madziaaaa Mój nick jest zdrobnieniem imienia 24.08.07, 12:42 ale jakoś nie widzę w tym nic niestosownego. Wiele osób mówiło tak do mnie i mówi do tej pory. I to była pierwsza myśl, jaka mi przyszła do głowy, gdy zakładałam konto na gazecie. Nie byłam w dzieciństwie niedopieszczona, nie jestem teraz, nie seplenię do dzieci(to akurat mnie strasznie irytuje). Pudło morgen, jeśli chodzi o diagnozę mojej osoby, to osoby dopisujące się do Twego wątku się nie popisały. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: Mój nick jest zdrobnieniem imienia 24.08.07, 12:44 do mnie też mówią Madzia, ale sama się tak nie przedstawiam nikomu Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: Mój nick jest zdrobnieniem imienia 24.08.07, 13:02 syriana napisała: > do mnie też mówią Madzia, ale sama się tak nie przedstawiam nikomu I co z tego wynika? Że jesteś bardziej dorosła od kogoś, kto się przedstawia zdrobnieniem? Przyjmowanie takiego kryterium dorosłości jest mniej więcej tym samym, co ocenianie rozumu przez pryzmat płci. Można sobie pozwolić na luksus bycia mądrzejszym z definicji IMO zdrobnienie typu Madzia nie jest bardziej infantylne niż nazwanie się Gwiazdą Poranną. A na pewno nie bardziej niż uznanie, że kupienie koszulki z Garfieldem czy inną kreską jest wystarczającym powodem do stawiania diagnozy psychologicznej. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Mój nick jest zdrobnieniem imienia 24.08.07, 13:09 > IMO zdrobnienie typu Madzia nie jest bardziej infantylne niż > nazwanie się Gwiazdą Poranną. Ojojoj, chcemy być złośliwe, co? )) Już kiedyś wyjaśniałam pochodzenie mojego nika i nie ma on wiele wspólnego z ową gwiazdą poranną, a przynajmniej nie bezpośrednio. Poza tym w j. niem. to słowo raczej nie brzmi infantylnie, ale dźwięcznie i mocno, chyba się zgodzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: Mój nick jest zdrobnieniem imienia 24.08.07, 13:17 morgen_stern napisała: > Ojojoj, chcemy być złośliwe, co? )) Nie wiem, jak Wy. Ja nie widzę powodu, żeby odmawiać sobie odrobiny złośliwości, jeśli ktoś się o nią wyraźnie prosi > Już kiedyś wyjaśniałam pochodzenie mojego nika i nie ma on wiele > wspólnego z ową gwiazdą poranną, a przynajmniej nie bezpośrednio. > Poza tym w j. niem. to słowo raczej nie brzmi infantylnie, ale > dźwięcznie i mocno, chyba się zgodzisz? No i właśnie się nie zgodzę. Dla mnie gwiazda poranna brzmi tak samo infantylnie, a od misia, pysia i baranka różni się jedynie poziomem egzaltacji. To, że kiedyś wyjaśniałaś pochodzenie swojego nika, niczego nie zmienia, chyba że wrzucisz to wyjaśnienie, gdzieś obok w widocznym miejscu. Ty kiedy czytasz "niunię" też nie dopytujesz się owej niuni, czym się kierowała nazywając się tak, a nie inaczej. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Mój nick jest zdrobnieniem imienia 24.08.07, 13:21 No jeśli ty nie widzisz różnicy między niunią a morgenstern, to chyba nie mamy o czym gadać Usiłujesz być złośliwa na siłę, a to wtedy nie wychodzi Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: Mój nick jest zdrobnieniem imienia 24.08.07, 13:32 morgen_stern napisała: > No jeśli ty nie widzisz różnicy między niunią a morgenstern, to > chyba nie mamy o czym gadać > Usiłujesz być złośliwa na siłę, a to wtedy nie wychodzi Dobra, dobra To, że tak napiszesz, nie sprawi, że tak będzie. Słowo nie w każdym przypadku staje się ciałem Odpowiedz Link Zgłoś
mama_misi3 Re: Mój nick jest zdrobnieniem imienia 24.08.07, 14:07 Brawo malila, wreszcie ktoś coś mądrego tu napisał Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Mój nick jest zdrobnieniem imienia 24.08.07, 14:10 mama_misi3 napisała: > Brawo malila, wreszcie ktoś coś mądrego tu napisał Napisała mama misi DDDD Odpowiedz Link Zgłoś
madziaaaa Re: Mój nick jest zdrobnieniem imienia 24.08.07, 14:16 morgen_stern napisała: > > Napisała mama misi DDDD > ROTFL ;DDDDDDDDDD Odpowiedz Link Zgłoś
myelegans Re: Mój nick jest zdrobnieniem imienia 24.08.07, 14:26 madziaaaa napisała: > morgen_stern napisała: > > > > Napisała mama misi DDDD > ROTFL > ;DDDDDDDDDD zasmiala sie madzia nie moglam sie powstrzymac Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Mój nick jest zdrobnieniem imienia 24.08.07, 13:13 na pewno nie bardziej niż uznanie, > że kupienie koszulki z Garfieldem czy inną kreską jest > wystarczającym powodem do stawiania diagnozy psychologicznej. > Może do diagnozy to nie, ale ja od od osoby (niezależnie od płci) zapraszającej mnie na "kawkę i ciasteczko", mającej adres kasiulka czy bodzio na buziaczku.pl i śpiącej w piżamie ze snoopym uciekłabym gdzie pieprz rośnie. No sorry, ale dla mnie ten ktoś albo zatrzymał się na jakimś etapie rozwoju osobowości, a jeśli to tylko maniera, to jest po prostu nieznośna i niepoważna. Odpowiedz Link Zgłoś
alinawk Re: Mój nick jest zdrobnieniem imienia 24.08.07, 14:53 > Może do diagnozy to nie, ale ja od od osoby (niezależnie od płci) > zapraszającej mnie na "kawkę i ciasteczko", mającej adres kasiulka > czy bodzio na buziaczku.pl i śpiącej w piżamie ze snoopym uciekłabym > gdzie pieprz rośnie. No sorry, ale dla mnie ten ktoś albo zatrzymał > się na jakimś etapie rozwoju osobowości, a jeśli to tylko maniera, > to jest po prostu nieznośna i niepoważna. Wolę taką osobę od ordynarnego babska z papierochem w zębach, wydzierającego się wniebogłosy ochrypłym głosem: Gocha, kur.a zejdż kur.a z tej drabinki bo jak ci kur.a przyjeb.. to się kur.a zesr.sz! Infantylna mamuśka jest przynajmniej nieszkodliwa czego nie można powiedzieć o tej drugiej. Ja się przyznam bez bicia że uwielbiam zdrobnienia. Lubię zdrabniać imiona i nie miałabym nic przeciwko żeby mnie nazywano zdrobnieniem. Żeby cię juz całkiem dobić to wyznam że uwielbiam także słowo dzidzia i dzidziuś i używałam je milion razy. Kiedyś do mojej córki powiedziałam żartobliwie : ty żabo, na to ona z obrazą w głosie : ja nie jestem zaba, ja jestem zabka! Zdrobnienia po prostu służą do wyrażania pozytywnych uczuć, są pieszczotliwe i czułe. 'Asiuniu' czy koteczku nie powiem przecież do osoby której nie lubię. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Mój nick jest zdrobnieniem imienia 24.08.07, 15:02 > Wolę taką osobę od ordynarnego babska z papierochem w zębach, > wydzierającego się wniebogłosy ochrypłym głosem: Gocha, kur.a zejdż > kur.a z tej drabinki bo jak ci kur.a przyjeb.. to się kur.a zesr.sz! Rozumiem, że rozróżniasz tylko te dwa typy kobiet? To tak jakbyś powiedziała, że wolisz zniewieściałego lalusia od menela Bez sensu. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: Mój nick jest zdrobnieniem imienia 24.08.07, 13:20 > I co z tego wynika? Że jesteś bardziej dorosła > od kogoś, kto się przedstawia zdrobnieniem? jeśli nowo poznana dziewczyna przedstawia mi się Madzia, Kasia czy inna Ania, to w głowie od razu mam projekcję takiej niuni, które na ulicach widywane są ze swoimi menami dzielnie dzierżącymi torebki w stylu Mamusi Muminka do tych Kaś właśnie należące, bo one biedne takimi wiotkimi istotkami są na poły innego gatunku, że nie radzą sobie z ciężarem własnej torby ja tak nie chcę być postrzegana tak, wiem że to uproszczenie ale przy pierwszym wrażeniu liczą się dla mnie szczegóły - język jakim posługuje się rozmówca, ubiór, zachowanie, etc. to wszystko jakoś tam oceniam, przetrawiam, analizuje i wyciągam wnioski (jeśli zaraz wysnujesz sugestię, że oceniam ludzi pochopnie, to odpowiadam z góry - każdy to robi) Odpowiedz Link Zgłoś
