reteczu
26.07.07, 10:29
Która z Was tak może powiedzieć o sobie?Albo o swoich córkach?
Ja nie.Odkąd pamiętam zawsze miałam złe relacje ze swoim ojcem-awanturnikiem.
Ale bardzo się cieszę że moje córki są córeczkami tatusia.
Starsza po powrocie męża z pracy chodzi za nim krok w krok,wiele rzeczy razem
robią,z tatusiem to nawet spore porcje na talerzu potrafi zjeść.Mają swoje
tajemnice,chodzą na spacery nad rzekę.Długo by wymieniać.Generalnie świetnie
się rozumieją.
Młodsza na razie trudno powiedzieć na ile jest córeczką tatusia ale pewien
dowód mam po tym co zrobiła przedwczoraj-tata wrócił z pracy a ona tak
pięknie i długo z nim "porozmawiała",głużyła kilka minut.