delikatna sprawa

19.09.07, 14:43
mam problem , w klasie mojego synka jest chłopczyk który jest bardzo
zaniedbany , maluszek nawet nie ma zmienonego ubranka od początku
roku szkolnego ubranko brudne i cały jest brudny strasznie ,
okropnie śmierdzi , wychowawczyni mówiła mamie tego dziecka o jego
higienie i że jest strasznie zaniedbany , ale ta kobieta z tego nic
sobie nie robi i stan rzeczy nadal taki sam , zastanawiamy sie czy
dziś na zebraniu delikatnie tej mamie powiedzieć coś , na temat tego
chłopczyka , miałyśie może podobną sytuacje jak ją rozwiązać ,
asertywnie ?
    • bri Re: delikatna sprawa 19.09.07, 14:57
      Może zaproponować jakąś pomoc tej kobiecie? Może nie mają
      pralki/ciepłej wody/dostępu do łazienki? Może zaproponuj, żeby
      przyszła do Was skorzystać z tego?
      • agular Re: delikatna sprawa 19.09.07, 15:03
        ciekawe tylko z czego wynika to że ona tak nie dba o dziecko ..czy z
        braku pieniędzy? czy może z choroby alkoholowej?
        Jeżeli z braku pieniędzy to faktycznie można zapropować np zakup
        jakiś środków czystości nawet kupić kilka rzeczy z ubrań dla
        dziecka chociażby za groszę w ciuchlandzie i zaproponować wsparcie
        nawet psychiczne takiej kobiecie ale jeżeli z choroby alkoholowej to
        przypuszczem że rozmowa i chęć pomocy niestety zostanie odrzucona
        gdyż większość osób z chorobą alkoholową nie widzi błedów w swoim
        postępowaniu...myślę że chłopieć ten chodzi rónież
        niedożywiony...może zawsze robić jedną kanapeczkę więcej i aby Twoje
        dziecko częstowało tego kolegę..nie wiem...no takie mam pomysły ale
        sprawa faktycznie niezręczna...
      • gosiarkar Re: delikatna sprawa 19.09.07, 15:05
        haha już widzę jak proponujesz kobiecie z dzieckiem a może i z ojcem
        (?) aby przyszli do Ciebie na popołudniową kąpiel ....
        Na pewno skorzystają i na pewno nie będzie awantury ....


        Co do tematu wątku, obawiam się,że niewiele można poradzić w tej
        sytuacji
      • deela bri co ty opowiadasz 19.09.07, 15:06
        moim zdaniem to zwykle niechlujstwo
        ja się wychowałam w domu bez lazienki/cieplej wody a pralka byla stara frania
        i NIGDY nie chodzilismy (ja i brat) brudni
        • olushia Re: bri co ty opowiadasz 19.09.07, 15:21
          dokładnie, nawet brak pralki czy bieda nie tłumaczy śmierdzących
          ubrań czy nieumytego dziecka, ciuchy zawsze można uprać ręcznie
          (nawet w mydle) i przez noc wyschnie gdy nie ma ubranka na zmiane, a
          dziecko wymyć w misce przy braku łazienki.Moim zdaniem to zwyczajne
          zaniedbanie rodziców i raczej interweniować powinna szkoła i opieka
          niż rodzice
    • fugitive Re: delikatna sprawa 19.09.07, 15:00
      czy to jakaś patologiczna rodzina? obawiam się, że nic tu nie możesz
      pomóc, delikatne zwrócenie uwagi nie wiele da, skoro nauczycielka
      rozmawaiła z nią i nic to nie dało, to rola szkoły aby zając się
      sprawą, interweniować do skutku, albo zwrócić sie do właściwych
      organów typu opieka społeczna. Twoje delikatne zwrócenie uwagi może
      natomiast wzbudzic agresję
      • soemi Re: delikatna sprawa 19.09.07, 15:27
        Porozmawiaj z pedagogiem szkolnym. Może w tej rozmowie uczestniczyć
        także inny rodzic. Pedagog zapewne zaprosi mamę dziecka na rozmowę i
        dowie sie dlaczego. I w zależności od przyczyny podejmie działania.
        Myślę, że to będzie najbardziej neutralny sposób.
        A ponadto, wg sugestii poprzedniczek, Twój syn może poczęstować
        kanapka kolegę.
      • adi1311 Re: nasz dzieci noszą kanapki dla kolegi 19.09.07, 15:29
        na samym poczatku roku chłopczyk zasłab w szkole , oczywiście z
        głodu także kanaki dostaje , a rodzina niestety patologia alkoholizm
        i nie tylko , kobietka też dość agresywna nawet do nauczycielki ,
        ale tak nie może być , szkoda i tego małego i naszych dzieci które
        to muszą wąchać kolege ,czyli rozmawać z nią czy nie ?
        • gacusia1 Re: nasz dzieci noszą kanapki dla kolegi 19.09.07, 16:35
          Mysle,ze nie bezposrednio z mama chlopca,tylko raz jeszcze przed
          rozpoczeciem zebrania powiedziec o problemie wychowawczyni.Jesli ta
          podczas zebrania bedzie milczala na ten temat,wtedy wkroczyc do
          akcji.Np. "Pani Kowalska(do wychowawczyni),bardzo prosze poruszyc
          jeszcze temat higieny w naszej klasie".Czy cos w ten desen.
    • sapalka1 Re: delikatna sprawa 19.09.07, 18:54
      Jeżeli są przesłanki, że rodzina jest patologiczna i co najważniejsze: dziecko słabnie z głodu, jest zaniedbane- nie ma co bawić się w delikatności, sparwę należy zgłosić bezpośrednio lub pośrednio (przez pedagoga szkolnego, wychowawcę) do sądu rodzinnego. Jeżeli będziecie się bawić w delikatne mówienie o higienie- uzyskacie w najlepszym wypadku czystsze dziecko w klasie, ale to nie wpłynie na sytuację dziecka, należy koniecznie reagowac w takiej sytuacji. Kurator zajmie się rodziną, udzieli potrzebnego wsparcia, pokieruje rodzicami, pozna sytuację rodzinną. To nie donos(tak na wszelki wypadek zaznaczam) ale konieczne działanie mające na celu dobro tego dziecka (a nie tylko noski dzieci w jego klasie..)
    • kali_pso Re: delikatna sprawa 19.09.07, 19:47
      Ależ Ty się skradasz przez ten netwinkP


      Nauczycielka na pewno zauwazyła i poczuła ten problem.
      Myslę, że to szkoła powinna wystąpić z inicjatywą i najpierw
      wychowawczyni i dyrektor musza z ta mamą przeprowadzić rozmowę,
      która powinna wykryc przyczynę takiego stanu rzeczy.... jesli
      problem leży w wyuczonej bezradności matki, lenistwie itd.,w razie
      fochów, agresji tejże damy należy zasygnalizować, że daje jej się
      okreslony czas na poprawę i domycie dzieciaka, po tymże czasie
      zawiadamia sie opieke społeczną, która problem głodnego dziecka
      równiez potrafi załatwić.
      Nie polecałabym brania sprawy we własne ręce. Możecie podnosić
      przedstawiać wychowawczyni swoje zaniepokojenie, ale tak naprawdę to
      szkoła jest placówka powołaną i do tego, aby nieść pomoc takim
      osobom.
    • siasiunia1 Re: delikatna sprawa 19.09.07, 20:21
      też mialam takiego kolegę w klasie. Zacieki na szyi, śmierdział
      strasznie a o tym co się wydobywało z jego plecaka to lepiej nie
      pisac (miał tam spleśniałe kanapki).... na mikolajki dzieci mu
      dawały mydełka aluzyjne ale on je chyba kolekcjonował.
      Rodzice wiele razy zwracali uwagę nauczycielom i dyrekcji zeby
      porozmawiali z mamą tego chłopca.
      po jakimś czasie okazało sie ze rodzicami chlopca jest para
      psychologów....
      a chlopiec zaczął dbac o siebie chyba dopiero w liceum.
    • agniesia331 najwaążniejszto: dziecko słabnie z głodu!!!!!! 20.09.07, 10:15
      Adi, idż do p.Dyrektor i do psychologa, załatw obiady dla tego
      maluszka.Pomyśl o tym, by to jemu było dobrze, umówcie się z innymi
      matkami i uzbierajcie ciuszki z ciuchlandu, przybory i do pani
      psycholog i dyrektor to dajcie, a one po rozmowie z mamą chłopca
      powinny to jej przekazać i pouczyć o groźbie skorzystania z sądu
      rodzinnego. Moim zdaniem tekst o tym: dlaczego inne dzieci mają to
      wąchać jest poniżej pewnego poziomu.to temu chłopcu należy pomóc
      poprzez obiady, soczek, ciuszki. Wspólnymi siłami rodziców i
      dyrekcji można zdziałać: dziecko nie będzie głodne, może po raz
      pierwszy w życiu dostanie ładny piórnik, plecak itd.
      Nie wiem, ja miałabym wyzruty sumienia, gdybym czegoś nie zrobiła
      • marina2 Re: najwaążniejszto: dziecko słabnie z głodu!!!!! 20.09.07, 11:06
        zgłosiłabym sprawę do pedagoga - na pewno będzie wiedział co robić
        a kwestia zasłabnięcia : jeśli w szkole jest stołówka można mu
        wykupić obiady -klasa się zrzuca lub ksiądz - u nas w parafii
        działa taki system,może opieka społeczna?
        dzicko zanidbane pod tak podstawowym warunkiem i tak w końcu
        zapewne trafi w ręce pedagoga,logopedy i m wcześniej tym lepiej.nie
        szczyp się.to najstarsze dziecko w domu?ciekawe czy mama w ogóle
        dotrze na zebranie.powodzenia
    • lila1974 Re: przyklejone przez moderatora - autor: majka003 20.09.07, 11:11
      Do ADI: delikatna sprawa
      Autor: majka003

      Popieram Cię agniesia331,Pedagog szkolny ma możliwość załatwienia
      obiadów w szkole oraz zebrania ubranek...Sama kiedyś korzystałam z
      tego,ponieważ nie pochodzę z bogatej rodziny a jeszcze miałam 4
      rodzeństwa.Cóż...dla mnie nie był to wstyd,ponieważ P.pedagog po
      cichu mnie poprosiła abym przyszła do niej i zapytała czy chciałabym
      mieć obiady w szkole i jakieś ubrania(mama zawsze o nas dbała no ale
      byłyśmy zawsze skromnie ubrane).
    • adi1311 Re: przyklejone przez moderatora - autor: agniesi 20.09.07, 11:13
      chłopiec dostaje obiady , robimy mu kanapki na zmiane , dostaje też
      sokij , ma ubrania .
      wczoraj na zebraniu padła propozycja że pomożemy w praniu , damy
      środki czystości ,ale mama chłopca nie chce pomocy , uważa że
      wszystko jest oki a my jesteśmy złośliwe baby , tak czy tak szkoda
      mi jej bo widać ze kocha dzieci , i one ją czule sie żegnają i cieło
      mówią o mamie , napweno jest matką dysfunkcyjną ale jeżeli sprawą
      zajmie sie szkoła ,pedagog ruszy cała machina która prędzej czy
      póżniej doprowadzi do zabrania jej dzieci , wiec wg ciebie co ja
      moge zrobić ?
      • adi1311 Re: sorki za literówki młody jest przy piers 20.09.07, 11:15
        • marina2 Re: sorki za literówki młody jest przy piers 20.09.07, 11:32
          możesz być w pobliżu,jeśli zobaczysz,ż dziecko błąka się bez
          opieki -zgarnij do domu
          dawno temu mieszkała w naszym bloku rodzina-alkoholik chuda
          żona ,córka
          od pewnego momentu lał równo
          mama brała tę dziewczyn do nas,odrabiała lekcje,jadła obiad
          po tym jak skrzętnie ukrywając przemieszkały dwa tyg w pralni,po
          wizytach policji zdecydowały się odejść
          skoro tu i matka pije lub po prostu zaniedbuje możesz działać
          dorywczo-co Ci serce podpowie
          czasem jednak wiedz to ,czasem trzeba poprosić kuratora o
          pomoc,czasem taki smród niedomy tego dziecka to czubek góry lodowej
          • adi1311 Re: sorki za literówki młody jest przy piers 20.09.07, 11:49
            mam nadzieje ze nie sa bite , ale ona widać że katowana widąć ślady
            po szyciu , stare i nowe blizny , i niestety ona pije ale zawsze
            dzieci odbiera trzeżwa , pare razy widziałam ja nabitą ledwo szła
            ale nigdy w szkole , narawde trudna sprawa z jednej strony
            zaniedbane dzieci z drugiej matka która je kocha
    • agniesia331 ADi piszesz: mam nadzieję, że nie jest bity- 20.09.07, 14:48
      i właśnie od tego po cichu jest psycholog i to on a nie matki (bo wy
      właśnie dla tej pani możecie byc wtrącalskie)może po cichu wybadać
      dziecko, dać test do wypełnienia, typu: "o czym marzysz" i jeśli o
      tym, by być najedzony, by było ciepło i "tata" nie bił to jest
      gorzej niz źle. Od tego jest szkoła i pedagog szkolny i wy jako
      matki musicie od szkoły wymagać, by ta sytuacja sie polepszyła dla
      dobra TEGO DZIECKA. Jest 21 wiek i dzieci nie mogą byc bite, głodne.
      Teraz tak łatwo wpaść w kompleksy z powodu gorszego ubrania, rzeczy,
      braku podstawowych książek, zeszytów, a tu jeszcze są: alkohol, mama
      z bliznami i głod.Może porozmawiajcie z matkami i zaproponujcie
      mamie tego chłopca-ale z udziałem p.dyrektor lub wychowacy, by np.
      co drugi dzień mógł wpaśći odrobić lekcje u kolegi, coś zjeść, jakaś
      wycieczka wspólna w weekend.Ferie zimowe-dużo dobrego można
      zdziałać, by dzieciak oderwał się na chwilę od tej patologii w domu.
      Nawet mile wręczony od kolegi prezencik z fajnum ołówkiem, gumką i
      batonikiem moze osłodzić dzień. Zróbcie jako mamy tzw. dyżury w
      kilku sprawach: 1 bierze dziecko na 3 godz. w sobotę do domu na
      basen itd. (ps. pewnie trzeba kupić majtki na basen),można popytać
      się mamy wysokiego chłopca z klasy lub klasy wyżej, czy nie
      przekazałaby np. kurteczki zimowej, bluzy, ktoś zaprasza dziecko na
      seans filmowy w niedzielę. Jeśli zbierze sie kilka chetnych osób nie
      będzie to obciążające, a zrobicie tyle dobrego.
      no i pamietaj, że dobro zawsze wraca.
    • przeciwcialo Re: delikatna sprawa 20.09.07, 17:04
      Mysle ze od tego jest pedagog szkolny. Kurator czy ktos taki.
      • malgosiek2 Re: Zgłoś do MOPRu 20.09.07, 18:14
        Oni wyślą swojego pracownika socjalnego,który jednocześnie będzie
        nadzorował opiekę i pomoc.
        Pedagog raczej nic nie wskóra,bo jak pisałaś matka jest głucha na
        wszystko.
        Oni raczej musza mieć nadzór.
        Pzdr.Gosia
    • lila1974 Jakoś nie wierzę w tę szkolną machinę :/ 20.09.07, 18:59
      Przekonajcie mnie, że pedagogom, psychologom i nauczycielom
      rzeczywiście zalezy na dzieciach zaniedbanych czy wręcz katowanych.
      Jakoś nie mam dobrych przykładów.
      Ba! Mam wręcz złe i to nie tylko dotyczące ludzi ze szkoły, ale
      nawet policjantów i kuratorów. Mogłabym mnozyć przykłady ich
      zaniedbań, patrzenia przez palce a wręcz niechęci do zajmowania się
      prawdziwymi dramatami. Jesli już się zajmują to przeważnie rodzinami
      zwyczajnie biednymi, gdzie wystarczyłaby niewielka życzliwa pomoc,
      by rozwiazac problemy dzieci, bo widac , że rodzice je kochają a
      mają rzucane kłody pod nogi, natomiast tam, gdzie ewidentnie dzieje
      się krzywda brak reakcji.
    • rotera Re: delikatna sprawa 20.09.07, 19:14
      mialam takiego kolege w podstawowce, taki dobry łobuz
      strasznie smierdzial, brud ito, az pewnego razy orzyszedl w nowym,
      czysciutkim sweterku tureckim, dokuczal jak zawsze innym dziciom,
      ale nie mi, na mnie patrzył podejrzliwie, nie wiedzialam dlaczego.
      po latach dowiedzialam sie, ze ten sweterek dostal od mojej mamy, ze
      zalatwila mu prace u sasiadki typu orzynoszenie zakupow (faktycznie
      placila za to moja mama, ale ukratkiem), najwieksza zolza, cisnaca
      baba od matematyki (teraz wiem ze SKARB) przyciskała go mocno,
      kazała zostawac po lekcjach....po latach dowiedzialam sie ze razem z
      moja mama pomogły chłopcu.
      Matke mial alkoholiczke, czasem spal na wycieraczce..., one tez z
      nia romawialy. pila, ale domyta pojawiala sie na koncu roku, co
      prawda z trzesacymi rekoma, ale on byl z niej bardzo dumny, chyba w
      koncu zapila sie na smierc.
      Matematyczka po znajomosci zalatwila mu egzaminy do technikum, o
      czym on nie wiedzial (cos zakantowaly bo swiadectwo mial marne).
      W tej chwili jest ojcem dwojki dzieci, dobrzez zarabiajacym
      architektem i dopiero jak mi podziekowal na ulicy a ja nie
      wiedzialam za co i wszystko mi powiedzial, reszte wyjasnila mama to
      wiem ze mozna.
      mozna sprobowac tak, calkiem nieformalnie.
      • lila1974 Właśnie 20.09.07, 19:26
        Przede wszystkim tego typu rozwiązania powinny przychodzić do głowy.
        Oczywiście, że mozna powiadomic odpowiednie służby, ale chyba warto
        się nad chłopcem pochylić na tyle, by wywnioskować, jak droga jest
        mu matka i czy lepiej mu będzie bez niej, czy mimo wszystko z nią.

        Może warto byłoby zaproponować matce, żeby chłopiec zostawał raz na
        jakiś czas w Waszym domu, niby pod pozorem "nocy u kolegi z klasy",
        a wtedy musiałby się wykąpać. Zobaczyłby, że to normalne i może
        nabrał sam zwyczaju? Można by mu było zaproponowac jakiś ciuch,
        odrobić z nim lekcje, zainteresowac czymś wartościowym, nakarmić.

        Z matką nie ma chyba co iść na udry, bo mu nie pozwoli z domu
        wychodzić i chłopiec całkiem przepadnie.
        • adi1311 Re: tak macie racje tyle że łatwo sie pisze a trud 20.09.07, 19:38
          mama nawet nie pozwoliła mu przyjśc na ognisko a były wszystkie
          dzieci , a co dopiero na nocleg , praca ? on ma 6 lat , a ja na wsi
          mieszkam i każdy zakupy robi sam może pomysł z pracą jest dobry ale
          czy mama mu pozwoli to inna bajka , a jaki macie pomysł na prace dla
          takiego bąbla małego ? i jeszcze jedno dziecko to ma rodzeństwo
          ciężko powiedzieć jak inne dzieći odbiorą pomoc tylko jemu , co wy
          na to ?
          • lila1974 Re: tak macie racje tyle że łatwo sie pisze a tru 20.09.07, 19:50
            Skoro to mała społeczność wiejska to tym bardziej się dziwię, że się
            ludziska nie mogą zorganizować.

            Poszłabym do tej kobitki i zwyczajnie po ludzku pogadała, że nie mam
            nic złego na mysli, tylko dzieci się lubią i czy pozwoli małemu na
            wyjścia z domu. I zatrzymywałabym go w szkole ile wlezie. Nie ma
            kółek zainteresowań żadnych, ognisk przygotowawczych itp.? Może
            połechtać jej próżność, że chłopiec ma talent do sportu, czy tańca i
            wyprosić zgodę na zajęcia pozalekcyjne. I otoczyć zwykłą
            życzliwościa, na pewno nie litością.

            Mam w bloku rodzinę, której do końca nie mogę rozgryźć. Nie
            widywałam rodziców pijanych i o alkoholizm ich nie podejrzewam, ale
            dzieci jakies takie zaniedbane i wydaje mi się, ze mało mają
            rozrywki. Zapraszałam je do nas, żeby mogły się pobawić, robiłam
            większy obiad, podrzucałam ich mamie ciuchy dla nich. Teraz
            dzieciaki są większe, a i w domu jakby się poprawiło, więc nasze
            kontakty nie są już tak intensywne, ale gdybym wiedziała, że dzieje
            się im krzywda, to znów bym nad nimi rozłożyła parasol.
            • adi1311 Re: tak macie racje tyle że łatwo sie pisze a tru 20.09.07, 20:11
              u nas w zasadzie większośc mieszkańców , to ludzie starsi raczej
              mało aktywni społecznie , a młodzi mają takie sprawy głęboko w d....
              niestety , a z tą kobietką rozmawiać sie nie da wszędzie węszy
              podstęp widocznie ktoś ja kiedy bardzo zawiódł , i tyle w głebi
              duszy napewno boi sie utraty dzieci ,
              • lila1974 Re: tak macie racje tyle że łatwo sie pisze a tru 20.09.07, 20:19
                Adi, ale próbowałas tak sam na sam i od serca z nią pogadać?
                Skoro przypuszczasz, że ona boi się o odebranie dzieci, to może na
                tym zagraj. Powiedz jej, że słyszałaś, że się na nią szykują służby
                jakieś jesli chłopiec nadal będzie zaniedbany, i że chętnie jej
                pomożesz, bo widzisz, że kocha syna i on ją kocha.
                Trudno, rżnęłabym głupa byle tylko pozwoliła dziecku na więcej niż
                teraz.

                Tylko jeszcze się zastanów nad taka kwestią - czy na prawdę jesteś
                żywo zainteresowana tym chłopcem i czy w którymś momencie nie
                stwierdzisz, że masz dość niańczenia go. Jesli Twoje dzieci go
                lubią, to będzie łatwiej. Jesli go nie lubią, to spróbuj dociec
                dlaczego, bo może uda się ich pozyskać do pomocy, ale z drugiej
                strony nic na siłę.
                • adi1311 Rejestem po szczerej rozmowie z mamą chłopca 21.09.07, 14:56
                  rozmowie ta ja rozmawiałam do niej a nie z nią , i o malo co mnie
                  nie zlała po pysku , wyzwala mnie i tyle , delitkanie zasugerowałam
                  pomoc że chętnie zaprosze rafałka do nas , bo kacperek tyle o nim
                  opowiadał (guzik prawda) i takie tam , ogranicza kontakt dzieci z
                  otoczeniem do minimum , a rafałek dziś w szkole był bez
                  skarpetek !!!!!!!!!!!!!!! trace wiare ze można jeszcze coś zrobić



                  9
    • eyes69 Nauczycielka powinna to zalatwic 21.09.07, 14:58
      Nie Ty.
      Nauczyciel winien zglaszac takie sytuacje szkolnemu psychologowi, a
      ten powninien zaprosic rodzicow dziecka na rozmowe, zrobic maly
      wywiad i podjac decyzje, czy zglosic sprawe gdzies dalej.
Pełna wersja