malila Re: Mój nick jest zdrobnieniem imienia 24.08.07, 15:51 syriana napisała: > ale przy pierwszym wrażeniu liczą się dla mnie szczegóły - język jakim posługuj > e > się rozmówca, ubiór, zachowanie, etc. > > to wszystko jakoś tam oceniam, przetrawiam, analizuje i wyciągam wnioski To oczywiste, że liczy się pierwsze wrażenie i ze człowiek tworzy sobie wyobreżenie drugiej osoby w ciągu pierwszych 10 s czy pierwszych trzech minut. Nie ma też nic zaskakującego w tym, że w swojej ocenie bierze się pod uwagę słownictwo, wygląd i zachowanie. Ale ocena kogoś, kto całym sobą daje do zrozumienia, że z dorosłością mu nie do twarzy, jest czymś innym niż tworzenie opinii na podstawie jednego słowa czy jednych bokserek. Tym bardziej, że odrobina dziecka tkwi w każdym człowieku i ta odrobina dodaje mu uroku, ale też pewnego luzu w postrzeganu własnej dorosłości. Sposób, w jaki ludzie się sobie przedstawiają, określa dystans, jaki narzucają bądź na jaki pozwalają. Jeśli ktoś przedstawia się mówiąc "Basia jestem" to oznacza IMO, że ta osoba zezwala na bliższy kontakt. "Barbara Iksińska" mówi: zachowajmy odpowiednią odległość. Zdaję sobie sprawę, że nie chcesz być postrzegana jako infantylna wymagająca opieki niunia. Myślę jednak, że nie ma co negować absolutnie każdego przejawu dziecięcości, tak jak nie warto atakować każdej słabości chcąc być postrzeganym jako osoba silna. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: Mój nick jest zdrobnieniem imienia 24.08.07, 16:02 jak mi się jeszcze raz podwójnie wyśle to oszaleje.. anyway.. ja nie prowadzę krucjaty w życiu przeciw zdrabnianiom nie zwracam uwagi nikomu jak zasypuje rzeczywistość, którą przychodzi mi z nim dzielić takimi słówkami (a właśnie przed chwilą opieprzyłam przez balkon grupę młodzieży per "krzywy ch..u" nawzajem się do siebie zwracającą) nie neguję tych zdrobnień, misiaczków przywieszanych do plecaków, różów w języku i na tipsach zwykle je zauważam, coś tam sobie pomyślę, ale nie komentuje przecież, nie zaczynam traktować takiej dziewczyny jako upośledzonej każdy ma prawo do własnego odbioru rzeczywistości, ot i tyle każdy jednak ma własne filtry tejże i to co przy pierwszym rażeniu widzimy, z czasem nieszkodliwą czy niezauważalną bzdurą nam się później wydaje bo wszyscy w jakiś mniej czy bardziej świadomy sposób, kreujemy swój wizerunek, stosując metody, które (wydaje się nam) tak czy inaczej są odbierane problem ze zdrobnieniami bierze się stąd, że osoby ich używające nie rozumieją, że one mogą być źle odbierane no bo skoro są takie milutkie i zdrobnione, to przecież czyste intencje nadawcy wyrażają.. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Mój nick jest zdrobnieniem imienia 24.08.07, 12:59 Nie dokonywałam diagnozy "twojej osoby", jak byłaś łaskawa się określić, więc pudło Co się tak stroszycie, widzę, że niektórzy biorą ten wątek strasznie do siebie, oburzają się, widać coś w tym jest Co do Madzi, to ja też nazywam tak czasem moją przyjaciółkę Magdę, ale właśnie - ona wobec siebie nie używa tego zdrobnienia, w ustach dorosłej kobiety brzmiałoby to po prostu głupio. Odpowiedz Link Zgłoś
madziaaaa Re: Mój nick jest zdrobnieniem imienia 24.08.07, 13:05 ale ja też się tak w realu nie przedstawiam, bo to byłby idiotyzm!!! Co się zaś tyczy diagnozy, to stwierdzono w tym wątku przecież, ze to osoby, które jakieś kompleksy z dzieciństwa przenoszą w dorosłe życie, niedopieszczone, w za małych różowych ubrankach, itp, itd. Nic akurat z tego do mnie nie pasuje A nick wybrałam taki, zeby mi było łatwo zapamiętać. To już Wam nie napiszę, jakie mam hasło do odwoływania alarmu w firmie monitorującej moje biuro Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka Jesoo, jak ja wam zazdraszczam problemów 24.08.07, 13:29 sie zaczęłam bac normalnie i teraz zaśpiewałam mojemu synowi Mikołajowi pieśń o zabarwieniu ludycznym znana jako "kosi-kosi" Brzmi ona: kosi -kosi łapki. nie, nie może tak kosi- kosi łapy, pojade do... uwaga, końkurs - rym do łapy! nagroda - komplet kredek i toster do kawy Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Jesoo, jak ja wam zazdraszczam problemów 24.08.07, 13:32 Nie przesadzaj. Nie o śpiewaniu dzieciom piosenek tu mowa, jeśli jeszcze nie zdążyłaś zauważyć. Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_maruda Co do zdrobnień... 24.08.07, 13:40 trochę z innej beczki, bo to akurat nie o nick chodzi, ale moim hitem nr jeden w zdrobieniach jest "odbytek" ;D Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_maruda Re: Co do zdrobnień... 24.08.07, 13:53 Czytałam Na forum Niemowlę, w związku z radami dotyczących zaparć (zapartków?;D) Odpowiedz Link Zgłoś
czarna_maruda Re: Co do zdrobnień... 24.08.07, 13:57 Dodam, że bardzo mnie to rozśmieszyło, bo rada z odbytkiem była taka śmiertelnie poważna ;D Odpowiedz Link Zgłoś
chipsi Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 13:42 Co prawda sama raczej nie przejawiam takich zachowań, ale mój ojciec kiedyś stwierdził że mam zrytą psychikę bo nie miałam orginalnej Barbi )) Odpowiedz Link Zgłoś
sebaga Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 14:02 za dużo wrzucacie do jednego wora. Co innego używanie zdrobnień w stylu mlesio, dzidzi, cysio itp. a co innego jak ktoś przedstawia się Kasia. Wolę to niż Katarzyna. Co innego koszulka w misia np. a co innego baba po 40 ubrana jak Barbi. A tak poza tym to posiadanie dzieci chyba zmienia podejście do tych spraw. Ja przed dzieckiem z tego co pamiętam to wogóle nie zdrabniałąm. Teraz zdarza mi się to często. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_misi3 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 14:26 Mój nick powstał w ferworze uniesienia zostania matką ( co ciekawe według niektórych tu znaczy to , że nie mam świadomości własnej tożsamości -dalece posunięta nadinterpretacja). Wtedy to urzędowałam głównie na "niemowlaku". Z czasem przeniosłam się na inne fora, a nick pozostał. Ktoś tu napisał, że nie może traktować poważnie osób o tak zdziecinniałych nickach. Ja raczej czytam co ktoś ma do powiedzenia, a nie interesuje mnie pod jakim "pseudo" tu urzęduje. I żeby nie było wątpliwości na co dzień jakoś nie mówie zdrobniale i paniuńciowato ( chyba, że do mojej córeczki), bo aż samo ciśnie się na usta mówienie delikatnie, ciepło i zdrobniale do tak małego szkraba. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_misi3 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 14:29 I nie chodzi mi tu bynajmniej o zniekształcanie wyrazów. Odpowiedz Link Zgłoś
asinek68 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:16 Nick wcale nie świadczy o osobowości człowieka. Moje konto zakładał akurat mój mąż - jak dla mnie 100% Facet. A zdrobnienia lubimy, używamy i dobrze nam z tym. Mam nawet piżamkę w serduszka (serduszka to małe serca!) i mojego męża to nie razi. Ściąga ją ze mnie z przyjemnością jak każdą inną, bo liczy się to co jest pod spodem )) A o kobiecie i mamie świadczy ona sama - swoją osobowością, swoim sercem i rozumem i tym co robi w życiu i ze swoim życiem i kim jest dla swoich bliskich a nie jej nick i zdrobnienia. O !!! Odpowiedz Link Zgłoś
asinek68 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:19 mam piżamkę - ha, ha, ha ! Mam to jednak we krwi DD Odpowiedz Link Zgłoś
asinek68 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:20 mam piżamkę - ha, ha, ha ! Mam to jednak we krwi DD Odpowiedz Link Zgłoś
mama_misi3 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:23 Otóż to. Po co sobie stwarzać jakieś wyimaginowane problemy?Jeden zdrabnia, drugi nie. Jego sprawa. Byle wszystko z umiarem. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:27 mama_misi3 napisała: > Otóż to. Po co sobie stwarzać jakieś wyimaginowane problemy?Jeden zdrabnia, > drugi nie. Jego sprawa. Byle wszystko z umiarem. Jeszcze raz powtórzę - plaga zdrabniania wyrazów w Polsce to NIE JEST WYIMAGINOWANY PROBLEM i nie wymyśliła sobie tego morgen z emamy Najwidoczniej nie jest to problem dla ciebie (i jeszcze paru innych). Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:27 > A o kobiecie i mamie świadczy ona sama - swoją osobowością, a swoją osobowość wyraża min. poprzez język jakiego używa Odpowiedz Link Zgłoś
mama_misi3 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:32 Zgadza się i dopóki mówi poprawną polszczyzną krzywdy raczej nikomu nie wyrządza. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:35 zgadza się zdrobnienia mają się tak samo do poprawnej polszczyzny, jak wulgaryzmy Odpowiedz Link Zgłoś
mama_misi3 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:43 Nieco inny jest jednak ich wydźwięk Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:47 Ale są zniekształcaniem tego języka, czy to do was nie dociera? Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:50 no i co z tego, że inny każde słowo coś innego wyraża, niesie inne emocje jedni przeginają w stronę wulgaryzmów rzucając ku..mi jak przecinakami, inni słodzą do obrzydzenia Ty masz prawo słodzić, ja mam prawo mówić, że pasudzisz język i uświadamiać Ci, jak takie paskudzenie może być odbierane przez ludzi, którzy nie paskudzą Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:51 no i co z tego, że inny każde słowo coś innego wyraża, niesie inne emocje jedni przeginają w stronę wulgaryzmów rzucając ku..mi jak przecinakami, inni słodzą do obrzydzenia Ty masz prawo słodzić, ja mam prawo mówić, że pasudzisz język i uświadamiać Ci, jak takie paskudzenie może być odbierane przez ludzi, którzy nie paskudzą Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:38 zgadza się zdrobnienia mają się tak samo do poprawnej polszczyzny, jak wulgaryzmy przecież one też nie krzywdzą Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:40 grr sory za dubel, ale to chyba "siła wyższa" Odpowiedz Link Zgłoś
