demarta
04.08.07, 17:02
wiem, że dominują tu mamy, matki, mateczki, mamusie i co tylko słownik
synonimów w tym temacie ma do zaoferowania. sama jestem jedną z was.
uważam to jednak nie za gest boży w moją stronę, szczęśliwość nad
szczęśliwościami i najlepsze co kobiecie się trafić może. to jest kolejne
doświadczenie w moim życiu. równie pracochłonne i wymagające co
odpowiedzialna praca na stanowisku. za wieloletnią pracę należałaby mi się
emerytura, za posiadanie dziecka teoretycznie szklanka wody w czas starych,
niedołężnych lat. ale tak jak jedne osiągają pełnię szczęścia bez wymagającej
pracy na odpowiedzialnym stanowisku, tak inne potrafią cieszyć się pełnią
życia bez posiadania dzieci.
dla mnie jest to faktem, zgadzam się z tym, akceptuję i rozumiem. a dlaczego
inne mamy mają tak wielką trudność w zrozumieniu, że naprawdę na dzieciach
świat się ani nie zaczyna ani nie kończy i bez nich naprawdę można przeżyć
ciekawie i interesujaco kilkadziesiąt lat, a na łożu śmierci stwierdzić, że
niczego się w życiu nie żałuje i że przebiegło ono tak, jak miało?