kasiakosiba14
17.08.07, 20:09
piszę te slowa nie dlatego,że oczekuje rad,ale po to by się
wyżalić.Sprawa dotyczy mojej mamy,a właściwie rodziców,ale mamy w
większym stopniu.Mój ojciec jest alkoholikiem pije od zawsze ,moje
wspomnienia z dzieciństwa związane z nim to ciągłe awantury bijatyki
i ciąganie mnie po melinach pijackich.moja mama zaś jest
lekomanką,od kiedy pamiętam byla na lekach uspakajających,zażywanie
tych leków daje efekt łudzaco podobny do wypicia alkoholu ,wszyscy
dookoła myśleli zawsze ,że mama jest pijana.Właśnie tak upłynęło
moje dzieciństwo i młodość z rodzicami na ktorych nie mogłam nigdy
liczyć,ten okres mojego życia wspominam jako najgorszy koszmar.W
wieku 18 lat wyprowadziłam się do babci ,mamy mojej mamy ,ktora była
dla mnie zawsze podporą.rok później wyszłam za mąż mieszkaliśmy z
babcią,mama co i rusz pomieszkiwała u nas(za każdym razem kiedy
ojciec wpadał w ciąg alkoholowy).doszło do tego,że też zaczeła z nim
pic,nie trwalo to jednak dlugo bo kilka tygodni w tym czasie
doprowadziła sie do takiego stanu,że moja młodsza siostra,ktora z
nimi mieszkala musiala wzywac lekarza aby ją odtruwał .skończyła na
szczęście z piciem ,leki brala jednak nadal do momentu kiedy to 7
lat temu dostała rozległego zawału,ledwo ją odratowano.Przez te 7
lat nie brala wcale żaliła się na ojca ,że pije i awanturuje się,ale
rozwieść się nie chce.razem z siostrą cieszyłyśmy się,że mama jest
wreszcie mamą ,ze jest normalna ,że można z nią porozmawiać.Ze nie
musimy się wreszcie martwić kiedy wpadnie w kolejny ciąg(zazwyczaj
brała ok.miesiąca,a potem miała tyle samo przerwy).Rok temu siostra
wychodziła za mąż i cieszyla się,że na jej slubie mama będzie
normalna,bo przed moim ślubem nabrała się tyle,że prawie się
zataczała popsuła mi calą radość z tego dnia.Tak więc wszystko było
dobrze ,aż do teraz ,ale kilka dni temu znow zaczeła brać i do tego
pić,przy jej stanie zdrowia to się może bardzo źle skończyć.obydwie
z siostrą przeżyłyśmy szok ,jesteśmy załamane i nie wiemy co
robić.nie pomagają żadne prośby ani grośby,mama jest agresywna ,każe
nam się odczepić itd.ja jestem zrozpaczona tym co się dzieje nie
spodziewałam się,że to wszystko powroci przecież tyle lat było
spokoju mama była taka normalna,czuję się jak w koszmarnym śnie.i
tak mamy z powodu takiego dzieciństwa problemy ze soba cierpimy na
syndrom DDA myślałyśmy o terapii bo jest nam ciężko życ z takimi
doświadczeniami.jak dla mnie to jest za duże obciążenie
psychiczne,nie daję sobie rady siostra znosi to jeszcze
gorzej .Oprocz przerażenia i załamania z powodu tego co się dzieje
jestem wściekła nie wiem dlaczego cale zycie musze znosić to
wszystko,całe moje życie martwię się co tam się znow dzieje pomimo
tego ,że z nimi nie mieszkam siedze w tym po uszy i nie mam
spokoju.siostra ma męza ja męza i troje dzieci kilka dni temu
zaczęłam nową prace po urlopie wychowawczym więc to też dodatkowy
stres.po prostu jestem zrozpaczona i chce mi sie płakać.i nie wiem
jak to wszystko wytrzymam.