Dodaj do ulubionych

Moje dziecko nabroiło...

21.08.07, 18:39
Zainspirowana wątkiem "Moje dziecko powiedziało" zakładam tenże.

Moja z tego,co mi przychodzi do głowy "na gorąco",kiedyś nakarmiła
rybki.Efekt?6 zdechło.

Wymazała ścianę kredkami, "bo ja mam taką gumkę,któla to zetse"
(wrrr!po cholerę kupowałam jej gumkę????)

Zrobiła sobie basen na balkonie.Ja karmiłam piersią małą,a starsza
miską sobie przyniosła wodę,rozlała ją,rozebrała się do
naga,pluskała i miała dziką radość.Wprawdzie było gorąco,ale ona
wtedy przechodziła kurację antybiotykową,bo miała anginę.

A Wasze pociechy jak broją?
Obserwuj wątek
    • gacusia1 Re: Moje dziecko nabroiło... 21.08.07, 21:51
      Ja nie zdolam wymienic wszystkiego bo synek wlasciwie nie robi nic
      innego tylko broi.Pewnego razu wyrzucil nasze wszystkie buty przez
      balkon do basenu.Nie widzialam gdy to robil,tylko zatkalo mnie gdy
      ujrzalam efekt...
      Wylal 3/4 butli oliwki na dywan-nie ruszyl tego nawet odplamiacz.
      Wrzucil do sedesu krople do nosa.
      Do kratek wentylacyjnych,ktore sa w podlodze powrzucal zabawki,gdy
      probowal wepchnac butle 2l napoju-maz przybil kratki do podlogi...
      Zjadl mydlo.Wypil troche odplamiacza.Wyrzucil kota przez bramke ze
      schodow.Zjadl kotu snacki.
      Rozebral sie do naga(gdy juz mial zasypiac na noc) w lozeczku i
      sikal przez szczebelki.
      Wylaczyl "myszke" w laptopie i musielismy do serwisu
      jechac.Wystarczy,ze sie odwroce a cos zmajstruje.Przy tym tak slodki
      jest...
      • iwonag25 Re: Moje dziecko nabroiło... 21.08.07, 23:35
        Oj, ja też mogłabym o moim aniołku pisać w nieskończoność.
        Ostatnie hity:
        - wylała cały gar zupy pomidorowej na beżowy dywan (chciała mi
        pokazać że wyciągnęła sobie zupe z lodówki)
        - zawsze gdy dorwie pilota, otwiera klapke od baterii i bawi się w
        donicy z kwiatem w robienie babek
        - zrobiła zupę z paluszków i soku na całej podłodze w swoim pokoju
        - uwielbia przesadzać mojej mamie kwiatki w ogrodzie
        Ogólnie gdy coś dorwie to zawsze coś zmaluje. A ma dopiero dwa
        latkasmile
        • renia1807 Re: Moje dziecko nabroiło... 21.08.07, 23:58
          -perfekcyjnie opanowała włączanie i wyłącznie telewizora, którego przy okazji
          rozkodowała
          -jakimś cudem skasowała synowi wszystkie numery w komórce, ale to jego wina, bo
          jej daje do zabawy
          -wydłubała lalce oko
          ma 20 mies. i robi wszystko to, co NIE WOLNO!
    • mamooschka Re: Moje dziecko nabroiło... 22.08.07, 00:26
      Otworzył klatkę z gryzoniami i wypuścił "na pokój" (złapałam!), powyrzucał
      klamerki przez balkon, wlał mleko do kartofli (jedząc obiad) - to dzisiaj,
      regularnie i znienacka sypie starszej siostrze łopatkę piasku na głowę, a teraz
      buuuczy przez sen uncertain Ale rozbraja mnie kiedy mówi: siupej jeteś! Ma dwa lata i 4
      miesiące.
    • iwciab Re: Moje dziecko nabroiło... 22.08.07, 01:23
      Nasza młodsza córa ( obecnie rok i 9 mies ) jest teraz na etapie nauki
      nocnikowej i najciekawsze miejsca, gdzie udało jej sie zrobić kupe to : podłoga
      w naszej sypialni, wózek dla lalek i często nogawki spodnismile
      jak miała niecały rok, to spuściła nam w sypialni wodę z wanienki i klepka
      pieknie odlazła smilea poza tym wychodzi górą z wszelkich łóżeczek, kojcy i innych
      zabezpieczeń smile

