kilka rad od starej

16.09.07, 17:22
Z uwagą czytam forum emama i czasem jestem głęboko poruszona problemami
kobiet. Dobrze, że czasem mogą liczyć na wasze wsparcie, bo nawet ironiczne
wpisy są próbą spojrzenia na problem od innej strony. Jestem nauczycielką w
przedszkolu i to już od 27 lat. Zaczął się rok szkolny i dlatego odważyłam się
napisać, bo przerażają mnie czasem ...nie dzieci, ale właśnie ich mamy, które
im młodsze, tym ...(przepraszam!!!)głupsze.
Proszę was kobiety, przeczytajcie do końca, pomyślcie, a potem napiszcie
szczerze swój komentarz.
Bardzo proszę , aby mamy:
- gdy dziecko grymasi w szatni nie pytały: zostajesz, czy idziesz do domu? -
dziecko, zwłaszcza nowe, wybierze dom, a potem się mówi, że nie może się
zaaklimatyzować w przedszkolu;
- pozwól swojemu dziecku samodzielnie rozebrać się i podjąć próby ubierania -
wyjdź wcześniej z domu, abyś miała te 5 min. więcej czasu;
- bądź cierpliwa, na początku dziecko grymasi, bo się boi. To minie po jakimś
czasie, gdy zauważy, że zawsze wraca do domu, a w przedszkolu nikt go
krzywdzi.Nawet gdy popłakuje przy rozstaniu idź, nie zabieraj go z powrotem,
bo nauczysz je manipulowania sobą.
- nie pytaj najpierw "zjadłeś wszystko?" ale "o czym opowiadaliście na
zajęciach?", "co rysowałeś?" itp. Bardzo rzadko słyszę te pytania i czasem mam
wrażenie, że w przedszkolu tylko się ..je.
To na razie. Zapraszam do dyskusji.
    • e_r_i_n Re: kilka rad od starej 16.09.07, 17:43
      Z pierwszymi trzema uwagami sie zgadzam.

      weszka59 napisała:

      > "o czym opowiadaliście na zajęciach?", "co rysowałeś?" itp. Bardzo
      > rzadko słyszę te pytania i czasem mam wrażenie, że w przedszkolu
      > tylko się ..je.

      Rzadko slyszysz, bo nie przebywasz ze wszystkimi rodzicami w
      czasie 'po przedszkolu'. Na temat minionego dnia nie trzeba
      rozmawiac w szatni podczas ubierania.
    • hexella Re: kilka rad od starej 16.09.07, 17:49
      nic nie jest w stanie tak rozjuszyć mojego syna jak pytanie "co dziś
      rysowałeś?"wink
      Ale dobrze, dobrze...
    • majmajka Re: kilka rad od starej 16.09.07, 17:59
      Zgadzam sie.Na szczescie moja cora zawsze zaliczala sie do tej grupy,ktora z wielka przyjemnoscia zostawala w przedszkolu,wiec na szczescie w tym przypadku nie o mnie mowasmileI zawsze interesowaly mnie zajecia i relacje miedzy dziecmi,wiec tez raczej nie do mnie.Ale nie watpliwie to wszystko prawda i nie powinno tak byc.Masz racjesmile
    • zona_mi Re: kilka rad od starej 16.09.07, 17:59
      Dodałabym do tego jeszcze:
      - rozmawiaj/współpracuj z opiekunkami
      - jeśli cię wnerwiają, nie mów o tym przy dziecku (nie tylko
      dlatego, że i tak im powtórzy wink)
    • gemmavera Re: kilka rad od starej 16.09.07, 18:13
      Wszystko się zgadza. smile
      Tyle że w pierwszym przedszkolu to przedszkolanki zawsze mi mówiły
      najpierw o jedzeniu. Zawsze pytałam "jak dzisiaj było" i zawsze
      słyszałam "zjadła ładnie obiad/nie zjadła obiadu". A mnie akurat
      wcale nie chodziło o jedzenie. I też miałam wrażenie, że w
      przedszkolu tylko sie je. big_grin
    • fergie1975 Re: kilka rad od starej 16.09.07, 18:31
      a ja dziękuję i zapamietam sobie, napisz jeszcze czego nie robić smile
    • corkaswejmamy Re: kilka rad od starej 16.09.07, 19:16
      Nauczycielem wychowania przedszkolnego jestem od niedawna niemniej podpisuję się
      pod wątkiem w stu procentach.
      Od siebie dodam jeszcze jedną kwestę, trochę techniczną wprawdzie, ale często
      niestety pomijaną i przemilczaną. Odbierając dzieci nie wchodźcie w brudnym
      obuwiu na salę, w której bawią się dzieci. My-nauczyciele wiemy, że po
      kilkugodzinnej rozłące serce aż rwie się do dzieci, pamiętajcie jednak, że na
      dywanie, po którym wy chodzicie dzieci się bawią, chodzą na kolanach. Owszem, są
      panie, które codziennie odkurzają, ale nie mogą tego robić po każdorazowym
      pobycie rodzica.
      Jeszcze jedna rada(sprawdzona i zaakceptowana przez rodziców). Jeśli wasze
      dziecko ma problem z dojściem do przedszkola(chodzi mi stres) nie rozmawiajcie z
      dzieckiem o przedszkolu w ogóle. Jest mnóstwo innych tematów, choćby spadające
      liście, czy rozmowy typu "dlaczego deszczyk pada, co to jest mgła".
      I to co jeszcze przyszło mi do głowy to "drastyczne oderwanie dziecka od
      rodzica". Wbrew temu, jak to wygląda stwierdzam, że jest to jedna ze
      skuteczniejszych metod rozstawania się dziecka z rodzicem. W moim przedszkolu są
      matki, które rozstają się z dzieckiem i pół godziny. Dochodzi to tego, że mama
      już jest spóźniona do pracy, dziecku nadal kurczowo się jej trzyma całym sobą
      manifestując, że ono tutaj nie zostanie. I zaczyna się histeria. Dlatego w
      takich sytuacjach takie radykalne metody raczej najlepiej się sprawdzają. Dodam,
      jeszcze, że dzieci, które ja "witam" na prośbę rodziców tak właśnie były
      odbierane(tylko w przypadkach, które opisałam powyżej).Pozdrawiam serdecznie.
      • wieczna-gosia Re: kilka rad od starej 16.09.07, 20:02
        W moim przedszkolu s
        > ą
        > matki, które rozstają się z dzieckiem i pół godziny. Dochodzi to tego, że mama
        > już jest spóźniona do pracy, dziecku nadal kurczowo się jej trzyma całym sobą
        > manifestując, że ono tutaj nie zostanie. I zaczyna się histeria. Dlatego w
        > takich sytuacjach takie radykalne metody raczej najlepiej się sprawdzają.

        bo mama powinna sobie zostawic jednak urlop (lub tata) na pierwsze dni. i wcale
        nie uwazam by rozstawanie sie przez pol godziny bylo czyms skrajnie nagannym, ba
        powiem wiecej w swietle perspektywy spedzenia w przedszkolu 3 lat- nie uwazam by
        nawet 2 tygodnie takiej praktyki bylo czyms szczegolnie nagannym.
        W moim przedszkolu na poczatku przez tydzien po prostu sie zostawalo z dziecmi-
        conajmniej dwa dni. Pozniej juz sie wychodzilo, ale po umowieniu sie kiedy
        czlowiek wroci, na niezbyt dlugo. Uwazam ze posiadanie dzieci jednak wymaga
        gotowosci do pewnych wyrzeczen. jesli komus dziecko adaptuje sie ze spiewem na
        ustach to super, ale nalezy byc przygotowanym, ze dziecko czasami sie jednak nie
        adaptuje ze spiewem i wcale nie uwazam ze nalezy go wtedy przemoca oderwac.....
      • mor_lena do Córkiswejmamy 17.09.07, 08:39
        Ja w kwestii wchodzenia w butach do sali. U nas w przedszkolu od
        kiedy pamiętam (a córcia chodzi już czwarty rok) przy wejściu do
        każdej z sal stoi kosz z jednorazowymi foliowymi kapciami (takimi
        jak w szpitalu), z których rodzice chętnie korzystają. Może też coś
        takiego wprowadzicie w waszym przedszkolu? To chyba nie jest wielki
        koszt, a kapcie te są używane kilkakrotnie i co jakiś czas
        wymieniane. Myślę, że z takiego rozwiązania rodzice bardzo się
        ucieszą, szczególnie mamy zapłakanych debiutantówsmile
    • dlania Re: kilka rad od starej 16.09.07, 19:57
      A co zrobic, gdy przedszkolanki raz - dwa razy w tygodniu puszczaja dzieciom
      bajki na dvd? Czy może mi sie to nie podobać? Czy to sie wpisuje w jakies
      działania edukacyjne (Tabaluga, mis Uszatek)?
      • wieczna-gosia Re: kilka rad od starej 16.09.07, 20:04
        dlaniu, dokladnie wszystko moze ci sie nie podobac. Ja mysle ze chyba najlepiej
        poinformowac panie ze ci sie to nie podoba, chociaz osobiscie 1-2 razy w
        tygodniu bym nie rozdmuchiwala- moze pani sie koncept konczy, a moze glowa ja
        boli, albo akurat jest taki moment ze zostaje sama i po prostu potrzebuje 20
        minut dzieci wbitych w ekran?
    • weszka59 Re: kilka rad od starej 16.09.07, 20:28
      Do dlani
      Na szczęście nie mam telewizora i wiele dzieciaków było zawiedzionych z tego
      powodu. Z bajkami jest tak, że same dzieci proponują przyniesienie z domu swojej
      ulubionej bajki. Ja proszę wtedy, aby przyniosło ulubioną książkę i czytamy ją
      po zajęciach. Mam jednak komputer i z tego powodu muszę się tłumaczyć dlaczego
      nie puszczam bajek z płyt.Przyznam się, że robię to bardzo rzadko, tylko wtedy,
      gdy z powodu kolejnej epidemii grypy mam na sali szczątkową liczbę dzieci.
      Trudno prowadzić normalne zajęcia, bo to trwa czasem i tydzień, a nie każdy
      rodzic ma czas na uzupełnianie z dzieckiem ćwiczeń. Czekam więc jakiś czas,
      robimy powtórzenia, jest czas na utrwalanie i "sprawdziany", które dzieci
      przedszkolne uwielbiają i domagają się ocen.Wtedy także włączam bajki, ale tylko
      te krótkie. A komputer mam głównie do tzw. edukacji medialnej i do ćwiczeń w
      pisaniu wyrazów, zdań i do gier np."Cztery pory roku" bądź ostatnio wydany
      krążek CD "Wesoła Szkoła sześciolatka".
      Pisanie na komputerze rozpoczynam od zaklejenia wszystkich literek i odklejam je
      wg kolejności poznawania. Daję ogromną czcionkę i dzieciak pisze...mama,
      tata...to fajnie widzieć efekt swojej pracy. Dawniej miałam literki w klaserkach
      i stale nam się te literki gubiły, wypadały z kieszonek. Teraz każdy ma swoją
      dokumentację w komputerze i spokój. Dziękuję wszystkim za udział w dyskusji i
      ciesze się, że z takim zrozumieniem podeszłyście do moich uwag. Trzymajcie się
      emamy!!!
      • dlania Re: kilka rad od starej 18.09.07, 21:42
        Dzieki za odpowiedzi.
        Bardzo mi się podoba wprowadzenie komputera do edukacji predszkolnej.
        A wracając do bajek: może rzeczywiście raz-dwa razy w tygodniu to nie jest tak
        wiel, ale irytuje mnie juz od drzwi do przedszkola wrzeszczący telewizor (jest
        na korytarzu, nie w sali), potem patrzę na dzieci: 3/4 zajmuje sie wszystkim,
        tylko nie ogladaniem, i tylko nauczycielka jest zadowolona.
        Dla porównania, na pytanie o spacery czy wyjścia na podwórko dziecko odpowiada
        twierdząco o wiele rzadziej.
        Jak panie nie maja pomysłu na zajęcie sie dziećmi, to czemu nie wyjdą na podwórko?
    • mbwj88 Re: kilka rad od starej 16.09.07, 20:36
      dzięki za rady
      ja stara wiekiem
      i stażem matka
      też popełniam takie błędy
      moje dziecko małe właśnie zaczyna przedszkole
      nie ma lekko
      także łatwo się mówi , co trzeba powiedzieć a co nie a praktyce wychodzi różnie
    • yenna_m Re: kilka rad od starej 16.09.07, 20:39
      > - nie pytaj najpierw "zjadłeś wszystko?" ale "o czym
      opowiadaliście na
      > zajęciach?", "co rysowałeś?" itp. Bardzo rzadko słyszę te pytania
      i czasem mam
      > wrażenie, że w przedszkolu tylko się ..je.

      tylko wiesz, ja na przyklad rzeczyiwscie pytam o to,czy dziecko jest
      najedzone, bo mam prosty komunikat, ze musze wstapic do sklepiku
      przy przedszkolu, zeby kupic cos dziecku do jedzenia (glodny Polak -
      baaaardzo zly Polak wink ). I zeby spokojnie, z nie rozdraznionym
      mlodym czlowiekiem, porozmawiac o tym, co sie dzialo w przedszkolu.
      Czyli z kim sie bawil, w co sie bawil, co sie szczegolnego zdarzylo,
      co rysowal i te pe.

      Poza tym mysle, ze szatnia to nie jest dobre miejsce na takie
      osobiste wyznania... Sama zresztą z mezem tez wole w domu, na
      spokojnie, pogadac o wydarzeniach mijajacego dnia, niz wywalac je
      przy wszystkich wink na gorąco wink I chcialabym dziecko nauczyc tez
      _cennej_umiejetnosci_ zachowania tego, co wazne i intymne dla
      bliskich i nie obnoszenia swojej prywatnosci na oczach calego swiata
      (np w szatni) wink
      • weszka59 Re: kilka rad od starej 16.09.07, 21:41
        do yennaM
        Przeglądałam blog o dzieciach, bardzo fajny pomysł! Wojtek to talent plastyczny,
        naprawdę bardzo ładny rysunek, zwłaszcza głowa wyszła świetnie.Wiem, że kochasz
        swoje dzieciaki ponad wszystko, życzę ci samych radosnych chwil z nimi.
        • guderianka Re: kilka rad od starej 17.09.07, 08:57
          ja z tobą nie podyskutuję bo:
          -moja córka nigdy nie miała problemu z zostawaniem w przedszkolu
          - nie płakała chcąć iść do domu
          - jest w miarę samodzielna-potrafi sama się ubrac, czasem ma problem
          z butami
          - jak wyleciała z sali zawsze się darła co dziś robili

          natmiast mam wrażenie że im młodsze panie tym głupsze:
          - pani gdy przyszłam na rozmowę do niej chciała wyjsć do szatni
          (dzieci zostawic same), gdy sie nie zgodziłam i chciałam zostac na
          korytarzu od sali rozmawiala ze mną stojąc tyłem do dzieci
          -sadza razem do stolika dzieci które wzajemnie się nie cierpia
          - nigdy nie widziała jak doszło do bijatyki, kłótni rękoczynów
          (podbite oko, krew z nosa, kopanie córki po brzuchu)
          -nie uczestniczyła w organizowaniu jasełek dla dzieci "bo jej wiara
          na to nie pozwala"

          zapraszam do dyskusji wink
          • marychna31 Re: kilka rad od starej 17.09.07, 13:23
            > -nie uczestniczyła w organizowaniu jasełek dla dzieci "bo jej
            >wiara na to nie pozwala"

            Myślę, że to świetna edukacyjna okazjasmile Jest szanasa na pokazanie
            dziecku, że ludzie stosują różne praktyki religijne, ważne są dla
            nich różna nakazy i zakazy, stosują się do róznych norm a potrafią
            żyć obok siebie, lubić się i szanować. Dziecko dzięki temu może się
            nauczyc, że np. Świedek Jechowy to np. lubiana pani z przedszkola a
            nie czający się za rogiem wróg.

            A w przedszkolu pewnie pracują i inne panie, które bez przeszkód
            moga pomóc w przygotowaniu jasełek.
            • guderianka Re: kilka rad od starej 17.09.07, 16:39
              pania obowiązuje przede wszystkim program, który zakłada zrobienie
              takich jasełek. jako nauczyciel zachowała się wg mnie nie fair. A ta
              pani była akurat świadkiem jehowy i była nie lubiana wink
              • lola211 Re: kilka rad od starej 17.09.07, 16:47
                > pania obowiązuje przede wszystkim program, który zakłada zrobienie
                > takich jasełek.

                Jaselka niech sobie katolicy robia w kosciele, a nie swieckiej
                szkole czy przedszkolu, zmuszajac jeszcze innowiercow do
                udzialu.Bezczelnosc.
                • guderianka Re: kilka rad od starej 17.09.07, 16:50
                  lola. ty serio? ty wierzysz w "świeckość" placówek publicznych??
                  buahahaha

                  świeckość była owszem gdy moja corka chodziła do prywatnego
                  przedszkola przy szkole salezjańskiej. mimo katolickiego klimatu nie
                  było jasełek religijnych ale bal wink
                  • lola211 Re: kilka rad od starej 17.09.07, 17:30
                    Przeca nie wierze, bo widze co sie wyprawia.Tylko zgrzytac zebami
                    moge.
                    • guderianka Re: kilka rad od starej 17.09.07, 17:30
                      zgrzytnijmy se razemwink
                      • weszka59 Re: kilka rad od starej 17.09.07, 18:38
                        W każdym zawodzie jest tak, że trafiają tam także ludzie nieodpowiedni. Nie
                        piszę "niekompetentni", bo tu chodzi o kwalifikacje, ale właśnie
                        "nieodpowiedni", bo mam na myśli "predyspozycje". Nauczyciel musi mieć to coś, a
                        przede wszystkim, musi być przyjaźnie nastawiony do dzieci. Wiem, że są
                        nauczycielki, których zachowanie budzi w rodzicach uzasadniony sprzeciw, tak jak
                        w opisanym przypadku. Ale tacy są ludzie i możemy tylko...zmienić przedszkole,
                        naskarżyć dyrektorce...nie wiem kobiety, bo nie miałam takich sytuacji. Jedno
                        wiem na pewno, że jasełka, jako przedstawienie dla rodziców nie są "w
                        programie". W planie pracy wychowawczej nauczyciel planuje imprezy na cały rok.
                        Ja nigdy nie miałam jasełek, jestem katoliczką,bo urządzam z dziećmi wigilię (po
                        uzyskaniu zgody rodziców na zebraniu) na której jemy tylko barszcz z uszkami,
                        łamiemy się opłatkiem i składamy sobie życzenia świąteczne. Gdybym miała choć
                        jeden głos sprzeciwu na pewno zrezygnowałabym z wigilii.
                        Z rozmowami z rodzicami jest tak, że czasem trzeba poruszyć drażliwe tematy, a
                        tu żywcem nie ma gdzie. Drzwi do sali, szatnia, to nie są odpowiednie miejsca, a
                        wychodzić ze sali nauczycielowi nie wolno. Ja zapraszam rodzica do sali, siadamy
                        koło biurka, mam dzieciaki na oku, a podłodze nic się nie stanie, bo można ją
                        przetrzeć. Poza tym nie mam tych rozmów tak dużo jednego dnia!!! Tylko w
                        wyjątkowych sprawach proszę pomoc kuchenną, nie mam innej osoby wolnej, aby na
                        parę minut weszła na salę i jako osoba dorosła dopilnowała dzieci, gdy rozmawiam
                        z mamą w osobnym pomieszczeniu.
                        Musze się przyznać, że wasze opinie kochane emamy pozwalają mi na uważną
                        autoobserwację, dziękuję!
                        • guderianka Re: kilka rad od starej 17.09.07, 18:43
                          fajnie gadaszwink


                          w naszym byłym przedszkolu był wprowadzony jeden dzien np. środa gdy
                          wychowawca był do dyspozycji rodzica przez 1,5 godz po zajęciach.
                          wtedy można było sobie spokojnie porozmawiac -nawet na drażliwe
                          tematy bo dzieci nie biegały i można było sie skupic.

                          a mam pytanko- dlaczego są rozbieżności (przynajmniej ja zauważam)-
                          między poziomem wiedzy i umiejętności dzieci z przedszkola z zerówki
                          i ze szkolnych zerówek? (dzieci poo przedskzolu potrafią mniej, np.
                          w grupie mojej córki na koniec zerówki czytac potrafiły tylko dwie
                          osoby, w tym moja córka (ale żem dumna )) smilezaś dzieci z jej klasy
                          uczone w szkole w wiekszosci potrafią czytac
                          • weszka59 Re: kilka rad od starej 17.09.07, 19:35
                            Nie wiem co było przyczyną, może rodzice w zerówkach bardziej się mobilizują,
                            tylko rok na przygotowanie dziecka, i ćwiczą z dziećmi to nieszczęsne czytanie.
                            Z sześciolatkami jest tak, że nie bacząc na ich faktyczny wiek, traktujemy je
                            jednakowo. Tymczasem jedne we wrześniu mają 6 lat i np. 8 miesięcy, a inne
                            dopiero w listopadzie, grudniu skończą 6 lat.Są takie dzieci, które mają dużą
                            wiedzę, ale za skarby świata nie pochwalą się nią, nie zgłoszą się i nie
                            pochwalą, bo boją się, że usłyszą "źle". Inne, choćby nawet nie zrozumiały do
                            końca pytania, będą odpowiadać, bo są śmiałe. Niedawno miałam takie dziecko,
                            które zgłaszając się do odpowiedzi uprzedzało mnie "proszę pani to będzie nie na
                            temat" i...mówiło co chciało. Zabawna historia...brakuje mi tego dzieciaka, bo
                            czasami odbiegając od tematu prowokował innych do odpowiedzi.
                            A wracając do czytania...to bardzo trudny proces, z czego my dorośli nie
                            zdajemy sobie sprawy dopóty, dopóki sami nie staniemy przed jakimś problemem,
                            np. instrukcja obsługi, pismo z ZUS, skarbówki,itp., kto to rozumie po pierwszym
                            czytaniu?!
        • yenna_m Re: kilka rad od starej 18.09.07, 11:20
          wiem i jestem z niego bardzo dumna smile
    • kiwi1910 Re: kilka rad od starej 18.09.07, 11:50
      proszę pani to będzie nie na temat:
      - moja ex tesciowa była przedszkolanką, jej córka opowiedziała mi
      historię z piaskownicy w przedszkolu: chłopczyk sypnął piachem
      kolezance w oczy, na to teściowa"co zrobiłeś ona teraz pojdzie do
      szpitala i umrze!"
      chłopczyk w płacz bo własnie zabił kolezankę, dziewczynka w płacz bo
      jej godziny sa juz policzone.
      Przerazająca baba, ale jak uchronić się przed takimi artystkami? Czy
      ktos w ogóle sprawdza predyspozycje ludzi, którzy mają wychowywać
      nasze dzieci?
      a co do Twoich postulatów zgadzam się w 100% i stosowałam na
      pierwszym dziecku, na drugim tez nie omieszkam.
      • redmiss Re: kilka rad od starej 18.09.07, 11:55
        a ja mam takie pytanie: pani odbierająca mi dziecko w szatni (nie
        wychowawczyni), mówi mojemu biednemu, zapłakanemu dziecku, że
        mamusia ZARAZ przyjdzie... przeciez ona go kłamie sad zaraz to to nie
        jest, tylko 8h! zawsze mówię mojemu dziecku prawdę i czy on dlatego
        może nie czuje się tam bezpieczny? (bo po 2 tygodniach nadal jest
        problem z zostaniem sad) ja mówię Michałowi, że przyjdę jak zje
        podwieczorek, a nie że ZARAZ... bez sensu mi się to wydaje.
    • fugitive Re: kilka rad od starej 18.09.07, 13:11
      im młodsze to głupsze

      prawdę mówiąc z lekkim niesmakiem przeczytałam ten post i dla mnie
      jest Pani typową przedstawicielką swojego zawodu, podchodzącą z
      bardziej lub mniej uświadomioną POGARDĄ
      • fugitive Re: kilka rad od starej 18.09.07, 13:20
        o przepraszam za wcześnie

        więc powtórzę się
        jest pani typową przedstawicelką pracowników edukacji, którzy do
        rodziców podchodzą z mniej lub bardziej uświadomioną pogardą.
        Opisała Pani pewne zachowania, ale jak dla mnie osoby które tak
        postępują, na pewno nie można nazwać głupimi, jeśli wczytała się
        Pani w odpowiedzi na posty, to wie już Pani dlaczego niektóre mamy
        pytają dzieci co jadły w przedszkolu, maja swoje powody, a nie
        dlatego, że są "głupie" podobnie jest z wyrywaniem dzieci płaczących
        matką, wiem Pani ma 27 lat doświadczenia, ale to nie znaczy, ze ktoś
        kto chce zostać chwilkę z dzieckiem i go przekonać do przedszkola,
        jest "głupi"
        Szczerze mówiąc w przedszkolu mojego dziecka są również panie
        przedszkolanki z dużym stażem, którym przeszkadzają "głupie mamy",
        głupie bo robią inaczej niż wszystkow] wiedzące nauczycielki
        obrażające się na każda krytykę ich postępowania i nie mające sobie
        nigdy nic do zarzucenia " im starsze ( przepraszam) tym głupsze"
      • marysienka110 mysle 18.09.07, 13:22
        ze to bardzo rozsadny post, i wiele powinno przeczytac z uwaga co w
        nim stoi.
        jestem mloda i nie czuje sie urazona, bo czym?
        to fakt ze czesto czym mlodsze tym glupsze.
        Jezeli odbierasz takie rzeczy personalnie, swiadczy to o tam ze to ty
        masz problem.
        • fugitive Re: mysle 18.09.07, 13:30
          nie, nie odbieram tego osobiście, moje dziecko płakał dziś w
          przedszkolu i zostawiłam go tak płaczące iw yrywające się jak radzi
          założycielka postu, nie jestem tez "im młodsza " bo jestem już po 30
          stce, natomiast nie cierpię organicznie ludzi którzy z definicji
          uważają się za lepszych od innych i zamiast ZROZUMIEC postawy innych
          kwitują je lekko słowem "głupia". Jeśli tego typu określenie pada z
          ust 5 latka w piaskownicy to można to zrozumiec, jeśli mówi tak
          mądra pani z 27 letnim stażem udzielająca rad, too cóż ja czuję
          niesmak
          • weszka59 Re: mysle 18.09.07, 16:58
            Zapewniam fugitive,że nie uważam się za lepszą, a za to nieszczęsne określenie
            przepraszam.Nigdy "z definicji" nie uważałam się za lepszą, bo mając trójkę
            dzieci w zbliżonym do siebie wieku (urodziłam je hurtem w ciągu 4 lat) okres
            przedszkolny dłużył mi się okropnie i nawet jako nauczyciel byłam czasem
            bezradna, a więc na pewno popełniałam błędy.
            Chciałam jedynie zwrócić uwagę na pewne zachowania, które powtarzają się
            niemal codziennie, a o których z rodzicami się nie rozmawia. Odpowiedzi kobiet
            uświadomiły mi, że czasem te pytania, np. o jedzenie, są uzasadnione i słysząc
            je wczoraj i dziś zauważyłam, że odbieram je inaczej.
            Co do pewnych zachowań współczesnych matek, NIE WSZYSTKICH!!!,mam nadal
            przekonanie, że są ...lekkomyślne.Przykład?
            - od początku września do 17-ego padło, było zimno itp. Rano rodzice przywożą
            najczęściej dzieci samochodem, niektóre odjeżdżają po zajęciach autobusem
            szkolnym - przez dwa tygodnie nie mogłam się doprosić u kilkorga dzieci
            czapeczek. Dziś nie przyszły, cała piątka.
            - od jakiegoś czasu proszę pewnego rodzica 6-latka, aby zostawił dziecko jeżeli
            się spieszy i ono na pewno samo się rozbierze, bo jest już duży i chodzi drugi
            rok, więc potrafi. Tata mówi, nie ma problemu, rozbiera dziecko i po kłopocie.
            Idziemy na spacer (mam grupę mieszaną 3-6 lat), ubieram maluszki, pomagam
            starszym, a mój kawaler siedzi, nogi wyciągnięte przed siebie i czeka. Sam
            rozbiera się na ćwiczenia gimn., z niewielką pomocą się ubierze, ale w szatni
            nie ma mowy. Jak mam porozmawiać z tym tatą, żeby go nie urazić?
            Przecież ten tata był moim wychowankiem, chodził do przedszkola i pamięta, że
            starszak, to nie byle jaki przedszkolak ale pół mężczyzny, więc co mam pomyśleć?
            Wierzcie mi trudno jest być nauczycielem w dzisiejszych czasach. Nie ma
            programu "Super niania" dla przedszkoli, a przecież same oglądając ten program
            zastanawiacie się (tak myślę)kto w tym domu jest dorosły?
            • guderianka Re: mysle 18.09.07, 19:15
              weszko-moja 16mca córka nie miała jeszcze czapki na głowie -tzn. nie
              miała od marca...
              a starsza 7,5 latka równiez...

              z tymi czapeczkami to przeginasz chyba wink
    • nisar Co do pytania o jedzenie. 18.09.07, 13:22
      Wydaje mi się, że wynika ono z faktu pewnego prostego przełożenia u
      małego dziecka na linii samopoczucie-apetyt. I jest w miarę łagodnym
      środkiem pozyskania informacji o tym, jak dziecko się czuje w
      przedszkolu. Pytanie "a płakałaś?" może wzbudzić w maluchu poczucie,
      że powinien płakać, albo że płacz w przedszkolu jest czymś
      normalnym. A jeśli np. dziecko obdarzone sporym apetytem mówi, że
      nie jadło nic, to sygnał, że coś nie gra.
      Co nie zmienia sprawy, że nie powinno to być główne ani tym bardziej
      jedyne pytanie, jakie stawia rodzic dziecku smile
      • aluc Re: Co do pytania o jedzenie. 18.09.07, 18:21
        dziecko dobrze zaopiekowane to w dalszym ciągu dla wielu osób
        dziecko ciepło ubrane, najedzone i niepłaczące

        jedzenie w przedszkolu zupełnie mnie nie interesuje, o ile nie ma
        skarg na to, że chłopię obżera kolegów wink a mimo to nawet od
        najbardziej sensownych pań wychowawczyń kwestia jedzenia się
        przewija delikatnie, że on taki rozmowny, taki inteligentny, tak
        ładnie rysuje i tak dobrze je

        znaczy jedzenie ważne jest i basta smile
    • rotera Re: kilka rad od starej 18.09.07, 19:51
      o jedzenie pytam zawsze
      synek chodzi drugi rok, w tamtym roku mial inne panie, te nowe
      patrzyły sie na mnie jak na dziwoląga, a pytam bo mam syna totalnego
      niejadka, poł jogutru na dwa dni mu wystarczy i jeszcze kolege
      poczestuje.
      w przedszkolu przez rok zjadł moze ze 4 kanapki, ze 6 zup, no i jadl
      w kazdy piatek, bo byla ryba i jak sie okazuje lubi, ale w domu nie
      chce za nic, bo "on je w przedszkolu tylko jak jest ostatni dzien a
      potem jest sobota niedziela"
      nauczyl sie juz klamac w tej kwestii i jak pytam czy jadl to bez
      zajakniecia opowiada, ze byla kasza, surowka z kapustka, miesko i
      zupka pomidorowa, a na tablicy stoi rozpiska i co innego bylo, wiec
      uganiam sie potem za nim z chocby gryzem buleczki z maslem!
      Szuplutki jest potwornie, bilnas zywieniowy wychodzi mu mniejszy niz
      u modelki anorektyczki, wyniki ma ok, przedszkole lubi u psychologa
      był! Ale mnie to wykancza, bodajze jadl by jeden posilek normalnie,
      a i slodycze odpadaja, bo nie lubi.
      Nowe panie po dwu tyg zakumały, powiedzialy mi ze lubi owoce( w domu
      nie ruszy), wiec jak sa na podwieczorek owoce, to one przynoszac
      sniadanie daja mu owoce z podwieczorka.
      tej niedzieli np zjadl np caly moj i swoj obiad. Pewnie mu to
      starczy na miesiac.

      co do rozstan to owszem rostawalismy sie szybko, ale za to przez
      pierwszy miesiac dramatyczne byly powitania, krzycz ze za szybko
      mnie zostawilas a ja chailem buziaka i sie poprzytulac i uleglismy
      mu po 2 mies rozeszlo sie po kosciach

      co do samodzielnosci to trafoialo mnie ze w poprzedniej grupie panie
      karmily wszystkie dzieci, jak czekalam na niego to panie do mnie,
      pani wejdzie go nakarmi bedzie szybciej! a on je sam, jadł.

      na pytanie co robilisci, odpowiada - nic siedze sobie na krzeselku
      calkiem sam w całym zyciu i czekam na Ciebie, albo 'nie powiem Ci"

      jak sie odczeka to sam opowiada, jak najety o spiewaniu, malowaniu
      itp, ale zapytany nic nie robił

      uparciuch taki maly i do jedzenia i do odpytywania, sam z siebie
      trajkocze non stop


Pełna wersja