Dodaj do ulubionych

Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam dosc

18.09.07, 10:17
Witam wszystkie e- mamy.
Nie często sie udzielam, ale zawsze dzien zaczynalam od lektury
forum.
Moj syn urodzil sie jako wczesniak w 30 tc. Poprzez cc, z powodu
tachykardii 220/230 i mojej cholestazy.
Po podaniu leków na ojomie tachykardia ustapiła po 5 dniach.W
związku z tym nie mialam kontaktu z kardiologiem.
Mały mial sie sie dobrze, po bilansie 2 latka nasza doktor
stwierdzila ze serce za szybko bije i chyba znow jest
tachykardia.Skierowanie do poradni. Udalo sie dostac w ciagu
tygodnia.Tam niestety okazalo sie na ekg ze znow jest 230.Wszyscy
zdziwieni ze dziecko spokojne i taka akcja serca. Od razu musialam
jechac do Akademii medycznej.Szłam ryczac w głowie tylko dudniły mi
słowa doktor z poradni- Prosze pani dziecku moze peknąc w kazdej
chwili serce... , maż w pracy a ja sama, rodzice akurat wyjechali do
innego miasta i byli wieczorem.
Na miejscu od razu przyjecie na odzial, po 3 probach podawania
roznych leków akcja serca spadla tylko do 170 w czasie spania a do
190 w ruchu.
Zdecydowali sie na kardiowersje elektryczna w znieczuleniu ogólnym.
Mialy byc 2 wstrzasy(a wczoraj otrzymalam wypis i co 3)Niestety nie
udala sie, a tak zapewniali ze bedzie wszystko ok. I jest duza
szansa. Po podaniu leku innego, akcja serca sie uspokoila.Myslalam,
ze dlatego probolwali tej kardiowersji, bo lek jest drogi.Nie,
kosztuje smieszne 3 zl.
Rozpoznano ektopiczny skórcz przedsionkow. Podaje malemu co 6h lek i
za 2 tyg di kontroli. Siedze jak na bombie. Dowiedzialam się, ze byc
moze nie musialam miec w ciazy cc wczesniej, bo powinnam dostac lek
kariologiczny. Tam gdzie urodzil sie syn, tacgykardie wytlumaczyli
tym, ze maly okrecil sie pepowina 2,5 razy stad ta szybka akcja
serca. Dzis wiem ze ma 2 punkty ektopiczne ktore przewodza.
Dziewczyny, jak macie namiary na jakiegos sprawdzonego profesora od
arytmii to prosze o namiary.
Jedni lekarze mowia, ze mały z tego moze wyrosnac, (najwyzej bedzie
mial zabieg ablacji za 10 lat) inni ze musi brac non -stop leki.

Kurcze, maz mnie wkurzył, ja z dzieckiem w szpital były takie dni na
poczatku ze laki dostawal co 2h i non stop monitorowany. A ta łajza
ogladala sobie filmiki dla doroslych. Nie mam juz słow...Jestem
wciekla jak cholra, oczywiscie wybieral sie... Rozmawialam z nim i
mowie ze zachowuje sie jak gó..arz(bo ja w takiej chwili nie
potrafilam myslec o przyjemnosciach...)ehhh Zabije gada kiedys...
--
Obserwuj wątek
    • agata7712 Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 18.09.07, 10:27
      Moge sobie tylko wyobrazić, jaki horror przeżyłaś i jak nadal musisz
      się bardzo bać, nie mam pojęcia, co napisać. Do głowy przychodzi mi
      tylko to, ze musisz byc teraz bardzo silna, dla siebie i synka,
      wiem, że będzie dobrze, że mały wyzdrowieje.
      Antoś Makary 1.02.2007 i Aniołek 14.07.2007
      • mama-paula Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 18.09.07, 10:31
        Dzieki Agatawink
        Tez mam taka nadzieje ze bedzie ok, ta tachykardia ujwaniła sie po
        infekcji, gdzie mały mial 40 st.Wtedy to serce waliło jak młot.
        Teraz jest ok, ale mierze rano i wieczorem tzn. licze.
        • agata7712 Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 18.09.07, 10:33
          Biedny maluszek sad Na pewno wszystko się ułozy i mały wyzdrowieje,
          trzeba wierzyć, być dobrej myśli i być silnym. Bedzie ok!
          • mama-paula Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 18.09.07, 10:37
            Lekarze podejrzewaja ze zył z tą szybką akcja okolo 150- 170 (to
            pogranicze normy)przez prawie 2 lata. Tlumaczyli to jego
            temperamentem żywe dziecko.Teraz troche sie uspokoil, ale nadal
            szaleje jak to dwulatek. Wszystkiego dobrego
        • k1234561 Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 18.09.07, 10:34
          Trzymam kciuki za Was i mocno całuję.Głowa do góry,wszystko będzie
          dobrze!!Musi być dobrze.Jesteś silna babka i świetnie sobie
          poradzisz.

          Pozdrawiam
          Anika
          • mama-paula Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 18.09.07, 10:39
            Dzięki, też mam taka nadzieje ze mały z tego wyrosnie. Pozdrawiam.
            • dorcia1234 Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 18.09.07, 11:49
              proponuję ci kontakt z fuduszem na rzecz dzieci z wadą serca:
              www.sercedziecka.org.pl/
              z tego co się orientuję to jest to miejsce gdzie spotkasz rodziców dzieci z całej Polski, pewnie będą też tacy którzy mają podobne do ciebie problemy. Na pewno mają więcej wiadomości na ten temat, być może ktoś mieszka w tym samym mieście co ty - nie napisałaś skąd jesteś.
              Pozdrawiam i życze zdrowia dla maluszka, a tobie dużo siły
              • mama-paula Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 18.09.07, 14:03
                Dorcia, dziękuję za namiary do tej fundacji.
                • berecik7 Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 18.09.07, 16:29
                  Chyba w Aninie jest jakaś klinika zajmująca się arytmią...
                  • bea116 Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 18.09.07, 17:28
                    w W-wie p. doc Bieganowska - chodzę do niej z moim synkiem, teraz w zasadzie już tylko na kontrole raz w roku, ale jak się urodził nie było mi do śmiechu - 19 dni po terminie (leżałam na patologii ciąży), w KTG tachykardia, przy porodzie (cc) dla odmiany bradykardia a po urodzeniu podejrzenie zapalenia mięśnia sercowego i prawie dwa tygodnie na kardiologii, potem kontrole, kontrole, kontrole... tachykardia utrzymuje mu się do dzisiaj(zaczął właśnie pierwszą klasę), ale z tendencją do samoistnego ustępowania - co rok holter... też mam nadzieję, że w końcu z tego wyrośnie - na razie jest OK, chodzi do klasy sportowej, znosi 10 godzin wychowania fizycznego bez żadnych problemów, tak więc trzymaj się i bądź dobrej myślismile
                    a co do doc. Bieganowskiej - pracuje w Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu (jest tam także Poradnia Zaburzeń Rytmu, tylko zapisy długie)a prywatnie w soboty - Instytut Zdrowia i Urody,ul. Sobieskiego (przystanek od Instytutu Psychiatrii i Neurologii)
                    rozsądny i dobry lekarz z podejściem do dziecismile
                    • mama-paula Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 18.09.07, 23:50
                      Bea, o to super ze twoj synek tak dzielnie sie trzymawink
                      Dzieki za namiary, ja jestem z Trójmiasta, ale chetnie wybiore sie
                      za jakis czas na konsultacje do tej doktor. pozdr.
                    • mama-paula Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 18.09.07, 23:50
                      Bea, o to super ze twoj synek tak dzielnie sie trzymawink
                      Dzieki za namiary, ja jestem z Trójmiasta, ale chetnie wybiore sie
                      za jakis czas na konsultacje do tej doktor. pozdr.
    • dido_dido Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 18.09.07, 23:25
      Witaj,
      Jest forum Wrodzone wady serca:
      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=24429
      Moze tam uzyskasz wsparcie i odpowiedzi na pytania.
      Pozdrawiam
      • mama-paula Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 18.09.07, 23:46
        Dziekuje jeszcze raz za namiary. Byłam juz na tej stronie tej
        organizacji.Niestety, moj syn nie ma wady wrodzonej serca.
        • mama-paula Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 18.09.07, 23:48
          Tylko jak to lekarze nazwali ,, niedomaganie" Bo serce teoretycznie
          jest ok.W życiu płodowym powstały 2 dodatkowe punkty ektopiczne
          ktore przewodza, stad to szybsze bicie serca. Szukam osób z podobnym
          problemem...
    • gacusia1 Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 18.09.07, 23:34
      Przykro mi-z powodu synka i z powodu meza...Jestes dzielna!Tak
      trzymaj!
      • mama-paula Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 18.09.07, 23:51
        Dzieki Gacusiawink
        Musze sie jakos trzymac. Ucałuj swojego przystojniaka małego.
        • bea116 Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 19.09.07, 00:16
          aha mamo-paulo dodam jeszcze że ta doktor z W-wy jest nie tylko kardiologiem "zwykłym" ale tez tzw. "inwazyjnym", z tego co wiem wykonuje m.in. ablacje, polecił mi ją kolega (też kardiolog) jako jedną z lepszych w kraju specjalistów od zaburzeń rytmu u dzieci, szkoda tylko, że mieszkacie w Trójmieście, bo to jednak trochę daleko... trzymam kciuki i nie dajcie się, miłość matki góry przenosismile
          • mama-paula Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 19.09.07, 00:26
            Bea,własnie o 24.00 podałąm małemu lek. Czuje sie jakbym miala
            niemowlaka w domu. Jak trzeba to trzeba. Napewno wybierzemy sie w
            ktoras sobote do tej doktor. Niech oceni stan małego.
            Duzo zdrowka dla synka, pozdrawiam, lece spac.
          • mama-paula Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 19.09.07, 00:28
            Ile twój synek ma lat?7? I co trenuje? Hokej? Jak mu sie żyje z
            tachykardia, nasz byl wiecznie nakrecony, poza buntem dwulatka.
            Teraz sie wyciszyl.
            • dorcia1234 mama-paula 19.09.07, 09:01
              napisałam do ciebie na adres gazetowy, przeczytaj
              • mama-paula Re: mama-paula 19.09.07, 12:59
                Dorcia1234, dziekuje odpisalam.
            • bea116 Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 21.09.07, 21:22
              synek ma lat 7 i właśnie zaczął od września klasę I sportową o profilu pływanie, wygląda to tak, ze tygodniowo ma 5 godzin zajęć na sali i 5 godzin pływania, ale poza tym jeszcze duzo wychodzi na podwórko grać z kolegami w piłkę itp.,
              muszę powiedzieć, że jakbym nie liczyła i nie "czuła" pod ręką tego szybszego bicia serca (np. gdy się przytuli)to w ogóle nie widać, żeby mu to w jakiś sposób przeszkadzało - nigdy nie zasłabł, nie zemdlał, nie skarżył się na złe samopoczucie, dobrze tolerował nawet duży wysiłek np. godzinę intensywnej gry w kosza
              a nakręcony to jest, faktsmile ale chyba ma po prostu taki charakter...
    • dorotadu Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 21.09.07, 12:31
      choruję na to od zawsze miałam 3 ablacje w Katowicach Ochojcu - jest
      lepiej ale całkiem nie przeszło
      da się z tym życ ale jest uciążliwe szczególnie dla dziecka
      w dzieciństwie wszystkiego się bałam bo w zasadzie wszystko mogło
      wywołać atak ( np dotknięcie gorącej szklanki , upadek itp)
      • edycia274 Re: Byłam 11 dni z dzieckiem w szpitalu... Mam do 21.09.07, 17:16
        Nie zazdroszczę , wiem co to jest.był okres,ze non stop siedziałam z dzieckiem w
        szpitalu.trzymaj się
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka