Dziewczyny, nie zmieniam nicku bo obwieścicie mnie trollem a bardzo chcę
żebyście napisały mi coś mądrego.
Z góry proszę o powstrzymanie się co poniektórych i nie pisanie głupich uwag.
Mąż pracował w nocy i esemesowo pokłółciliśmy się o to że mało zajmuje się
dzieckiem. W poewnym momencie dostałam 2 smsy które mnie załamały:
"A na ten temat powinniśmy porozmawiać rok temu i na to też przyjdzie pora.
Umiem liczyć ale wiem też że zaczniesz od razu histeryzować"
"Sara jest moją córką odkąd zaszłaś w ciążę i będzie póki ja żyje i będę ją
kochał tak samo mocno, ale byłaś w ciąży 7,5 miesiąca a mała nie jest
wcześniakiem."
Ja wiem że urodziła się za wcześnie... z tego co liczyłam to 4 tygodnie
wcześniej. Dokładnie znam datę kiedy mąż był u mnie i kiedy "to" się stało.
Nie zdradziłam Łukasza, i dlatego byłam pewna tego że to jego dziecko ale te
smsy dały mi do myślenia..
Jest możliwe żeby lekarze nie widzieli po dziecku że urodziło się 4 tygodnie
za wcześnie ?
W nocy dużo myślałam i pamiętam jak 3 tygodnie przed przyjazdem mojego teraz
męża byłam z koleżanką na dyskotece. Spotkała znajomego i jeden z jego kumpli
postawił mi piwo.. Nie pamiętam czy je do końca nawet dopiłam.
Następnego dnia obudziłam się ze strasznym bólem głowy a koleżanka mówiła że
byłam tak pijana że prowadziła mnie do domu. Oprócz tego zniknęłam jej na tej
imprezie na jakieś 3 godziny.
Nie wiem co myśleć i nie wiem co robić

... Ta dziewczyna 3 miesiące temu
miała wypadek i zginęła nie mam już nawet gdzie szukać odpowiedzi
Pomóżcie mi..