      super wątek, uśmiałam sie przed snem, pozdrawiam Iwciab
    • anula291 Re: Moje dziecko nabroiło... 22.08.07, 07:26
      Mój synuś (2,5l) najczęście lubi broić w łazience, wylewa wszystkie
      płyny itp do toalety, ostatnio wylał cały Ajax sad.Upodobal sobie tez
      jeden z pokoi ( na szczęście jest przed remontem) i tam smaruje
      ściany czym popadnie, moimi cieniami , pudrem podkladem kremem.A
      kupke też tam zrobił na dywanie a potem jeżdził sobie po niej
      samochodzikami (ale był smród).żadne z moich starszych dzieci tyle
      szkód mi nie wyrządziło. smile.
    • weronikarb Re: Moje dziecko nabroiło... 22.08.07, 10:32
      Moj zaczal jak mial 10 m-cy i do dzis mu nie przeszlo to borjenie
      a hity to:
      - wymalowanie ojcu paznokci lakierem jak spal (idealnie to zrobil a
      mial wtedy jakies 2 lata)


      Pozatym wyciagniecie herbaty w torebkach, rozdarcie ich i rozsypanie
      po calej kuchni - 100 sztuk
      Maka tez juz byla
      Do chemikali niema dostepu nigdzie, ale lowilam juz kluczyki od auta
      w toalecie gdy syn juz naciskal spluczke
    • mamamisia6 Re: Moje dziecko nabroiło... 22.08.07, 10:59
      Pamiętam jak mój tata kiedyś drzemał po pracy, a ma zwyczaj spać z
      otwartą buzią , Mateuszek miał wtedy chyba trzy lata, stał obok
      dziadka ze swoją skarbonką, z której powyciagał grosiki i wrzucał je
      mojemu ojcu prościutko do gardła. Zanim mój ojciec się zorientował
      że za chwilę się udusi miał już w ustach kilka monet. Zresztą długo
      musieliśmy pilnować tatę jak spał po nocnych zmianach bo mały
      notorycznie budził go waląc w niego mieczem lub karabinem.Aha i
      wrzucił nam całą rolkę papieru do toalety skończyło się na
      interwencji hydraulika. Teraz chowa nam pilota od telewizora żeby
      zawsze mieć do niego dostęp jako pierwszy. Kocham tego gościa.
      • ziuta791 Re: Moje dziecko nabroiło... 22.08.07, 11:27
        Ja mam dwoch takich"rogatych diabelkow",wiec i szkody
        podwojne.Pozrywane tapety i pomalowane sciany nie zaliczam juz do
        zadnych wiekszych szkod.Mlodszy(2,5)tak otworzyl drzwiczki w pralc
        e,ze je wyrwal,spadly na terakote i sie pobila szybka w
        nich.Kupilismy nowa lodowke a ten maly "smrodek"walil sobie w nia
        szklana butelka i wgniecienie murowane,na szczescie udalo mi sie to
        przykryc magnesami.Kilka szklanych lamp z jego raczek polecialo,stol
        porysowany widelcem,drzwi szafy wyrwane i tak moznaby
        wyliczac.Starszy zalal laptopa kuzynce (wymiana klawiatury).Tyle
        szkod juz przez te moje pociechy ponioslam,ze teraz juz ich
        ubezpieczylam i nie musze tych kosztow juz sama ponosic.Super
        rozwiazanie!
        • weronikarb Re: Moje dziecko nabroiło... 22.08.07, 11:32
          Ziuta a powiedz no mi gdzie ubezpieczylas i ile cie to kosztowalo.
          U mnie kiedys bylo cos takiego na ROR-ze, ale nie zdawalam sobei
          sprawy co sie zacznie jak moj zacznie chodzic.
          Teraz nie bardzo wie mgdzie sie pytac
          • ziuta791 Re: Moje dziecko nabroiło... 22.08.07, 11:48
            Wiesz ja mieszkam w Niemczech,ale wydaje mi sie ze w Pl tez cos
            takiego musi byc.Popytaj w ubezpieczeniach,tam gdzie sie dom
            ubezpiecza,zycie ...Mysle ze jest takie ubezpieczenie na dzieci
            tylko moze malo kto wie o tym i sie nie interesuje
            • ziuta791 weronikarb 22.08.07, 12:00
              Wlasnie zadzwonilam do ubezpeiczenia w Pl i dowiedzialam sie ze
              mozna cos takiego zrobic tylko, to jest razem z ubezpeiczeniem
              cywilny mieszkania,nie jest to wcale drogie .Jesli masz malucha co
              naprawd eduzo broi to warto,tylko to nie obejmuje szkod w domu tzn
              Twoich,ale wszystkie inne tak
              • weronikarb Re: weronikarb 22.08.07, 13:34
                wielkich szkod na szczescie nie zrobil, ale wiesz wole dmuchac na
                zimne, poniewaz syn m abardzo bogata wyobraznie
    • ansil Re: Moje dziecko nabroiło... 22.08.07, 12:19
      tyle slodkich wypowiedzi, ze sie dziwie, ze jeszcze Wam nikt tego
      nie powiedzial..
      to nie jest slodkie, co robia wasze pociechy (bachory), ale same
      widocznie sobie na to zapracowalyscie.. przez to cale wychowywanie
      bezstresowe rosnie pokolenie rozwydrzonych gowniarzy, ktorych
      rodzice nie potrafia opanowac.. wszystkim im wolno sie bawic (omg,
      dzieciak i chemikalia? lakier do paznokci?), dreczyc zwierzeta a wy
      przylasniecie, bo to slodkie?
      masakra.. powinny bys pozwolenia na rozmnazanie..
      • mijaczek ansil 22.08.07, 12:35
        po pierwsze - masz dzieci?
        po drugie - widzialas kiedys dwulatka?
        po trzecie - masz maksymalnie glupia sygnaturke - co najsmieszniejsze -
        nieprawdziwa.
        po czwarte - jestes najnowszym trollem?
        • ansil Re: ansil 22.08.07, 12:52
          ach, te Twoje pytania takie madre i na temat..
          po pierwsze, zdecydowanie nie Twoja sprawa,
          po drugie, dwulatkow widzialam calkiem sporo i takich jak opisywane
          tutaj i takich, ktorych rodzice potrafia ogarnac..
          po trzecie, co ma do rzeczy sygnaturka?
          po czwarte, moge byc trolem, nie ma problemu.. co nie zmienia faktu,
          ze rozpuszczony bachor to tylko i wylacznie wina rodzicow i
          pozwalanie, a tym bardziej nazywanie slodkim w/w czynnosci jest
          conajmniej dziwne..
          powiedz- smieszyl by ci fakt, jakby dziecko pociagnelo lyka
          domestosu? taka sliczna kolorowa buteleczka.. smieszy cie fakt
          wyrzucenia przez cokolwiek kota? no tak, toz to przytulanki dla
          dzieciaczka, ten kipnie, to sie nowego wezmie.. fakt ubezpieczania
          sie od szkod wyrzadzonych przez kilkulatka jest przerazajacy..

          zdecydowanie latwiej powiedziec, jestes glupia i sie nie znasz, co?
        • gorzkasweetie Re: ansil 22.08.07, 12:53
          Dobrze, a ja trochę skrytykuję. Tylko nie napadajcie, po prostu ten wątek mnie
          zdzwił, spokojnie więc sobie rozważam. Mam zdrową, aktywną, ruchliwą 3,5 latkę.
          Jak czytam powyższe wypowiedzi, włos się na głowie jeży. Ani moje, ani żadne ze
          znanych mi małych dzieci, a jest ich sporo, uwierzcie, nigdy nie wykonało
          powyższych wyczynów, nawet nic blisko tego.
          Racja. To nie jest słodkie. Zwłaszcza wrzucanie śpiącemu dziadkowi monet do ust
          albo zabawa chemikaliami. Moje dziecko nie ma absolutnie dostępu do żadnych
          chemikaliów, nawet jakby, to świetnie wie, że ich tykać nie wolno. Ma swoje
          zakazy i, o dziwo może dla was, słucha się ich. Nie jest ograniczana, jak
          zapewne za chwilę ktoś napisze. Normalne wychowanie, a nie jakiś totalny luz
          bluz i zachwyt nad demolką. Nigdy na nią nikt nie krzyczał, czy nie stresował,
          ale jednocześnie nie wolno jej było wszystkiego robić. Jest spokojnym wesołym
          dzieckiem, dobrze radzi sobie w przedszkolu, zwyczajna wesoła dziewczyna po
          prostu. To gwoli wyjasnienia, bo zaraz napiszecie że biedna, stłamszona,
          ograniczona moja dziecina... Albo osowiała czy coś w tym stylu. A tu nie.
          Byłam z córką przez trzy lata w domu i bez problemów sprawnie nauczyła się
          zakazów i zagrożeń, wie co wolno a czego nie. Jak zresztą wszystkie znane mi, a
          wychowywane normalnie dzieci. Także jako dwulatka nie wykonywała totalnej,
          opisanej tu, demolki. Może się słuchałam, może ja byłam na tyle blisko, żeby ew
          podejrzane działania zauważyć i skontrolować, nauczyć córkę co niebezpieczne.
          Jakoś ja też się nie zaśmiałam nad tymi postami, tylko mocno zdziwiłam
          niefrasobliwością matek. Rację ma ansil, nic śmiesznego, słodkie to to nie jest...
          • ansil no to sobie narobilas.. 22.08.07, 13:03
            teraz sie przygotuj na to ze jestes glupia, a co wiecej NIE MASZ
            sygnaturki..

            bo przeciez nie ma takich dzieci! wink
            • ammam Re: no to sobie narobilas.. 22.08.07, 13:12
              Zgadzam sie z przedmówcami co prawda moje szkraby tez niejedno
              narozrabiały ale z regóły było to z winy mojej lub mojego m, a raz
              nawet babci. Dziecko nie zawsze rozumie że wygladająć z otwartego
              okna (niezależnie od piętra) można przez nie wypaść, że domestos
              może je otruć a dziadek sie udusi od tych monet. Niema dzieci
              idealnych sa tylko odpowiedzialni rodzice. Mam nadzieję że zawsze
              uda mi sie ochronić moje maleństwa przed niebezpieczeństwem dopóki
              będą jak małe kurczątka.
              • ziuta791 Re: no to sobie narobilas.. 22.08.07, 13:42
                To ze dzieci male broja nie ma nic wspolnego z bestresowym
                wychowaniem,ja jestem bardzo konsekwentna,stosuje kary i zakazy
                tez.Normalne, ze jak dziecko zaczyna chodzic to go wszystko
                interesuje i chce dotknac,nawet to czego nie powinien.Przeciez to
                normalne,ze kazda matka tlumaczy, ze nie wolno,ale czy za pierwszym
                razem malec to zrozumie-napewno nie.A i niewyobrazalne jest dla mnie
                chodzenie za dzieckiem krok w krok,co za tym idzie ze zdarzy sie
                nabroic.Moj starszy ma 4 lata i teraz doskonale wie co mozna a czego
                nie,ale w wieku 2 lat nie byl taki madry.Ja wole swoje dzieci
                ubezpieczyc niz pozniej placic,a moze jakas szkode wyrzadzic
                przeciez calkiem niechcacy np.kopiac pilka kopnie w auto albo w
                okno,wysiadajac z auta na parkingu otworzy mocno drzwi i zarysuje
                auto stojace obok.I jeszcze jedno ,sa dzieci mniej lub bardzie zywe
                i ruchliwe,
    • luccio1 Re: Moje dziecko nabroiło... 22.08.07, 13:31
      Sięgając wstecz do mojego dzieciństwa, gdy mogłem mieć 2, prędzej
      jednak 3 lata, jedyne, co pamiętam, to próba wyciągania wtyczki z
      gniazdka ciągnięciem za sznur - oczywiście sznur wyciągnąłem,
      wtyczka została na miejscu, "po drodze" poszły bezpieczniki (było to
      ponad pół wieku temu - były tylko jednorazowe, żadnych automatów).
    • chwilka9 Re: Moje dziecko nabroiło... 22.08.07, 13:32
      Mam dwóch takich rozrabiaków. Nie bedę opisywała ich numerów bo w
      zasadzie zainrygował mnie głos krytyki wobez rodziców. 2-letnie
      dziecko dopiero zaczyna być samodzielne. Potrzebuje konkretnych
      zakazów. Owszem wina rodziców ze nie powiedzieli że dziadkowi nie
      wkłada sie monet do buzi ale smieszne jest wymagac od rodziców żeby
      przewidzieli takie sytuacje. Pewnie gdyby powiedziec dziecku
      wczesniej że nie wolno wyrzucac kluczyków do sedesu to by tego nie
      zrobiło. Najpierw trzeba by dokładnie zrobić liste miliona zakazów
      typu: nie rozbijamy jajek na dywanie, nie robimy basenu na srodku
      pokoju....
      • guderianka Re: Moje dziecko nabroiło... 22.08.07, 13:37
        mam super dzieci...
      • weronikarb Re: Moje dziecko nabroiło... 22.08.07, 13:41
        Chwilka dokladnie zgadzam sie, poprostu czlowiek nie przewidzi
        wszystkiego.
        Chemikalia pochowane, gazowka idealnie zabezpieczona, schody
        zabezpieczone, do okien zero dostepu, wszystkie ostre narzedzia poza
        lapkami.
        Sporo sie tlumaczy mowi dlaczego neiwolno, jaki efekt moze wywolac.
        Jednak jestem czlowiekiem nei jasnowidzem.
        Nie pomyslalm ze maly wezie krzeselko wejdzie na nie na szafke i
        wezmie lakier
        Nie przewidzialam ze zamist popatrzec jak papier sie splukueje
        bedzie chcial wiedziec czy ciezsze 9kluczyki) tez tak samo poleca.

        Niemam demolki w domu, tylko ciekawskie dziecko co to musi na wlasne
        oczy zobaczyc "dlaczego"
        Na zakazachz na sie idealnie - jak je omijac
    • iwonag25 Re: Moje dziecko nabroiło... 22.08.07, 13:51
      A mnie śmiesza wasze słowa krytyki.
      Zgadzam się, że żywego dwulatka nie da się w 100% okiełznac. Nie
      wiem jakie byłyby moje starania, nie jestem w stanie prowadzić domu
      i pilnować mojej dwulatki.
      Musiałabym poświęcić jej 200% mojej uwagi, a jest to nierealne.
      Owszem, mam dość dobrze zabezpieczone mieszkanie. Nie ma klamek w
      szafkach i szufladach, nie ma klamek w oknach, taborety na stole,
      chemikalia, leki i inne tego typu rzeczy pochowane i
      pozabezpieczane, bramka na schody, cenniejsze rzeczy pochowane
      wysoko, kontakty pozatykane i pochowane za szafkami. Nie daje jej
      się bawić pieniedzmi, kluczami, biżuterią.
      Ale moja dwulatka i tak sobie znajdzie cos do zepsucia.
      Dlatego nie dziwią mnie powyższe wypowiedzi "brojących" dzieci.
      Niektóre sytuacje są faktycznie śmieszne, choć nie ukrywam, że ciary
      mnie przeszły gdy przeczytałam o tych chemikaliach.
      Poza tym nie jestem zwolenniczką bezstresowego wychowywania dzieci i
      takie uogólnianie, że gdy dziekco broi jest w ten sposób
      wychowywane, nie powinno mieć tu miejsca.
      • patssi ansil 22.08.07, 14:09
        ż-a-l m-i C-i-e-b-i-e !!!

        Wygląda na to że też zaliczasz się do tego "rozwydrzonego" pokolenia smile

        Buhahahaha

        "jak nie masz nic <mądrego> do powiedzenia...to zamilcz na wieki"
    • swinka-morska Re: Moje dziecko nabroiło... 22.08.07, 14:19
      Przypomnieć wszystkim troskliwym mamusiom gorące dyskusje o
      zostawieniu 4-latki samej w pewnym portugalskim pokoju hotelowym?

      Wszyscy się oburzali, że jak to tak - zostawić dziecko same bez
      dozoru?!

      Nie wydaje mi się, żeby wrzucanie dziadkowi monet do gardła tudzież
      picie chemii gospodarczej odbywało się pod okiem matki?

      Przestańcie się zachwycać rezolutnością takich dzieci, bo nie ma w
      tym nic zabawnego.
      • patssi Re: Moje dziecko nabroiło... 22.08.07, 14:28
        to prawda Kochana..,ale każdy ma prawo...chwalić się tym..czym chce..

        Ansil ma trochę racji,ale po co zaraz tak brutalnie i ogólnie.... Niektóre mamy
        być może są przedstwicielkami nutru antypedagogiki...

        pzdr.
    • mamaptifurka Re: Moje dziecko nabroiło... 22.08.07, 14:50
      Było tak zabawnie, a tu klapa jedna z drugą co zapewne dzieciaki w
      kojcach trzymają i wtedy broić nie mogą wszystko zepsułycrying((
      --
      Karina
      --
      super forum
      zostać mamą
    • kiwi1910 Re: Moje dziecko nabroiło... 22.08.07, 14:51
      - wczoraj byłyśmy u mojej siostry a ona ma mieszkanie nie
      zabezpieczone przed szkodnikami i akwarium takie maleńkie stoi na
      podłodze. Amelia (11 mies) dosłownie w sekundę 1 metr ode mnie
      wrąbała mój nowiusieńki telefon do wody. Nie przyznam się prezesowi
      bo mi nogi z tyłka wyrwie.
      - Kinia ( miała wtedy rok) namiętnie wyrzucała wszystko do
      smietnika, w ten sposób pozbyłam się pilota i kilku kosmetyków, bo
      dopiero po jakimś czasie doszliśmy dlaczego dziwnie znikają nam
      rzeczy,
      I nie jest to zaniedbanie, dzieci są poprostu niewiarygodnie
      sprytne, im naprawdę wystarczy sekunda a matki czasem gotując obiad,
      czy sprzątając nie zauważają, że ich dziecko pozostawione na 1,5
      minuty w (dobrze zabezpieczonym mieszkaniu) zawsze zdązy coś nabroić.
      • leli1 Re: Moje dziecko nabroiło... 22.08.07, 15:33
        moj młodziak widział kiedys jak odkrawałam kawałek mrożonej ryby i karmiłam nią naszego żółwia wodnego. Któregos pieknego popoludnia szykuje świeżo zakupione pstrągi na obiadek a moje nadzwyczaj szybkie dziecko łapnęło jednego i chodu do żółwia - złapałam go jak rybka spokojnie lądowała w akwarium. Żółw był zdziwiony ale nie ruszył gada, ja zresztą też bo sie bałam włożyć tam ręki (mój żółwik jest wyjątkowo bojowy), więc czekał pstrąg na powrót męża z pracy smile), a na obiad było co innego.
    • gacusia1 Re: Moje dziecko nabroiło... 23.08.07, 01:44
      Wczoraj wsypal cale opakowanie proszku zapachowego do kuwety
      kota,bo....siostra tez wsypuje-nie wiedzial,ze tylko ciut...
      • molla7 Re: Moje dziecko nabroiło... 23.08.07, 08:07
        chyba mam jakieś dziwne dziecko, w zyciu nie zrobiła demolki w stylu
        opisywanym przez zachwycone swym dziadkobójczym potomstwem.
        Kto pozwala sie dziecku bawić kluczykami od samochodu, swoja
        komórką, stawai drinki z odplamiacza i uważa za normalne
        maltretowanie kota za normalny ojaw rozwojowy gó..arza?
    • mamazulki Re: Moje dziecko nabroiło... 23.08.07, 10:14
      moje dziecko na szczęście nie ma takich pomysłów, jedyne co
      sporadycznie jej się zdarza to popisanie fotela długopisem i to też
      przypadkowo bo po prostu wyjeżdza nim poza kartkę a jakoś też nie
      bardzo "jej wygodnie" rysować przy stole wink.
      Wiem, że dzieci są różne wiec generalnie staram się nie krytykować,
      ale są pewne zasady który nie wolno łamać. Chemikalia bezwględnie
      trzymam poza zasięgiem dziecka, kontakty są zabezpieczone, kosmetyki
      też. Udało nam się wpoić jej co wolno a co nie i nie na zasadzie
      ograniczania jej. Tłumaczymy małej po prostu, że może zrobić sobie
      krzywdę. Ma 2,5 roku i jest bardzo rozsądna, ale może po prostu
      trafił nam się taki egzemplarz wink. Zobaczymy jak bedzie z drugim big_grin!

      Mój brat natomiast to był szatan! Włożył dwie kretki do gniazda i
      poraził go prąd - szczęście że nic mu się nie stało - pomalował
      sobie ręce farbą olejną, obciął mi grzywkę - miałam wtedy 3 lata a
      on 6. Przywalił mojej śpiącej mamie w głowę szklaną butelką od
      mleka. Kiedy byłam jeszcze niemowlakiem próbował mnie nakarmić
      słodką bułką bo wydawało mu się że jestem głodna i o mały włos
      udusiłby mnie. Można wyliczać bez końca. Z wiekiem mu to minęło wink
    • emisiowamama Re: Moje dziecko nabroiło... 23.08.07, 10:14
      Ostatni większy wybryk: Mila podpatrzyła jak zgrywam zdjęcia z karty
      do laptopa. Wyszłam do toalety, wracam i jest ta złowieszcza
      cisza.... wiecie o co mi chodzismile Pytam Malej co
      zrobilas? "Pieniążki schowałem". Włożyła trzy monety do czytnika
      kart, dwie udało mi się wydostaćsmile Najgorsze jest to, ze miała przy
      tym tak słodką minę, że nie dało się nakrzyczeć spokojniesmile W ogóle
      jak coś rozsypuje w kuchni i na mój okrzyk "co ty tu znowu
      wyprawiasz?!" odpowiada "pracuję"big_grin Pojutrze kończy 2 latka.
      • agatha61 Re: Moje dziecko nabroiło... 23.08.07, 14:32
        Cwilka, święte słowa. ktoś kto myśli inaczej albo nie ma dzieci albo
        chowa je pod kloszem. normalne ciekawe zycia dziecko zawsze cos
        zbroi. moja mala ma 2,5 roku i generalnie nie jest rozrabiara, jak
        czytalam poprzednie posty to stwierdzilam ze jest super grzeczna.
        ale wlasnie wczoraj wieczorem zasypiala (!!!!!!to dla rodzicow
        ktorzy mysla ze dziecko broi bo jest zostawione bez opieki) w swoim
        lozeczku i w pewnym momencie (a byla juz blisko spania) slysze krzyk
        z jej pokoju: mama!! mowilam ze kaczka nie ma nog.. zaskoczona i de
        do jej pokoju no i rzeczywiscie kaczka na tapecie nie ma nog a
        opsrocz tego pol sciany nie ma tapety, poczatkowo sie wscieklam bo
        mamy sprzedawac zaraz mieszkanie. ale teraz sie smieje i takiego
        dystansu zycze mamom.
        w kazdym razie ja z rodzicami i bratem bardzo milo dzisiaj
        wspominamy nasze wybryki a nie bylo ich malo.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka