śpicie Laski...?
zazdroszczę Wam, też bym pospała, tak chociaż do 9.00...
przedwczoraj raniutko wróciliśmy z wakacji. nie spałam całą noc,bo w pociągu
przy trójce Maluchów i psie to trudne - pierwszy raz jechaliśmy bez kuszetek...

wczoraj udało mi się przespać aż 4,5 godziny z przerwami, bo bolał mnie brzuch
- chyba ze strachu, bo najstarsza moja Córka widuje zjawy w domu ;]
dzisiaj - koszmar. położyłam Dzieci i Męża spać, wyszłam z psem, od kompa na
dobre wstałam po 2.00... nie mogłam całą noc zasnąć, i jeszcze co chwila
latałam do Dzieciaków na piętro, bo w elektrycznej niani słychać było, że się
budzą i gadają...
padam na pysk ze zmęczenia, a nie położę się niestety w dzień ani na chwilę -
Małżonek ma jeszcze urlop, a Dzieci się nudzą w domu, bo jest zimno i pada, i
szaleją jak huragan Katrina, demolując wszystko, co znajdą na swojej drodze.
pocieszcie, że to się skończy...