mama_misi3 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:50 Szczerze mówiąc jeśli bym szła ulicą ze swoją córeczką, to wolałabym , żeby z obcych ust słyszała słowa słoneczko, koteczek, domeczek, etc,aniżeli k..., ch... i jeszcze inne. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:57 Co za biegunowe postrzeganie świata Język w swej podstawowej formie jest tak piękny, że zdrobnienia potrafia go zeszpecic tak samo jak wulgaryzmy. Po co w ogóle mówić do dziecka "domeczek", no po co? To jest dom. Dziecko zrozumie, nie martw sięPPPPP Daj mu szansę Odpowiedz Link Zgłoś
mama_misi3 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 16:06 A czy ja powiedziałam w którymkolwiek miejscu ,że tak mówię do swojego dziecka???? Napisałam tylko, że chcąc nie chcąc słyszy różne słowa "z zewnątrz". A to odnośnie wulgaryzmów było odpowiedzią na słowa syriany. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 17:15 Jesli słyszy te wulgaryzmy lub zdrobnienia sporadycznie to żadna krzywda mu się nie stanie, ani niczego zdrożnego sie nie nauczy. W tym watku nie chodzi przecież o to, czy zdrobnienia lub zgrubienia językowe mają destrukcyjny wpływ na psychikę dzieciP Tutaj mówi się o tym dlaczego dorośli wyrażają swe myśli posługując się np. "domeczkiem". Odpowiedz Link Zgłoś
asinek68 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 16:15 Forum powinno mieć zatem nazwę ematka i biada każdej mamie, której zdarzy się napisać o nodze swojego niemowlaka - nóżka, wypić kawkę rano zamiast kawy i o mężu czasami napisać per tatuś. No banować taką po prostu ! Czy jak widzicie kociaka to mówicie: mały kot czy właśnie kociak, kiciuś. Użycie od czasu do czasu w swoim języku kilku zdrobnień nie uważam za szpecenie polskiego języka. No ale ja nie jestem taką silną kobietą, chodzącą twardo po ziemi na swoich nogach. Ani też kobietką i na nóżkach. Jestem po środku. I jak się komuś nie podoba mój język to niech lekceważy moje wypowiedzi i nie odpisuje na nie. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 16:21 No i właśnie o takim nadymaniu się i całkowitym niezrozumieniu tematu pisze poniżej. Odpowiedz Link Zgłoś
asinek68 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 16:21 mama-jaga napisała: > Mimo, że miało to miły wydźwięk, to dla mnie świadczyło o właśnie > takim dziecinnym, nieprofesjonalnym podejściu do sprawy. > Wystarczyło powiedzieć: Proszę poczekać ze sprawą do poniedziałku, > wróci koleżanka to się tym zajmie. Pani właśnie chyba chciała aby miało dla Ciebie miły wydźwięk. Gdyby odezwała się "po Twojemu" odpowiedziałaby jak służbowa biurwa. Niektórym to można dupę miodem smarować ale dla nich i tak będzie be, bo nie taki miód. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 16:24 > Pani właśnie chyba chciała aby miało dla Ciebie miły wydźwięk. Gdyby > odezwała się "po Twojemu" odpowiedziałaby jak służbowa biurwa. Nie, przede wszytkim nie "po twojemu" tylko NORMALNIE i nie jak "biurwa" tylko jak osoba dorosła i profesjonalna. Miły wydźwięk to ona może mieć w tonie głosu. Fakturki i pisemka nie powinny mieć miejsca w poważnej firmie. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 16:27 I nie musi mi smarować dupy miodem. Wystarczy, że będzie zwyczajnie miła. Odpowiedz Link Zgłoś
kali_pso Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 17:23 Czy dostrzegasz róznicę między powiedzeniem do dziecka "Moje ty słoneczko"- jako pieszczota słowna, a opisywaniem mu świata właśnie w taki sposób: "to jest słoneczko", "pada deszczyk", "zrobiłam obiadek"? Pierwsze jest dla mnie w pełni zrozumiałe- to indywidualny kod między rodzicem a dzieckiem. Drugiego juz nie pojmuję, bo ani deszczyk nie robi sie mniejszy poprzez nazwaniem go deszczykiem, ani obiadek nie zmniejsza się ilościowo. Co nie znaczy, że dzieje sie dziecku jakaś wielka krzywda, bo ono i tak zakoduje, że deszczyk czy deszcz to te mokre krople spadające z nieba. Tutaj chodzi raczej o mentalność dorosłych...i nie jest tak, że jak dzieko dorasta to zmienia nam się sposób formułowania wypowiedzi- to posługiwanie się zdrobnieniami jest ponadczasowe. A z lekceważeniem to przesadzasz Mnie bardziej niz zdrobnienia przeszkadzają orty, które aż bija po oczach a autor nawet nie zada sobie trudu, aby sprawdzić pisownię. Tych mistrzów ortografii też nie mozna traktować zbyt poważnie. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Podobny wątek 24.08.07, 15:29 forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=384&w=66878675&v=2&s=0 Odpowiedz Link Zgłoś
reniulkaa69 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:33 Ja wybrałam taki nick.. tj. zdrobnienie żeby jak najszybciej złapać wolny, nie miałam ochoty być tu zarejestrowana zbyt poważnym pseudo.. zresztą czy nick ma tu znaczenie? a poza tym każdy ma prawo do dowolności.. a z tego co widze ( czytałam Twoje posty) bardzo ci dowolność i wybory innych nieodpowiadają, bo z nimi niby coś nie tak... bez przesady... Odpowiedz Link Zgłoś
asinek68 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:41 > a swoją osobowość wyraża min. poprzez język jakiego używa < No to mam kiepską osobowość na emamie. Boże jak ja to przeżyję ? Całe szczęście, że mam takie fajne życie w realu, bo chyba bym się załamała. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:45 Cóż, od tego jest forum, wyrażamy tu swoje opinie, nie musisz się z nimi zgadzać. Ale wyrażać je można, prawda? Czasem mam wrażenie, że niektórzy chcą, żeby fora polegały na wzajemnym lizaniu sobie tyłków, żeby broń Boże nikogo nie urazić, bo przecież co kto lubi, och, każdy ma swoje upodobania i nikomu nic do tego... Mnie lizanie "odbytków" nudzi, wolę trochę powsadzać kij w mrowisko i pobudzić różne misiekasiunie i nie tylko do ruszenia szarą komórką. Odpowiedz Link Zgłoś
ja.xantia Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:53 Co do tych zdrobnień... Mój ojciec wyskoczył przed chwilą z takim tekstem do mojej córy : -No i cio Oliwciuniu-dziubuniu? Powiedziałam, żeby mówił do niej normalnie, to się obraził. Tak to jest z tymi zdrobniającymi - tylko coś powiesz, to się obrażają. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_misi3 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 15:55 Jasne, bo morgen_stern to taki wyszukany nick, jest "ponad TO" i musi zmuszać zahukane nie myślące mamusie, niuniusie i inne do myślenia . Odpowiedz Link Zgłoś
mama-jaga Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 16:12 Zadzwoniłam dziś do księgowości, żeby zapytać czy aby na pewno załatwiłam sprawę tak jak być powinno. Pani po drugiej stronie nie potrafiła mi pomóc, więc zapytała: - A nie może pani tych "pieniążków" do poniedziałku przetrzymać, bo "Edytki" dziś nie ma więc ja nie bedę umiała doradzić. Mimo, że miało to miły wydźwięk, to dla mnie świadczyło o właśnie takim dziecinnym, nieprofesjonalnym podejściu do sprawy. Wystarczyło powiedzieć: Proszę poczekać ze sprawą do poniedziałku, wróci koleżanka to się tym zajmie. Uważam, ze w pracy należy unikać zdrobnień, natomiast przyznaję, że wizja soboty+ ładna pogoda, budzi we mnie chęć na "piwko" ;-P Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 16:19 Jak zwykle te zdrabniające napuszyły się jak kwoki i dziobią - zupełnie niepotzrebnie. Ja nie jestem przeciw zdrabnianiu w ogóle, tylko usiłuję zwrócić uwagę na nadmierne zdrabnianie i ogólną infantylizację społeczeństwa, ale niunie mimo swojej niuniowatości biorą to wszystko strasznie serio i bardzo do siebie, co rusz któraś wyskakuje z tłumaczeniem czemu to założyła takiego, a nie innego nika, oburza się, nadyma... to nawiasem mówiąc jest też szalenie niepoważne i dziecinne ))) Odpowiedz Link Zgłoś
asinek68 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 16:27 morgen_stern napisała: > Ale czy istnieją tylko dwie skrajności, grubiańskość i infantylność? > Nie ma pośrodku zwyczajnej kobiety, dla której "asiuniek" nie jest > jednym z elementów jej atrakcyjności seksualnej? No tu mnie zajeżyłaś ) Dla mnie to nie jest element mojej atrakcyjności seksualnej. Chociaż przyznam, że w chwilach miłosnych uniesień mój mąż nie mówi do mnie Joanno. Odpowiedz Link Zgłoś
asinek68 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 16:36 Jeszcze się taki nie urodził co by każdemu dogodził. Każda z nas jest inna i to nie znaczy, że mamy się z siebie nawzajem naśmiewać, bo ja mam nick asinek a morgen się nie podobają zdrobnienia. No sorry morgen. Możesz mnie po prostu ignorować, jeśli mój nick tak kole w oczy. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 16:39 Ależ moja droga, ja się tylko zastanawiam nad istotą ogólnego zjawiska, a nie nad tobą i istotą twojego nika Piszesz, zwracając się bezpośrednio do mnie, to odpowiadam - o co ci kobieto właściwie chodzi? Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 17:04 Asiuniek, asinek, już mi się wszystko plącze, zlewają mi się te niunie w jeden bulion Odpowiedz Link Zgłoś
asinek68 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 17:09 przepij czymś mocniejszym, bo cię w końcu zemdli Odpowiedz Link Zgłoś
mama_misi3 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 16:39 Nikt się nie napuszył tylko dyskutuje .Chciałaś zdaje się zrozumieć istotę sprawy, więc niektóre z nas wyjaśniły ci przypadkowość powstania swojego nicka. Odpowiedz Link Zgłoś
mama_misi3 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 16:44 To akurat nie ty morgen pisałaś o tym, że nick np niunia= osoba infantylna, wiec akurat te genezy nickow nie byly skierowane do ciebie Odpowiedz Link Zgłoś
peliczapla Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 17:14 Mnie też martwi, że dla wielu osób słowa zdrobniałe i spieszczone są często pierwszym i automatycznym wyborem. To dewaluuje pozytywne znaczenie tych słów, tak samo jak nadużywanie przekleństw niszczy ich status słów mocnych i krwistych, na specjalne, denerwujące okazje. To się dzieje nie tylko w odniesieniu do dzieci i ich spraw. Na przykład moja teściowa, nie wiedzieć czemu, zawsze musi wyprowadzić z garażu "samochodzik", a przed odjazdem pójść jeszcze na "maleńkie siusiu". Jeśli dodam, że jest to osoba mocnej budowy ciała, to będzie na pewno stronnicze i wiele osób odpowie, że to nie ma nic do rzeczy - ale zapewniam, że niestety wzmaga to jeszcze działający na nerwy efekt. Ale oczywiście sprawy okołodziecięce to już istny matecznik zdrobnień. Oto np. dzieci moich znajomych mają obowiązek zwracania się do swoich dziadków oraz mówienia do nich per "babusia" i "dziaduś", do rodziców zaś oczywiście tylko "mamusia" i "tatuś". Formy "babcia", "dziadek", "mama" i "tata" uznawane są za... niegrzeczne w ustach dziecka, bo zdradzają... za mało uczucia i szacunku (wiem, bo pytałam znajomą, dlaczego promuje takie mówienie). Rzecz jasna nic mi do tego, ale nie słucham tego z przyjemnością. Osobiście uwielbiam formę "ojciec", której z lubością używam zwłaszcza np. w odpowiedzi na zapytanie teściowej o mego "tatusia". Odpowiedz Link Zgłoś
ibulka Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 17:51 a ja się cieszę, że zdrabniam swoje imię, imiona moich dzieci, męża, mówię pieszczotliwie do psa, pijam zazwyczaj herbatę, ale to nie znaczy że nie mogę wyskoczyć na piwko czy kawkę ) mam błękitną piżamę, koszulkę ze Snoopym, mam frajdę podczas kupowania dzieciom zabawek itd. nie chcę być taką strasznie poważną kobietą, co chodzi w kostiumach, pije lampy wina do kolacji i nigdy nic nie zdrabnia, nie pozwala sobie na chwile takiej słownej słodkości Odpowiedz Link Zgłoś
ledzeppelin3 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 18:10 A ja mam nocną koszulkę z krówką. Ale nie żaden badziew bynajmniej, trochę pieniążków kosztowała, nie myślcie sobie. Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 18:51 Formy "babcia", "dziadek", "mama" > i "tata" uznawane są za... niegrzeczne w ustach dziecka, bo > zdradzają... za mało uczucia i szacunku Zgadzam się, to też jest niezła paranoja. Niestety, znam to z autopsji. Mama mnie i siostrze po prostu nakazała w dzieciństwie mówienie do siebie "mamusiu", bo "mamo" jest... nieładnie. No i mówiłyśmy tak całe dzieciństwo i młodość, bo wkodowane było mocno, w końcu kiedys zbuntowałyśmy się i pozostało "mamo". Co jest złego w słowie "mama", do dziś pojąć nie mogę. Odpowiedz Link Zgłoś
moninia2000 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 18:42 Hm, a mnie fascynuje takie podejscie do sprawy hihi. Dlaczego tak Cie to razi?? Akurat nie zaliczam sie do tych "infantylnych", jak je okreslasz, ale nie dziwi mnie to ani nie fascynuje jak Ciebie.. Wlasnie uwazam, ze kazdy moze robic co chce, jesli nie krzywdzi innychP Wiem, nie o to Ci chodzilo, ale co w tym zlego jak stara baba sie nazwie slodko Monisia, Misiunia czy inna Kicia??? Ja osobiscie uwieeeelbiam jak mnie zdrobniaja, a fakt faktem, ze zawsze sie czulam jakas "twarda" czy "szorstka" i kocham jak mnie zdrobinaja, a sama se czasem zdrobnie, bo siebie kocham, a co! A teraz se poczytam Wasze odpowiedzi Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka a jesli juz mówimy o czystości 24.08.07, 20:32 i poprawności językowej to nie: .."czemu to założyła takiego, a nie innego nika(...)" by morgen-stern, a: "taki, a nie inny nick" Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a jesli juz mówimy o czystości 24.08.07, 20:49 Och, dziękuję za zwrócenie uwagi. Mam nadzieję, że poprawiłaś sobie dzięki temu humor Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: a jesli juz mówimy o czystości 24.08.07, 20:50 Zas jeśli chodzi o "nik" piszę go celowo w ten sposób. Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka chadza o fleksję 24.08.07, 21:02 i zasadę, że jeśli komus się zarzuca bałagan językowy, dobrze jest samemu sie biegle poruszać w obszarze poprawności. Co do poprawy humoru(?) - nie rozumiem, dlaczego zabranie głosu w dyskusji ma być "poprawianiem humoru"? Tu chyba nie liżemy sobie odbytków, tylko wyrażamy opinie? wiec wbrew deminutywnemu nikowi, nickowi czy jak tam chcecie, wyraziłam pozdrawiam konwalka Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: chadza o fleksję 24.08.07, 21:24 No przecież podziękowałam A że przy okazji miło pewnie było wsadzić szpilę przeciwniczce w dyskusji to inna sprawa, nie? Szkoda, że brak ci cywilnej odwagi, żeby się przyznać Odpowiedz Link Zgłoś
kamakszi Re: chadza o fleksję 25.08.07, 10:28 hmm no niezbyt jednak. słowo "nick" łatwo może się wdrożyć w polski system fleksyjny, a przy tym jest już dość trwale zakorzenione w naszym języku. wszedł już do normy jako zapożyczenie i obecnie przechodzi tę samą drogę, co wiele innych zapożyczeń z angielskiego - z uzusu do normy, a w końcu z normy do systemu. Odmienianie tego słowa świadczy o tym, że jest już świetnie przyswojone przez użytkowników języka polskiego. Nie jest to błędem, choć w wypowiedzi oficjalnej być może lepiej byłoby go nie odmieniać Jednak tu? na forum internetowym? cóż, wybacz, nie masz racji Odpowiedz Link Zgłoś
moninia2000 Re: a jesli juz mówimy o czystości 24.08.07, 21:35 Lo boooose! Teraz to juz w ogole, po przeczytaniu czesci wypowiedzi mam krzywy jakis obraz spoleczenstwa naszego, hehe. Dlaczego zdrobnienia mialyby "krzywdzic" jezyk?? O Rany, wielka rzecz! Wydaje mi sie tez, ze charakter spolecznestwa odbija sie rowniez w jego jezyku i sposobach "stosowanio-uzywania", ze sie tak uroczo wyraze, bo w Hiszpanii np.zdrobnienia sa na porzadku dziennym , ludzie raczej sa sympatyczni i mili i nieraz czuje sie bosko, jak na ulicy pozdrawaiaja uroczymi zdrobnieniami wlasnie...aaaaaaaaaaa...ratunkuuuu, co? Nie widze ZADNEGO problemu w stosowaniu zdrobnien we wlasnym imieniu, dla mnie wlasnie jak mi sie ktos "Katarzyna" przedstawia to odczuwam dystans i zimno, a Kasia brzmi "normalniej".. Kazdy ma inne podejscie, ale wiadomo jedno:JEZYK TO ZYWY TWOR (na cale szczescie!!) i wciaz sie zmienia, przetwarza, poszerza swe granice, ktorych niektorzy tak ciasno pilnuja. I nawet wulgaryzmy maja swe znaczenie, ludzie za pomoca jezyka wlasnie oddaja swoj stan ducha, emocje, nastroje....i jak tu przy ogromnym wkurzeniu nie powiedziec ostrzej czy bardziej siarczyscie wlasnie, a przy wzruszeniu lub "sentymentalnych uniesieniach" nie zdrabniac???? No po prostu tez mnie dziwi, ze to dla wiekszosci z Was problem, laski!!...Hehehe, laseeeczki! Odpowiedz Link Zgłoś
kamakszi Re: a jesli juz mówimy o czystości 25.08.07, 10:44 laseczko! język owszem odzwierciedla rzeczywistość, a więc i jest obrazem społeczeństwa. Zapominasz jednak, że jest też pewnym syetemem, jest również wartością, chronioną nawet prawem. Rządzą nim pewne zasady i wytyczne. To, że ludzie używają jakichś form, nie znaczy, że są one poprawne. O tym decydują językoznawcy, organem stanowiącym tu jest Rada Języka Polskiego. Czołowi językoznawcy polscy zwracają uwagę na fakt, który opisała morgen. Toteż Twoje zdumienie faktem, iż nagminne zdrabnianie przedstawia się jako PROBLEM - jest cokolwiek naiwne i, wybacz, ośmieszające Cię. I przypominam - nie chodzi o to, że W OGÓLE są używane formy deminutywne, tylko o ich NAGMINNE stosowanie w zupełnie nieodpowiednich kontekstach. widzisz różnicę? Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 21:08 Zadziwiające, jak różne może być postrzeganie świata i ocena podobnych zjawisk. Przykładowo: Kobieta posługująca się nickiem "Ania" uważana jest za infantylną. Nazywanie w realnym życiu (np. w pracy) tej samej kobiety "panią Anią" jest już normalne. Ozdabianie paznokci kwiatkami – oznaka zdziecinnienia godna dwunastolatki. Wytatuowanie sobie różyczki na pośladku czy delfinka na kostce – norma. Noszenie przez dorosłą kobietę koronkowych skarpetek – śmieszne. Noszenie koronkowej bielizny – jak najbardziej ok. Kolekcja maskotek – dziecinada. Kolekcja kapsli – ok. Bluzka różowa – bleeee. Bluzka błękitna – w porządku. Jedna z dziewczyn wypowiadających się w tym wątku napisała: "różne rzeczy są infantylne dla różnych ludzi." Myślę, że w tym tkwi sedno sprawy. Świat jest różnie pojmowany przez różne osoby. I bardzo dobrze. I, choć stwierdzenie to nie będzie satysfakcjonowało autorki głównego wątku, nie wydaje mi się aby było to jakieś szczególne zjawisko społeczne, którego podstawy należałoby zrozumieć. Po prostu ludzie są różni, mają różne gusty, różne priorytety i różne zachowania. Czy tak trudno przyjąć do wiadomości, że ktoś np. nie lubi koronkowych seksownych piżam czy koszuli, nie odpowiada mu też bielizna w stylu "pantalony babci" i sypia w bawełnianej piżamie z pieskiem? Czy trzeba psychologicznych rozważań dlaczego akurat z pieskiem, a czemu np. nie w kratkę? Nie można przyjąć, że jest to po prostu sprawa gustu danej osoby? No, chyba, że przyjmiemy wyższość jednych gustów nad innymi i będziemy dyskutować, czemu te mniej ważne nie dostosowują się do tych bardziej akceptowanych. Osobiście wolę "Anusię" w różowej falbaniastej sukience, niż szarą, nijaką, sfrustrowaną Annę, która stara się, ubierać i zachowywać tak jak wypada i, broń Panie Boże, jak najmniej wyróżniać się z tłumu, a czasem być może jeszcze rzuca "grubszym słowem", bo to jest oznaką dorosłego zachowania. Sally Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 21:15 ale dlaczego jest tak w tym wątku, że każda prób usprawiedliwienia przejawów tego zdziecinnienia (różnie pojmowanego i różnie się objawiającego), w każdym poście kończy się przywołaniem przykładu: "osobiście wolę osobę zdrabniającą od osoby przeklinającej" jakby celem było pokazanie, że tylko jedna alternatywa dla takiej "różowej osobowości" istnieje Odpowiedz Link Zgłoś
moninia2000 Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 21:44 a dlaczego nazywasz to "rozowa osobowowscia"??? Przeciez nie musi to sie wiazac z wlasnie takim postrzeganiem swiata. No po prostu nie kumam. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 21:53 no właśnie widzę, że nie kumasz i jeszcze światłą Hiszpanię nam za wzór stawiasz a "różową osobowość" po to właśnie umieściłam w cudzysłowie, żeby jakoś umownie i skrótowo nazwać to zjawisko Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Syriana 24.08.07, 22:11 Może dlatego, że kilka wypowiadających się tu wcześniej osób z grupy tych zdecydowanie odcinających się od infantylnych zachowań i "barbiowatych" lal, opisało siebie jako osobę nie używającą zdrobnień i potrafiącą rzucić mięsem, co niby ma potwierdzać, że nie są one słabymi kobietkami. Można było odebrać, że takie właśnie zachowanie uznają za jedyną normę zachowań. Podczas, gdy większość tu wypowiadających się osób drażni pewien sposób mówienia czy ubierania się innych, mnie drażnią ludzie, którzy nie potrafią zaakceptować czyjejś inności i dodatkowo swój punkt widzenia uznają za jedyny słuszny. Sally Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: Syriana 24.08.07, 22:23 Jeżeli za inność uznamy kaleczenie i zaśmiecanie naszego pięknego języka niepotrzebnymi i licznymi zdrobnieniami, to tak, wkurza mnie to bardzo. Ale może, prawda? Można także o tym porozmawiać? Od tego jest chyba forum, czyż nie? Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: Syriana 24.08.07, 22:39 Ależ oczywiście Morgen_stern, że może i, że od tego właśnie jest forum. Przecież rozmawiamy. Ty masz takie zdanie, ja mam inne i obydwie mamy do tego prawo (a może tylko jedna z nas ma?). Ty przedstawiasz swoje racje, ja swoje. Więc o co chodzi? Sally PS. Pod pojęciem "inności" nie miałam na myśli tylko używania zdrobnień, które uznajesz za "kaleczenie i zaśmiecanie naszego pięknego języka" lecz całokształt problemu tu poruszonego, a więc sposób ubierania się, czesania, zdobienia paznokci itd. I wniosek, jaki nasuwa się po przeczytaniu niektórych wypowiedzi: jestem lepsza mądrzejsza, bo nie zdziecinniała, bo mam mądrzejszy nick, ubieram się tak, a nie inaczej, potrafię powiedzieć coś dosadnie i w ogóle nie jestem słabą kobietką, którymi należy się brzydzić. Tym zaś, którzy nie są tacy jak ja należy zrobić psychoanalizę ich zachowań, bo z pewnością nie są one normalne. Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: Syriana 24.08.07, 22:48 ale przecież my całe życie nic innego nie robimy, tylko określamy się poprzez rzeczy, które nam się podobają! uczymy się wybierać co jest wartościowe a co nie, co jest w naszym guście a czego w życiu na siebie nie włożymy > Tym zaś, którzy nie są tacy jak ja > należy zrobić psychoanalizę ich zachowań, bo z pewnością nie są one > normalne. to bzdurny i zbyt daleko posunięty wniosek Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: Syriana 24.08.07, 22:53 Syriana, może jest już zbyt późno, a ja zbyt zmęczona, ale nie rozumiem, co miałaś na myśli. Odkładam dyskusję na jutro. Idę spać. Dobranoc. Sally Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: Syriana 24.08.07, 22:32 > mnie drażnią ludzie, którzy nie potrafią zaakceptować czyjejś > inności i dodatkowo swój punkt widzenia uznają za jedyny słuszny jeśli sugerujesz, że Morgen, ja czy inne przeciwniczki zdrobnień uważamy się za osoby mające monopol na poprawność w tym temacie, to kiepsko sugerujesz i do tego znowu idziesz dla mnie wytartym szlakiem forumowych dyskusji, w których zawsze pojawia się argument "a po co w ogóle roztrząsać takie sprawy, każdy ma prawo do swoich zachowań, co cię obchodzą inni" ja nie mam problemu żadnego w akceptacji ludzi zdrabniających ja tylko opowiadam jak takie przesadne zdrobnienia, na siłę z każdego wyrazu robione odbieram Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: Syriana 24.08.07, 22:48 Powtórzę to, co napisałam wcześniej. Dyskusja nie dotyczy tylko i wyłącznie zdrobnień. Poszła ostra krytyka, dotycząca sposobu ubierania się, czy noszonej torebki. Padły stwierdzenia o infantylności, zamiast prostego przyjęcia, że każdy z nas jest inny i podobają mu się inne rzeczy. Staram się przedstawić mój punkt widzenia, podjąć dyskusję, przedstawić logiczne argumenty, ale wydaje się, że moje wypowiedzi są zbyt długie i być może dlatego dla niektórych niezrozumiałe. I, jakkolwiek wytarty byłby to frazes forumowych dyskusji, to skoro go przytoczyłaś, to i ja muszę. Każdy ma prawo do swoich własnych zachowań, dopóki nie rani nimi innych ludzi. A ocenianie kogoś po kwiatkach na paznokciach czy kolorze sukienki, to dopiero jest... infantylne. Sally Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: Syriana 25.08.07, 10:47 no fakt, zbyt skrótowo napisałam chodzi mi o to, że piszesz: "ocenianie kogoś przez pryzmat wzroków na tipsach to dopiero jest infantylne" tym samym jednoznacznie oceniasz fakt wyrabiania sobie o kimś zdania na podstawie jego wyglądu przy czym uściślę - mam na myśli tzw. pierwsze wrażenie znam dziewczyny w typie Barbie się noszące i one przy dłuższym poznaniu okazują się zupełnie inteligentne i poza ten różowy styl w myśleniu wychodzące, ale gdy taką poznaję widzę tylko brylanciki na tipsach, solarkę i dwie maskotki do torebki przyczepione co w mojej głowie układa się w obrazek takiej zdrobniającej, infantylnej niuni bo mechanizm którym odczytujemy różne zachowania czy style innych ludzi, wypływa z procesu wartościowania, któremu całe życie się oddajemy jeśli sama uznaję brylanciki na tipsach za szczyt bezguścia i tandety, to widząc dziewczynę z tak ozdobioną ręką oceniam jej wygląd za tandetny i mniej czy bardziej świadomie, przypisuję jej cechy, które z takim wyglądem wiążą się w mojej głowie a w internecie, gdzie mamy ograniczoną ilość tych znaków wysyłanych przez współforumowiczów (bo widzimy tylko język jakim się posługują), te oceny są bardziej radykalne i ostrzejsze i zdrobnienia też bardziej rażą niż w realu bo są napisane, przez co trudniej zamaskować je wypowiadając szereg innych, niezdrobnionych już na przykład wyrażeń, no i do tego są jedynym kryterium jaki poddajemy interpretacji odnosząc się do czyjejś wypowiedzi - nie widzimy gestów, mowy ciała, nie słyszymy melodii języka, twarzy rozmówcy, które przecież podsuwają nam inne kryteria oceny komunikatu i jego nadawcy Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: Syriana 25.08.07, 11:08 Chyba zaczynam Cię rozumieć Mimo, że nieco inaczej odbieram ludzi i ich wygląd. Uważam, że w porządku jest wyrażanie własnego zdania zwrotem "uważam, że..." i to mi się w Twojej wypowiedzi podoba. Piszesz, że dla Ciebie brylanciki itp. są tandetne. I ok. Masz prawo tak uważać. Nie stawiasz się jednak na pozycji jedynego wyznacznika dobrego gustu, a niestety, wiele wypowiedzi w tym wątku tak właśnie brzmiało. Mnie akurat nie rażą "różowości". Chyba nawet nie zwracam na nie większej uwagi. Ale zawsze pewien niepokój wzbudzają we mnie wygoleni i wytatuowani mężczyźni w dresach, jak też hałaśliwie zachowujące się grupy nastolatków. Być może nie wszyscy z nich należą do gangów ale moje pierwsze wrażenie jest właśnie takie: niepokój, odwrócenie wzroku, nierzucanie się w oczy, mogą być niebezpieczni. Sally Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 22:23 Mówi się tu o zniekształcaniu języka, za które odpowiedzialne są zdrobnienia. Moim zdaniem jest to grubo przesadzona teoria. Większość zdrobnień daje się przetłumaczyć, na zasadzie: kotek – mały kot, kiciuś – mały kot, wywołujący miłe odczucia (ładny, miękki, miły itp.), synek – mały syn (dziecko), lub określenie dorosłego mężczyzny, przez osobę emocjonalnie z nim związaną jaką jest matka, stolik – mały stół, nóżka – mała noga itp. Zdanie: "Połóż talerzyk na stoliku (czy stoliczku)" jest chyba dla każdego zrozumiałe. Oznacza ono nie mniej nie więcej niż polecenie położenia małego talerza (np. deserowego) na małym stole (np. takim okrągłym stoliku, który nadaje się do wypicia przy nim kawy czy odłożenia książki, ale nie do spożywania obiadu). Zgadzam się, że niektóre zdrobnienia są nielogiczne i nad tymi ewentualnie bym się zastanawiała, nie zaś nad wszystkimi zdrobnieniami. Na przykład wspominana wcześniej "kawusia". Co to słowo właściwie znaczy? Podobnie "liścik" w odniesieniu do zwykłego listu wydaje się nielogiczne. Wydaje mi się jednak, że takich nielogicznych zdrobnień nie jest dużo w naszym języku. Jeśli się mylę, to proszę wyprowadzić mnie z błędu podając konkretne przykłady. W wątku nawiązane zostało wcześniej do wulgaryzmów. Moim zdaniem one właśnie bardziej kaleczą język, szczególnie, że bywają, i to niestety często, używane nie jako określenia negatywnych emocji, lecz "przecinki" w zdaniu. Przykładowo: "I ja mu k… mówię k… jeśli mi k… nie podasz tego k… stołka to cię k… j…ę". Jak wiadomo osławione słowo na "k" oznacza prostytutkę. Spróbujcie powiedzieć powyższe zdanie wstawiając w odpowiednie miejsce "prostytutka". I jak? Ni ładu, ni składu, ni sensu. Więc co jest większym problemem i kaleczeniem języka używanie zdrobnień, czy wulgaryzmów? Ponadto, może się mylę, ale nie wydaje mi się, aby tak wiele osób używało nagminnie zdrobnień, jak osób używających wulgaryzmów w codziennej mowie. Właściwie, to rzadko słyszę zdrobnienia, chyba, że mąż się do mnie przymila, lub dziecko nazywa mnie mamusią. Natomiast "słowo na k" używane jest już nagminnie. Może też dlatego pojawiają się w tym wątku stwierdzenia "wolę osobę używającą zdrobnień niż wulgaryzmów" ? Sally Odpowiedz Link Zgłoś
syriana Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 22:44 ale my chyba w tym wątku nad takimi istniejącymi powszechnie zdrobnieniami nie biadolimi ja też mówię kotek, synek, stolik bo to są wyrazy, które w moim języku obecne są od zawsze i podkreślają albo jakąś różnicę w stosunku do wyrazu "głównego", albo są emocjonalnie nacechowane tak jak synek nie wiem czy czytałaś cały wątek dziewczyny podały mnóstwo przykładów, w których zdrobnienia są wręcz nałogiem osoby je stosującej są ludzie, którzy naprawdę nie potrafią zdania wypowiedzieć bez wsadzenia tam na siłę jakiegoś tworu dziwnego > Natomiast "słowo na k" używane jest już nagminnie. Może też dlatego > pojawiają się w tym wątku > stwierdzenia "wolę osobę używającą zdrobnień niż wulgaryzmów" ? ja bym zaryzykowała hipotezę, że to stwierdzenie pojawia się w ustach ludzi, którzy w jakiś sposób usprawiedliwiają swą miłość czy też choćby neutralność do zdrobnień podkreślają tym samym to, do czego nie chcą się przyznać - że stosują zdrobnienia, by pokazać się jako łagodne, kulturalne i dbające o swój język Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: cholerne zdrobnienia 24.08.07, 23:11 Wątek przeczytałam pobieżnie, mogłam więc coś przeoczyć. Być może masz rację, że są ludzie, którzy "naprawdę nie potrafią zdania wypowiedzieć bez wsadzenia tam na siłę jakiegoś tworu dziwnego". Wydaje mi się jednak, że odsetek takich ludzi jest niewielki i nie traktowałabym tego jak problemu społecznego. Możliwe, że nie spotkałam jeszcze osoby, która by tak ciągle i nagminnie używała zdrobnień i tym samym wyprowadzała mnie z równowagi. Tymczasem osoby używające wulgaryzmów spotykam na co dzień, w sklepie, na ulicy, a czasami także w pracy. Chyba wolałabym częściej słyszeć dziwniaste zdrobnienia niż właśnie wulgaryzmy. Osobiście zdrobnienia stosuję głównie zwracając się do męża lub syna, czyli osób mi najbliższych. Zdrobnienia, których używam (nawet te bardziej wymyślne) są zarezerwowane tylko dla nich, dla podkreślenia naszych wzajemnych relacji, nie zaś dla podkreślenia łagodności, kultury, czy dbałości o język. Więc, przynajmniej w moim przypadku, Twoja hipoteza się nie sprawdza. Ale teraz, to już na prawdę idę spać i wyłączam komputer, żeby mnie nie podkorciło jeszcze czegoś napisać Dobranoc po raz wtóry Sally Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka tu chyba jest mowa o dwóch zjawiskach językowych 24.08.07, 23:25 sa zdrobnienia- często uzywane przez matki do dzieci, wg mnie normalna zupełnie sprawa (załóż buciki- to chyba nikogo nie kole w oczy?) sa też hiporystyki, o ktore tu sie kopie kruszy niuniunie, kaczunie, cipciunie i piuniuniania "Pupuchna, wyplupluchnałas moje tuptuchny?" - pytał mój wujek ciotke, kiedy byli tuz po ślubie oznaczało to: kochanie, czy wyprałaś moje spodnie? Zdecydowanie wolałam, kiedy mówili do siebie takim kodem po nastu latach było zwyczajnie- po chamsku Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: tu chyba jest mowa o dwóch zjawiskach językow 25.08.07, 08:56 konwalka napisała: > sa zdrobnienia- często uzywane przez matki do dzieci, wg mnie > normalna zupełnie sprawa (załóż buciki- to chyba nikogo nie kole w > oczy?) > sa też hiporystyki, o ktore tu sie kopie kruszy > > niuniunie, kaczunie, cipciunie i piuniuniania Ale kto używa w codziennym języku "niuniuń, kaczuń, cipciuń i piuniunianiń" (oprócz matek zwracających się do dzieci - to osobna kategoria)??? Faktycznie, gdyby ktoś zwrócił się do mnie w taki sposób, to ślepia bym wybałuszyła, a potem być może założyła bym stosowny wątek na emamie . Ale w życiu mnie nic podobnego nie spotkało. Używanie w stosownych momentach w rozmowie pomiędzy dwoma dorosłymi ludźmi normalnych zdrobnień na zasadzie "piesek to mały pies" - oczywiście, ale nigdy żadnych "cipciuń" itp. Dlatego uważam, że nie jest to jakimś globalnym zjawiskiem. > "Pupuchna, wyplupluchnałas moje tuptuchny?" - pytał mój wujek > ciotke, kiedy byli tuz po ślubie > oznaczało to: kochanie, czy wyprałaś moje spodnie? Suuuuper! W życiu bym się nie domyśliła, co oznacza to zdanie Używanie pomiędzy członkami w rodzinie swoistego kodu to moim zdaniem coś jak najbardziej normalnego i pozytywnego. Podkreśla indywidualność członków danej rodziny i ich stosunek emocjonalny do siebie na wzajem. To, moim zdaniem, oddzielna kategoria zachowań, podobnie jak zwracanie się matek do dzieci. Myślę, że jedna i druga sytuacja mają wiele wspólnego i można je "wrzucić do jednego worka". Czy w tym wątku rozważamy zasadność takich właśnie zdrobnień stosowanych w takich właśnie sytuacjach? Jeśli tak, to owszem mogę podyskutować o ich sensie czy historii powstawania. Czy przeciwniczki zdrobnień zgadzają się, że w relacjach pomiędzy ludźmi, których łączy uczucie i szczególne relacje rodzinne, dopuszczalne jest używanie zdrobnień czy innych wymyślnych tworów językowych jako kodu, wewnętrznego rodzinnego języka? > Zdecydowanie wolałam, kiedy mówili do siebie takim kodem > po nastu latach było zwyczajnie- po chamsku Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka ja!ja uzywam:) 25.08.07, 09:44 my racjonalni do bólu - czyli moj chlop i ja, w związku z pozytywnym pie..em pn. malutki syneczek, zaczelismy bredzić cudnie -przytuluchnaj go, jak bedzie płaczuniał - mówi moj ZUPEŁNIE NORMALNY mąż, udając złego psa ganiającego dzieci po podłodze. Rano załozy krawat i garnitur, pojedzie do pracy; bedzie gnojem, jeśli zajdzie potrzeba. To nie ejst "luziowy" debil, tylko zwyczajny facet. Wróci. Przemieni się w barbapapę, poddaną obróbce łapek młodego. Pieprznie coś o piuniunianiu. Powoie - a teraz kąpu kąpu I kiedy piuniuniania przyjdzie czas (na dzieciary), po wspólnej whisky ze swoja stara żoną, nadejdzie pora na renesans jezykowy (nomem omen), przyjazny opozycji. W łózku fajnie sie klnie Pomiedzy Ale to juz inny wątek ps. dajmy sobie nawzajem żyć, svp Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: ja!ja uzywam:) 25.08.07, 10:53 Ale to jest właśnie sytuacja, o której pisałam poprzednio i którą jak najbardziej rozumiem i popieram. Podany przez Ciebie przykład własnej rodziny, to nic innego, jak stosowanie własnego kodu językowego wśród ludzi, których łączą szczególne relacje uczuciowe. Przecież nie zwracacie się w ten sposób do innych ludzi? Przypuszczam też, że nawet do innych, obcych dzieci nie "ciumciacie"? A będąc w sklepie nie prosicie o podanie "płynku do kompu kompu"? Cały czas uważam więc, że podejmowany w wątku problem nagminnego stosowania zdrobnień kaleczących język jest wyimaginowany. Sally Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: ja!ja uzywam:) 25.08.07, 11:36 Pozwól, droga sally, że bezczelnie zacytuję to, co wyżej napisała kamakszi (jesli przekręciłam nika, to przepraszam), bo sama lepiej bym tego nie podsumowała, a już nie mam siły wciąż pisać wciąż tego samego, bo ktoś nie zrozumiał, o czym tak naprawde jest ten wątek: "język owszem odzwierciedla rzeczywistość, a więc i jest obrazem społeczeństwa. Zapominasz jednak, że jest też pewnym syetemem, jest również wartością, chronioną nawet prawem. Rządzą nim pewne zasady i wytyczne. To, że ludzie używają jakichś form, nie znaczy, że są one poprawne. O tym decydują językoznawcy, organem stanowiącym tu jest Rada Języka Polskiego. Czołowi językoznawcy polscy zwracają uwagę na fakt, który opisała morgen. Toteż Twoje zdumienie faktem, iż nagminne zdrabnianie przedstawia się jako PROBLEM - jest cokolwiek naiwne i, wybacz, ośmieszające Cię. I przypominam - nie chodzi o to, że W OGÓLE są używane formy deminutywne, tylko o ich NAGMINNE stosowanie w zupełnie nieodpowiednich kontekstach. widzisz różnicę?" Odpowiedz Link Zgłoś
mama_misi3 Re: ja!ja uzywam:) 25.08.07, 12:25 Główny wątek faktycznie jest o tym, ale po drodze w trakcie dyskusji pojawiło się wiele "wątków pobocznych" np. o kwiatkach na paznokciach, koszulach z "krówką" itp.Nie sądzę więc żeby ktokolwiek tu się ośmieszał, a nawiązywał jedynie do tychże właśnie "podwątków". Odpowiedz Link Zgłoś
mama_misi3 Re: ja!ja uzywam:) 25.08.07, 12:40 A poza tym, trochę dystansu. Chyba nie jest to temat, do którego należy podchodzić śmiertelnie poważnie Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: ja!ja uzywam:) 25.08.07, 12:48 Nie mów tego mnie, tylko oburzonym zdrabniającym, które się napuszały w tym wątku wielokrotnie. Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka :D:D:D 25.08.07, 12:31 Moja wyobraźnia zadziałała ;rotfl "poproszę płynek do kąpu -kąpu" (mała modyfikacja :poplosię) myslę, ze mój solidnie napruty mógłby coś takiego walnąć sprzedawczyni to byłby koniec- ja normalnie bym zeszła z łez padołu Dzieki obśmiałam sie właśnie jak norka dyskutujcie, laski lecę wysać liścik mamci, ale przedtem nabędę droga kupna nalenki suwenirek miłej soboty życze pieknie Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka o, właśnie wyłowiłam 25.08.07, 12:44 z kontekstu ta osmieszona i niedouczona to ja. JA! nie kumam, co czytam; zdarza sie, jak mawiał mistrz Kurt >O co tu chodzi? Moda, niedopieszczenie w dzieciństwie? I nie piszcie "niech każdy robi co chce", bo ja chcę zrozumieć to zadziwiające zjawisko > czyzby? < I przypominam - nie chodzi o to, że W OGÓLE są używane formy deminutywne, tylko o ich NAGMINNE stosowanie w zupełnie nieodpowiednich kontekstach. widzisz różnicę > jesli dopuszczasz relatywizm "malutki", dopuszczasz po prostu relatywizm R. Ingarden eeee tam, znowu sie tylko ośmieszyłam ide Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: o, właśnie wyłowiłam 25.08.07, 12:47 > eeee tam, znowu sie tylko ośmieszyłam No, trochę bełkoczesz, nie da się ukryć. Odpowiedz Link Zgłoś
konwalka Re: o, właśnie wyłowiłam 25.08.07, 12:51 ale ze niby cytatami bełkocze, niedoskonałą składnią czy mieliznami umysłowymi? ok, mysle, ze wycieczki personalne to prosta droga do trzech liter:EOT dzieki za konstruktywną wymiane zdan Odpowiedz Link Zgłoś
kosheen4 Re: o, właśnie wyłowiłam 25.08.07, 13:49 morgen_stern napisała: > > eeee tam, znowu sie tylko ośmieszyłam > > No, trochę bełkoczesz, nie da się ukryć. o ile dobrze zrozumiałam a cytaty przytoczone wcześniej są wyłowione z twoich wypowiedzi, to dziewczyna właśnie próbuje dać ci do zrozumienia, że -jesteś w wypowiedziach cokolwiek niespójna -oprócz napiętnowania zjawiska zdrobnień nic się nie kryje za wypowiedziami, a najmniej chęć zrozumienia "zdrabniaczy" -stwierdzenie "chcę zrozumieć" to wyłącznie figura retoryczna, praetereaque nihil Odpowiedz Link Zgłoś
morgen_stern Re: o, właśnie wyłowiłam 25.08.07, 15:21 konwalka napisała: > z kontekstu > ta osmieszona i niedouczona to ja. JA! > nie kumam, co czytam; zdarza sie, jak mawiał mistrz Kurt > >O co tu chodzi? Moda, niedopieszczenie A, i jeszcze żeby było jasne - pierwszy cytat jest ze mnie, drugi już nie, mam nadzieję, że to zauważyłaś. Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: cholerne zdrobnienia 25.08.07, 15:56 Wątek rozwija się w takim tempie, że nie nadążam dorzucać swoich trzech groszy Pozwolę sobie w tym miejscu odnieść się do kilku ostatnich wypowiedzi. Morgen_stern napisała: >Pozwól, droga sally, że bezczelnie zacytuję to, co wyżej napisała >kamakszi (… >"język owszem odzwierciedla rzeczywistość, a więc i jest obrazem >społeczeństwa. Zapominasz jednak, że jest też pewnym syetemem, jest >również wartością, chronioną nawet prawem. Rządzą nim pewne zasady i >wytyczne. (… >Czołowi językoznawcy polscy zwracają uwagę na fakt, który >opisała morgen. Toteż Twoje zdumienie faktem, iż nagminne >zdrabnianie przedstawia się jako PROBLEM - jest cokolwiek naiwne i, >wybacz, ośmieszające Cię. Droga Morgen_stern, jeśli nie chciałaś poznać zdania maluczkich, to w jakim celu zakładałaś ten wątek na emamie??? Trzeba było od razu pisać do prof. Miodka o swoich wątpliwościach i przemyśleniach, a wtedy z pewnością otrzymałabyś kompetentną i naukową odpowiedź. To raz. Wybacz, ale chyba mam prawo mieć własne, wyrobione przez siebie zdanie na pewien temat i niekoniecznie musi być ono zgodne ze zdaniem naukowców. To dwa. Gdyby nikt nigdy nie podważał żadnej tezy naukowej, wygłoszonej i opublikowanej przez światłe umysły, to nie byłoby postępu nauki. To trzy. W moich wypowiedziach staram się przytaczać konkretne argumenty, dlaczego uważam tak a nie inaczej. Zadaję pytania (czasami, przyznam, retoryczne). Marna to dyskusja, w której druga strona zamiast przedstawiać konkretne kontrargumenty wytacza bojowe działa w stylu: "tak jest bo tak mówią naukowcy, a jeśli się z tym nie zgadzasz, to jesteś śmieszna". Pewnie zarzucisz mi, że nie jestem językoznawcą. I masz rację. Nie jestem nawet polonistką. Niemal w każdej mojej wypowiedzi podkreślałam jednak, że swoją opinię kształtuję na podstawie własnych doświadczeń życia codziennego. Nie na badaniach naukowych. I tylko na podstawie tych własnych doświadczeń wysnuwam wniosek, że problem zdrobnień nie jest problemem na dużą skalę. Być może jest jakimś tematem zastępczym. A może nie. Zadziwiające, jak łatwo można mieć tu na forum własne zdanie na temat wiary i kościoła (podważając nauki kompetentnego w tej dziedzinie organu, jakim jest Kościół), jak łatwo krytykować polityków i ich poczynania (nie będąc politykiem oczywiście), lecz nie można mieć własnego zdania na temat stosowania zdrobnień w życiu codziennym. >I przypominam - nie chodzi o to, że W OGÓLE są używane formy >deminutywne, tylko o ich NAGMINNE stosowanie w zupełnie >nieodpowiednich kontekstach. >widzisz różnicę?" Owszem, widzę różnicę. W teorii. Bo w praktyce nie spotykam ludzi, którzy stosują zdrobnienia "NAGMINNE w zupełnie nieodpowiednich kontekstach". No nie wiem, może żyję na bezludnej planecie, ale nie spotykam. Znowu się rozpisałam. Ciąg dalszy za chwilę Sally Odpowiedz Link Zgłoś
sally_zielona Re: cholerne zdrobnienia 25.08.07, 16:03 Mama misi3 napisała: >A poza tym, trochę dystansu. Chyba nie jest to temat, do którego należy >podchodzić śmiertelnie poważnie Morgen stern napisała: >Nie mów tego mnie, tylko oburzonym zdrabniającym, które się >napuszały w tym wątku wielokrotnie. Hmmm, doprawdy dyskusyjne, kto tu się napusza. Dopóki Ci się przytakuje, Morgen_stern, to wszystko jest ok. Jeśli przedstawia się odmienne zdanie, to, przepraszam za dosadność… nie chyba jednak nie napiszę, tego, co mam na myśli, bo mnie wykasują. Nie umiesz pogodzić się z faktem, że ludzie są różni i mogą wyrażać różne opinie. Kto nie ma identycznego zdania, jak Twoje zasługuje na miano infantylnego idioty (pewnie napiszesz, że nigdzie nie użyłaś takie zwrotu. To prawda, ale to wyłania się z Twoich wypowiedzi). Kosheen4 napisała: >o ile dobrze zrozumiałam a cytaty przytoczone wcześniej są wyłowione z twoich >wypowiedzi, to dziewczyna właśnie próbuje dać ci do zrozumienia, że >-jesteś w wypowiedziach cokolwiek niespójna >-oprócz napiętnowania zjawiska zdrobnień nic się nie kryje za wypowiedziami, a >najmniej chęć zrozumienia "zdrabniaczy" >-stwierdzenie "chcę zrozumieć" to wyłącznie figura retoryczna, Otóż to. Samo sedno. Podpisuję się pod powyższym tekstem "rączkami i nóżkami" albo raczej "rączuniami i nóżeczkami" . Autorka głównego wątku nie chce nic zrozumieć, bo żadnych tłumaczeń nie przyjmuje do wiadomości. Nie dyskutuje też ze "zdrabniaczami". Za to chce napiętnować "zdrabniaczy" i uświadomić im, jacy są ograniczeni w swoim zachowaniu. Prawdopodobnie chętnie przyjęła by jakieś "mea culpa" jakiejś zdrabniającej niniusi, która oto dzięki temu wątkowi przejrzała na oczy i doznała nawrócenia. Sally PS. Wychodzę na cały wieczór. Życzę miłej i owocnej dyskusji. Mam nadzieję, że będę miała co czytać po powrocie Odpowiedz Link Zgłoś
dor_kul Re: cholerne zdrobnienia 06.09.07, 10:01 Ha! To to jeszcze nic, ale gdy dorosla kobieta przedstawia Ci sie jako " Kasia", "Ania", o matko, a jak "Agusia"? Toc to az zeby bola! No, ale niektore, glownie te z jakimis kompleksami, czy kurcze nie wiem, z czym jeszcze obrazaja sie, gdy nie mowisz do nich "Kasia", "Basia", tylko Katarzyna, Kaska, czy podobnie, ale nie zdrobniale. Odpowiedz Link Zgłoś
mamaodniedawna Re: cholerne zdrobnienia 06.09.07, 10:11 O rany, to chyba tez o mnie, bo jakiś czas temu nosiłam torbę ze snoopy'm...nie wiedziałam, że jestem infantylna ) pozdrawiam Odpowiedz Link Zgłoś
mamab26 Re: cholerne zdrobnienia 06.09.07, 11:14 Moja koleżanka do swioch dzieci mówi "Zofio" i "Krzysztofie"... Najlepsze jest to ,że Zofia ma 2 ,a Krzysztof 3 latka Mamusia (sorry-mama) z uporem maniaka twierdzi ,że zwracanie się do nich "Zosiu" i "Krzysiu" wypacza ich osobowość Poznałyśmy się jak mój mały miał 2 latka i kobieta nie mogła pojąć ,że nie reaguje ,kiedy ona mówi do niego per "Bartoszu"...hehe A biedne moje dziecko nigdy do tamtej pory nie słyszało nic poza "Bartusiem" i "Bartkiem" )) mamab26 -specjalnie napisałam pod tym nikiem (powstał na cześć zostania mamą)) posiadam jeszcze inny ,niedzieciowy.chyba mam rozdwojenie jaźni Odpowiedz Link Zgłoś
mama_kotula Re: cholerne zdrobnienia 06.09.07, 11:25 Hm. Tak sobie poczytałam dyskusję, z wielkim zainteresowaniem (oraz radosnym kwikiem w niektórych momentach) i zastanawia mnie to, że w obliczu tego, że posiadam nick - nomen omen - "MAMA_kotula", nikt na forum do tej pory nie zarzucił mi kryzysu tożsamości i utożsamiania się z byciem wyłącznie matką PPPPPPP Fenomenalna jestem, słowo daję PP <i jaka skromna> Rany boskie, i w dodatku "kotula" <rotfl> Odpowiedz Link Zgłoś
croyance Re: cholerne zdrobnienia 06.09.07, 23:04 Ma_dre slusznie uwaza, ze to jakis wspolczesny trend, ktory miedzy innymi tak sie wyraza. Ja nadziwic sie nie moglam, czytajac ‘Dzienniki Bridget Jones’, ze ludzie po trzydziestce zachowuja sie jak podlotki, ze kobieta w tym wieku nie wie, jak zainteresowac soba faceta (tylko wlasnie te maniery pietnastolatki; hi hihi, czy wyslal mi smsika? A co chcial powiedziec? A czy mu sie podobam? etc.). Kiedy pracowalam w korporacji angielskiej (Londyn) zauwazylam to samo; ludzie w przedziale wiekowym 30-40 pija, a potem pytaja: kto z naszej grupy najbardziej Ci sie podoba? Zagrajmy w gre: marry/shag/push (wymieniaja trzy osoby, a ty masz powiedziec, ktora bys zepchnela/z kim poszla do lozka/za kogo wyszla). Odmawialam brania w tym udzialu, twierdzac, ze w takie rzeczy to sie bawilam w liceum – ze to infantylne, bo jestem KOBIETA, a nie nastolatka, i jezeli jakis MEZCZYZNA – a nie chlopiec – mi sie podoba, to juz wiem, jak mu dac znac (nie poprzez: e, Marzena, zapytaj Ziutka, czy chce ze mna chodzic). To zinfantylizowanie 30-latkow jest przerazajace, po czesci maskuje kompletny brak umiejetnosci spolecznych, po czesci to, co juz wymienialyscie: przesunela sie granica wieku, trzydziestka to nowa dwudziestka etc. Brak wzorcow, nawet nie tyle chec pozostania nastolatkiem na wieki, ale brak wiedzy o tym, jak to jest byc doroslym. No i kultura kawaii, bycie ‘cute’ etc. I mam jeszcze jedno spostrzezenie, ale to juz moja osobista teoria i moze nie mam racji. Przebywajac z dziecmi widzi sie, jakie sa naturalne, swieze, pachnace – i jakos jakby samemu chce sie tak wygladac. Wiele razy widzialam swieze mamy w rozowych skarpetkach etc. i sama mam takie zapedy po okazjonalnym kontakcie ze swoja bratanica. Jakbym chciala przez chwile byc tak samo swiezutka i rozowiutka jak ona. No I tak, zeby ktos sie zajal, zaopiekowal. Takie otulenie sie w niewinnosc. Ja mam takie momenty w okresie nasilenia nerwicy; koszulke z Hello Kitty bym chciala i udawac, ze straszne sprawy swiata nie maja do mnie dostepu. Lubie sobie po pracy ubrac sie w rozowa koszule nocna i poczuc bezpiecznie. Chociaz juz do pracy np. w rozowym bym nie poszla. No i wszystko zalezy od kontekstu. Jezeli facet mowi do mnie w lozku, ze jestem slodkim kiciusiem, to jest zupelnie inna sytuacja, niz gdy w pracy wymagam, by nazywano mnie ‘kitty-pie’. Moze tez byc tak, ze ludzie, ktorzy boja sie wyrazac jasnych sadow, lagodza wszystko taka wlasnie wata zdrobnien, i przez to sa jakby mniej klopotliwi. Taki brak asertywnosci i ‘przepraszam, ze zyje’. Zwlaszcza u kobiet. Czytalam kiedys, ze kobiety o wiele wiecej przepraszaja, boja sie mowic wprost etc. Lepiej nie draznic samcow, ha. No ale to juz trzeba widziec caloksztalt, uzywanie zdrobnien moze byc po prostu przyzwyczajeniem jezykowym i tyle. No, i zdrobnienia czasem swiadcza o bogactwie jezyka: Bo w angielskim moze byc: cat, kitty … a w polskim i kicius, i koteczek, i kicisko, kocurek, kociatko (slynny ‘Bal Kociubkow’– a w rosyjskim jeszcze wiecej. Chociaz ‘pieniazki’ powinny byc zakazane (a swoja droga, czy to nie na tym forum toczyla sie dyskusja o tym, ze slowo ‘matka’ jest obrazliwe?!) Odpowiedz Link Zgłoś