          Powiem tyle, ze wszystkie madre i wyksztalcone kobiety, ktore znam, maja wielce
          lekcewazacy stosunek do ruchow feministycznych. Wspolczesnych, bo oczywiscie
          nikt nie neguje osiagniec ruchow emancypacyjnych w czasach, kiedy kobiety byly
          rzeczywiscie dyskryminowane. Feminizm obecnie to zabawa dla zbuntowanych
          nastolatek albo grupa wsparcia dla kobiet z problemami emocjonalnymi.
          Ewentualnie, zrodlo zarobku dla producentek propagandowych ksiazek i artykulow.
          • bitch.with.a.brain Re: czeka nas 10 lat paranoi... 28.06.07, 08:58
            Typowy post z cyklu: nie wiem o czym mówię, bo nei czytalem, nie znam się,ale
            wiem,ze to głupiesmile
            Ja znam mądre i wyksztalcone kobety ktore są feministkami,ty takich nie znasz -
            różnica doświadczeń i tyle.
          • plustek0 Re: czeka nas 10 lat paranoi... 28.06.07, 14:10
            Skoro budujesz swój obraz na temat feministek z mediów to gratuluję, od dawna
            wiadomo że media kłamią i wszystko pokazują w taki sposób jak im na rękę i tak
            żeby było głośno, bo jak to ostatnio usłyszałam "telewizja musi być jakaś" więc
            nie ważne czy zła dobra musi być jakaś żeby o niej rozmawiano..

            1. na czym polega dyskryminacja? już tłumaczę:
            Czytam ogłoszenie o pracę. Pracuję w zawodzie typowo męskim. Dzwonię żeby
            dowiedzieć się czy aktualne, żeby przesłać CV. Odbierają telefon i słyszę
            odpowiedź ale my kobiet nie szukamy. Co z tego że pracuję w firmie pokrewnej mam
            doświadczenie, pochwały z pracy nikt nawet ze mną nie porozmawia, nikt nie
            sprawdzi czy nadaję się do tej pracy czy nie ot tak po prostu bo jestem kobietą.

            Idę załatwiać coś z mieszkaniem, wszyscy mnie olewają, idzie mój chłopak ot
            nagle wszyscy go słuchają i pomagają.

            Idę na wykład z matematyki na uczelnię, wchodzi profesor rozgląda się po sali i
            mówi " a dziś same panie to nie będę wykładał i tak nie zrozumiecie" a na roku
            100 kobiet i 10 mężczyzn i jakoś zdały egzamin z matematyki i się dostały na studia.

            Mam jeszcze sporo takich sytuacji ale czasu mi szkoda na wypisywanie..

            2. Narzuca społeczeństwo. Jakie ramy? OK zadam Ci pytanie uważasz że feministki
            są be i każda feministka jest be. A co z taka feministka która chce pracować w
            sowim zawodzie (typowo męskim) chce zarabiać tyle co mężczyźni skoro wkłada w to
            tyle samo pracy, chce mieć dziecko którym będzie się zajmował również jego
            ojciec co wiąże się z tym że część urlopu macierzyńskiego by wykorzystał?
            Wg Ciebie jest be bo już sam fakt że jest feministka to powoduje ot i tu mamy np
            jedna z ram w które Ty kobiety wrzucasz.
            A jak nazwiesz kobietę która nie chce mieć dziecka? Większość patrzy na nią jak
            na jakąś chorą bo jak to spełnieniem kobiety jest dziecko, a nie wszystkie
            kobiety chcą je mieć.
            Nikt ich nie przymusza, nie nikt nie stoi nad nimi z batem ale ludzie odwracają
            sie od nich, izolują bo nie są takie jak inni a to jest przymus psychiczny, bo
            człowiek jest zwierzęciem stadnym i nikt sam nie lubi być.

            Problem w tym, że dopóki Twoja kobieta nie zostanie gdzieś zdyskredytowana za
            sam fakt bycia kobietą nie zauważysz dyskryminacji i będziesz uważał że ruchy
            feministyczne to dziś tylko te pseudo feministki które wymieniasz, a
            dyskryminacja dalej istnieje już nie w tak olbrzymim wymiarze jak kiedyś ale
            jest i trzeba z nią walczyć, niestety wielu ludziom to pasuje i dlatego ukazują
            tylko te pseudo feministki żeby sprawić by ludzie przestali mówić o tym temacie
            i go tylko wyśmiewali.

            A tak do tych Twoich wykształconych znajomych, sam fakt tego że są dobrze
            wykształcone powoduje, że są feministkami ponieważ dziś wciąż można usłyszeć że
            kobiety nie powinny się kształcić bo maja siedzieć z dziećmi w domu i opiekować
            się domem. Więc one się przeciwstawiają nierówności i uczyły się więc są
            feministkami ale nie pseudo feministkami które pokazują nasze media.

            • acorns Re: czeka nas 10 lat paranoi... 28.06.07, 20:19
              > Odbierają telefon i słyszę odpowiedź ale my kobiet nie szukamy.

              Jak ja bedę chciał się zatrudnić jako wychowawca w przedszkolu albo opiekun do
              dziecka, pewnie to samo usłyszę. Prywatny pracodawca może zatrudniać kogo mu
              się podoba. Niechęć do zatrudniania kobiet spowodowana jest także tym, że jak
              kobieta będąca na etacie zaciąży to nie można jej zwolnić, tylko trzeba za nią
              płacić składki. A przez całą ciążę może być na urlopie zdrowotnym, potem na
              płatnym macierzyńskim, potem na wychowawczym. Czyli prawie cztery lata
              musiałbym jako pracodawca płacić prawie 8 stów ZUSu za pracowniczkę której de
              facto nie mam. Teraz rozumiesz? Jeśli nie zatrudnię jej na etat to jak zaciąży
              to mam problem z głowy. Po prostu nie przedłużę umowy albo zakończę współpracę
              i po sprawie. Ale jej zaciążenie to i tak jest dla mnie koszt. Rekrutacja mnie
              kosztuje, z niwego pracownika więcej strat niż korzyści. Wiem co mam z
              kelnerkami i barmankami. A jeszcze teraz weszlo w modę to całe molestowanie i
              jak się jakiejś pani coś nie spodoba to mnie oskarży a ja nie mam ani czasu ani
              ochoty jeździć na przesluchania. Po prostu kobiety mają za dużo praw i dlatego
              pracodawcy nie chcą brać na siebie takiego ryzyka.

              > Idę załatwiać coś z mieszkaniem, wszyscy mnie olewają, idzie mój chłopak ot
              > nagle wszyscy go słuchają i pomagają.

              Jak jesteś dupa wołowa to Cię olewają smile Mojej matki jeszcze nikt nie olał, ale
              ona potrafi się o swoje upomnieć. Znam też facetów którzy gdzie by nie poszli
              to ich spuszczą. To od osoby zależy a nie od płci.

              > Idę na wykład z matematyki na uczelnię, wchodzi profesor rozgląda się po sali
              > i mówi " a dziś same panie to nie będę wykładał i tak nie zrozumiecie"

              Masz prawo zgłosić skargę do dziekana. Takie przypadki nie powinny mieć miejsca
              a miejsce chamstwa jest w barze "U Zdzicha" a nie na uczelni.

      • 5obserwator Re: czeka nas 10 lat paranoi... 27.06.07, 22:18
        glosybaltyku napisał:

        > Obym sie mylil, ale - jak to zwykle - modne teorie pedagogiczne i
        socjologiczne
        > docieraja do nas z 20 letnim opoznieniem. W latach '70 i '80 XX w. na tzw.
        > Zachodzie swoj boom mialy teorie nowoczesnego wychowania, rownosci plci,
        szalal
        > feminizm i polityczna poprawnosc. Obecnie sa juz tam u swego schylku, gdyz
        jedn
        > o
        > pokolenie wystarczylo by swierdzic, ze poza hasliwoscia i szumem informacyjnym
        > nie wnosza nic dobrego, a nieraz wrecz szkodza. Natura jest zbyt silna i
        > bezwzgledna, by ulec pokrzykujacym feministkom. Praw natury nie mozna zmienic
        > dekretami, na co niektorzy mieliby wielka ochote.
        Czy kobiecość tzn ładna i głupia. Chyba nie tak pojmujemy kobiecość.
        • glosybaltyku Re: czeka nas 10 lat paranoi... 27.06.07, 22:35
          Kobiecosc = naturalnosc, swiadomosc i akceptacja swoich biologicznych
          uwarunkowan, a nie walka z nimi. Mialem w zyciu ten "problem", ze zostalem
          wychowany w domu, gdzie byly same wyksztalcone i madre kobiety, ktorych nie
          pociagaly mierne intelektualnie, ale halasliwe ruchy feministyczne ani tez
          "nowoczesne" metody wychowawcze.
      • plustek0 Re: czeka nas 10 lat paranoi... 28.06.07, 13:39
        W jaki sposób niby zaszkodziła ta teoria i jej już nie głoszą?
        Pewnie w taki że kobiety się kształcą i pracują często również w zawodach
        uważanych za typowo męski i są dobre, kurcze to prawdziwa szkoda dla facetów że
        nie mają już w domu uległych kobietek które muszą robić wszystko bo jak nie to
        zostaną na bruku bez środków do życia...
        Które to prawo natury głosi że dziewczynki mają być uległe i bawić sie tylko
        lalkami? Za pewne jedno tych które głosi że ewolucji nie było...
    • keradk Córki i synowie 27.06.07, 20:19
      przez zasrane feministki rosnie nam wlasnie pokolenie potworkow, ktorym wsztsko
      wolno i nie maja empatii za grosz.

      A juz najwieksza glupota to wychowywac tak samo - przez co beda obojnaki, z
      problemem z tozsamoscia. lalusie i chlopczyce. zgotujecie sobie pieklo na
      ziemi. jak dobrze ze feministki to skrajna mniejszosc - jest ich mnieje wiecej
      tyle jak mlodziezy wszechpolskiej, czyli przegiecia w druga strone.
      • primum_non Re: Nie podobało się 27.06.07, 20:36
        zachwycanie nad dziewczęcą agresją.Poza kręgiem rówieśniczej rywalizacji wśród
        dziewcząt to zjawisko organicznie zejściowe,destrukcyjne(nie było tam
        mężczyzn).Pomijając to,że agresja wogóle jakoś niżej jest ceniona od aktywności
        i urody.Jeśli mowa o płci warto wprowadzić przynajmniej tam,gdzie nie potrzeba
        konkretu nowe określenie płci.Na przykład w języku angielskim występowały 3:pan
        pani i panna.Jest mowa o płci obojnaczej,a tam gdzie załatwia się prosty krótki
        biznes podawanie płci jest uciążliwe,używa się pan/pani,można by wymyśleć jakiś
        skrót _uniseks_.To nie jest mój pogląd na człowieka,a na oficjalne kontakty.
    • babka71 Re: Córki i synowie 27.06.07, 20:29
      TAAAAAAA jutro kupie synowi różowe spodenki i rózowe skarpetki, a potem powiem
      idź dziecko pobawić się z kolegami!!!
      Zabije mnie wzrokiem i smiechem...!!!!!!!!!!!!
      To już wolę obejrzeć z synem super nianię..he he
      • jantarrka Re: Córki i synowie 27.06.07, 21:14
        sorki babka, ale tu się inteligencją nie popisałaś.
        czy w tekście stoi cokolwiek o tym, ze masz kupować dziecku coś wbrew jego
        woli?? jeśli synek będzie chciał różu, wówczas kupuj, a nie na siłę.. przecież w
        tym tekście nie ma słowa o tym, że trzeba wychowywać chłopców na dziewcynki a
        dziewczynki na chłopców. chodzi o to, żebyśmy my, jako rodzice zorientowali się,
        że zabraniając synkowi bawić się lalką mimo iż on bardzo tego chce, wcale nie
        bronimy go przed byciem zniewieściałym.
      • triss_merigold6 Babka71 nie zawiodła 27.06.07, 22:28
        i tradycyjnie błysnęła intelektem i głębią refleksji. Serdecznie gratulujemy.
      • kika843 Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:53
        babka71 napisała:

        > TAAAAAAA jutro kupie synowi różowe spodenki i rózowe skarpetki, a potem
        powiem
        > idź dziecko pobawić się z kolegami!!!
        > Zabije mnie wzrokiem i smiechem...!!!!!!!!!!!!
        > To już wolę obejrzeć z synem super nianię..he he
        A czy ktoś każe Ci, żebyś zmuszała go do tego, czego nie akceptuje? Tu właśnuie
        chodzi o to, że jak on chce te różowe spodenki, to nie powinnaś mu na siłę
        kupować niebieskich. Daj mu prawo do wyboru i życia w zgodzie ze swoją naturą,.
      • rikol Re: Córki i synowie 10.09.07, 10:51
        Akurat przed II wojna swiatowa rozowy byl uznawany za kolor meski, a niebieski
        za kobiecy.
    • babka71 Re: Płeć to jest zasadnicza różnica 27.06.07, 20:34
      jest pe..s i jest ci..a i taka jest PRAWDA ! I JEST RÓŻNICA..polecam album
      anatomiczny medycyna.pl
      AMEN
      • sfajros Re: Płeć to jest zasadnicza różnica 27.06.07, 20:50
        > jest pe..s i jest ci..a i taka jest PRAWDA ! I JEST RÓŻNICA..polecam album
        > anatomiczny medycyna.pl
        > AMEN

        Są też blondynki i brunetki. Są osoby o dużych nosach i małych nosach. Są
        piegowaci i bladzi. To są dopiero RÓŻNICE!!!
      • kika843 Re: Płeć to jest zasadnicza różnica 27.06.07, 23:00
        babka71 napisała:

        > jest pe..s i jest ci..a i taka jest PRAWDA ! I JEST RÓŻNICA..polecam album
        > anatomiczny medycyna.pl
        > AMEN
        Ale nikt tu nie dysktuje z anatomicznymi różnicami.
    • jantarrka Córki i synowie 27.06.07, 20:52
      świetna rozmowa! naprawdę świetna, dziękuję smile

      niestety mała świadomość społeczna sprawia, że połowa czytelników odbiera to
      jako mieszanie w głowach i kazanie zmieniania płci.. a przecież nie o to chodzi.
      Chodzi o to, że trzba zrozumieć, że w naszym zyciu posługujemy się stereotypami
      i róznice bilogiczne zbyt chętnie przekłdamy na społeczne role. Wmawia się nam,
      ż edziewczynki nie biegają po drzewach bo to nie wypada, wychowanie polega na
      tresowaniu nas a potem się dziwimy że mamy tyle problemów. a do problemów się
      oczywiście nie przyznajemy. a te wszystkie kłopoty ze szczęściem w związku, z
      brakiem ufności, z ciągłym odchudzaniem, z kompleksami, to wynika z tego, ze
      nasza podświadomosć buntuje się przeciw tym kajdanom nałożonym nam przez
      społeczeństwo..
      • luciferia Re: Córki i synowie 27.06.07, 21:22
        Słabo mi się robi jak czytam te komentarze. Słabo i bardzo, bardzo niedobrze.
        Wasz poziom pogardy dla normalnych ludzi jest po prostu porażający.
        Nie wiem w czym jest problem, chyba tylko w czytaniu ze zrozumieniem. Nigdzie w
        tekście nie było o zamianie płci - natomiast było o chorym wtłaczaniu dzieci w
        jakieś straszliwe i krzywdzące stereotypy, które bardzo spaczają.
        Swoją drogą - tak się składa, że byłam wychowywana własnie tak, jak zaleca to
        ta pani. I powiem więcej - nie byłam wychowywana tak bo moja mamusia koniecznie
        chciała robić coś na siłę - to ja sama chciałam bawić się uważanymi
        za "chłopięce" zabawkami - latałam z plastikowym mieczem przez większość
        dzieciństwa i baardzo różniłam się od niektórych dziewczynek. To prawda -
        bawiłam się też lalkami, ale nigdy jakoś nie miałam potrzeby bawić się w dom, w
        bycie żonką gotującą obiadki, już nie mówiąc o marzeniach by zostać modelką,
        piosenkarką, stewardessą czy kimś innym, u kogo potrzebna jest jedynie uroda.
        Wręcz przeciwnie - przez większość czasu chciałam zostać amazonką (nie
        wojownikiem - chciałam latać z łukiem po dżungli, ale zauważcie - jako
        KOBIETA), potem egzorcystką;]
        I jaki jest efekt? Czuję się teraz bardzo kobiecą kobietą, właśnie wyglądam
        wręcz stereotypowo - noszę tylko spódnice, chodzę na obcasach, mam bardzo
        długie włosy i jestem wręcz dumna ze swojej kobiecości, babochłopem nie
        zostałam, a wręcz jest mi do czegoś takiego bardzo daleko.

        Poza tym - ten chory stereotyp, jakoby mężczyzna, który okazuje uczucia
        był "lalusiem" jest wprost porażający. Skąd Wam się to w ogóle wzięło? Ludzka
        natura właśnie taka jest, że każdy człowiek posiada szeroką gamę uczuć i
        normalne jest to, że je okazuje. Naprawdę przerażające. Chcecie świata głupich
        panienek, które leżą i pachną (w międzyczasie gotując obiadek dla rodzinki i
        robiąc dobrze mężusiowi) i samców, którzy zarabiają i kopulują, nie posiadając
        uczuć? Jeśli tak, to ja za taki świat dziękuję... A tak wygląda świat, kiedy
        ludzie wychowywani w są w taki sposób, jak byście chcieli.

        I jeszcze jedno - obrażanie forumowiczek i wyzywanie od babochłopów jest bardzo
        prymitywne i chamskie. Jak widać więc stereotypowe wychowanie nie tylko kreuje
        pokręconych osobników, ale również ludzi co najmniej niekulturalnych,
        uważających, że mogą obrażać kobietę tylko dlatego, że ta im nie przystaje do
        światopoglądu.
        • colombina Re: Córki i synowie 27.06.07, 21:48
          luciferia napisała:

          > Słabo mi się robi jak czytam te komentarze. Słabo i bardzo, bardzo niedobrze.
          > Wasz poziom pogardy dla normalnych ludzi jest po prostu porażający.
          > Nie wiem w czym jest problem, chyba tylko w czytaniu ze zrozumieniem.

          Podejrzewam, ze komentarze o ktorych wspominasz to nie tylko pogarda ale
          rowniez obrona swojej uprzywilejowanej pozycji spolecznej. Utrzymanie
          stereotypu lezy w interesie niektorych mezczyzn i dlatego tak sie nerwowo
          rzucaja.
        • jantarrka Re: Córki i synowie 27.06.07, 21:51
          w pełni się z Tobą zgadzam, luciferia smile
          • hipek_ewci Wszyscy lacznie z pania psycholog poczytajcie B.H. 28.06.07, 10:45
            Bert Hellinger doskonale opisal stosunki rodzinne i wynikajace w nich sytuacje
            oraz drogi wyboru w reakcjach i ich konsekwencje.
            Cale pozycie w rodzinie i rozwoj osobowy w niej dzieci i tu tez psychosexualny
            to bardzo skomplikowany proces.

            • triss_merigold6 Re: Wszyscy lacznie z pania psycholog poczytajcie 28.06.07, 12:49
              Wiesz, jest wiele szkół psychologicznych, Hellinger prezentuje tylko jedną z
              wielu.
        • acorns Re: Córki i synowie 27.06.07, 21:59
          > natomiast było o chorym wtłaczaniu dzieci w jakieś straszliwe i krzywdzące
          > stereotypy, które bardzo spaczają.

          Dla mnie dużo bardziej spaczone są babochłopy i zniewieściałe gogusie.

          > Poza tym - ten chory stereotyp, jakoby mężczyzna, który okazuje uczucia
          > był "lalusiem" jest wprost porażający. Skąd Wam się to w ogóle wzięło?

          Nieprawda. Okazywanie uczuć nie jest równoznaczne z byciem lalusiem. O byciu
          lub nie byciu lalusiem decyduje sposób ich okazywania. Moja córka ma chłopaka.
          Kłócą się nieraz okropnie. Ale jak teraz w noc świętojańską na imprezie jakieś
          dwa podpite lamusy doczepiły się do Młodej, Denis wpadł jak burza, złapał ich
          za karki jak kociaków, uderzył łbami i dopiero jak obaj padli na glebę a jeden
          zalał się krwią, to dopiero potem zapytał Młodą czego od nie chcieli. Okazał
          jej po męsku że ją kocha i mu na niej zależy.
          • triss_merigold6 Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:02
            Wiesz, tak można sprawy w remizie załatwiać ale nie w poważnej pracy w
            instytucji publicznej czy dużej firmie. Poza tym nieco ryzykowane rozwiązanie,
            bo zdaje się są paragrafy za udział w bójce.
            • acorns Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:07
              > Wiesz, tak można sprawy w remizie załatwiać ale nie w poważnej pracy w
              > instytucji publicznej czy dużej firmie.

              Nikt tu nie mówi o takim załatwianiu w firmie czy w banku. To była typowa
              impreza plenerowa w Noc Świętojańską - jakiś koncert, dużo piwa, wianki i
              sztuczne ognie.

              > Poza tym nieco ryzykowane rozwiązanie, bo zdaje się są paragrafy za udział w
              > bójce.

              No niby są, ale nie wolno dać się złapać. No i chężko kogoś posadzić jak nie ma
              oskarżenia. Nikt przecież nie zgłosi takiego pobicia. Zresztą i tak Denis ma 15
              lat, więc nic mu nie zrobią nawet jakby go złapali. Ja jestem "weteran" i wiele
              sporo zadym i awantur w życiu zaliczyłem a nigdy za to nie siedziałem.
              Siedziałem natomiast za to czego nie zrobiłem, bo nawet gościa nie tknąłem
              palcem wtedy, a mnie zapuszkowali.
              • triss_merigold6 Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:20
                Nie tłumacz, na Pradze się wychowywałam.D
                Agresja żeby nie była destrukcyjna musi być ujęta w ramy. Ustawki dla
                gó..arzy? Kul, niech się piorą jak lubią. Ale przeniesienie relacji i reakcji
                z podwórka na role męskie i damskie w rodzinie daje skutki w postaci przemocy
                domowej. Nie zawsze ale często.
          • colombina zniewiesciali gogusie 27.06.07, 22:12
            acorns napisał:

            > Dla mnie dużo bardziej spaczone są babochłopy i zniewieściałe gogusie.

            Np. Fryderyk Chopin byl takim zniewiescialym gogusiem. Jeden z autorow napisal
            nawet, ze byl on najbardziej dziewczecy ze wszystkich dzeci panstwa Chopin.

            I teraz zastanow sie co zostalo po nim a co zostanie po jakims macho.
            Najwyzej "prawdziwa kobieta" z podbitym okiem ktora zna swoje miejsce i
            gromadka wystraszonych dzieci.
            • acorns Re: zniewiesciali gogusie 27.06.07, 22:22
              > Np. Fryderyk Chopin byl takim zniewiescialym gogusiem.

              Chopin to był jeden, a zniewieściałych gogusiów spotykam całkiem sporo,
              zwłąszcza w Arkadii, Blue City i Galerii Mokotów. Jedyne co po nich zostaje to
              ciągnący się za nimi na kilka metrów smród perfum. Oni chyba się w tym kąpią
              razem z ciuchami.

              > Najwyzej "prawdziwa kobieta" z podbitym okiem ktora zna swoje miejsce i
              > gromadka wystraszonych dzieci.

              Posługujesz się stereotypami. Mężczyzna twardy i męski to nie jest to samo co
              damski i dziecięcy bokser. Jedno jest od drugiego zupełnie niezależne. Raz w
              telewizji pokazywali takiego. Taki wymoczek że bym go normalnie rozdeptał
              buciorem jak robaczka. Przez wiele lat znęcał się nad rodziną. Na twardziela mi
              nie wyglądał.
              • colombina Re: zniewiesciali gogusie 27.06.07, 22:30
                acorns napisał:


                > Posługujesz się stereotypami.

                Ty tez poslugujesz sie stereotypami i to ci chcialam wykazac swoim postem. Jak
                mowia Anglosasi "Mind Your Own Business". Najlepiej sie nie wtracac do tego
                jaki inni ludzie maja sposob bycia, jak sie ubieraja, czy wychowuja SWOJE
                dzieci.
          • jantarrka Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:14
            w życiu bymnie pozwoliła zeby taki neandertalczyk był z jakąkolwiek dziewczyną
            jaką znam. najpierw bij, potem się zastanawiaj. Po męsku załatwił sprawę? tłukł
            aż zalali się krwią? jaki słodki chłopak. i Ty się cieszysz że córcię takiemu
            dajesz?
            • acorns Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:33
              > tłukł aż zalali się krwią?

              Żłapał ich za karki i walnął głowami jeden łeb o drugi. No i jednemu trafiło na
              łuk brwiowy, a z tego krew się leje jak z zarżniętego świniaka.

              > i Ty się cieszysz że córcię takiemu dajesz?

              Tak. Bardzo się cieszę bo jak się ma dziewczynę, kobietę to trzeba jej zapewnić
              bezpieczeństwo. Impreza plenerowa na której główną atrakcją są ogródki piwne
              oznacza duże prawdopodobieństwo że dwóch podpitych 17-19 latków przyczepi się
              do stojącej samotnie dwunastolatki, złapie ją od tyłu w objęcia i zionąc jej
              alkoholem w twarz wyskoczy z jakąś chamską propozycją. Młoda wie jak się z
              takeigo objęcia uwolnić i to zrobiła. Ja nie reagowałem bo chciałem zobaczyć
              jak sobie poradzi. Dużo ją uczyłem walczyć. Jaky było groźnie to byłbym przy
              nich w trzy sekundy a wtedy nie skończyłoby się tylko na rozwalonym łuku
              brwiowym. Ale Denis jak zobaczyl że coś się dzieje to wpadł jak dziki i dwóch
              starszych od siebie chłopaków obalił z nóg. Prawidłowa reakcja, a dla tamtych
              dobra lekcja szacunku. Jakby takiej nie dostali to mogliby następnym razem
              przystawić się do mojej Małgosi, a ja mam dużo więcej siły, dużo większy jestem
              i dużo więcej umiem niż chłopak mojej córki. I lepiej żeby nie przekonali się o
              tym empirycznie. Bo ja taki sam jestem i jako facet wiem że jestem od tego żeby
              swojej dziewczyny bronić.
              • the_real_kris Jestes prymitywnym prostakiem 28.06.07, 01:04
                i za twoj prymitywizm zaplaci twoja corka - wybierajac rownie prymitywnego
                prostaka. I zobaczysz ze predzej czy pozniej dostanie od niego w morde. Szkoda
                dziewczyny ale to twoja wina - przekazales jej ze problemy zalatwia sie przemoca
                i agresja.
                • bitch.with.a.brain Re: Jestes prymitywnym prostakiem 28.06.07, 08:18
                  to nie jest problem tylko przemoc.Jak mnie ktoś złapie od tyłu to nie będę
                  pytać: przepraszam bardzo, czy pan ma do mnie jakąś sprawę,moze o tym
                  porozmawiamy.Na przemoc trzeba reagowac przemocą, bo tylko to jest skuteczne.
              • knockout Re: Córki i synowie 28.06.07, 01:33
                witam, cos tutaj nie gra, Twoja corka ma 12 lat, zaczepiali ja kolesie jak sam
                napisales w wieku 17 - 19, jej chlopak ich pobil. Ile on ma lat? pobicie dwoch
                17 latkow przez 13-14 latka uwazam za mocno nieprawdopodobne.
                Druga sprawa - "nie reagowalem, bo chcialem zobaczyc jak sobie sama poradzi" -
                dzizas, fajnie, a nie sadzisz, ze mogla sobie pomyslec, ze ojciec stoi i nic
                nie robi podczas gdy ona sie stresuje?
                Anyway, kazdy wychowuje dzieci jak chce, wyglosilem swoje uwagi, ale sadze, ze
                fazujesz sie strasznie agresja fizyczna.
                pzdr
                • acorns Re: Córki i synowie 28.06.07, 12:44
                  > witam, cos tutaj nie gra, Twoja corka ma 12 lat, zaczepiali ja kolesie jak
                  > sam napisales w wieku 17 - 19, jej chlopak ich pobil. Ile on ma lat?

                  Ma 15 lat.

                  > pobicie dwoch 17 latkow przez 13-14 latka uwazam za mocno nieprawdopodobne

                  To nie od wieku zależy tylko od wielu innych czynników. Młoda mając dziewięć
                  lat pobiła dorosłą kobietę tak, że ona musiała się ewakuować z mieszkania. Po
                  prostu moja była postanowiła pod moją nieobecność postawić Młodą do pionu, ale
                  jej nie bardzo wyszło smile Uczyłem Młodą jak się bić, uczyłem ją jak uderzać żeby
                  bolało, jak wykorzystywać masę swojego ciała a przede wszystkim tego że
                  podstawa to mocne wejście. Dorosła kobieta dysponuje większą siłą fizyczną od
                  dziewięciolatki, ale dziewięciolatka, która umie uderzyć, może uderzać mocniej
                  niż ona. Zresztą obejrzyj sobie ten filmik na YouTube:

                  www.youtube.com/watch?v=vP_HlNGfcR4
                  Gdyby ten chłopak tłukł się z Młodą gdy była w jego wieku miałby spore szanse w
                  pierwszych sekundach walki nadziać się na jej kontrę a następnie liczyć ile
                  razy dostanie od niej w dziób i ile razy dostanie z buta jak będize leżał na
                  ziemi. Byłby dla niej dobrym sparingpartnerem, ale ona jest od niego sporo
                  szybsza. Spójrz jak ten koles atakuje. Dorosła kobieta nie ma szans. Chyba że
                  Agata Wróbel albo Agnieszka Rylik to wtedy tak smile Nawet nie każdy facet ma
                  szanse. Taki typowy chudy metroseksualny laluś w ciągu kilku sekund byłby tak
                  poszkodowany na fizjonomii, że przez miesiąc by na ulicę nie wyszedł. Typowa
                  zwykła kobietka po kilkunastu sekundach walki z tym chłopakiem leży i kwiczy.
                  Tak samo było też w przypadku Młodej. Stłukła moją byłą tak że po prostu
                  musiała tak jak stoi uciekać z mieszkania bo po prostu Młoda by jej krzywdę
                  mogła zrobić. To był taki przykład na to co jest możliwe a co nie jest. Nawet
                  dwunastolatek mógłby oprawić dwóch siedemnastolatków. Różnych dwunastolatków i
                  różnych siedemnastolatków spotykałem. Chłopak Młodej sporo pracuje fizycznie,
                  więc ma twarde łapy i jest silny. Typowy osiedlowy leszczyk nie ma szans. No bo
                  po czym mam mieć siłę i kondycję? Po siedzeniu na ławce albo murku, piwie,
                  papierosach i skunie?
                  • od_jutra_sie_zmienie Twoja corka pobila kobiete a ty sie cieszysz?!!!! 29.06.07, 10:11
                    I to na dodatek dziecko mialo 9 lat, a twoja partnerka byla dorosla... No
                    naprawde gratulacje. Niech sie dziecko uczy, ze jak jest problem to trzeba kogos
                    pobic tak, zeby nie wstal. Gorzej bedzie jak kogos niechcacy zabije, albo jak ty
                    nie bedziesz juz w tak dobrej formie fizycznej, a twoja corka zacznie w waszych
                    relacjach uzywac tego typu "argumentow".

                    Wiesz co stary, ty potrzebujesz terapii, a nie wymiany postow w internecie.
                    • acorns Re: Twoja corka pobila kobiete a ty sie cieszysz? 29.06.07, 20:40
                      Tak. Bardzo się cieszę. Młoda została zaatakowana przez moją była. Siedziała
                      sobie spokojnie w pokoju i grała na kompie gdy moja była podeszła do niej z
                      pasem i postanowiła pod moją nieobecność "postawić ją do pionu". Wcześniej były
                      między nimi spięcia, pyskówki ale to nic nadzwyczajnego. W każdej rodzinie się
                      zdarza. Młoda do pionu postawić się nie dała, ale i nie chciała aż takiej
                      zadymy. Próbowała zadzwonić do mnie, ja miałem tylko krótki sygnał,
                      oddzwoniłem, ale byłsygnał zajętości przez cały czas. Moja ex wyrwała Młodej
                      telefon i go rozwaliła o podłogę. No to Młoda się na serio wqrwiła i oprawiła
                      ją tak że gdyby tamta nie uciekła z mieszkania to miałaby naprawdę miękko.
                      Młoda całe łapy miała we krwi, tak tłukła. Prawą nogę na wysokości piszczeli
                      miała całą fioletową od kopania (prawidłowo kopie się piszczelem a nie stopą).
                      Moja ex wyłapała na twarz takiego kopniaka z półobrotu piszczelem i miała potem
                      opuchnięte i robiła rentgen szczęki czy zębów bo ją bolały po tym. Młoda
                      postąpiła bardzo słusznie. Zaatakowana miała prawo się bronić. ZANIM naprawdę
                      ją oprawiła próbowala skontaktować się ze mną. Czego Ty od niej chcesz? Jakbym
                      jej nie nauczył jak się bić, to dostałaby wtedy pasem za wszystkie czasy, bo ja
                      wybyłem na co najmniej 3/4 dnia.
          • luciferia Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:36
            acorns napisał:

            > > natomiast było o chorym wtłaczaniu dzieci w jakieś straszliwe i krzywdząc
            > e
            > > stereotypy, które bardzo spaczają.
            >
            > Dla mnie dużo bardziej spaczone są babochłopy i zniewieściałe gogusie.
            >
            > > Poza tym - ten chory stereotyp, jakoby mężczyzna, który okazuje uczucia
            > > był "lalusiem" jest wprost porażający. Skąd Wam się to w ogóle wzięło?
            >
            > Nieprawda. Okazywanie uczuć nie jest równoznaczne z byciem lalusiem.


            Więc dlaczego wszyscy mówią o byciu lalusiem? W tekście nie ma nic na ten
            temat. Jest tylko o okazywaniu uczuć. To komentatorzy sami sobie dopisali
            resztę.

            O byciu
            > lub nie byciu lalusiem decyduje sposób ich okazywania. Moja córka ma
            chłopaka.
            > Kłócą się nieraz okropnie. Ale jak teraz w noc świętojańską na imprezie
            jakieś
            > dwa podpite lamusy doczepiły się do Młodej, Denis wpadł jak burza, złapał ich
            > za karki jak kociaków, uderzył łbami i dopiero jak obaj padli na glebę a
            jeden
            > zalał się krwią, to dopiero potem zapytał Młodą czego od nie chcieli. Okazał
            > jej po męsku że ją kocha i mu na niej zależy.



            Aha, czyli męskie uczucia to agresja, a sposób wyrażania tego uczucia to bicie
            ludzi nawet bez zapytania o co chodzi. No, rzeczywiście budujące. Teraz już
            wiemy dlaczego mężczyźni nie mogą okazywać uczuć. Bo ich nie mają, jedyne co
            potrafią to lać bez opamiętania, a języczka w buzi nie mają.
            Szkoda tak myśleć, ale skoro niektórzy sami tak to przedstawiają, to trudno.

            PS. Może jestem nienormalna, ale ja nie chcę żeby kochał mnie agresywny byczek
            i takiego okazywania uczuć to nie chcę jeszcze bardziej, przykro mi.
            • acorns Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:46
              > Teraz już wiemy dlaczego mężczyźni nie mogą okazywać uczuć. Bo ich nie mają,
              > jedyne co potrafią to lać bez opamiętania, a języczka w buzi nie mają.

              Jako weteran różnych awantur, zadym, ustawek i innych takich powiem Ci że jeden
              człowiek to dwie ręce, dwie mogi i głowa. Dwóch ludzi to cztery ręce, cztery
              nopgi i dwie głowy i w dodatku mogą zaatakować z dwóch stron. Więc wiesz jak
              wygląda walka jednego na dwóch. I jeszcze nie wiadomo czy mają kosę czy może
              kastet, czy zaraz nie weźmie tulipana albo czy nie ma stuka pod bluzą. Ze
              strony Denisa to było bardzo rozsądne. Widział co się dzieje, ja też widziałem.
              Nie reagowałem bo wiem że Młoda też potrafi kogoś dość boleśnie uszkodzić, a
              byłem blisko na tyle żeby w razie czego wkroczyć do akcji. Denis zobaczył że
              jeden ją złapał i objął od tyłu, ona się uwolniła i to wystarczyło żeby uznać
              ze została zaatakowana. Gdyby podszedł i zaczął pytać się o co chodzi, mógłby
              zostać przez nich zaatakowany, a jako atakowany jest w tej gorszej pozycji że
              musi się sam bronić przed dwoma i jego szanse są o wiele mniejsze niż w
              momencie gdy on jeden atakuje dwóch. Bo wtedy nawet jak mają jakieś artefakty
              to nie zdążą ich użyć. Ty natomiast swoją postawą posłałabyś chłopaka na
              stracenie bo moje doświadczenie mówi mi że zaatakowaliby Denisa gdyby do nich
              podszedł i zaczął gadkę.
              • luciferia Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:57
                acorns napisał:

                > > Teraz już wiemy dlaczego mężczyźni nie mogą okazywać uczuć. Bo ich nie ma
                > ją,
                > > jedyne co potrafią to lać bez opamiętania, a języczka w buzi nie mają.
                >
                > Jako weteran różnych awantur, zadym, ustawek i innych takich powiem Ci że
                jeden
                >
                > człowiek to dwie ręce, dwie mogi i głowa. Dwóch ludzi to cztery ręce, cztery
                > nopgi i dwie głowy i w dodatku mogą zaatakować z dwóch stron. Więc wiesz jak
                > wygląda walka jednego na dwóch. I jeszcze nie wiadomo czy mają kosę czy może
                > kastet, czy zaraz nie weźmie tulipana albo czy nie ma stuka pod bluzą. Ze
                > strony Denisa to było bardzo rozsądne. Widział co się dzieje, ja też
                widziałem.
                >
                > Nie reagowałem bo wiem że Młoda też potrafi kogoś dość boleśnie uszkodzić, a
                > byłem blisko na tyle żeby w razie czego wkroczyć do akcji. Denis zobaczył że
                > jeden ją złapał i objął od tyłu, ona się uwolniła i to wystarczyło żeby uznać
                > ze została zaatakowana. Gdyby podszedł i zaczął pytać się o co chodzi, mógłby
                > zostać przez nich zaatakowany, a jako atakowany jest w tej gorszej pozycji że
                > musi się sam bronić przed dwoma i jego szanse są o wiele mniejsze niż w
                > momencie gdy on jeden atakuje dwóch. Bo wtedy nawet jak mają jakieś artefakty
                > to nie zdążą ich użyć. Ty natomiast swoją postawą posłałabyś chłopaka na
                > stracenie bo moje doświadczenie mówi mi że zaatakowaliby Denisa gdyby do nich
                > podszedł i zaczął gadkę.



                Bardzo dużą uwagę przywiązujesz do tego zdarzenia. Poniekąd to rozumiem -
                poczułeś, że Twoja córka jest zagrożona. Okej, niech Ci będzie.

                Ale co z innymi uczuciami, powiesz coś o tym ?
                • acorns Re: Córki i synowie 27.06.07, 23:20
                  > Bardzo dużą uwagę przywiązujesz do tego zdarzenia. Poniekąd to rozumiem -
                  > poczułeś, że Twoja córka jest zagrożona. Okej, niech Ci będzie.

                  To był tylko incycdent a nie jakieś tam ważne wydarzenie. Tłumaczyłem Ci tylko
                  od strony technicznej dlaczego chłopak Młodej postąpił tak a nie inaczej i
                  dlaczego to było słuszne.

                  > Ale co z innymi uczuciami, powiesz coś o tym ?

                  Gdy zmarła babcia Denisa, on na wiadomość o tym nic nie powiedział, tylko
                  osiodłał konia i pojechał w tajgę (jest Rosjaninem i jego rodzinny dom jest
                  właśnie w tajdze). Trzy dni go nie było. Nikt nie wie gdzie był ani co robił.
                  Może płakał, może nie płakał. To wie tylko on sam i tak ma pozostać. Facet
                  który nie wstydzi się mazgaić dla mnie nie jest facetem. Okazywanie radości
                  jest politycznie neutralne, więc nie bedę o tym pisał.
                  • kika843 Re: Córki i synowie 27.06.07, 23:48
                    Gdy zmarła babcia Denisa, on na wiadomość o tym nic nie powiedział, tylko
                    osiodłał konia i pojechał w tajgę (jest Rosjaninem i jego rodzinny dom jest
                    właśnie w tajdze). Trzy dni go nie było. Nikt nie wie gdzie był ani co robił.
                    Może płakał, może nie płakał. To wie tylko on sam i tak ma pozostać. Facet
                    który nie wstydzi się mazgaić dla mnie nie jest facetem. Okazywanie radości
                    jest politycznie neutralne, więc nie bedę o tym pisał.

                    To wszystko zaczyna mi przypominać jakiś western o dzielnym kowboju. Pragnąc
                    walczyć ze stereotypami, zaznaczam, iż nie wszyscy Rosjanie biją facetów i nie
                    okazują uczuć. Mój facet jest Rosjaninem i za nikim nie lata z maczetą i
                    potrafi wyrażać także inne uczucia poza agresją. Tak się właśnie rodzą
                    stereotypy i uprzedzenia, że Rosjanie są agresywni i krewcy.
                    • acorns Re: Córki i synowie 28.06.07, 11:42
                      > Tak się właśnie rodzą > stereotypy i uprzedzenia, że Rosjanie są agresywni i
                      > krewcy.

                      Co Ty z tymi stereotypami? Zależy który Rosjanin. Totak samo jak stereotyp że
                      Polacy i Albańczycy to złodzieje. W każdym narodzie trafi się i złodziej i
                      gwałciciel i profesor i filantrop i bogaty i biedny i agresywny paker i
                      spokojny miły człowieczek. Człowiek używający mógzu zdaje sobie z tego sprawę a
                      ludzie ograniczeni wolą posługiwać się stereotypami. Nic na to nie poradzisz.
            • kika843 Re: Córki i synowie 27.06.07, 23:17
              PS. Może jestem nienormalna, ale ja nie chcę żeby kochał mnie agresywny byczek
              i takiego okazywania uczuć to nie chcę jeszcze bardziej, przykro mi.

              Ja jestem też nienormalna, bo nie chciałabym mieć agresywnego faceta, który
              naskoczyłby na pierwszego lepszego przechodnia, który pytałby mnie o godzinę.
              • acorns Re: Córki i synowie 27.06.07, 23:28
                > Ja jestem też nienormalna, bo nie chciałabym mieć agresywnego faceta, który
                > naskoczyłby na pierwszego lepszego przechodnia, który pytałby mnie o godzinę.

                Łapiąc Cię wpół od tyłu i zionąc w twarz alkoholem pytał o godzinę? Bo tak to
                właśnie wyglądało. Tyle tylko że nie o godzinę pytał tylko o małe bzykanko i że
                chętnie się zaopiekuje taką samotną ślicznotką. Co Twój facet miałby zrobić w
                takiej sytuacji? Tamtych było dwóch.
                • gulcia77 Re: Córki i synowie 28.06.07, 10:51
                  Rozumiem, ze Twoja córka ma 12 lat, tak? A jej chłopak 15? I byli razem na
                  imprezie w nocy sami, tak? No to SUPER TATA z Ciebie!!! NO COMMENT
                  • acorns Re: Córki i synowie 28.06.07, 11:39
                    > Rozumiem, ze Twoja córka ma 12 lat, tak? A jej chłopak 15?

                    Zgadza się

                    > byli razem na imprezie w nocy sami, tak?

                    Byłem tam jeszcze ja, moja dziewczyna, ojciec tego chłopaka i dwóch naszych
                    kumpli.

                    > No to SUPER TATA z Ciebie!!!

                    Nie rozumiem co masz na myśli. Jeśli uważasz że powinienem zabronić córce
                    spotykania się z chłopakiem, to jesteś w błędzie. Nadszedł ten czas i
                    jakiekolwiek zabranianie to jest przysłowiowe zawracanie Wisły kijem. Nic to
                    nie da poza popsuciem sobie na długie lata relacji z dorastającą córką. Nie
                    jestem jej w stanie upilnować 24 godziny na dobę 7 dni w tygodniu. Poza tym
                    wolę nie robić problemów niż żeby Młoda spotykała się z kimś po kryjomu.
                    Mniejsze prawdopodobieństwo kłopotów.
                    • triss_merigold6 Re: Córki i synowie 28.06.07, 12:48
                      Pełna zgoda. Zakazany owoc bardziej kusi.
          • kika843 Re: Córki i synowie 27.06.07, 23:10
            acorns napisał:

            >
            > Dla mnie dużo bardziej spaczone są babochłopy i zniewieściałe gogusie.
            >
            Dla mnie spaczony to jest człowiek, który boi się o swoją pozycję, że coś jej
            zagraża i wtłacza swoje dzieci w jakieś chore stereotypy i na ich podstawie
            ustala, kto jest normalny, a kto nie. Dla mnie mocno spaczone jest
            przypisywanie konkretnych zachowań danej płci.
            > > Poza tym - ten chory stereotyp, jakoby mężczyzna, który okazuje uczucia
            > > był "lalusiem" jest wprost porażający. Skąd Wam się to w ogóle wzięło?
            , złapał ich
            > za karki jak kociaków, uderzył łbami i dopiero jak obaj padli na glebę a
            jeden
            > zalał się krwią, to dopiero potem zapytał Młodą czego od nie chcieli. Okazał
            > jej po męsku że ją kocha i mu na niej zależy.
            Dziękuję za takie okazywanie uczuć. Jeśli agresywny cham ma być wzorem
            okazywania uczuć u mężczyzn, to jak w piosence Lady Pank "normalnie strach się
            bać".
        • kika843 Re: Córki i synowie 27.06.07, 23:05
          Poza tym - ten chory stereotyp, jakoby mężczyzna, który okazuje uczucia
          był "lalusiem" jest wprost porażający. Skąd Wam się to w ogóle wzięło
          To panowie wymyślają podobne bzdury, a potem obrywa się feministkom, bo nie
          toleruje się panów, którzy dbają o siebie. Panowie, sami sobie zabraniacie
          okazywania uczuć i sami wtłaczacie nas, i siebie w jakieś chore schemty.
          • johnny-kalesony Re: Córki i synowie 28.06.07, 02:47
            No właśnie - po zimie następuje wiosna ... Jakiż to niesamowity stereotyp,
            schemat. Propouję w imię polit-popu i feminizmu rozpocząć jego zwalczanie.


            Pozdrawiam
            Keep Rockin'
        • w_oparach_absurdu Re: Córki i synowie 28.06.07, 10:00
          dzieki za post, nie chcialo mi sie tego pisac...
          • w_oparach_absurdu Re: Córki i synowie 28.06.07, 10:08
            to do luciferii
      • matizka Re: Córki i synowie 27.06.07, 21:24
        Jakiś czas temu słyszałam co ksiądz mówił do dzieci przygotowujących się do pierwszej komunii i to jes podsumowanie polskich stereotypowych postaw.

        "Bardzo mnie zdziwiło, ze byliście tacy niegrzeczni na mszy. Chłopcy to jeszcze rozumiem, ale dziewczynki, które zawsze powinny być grzeczne, to juz prawdziwy wstyd", czyli chłopcom to nawet na mszy wolno rozrabiać ...
        • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Córki i synowie 27.06.07, 21:32
          No to już mamy pełnię szczęścia. Brakowało jakoś jeszcze wmanewrowania w to
          wszystko Kościoła. I to jest spore niedopatrzenie tego wywiadu.
      • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Córki i synowie 27.06.07, 21:29
        jantarrka napisała:

        > świetna rozmowa! naprawdę świetna, dziękuję smile

        O ja też. Dobrze, że to jest na piśmie, bo mi znajomi nie uwierzą smile

        >
        > niestety mała świadomość społeczna sprawia, że połowa czytelników odbiera to
        > jako mieszanie w głowach i kazanie zmieniania płci..

        Ja myślę, że moherowa świadomość społeczna sprawia, że to nie połowa czytelników
        jest a 3/4.

        a przecież nie o to chodzi
        No pewnie ,ze nie, bo chłopcom nikt oprzyrządowania nie utnie, dziewczynkom nie
        wszczepi, ale one, będąc dziewczynkami, nie będą już wiedziały czy są
        dziewczynkami.
        > .
        > Chodzi o to, że trzba zrozumieć, że w naszym zyciu posługujemy się stereotypami
        > i róznice bilogiczne zbyt chętnie przekłdamy na społeczne role.

        Nie my przekładamy, tylko takie są fakty. Matka dla dziecka jest kim innym niż
        ojciec - i to nie tylko przez okres karmienia piersią. A skoro matka ma być
        matką, to sama musi mieć wzorzec matki w domu. A ojciec wzorzec ojca. Nie
        poprawiaj natury, bo nie ma takiej potrzeby.

        Wmawia się nam,
        > ż edziewczynki nie biegają po drzewach bo to nie wypada, wychowanie polega na
        > tresowaniu nas a potem się dziwimy że mamy tyle problemów. a do problemów się
        > oczywiście nie przyznajemy.

        No dobrze, bełkot tych"specjalistów" jest dość dobrze przyswajalny. Ale czy
        państwo rozumiecie w ogóle co mówicie?

        a te wszystkie kłopoty ze szczęściem w związku, z
        > brakiem ufności, z ciągłym odchudzaniem, z kompleksami, to wynika z tego, ze
        > nasza podświadomosć buntuje się przeciw tym kajdanom nałożonym nam przez
        > społeczeństwo..

        Jakie społeczeństwo? Jakie kajdany? Że dziewczynka jest dziewczynką? Że kobieta
        jest kobetą? To społeczeństwo nakłada kobiecie piersi do karmienia i macicę do
        noszenia dziecka? To się kupy nie trzyma, nawet jeżeli jest wykładane na
        uniwersytetach.
        • luciferia Re: Córki i synowie 27.06.07, 21:41
          To może powiedz, drogi dziedzicznacytadelafinansjery na czym wg. Ciebie polega
          bycie kobietą i matką a na czym bycie mężczyzną i ojcem ?
          Czy wg. Ciebie okazywanie uczuć przez mężczyzn jest złe? Czy bawienie się przez
          dziewczynki karabinem jest złe ? Jeśli tak, to dlaczego ?Odpowiedz, proszę na
          te pytania.
          • macpiciu Re: Córki i synowie 27.06.07, 21:51
            Bawienie się dzieci, bez względu czy jest to chłopiec czy dziewczynka, karabinem jest złe!!! W
            wychowaniu powinno promować się umiejętność rozwiązywania konfliktów i osiągania kompromisów, a
            nie wymuszania swojej woli siłą i przemocą. Żadne z moich dzieci (córka i syn) nie ma zabawek
            kojarzących się z otwartą przemocą i nigdy ich nie otrzymają, ani od nas (rodziców) ani innych osób
            wręczających prezenty. Natomiast jeżeli chodzi o wychowanie to córka może do woli wspinać się po
            drzewach i uwowadniać swoje zdolności i spryt, a syn z uwielbieniem pomaga w kuchni i MNIE (ojcu)
            przy sprzątaniu w domu.
          • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Córki i synowie 27.06.07, 21:55

            > To może powiedz, drogi dziedzicznacytadelafinansjery na czym wg. Ciebie polega
            > bycie kobietą i matką a na czym bycie mężczyzną i ojcem ?
            > Czy wg. Ciebie okazywanie uczuć przez mężczyzn jest złe?

            Bycie matką polega na urodzeniu dziecka, na więzi, która jest możliwa tylko
            między matką i dzieckiem i po prostu na byciu matką. Bo jak matka ma córk,eto ta
            córka tez będzie matką i dlatego matka ma jej pokazac jak być matką. Tylko tyle.
            Nie wiem czemu i po co różna panie "psychoanalityczki" chcą to odwracać do góry
            nogami, skoro się to sprawdza od tysiącleci. A ojciec ma być ojcem. I pokazywać
            na czym to bycie ojcem polega. Kto powiedział, że ojcom nie wolno okazywać
            uczuć? Przecież to nie ja ani ci, którzy uwazają, że wychowywać należy
            tradycyjnie. To róznego rodzaju "psychoanalityczki" najpierw to powmawiały
            ludziom a potem kazały z tym walczyć.

            Czy bawienie się przez
            >
            > dziewczynki karabinem jest złe ? Jeśli tak, to dlaczego ?Odpowiedz, proszę na
            > te pytania.

            W ogóle bawienie się karabinem nie jest specjalnie dobre. Ale skoro dziewczynki
            bawiły się lalkami na długo zanim świat usłyszał o "psychoanalitycznach", to po
            co mają się bawić teraz karabinem? A jak chcą lalkami, to sa nienormalne?
            • triss_merigold6 Rotfl 27.06.07, 22:06
              "Historię macierzyństwa" Badinter polecam.
              Definicje i oczekiwania wobec ojcostwa i macierzyństwa są uwarunkowane
              kulturowo, biologiczne podłoże ma instynkt przetrwania gatunku i sama
              prokreacja.
              Widzisz, zabawa karabinem nie wyklucza zabawy lalkami. Taki płodozmian można
              stosować.
              • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Rotfl 27.06.07, 22:16
                No dobrze, ale w takim razie kobietą czy mężczyzną jeteśmy tylko w czsie aktu
                prokreacji i dążenia do niego? A poza tym wolna amerykanka? Dobrze, że ten
                wynalazki są całkiem nowe, bo ładnie by wyglądał "Tristan i Izolda" czy "Romeo i
                Julia". O malarstwie już nie wspominając. Dobrze, że trochę tej kultury jednak
                się zdążyło ukształtować, zanim przyszły panie "psychoanalityczki" i zaczęły ją
                podkopywać.
                • triss_merigold6 Nie mogę ROTFL 27.06.07, 22:26
                  Julia miała 14 lat. Teraz Romeo by siedział za pedofilię, wtedy związki
                  małżeńskie dzieci w okresie pokwitania były normą.wink
                  Tristan i Izolda - produkt kultury minnesangerów, kreacja miłości
                  niespełnialnej bo "różnice klasowe", w Zachodniej Europie popularne były
                  wówczas pasy cnoty. BTW fatalny przykład podałeś człowieku: Izolda walnęła w
                  rogi męża a Tristan pykał żonę swojego seniora a potem ożenił się bez miłości z
                  Izoldą II. Ekstra obyczajowy wzorzec dla młodzieży...

                  Nikt nie neguje różnic anatomicznych, nie bój się. Tylko wozrce kulturowe się
                  deko zmieniają.P
                  • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Nie mogę ROTFL 27.06.07, 22:36
                    No dobrze, mogę się nawet zgodzić z tym, ze historia kultury to pedofilia z
                    sodomią pomieszana, ale dalej nie wiem dlaczego nie należy wychowywać dziewczyki
                    na dziewczynkę i co złego w tym, że dziadek nie kupi wnuczce karabinu?
                    • triss_merigold6 Re: Nie mogę ROTFL 27.06.07, 22:49
                      Historia relacji i związków międzyludzkich jest zwyczajnie niesamowicie
                      zróżnicowana i zmienia się z biegiem stuleci.
                      Definicja "bycia dziewczynką" też się zmieniała. W XIX w. uważano (lekarze!),
                      że czytanie książek przez dziewczęta źle wpływa na ich płodność a kobiety mają
                      zbyt małe mózgi żeby zajmować się nauką powyżej poziomu pensji dla panienek.

                      Jeśli dziadek zasadniczo jest przeciwnikiem zabawek militarnych i nikomu nie
                      kupiłby karabinu to kul. Super. Ma spójny pogląd na uczenie agresji. Ale jesli
                      nie kupuje wnuczce ze względu na jej płeć to znaczy, że odmawia jej prawa do
                      bycia otwarcie agresywną. U dziewcząt społecznie aprobowana agresja objawia się
                      obgadywaniem, wykluczaniem, plotkami, uszczypliwościami a nie jawną
                      manifestacją czy użyciem siły.
                      Karabinu nie domonizowałabym, pobawi się i rzuci w kąt. Zabranianie "bo jesteś
                      dziewczynką" to uczenie ograniczeń ze względu na płeć.
                • luciferia Re: Rotfl 27.06.07, 22:27
                  Ale nie odpowiedziałeś na czym polega bycie kobietą i bycie mężczyzną. Tylko
                  nie mów, że na spełnianiu roli kobiety i spełnianiu roli mężczyzny, bo nie o
                  taka odpowiedź mi chodzi.
                  • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Rotfl 27.06.07, 22:44
                    Bycie kobietą związane jest z byciem matką a bycie mężczyzną polega na byciu
                    ojcem. Relacja kobiety z dzieckiem jest inna niż mężczyzny z dzieckiem i stąd
                    natura wymyśłiła dla kobiety siedzenie w domu z dziećmi - przez pierwsze lata
                    życia, a dla mężczyzn polowania - bo ich związek z dzieckiem nie jest nieomal
                    fizyczny. A jak ma siedzieć z dziećmi, to nie może latac z karabinem i łazić po
                    drzewach, bo jak ją zwierz jaki rozszarpie, to dziecko zginie. To jest proste
                    jak gwizdek przecież. I teraz sobie wyobraźcie, że przychodzi taka pani
                    psychoanalityczka i każe dziewczynce latać po drzewach, bo jej się tak bardziej
                    podoba, a chłopcu bawić się lalkami. I tak wyedukowana matka w połogu będzie
                    musiała łazić po żarcie, bo chłop się zajmie szydełkowaniem? Przecież to bez sensu.

                    Świat się oczywiście zmienił od tego czasu, ale ludzie, jak widać, nie chcą go
                    wyprzedzać, stąd konieczne nadal są różnego rodzaju "psychoanalityczki", żeby
                    społeczeństwu uświadamiać, jakie to ono jest zacofane. Na szczęście ze skutkiem
                    ograniczonym.
                    • luciferia Re: Rotfl 27.06.07, 22:53
                      dziedzicznacytadelafinansjery napisał:

                      > Bycie kobietą związane jest z byciem matką a bycie mężczyzną polega na byciu
                      > ojcem. Relacja kobiety z dzieckiem jest inna niż mężczyzny z dzieckiem i stąd
                      > natura wymyśłiła dla kobiety siedzenie w domu z dziećmi - przez pierwsze lata
                      > życia, a dla mężczyzn polowania - bo ich związek z dzieckiem nie jest nieomal
                      > fizyczny. A jak ma siedzieć z dziećmi, to nie może latac z karabinem i łazić
                      po
                      > drzewach, bo jak ją zwierz jaki rozszarpie, to dziecko zginie. To jest proste
                      > jak gwizdek przecież. I teraz sobie wyobraźcie, że przychodzi taka pani
                      > psychoanalityczka i każe dziewczynce latać po drzewach, bo jej się tak
                      bardziej
                      > podoba, a chłopcu bawić się lalkami.

                      Ale człowieku, gdzie Ty masz napisane, że ta psychoanalityczka tak każe??
                      Bardzo Cię proszę, wskaż mi to miejsce. Ja sama widziałam fragment o
                      dziewczynce, która SAMA chciała tego o czym jest mowa. Po co przeinaczać coś,
                      co jest czarno na białym napisane? Połowa forumowiczów już to zrobiła, a ja
                      tego niestety kompletnie nie rozumiem.

                      I tak wyedukowana matka w połogu będzie
                      > musiała łazić po żarcie, bo chłop się zajmie szydełkowaniem? Przecież to bez
                      se
                      > nsu.
                      >
                      > Świat się oczywiście zmienił od tego czasu, ale ludzie, jak widać, nie chcą go
                      > wyprzedzać, stąd konieczne nadal są różnego rodzaju "psychoanalityczki", żeby
                      > społeczeństwu uświadamiać, jakie to ono jest zacofane. Na szczęście ze
                      skutkiem
                      > ograniczonym.


                      Skoro aż tak przywiązujesz uwagę do tego co pierwotne i naturalne, to rozumiem,
                      że Twoja kobieta chodzi zarośnięta jak zwierzę, nie goli nóg, pach ani
                      czegokolwiek innego? Może to głupie pytanie, ale skoro już chcesz się trzymać
                      natury, to całkiem a nie tylko wybierając sobie to, co Tobie bardziej się
                      podoba.

                      Aha. I jeszcze jedno. Kobieta nie przez całe swoje życie jest matką, a czasem
                      nawet w ogóle bo np. nie może mieć dzieci z powodu bezpłodności, albo jest w
                      pewien sposób chora psychicznie i nie chce narażać dzieci na skutki swojej
                      choroby. I co wtedy? Nie jest już kobietą?
                    • rikol Re: Rotfl 10.09.07, 11:07
                      Obejrzyj jakis film przyrodniczy, prosze. Samice po wydaniu na swiat mlodych
                      zwykle nie odpoczywaja, tylko zabieraja sie za szukanie czegos do jedzenia, a
                      potomstwo zostawiaja. Czasami po powrocie matki okazuje sie, ze nie ma juz do
                      czego wracac.
                      U wilkow jedna wilczyce (tylko jedna ze stada rodzi, nienaturalne, nieprawdaz?)
                      karmi cale stado.
                      Malpie matki nosza niemowle bez przerwy ze soba po drzewach wlasnie, bo tam jest
                      bezpieczniej niz na ziemi.
            • jantarrka Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:06
              Ale skoro dziewczynki
              > bawiły się lalkami na długo zanim świat usłyszał o "psychoanalitycznach", to po
              > co mają się bawić teraz karabinem? A jak chcą lalkami, to sa nienormalne?

              ja to nazywam dialektyką patyka.
              skoro przez tyle tysiącleci twierdzono że kobieta nie ma duszy, na długo przed
              zjawieniem się Freuda, to po co teraz twierdzić że ją jednak mają?
              • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:18
                Freud to chyba odróżniał chłopa od baby? I to nie tylko w łózku. A może on nie?
                • jantarrka Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:27
                  Ty naprawdę jesteś taki głupi czy tylko udajesz? bo ja już nie wiem.
                  • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:33
                    To ja ci tak ładnie i wyczerpująco opdpowiadam piętro nizej a tu taki
                    niemerytoryczny wtręt. A fe. Oj, feministki, feministki, jak się kończą
                    argumenta, to inwektywa jest najgorszym wyjsciem z sytuacji. smile
                    • jantarrka Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:41
                      wybacz, moje możłiwości przewidywania tego, co nastąi za chwilę czasem są
                      ograniczone. argumenty za to mam nieograniczone.
                      • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:47
                        Ale błędne, niestetysmile Dobra, idę spać, niestety utwierdzony w przekonaniu, że
                        wychowanie polega na kształowaniu wychowanka, a nie folgowaniu jego naturze.
                        Taki już jestem konserwatywny wilk.

                        Zapraszam Panie na bloga
                        cytadela.salon24.pl
                    • kika843 Re: Córki i synowie 27.06.07, 23:27
                      dziedzicznacytadelafinansjery napisał:

                      > To ja ci tak ładnie i wyczerpująco opdpowiadam piętro nizej a tu taki
                      > niemerytoryczny wtręt. A fe. Oj, feministki, feministki, jak się kończą
                      > argumenta, to inwektywa jest najgorszym wyjsciem z sytuacji. smile
                      I kto to mówi? Przyganiał kocioł garnkowi.
            • bitch.with.a.brain Re: Córki i synowie 28.06.07, 09:03
              A jak chcą lalkami, to sa nienormalne?

              a jak wygląda sprawdzanie czego chca? bierzesz kilkumiesięczną dziewczynke i
              mówisz jej: tu masz córeczko lalke, tu karabin, wybierz sobie?smile
        • primum_non Re: Różne są kultury 27.06.07, 21:44
          Ale z płcią nie jest różnie.Niech mi ktoś udowodni taką tezę(a ja nie
          uwierzę),że kobieta nigdy nie może się spełnić jako kobieta.Chciałbym zwrócić
          uwagę(specjalistą to może jestem od czego innego),że istnieje
          płeć
          seks
          dominacja
          aktywność i pasywność
          rozwój
          poglądy na fakty i fakty
          Te sprawy są zasadniczo różne i tylko ze sobą powiązane.
        • jantarrka Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:02
          oj, dziedzicznacytadelofinansjery, ja natury nie poprawiam w przeciwieństwie do
          Ciebie.
          nie chodzi o to, że społeczeństwo każe mi karmić piersią a zabrania męzowi.
          absolutnie nie o to chodzi. chodzi zaś o to, jak już wcześniej chyba lucifiera
          ujęła, że natura to nie tylko bilogia ale i naturalne potrzeby. i jeśli dziecko
          czuje potrzebę bawienia się zabawkami, które ograniczony umysł postrzega jako
          zabawki dla dzieci innej płci, to jest to działanie wbrew naturze i poprawianie
          natury dziecka.
          Ja doskonale rozumiem o co chodzi specjalistom. i uważam że jest to potrzebne
          nie tylko dlatego, ze wykłada się to na uniwersytetach.
          Problem lezy w tym, że połowa Twego postu jest super, i pokrywa się z treścią
          artykułu, ale połowa druga wykazuje kompletną ignorancję co do tego, o czym
          mowa. Choćby kwestia matka-dziecko. a artykule pokazują, jak można taki wzorzec
          matki przekazać bez tworzenia sobie dziecka stereotypowego.
          a czy dziewczynka wychowana niestereotypowo nie wie już, czy jest dziewczynką
          czy nie? podobnej głupoty nie slyszałam. doskonale wie kim jest. W
          przeciwieństwie do tradycyjnie wychownych dziewcząt, które w szpilkach biegją,
          kaleczą sobie nogi, ale nadal w nich biegają, bo są kobietami. nie założą
          tenisówek. Nie mówię oczywiście, że szpilki muszą odejśc. mówię, że jeżeli
          dorosła dziewczyna zakłada je nie dlatego, że je lubi ale dlatego, że potwierdza
          nimi swoją kobiecość, której w tenisówkach jej brak, to oznacza, że rodzice i
          społeczeństwo zwyciężyło. wtłoczyli jej do głowy nakaz poruszania się na takiej
          a nie innej płaszczyźnie dyskursu.. co tu jest do nierozumienia?
          • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:32
            jantarrka napisała:

            > oj, dziedzicznacytadelofinansjery, ja natury nie poprawiam w przeciwieństwie do
            > Ciebie.
            > nie chodzi o to, że społeczeństwo każe mi karmić piersią a zabrania męzowi.

            To już jest coś

            > absolutnie nie o to chodzi. chodzi zaś o to, jak już wcześniej chyba lucifiera
            > ujęła, że natura to nie tylko bilogia ale i naturalne potrzeby. i jeśli dziecko
            > czuje potrzebę bawienia się zabawkami, które ograniczony umysł postrzega jako
            > zabawki dla dzieci innej płci, to jest to działanie wbrew naturze i poprawianie
            > natury dziecka.

            Ale to społeczeństwo zabrania, czy pani psychoanalityk mówi, że społeczeństwo
            zabrania? Czy cytowany tu ksiądz, którzy mówi, że dziewczynki mają być grzeczne
            popełnia jakąś zbrodnię?

            > Ja doskonale rozumiem o co chodzi specjalistom. i uważam że jest to potrzebne
            > nie tylko dlatego, ze wykłada się to na uniwersytetach.
            > Problem lezy w tym, że połowa Twego postu jest super, i pokrywa się z treścią
            > artykułu, ale połowa druga wykazuje kompletną ignorancję co do tego, o czym
            > mowa.

            I wcale tego nie kryję. Liczę na to, że w końcu zrozumiem o co tutaj chodzi.

            Choćby kwestia matka-dziecko. a artykule pokazują, jak można taki wzorzec
            > matki przekazać bez tworzenia sobie dziecka stereotypowego.
            > a czy dziewczynka wychowana niestereotypowo nie wie już, czy jest dziewczynką
            > czy nie? podobnej głupoty nie slyszałam. doskonale wie kim jest.

            A skąd wie? Skoro jej rodzice nie pokażą. Czy jej dziewczęcość ma się ograniczać
            tylko do tego, że ma inny kształt nocnika?

            W
            > przeciwieństwie do tradycyjnie wychownych dziewcząt, które w szpilkach biegją,
            > kaleczą sobie nogi, ale nadal w nich biegają, bo są kobietami. nie założą
            > tenisówek. Nie mówię oczywiście, że szpilki muszą odejśc. mówię, że jeżeli
            > dorosła dziewczyna zakłada je nie dlatego, że je lubi ale dlatego, że potwierdz
            > a
            > nimi swoją kobiecość, której w tenisówkach jej brak, to oznacza, że rodzice i
            > społeczeństwo zwyciężyło. wtłoczyli jej do głowy nakaz poruszania się na takiej
            > a nie innej płaszczyźnie dyskursu.. co tu jest do nierozumienia?

            Na przykład to, że jak dziewczyna biega w szilkach, chociaż się kaleczy, to
            raczej jest ofiarą swojej... niemądrości a nie społeczeństwa. Nie ja tu
            wypisywałem rózne rzeczy o dmuchanych lalach. Przecie wychowyjąc dizeczynkę na
            dziewczynkę nie trzeba koniecznie wychować wyfiokowanej, durnowatej blondyny,
            która w zpilkach będzienawet na Giewont zasuwała.

            Problem polega na tym, że panie feministki, zwłaszcza "uczone" chcą koniecznie
            swoje różnego rodzaju fobie i uprzedzenia wtłoczyć w dyskurs naukowy i prywatną
            wojne z tradycyjnym społeczeństwem toczyć posługując się argumentacją "naukową".
            Jeśli gdzieś ktoś wychował dzieczynkę na dmuchaną lalę, to nie społeczeństwo
            jest winne, tylko ci, którzy ją tak wychowali (rodzina, szkoła, koleżanki,
            koledzy). Pani psychoanalityczna w wywiadzie na jednej płaszczyźnie stawia
            wychowanie zgodnie z wzorcem tradycyjnym z biciem. To jest nieuczciwe i nie jest
            naukowe.

            A już zupełnie nie rozumiem dlaczego te społeczne wizerunki i uwarunkowania są
            takie złe? W pewnym momencie ta pani mówi jedną mądrą rzecz: że dziecko
            potrzebuje kazdego z rodziców inaczej. A jak? Ojca jako ojca a matkę jako matkę.
            No bo chyba nie podlega to umowie, że ojciec będziemamusią i vice versa. A jak
            potrzebuje ojca inaczej i matkę inaczej i to w procesie wychowania, a nie
            prokreacji, to chyba ojciec i matka muszą się różnić od siebie? A jak mają się
            różnić, skąd mają wiedzieć, jakimi być, skoro, jak ktoś napisał, biloogia to
            tylko prokreacja, a reszta kultura i ta kultura na dodatek jest zła. Sama sobie
            ta pani przeczy, mam wrażenie - i dlatego myślę, że lepiej ,aby naturalne
            procesy pozostawić ich własnemu biegowi, zwłaszcza jezeli przeszkadzają tylko
            nielicznym.

            A jak kobita autobusem kieruje, to ja naprawdęnie mam oporu, żeby w taki autobus
            wsiąść, chociaż nie udaję też, że nie jest to jednak sytuacja nietypowa.
            • triss_merigold6 Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:43
              Normy kulturowe są płynne, rozumiesz?
              150 lat temu normą kulturową w naszym kregu cywilizacyjnym było społeczne
              odrzucenie bękartów i sierot, takie dzieci traktowano jako gorsze i z punktu
              podejrzane o złe skłonności.
              100 lat temu rozwód był skandalem rodzinnym.
              50 lat temu ojciec zmieniający pieluchy był kims na kształt yeti.

              Odrzucenie wszystkich norm kulturowych nie jest możliwe, nigdy i w żadnych
              warunkach. Zmiany zachodża ewolucyjnie i są odpowiedzią na społeczne
              oczekiwania.

              A rodzina, koleżanki, koledzy etc, są częścią otoczenia społecznego czlowieka i
              narzucają pewne normy więc jeśli w danym środowisku istnieje silnie
              zakorzeniony stsreotyp patriarchalny to prawdopodobieństwo, że dzieci go
              odrzucą jest małe. Dlaczego? Bo ryzykują nieakceptację i izolację -
              najsilniejsze mechanizmy trzymania w ryzach.
              • dziedzicznacytadelafinansjery Re: Córki i synowie 27.06.07, 22:51
                Oczywiście, że są płynne. Ale zmieniac powinno się te złe, a nie te dobre. Prawo
                głosowaia dla kobiet czy równa płaca za taką samą pracę nie są dla mnie czymś
                bulwersującym, ale żonglowanie tożsamością płciową w imię burzenia czegoś, co
                jest bezsprzecznie dobre (o ile nie uznam marginewsu za normę) jest dla mnie nie
                do przyjęcia.
                • glosybaltyku Re: Córki i synowie 27.06.07, 23:02
                  Rozne ruchy skrajne, w tym feminizm, charakteryzuje myslenie binarne, bez
                  odcieni szarosci. Kazdy sie zgodzi, ze zrownanie praw kobiet i mezczyzn bylo
                  dobre, bylo krokiem w rozwoju spolecznym. Zmiana ta dotyczyla umownych norm
                  spolecznych. Tylko ze mam dziwne przeczucie, ze feministki chca isc dalej - chca
                  zrownac plcie pod wzgledem psychologicznym, a to juz jest ingerencja w biologie.
                  Popularne wsrod feministek tezy glosza, ze mozg kobiety i mezczyzny niczym sie
                  nie roznia, co przeczy oczywiscie wiedzy biologicznej. Stad jeden krok do
                  postulowania wzajemnej zamiennosci plci. Komentowany artykul nie mowi o tym
                  wprost, ale jest to mocno ujete miedzy wierszami. Myslenie feministyczne to
                  obsesyjny brak akceptacji swojej natury. Problemy wskazywane przez feministki
                  tak naprawde nie istnieja, sa kreowane na potrzeby ich "walki". Wszystko to
                  traci nutkami "jedynie slusznych ustrojow"...
                  • triss_merigold6 Re: Córki i synowie 27.06.07, 23:05
                    To chyba nie czytasz uważnie...
                    Mózgi mężczyzn i kobiet w pewnym stopniu się różnią ale nigdzie kobieta nie
                    ma "ośrodka prania gaci" a mężczyzna "ośrodka władzy nad światem".D

                    Można się bawić konwencjami przypisywanymi płci np. ubiorem ale poziomu
                    hormonów bez interwencji medycznej człowiek sobie nie zmieni. Bardziej
                    gospodarka hormonalna niż róznice w budowie mózgu wpływają na ludzkie
                    zachowania.
                    • glosybaltyku Re: Córki i synowie 27.06.07, 23:16
                      No i dochodzimy do sedna sprawy. Skoro mozg i gospodarka hormonalna kobiet i
                      mezczyzn sie jednak rozni, to moze cos z tego wynika? Wynikaja pewne wzory
                      zachowan, schematy poznawcze. Kobiety lepiej czuja sie w pewnych rolach,
                      mezczyzni lepiej w innych. STATYSTYCZNIE rzecz jasna. Radykalowie nie lubia
                      statystyki, a im rozklad cechy ma wiekszy rozrzut, tym gorzej. STATYSTYCZNIE
                      mezczyzni sa bardziej sklonni do ryzyka, STATYSTYCZNIE wiec wiecej jest
                      mezczyzn-rajdowcow, mezczyzn-kaskadarow czy mezczyzn-przebojowych-biznesmenow.
                      Nikt nie broni kobiecie grac na gieldzie, ale STATYSTYCZNIE wiecej gra mezczyzn.
                      Feministki wszedzie wesza spisek mizoginow. A jest to tylko "spisek" hormonow i
                      synaps...
                      • strangeday Re: Córki i synowie 28.06.07, 11:52
                        Jak widać, sedno sprawy jako niepasujące do niektórych założonych tez, jest
                        szerokim łukiem omijane wink
                        • triss_merigold6 Statystycznie 28.06.07, 12:47
                          Statystycznie można udowodnić dowolną tezę wystarczy odpowiednio zadać pytania
                          badawcze.P
                          Z tezy, że gospodarka hormonalna ma wpływ na zachowania i preferencje jeszcze
                          nie wynika, że każdy przedstawiciel danej płci jest predysponowany do
                          okreslonych czynności i zawodów. Statystyczna 5-latka przejdzie ostrą faze
                          fascynacji kolorem różowym, lakierami do paznokci, szminkami etc. a spokojnie
                          może wyrosnąć na kobietę chodzącą głównie w glanach.
                          Statystyczny 10-latek jest średnio zainteresowany dziećmi ale jako dorosły może
                          skonczyć wychowanie przedszkolne i pracować jako opiekun z maluchami.

                          Najkrócej mówiąc chodzi o to by dzieciom nie zamykać dróg wyborów życiowych w
                          kontekście tego co przynależy chłopcu a co dziewczynce.
                          A propos sportów: 90% uczących się jeździć konno w szkołach jeździeckich to
                          dziewczyny i dorosłe kobiety.wink
                          Fizjologia może ograniczać kobietę, zgoda. Ale z tych ograniczen w żaden sposób
                          nie wynika konieczność wejścia w tradycyjny układ patriarchalny w którym
                          miejscem kobiety jest dom a miejscem mężczyzny świat.
                          • strangeday Re: Statystycznie 28.06.07, 21:45
                            zgadzam się ogólnie z "niezamykaniem dróg życiowych".

                            Natomiast dlaczego udawać, że nie ma róznic między płciami, skoro są?!
                            Inny poziom agresji, inny sposób komunikacji - to wręcz wymaga innego podejścia
                            w wychowaniu.

                            Główną różnicę w rozumowaniu Twoimi kilku przedpiśców widzę w miejscu jakie
                            dajesz macierzyństwu / posiadaniu dzieci w ogóle - w porównaniu do innych
                            obszarów życia. Wydajesz się mówić, że to jeden z wielu i ani mniej, ani
                            bardziej ważny. Ale wypadałoby zbadac czy inni myślą tak samo. Jeżeli jesteś w
                            mmniejszości - dlaczego dla Ciebie miałby się zmienić wzorzec wychowania ?
                            Tak długo, jak nie spotka Cię dyskryminacja z powodu własnego wyboru, będzie ok.
                            Natomiast próba narzucania swojego światopoglądu większości - to pomyłka.
                      • madami Re: Córki i synowie 28.06.07, 15:22
                        Zpomoniałeś o wychowaniu wink
                        Geny + hormony + wychowanie czynią z nas tych, którymi jesteśmy.
                    • kika843 Re: Córki i synowie 27.06.07, 23:39
                      triss_merigold6 napisała:

                      > To chyba nie czytasz uważnie...
                      > Mózgi mężczyzn i kobiet w pewnym stopniu się różnią ale nigdzie kobieta nie
                      > ma "ośrodka prania gaci" a mężczyzna "ośrodka władzy nad światem".D
                      >
                      > Można się bawić konwencjami przypisywanymi płci np. ubiorem ale poziomu
                      > hormonów bez interwencji medycznej człowiek sobie nie zmieni. Bardziej
                      > gospodarka hormonalna niż róznice w budowie mózgu wpływają na ludzkie
                      > zachowania.
                      Poza tym istnieją kobiety z mózgiem "męskim" i mężczyźni z "żeńskim" i wcale
                      nie są to babochłopy i lalusie,lecz normalni ludzie o zrożnicowaniu
                      intelektualnym. Te mózgi nie mają większego wpływu na człowieka. O wiele więcej
                      zależy od środowiska , w którym wyrasta i hormonów.
                • triss_merigold6 Re: Córki i synowie 27.06.07, 23:02
                  O i powoli okazuje się, że dyskusja jest możliwa.wink
                  Teraz jakie są elementy tej tożsamości płciowej? Absolutnie nie neguję roli
                  biologii - zachowania, reakcje, potrzeby mężczyzn i kobiet w ogromnym stopniu
                  warunkują hormony. Poziom testosteronu wpływa na agresję i popęd płciowy - z
                  reguły wyższe u mężczyzn.
                  Strój elementem tożsamości płciowej? Luknij na obuwie męskie późnego
                  średniowiecza i barokowe ciuchy szlachty polskiej. Albo starożytni Grecy. Grecy
                  chodzili w kiecach tak z grubsza na to patrząc.
                  Zachowania? Różne w różnych czasach były akceptowane i dopuszczalne. W
                  niektorych plemionach prasłowiańskich dziewica nie była kandydatką na żonę, bo
                  nie dawała gwarancji płodności.

                  Rózne role ludzie pełnią. Opiekuńcza matka może być jednocześnie samodzielnym
                  pracownikiem wysokiego szczebla i świetną kochanką. Albo odwrotnie - uległa
                  partnerka jest zimną, wymagającą matką, która odrzuca dzieci.
                • kika843 Re: Córki i synowie 27.06.07, 23:35
                  dziedzicznacytadelafinansjery napisał:

                  > Oczywiście, że są płynne. Ale zmieniac powinno się te złe, a nie te dobre.
                  Praw
                  > o
                  > głosowaia dla kobiet czy równa płaca za taką samą pracę nie są dla mnie czymś
                  > bulwersującym, ale żonglowanie tożsamością płciową w imię burzenia czegoś, co
                  > jest bezsprzecznie dobre (o ile nie uznam marginewsu za normę) jest dla mnie
                  ni
                  > e
                  > do przyjęcia.
                  Ale kto chce pozbawiać dziewczynki swej tożsamości? Czy ich tożsamość ogarnicza
                  się do rodzenia dzieci, uległości facetowi, słabości, braku odwagi i
                  asertywności? My chcemy dać im szansę odnaleźć tę tożsamość, bo każdy ma ją,
                  tylko wpychanie w schemty ją zaciera i przeinacza.
                • iwles Re: Córki i synowie 28.06.07, 08:33
                  > żonglowanie tożsamością płciową

                  a na czym polega ta tożsamośc płciowa?
                  Na identyfikowaniu się płci z określonymi czynnościami, przynależnymi TYLKO i
                  wyłącznie danej płci ?
                  śmieszne....

                  to jest chyba ograniczanie, nie sądzisz ?

                  A co z sytuacją, kiedy rodzina to (z różnych przyczyn losowych) 1 + 1 (czyli
                  jeden rodzic + dziecko).

                  Czy wykonywanie przez tego rodzica w.s.z.y.s.t.k.i.c.h. obowiązków - jest
                  burzeniem tożsamości płciowej ?




                  -
                  • madami Re: Córki i synowie 28.06.07, 15:27
                    Czynności przynalezne płciom mają korzenie kulturowe.

                    Tozsamość płciowa to świadomość własnej płci, własnych odczuć i pragnień, pogodzenie się z nimi. Nie ma jednoznacznej tożsamoście, każda kobieta jest inna i inaczej postrzega kobiecość, podobnie z mężczyznami - ile facetów tyle definicji kobiecości.
                    • iwles Re: Córki i synowie 29.06.07, 08:32
                      > Tozsamość płciowa to świadomość własnej płci, własnych odczuć i pragnień,
                      > pogodzenie się z nimi.



                      czyli chodzi o tożsamość jednostki, a nie tożsamość płci ?
                      Przecież to, że jestem kobietą nie może sprawić, że muszę mieć pragnienia,
                      odczucia i uczucia tylko przynalezne kulturowo kobiecie, prawda ?

                      wink
          • kika843 Re: Córki i synowie 27.06.07, 23:32
            mówię, że jeżeli
            dorosła dziewczyna zakłada je nie dlatego, że je lubi ale dlatego, że potwierdza
            nimi swoją kobiecość, której w tenisówkach jej brak, to oznacza, że rodzice i
            społeczeństwo zwyciężyło.
            A ja bym stwierdziła, że ta dziewczyna ma problem z poczuciem własnej wartości,
            bo jeśli bez szpilek nie czuje się kobietą, to znaczy, że sama nie jest pewna
            swojej tożsamości nie potrafi czuć się kobietą, chodząc w tenisówkach. Tak
            jakby te szpilki dawały jej kobiecość, a w niej samej jej nie było. To jest
            niestety zasługa rodziców, którzy wychowywali ją w kulcie stereotypów.
            • the_real_kris Re: Córki i synowie 28.06.07, 01:31
              Drogie panie - zdecydowana wiekszosc feministycznych tez to oczywiste brednie i
              rozsadnemu czlowiekowi szkoda czasu by o nich dyskutowac.

              Kon jaki jest kazdy widzi - zycie to walka o przetrwanie genow i to ze ktos sie
              czuje kobieco niestety nie sprawi iz inni tak go beda odbierali. Wiec by
              osiagnac sukces (rozrodczy) czasami trzeba zalozyc buty na szpilkach nawet wtedy
              gdy sie ich nie lubi - ot zycie - sztuka kompromisow. A jak sie jest
              bezkompromisowym to znajda sie kobiety bardziej kompromisowe.
              • hermina5 Re: Córki i synowie 28.06.07, 16:48
                Na szczęscie działa to w dwie strony - to, ze ktoś czuje sie męzczyzną tylko na
                zasadzie opozycji totalnej, tzn. przy kobiecie, która zawsze nosi szpilki i
                udaje kretynkę, zle się z tym czując, zeby podkreslać przez to meskość swojego
                faceta, nie znaczy jdnoczesnie, ze ten facet jest jest naprawdę męski i że inne
                beda go tak odbierały. zazwyczaj neistety odbierają jak gościa, który moze
                zaimponowac tylko wypindrowanej idiotce, przy kobiecie świadomej siebie, traci
                wszystko ze swojej tzw. męskosci. I to nei w tenisówkach i szpilkach lezy
                problem , a w głowie.
    • mynia_pynia Re: Córki i synowie 28.06.07, 07:50
      "Ona jako dziewczynka musiała być potulna i grzeczna. Teraz więc chciałaby,
      żeby syn zrealizował różne rzeczy za nią czy w jej imieniu. I dlatego pozwala
      mu na to, czego jej samej nie było wolno."

      Ręce opadły - brak słów.

      Może ja w innym kraju się wychowywałam??
      Nie, miałam normalną rodzinę gdzie nie było podziałów.
    • zbawieni wychowanie "na geja", "na lesbijkę" 28.06.07, 09:11
      Brakuje mi pociągnięcia tematu błędów wychowawczych, które skutkują
      homoseksualną orientacją - wychowanie chłopca bez autorytetu ojca itp.

      zbawieni.blox.pl
      • triss_merigold6 ROTFL 28.06.07, 09:24
        Nie ma żadnych wiarygodnych badań potwierdzających tezę, że błędy wychowawcze
        skutkują zmianą orientacji seksualnej.
        Pomyśl racjonalnie: po wojnach był nieprawdopodobny niedobór mężczyzn + luka
        pokoleniowa ergo dzieci wychowywały samotne kobiety wdowy + czasem dziadkowie.
        Czy skutkowało to lawinowym wzrostem gejów i lesbijek w populacji?
        • morgen_stern Re: ROTFL 28.06.07, 10:11
          Triss, dziwię się, że jeszcze się męczysz. Przecież większość wypowiadających
          się tu ludzi w ogóle nie zrozumiała sensu tego artykułu. Mnie by juz szlag na
          miejscu trafił, naprawdę szkoda Twojego czasu i energii.
          • triss_merigold6 Odruch pozytywisty 28.06.07, 10:14
            Praca u podstaw, orka na ugorze, kaganek oświaty do czworaków niesiony. Dzień
            Stasi Bozowskiej.P
            • sir.vimes Hehe, wakacje się zaczęły :))) 28.06.07, 10:15
              Dzieci mędrkują na emamie a ty im "Siłaczkę" fundujeszsmile))
        • iwi.k1 Re: ROTFL 28.06.07, 10:49
          Rany julek, to co ja zrobiłam ze swoimi dziećmi?????? Córka nie bawi się
          lalkami, bo nie lubi, mąż czasami zmywa i gotuje, ja potrafię pomalować
          mieszkanie, na szczęście synek trzyma się jeszcze - ulubioną zabawką są dla
          niego nadal samochody. Chociaż..... któregoś dnia woził miśka w wózku dla
          lalek, mam się już bać?
          Ale młode są, jeśli zacznę ich "wychowywać" od dzisiaj, to może jeszcze mają
          szansę spełnić swoje role w społeczeństwie. hehehehe
        • zbawieni Re: ROTFL 28.06.07, 11:24
          Za to są wiarygodne badania potwierdzające potwierdzające, że homoseksualizm
          jest wrodzony? Wciąż trwają kontrowersje wokół tematu i osoby negujące rolę
          wychowania w kształtowaniu orientacji wykazują tylko swoją niewiedzę.

          No, ale żeby nie być gołosłownym:
          Simon LeVay (homoseksualista zresztą), którego nazwisko niejednokrotnie
          podawane było jako tego, którego badania miały wykazać, że ludzie rodzą się już
          homoseksualistami, sam skomentował efekty swych badań w ten sposób:

          „Istotne jest podkreślenie tego, czego nie odkryłem. Nie odkryłem, że
          homoseksualizm ma genetyczną naturę ani nie znalazłem genetycznej przyczyny
          bycia gejem. Nie wykazałem, że mężczyźni-geje rodzą się jako tacy, co stanowi
          najpowszechniejszą pomyłkę popełnianą przy interpretowaniu mojej pracy. Ani też
          nie zlokalizowałem żadnego centrum homoseksualnego w mózgu. (...) Ponieważ
          badałem mózgi osób dorosłych, nie wiemy, czy znalezione w nich różnice istniały
          tam już przy urodzeniu, czy też pojawiły się później”. (...) Ludzie sądzący, że
          geje i lesbijki rodzą się już takimi, są również bardziej prawdopodobnymi
          zwolennikami praw gejów” (The Innate-Immutable Argument Finds No Basis in
          Science. In Their Own Words: Gay Activists Speak About Science, Morality,
          Philosophy. A. Dean Byrd, Ph.D.; Shirley E. Cox, Ph.D.; Jeffrey W. Robinson,
          Ph.D., Salt Lake City Tribune: May 27th, 2001).

          zbawieni.blox.pl
          • od_jutra_sie_zmienie Re: ROTFL 29.06.07, 10:26
            A czy znaleziono już gen "heteroseksualizmu"? Bo jesli tak, to moze jakas mala
            terapia genowa - nauka idzie do przodu w takim tempie!

            A moze po prostu uznamy, ze homoseksualizmu nie trzeba wyjasniac? Bo i po co? I
            pozwolimy wreszcie ludziom uprawiac seks i ogrodek z osoba dowolnej plci?
    • titta Córki i synowie 28.06.07, 11:11
      "Ona jako dziewczynka musiała być potulna i grzeczna." - pani psycholog mowi o
      sobie , czy tak ogolnie? A jak ogolnie to na jakich podstwach? Mnie (a jestem
      kobieta) zawsze bylo wolno o wiele wiecej niz kolegom (chlopakom) i o dziwo
      wiecej niz mojemu bratu. I nie jestem wyjatkiem. Regol wiec nie ma. Sa tylko
      stereotypy.
      • plustek0 Re: Córki i synowie 28.06.07, 14:38
        Widzisz a w mojej rodzinie bliższej i dalszej , u moich koleżanek zawsze było "
        dziewczynki się tak nie zachowują chłopcy ro jeszcze ale dziewczynki nie"...
        gdy biegałam za chłopakami w szkole i sie biliśmy za np o zamykanie w męskiej
        toalecie co wtedy było uważane za obciach to też nie raz usłyszałam "dziewczynki
        sie nie biją" albo "no żeby dziewczynka tak goniła"... nie mówiąc o tym jak
        miałam ścięte włosy krótko i wszyscy mylili mnie z chłopcem. Boję się psów
        pewnego dnia zobaczyłam jak leci na mnie wilczur (dziś wiem że to był młody pies
        który chciał sie bawić wtedy byłam przerażona) i zaczęłam uciekać oczywiście
        pies chciał się bawić i mnie gonił i w końcu złapał za spodnie ale i za nogę,
        miałam siniaka i wtedy gdy tak biegałam nikt nie zareagował usłyszałam tylko "no
        żeby chłopak bał sie psów"... Ogranicza się i chłopców i dziewczynki...
    • bietka2 Re: Córki i synowie 28.06.07, 13:22
      Nie udało mi się wszystkiego przeczytać. Ale po co do tego wszystkiego mieszać
      ideologie?
      Wystarczy dziecko wychowywać kierując się miłością, wskazywać na rzeczy ważne i
      umiec za nim podąrzać. Tzn jeżeli chłopiec chce się bawic lalakami to niech się
      bawi, a dziewczynka samochodzikami - też, ok. Żeby jednak mogli wybrac należy
      im to umozliwić. Przecież nigdzie w tekscie nie jest napisane, że należy
      dziewczynki wychowywac na chłopców i odwrotnie. Danie dziecku szansy rozwijania
      swoich zainteresowań, zdolności powinno być chyba oczywiste dla każdego z
      rodziców. Moja córka np. uwielbia wszelkie sporty (łącznie z tym że ogląda
      piłke nożną z mężem), za lalakami nigdy nie przepadała, ale pieknie rysuje.
      Chodzi i w sukienkach i w spodniach, zależy od sytuacji, syn natomiast jest
      mało sportowy (delikatnie próbujemy go w ten świat wprowadzic), czasami bawi
      się lalakami, przepada za samochodami, zna chyba wszystkie marki, ciągle cos
      buduje z klocków, ryduje gorzej niż średnio. Jedno i drugie, jak się bawi to
      całego, co oznacza, że brudzą sie potwornie. No i jak ich określić jako
      chłopięcy, dziewczęcy, czy jeszcze inaczej?. Są poprostu - jak każdy człowiek -
      niepowatarzalnymi indywidualnościami.
    • stara_dominikowa Re: Córki i synowie 28.06.07, 15:57
      w ogóle płeć to umowa społeczna. my ze starym już zrobiliśmy taki deal:
      następne dziecko rodzi on. siłą woli już owuluje, miewa pms-y, ryczy na filmach
      i nawet dostaje świra na punkcie wyprzedaży.
    • jonnek Cudny artykuł 28.06.07, 17:51
      No rozwaliła mnie ta Pani swoimi przemyśleniami:
      "I mamy całe rzesze takich nieczujących mężczyzn, którzy zgłaszają się na
      psychoterapię w nadziei, że kiedyś coś wreszcie uda im się poczuć."

      To ona już wie, że "nieczucie" mężczyzn jest spowodaowane tym, że zakazywano im
      płakać w dziecinstwie? Jakieś badania na ten temat, cy tylko taki stereotypik
      psychoanalitycny?
      A niby dlaczego "nieczujący" mężczyźni zgłaszają się na psychoterapię - znaczy
      czują, że nie czują, czy tylko ktoś im powiedział, że powinni czuć?

      Dalej:
      "Rodzice wiele rzeczy robią odruchowo - bo ich rodzice to robili. Często przy
      tym argumentują: ja sama byłam tak wychowywana i wyszło mi na dobre... "

      Bez przesady. Każdy ma jakieś zastrzeżenia do otrzymanego wychowania i stara się
      poprawić błędy rodziców - z różnym skutkiem, zresztą. Ale oczywiście marzeniem
      każdego terapeuty jest, abyśmy odrzucili wszystkie dotychczasowe wzorce i zdali
      się na ich mądrość - nie za darmo, oczywiście.
      Tu przypomina mi się stary dowcip:
      Przychodzi człowiek do rabina i skarży się - "Rebe, kury mi zdychają, poradź mi
      coś". Na co rabin: "A próbowałeś je karmić mokrym ziarnem? To spróbuj". Za jakiś
      czas człowiek znów przychodzi i mówi: "Rebe, karmiłem je mokrym ziarnem, ale
      dalej zdychają" - "To spróbuj dodać im do wody odrobiny octu." Tak kilka razy
      rabin podsuwał nowe sposoby, aż w końcu człowiek przychodzi i mówi: "Rebe, już
      wszystkie kury mi zdechły". - "Aj, waj, a ja miałem jeszcze tyle dobrych pomysłów!"
    • koza_w_rajtuzach Re: Córki i synowie 28.06.07, 22:52
      Wydawało mi się, że 99% osób na forum zgodzi się z tym co napisała psycholog, a
      tu takie zaskoczenie..
      Dzieci powinno się przede wszystkim wychowywać jak dzieci, mieć podobne
      wymagania zarówno względem córek jak i synów. Nie wierzę w to, że można dziecko
      wychować na homoseksualistę. Człowiek nie rodzi się tabula rasa, ma swoją płeć
      mózgu. Widzę to choćby po swojej 1,5 rocznej córce, która pewnie nie ma bladego
      pojęcia, że jest dziewczynką, a jednak ma zainteresowania typowo dziewczęce
      (lalki, wózki, samochodami rzuca), dużo mówi jak na prawdziwą kobietę
      przystało. To jest 100% dziewczyna z zachowania, bo taka właśnie się urodziła i
      ja nie miałam na to żadnego wpływu.
      Sama wychowałam się z bratem i nie było u nas żadnych podziałów. Traktowani
      byliśmy na równi. Nie wyrosłam ani na babochłopa ani na feministkę, lesbijką
      też nie jestem. Brat jest prawdziwym facetem.
      • bezportek Córki, synowie i zabobon "tabula rasa" 10.09.07, 16:03
        W tych rajtuzach koza ma 100% racji, a nadete "psychologiczne"
        farmazony o wychowywaniu w rodzinie - to sredniowieczne przesady.
        Mimo fanatycznego, nieracjonalnego oporu ze strony politycznie
        poprawnej pseudonauki, nie mozna juz od lat powaznie rozwazac
        zwiazku rodzice-dziecko jako jedynego zrodla osobowosci potomstwa.
        Statystycznie, najwiekszy wklad rodzicow w psychike dziecka dokonuje
        sie w momencie zaplodnienia i skompletowania garnituru genow, w
        kolejnym stopniu zas poprzez wybor szkoly, dzielnicy i srodowiska.
        W miare rozwoju dziecka o jego upodobaniach, sposobie mowienia,
        ubierania sie i zachowania w kontaktach seksualnych decyduja glownie
        interakcje z rowiesnikami, nie z rodzicami. Wiekszosc nawykow,
        nabytych przez nastolatki, towarzyszy im do konca zycia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka