Dodaj do ulubionych

czy ja dobrze robię?

02.10.07, 10:36
często bywam na tym forum ale zazwyczaj jako czytelnik smile. dzis
potrzebuje rady ale prosze nie złośliwości.
łatwiej mi o tym napisąc tutaj niż zwierzyć się komukolwiek...
jakiś czas temu ok. 6tyg grzebałam mojemu małżonkowi w komórce (fe,
wiem że paskudny zwyczaj)i... żałowałam że zajrzałam. znalazłam sms
od jakiejś bardzo młodej dziewczyny że go za coś serdecznie
przeprasza, że wie że nie będzie jego księżniczką i takie tam ale
następne były już nieco innego charakteru: że nie martw się
przetrwamy to wszystko i będziemy razem, i na 16.09 weź ze soba
poduszkę. źle zrobiłam że nie przeczytałam sms które on jej wysyłał
ale tak mnie nerw poniósł że zrobiłam awanture. nie wiem co się ze
mną działo ja rzadko wrzeszczę. stanęło na rozwodzie. następnym
razem jak przyjechał (jest kierowcą autobusów) zaczeliśmy spokojną
rozmowę co i jak. postanowiliśmy budować wszystko od poczatku. no i
jest naprawdę dobrze. nie wiedziałam że może być fajnie tylko boje
się że on dalej z tą panną. ja wiem że na zaufanie będzie musiał
długo pracować ale jakoś nie mogę się ztym pogodzić nie mogę tego
przeboleć że gdy było źle to nie przyszedł porozmawiac tylko od razu
taki numer. cholera może któraś z was była w takiej sytuacji?
Obserwuj wątek
    • dorotamakota1 Re: czy ja dobrze robię? 02.10.07, 11:54
      Tak to już jest, że takich chwil się nie zapomina.
      Jedyne co możesz zrobić to wybaczyć ale i tak nigdy do końca już mu nie zaufasz...
    • bri Re: czy ja dobrze robię? 02.10.07, 11:59
      Jak się poznaje wiek nadawcy SMSa?
      • peonies Re: czy ja dobrze robię? 02.10.07, 12:06
        uznałam po treści wiadomości - dorosła kobieta takich bzdurek nie
        wypisuje. tak mi sie wydaje smile
        • haja197222 Re: czy ja dobrze robię? 02.10.07, 12:10
          Możesz mu wybaczyć i starać się z tym żyć czekając do następnego razu, albo spakować draniowi walizki i wystawić za drzwi. Moim zdaniem jeżeli to zrobił to za jakiś czas znowu znajdzie sobie zastępstwo, zakładając, że to był pierwszy raz...
    • mama.macieja Re: czy ja dobrze robię? 02.10.07, 12:12
      peonies, a jak on na to zareagował? tłumaczył sie? powiedział ci kto to jest? co
      go z nia łaczy?
      • peonies Re: czy ja dobrze robię? 02.10.07, 13:47
        nie wiem kto to taki raczej nic by mi to nie powiedziało bo na pewno
        jej nie znam. stwierdził że się zakochała jasne tak sama z siebie
        prosi o zabranie poduszki sad
        na poczatku sie przyznał że mnie zdradził później zaczął zmieniać
        zeznania i mówił że on nic.
        • mama.macieja Re: czy ja dobrze robię? 02.10.07, 13:49
          coś kręci ten twoj facet...

          nie bardzo mi sie to podoba, no ale mi nie musi.

          zebyś tylko ty nie żałowała.

          macie dzieci?
          • peonies mamy jednego brzdąca :) 02.10.07, 13:51
    • ismenna Re: czy ja dobrze robię? 02.10.07, 13:59
      > cholera może któraś z was była w takiej sytuacji?

      Tak, bylam i nadal jestem, ale z tej drugiej strony czyli jako ta "panna".

      powiem tak - jezeli raz zrobil tkai numer to zrobi znowu. tylko bedzie to robic
      bardziej dyskretnie wink (wiem z autopsji)
      i jeszcze jedno - nic sie nie dzieje bez przyczyny wina jak zawsze lezy po
      srodku, przemysl to
      poza tym uwazam ze jezeli ktos ma zaufanie do partnera to mu nie grzebie w
      komorce. rozumeim, ze byl jakis powod ze zajrzalas mu w telefon?



      --
      nick na specjalne okazje
      • peonies oczywiście 02.10.07, 14:04
        cos sie działo źle między nami (również z mojej winy nie ukrywam) i
        przyszło mi do głowy że może kogoś ma a tylko w ten sposób mogłam
        się dowiedziec - przeciez sam by mi się nie przyznał sad
        a swoja drogą może to TY??!!!
        • ismenna Re: oczywiście 02.10.07, 14:09
          peonies napisała:

          > cos sie działo źle między nami (również z mojej winy nie ukrywam) i
          > przyszło mi do głowy że może kogoś ma a tylko w ten sposób mogłam
          > się dowiedziec - przeciez sam by mi się nie przyznał sad

          przyznalby sie, tylko nie od razu, po jakims czasie by go sumnienie ruszylo
          trzeba bylo zaczac od rozmowy a nie od inwigilacji - takie jest moje zdanie
          ale wy wszystkie jestescie takie same, nienauczalne

          > a swoja drogą może to TY??!!!
          wink
          • peonies nienauczalne-co to znaczy? 02.10.07, 14:18
            czy ty uważasz że ja go osaczyłam, że ograniczałam go jak tylko się
            da i w dodatku grzebałam i grzebie po wszystkich jego rzeczach??
            mylisz się i to bardzo. zrobiłam to pierwszy raz i było mi potwornie
            wstyd ale wiem na czym stoję. a pytałam go kilka razy. bezskutecznie.

            " ale wy wszystkie jestescie takie same, nienauczalne"

            a może zanim ocenisz inne kobiety oceń siebie. to że jesteś kochanką
            uważasz że sprawia to że jesteś lepsza? zastanów się tez nad tym ile
            osób po drodze krzywdzisz.
    • peonies zresztą wiem że postapiłam jak przysłowiowa świnka 02.10.07, 14:23
    • lola211 Re: czy ja dobrze robię? 02.10.07, 14:29
      Kierowca autobusów powiadasz..Coz oni tak maja, to niemal regula.
      • bozenka12 Re: czy ja dobrze robię? 02.10.07, 18:50
        po zdradzie mozna uratowac zwiazek. Ale obie strony musze byc bardzo
        dojrzale. POomaga terapia. Jest to dluga i ciezka droga do
        normalnosci. Jezeli widzisz, ze maz bardzo zaluje tego co zrobil i
        jest szczery z Toba, to moze to byc znak, ze warto ratowac
        malzenstwo. Jesli natomiast nadal cos kreci, to moze po prostu nie
        jest gotowy, zeby byc Twoim i tylko twoim partnerem.
        Pomyslcie o terapi, przez takie kryzysy ciezko sie przechodzi samemu.
    • 4-dziubas Re: czy ja dobrze robię? 02.10.07, 20:16
      Ile lat jesteście po ślubie? To nie jakiś kryzys jakiegoś tam roku wink?
      • peonies ponad sześć lat 03.10.07, 07:35
        • 4-dziubas Re: ponad sześć lat 03.10.07, 10:26
          no właśnie - podobno kryzys przychodzi w 7 roku... w każdym razie, czy widzisz
          powody by z nim być? jakim jest mężem a jakim ojcem? (pisałaś, że macie brzdąca)
          brzdąc jeszcze malutki czy może już większy? A masz oparcie w rodzinie -
          rodzicach, rodzeństwie... może im dobrze byłoby się wygadać. Może jakaś
          przyjaciółka... Ktoś, kto zna twoją sytuację i mógłby najlepiej doradzić.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka