Dodaj do ulubionych

nasza zs#@! służba zdrowia

19.07.07, 10:32
polskalokalna.pl/wiadomosci/mazowieckie/warszawa/news/nie-przyjeli-chorego-ktory-mogl-umrzec,946480

Obserwuj wątek
    • erka235 Re: nasza zs#@! służba zdrowia 19.07.07, 10:33
      nie zapomnijcie zagłosować,
    • emilly4 Norma! 19.07.07, 10:54
      Przeciez to norma!!!
      Kilka lat temu dostalam skierowanie od ginekologa do szpitala na
      zabieg/operacje..nie bylo to nic super zagrazajacego mojemu zyciu,ale moglo
      mnie pozbawic posiadania dzieci.Wiec w szpitalu oddalam moje skierowanie
      lekarce,poczym po kilkinastu minutach pani mnie zawolala i zaczela mnie
      pytac "Po co mi ta operacja??","Co mi jest??"(yyyyy..napisane w
      skierowaniu??),"Czy w wieku 20 lat chce juz miec dzieci??", "Czy mam
      meza??"..MYSLALAM ZE WYJDE Z SIEBIE I STANE OBOK!,a jedyne co zrobilam to
      wyszlam z tego szpitala.
      Ten facet mial szczescie,ze wogole go przyjeto.
      • erka235 Re: Norma! 19.07.07, 11:00
        A operacje miałaś czy Ci nie robili?
        No i swoją drogą współczuje na trafienie na taką p$#$@@@!@$# panią doktor.
        Ja jak żyje nie miałam jeszcze żadnych takich ekscesów ze służbą zdrowia,
        odpukać(puk,puk)
        • ewcialinka Re: Norma! 19.07.07, 11:49
          jak czytam takie rzeczy to mnie krew zalewa!!!nie płaca im jak by chcieli i to
          odbywa sie kosztem pacjentów..wielka łaska ze przyjma zbadają...i oni sie
          nazywają lekarzami!!!
          • emilly4 Az strach sie bac! 19.07.07, 11:58
            www.portalmed.pl/xml/prawo/medycyna/komentarze/etyka/hipokr
            Przysiega hipokratesa.
            "Jeżeli dochowam tej przysięgi, i nie złamię jej, obym osiągnął pomyślność w
            życiu i pełnieniu tej sztuki, ciesząc się uznaniem ludzi po wszystkie czasy;
            jeżeli ją przekroczę i złamię, niech mnie los przeciwny dotknie." JAAASSSNEE!
        • emilly4 Re: Norma! 19.07.07, 11:55
          erka235 napisała:

          > A operacje miałaś czy Ci nie robili?
          > No i swoją drogą współczuje na trafienie na taką p$#$@@@!@$# panią doktor.
          > Ja jak żyje nie miałam jeszcze żadnych takich ekscesów ze służbą zdrowia,
          > odpukać(puk,puk)


          Oczywiscie,ze operacji mi nie przeprowadzono..pani mnie uswiadomila,ze oni
          biora tylko tych z zagrozeniem zycia.
          Ciekawe co by bylo,gdybym po zajsciu w ciaze dostala jakichs komplikacji i
          poronila...
          • dorotamakota1 Re: Norma! 19.07.07, 23:33
            W Irlandii jest lepiej...
            Lekarze karzą spie...ać...
            Można ich pozwać...
    • nauczycielka_biologii Re: nasza zs#@! służba zdrowia 19.07.07, 13:31
      Żaden, ale to żaden lekarz nie składa Przysięgi Hipokratesa, składa
      Przyrzeczenie Lekarskie, które brzmi nieco inaczej. To tak na marginesie.
      Rozumiem, że ludzie żądają krwi - krwi lekarzy.
      Zastanówmy sie jednak jak ludzie, którzy posiadaja bardzo wysokie kwalifikacje
      ( kwalifikacji neurochirurga nie sposób porównać z kwalifikacjami murarza czy
      kierowcy) i zarabiają 1700 złotych brutto mają domagać się podwyżek?
      Na krzyki, prośby i groźby ci, od których zależy uposażenie lekarzy, byli głusi-
      pozostał strajk.
      Strajk to dramat. Dramat wszystkich. I pacjentów i ich rodzin i lekarzy i ich
      rodzin.
      Tylko nie rządzących. Za rok - dwa tętniaka nikt nie zoperuje i to nie z powodu
      strajku. Po prostu zabraknie lekarzy o takich kwalifikacjach.
      Pomyślmy o tym żądając krwi.
      • jowita771 Re: nasza zs#@! służba zdrowia 19.07.07, 13:39
        ja też rozumiem lekarzy. nie w takich przypadkach, bo w przypadku zagrożenia
        życia strajk nie tłumaczy odesłania pacjenta do domu. jednak uważam, że powinni
        zarabiać godziwe pieniedze za taka pracę, jaką wykonują.
        • nauczycielka_biologii Re: nasza zs#@! służba zdrowia 19.07.07, 14:24
          Za mało mamy danych, aby osądzać. Operacja neurochirurgiczna to nie nacięcie
          ropnia na pośladku. Potrzebny jest zespół lekarzy ( nie jeden neurochirurg),
          pielęgniarek, sala operacyjna, zespół prowadzący po zabiegu itd.
          W przypadku strajku pęka jedno ogniwo w długim łańcuchu i....przyjmowanie
          chorego do szpitala jest po prostu niebezpieczne. Niebezpieczne dla niego
          samego.
          Co może zrobić lekarz dyżurujący 3 dobę ( bo inni koledzy strajkują a do tego
          jest okres urlopowy)? Niewiele. Taki lekarz jest zwyczajnie niebezpieczny.
          Niebezpieczny bo przemęczony. Przyjmuje ludzi w stanach zagrożenia życia, ale
          jest granica - także granica biologicznej wydolności.
          Oburzamy się odmową przyjęcia, czy słusznie?
          Czy zdajemy sobie tu i teraz wszyscy sprawę co stanie się w niedalekiej
          przyszłości? Ilu zdesperowanych lekarzy po prostu zniknie ( odejdzie z zawodu,
          wyjedzie, zajmie się leczeniem banalnych przypadków w prywatnych ośrodkach)?
          Kiedy i kto się opamięta?
          Tego typu artykuły u wielu , i tak juz zdesperowanych lekarzy, przyśpieszają
          decyzję. Decyzję, które może okazać się brzemienna w skutkach dla nas
          wszystkich, całego społeczeństwa.
      • fergie1975 Re: nasza zs#@! służba zdrowia 20.07.07, 08:42
        dlatego nie powinni żądać podwyżek ale zmiany całkowitej ochrony zdrowia -
        najlepiej jej prywatyzacji.
        Co z tego ze im podwyzszą , jak podwyższą i innym podatki, takiemu piekarzowi
        na przykłąd , za chwilę więc zdrożeje chleb (w tym i dla lekarzy) i na jedno
        wyjdzie - znowu nie będę mieli pieniędzy,
        najbardziej dołujące jest to że lekarze mają w doopie że inni pracują równie
        ciężko a teraz będą mniej zarabiać.
    • nunia01 Re: nasza zs#@! służba zdrowia 19.07.07, 15:00
      Tak bym chciala, zeby sluzba zdrowia dzilala jak trzeba. W wiekszosci przypadkow
      to nie kwestaia kasy a podejscia.

      Przyklad pozytywny: moja mama zaczela tracis sluch, diagnoza i potrzeba
      operacja. Do operacji wiadomo kolejka. Mama sie w kolejce ustawila i czeka.
      Wizyta kontrolna, reorganizacja (zamkniecie oddzialu) i wylecenie z kolejki na
      koniec innej (znacznie dluzszej. Lekarz, ktory mame leczyl powiedzial - bedziemy
      monitorowac co dwa miesiace, jesli cos sie zacznie powaznego dziac to
      poinformuje pania o tym i rozwazymy koniecznosc prywatnej operacji (wlasnie tak,
      nie lapowki tylko operacji prywatnej w klinice). Jak powiedzial tak zrobil. mama
      monitorowala i czekala, czujac sie bezpiecznie - bo przeciez wiedziala, ze jakby
      co to nie zostanie z tym sama. Doczekala swojej kolejki. Zoperowano ja. Wizyty
      po operacji - wszystko super.
      Wiadomo sa jakies realia, ale lekarz robil najlepiej jak potrafil w tych realiach.

      Przyklady negatywne:

      Kolega ma weade sera. Ojciec i brat zmarli nagle z powodu tej samej wady. byl
      leczony w zwyklym szpitalu - lekarz skierowal go do kliniki ze wskazaniem na
      operacje. W klinie zmieniono mu leki, na takie po ktorych nie moze funkcjonowac.
      Dowiedzial sie, ze na jego nazwisko zapisanych zostalo kilka badan, ktorych
      nigdy nie mial przeprowadzonych. przypadkiem kiedys znalazl sie w szpitali i
      dowiedzial sie, ze ma wyznaczona na ten dzien wizyte - postanowil poczekac -
      lekarz nie przyszedl. nie cha go operowac, nie chca wystawic papierow o
      niezdolnosci do pracy. kolega jest na utrzymani zony, nawt renta mu nie
      przysluguje. To by sie nadawalo do prokuratury, ale kolega nie ma nic na pismie
      (bo ciapa troche, zreszta raczej trudno sie dziwic) wiec ujdzie im to wszystko
      plazem.

      Babcia meza ma powazne problemy ze wzrokiem. przez dwa lata okulista lokalny nie
      chaial wystawic skierowania na badania do szpitala. wrescie laskawie wystawil.
      Akurat poczatek straju. piec razy dowiadywalismy sie, czy na pewno babcie
      przyjda. Dzien wczesniej przyjechal tesc aby wszystkiego dopilnowac (ustawic sie
      w jakiejs chorej kolejce pomiom zapisu itp.), maz przywiozl babcie rano. po
      pieciu godzinach oczekiwania osiemdziesecioletnia kobieta dowiedziala sie, ze
      jej nie przyjma. Nikt nie powiedzial co robic. Babcia traci wzrok. poniewaz nas
      na to stac organizujemy jej prywatna operacje.

      Moja siostra mdleje i dostaje czesciowego paralizu. Z izby przyjec odsylaja ja
      do neurologa w przychodni. Terminy niewiadomo jakie. W trakcie oczekiwania
      sytucja sie powtarza. Po trzech dniach od powtorki z rozrywki mloda pani doktor
      na innej izbie przyjec (bo z tej pierwszej po drugim razie tez ja odeslali)
      przyjmuje siostre do szpitala. Badania + leczenie wszystko trwa kilka miesiecy.

      Ciotke po operacji wypisuja do domu - z zakazeniem bakteryjnym rany, ktore
      uniemozliwia gojenie. Po miesiacu i wielkiej awanturze wykonuja posiew, po czym
      szybko przyjmuja ja z powrotem i lecza kolejne dwa miesiace.

      Dziecku kolezanki podaja antybiotyk w formie uniemozliwiajacej wyjscie do domu -
      pomimo wczesniejszych ustalen z lekarzem, ze ten antybiotyk mozna stosowac
      rowniez w domu. Kolezanka z dzieckiem niewymagajacym hospitalizacji zostaje w
      szpitalu. Kto ma sie zajac starszymi dziecmi???

      Inna kolezanke odsylaja z przychodni mowiac, ze to zwykle zatrucie pokarmowe i
      ma nie histeryzowac - po kilku tygodniach okazuje sie, ze to jednak salmonnella.

      Mi na izbie przyjec trzech lekarzy, niezaleznie od siebie, stawia trzy rozne,
      sprzeczne ze soba diagnozy. Kazdy przekonany o swojej nieomylnosci. Do lekarza
      ide prywatnie - zaden nie mial racji.

      Lekarz na dyzuze nie chce obejzec nawt mojej babci. odsyla nas na za tydzien,
      kiedy to laskawie przyjmuje w przyszpitalnej przychodni. Mlody lekarz (zupelnie
      innej specjalizacji) radzi gdzie jeszcze jest dyzur. Jedziemy i tam natychmiast
      podejmuja decyzje o hospitalizacji. Dwa dni pozniej babcia jest po operacji.

      Dwie dziewczyny slaniaja sie w izbie przyjec. Lekarz je olewa - albo pijane albo
      nacpane. Student medycyny rozpoznaje zatrucie tlenkiem wegla - po chwili obie
      leza pod tlenem.

      Moja babcia umiera. Rak - cierpienie. Srodki przeciwbolowe nie dzilaja. Lekarka
      przychodzi, bada brzuch i wychodzi - bez slowa - jakby babcia nie byla
      czlowiekiem tylko zwierzeciem. Wybiegam za nia na korytarz, pytam czy dostanie
      babcia jakies skuteczniejsze srodki. Lekarka ogania sie odemnie jak od natretnej
      muchy i chowa sie w pokoju. Pielegniarka przychodzi za chwile ze srodkami
      przeciwbolowymi - a wystarczylo powiedziec - 'zaraz postaramy sie pomoc'.

      Uwazam, ze lekarze za malo zarabiaja.
      Uwazam, ze wielu z nich nie powinno wykonywac zawodu.
      Uwazam, zw w wielu przypadkach wystarczy inna organizacja i podejscie.
      Nie popieram straju w ktorym bronia jest niepodanie znieczulenia rodzacej -
      ktora i tak musi za to zaplacic. Czy lekarz, ktory podejmuje taka decyzje nie
      jest przypadkiem sadysta - cieszy go cudzy bol, ktory moze wykorzystac do swoich
      celow.

      Czemu az tyle jest tych negatywnych przykladow, a pozytywnych tak malo?
      • nauczycielka_biologii Re: nasza zs#@! służba zdrowia 19.07.07, 19:56
        Odpowiem dlaczego - jak wszystko jest dobrze to znaczy, że jest normalnie. O
        sprawach normalnych się nie pisze, nie mówi i nie pamięta.
        Natomiast jesli dzieje się coś złego, jeśli spotka sie lekarską czarną owcę
        szybko zapomina sie o dziesiątkach dobrych, sumiennych i uczynnych lekarzy, i
        do wszystkich przypina łatkę chama, konowała, nieuka etc.
        Moje doświadczenia są odmienne. Może dlatego, że nie doszukuję się w ludziach
        zła.
        Spotkałam dziesiątki wspaniałych lekarzy i jedną wredną okulistkę. Czy mam nie
        pamiętać o tych, którzy z poświęceniem uratowali życie mojemu ojcu, szybko i
        skutecznie zoperowali mnie, dzięki czemu zostałam matką tylko i wyłącznie
        dlatego, że dr P ( okulistka) nawymyślała mi i nie chciała przyjąć gdy
        zgłosiłam sie z urazem oka?
        • loganmylove Re: nasza zs#@! służba zdrowia 19.07.07, 20:34
          A tak w zasadzie to po co lekarka dzwoniła po Warszawie skoro pacjent był na
          Mazurach? MOgła od razu ustalic miejsce w najbliższym szpitalu co w końcu się
          stało. Tak naprawdę nie wiemy co się działo z tym pacjentem-znamy tylko wersję
          dziennikarzy a oki postarali się by zabrzmiała najbardziej dramatycznie. Tętniak
          który nie pękł nie jest wskazaniem do natychmiastowej operacji co zreszta stalo
          się i tym razem z tego co doczytałam pacjent był operowany dopiero nastepnego
          dnia-znaczy zagrożenia życia nie było, pośrednie owszem ale mnóstwo ludzi ma
          niestety takie tętniaki i dowiaduje sie o nich dopiero gdy coś się dzieje(to
          straszne i zawsze się tego boję-że cos dźwignę i umręsad) Artykuł jest
          tendencyjny-ten zwrot, że lekarze wykręcali sie bo nie mogą strajkować-na
          Wołoskiej jest remont neurochirurgii, który nie wiem czy już się skończył więc
          gdzie mieliby operować? W kuchni? Ale o tym artykuł nie wspomina. Faktycznie
          strajkuje Banach ale zagrożonych pacjentów przyjmuje. Temat jest chodliwy,
          fajnie pisać o złych lekarzach, dla których wszyscy mogą umrzec bo oni chcą
          tylko kasy. Służba Zdrowia w tym kraju pikuje w dół to fakt ale wypisywanie tego
          typu artykułów jest tylko specjalnie wypaczaną rzeczywistością.
          • sassello Re: nasza zs#@! służba zdrowia 19.07.07, 21:01
            ja też nie mam jakoś szczęścia do lekarzy, zawsze jestem pełna nadzieii i
            podziwu dla nich ale jak muszę już któregoś odwiedzić to szlag mnie jasny
            trafia, przykład ostatni; synek jest alergikiem więc wybieramy się do
            specjalisty cieszącego się bardzo dobrą opinią, udaje nam się umówić na wizytę
            w przychodni, czekamy około miesiąca a pani informuje nas trzykrotnie, że w
            dniu wizyty mamy być o godz 8rano, więc jesteśmy a razem z nami 15 innych
            rodziców ze swoimi maluchami, i czekamy, czekamy i dalej czekamy a szanownego
            pana doktora nie ma, o godz 9 pytam pielęgniarkę czy lekarz dzisiaj będzie, a
            ona na to, ze mam się nie denerwować i nie takim tonem a lekarz wie kiedy ma
            przyjść, i przyszedł o 9;30,żadnego dzień dobry ani przepraszam, ja wiem, ze on
            dużo pracuje, że miał dyżur, że zmęczony ale do jasnej ja też pracuję i ci
            czekający rodzice zapewne też...nie wiem ale zawsze jak jestem u lekarza
            nieprywatnie to czuję się jak człowiek drugiej kategorii...
    • sniezynka234 Re: nasza zs#@! służba zdrowia 19.07.07, 22:36
      Mój wujek pól roku temu wezwał karetkę bo bardzo bolała go głowa, az mdlał,
      przyjechali dali mu jakiś zastrzyk, wypisali receptę, pojechali, ciocia poszła
      ją wykupić, po powrocie- wujek nieprzytomny- pękł tętniak, szpital, brak
      nadziei, pękł drugi-i to był koniec. Tęsknimy za Tobą Wujku, bardzo [*].
    • aa47 Re: nasza zs#@! służba zdrowia 19.07.07, 22:40
      jak mnie to @!!#@$@#$@#$@$ ten strajk bo lekarze mają władzę to mogą strajkować,
      bo nie chodzi o ocenę na koniec roku tylko o życie a na te życie co miesiąc
      odkładamy pieniądze i co można nie przeżyć bo ktoś strajkuje? mam blisko do
      czech może tam będę płacić skłdke eh gdyby to było takie łatwe.
      Tak jak na taką władzę lekarze zarabiają za mało zdecydowanie za mało,
      łapówy się skończyły bo lekarze musieli podpisać różne certyfikaty itd więc te
      2tyś nie wystarcza. Nie podoba się? niech zmienią zawód, a jak to ich powołanie
      to niech strajkują ale nie tylko za siebie za innych ludzi pracujących w
      państwówkach też, poza tym dlaczego to pacjent ma ponosić konsekwencje niskiej
      wypłaty? przecież płaci odkłada z pensji jak tak można? trzeba godnie
      strajkować. A tak daleko posunięte strajkowanie to nie strajkowanie to
      przestępstwo.
      A jak czytam o takich przypadkach to uważam powoli że niektórzy lekarze nie
      zasługują na podwyżkę!!!! NIEDAWNO DOSTALI PODWYŻKĘ i co kultur przyjmowania
      wzrosła o te 30%?
      Mam świetną Panią Doktor na nią nie narzekam ciągle chwalę a ona zawsze
      uśmiechnięta i nie narzeka pogada nawet w czasie przyjmowania pacjenta, ona
      powinna zarabiać dużo więcej ale ile jest takich lekarzy którym się należy?
      którzy służą pomocą w czasie swojej pracy?
      trzeba pracować by zarabiać z nie strajkować.
      Ile już operacji nie zostało wykonanych bo lekarze strajkują? kurcze PŁACIMY za
      to a NFZ sie bogaci.
      • nauczycielka_biologii Re: nasza zs#@! służba zdrowia 19.07.07, 23:01
        A czy wiesz dlaczego jest tak a będzie jeszcze gorzej? Właśnie ze względu na
        tragicznie niskie zarobki.
        Powołanie nie jest środkiem płatniczym w żadnym kraju. Tę funkcję pełnią
        pieniądze.
        Lekarze próbowali rozmawiać, prosili, grozili, ostrzegali, oplakatowali swoje
        miejsca pracy i co? I dokładnie nic. Strajk jest prawie ostatecznością. Piszę
        prawie, bo ostatecznością będzie odejście od łózek - wyjazdy z Polski, zmiana
        zawodu, odejście do prywatnych placówek.
        I nie wierzmy w desant z Ukrainy czy Sri Lanki. Ci lekarze potrafią liczyć.
        Jeśli już zdecydują się na wyjazd ze swojego kraju to nie po to, aby zarabiać
        grosze!
        Konsekwencją tragicznie niskich uposażeń będzie to, że w szpitalach będą
        pacjenci pod opieką lekarzy-emerytów albo stażystów. O nowoczesnej medycynie
        nie będzie mowy.
        Stracą ci najbardziej poszkodowani bo chorzy.
        • wjw2 Re: nasza zs#@! służba zdrowia 19.07.07, 23:22
          Jesteś w swoim żywiole Biała_Damo alias Agawamala...
          • nauczycielka_biologii Re: nasza zs#@! służba zdrowia 20.07.07, 09:44
            ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????
            • rita75 Re: nasza zs#@! służba zdrowia 20.07.07, 10:10
              > ????????????????????????????????????????????????????????????????????????????


              nie udawaj g..upka- wuefistka z mezem lekarzem, pozniej lekarka, teraz
              nauczycielka (renomowane liceum, ktora sra we wlasne gniazdo z mezeem lekarzem
              • rita75 Re: nasza zs#@! służba zdrowia 20.07.07, 10:13
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=305&w=63557530&a=65489606
                kiepskie to twoje renomowane liceum, jezeli nikt nie ma conajmniej dwoch
                fakultetow
    • aa47 Re: nasza zs#@! służba zdrowia 19.07.07, 23:15
      trzeba było inne studia obrać, bo płaca nie była tajemnicą a nie teraz
      potrzebujących ludzi zabijać? czym oni są winni że płacą? a niech jada za
      granicę pojadą najpierw pewno Ci najbardziej chciwi a i za granice się nie tak
      łatwo dostać, trzeba zdać testy językowe i po okresie próbnym przyjmują( około
      1,5roku ) na stałe (kolega tak właśnie pojechał dostało się 2 z 40 osób po roku
      intensywnych kursów w Polsce, z tym że jeden nie wytrzymał po roku.
      • conveyor Re: nasza zs#@! służba zdrowia 19.07.07, 23:26
        Juz w tej chwili jest niedobor lekarzy, co bedzie jak wezma sobie do serca Twoje rady i zmienia zawod? Artykul jest nierzetelny i tendencyjny, co juz Ci wytlumaczyla nauczycielka_biologii. Ciekawy jestem w jakim kraju sa takie szykany wobec lekarzy? Bo w UK zatrudniaja od reki. Co do 30% podwyzki to jakos nie odczulem tak jak i reszta rezydentow, ktorzy odwalaja wiekszosc czarnej roboty na oddzialach. Zarabiam 1200 netto.
        • aa47 Re: nasza zs#@! służba zdrowia 20.07.07, 00:38
          ale nie tylko lekarze tyle zarabiają, a nauczyciele a inni ludzie po studiach na
          państwowych posadach? oni siedzą cicho, dlaczego? bo nie mają takiej władzy
          życia? ludzie nie są nie zastąpieni,
          Mi nie chodzi o artykuł, bo nie on jeden pewno, bo chamstwo nawet będzie przy
          pensji 5tyś na rękę, mi chodzi o to że nie można traktować ludzi którzy płacą
          składki którzy nie są niczemu winni tak jak teraz w ostateczności. To tak jak
          przestępca który dzwoni i mówi że ma takie i takie żądania i trzeba je spełnić
          bo inaczej jego zakładnicy zginą. Tak nie można.
          Ile ludzi straciło pracę właśnie pzez takie traktowanie? Mąż mojej koleżanki
          nagle ogłuchł NIKT GO NIE CHCIAŁ NWET ZOBACZYĆ ZBADAĆ, nie dostał L4 zwolnili go
          z pracy, nie ma jak starać się o następną pracę bo nie słyszy, mieszka z żoną i
          2 dzieci w jednym pokoju jeden żywiciel rodziny. Trzeba liczyć się ze skutkami
          takiego strajku a to już jest nie ludzkie. Jak chcą wyjechać niech jadą nie są
          nie zastąpieni, i nie straszcie że nikt nie zostanie. Moja Doktor na pewno
          zostanie smile
          • fergie1975 Re: nasza zs#@! służba zdrowia 20.07.07, 08:46
            policja i straż pożarna np tez ratuje ŻYCIE. może oni też powinni strajkowac np
            przestać patrolowac osiedla..., wyjeżdzać tylko do DUŻYCH pożarów...
        • sassello Re: nasza zs#@! służba zdrowia 20.07.07, 08:53
          straszne są te wasze płace i powinniście dostac podwyżki i powiem szczerze
          długo nie wierzyłam w opowieści o niskich pensjach lekarzy dopóki nie poznałam
          osobiście takowego,
    • agnes0101 Re: nasza zs#@! służba zdrowia 20.07.07, 09:46
      Niestety większość z nas dopóki nie zetkinie się osobiście z naszą wspaniałą
      służbą zdrowia, jeszcze im jakość współczuje, w jakimś stopniu jest po ich
      stronie. Natomiast jak pojawia się problem, zwłaszcza poważny łatwo można
      zmienić zdanie. Ja osobiście już absolutnie im nie dałabym grosza. Przykłady: w
      styczniu tego roku zmarł na raka mój ojciec. Lekarze uparcie doszukiwali się
      raka płuc, za każdym razem gdy trafiał do szpitala robili mu prześwietlnie.
      Żaden, zaznaczam żaden z lekarzy nawet nie zastanowił się nad coraz słabszym
      zachrypiałym głosem ojca i powiększającymi sie węzłami chłonnymi szyji. W ciągu
      roku ojciec 4 razy był w szpitalu. Dopiero na nasze wyraźnie żądanie , grożąc
      oczywiście konsekwencjami, zarządaliśmy konsultacji u laryngologa. Diagnoza
      oczywista i ździwienie że dopiero teraz go zawołano. Lekarz stwierdził że rak
      rowijał się conajmniej 5 lat. I jak mieć zaufanie do lekarzy. Koleny przykład.
      Moja mama od 4 miesięcy cierpi na straszne bóle kręgosłupa i nogi. Miesiąc w
      jednym szpitalu i zero diagnozy. Aha, zapisali jej lek antydepresyjny, no bo
      stwierdzili że to może po śmierci ojca etc. Mało tego lek tak silny kazali brać
      3x dzienie, a ona już po pierwszym dniu prawie zeszła z tego świata. Żeby było
      śmiesznie w wypisie ze szpitala napisano: PACJENTKA WYPISANA W LEPSZYM STANIE.
      Nic tylko kląć. Zwłaszcza że po 3 tyg. znowu trafia do szpitala, tym razem
      miejskiego z podobnymi objawami i dusznościami (przydomek ogólnie powszechny w
      odniesieniu do tego szpitala wśród miejscowej społeczności: UMIERALNIA) Znowu
      jakieś podstawowe badania i w zasadzie nic. Na końcu , zresztą też za naszą
      sugestią zrobili tomografię kręgosłupa. Wstępna diagnoza: naczyniak, ale trzeba
      czekać na opis neurochirurga który przyjeżdża z Łodzu. No ale że są strajki to
      nie przyjedzie i nie wiadomo kiedy się pojawi. Nie bacząc na silny ból , brak
      możliwości poruszania się wypisują mamę ze szpitala. Plus taki że przywożą ją
      karetką i wnoszą na noszach. W sprawie opisu każą dzwonić. No i pojawia się
      neurochirurg który daje opis na karteczce formatu A5 napisany zresztą ołówkiem.
      Opisu nie dostajemy, tylko powiadamia nas że tam faktycznie może być naczyniak,
      ale dla pełnej diagnozy wskazany jest rezonans. Gdzie masz go wykonać, martw
      się sam człowieku. On skierowania nie wypisze - dlaczego? NIe wiadomo, odwrócił
      się i wyszedł. Pani ordynator oddziału rozkłada ręce, bo pacjentki nie ma już w
      szpitalu, więc to już nie podlega pod szpital. Tylko kląc. Mało tego na żadnych
      konsultacjach nikt nas nie informuje o bardzo wysokim OB 130/90 , przecież nie
      muszę się znać. Dopiero znajoma pielęgniarka przerażona zwraca mi na to uwagę.
      No ale szpital się wypiął. Próbuję wcisnąć więc mamę gdiześ w W-wie do
      szpitala, chodząc prywatnie do lekarzy, no ale jest ale. Problem jest , każdy z
      nich potwierdzia (3-ch lekarzy) , z racji takiego OB może to być nawet i rak.
      No ale..z bólem nikogo nie przyjmują do szpitala, słyszę "wie pani ile osób
      cierpi z bólu", nie ma niby rejonizacji, ale w praktyce jest inaczej. Ich rada:
      domagać się wypełnienia wszystkich badań w szpitalu miejskim. Próbowałam, nie
      ma szans, gdyż:NIE MA ZAGROŻENIA ŻYCIA. Ale do cholery skąd to wiedzą, przecież
      nawet nic nie zdjagnozowali. Tymczasem mama wyje z bólu, bierze silne proszki
      przeciwólowe, które w praktyce można tylko brać raz góra dwa razy dziennie, a
      ona ledwo wytrzymuje do 4-ch godzin. I co - wszyscy mają to gdzieś. Aha dodam
      jeszcze że prywatnie koszt rezonasu to: 580 zł jeden odcinek, a co jak trzeba
      zrobić conajmniej dwa? Także ja im nie współczuję. Przecież nikt im nie każe
      pracować po godzinach w prywatnych przychodniach. To ich wybór, jeśli chce się
      żyć luksusach. Podobnie przecież zwykły człowiek, jeśli potrzebuje dodatkowo
      zarobić, bo ma ochotę chrapkę na lepszy standard życia , bierze sie za jakieś
      fuchy. I co ? Też ma strajkować, też ma olewać swoją podstawową pracę, bo mu
      marnie płacą. A przecież jak na ironię, te marne płace , są właśnie w tych
      zawodach można by rzec społecznych. Czyli najlepiej pozamykajmy szpitale,
      szkoły, instytuty etc. Strzelmy sobie w głowę i tyle.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka