Dodaj do ulubionych

cala ciąza na zwolnieniu- dylematy...

05.10.07, 10:34
DEiewczyny czy ktoras z Was byla cala ciaze na zwolnieniu? Ja jestem
na zwolnieniu od 6 tyg, z powodu potwornych wymiotow i ogolnie
tragicznego samopoczucia. Teraz jest 5 msc i czuje sie juz lepiej i
w sumie moglabym na jakis czas wrocic do pracy ale nie mam teraz
jak. Chodzi o to, ze mama obiecala mi wczesniej pomoc w opiece nad
synkiem a teraz sie z tego wycfala. To dluzsza historia i nie chce
zeby ten watek tego dotyczyl bo juz pisalam na ten temat. Wyglada na
to ze bede musiala reszte ciazy spedzic na zwolnieniu....W zimie i
tak nie planowalam jezdzic busami do pracy z 2 przesiadkami ale
myslalam, ze teraz chociaz na 1,5 mies wroce a tak to dupa... Czuje
sie z tym zle, nie wiem czy nie bede miec problemow z jakims
zasilkiem rehabilitacyjnym pozniej i w ogle z ZUSEM. Moja lekarka
nie bedzie robic raczej problemow biorac pod uwage moje wczesniejsze
samopoczucie i krwawienie na poczatku ciazy... Napiszcie czy ktoras
siedziala cala ciaze na zwolnieniu? Ja mam wyrzuty sumienia i zle
jakos sie z tym czuje...
Obserwuj wątek
    • mamaania7 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 11:09
      Całą ciążę od 7 tygodnia byłam w domku na zwolnieniu. Żałowałam
      troche ale nie uśmiechało mi się jeżdżenie do pracy 45km "hulajnogą":
      ( Poźniej doceniłam pozostanie w domku kiedy były upały nie do
      wytrzymania. Moja położna mówi, że to lepiej dla dziecka bo nie
      narażasz sie na żaden stres w pracy. A u mnie jest go w nadmiarze.
      Zreszta ja bardzo kiepsko znosiłam swój stan dlatego też zostałam w
      domku. Zasiłek rehabilitacyjny przyznają jak mija 182 dni zwolnienia
      a decyzję z reguły podejmuja zaocfznie w przypadku kobiet w ciąży.
      Problemów nie robią, przynajmniej mi się nie zdarzyło.
    • renatasab Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 12:44
      całą ciążę byłam na zwolnieniu jak tylko się dowiedziałam że jestem w ciąży,nie
      pamiętam który to był tydzień ale bardzo wczesny począteksmileJa ciążę znosiłam
      bardzo dobrze tylko trochę wymiotów ale to jak zjadłam wędlinę a tak to nie
      miałam jakiś mdłości czy zachciewajek ,pomimo tego siedziałam na L4smileLekarz żeby
      było dobrze i nikt mnie się nie czepiał w moją kartę ciążowa wpisywał
      krwawienia itp choć nigdy takiego nie miałam,zasiłek rehabilitacyjny przyznali
      mi bez niczego nawet nie musiałam jechać na komisje bo moja lekarka wpisała mi
      że nie mogę podróżować.Nie mam wyrzutów że siedziałam w domu,może trochę mi sie
      nudziło ale bynajmniej dziecko nie było narażone na stres z mojej strony
      smile).Miło wspominam tamten okressmile
      • ally Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 14:47
        > smile).Miło wspominam tamten okressmile

        złodziejka i jeszcze się chwali...
        • moofka Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 14:55
          ally napisała:

          > > smile).Miło wspominam tamten okressmile
          >
          > złodziejka i jeszcze się chwali...

          złodziejka i pijaczka, bo kazdy pijak to zlodziej tongue_out

          matkobosko, faktycznie nakradly te ciezarne ze ho ho tongue_out
          • mma_ramotswe Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 15:13
            nakradły, nie nakradły, ale uczciwe to to nie jest
            • moofka Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 15:21
              mma_ramotswe napisała:

              > nakradły, nie nakradły, ale uczciwe to to nie jest

              owszem jest - zle samopoczucie, lub chocby ryzykowna i stresujaca
              praca jest dla mnie jak najbardziej usprawiedliwieniem dla
              zwolnienia w ciazy
              tym rzeskim rencistom i mlodym emerytom nikt nie wylicza ile z
              zusu "nakradli"
              a tu kobieta kobiecie - wstyd drogie panie
              osobiscie bylam w ciazy na zwolnieniu od piatego miesiac, kiedy to
              juz naprawde musialam lezec i brac leki przeciwskurczowe
              mimo to dolatywalam i robilam rozne rzeczy w pracy
              i tak mnie zwolnili,
              mialam za swoje pewnie tongue_out
              • gregrolka Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 15:29
                chcialam jednak wyjasnic , ze zlodziejka to ja sie nie czuje. Co
                miesiac placimy z mezem duze pieniadze na ubezpieczenie a jak
                przyjdzie z dzieckiem pojsc do lekarza "panstwowo:" to wielki
                problem. Nie mowiac juz o panstwowych wizytach u gina. Jak zaczelam
                krwawic na poczatku ciazy i bylam sama z malym dzieckiem w domu
                wezwalam karetke (za rada mamy lekarza) a pan doktor stwierdzil
                oburzony ze teraz to juz sie nawet z chorym paluszkiem wzywa
                lekarza!! Po czym z laska zawiezli mnie do szpitala, gdzie kolejny
                becwal zrobil ze mnie nawiedzona wariatke. Zbadal mnie z laski i
                nawet nie potrafil powiedziec czy bije serduszko na USG czy nie
                (powiedzial ze cos tam miga..). Kazal wracac do domu i nic nie
                przepisal bo jak stwierdzil" jak sie bedzie mialo utrzymac to sie
                samo utrzyma" Koszmar!!! Nastepnego dnia bylam juz prywatnie u
                lekarza (na szczescie placone przez zaklad pracy) ktory dostal szoku
                po moich opowiesciach. Dlatego zlodziejem to ja sie nie czuje. Mam
                wyrzuty sumienia bo lubie pracowac i czuje ze moglabym wrocic i
                tyle. To sie zdenerwowalam...
                • ally Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 16:00
                  gregzolka, Ciebie nikt nie nazwał złodziejką. jest "drobna" różnica między
                  sytuacją Twoją a sytuacją niejakiej renatysab wink
                • deela szkoda ze sie nie czujesz 05.10.07, 21:23
                  skoro nia jestes
                  bóg cie na sadzie ostatecznym rozliczy
                  z klamstwa
                  kradziezy
                  powodzenia
                  • deela to wyzej to dorenatasab :| 05.10.07, 21:24

              • ally Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 15:54
                > owszem jest - zle samopoczucie, lub chocby ryzykowna i stresujaca
                > praca jest dla mnie jak najbardziej usprawiedliwieniem dla
                > zwolnienia w ciazy

                moofka, Ty czytać nie umiesz? odniosłam się do następującej wypowiedzi:
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=70032655&a=70040879
                Nie mam ochoty opłacać z moich podatków 9-miesięcznych wakacji leniwej oszustce.

                > tym rzeskim rencistom i mlodym emerytom nikt nie wylicza ile z
                > zusu "nakradli"

                i jest to przerażające.
                • moofka Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 16:00
                  > moofka, Ty czytać nie umiesz? odniosłam się do następującej
                  wypowiedzi:
                  > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=70032655&a=70040879
                  > Nie mam ochoty opłacać z moich podatków 9-miesięcznych wakacji
                  leniwej oszustce

                  no dobrze, ale moze tak cudownie sie czula, bo wlasnie nie pracowala
                  gdyby jej przyszlo wstawac o szostej rano i znosic upierdliwych
                  klientow to juz by tak cudnie nie bylo
                  poza tym postawa, kiedy kazdy chloporobotnik- bez urazy - uwaza, ze
                  finansuje wszystko i wszystkich w tym kraju, bo placi skladke zus
                  i czuje sie upowazniony do wyliczania i rozliczania budzi moj
                  sprzeciw chyba bardziej niz ciaza na zwolnieniu
                  • ally Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 16:05
                    > poza tym postawa, kiedy kazdy chloporobotnik- bez urazy - uwaza, ze
                    > finansuje wszystko i wszystkich w tym kraju, bo placi skladke zus
                    > i czuje sie upowazniony do wyliczania i rozliczania budzi moj
                    > sprzeciw chyba bardziej niz ciaza na zwolnieniu

                    pewnie - lepiej, żeby wszyscy kładli na to laskę smile
                    w przypadku renatysab nie trzeba specjalnie nic rozliczać, bo sama radośnie się
                    przyznaje do popełnionych przez siebie oszustw


                    > no dobrze, ale moze tak cudownie sie czula, bo wlasnie nie pracowala
                    > gdyby jej przyszlo wstawac o szostej rano i znosic upierdliwych
                    > klientow to juz by tak cudnie nie bylo

                    jakby się z tego powodu tak strasznie poczuła, to niech idzie na to zwolnienie,
                    i ja nie mam nic przeciwko temu. widzisz różnicę?
              • dlania Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 09:02
                Moofka, ze Twój pracodawca Cie potraktowal niesprawiedliwie to nie znaczy, że
                teraz my mamy naszych pracodawców oszukiwać.
                Mayko boska, dziecko na stres narażamy! Z tego co wiem, stres jest w zyciu
                rzecza normalna, więcej - potrzebna i konieczną! pewnie, że nie w nadmiarze.
                Pewnie że są wieksze przekrety w naszym państwie niz oszukiwanie ZUSu przez
                ciężarówki. Ale nie ma co udawać, że to nie jest oszustwo.
                Ale co tam, lepiej miec totalnie wyluzowane dziecko po niestresujacej ciązy i
                uczyc je od maleńkości etycznego postępowania.
                • moofka Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 09:06
                  > Pewnie że są wieksze przekrety w naszym państwie niz oszukiwanie ZUSu przez
                  > ciężarówki. Ale nie ma co udawać, że to nie jest oszustwo.
                  > Ale co tam, lepiej miec totalnie wyluzowane dziecko po niestresujacej ciązy i
                  > uczyc je od maleńkości etycznego postępowania.

                  kosztem swojej ciazy?
                  • dlania Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 10:08
                    Moofka, co "kosztem swojej ciązy", bo nie zrozumiałam?
                    • innanna Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 10:25
                      dlania napisała:

                      > Moofka, co "kosztem swojej ciązy", bo nie zrozumiałam?

                      prosze uprzejmie
                      jesli warunki pracy sa niesprzyjajace, to stres, zmeczenie i ryzyko jest tym kosztem
                      i czasem nie warto sie zazynac i narazac w imie dziwnie pojetej "uczciwosci"
                      raczej nikt nie idzie na zwolnienie, bo sie nalezy tylko wlasnie rozdarty jest
                      podobnie jak autorka watku
                      samo zajscie w ciaze w dzisiejszych czasach graniczy z cudem nieraz
                      a donoszenie zdrowego dzieckam skoro juz sie zaszlo wcale nie jest takie oczywiste
                      ani pracodawca ani podatnik lez ocieral nie bedzie jesli sie nie uda
                      • moofka Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 10:27
                        w sensie to ja pisalam smile
                        • dlania Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 10:35
                          Teraz to ja juz nic nie rozumiem, kto jest kto i o co mu chodzi...wink
                          Mnie chodzi o zdrowe kobiety, które dla zasady ida na zwolnienie, "bo można", bo
                          lekarz nie odmówi.
                          Z tego watku wynika, że kobiety w naszym kraju pracuja głównie w strasznie
                          stresujących warunkach. Cholera, to ja mam szczęście, bo mam 2 prace i jakoś nie
                          chudnę w nich ze stresu, które poziom jest w niej mniej więcej tasi sam jak w
                          domu czy na ulicy (a bywa że niższy).
                          • moofka Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 10:44
                            > Mnie chodzi o zdrowe kobiety, które dla zasady ida na zwolnienie, "bo można", b
                            > o
                            > lekarz nie odmówi.
                            > Z tego watku wynika, że kobiety w naszym kraju pracuja głównie w strasznie
                            > stresujących warunkach. Cholera, to ja mam szczęście, bo mam 2 prace i jakoś ni
                            > e
                            > chudnę w nich ze stresu, które poziom jest w niej mniej więcej tasi sam jak w
                            > domu czy na ulicy (a bywa że niższy).

                            no to naprawde masz szczescie
                            przyznam ci, ze mam na ogol podobnie
                            co nie znaczy, ze nie dopuszczam, ze inni moga miec inaczej
                            kruchosc ciazy odczulam na wlasnej skorze jednakowoz
                            jeszcze miesiac temu tez bylam w ciazy
                            i wlasciwie czulam sie doskonale
                            powodow do zwolnienia nie mialam absolutnie zadnych
                            ale juz nie jestem, chociaz jestem zdrowa na ogół i jakby niestara
                            dlatego naigrywanie sie ze ktos idzie od dnia testu na zwolnienie jak dla mnie
                            swiadczy o kompletnej nieznajomosci tematu
                            na ogol te pierwsze tygodnie decyduja o powodzeniu ciazy w ogole
                            ciaza brzuszkowa na ogol jest juz pewna i silna
                            ciaza w pierwszych tygodniach to wielki znak zapytania i nie widze nic
                            zlodziejskiego w tym, ze kobieta dba o nia od pierwszych dni
                            • dlania Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 10:54
                              Moofka, ale to , że kobiety traca ciążę, że rodza przedwczesnie to nie jest wina
                              pracodawcy ani nawet pracy (normalnej, nie jakijś morderczej!). To jest wina
                              cywilizacji, głebokich zmian w naszych genach, procesu ewolucji, który sprawia,
                              że białym sie dzis gorzej rodzi niż np. Azjatom! Mozna leżeć w domu i poronić.
                              Mozna pracować przy wyrebie drzew i urodzić.
                              Przykro mi z powodu Twojego nienarodzonego maluszka. Tu sa bardzo trudne przezycia.
                              Ja zaczełam rodzic moja druga córkę w 23 tygodniu ciązy - odeszły mi wody,
                              dostałam skurczy, a potem to juz tylko bylo czekanie: uda sie czy nie uda, choć
                              nikt mni szans nie dawał. Udało sie, mam zdrową córkę z 27 t.c.
                              Do dzis nie wiem, dlaczego tak sie stało, ale nie sądzę, żeby była to wina
                              pracy. Przeciez dawniej kobiety pracowały o wiele ciężej! Rodziły w polu, przy
                              kopaniu ziemniaków.
                              • moofka Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 11:22
                                dlania napisała:

                                > Moofka, ale to , że kobiety traca ciążę, że rodza przedwczesnie to nie jest win
                                > a
                                > pracodawcy ani nawet pracy (normalnej, nie jakijś morderczej!). To jest wina
                                > cywilizacji, głebokich zmian w naszych genach, procesu ewolucji, który sprawia,
                                > że białym sie dzis gorzej rodzi niż np. Azjatom!
                                Mozna leżeć w domu i poronić.
                                > Mozna pracować przy wyrebie drzew i urodzić.

                                a pewnie ze tak, ale czy to znaczy, ze majac za soba jakies niepowodzenia nie
                                moga tego decydujacego okresu przelezec brzuchem do gory?
                                tylko rębac drzewa i wierzyc, ze co ma byc to bedzie?



                                > Przykro mi z powodu Twojego nienarodzonego maluszka. Tu sa bardzo trudne przezy
                                > cia.
                                > Ja zaczełam rodzic moja druga córkę w 23 tygodniu ciązy - odeszły mi wody,
                                > dostałam skurczy, a potem to juz tylko bylo czekanie: uda sie czy nie uda, choć
                                > nikt mni szans nie dawał. Udało sie, mam zdrową córkę z 27 t.c.
                                > Do dzis nie wiem, dlaczego tak sie stało, ale nie sądzę, żeby była to wina
                                > pracy. Przeciez dawniej kobiety pracowały o wiele ciężej! Rodziły w polu, przy
                                > kopaniu ziemniaków.
                                • dlania Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 11:26
                                  Mając za soba problemy z donoszeniem ciązy, masz jak najbardziej wskazania, żeby
                                  następną przeleżeć czy przesiedzieć w domu. ja mówię o zdrowych kobietach, anie
                                  o zagrozonych poronieniem!
                                  • moofka Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 11:30
                                    dlania napisała:

                                    > Mając za soba problemy z donoszeniem ciązy, masz jak najbardziej wskazania, żeb
                                    > y
                                    > następną przeleżeć czy przesiedzieć w domu. ja mówię o zdrowych kobietach, anie
                                    > o zagrozonych poronieniem!

                                    no tak smile
                                    ale tak naprawde nie wiemy, kto i dlaczego bierze l4 we wczesnej, czy
                                    pozniejszej ciazy
                                    oburzamy sie dla zasady, ze takie sa i pewnie sa to zlodziejki i naciagaczki
                                    a ja stoje na stanowisku, ze ciaza to wcale nie jest taki zdrowy, naturalny i
                                    fizjologiczny czas w dziesiejszych bezdzietnych i nieplodnych czasach smile
                                    i nawet jesli cala ciaze ktos ma ochote polezec sobie trzymajac sie za brzuch,
                                    to raz nie jest to dlugo, dwa, w calym zyciu kobiety zdarzy sie raz, moze dwa,
                                    no gora trzy
                          • chinotto Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 10:46
                            To wcale nie jest tak, że lekarz nie odmówi ciężarnej zwolnienia.
                            Wręcz przeciwnie. Może dać na tydzień góra dwa. Ale przedłużać
                            zwolnienie co miesiąc całą ciążę to mało który tak zrobi bez
                            uzasadnienia. Pomijając znajomków, biorących za to kasę itp.
        • renatasab do ally 05.10.07, 19:31
          po pierwsze jak śmiesz mówić złodziejka jak nie znasz mojej sytuacji do
          końca???a po drugie nie czuję się złodziejką!!Otóż dość długo staraliśmy się o
          dziecko i jak już dowiedziałam się nam udało to nie chciałam Go stracić,ponieważ
          pracowałam w takiej firmie w której było ciężko utrzymać ciążę.Było wiele
          przypadków w naszej firmie poronień także nie chciałam narażać Naszego
          Wymarzonego dziecka.Poza tym pod koniec ciąży tez miałam trochę problemów z jej
          utrzymaniem. Jednak po skomentowaniu mojej odpowiedzi do postu nie będę
          opisywała dalej mojej sytuacji bo pewnie znowu znajda sie takie forumowiczki
          którym nie spodoba się moja wypowiedź.Nie spodziewałam się iż moja wypowiedź tak
          zbulwersuje niektóre matki!Jest mi przykro że zostałam tak oskarżona...
          Wiem tylko jedno ze słusznie postąpiłam i myślę że każda przyszła i obecna matka
          by tak zrobiła wiedząc ze istnieje możliwość utraty dziecko jeszcze tak długo
          oczekiwanego.W mojej firmie są różne środki które właśnie powodowały poronienia
          więc myślę że wybrałam dobre rozwiązanie
          Pozdrawiam przyszłe i obecne mamy
          --
          • dlania Re: do ally 06.10.07, 09:05
            pracowałam w takiej firmie w której było ciężko utrzymać ciążę.Było wiele
            > przypadków w naszej firmie poronień także nie chciałam narażać Naszego
            > Wymarzonego dziecka.Poza tym pod koniec ciąży tez miałam trochę problemów z je
            > j
            > utrzymaniem.

            O jej, co za straszne miejsce. A możesz zdradzic co to za stresujaca praca?
          • mma_ramotswe renatasab 06.10.07, 13:40
            eh, troszkę kręcisz. Z Twojego pierwszego postu wynika, że lekarz
            oszukiwał (wpisując w kartę nieistniejące krwawienia, cyzli wszytsko
            było OK, skoro musiał wymyślać przyczyny zwolnienia),a o sobie
            piszesz: "Ja ciążę znosiłam
            bardzo dobrze ".
            Z drugiego postu dowiadujemy się, że ciąża zagrożona. EEE tam
          • ally Re: do ally 06.10.07, 14:38
            > po pierwsze jak śmiesz mówić złodziejka jak nie znasz mojej sytuacji do
            > końca???a po drugie nie czuję się złodziejką!!

            zauważyłam

            jakoś trudno mi uwierzyć w twą wzruszającą historię po tym, co zaprezentowałaś w
            poprzedniej wypowiedzi. nie ufam oszustkom smile
    • kamire12 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 13:45
      nie miej watpliowsci i wyrzutow!
      ja chodzilam do pracy, ale czulam sie coraz gorzej, bylo mi bardzo
      ciezko wysiedziec. jak dziecko urodzilo sie z wada (wyleczona
      operacyjnie), to stwierdzilam, ze na drugi raz, to bym nie chodzila
      do pracy!
      raz, ze byc moze bylo to spoowodawane wlasnei zlym ulzoeniem
      dziecka, a siedzenie przed komputerem tez byc moze mialo wplyw. tego
      nikt nie wie.... a po fakcie sama masz watpliowscisad
      jesli masz jakiekolwiek problemy ciazowe, to nie miej skrupulow!
    • iwonag25 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 14:11
      Ja również siedziałam w domu od 6 tygodnia ciąży. Bez powodu. Nie
      miałam ochoty pracować z chorymi ludźmi. Ot co. Całą ciąże jednak
      jeździłam na studia, uczyłam się i pozdawałam w spokoju egzaminy.
      Nie miałam żadnych wyrzutów sumienia.
    • g0sik Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 14:22
      Zwolnienie w ciąży powinno być płatne 50% pensji. Może to
      zmniejszyłoby ilość zwolnień tylko i wyłącznie z powodu dwóch kresek
      na teście ciążowym. Jak myślicie, kto jest winny temu, że w wielu
      firmach traktuje się matki jak zło konieczne? Ciekawe dlaczego
      podatnicy mają płacić za to, że macie marne i nieciekawe prace?
      • joasia1234 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 14:25
        Po co się wysilać? Większość pań uznających ciążę za ciężką chorobę i tak tego
        nie zrozumiesmile Enty wątek w tej samej sprawie i jak grochem o ścianęsmile
      • gregrolka Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 14:26
        ja nie mam marnej i nieciekawej pracy, dlatego wlasnie chcialabym
        wrocic na jakis czas. Nikt w pracy nie robi mi tez zadnych wyrzutow
        z powodu zwolnienia, wrecz przeciwnie pelne zrozumienie, ostatnio
        nawet dostalam podwyzkęwink Tak jak wspomnialam w 1 poscie mam
        wyrzuty sumienia, że spedze cala ciaze w domu...
        • joasia1234 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 14:36
          Czym innym jest przebywanie na zwolnieniu, bo są ku temu wskazania, a czym innym
          z powodu samego bycia w ciąży. Skoro u ciebie są i pracodawca nie ma z tym
          problemu, to się nie przejmuj. Finansowo chyba bardziej mu się opłaca, żebyś
          siedziała cały czas niż na krótką przerwę wracała do pracy, bo po bodajże 32
          dniach wynagrodzenie wypłaca ci już ZUS, a nie pracodawca (dotyczy to roku
          kalendarzowego). Tak przynajmniej kiedyś było.
      • mama007 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 14:58
        g0sik napisała:

        > Zwolnienie w ciąży powinno być płatne 50% pensji.

        popieram te 50% w 100% wink
        • moofka Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 14:59
          mama007 napisała:

          > g0sik napisała:
          >
          > > Zwolnienie w ciąży powinno być płatne 50% pensji.
          >
          > popieram te 50% w 100% wink

          na szcsecie o tym decyduja rozsadniejsi nieco smile
          • g0sik Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 15:25
            Kogo jak kogo ale Ciebie Moofka nie posądzałabym o popieranie
            cwaniactwa i oszustwa….

            W tym kraju nigdy nic się nie zmieni przy takiej postawie. Czym
            różni się leniwa ciężarna oszukująca państwo siedząca na lewym
            zwolnieniu przez całą ciążę od innych którzy okradają państwo? Jak
            dla mnie niczym….Ale tak już jest, że później takie panny
            najgłośniej krzyczą o złym traktowaniu matek po powrocie do pracy…….
            • moofka Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 15:30
              g0sik napisała:

              > Kogo jak kogo ale Ciebie Moofka nie posądzałabym o popieranie
              > cwaniactwa i oszustwa….

              bynajmniej nie popieram
              rozumiem jednakowoz ze ciaza jest stanem specjalnym, a dwa
              krotkotrwalym badz co badz
              i nie kazda praca jest lajtowa
              na ogol tez mlode kobiety zarabiaja takie pieniadze, ktore w
              porownaniu z lewymi rentami czy emeryturami dla czterdziestoletnich
              wysluzonych sa marnym procentem
            • elf1977 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 15:54
              Całą ciążę pracowałam, ale gdybym źle się czuła - chciałabym dostać
              100 % pensji. Ciężko robię na to przez lata, żeby choć w okresie
              ciąży w razie czego nie traktowali mnie jak psa.
              • elizabethh1 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 16:09
                Super.Najlepiej wcale nie płacić ciężarnej na zwolnieniu.Nie dość że
                dała sobie zrobić bachora to jeszcze jest gruba i leniwa.A potem ją
                wykopać z roboty, bo bachor będzie ciągle chory i inni będą musieli
                za nią tyrać.
                Najchętniej kopnęłabym w cztery litery osoby głoszące podobne
                poglądy.
                Byłam na zwolnieniu od 5 miesiąca.Nie było szczególnych powodów
                oprócz tego, że czekałam na to dziecko 10 lat, że mam stresującą
                pracę z ludzmi i duże ryzyko zarażenia się czymś, że pracowałam od 8
                do 20 tej.Nigdy nie korzystałam ze zwolnień i państwowej służby
                zdrowia.Raz w życiu coś mi się od państwa należy.Do tej pory sporo
                na mnie państwo zarobiło.Nie miałam wyrzutów sumienia.Jak się coś
                stanie dziecku to i tak pies z kulawą nogą nie pomoże.Trzeba dbać o
                siebie i tyle.
                • syriana Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 19:57
                  > Super.Najlepiej wcale nie płacić ciężarnej na zwolnieniu.Nie dość
                  > żedała sobie zrobić bachora to jeszcze jest gruba i leniwa.A potem
                  > ją wykopać z roboty, bo bachor będzie ciągle chory i inni będą
                  > musieli za nią tyrać.
                  > Najchętniej kopnęłabym w cztery litery osoby głoszące podobne
                  > poglądy.

                  najpierw kopnij osoby kobiety ciężko pracujące na takie opinie

                  jeśli nie widzisz różnicy między zwolnieniem z powodu zagrożonej ciąży, a
                  profilaktycznym zwolnieniem od momentu zrobienia testu niemalże, tylko z powodu
                  bycia w ciąży z Wymarzonym Potomkiem (koniecznie dużą litery coby dramaturgię
                  wymarzenia podkreślić), to chyba świadczy o pewnym zacietrzewieniu i uznaniu
                  ciąży za przywilej z urzędu

                  a później sobie wiszą te smętne bilbordy na mieście "Matka w pracy więcej może"

                  akurat
                  może kombinować jakby tu na ciąży zarobić

                  a co do tego mitycznego stresu i zagrożeń w pracy, to KP zdaje się reguluje
                  chyba dość precyzyjnie warunki, w jakich ciężarna może pracować

                  są skuteczne metody ich egzekwowania, choć pewnie nie tak wygodne jak zwolnienie
          • aguskin Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 08.10.07, 14:12
            > na szcsecie o tym decyduja rozsadniejsi nieco smile

            na wielkie szczęście,
    • scarlett74 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 16:04
      Myślę,że to zależy od rodzaju wykonywanej pracy,jeżeli jest ona
      stresująca, wymaga cały czas bycia na wysokich obrotach, to myślę że
      dla dzidzi lepszym wyjściem byłby spokój w domu. Ale rozbrajają mnie
      np. panienki przkładające papierki w urzędach, które od razu lecą
      na zwolnienie.
    • malwisienia Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 17:00
      oburzający są zarówno czterdziestoletni emeryci, którzy całe życie pierdzieli w
      stołki jak również, leniwe ciężarne,lecące na zwolnienie na drugi dzień po
      zapłodnieniu; ale to raczej nie ich wina tylko systemu, który dopuszcza takie
      wyłudzanie; tym bardziej przykre jest to że przez takich oszustów umierają np.
      chore dzieci, bo państwo nie refunduje kosztownych operacji a rodzicom nie udaje
      się zebrać funduszy
      • antyka Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 05.10.07, 20:17
        Gdyby zwolnienie w ciazy bylo platne 80 proc., tak jak to jest z
        innym zwolnieniami, z pewnoscia zmniejszylaby sie liczba obloznie
        chorych ciezarnych...
        • deela antyka dobrze goda 05.10.07, 21:22
          polac jej
          • dlania Re: antyka dobrze goda 06.10.07, 09:10
            Myslę że 80% to bardzo rozsądny pomysł.A za szpital 100%, żeby nie było. Chociaż
            Partia kobiet raczej nas nie poprze.
            • deela a jeszcze lepiej 07.10.07, 00:34
              80 na zwolnieniu
              100 za szpital
              i 100 za zasiłek opiekuńczy na chore dziecko
              to smieszne: nie dosć ze mi dziecko choruje to jeszcze dostaje 80% pensji i ma
              mi starczyc na nietanie w wiekszosci leki
              głupota
        • zebra51 Obłoznie ciężarna - fajny zwrot :) n/t 05.10.07, 21:39

          • myelegans Re: Obłoznie ciężarna - fajny zwrot :) n/t 05.10.07, 21:51
            A ja mysle, ze w Polsce jest inny gatunek kobiet. W krajach, w
            ktorych mieszkalam, gdzie nie ma szeroko zakrojonego socjalu, i
            gdzie w takich wypadkach kobieta musialaby isc na krotko terminowa
            rente, platna ok. 60%, nie zauwazylam epidemii dlugich zwolnien w
            czasie ciazy.

            W obecnej firmie (160 osob) pracuje 2 lata, w tym czasie w ciazy
            bylo chyba z 15 kobiet i tylko jedna (sic!) miala 6 tygodniowa rente
            w koncowce ciazy, na ktora przeszla bo musiala ten czas przelezec w
            szpitalu. Wszystkie pozostale pracowaly do ostatniego dnia, chorujac
            jak kazdy czyli pare dni na przeziebienie itp.
            • shemsi1 ja cała ciaze spedzilam na zwolnieniu nt 05.10.07, 22:19

              • duda45 Re: ja cała ciaze spedzilam na zwolnieniu nt 05.10.07, 22:29
                wiecie co czytając niektóre posty aż mi sie słabo robiło ja z pierwszą ciąża 7
                mies na zwolnieniu z drugą 8,5 mies łącznie z porodami 8 pobytów w szpitalu na
                leki wydawałam ponad połowę kasy a za co miała bym żyć według niektórych pan i
                tak stresów to miałam dość
                • karolcia44 Re: ja cała ciaze spedzilam na zwolnieniu nt 05.10.07, 23:08
                  Ja już po moich przejściach z dzieckiem sam nie wiem co myśleć o
                  tych profilaktycznych zwolnieniach. W trakcie ciąży często czytałam
                  na forum, że właśnie takie ciężarne to złodziejki itp. Sama
                  planowałam pracować jak długo się da...Moje samopoczucie było coraz
                  gorsze, byłam ciągle zmęczona...W domu nic nie robiłam tylko leżałam
                  i nie miałam siły aby się jakoś zmobilizować. Myślałam, że przeginam
                  i pewnie wiele kobiet w ciąży tak ma, że zabardzo się ze sobą
                  cackam.Później lekarka odkryła, że niby mam jakąś trachykardię ale
                  też miałam wrażenie,że wymyśliła to tylko po to aby wysłać mnie na
                  zwolnienie bo sama zwsze jej mówiłam, że chcę pracować. Czułam się
                  winna, że właśnie ktoś pomyśli, że naciągam a przecież tak niby
                  ładnie wyglądałam w tej ciąży.
                  Pracowałam 4m-ce później wakacje i po nich wróciłam do pracy na
                  raptem 2 tyg. Nie dałam rady...I znowu miała poczucie winy, jak to
                  zostanie odczytane, przecież dopiero co byczyłam się na
                  wakacjach...Ale dlaczego tak przynudzam...Po prostu nigdy nie wiemy
                  do końca czy wszystko będzie ok. Mnie się wydawało, że to tylko moje
                  widzimisię, a może bardziej powinnam słuchać swego ciała, może to
                  było przygotowanie mnie do tego, że będę po porodzie potrzebowała
                  dużo sił i w ciąży lepiej żebym odpoczywała? Maluszek przyszedł na
                  świat 3 tyg. wcześniej z piękną wagą, dostał 10pkt. Po 12h okazało
                  się, że w czasie porodu (albo nie wiadomo raczej konkretnie kiedy)
                  dostał wylewu III stopnia. Straszono nas, że może umrzeć....Nadal
                  ryczę jak obie przypomnę te chwile...Ale właściwie mamy już to mam
                  nadzieję za sobą. Niedługo kończymy rechbilitację i Staś się pięknie
                  pod każym względem rozwijasmileAle żaden lekarz nie potrafił powiedzieć
                  co napewno spowodowało te problemy a przyczyn wymyślali całą masę.
                  Dlatego obecnie skłanim się ku temu,że jeśli kobieta czzuje potrzebę
                  zwolnienia to niech sobie idzie, niż później ma mieć jakieś poczucie
                  winy bo ja jakoś je mam, choć właściwie nie wiem co mogłabym jeszcze
                  zrobić aby zapobiec...
                  No i ja normalnie nigdy nie choruję,( może raz w roku zjawiam się u
                  lekarza)więc też mogłbym się burzyć, że właściwie opłacam zwolnienia
                  innym....
                  • demarta karolcia44 05.10.07, 23:28
                    wiarygodności w tobie ani za grosz. najpierw pójdź do psychologa i
                    ustalcie wspólnie czy jednak jesteś facetem, czy kobietą, potem wróć
                    i jeszcze raz napisz co miałe/a/ś na myśli. albo lepiej nie
                    wracaj....
                  • chinotto Re: ja cała ciaze spedzilam na zwolnieniu nt 05.10.07, 23:58
                    Śmiać mi się chce jak czytam te wypociny o uczciwości wobec ... no
                    właśnie czego ? Firmy ? Państwa ? Innych podatników ? Firma jak
                    będzie chciała Was zwolnić to jeszcze da Wam kopa na rozpęd, mało
                    który pracodawca liczy się z pracownikiem. Państwo - a cóż ono mi
                    dało ? Na wszystko musimy z mężem ostro zapachać + kredyty. A inni
                    podatnicy - nie no śmiech po prostu.
                    Ja przestałam pracować 3 tygodnie przed zajściem w ciążę !!! Wzięłam
                    2 tygodnie urlopu + tydzień zwolnienia na "zapalenie pęcherza".
                    Pierwszego dnia urlopu zrobiono mi in vitro i następne 3 tygodnie
                    leżałam plackiem co by się przyjęło. Potem kolejne zwolnienie na
                    pęcherz, bo bałam się kichnąć a co dopiero jechać metrem do pracy i
                    siedzieć tam 10 godzin przy kompie w stanie pernamentnego stresu
                    jaki panuje u mnie w firmie. Ok. 11 tyg zaliczyłam szpital, bo ciąża
                    była zagrożona i przeleżałam plackiem do 5 m-ca (plackiem czyli
                    można wstać tylko za potrzebą). Wy wszystkie, które zaszłyście "tak
                    po prostu" pojęcia nie macie co to znaczy siedzieć w toalecie i
                    płakać, bo boisz się mocniej stęknąć. Pojęcia nie macie co to znaczy
                    ryczeć co miesiąc, że znów nic. Pojęcia nie macie jak mogą obrzydnąć
                    wszystkie święta i spędy rodzinne. No ale po 5 m-cu mój lekarz
                    odetchnął z ulgą: udało się ! Na moje pytanie czy powinnam wrócić do
                    pracy ROZEŚMIAŁ SIĘ ! No może Pani... Tylko po co ? Mój gin, facet
                    po 50-tce był zdania, że dzisiaj ciąża to jak choroba ! Prawie co
                    druga zagrożona, coraz więcej par ma problemy z zajściem w ciąże. Na
                    pomoc w zajściu mają nieliczni, tzn. Ci bogatsi, bo ceny zabiegów i
                    leków oscylują w tysiącach złotych. A Polska - kraj z prorodzinną
                    polityką zdaje się w tym momencie tylko na Boga: jak dał do ok, jak
                    nie - to taki krzyż widocznie mają nieść Ci nieszcześnicy (nawet
                    Czesi i Węgrzy mają dofinansowanie tak na marginesie). Więc czując
                    się już dobrze siedziałam sobie na L4 do końca. I jeszcze w
                    porozumieniu z moim lekarzem cesarkę na życzenie sobie zrobiłam - a
                    co !!! I wara wszystkim od oceniania ciężarnych na zwolnieniu. Ja
                    czekałam na baby 15 lat. Należało mi się. A jeśli ktoś uważa, że
                    okradłam Państwo i podatników to szczerze mówiąc mam to gdzieś.
                    Najprościej jest zaatakować kogoś w necie nie wiedząc o historii i
                    życiu współneciarek prawie NIC. Nikt i nigdy nie jest w stanie
                    przewidzieć jak potoczy się kolejny tydzień ciąży. Po co kobieta ma
                    się później zadręczać ?
                    • demarta Re: ja cała ciaze spedzilam na zwolnieniu nt 06.10.07, 00:06
                      po występie karolci44 żadnemu chinotto nie uwierzę. idźcie chłopcy
                      albo na forum erotyczne na onecie, albo pograć na rajdówkach. albo
                      spiknijcie się z kolegą kosmitos, to pewnie kolejny wasz koleżka,
                      tudzież jedno wcieleń jednego i tego samego faceta.
                      • chinotto Re: ja cała ciaze spedzilam na zwolnieniu nt 06.10.07, 00:15
                        Demarto ! Nie zależy mi, żebyś mi uwierzyła. Aż się zaśmiałam, bo po
                        1-szym zdaniu myślałam, że nie wierzysz w moją "spowiedź". A Ty nie
                        wierzysz, że jestem kobietą ?! Hi, hi, hi smile
                        A tak w ogóle to co wspólnego ma in vitro z forum erotycznym ?
                        Jesteś fanatyczką LPR-u ??? Czy krewną Pani Sobeckiej ?
                    • corkaswejmamy chinotto 06.10.07, 10:08
                      skarbie, przeczytaj wszystko jeszcze raz, prosze, bo chyba nie do końca
                      zrozumiałaś. Nikt nie ma pretensji do kobiet, których ciąża jest trudna. Problem
                      jawi się jedynie w przypadku kobiet, które owe problemy symulują bo im sie
                      pracować nie chce. I proszę, nie obwi9niaj nas o swoje problemy z zajściem w
                      ciążę, a następnie z jej utrzymaniem bo nie mamy z tym nic wspólnego. Nikt nie
                      ma pretensji do ciebie.
                      • chinotto Re: chinotto 06.10.07, 10:27
                        słuchaj nigdzie nie napisałam, że kogokolwiek obwiniam o swoje
                        problemy. Napisałam może zbyt osobisty wywód ale chciałam
                        przedstawić swój punkt widzenia. Dzisiaj takie mamy czasy wynikające
                        poniekąd ze zmian w środowisku etc, że sami lekarze zaczynają mówić,
                        że ciąża dzisiejszej kobiety to zupełnie co innego niż kiedyś. Co i
                        raz słyszę o czyjejś zagrożonej ciąży. Tak naprawdę to w ciąży nie
                        wiadomo co przyniesiesie kolejny dzień i tydzień. Pewnie, że nie
                        należy się od razu kłaść do łóżka na wszelki wypadek. Ale w pewnych
                        zawodach kobieta powinna mieć komfort psychiczny. A jak czytam
                        podobne bzdury jak ta: "Jezeli kobieta wykonujaca prace
                        kelnerki decyduje sie na zajscie w ciaze to znaczy, ze czuje sie na
                        silach te ciaze przepracowac w swoim zawodzie lub ma na tyle
                        zabezpieczone finanse, ze pracowac nie musi" to myślę sobie co za
                        kobieta to napisała. Bo czy taka kelnerka ma wyjście ? A może będąc
                        kelnerką nie powinna się decydować na dziecko ? Zresztą szkoda czasu
                        i słów. Moofka napisała to, co i ja bym powiedziała.
                        Acha! I nie mów do mnie skarbie, bo nim dla Ciebie nie jestem. I
                        zabrzmiało to jakoś lekceważąco.
                    • elizabethh1 Re: do chinotto 06.10.07, 15:16
                      Rozumiem CIę i popieram w 100 procentach.Przechodziłam to samo i też
                      miałam in vitro.Państwo nie dało mi NIC.za wszystko zapłaciliśmy z
                      własnej kieszeni.I mam gdzieś gadki o leniwych obłożnie
                      ciężarnych.Nie żałuję ani jednej minuty na zwolnieniu.Mam zdrowe i
                      piękne dziecko i mam w nosie co na to podatnicy.
                      • chinotto Re: do chinotto 06.10.07, 16:11
                        Niestety nasze drogie prorodzinne państwo nie dokłada ani złotówki.
                        A są to nie małe pieniądze. Za badania, leki przygotowujące do
                        zabiegu i za sam zabieg zapłaciliśmy grubo ponad 10.000 zł. Nie
                        licząc wizyt lekarskich - każda 150-200 zł. W państwowej służbie
                        zdrowie nie mogłabym liczyć na pomoc. Jak poszłam do gina po
                        skierowanie na morfologię etc. (żeby choć trochę zaoszczędzić na
                        badaniach, które robi się przecież co m-c) to mi z głupim uśmiechem
                        powiedział, że skoro leczę się prywatnie to tam powinnam robić
                        badania.
                        Mąż składając wniosek w ZUS o wypłatę tzw. zasiłku chorobowego aż
                        się ściął z paniusią, która odgrażała się, że lekarz ZUS ma prawo
                        skontrolować ciężarną. Na słowa mojego męża, że ja leżę plackiem, co
                        potwierdza moja przedstawiona karta z lecznicy Pani odrzekła, że
                        lekarz może przyjechać do domu. Tak ! Na blacie kuchennym mnie zbada
                        czy aby nie okradam państwa.
                        Jak któraś dziewczyna słusznie zauważyła odbieramy swoje pieniądze.
                        Ten system odbiera nam co m-c prawie połowę dochodów w zamian nie
                        dając NIC. Jak ktoś ma nagły problem to leczy się prywatnie, bo nie
                        będzie przecież czekał kilku m-cy na wizytę u specjalisty. A na
                        koniec po iluś latach dostaniemy śmieszną zapomogę, która w naszym
                        kraju jest nazywana emeryturą.
                        Być może te leniwe ciężarne na które tak napadacie to kobiety z
                        poczekalni, bo lecząc się widziałam ich tyle, że chyba co druga
                        kobieta ma problemy z zajściem. Ale o tym nikt nie mówi, bo niestety
                        w naszym kraju to wstyd i obciach nie móc mieć dzieci.
                        Nie. Nie mam żadnych skrupułów.
              • corkaswejmamy Re: ja cała ciaze spedzilam na zwolnieniu nt 06.10.07, 10:00
                no, shemsi, dla takich kozic to ja i za ciebie dałabym się polożyć.
            • bi_scotti Re: Obłoznie ciężarna - fajny zwrot :) n/t 06.10.07, 00:42
              myelegans napisała:

              > A ja mysle, ze w Polsce jest inny gatunek kobiet. W krajach, w
              > ktorych mieszkalam, gdzie nie ma szeroko zakrojonego socjalu, i
              > gdzie w takich wypadkach kobieta musialaby isc na krotko terminowa
              > rente, platna ok. 60%, nie zauwazylam epidemii dlugich zwolnien w
              > czasie ciazy.
              >
              > W obecnej firmie (160 osob) pracuje 2 lata, w tym czasie w ciazy
              > bylo chyba z 15 kobiet i tylko jedna (sic!) miala 6 tygodniowa
              rente
              > w koncowce ciazy, na ktora przeszla bo musiala ten czas przelezec
              w
              > szpitalu. Wszystkie pozostale pracowaly do ostatniego dnia,
              chorujac
              > jak kazdy czyli pare dni na przeziebienie itp.

              Mam dokladnie takie same obserwacje. Zamoznosc polskiego
              spoleczenstwa jest imponujaca w podobnym stopniu jak kompletny brak
              odpowiedzialnosci ze strony lekarzy. Bo to oni, moim zdaniem, sa
              odpowiedzialni za gleboka wiare wielu pan, ze ciaza to choroba i
              najlepiej ja przelezec w domu. Ponadto to wlasnie ci sami lekarze
              wypisuja pozniej te tygodniowe i miesieczne zwolnienia na nie
              wiadomo co. Bo panie moglyby sobie nie wiem jak chciec polenic sie w
              domu ale gdyby lekarze byli odpowiedzialni i dawali zwolnienia z
              pracy wylaczenie tym NIELICZNYM, ktorych ciaze sa FAKTYCZNIE
              zagrozone, calej tej dyskusji by nie bylo. Dziwactwa polskiego
              spoleczenstwa zadziwiaja mnie od lat smile))
              • chinotto Re: Obłoznie ciężarna - fajny zwrot :) n/t 06.10.07, 00:56
                bi_scotti napisała:

                > Mam dokladnie takie same obserwacje. Zamoznosc polskiego
                > spoleczenstwa jest imponujaca w podobnym stopniu jak kompletny brak
                > odpowiedzialnosci ze strony lekarzy. Bo to oni, moim zdaniem, sa
                > odpowiedzialni za gleboka wiare wielu pan, ze ciaza to choroba i
                > najlepiej ja przelezec w domu. Ponadto to wlasnie ci sami lekarze
                > wypisuja pozniej te tygodniowe i miesieczne zwolnienia na nie
                > wiadomo co. Bo panie moglyby sobie nie wiem jak chciec polenic sie
                w > domu ale gdyby lekarze byli odpowiedzialni i dawali zwolnienia z
                > pracy wylaczenie tym NIELICZNYM, ktorych ciaze sa FAKTYCZNIE
                > zagrozone, calej tej dyskusji by nie bylo. Dziwactwa polskiego
                > spoleczenstwa zadziwiaja mnie od lat smile))


                W mojej ulubionej chińskiej knajpce pracuje kelnerka, której lekarz
                nie dał zwolnienia nawet na tydzień, bo nie widział podstaw. A ona
                przez 1-sze 2-3 m-ce ciąży rzygała jak przysłowiowy kot, bo miała
                tak "przewrażliwony nosek", że te wszystkie zapachy kuchenne
                chińskich przypraw (i nie tylko) działały na nią jak płachta na
                byka. Potem jak już miała niezły bębenek przed sobą, to też nie
                widział podstaw aby dać zwolnienie ciężarnej, która ponad 8 godzin
                dziennie drepcze na trasie kuchnia-sala-kuchnia dźwigając stosy
                pełnych lub pustych naczyń po gościach. Nawet był na tyle
                wyluzowany, że powiedział jej, o dobroczynnym wpływie aktywności
                fizycznej na poszczególne fazy porodu.
                Kobieta kobiecie wilkiem jest i tyle.

                Do wiadomości Twojej: jej ciąża nie była zagrożona, więc Twoim
                zdaniem powinna pachać z tym brzuchem do dnia porodu ??? Naprawdę
                nic się kobiecie nie należy ?
                • bi_scotti Re: Obłoznie ciężarna - fajny zwrot :) n/t 06.10.07, 01:33
                  Widzisz, to jest tak - swiadoma decyzje o zajsciu w ciaze kazda
                  kobieta powinna podejmowac biorac pod uwage okolicznosci w jakich
                  sie znajduje: wiek, stan zdrowia (swoj i partnera), warunki
                  mieszkaniowe, finansowe itd. Jezeli kobieta wykonujaca prace
                  kelnerki decyduje sie na zajscie w ciaze to znaczy, ze czuje sie na
                  silach te ciaze przepracowac w swoim zawodzie lub ma na tyle
                  zabezpieczone finanse, ze pracowac nie musi. Jesli FAKTYCZNIE Jej
                  ciaza jest zagrozona (rzyganie to choroba a wysilek fizyczny
                  faktycznie jest porzadany w czasie ciazy, szczegolnie jak najwiecej
                  nalezy chodzic), lekarz daje zwolnienie, zapisuje leki i jesli
                  trzeba ordynuje szpital. Jesli ciaza nie jest zagrozona, plan #1
                  jest kontynuowany. To sie nazywa zycie.
                  Kobiecie nalezy sie opieka lekarska (podobnie jak mezczyznie!) gdy
                  jej zdrowie tego wymaga. Decydujac sie na dziecko, znakomita
                  wiekszosc kobiet wie, ze czeka je kilka mniej komfortowych miesiecy,
                  w zamian spelnia sie ich marzenia o potomstwie - to jest taki deal z
                  Natura smile
                  Pozostaje w przekonaniu, ze polskie spoleczenstwo jest naprawde
                  zamozne skoro stac je na finansowanie ze wspolnych podatkow
                  wspominanych powyzej sprawnych emerytow i dziesiatki (moze setki?)
                  pan w ciazy, ktorych lekarze nie widza zwiazku pomiedzy swoimi
                  marnymi pensjami oplacanymi z podatkow a zwolnieniami, ktore
                  wypisuja dla osob, ktore sa placone z tych samych podatkow.
                  A co urodzila kelnerka? Dziewczynka czy chlopczyk?
                  • moofka Re: Obłoznie ciężarna - fajny zwrot :) n/t 06.10.07, 08:48
                    bi_scotti napisała:

                    > Widzisz, to jest tak - swiadoma decyzje o zajsciu w ciaze kazda
                    > kobieta powinna podejmowac biorac pod uwage okolicznosci w jakich
                    > sie znajduje: wiek, stan zdrowia (swoj i partnera), warunki
                    > mieszkaniowe, finansowe itd. Jezeli kobieta wykonujaca prace
                    > kelnerki decyduje sie na zajscie w ciaze to znaczy, ze czuje sie na
                    > silach te ciaze przepracowac w swoim zawodzie lub ma na tyle
                    > zabezpieczone finanse, ze pracowac nie musi.

                    jak na ogol potrafie zrozumiec, ze ktos ma zdanie odmienne i tez sluszne
                    o tyle tu nie moge nie napisac ci, ze to jedna z najwiekszych bzdur jakie na tym
                    forum ostatnio czytalam, kosmos jakis

                    niezamozne kucharki, laborantki przy niebezpiecznych odczynnikach, panie przy
                    rentegenie i kasjerki w biedronce w ciaze nie-za-cho-dza
                    bynajmniej nie powinny tongue_out
                    bo przy kazdym bzykaniu powinny miec na uwadze, ze ich warunki pracy nie
                    pozwalają na spokoje donoszenie ciazy do dnia porodu
                    • syriana Re: Obłoznie ciężarna - fajny zwrot :) n/t 06.10.07, 10:57

                      > bo przy kazdym bzykaniu powinny miec na uwadze, ze ich warunki
                      > pracy nie pozwalają na spokoje donoszenie ciazy do dnia porodu

                      nie
                      wystarczy, że planując ciążę, pomyślą o perspektywie "co po teście?"

                      to zresztą chyba powinny mieć na uwadze przy każdym bzykaniu wszystkie kobiety,
                      czyż nie?
                      • moofka Re: Obłoznie ciężarna - fajny zwrot :) n/t 06.10.07, 11:20
                        syriana napisała:

                        >
                        > > bo przy kazdym bzykaniu powinny miec na uwadze, ze ich warunki
                        > > pracy nie pozwalają na spokoje donoszenie ciazy do dnia porodu
                        >
                        > nie
                        > wystarczy, że planując ciążę, pomyślą o perspektywie "co po teście?"

                        no wiec najczesciej wiedzac jak bardzo maja niebezpieczną dla ciazy prace moga
                        brac pod uwage zwolnienie, tak?
                        i nie bedzie to przestepstwo
                        czy twoja uwaga byla tak sobie ogólnie?

                        >
                        > to zresztą chyba powinny mieć na uwadze przy każdym bzykaniu wszystkie kobiety,
                        > czyż nie?
                        >
                        >
                        • syriana Re: Obłoznie ciężarna - fajny zwrot :) n/t 06.10.07, 11:29
                          nie
                          mając na uwadze te wypowiedzi w wątku, w których dziewczyny powołując się na
                          niebywały stres czy wysiłek, któremu muszą podołać w pracy, chciałam raczej
                          zapytać o to, czego te kobiety spodziewały się od pracodawcy przed zajściem w ciążę?

                          i czy wykonały jakiekolwiek ruchy, mające przypomnieć szefom o ich obowiązkach w
                          temacie dostosowania warunków pracy do możliwości ciężarnych?

                          bo czytając ten wątek mam dziwne wrażenie, że przed ciążą plan jest jeden -
                          zwolnienie bez próby nawet zmiany czy choćby ograniczenia dotychczasowych
                          obowiązków tak niekorzystnie wpływających na ciążę
                          • asia_i_p Re: Obłoznie ciężarna - fajny zwrot :) n/t 08.10.07, 23:04
                            Syriana, ale nie wszystko da się zmienić. Koleżanki mojej ciotki z
                            pracy idą często na zwolnienie odkąd się dowiedzą, że sa w ciąży. Są
                            pielęgniarkami na intensywnej terapii - ogromny stres, dźwiganie
                            nieprzytomnych chorych, porażająca flora bakteryjna. I co one, mają
                            zasugerować ordynatorowi, żeby tych chorych nie przyjmował, bo w
                            razie czego zaszkodzą ciąży.
                            Czasami stres i inne czynniki zagrażające ciąży są wpisane w realia
                            pracy, a nie są wynikiem złej organizacji pracy.
                      • przeciwcialo Re: Obłoznie ciężarna - fajny zwrot :) n/t 09.10.07, 11:11
                        Ciężarna pracodawca ma obowiazek przenieśc do innej pracy jesli ta
                        wykonywana szkodzi ciązy. Lekarz wypisuje na to papier. I nie jest
                        to L4.
                        • chinotto Re: Obłoznie ciężarna - fajny zwrot :) n/t 09.10.07, 13:00
                          przeciwcialo napisała:

                          > Ciężarna pracodawca ma obowiazek przenieśc do innej pracy jesli ta
                          > wykonywana szkodzi ciązy. Lekarz wypisuje na to papier. I nie jest
                          > to L4.

                          To tylko zapis w Prawie Pracy i czysta teoria. Czasem pracodawca nie
                          może zaproponować innego stanowiska, bo go po prostu nie ma, tzn.
                          jest ale na tych samych warunkach.
                • corkaswejmamy chinotto 06.10.07, 10:13
                  ale to nie jest wina lekarza tylko pracodawcy, który ma obowiązek dostosować
                  warunki pracy do mozliwości ciężarnej kobiety. Jesli tego nie zrobi idziesz do
                  lekarza po zwolnienie. Jesli nie widzi podstaw idziesz do drugiego. Trzeba
                  najpierw spróbować coś wskórać, spróbować przynajmniej porozmawiać z lekarzem,
                  pracodawcą.
    • cyborgus Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 02:04
      ciekawe, ze w stanach gdzie raczej nikt nie placi za ciaze w domu,
      jakos mniej jest tych ciaz zagrozonych..... osobiscie znam tylko
      jedna co musiala lezec, ale z polski za to cale tlumy. troche
      dziwne...
    • fergie1975 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 10:48
      te zwolnienia są po to żeby je brać, najlepiej brać oczywiscie jak ktos ma
      problemy zdrowotne, ale uwazam ze po prostu dla najnormalniejszego dłuższego
      odpoczynku od pracy też. Nie mylic z urlopem, który sie nam nalezy zgodnie z
      okresem jaki przepracowaliśmy.
    • szymama Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 11:23
      Polsk jest chyba jedynym krajem na swiecie gdzie kobity ida na l4
      zaraz po zaplodnieniu. Ja jestem w 26 tyg i nie bylam na zwolnieniu
      ani raz!!!!!! Moze nie dla tego, ze zle sie nie czulam, bo sie
      czulam, ale dlatego, ze nikt by mi za to nie zaplacicl, a w PL nie
      mieszkam. Tu zadna dziewczyna nie idzie na zwolnienie z samego
      powodu ciazy!! Pracuja prawie do konca, bo szkoda urlopu
      macierzynskiego wykorzystywac do samego siedzenia w domu.
      I prosze o podanie linku do badan, ktore dowodza, ze siedzenie na l4
      i zzywanie tony luteiny, duphastonu, progesteronu czy jeszcze innych
      utrzymuje ciaze. Nie ma na to dowodu, co wiecej, tylko w Polsce
      ciezarne sie tymi lekami faszeruje, bo ciezearne polskie wierza, ze
      im wiece lekow tym zdrowsza ciaza.
      Jestem przeciwna braniu l4 tylko dlatego, ze na tescie wyszly 2
      kreski. Albo powinno ono byc platne 20% wynagrodzenia.
      • fergie1975 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 11:45
        bożesz no normalnie umieram z podziwu ....

        Nie rob siebie na przedzielną meczennice bo kazdy jest inny i ma inne potrzeby,
        a ciąza jest *odmiennym* stanem, jakby nie było.
        • szymama Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 12:04
          kochana, nie robie z siebie zadnej meczennicy, bylam swiadoma w
          momencie zachodzenia w ciaze i uwazam, ze ciaza nie jest choroba!!!
          to stan fizjologiczny i od pololen kobity rodzily nie bedac na
          zwolnieniach.
          Uwazam, ze mam calkowita racje i nie popieram zwolnien chorobowych z
          powodu zaplodnienia li tylko.
          • fergie1975 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 12:23
            wiele kobiet jest swiadomych zachodzac w ciaze, a nawet jesli nie, to potem
            leżac na patologii ciązy, tez im nie przysluguje zwolnienie? nadal ciąża nie
            jest chorobą? Jakby nie patrzeć leżą z powodu zapłodnienia.
            • syriana Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 12:29
              nie próbuj grać na emocjach, wkładając dwie sprawy do jednego worka

              zwolnienie przysługuje z powodu realnego zagrożenia w ciąży
              (bo pobyt na patologii świadczy zdaje się o takowym)

              w każdym innym przypadku jest przestępstwem
              • fergie1975 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 12:36
                > nie próbuj grać na emocjach, wkładając dwie sprawy do jednego worka

                to jednym można popadać w skrajność a innym nie? coz za niesprawiedliwość uncertain
                • syriana Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 12:39
                  a kto gra?

                  bo sprawa jest chyba jasna od pierwszego posta - są zwolnienia lewe i zwolnienia
                  prawe
                  • fergie1975 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 13:05
                    czy zwolnienie na "hemoroidy" jest lewe?
                  • dlania Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 13:21
                    Problem w tym, że nie bardzo jest jak sprawdzić, które są prawe, a które lewe.
                    Bo przeciez ZUS nie zaryzykuje nasłania kontroli na ciężarna - dziewczyna sie
                    zdenerwuje, dostanie skurczy i bedzie temat dla "Faktu" o bezdusznych urzędnikach.
                    • fergie1975 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 13:25
                      no więc własnie ja nie odwazylabym sie "napadac" na żadną cieżarną, uogólniajac
                      i wrzucajac wszystkie do jednego wora.

                      problem jest do rozwiązania tylko we własnym sumieniu.
                    • eilian Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 08.10.07, 22:29
                      > Bo przeciez ZUS nie zaryzykuje nasłania kontroli na ciężarna

                      Naprawdę?! No proszę, a mnie odważyli się jakoś skontrolować...
            • szymama Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 12:31
              wiekszosc niestety lezy z tego powodu. Jestem swiadoma tego co
              mowie, danych nie wyssalam z palca. Wieeele lezy wiesz z jakiego
              powodu??? Z powodu zatwarzden. Tak, to nie zart, ogromna ilosc jest
              na zwolnieniu bo nie potrafi kupy zrobic. Smieszne? nie, dla mnie
              tragiczne.
              • fergie1975 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 12:35
                pewnie jestes lekarzem z takiego oddzaiału i stad masz takie info ..
                • szymama Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 12:37
                  z oddzialu, ale nie learzem......jakbym nim byla to wiekszosc moich
                  ciezarnych pacjentek nigdy by zwolnienia nie dostalo.
                  • fergie1975 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 12:45
                    i może i dobrze że nie jesteś,

                    ciążarne to nie wojsko, każda może być inna, jedna będzie miała hemoroidy i nie
                    bedzie mogla siedziec na krześle, inna będzie miała mdłości i zgagę - trudno sie
                    wtedy pracuje, inna bedzie miała gorszy dzień ... inna będzie zmęczona..., innej
                    tak spuchną nogi że nie bedzie w stanie iść do tej pracy. Nie kazdy ma prace za
                    rogiem, niekiedy trzeba dojeżdzać 2 godziny razem wzięte, a potem stać w tej
                    pracy na nogach 8 godzin z przerwą sniadaniowa...

                    no tak ale ciąża to nie choroba i trzeba równo zaiwaniać ...
                    • szymama Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 12:50
                      nie, no jasne zgaga to rzeczywiscie powod zeby 9 miesiecy w domu
                      siedziec. Co ja mowie, potem trzeba wymyslic cos, zeby macierzynski
                      przeciaganc, ale na wychowawczy nie isc, wiec moze chorobe
                      kregoslupa, po ciazy, dziwganiou dziecka, jak znalazl. A kaska leci.
                      A potem rozgoryczenie na forum, ze mam dzieci i nikt mnie do pracy
                      nie chce przyjac.
                      na szcescie dla mnie nie mieszkam w PL, po macierzyskim do pracy
                      wroce, moge wybrac sobie dowolna ilosc godzin no 6, 12, 18, 24 lub
                      36 tygodniowo, bo tu nikomu nie przeszkadza, ze mam dzieci, bo
                      wiadomo, ze ani ciaza, ani macierzystwo choroba nie sa!!!!!!!!
                      Brawo polski narodzie, brawo polskie kobiety, same pod soba dolki
                      kopiecie smile
                      • dlania Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 13:00
                        szymana, bądź łaskawa nie uogólnać, bo ja polska baba jestem, ale z tymi, które
                        na zła opinie pracodawców o kobietach pracują sie nie utożsamiam.
                        • szymama Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 13:03
                          niestety wiekszosc takich jest, i to, ze jest grupa kobiet, ktore
                          dzieki bogu wiedza, ze ciaza to nie choroba, tak jestesmy
                          postrzegane.
                          Przepraszam jesli urazilam, czytalam wszystkie posty, doczytalam, ze
                          Ty ie winkja tez nie, pare innych tez nie. Ale zobacz ile nas w
                          porownaniu....
                      • fergie1975 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 13:04
                        Ciebie chyba najbardziej ta kaska boli...
                        • szymama Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 13:09
                          mnie tak na prawde to juz ic nie boli. Pracuje i mam zdecydowanie
                          wiecej niz 1000 zl z l4 ciazowego wink boli mnie tylko, ze same
                          pracujecie na wizerunek u pracodawcow. i potem taka, co ciaze uwaza
                          za fizjologie nie moze pracy dostac bo w wieku rozrodczym jest, alo
                          dziewzyny obrotne, co to kataru u dziecka nie uwazaja za przeszkode
                          do podjecia pracy, slysza, tak, jak odchowasz dzieci. Troszke
                          dziewczyny samokrytyki, bo 9-miesieczne l4 to doipero poczatek, moim
                          zdaniem warto sie zastanowic.
                          • elf1977 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 13:52
                            Nie rozumiem o czym piszesz, bardzo uogolniasz i krzywdzisz
                            większość kobiet. Przeważająca część pracownic ma albo będzie mieć
                            dzieci. Pracodawcy o tym wiedzą i godzą się z tym, że w razie
                            nagłego przypadku mogą wziąć opiekę na dziecko. Większość znanych mi
                            kobiet korzysta z tego "przywileju" rzadko, ponieważ zależy im na
                            pracy (wolny rynek) i nie chce naduzywać tej możliwości. Sama mam
                            dwuletnie dziecko a na opiece byłam 2 razy (po tygodniu). Czy to
                            dużo?
                            Pracuję w sfeminizowanym zawodzie - jestem nauczycielką, z moich
                            koleżanek tylko jedna była na zwolnieniu z powodu zagrożonej ciąży,
                            reszta pracowała.
                            Ja również (teraz myślę, że byłam naiwna poniekąd), choć pracodawca
                            odwdzięczył mi się tak, że po powrocie z urlopu wychowczego (badź co
                            bądź bezpłatnego) traktował mnie gorzej niż..., zmienił warunki
                            pracy na gorsze, upokarzał w różnioraki sposób, w efekcie czego
                            pracuję gdzie indziej. Tak jak ktoś napisał wcześniej - mogłam
                            wyegzekwować swoje prawa (jako ciężarnej i młodej matki) - ja jednak
                            byłam tak wykończona psychicznie, że wolałam odejść, niż się
                            procesować i szarpać z pracodawcą.
                        • fergie1975 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 14:28
                          poza tym, jak sie jest na zwolnieniu dłuzej niż 33 dni to w wiekszosci
                          przypadkow to ZUS placi zasilek, a na ZUs plyna skladki jak sie pracuje (a jak
                          ciezarna idzie na urlop to chyba pracuje), czyli poniekąd swoje pieniadze sie
                          odbiera, wiec siebie sie okrada?
                      • marianna72 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 17:10
                        szymama napisała:

                        > nie, no jasne zgaga to rzeczywiscie powod zeby 9 miesiecy w domu
                        > siedziec.
                        ha, ha odrazu widac ,ze w ciazy zgagi porzadnej nie mialas.


                        Co ja mowie, potem trzeba wymyslic cos, zeby macierzynski
                        > przeciaganc, ale na wychowawczy nie isc, wiec moze chorobe
                        > kregoslupa, po ciazy, dziwganiou dziecka, jak znalazl. A kaska
                        leci.
                        > A potem rozgoryczenie na forum, ze mam dzieci i nikt mnie do pracy
                        > nie chce przyjac.
                        > na szcescie dla mnie nie mieszkam w PL, po macierzyskim do pracy
                        > wroce, moge wybrac sobie dowolna ilosc godzin no 6, 12, 18, 24 lub
                        > 36 tygodniowo, bo tu nikomu nie przeszkadza, ze mam dzieci, bo
                        > wiadomo, ze ani ciaza, ani macierzystwo choroba nie sa!!!!!!!!
                        > Brawo polski narodzie, brawo polskie kobiety, same pod soba dolki
                        > kopiecie smile
            • corkaswejmamy Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 16:06
              fergie, patologia to patologia. My mówimy o ciążach zdrowych, nie
              patologicznych. A to wyraźna różnica.
              • fergie1975 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 16:14
                patologia to patologia,
                a na przyklad mdlosci?

                ja mialam takie mdłosci, ze przez 3 miesiace zygalam od rana do wieczora ...
                A mdłości w ciązy to nie patologia tylko jak najbardziej normalny objaw.
                wedlug co niektorych mogłam *chodzic* do pracy.

                i wiele podobnych przykladow ktore sie w ramy co niektórych nie mieszczą. to
                chyba zalezy od wyobrazni.

                Czy chodzialm czy nie, to moja sprawa, ale jak to jest, mozna miec zwolnienie na
                mdłosci czy nie?

                A inne "przywileje" np to ze nie mozna jezdzić w delegacje itp, powinnam wsiadac
                w pociag/samolot i jechac czy nie?

                ja pisze o rzeczach , ktore sie normalnie należą w CIĄŻY.
                • corkaswejmamy Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 16:37
                  no, ale po 3 mcach mdłości i wymioty zwykle mijają(choć wiem, że nie zawsze)i
                  wte3dy można przecież wrócić do pracy. Jeśli naturalnie ciąża rozwija się
                  prawidłowo.
                  • eilian Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 08.10.07, 22:37
                    ... mdłości mijają i zaczyna się np. zapalenie układu moczowego (ja tak miałam)
                    a potem skurcze a potem zagrożenie przedwczesnym porodem no i tak mniej więcej
                    całe 9 miesiące (choć ja na zwolnieniu byłam tylko od 5-go, bo też taka w
                    porządku chciałam być, ech...)
                    • chinotto Re: eilian 08.10.07, 22:46
                      a jak wyglądała ta kontrola ??? Nam też Pani w ZUS-ie groziła, że
                      mają prawo skontrolować ciężarną w domu. Mój mąż się zapytał tylko
                      czy na blacie kuchennym mnie lekarz zbada i Paniusia zamknęła buźkę.
                      Przecież ZUS dostaje całą dokumentację medyczną i wniosek podpisuje
                      lekarz prowadzący jak występuje się o zasiłek chorobowy. Więc co on
                      w domu zobaczy ? Bo napewno nie zagrażające poronienie.
                      • eilian Re: eilian 09.10.07, 16:17
                        Po prostu któregoś ranka odwiedziło mnie dwóch panów, chodziło im chyba tylko o
                        to, żeby sprawdzić czy jestem w domu (nikt mnie nie badał na blacie kuchennymsmile.
                        Jak dla mnie śmieszne, bo to, że jestem na zwolnieniu nie oznacza, że koniecznie
                        muszę leżeć w domu, mogłabym np. być u rodziców, albo u lekarza, albo po prostu
                        nie móc/nie mieć ochoty otwierać drzwi. Musiałam podpisać jakiś papier, bo
                        gdybym im nie otworzyła i nie podpisała, to wezwaliby mnie do zus. Jak znam
                        siebie, to byłaby z tego spora awantura, ale było rano, oni mnie obudzili, więc
                        nie myślałam zbyt trzeźwosmile. Poza tym stałam w szlafroku na klatce schodowej i
                        chciałam jak najszybciej to załatwić, żeby się nie przeziębić. Potem miałam już
                        spokój, ale wkurzyli mnie wtedy na maksa. Też uważam, że jak mają wątpliwości co
                        do zasadności mojego zwolnienia, to niech się skontaktują z lekarzem, który je
                        wystawił, (na zwolnieniu jest pieczątka) zamiast prześladować ciężarne kobiety,
                        które walczą o utrzymanie ciąży i taki stres naprawdę nie jest im potrzebny.
                        Według mnie to po prostu skandal. A słyszałam też o przypadkach, że wzywają na
                        komisję. Ja w ogóle chronicznie nie cierpię instytucji zus, to po prostu banda
                        darmozjadów.
                • syriana Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 17:42
                  > ja pisze o rzeczach , ktore sie normalnie należą w CIĄŻY.

                  zauważ jednakże, że pakiet należności to rzecz bardzo względna

                  w tym wątku wypowiedziały się dziewczyny, które rozbrajająco stwierdziły, że nic
                  im nie dolegało z ciążowych przypadłości, a l4 miały na 9 miesięcy

                  bo w ich pojęciu to im się należy i nie mają z tego powodu wyrzutów

                  absolutnie mam świadomość tego, że każda ciąża jest inna i mdłości niezauważalne
                  u jednej, drugą ciężarną z nóg zwalają
                  ale nie ulega dla mnie wątpliwości fakt, że Polki specjalnie nie różnią się
                  fizjologicznie od kobiet w innych krajach podobnych nam klimatycznie
                  mieszkających, i że w związku z tym:

                  a). większość typowych dolegliwości ciążowych mija zdaje się wraz z rozwojem ciąży
                  b). jeśli nie mija i rzeczywiście zwalają one czy też inne zagrożenia kobietę z
                  nóg i z pracy, to czemu zwalają więcej Polek niż np. Niemek czy innych Brytyjek?

                  czemu broniąc zaciekle prawa do bycia chorą w ciąży, nie przyznasz po prostu, że
                  tak! Polacy przez czterdzieści parę lat uskuteczniali dymanie państwa na każdym
                  kroku i do dzisiaj wykiwanie ZUS-u raczej za dowód obrotności jest uważane niż
                  powód do wstydu i szkarłatnej litery przywdziania
                  • fergie1975 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 18:41
                    > to czemu zwalają więcej Polek niż np. Niemek czy innych Brytyjek
                    > ?

                    a tego to nie wiem czy wiecej Niemek czy nie.
                    pomijam skrajne przypadki L4 przez 9 miesiecy, zaczelam odpisywac dopiero wtedy,
                    kiedy probowano wrzucic do jednego worka wszystkie ciezarne na zwolnieniach.

                    > czemu broniąc zaciekle prawa do bycia chorą w ciąży,
                    do bycia chorym ma sie zasze prawo smile

                    > ... nie przyznasz po prostu, że
                    > tak! Polacy przez czterdzieści parę lat uskuteczniali dymanie państwa na każdym
                    > kroku i do dzisiaj wykiwanie ZUS-u raczej za dowód obrotności jest uważane niż
                    > powód do wstydu i szkarłatnej litery przywdziania

                    może ktos i dymal panstwo nic mi do tego w tym momencie.
                    Natomiast nie uwazam ze placac skladki ja i moj mąż co miesiac okradamy ZUS gdy
                    mialam jakiekolweik zwolnienie lekarskie chocby na zlamany paznokiec
                    • syriana Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 19:00
                      > Natomiast nie uwazam ze placac skladki ja i moj mąż co miesiac
                      > okradamy ZUS gdymialam jakiekolweik zwolnienie lekarskie chocby na
                      > zlamany paznokiec

                      wkładasz do ZUS-u pieniądze po to, by w odpowiednim momencie je wyciągnąć, zgoda

                      ale oprócz legalności całej operacji na poziomie Ty-ZUS, jest jeszcze poziom
                      Ty-firma, który pod innym niż tylko kąt prawny może być rozpatrywany - np. Twój
                      szef może mieć kiepskie zdanie o Tobie jako o pracowniku, skoro zwolnienie z
                      powodu paznokcia bierzesz

                      i w sprawie zwolnień ciężarnych to jest głównym problemem - wiadomo, że ciężarna
                      pracownica to kłopot dla firmy
                      a ciężarne z błahych albo żadnych powodów na zwolnienia idące, nie poprawiają
                      ogólnego wizerunku kobiet w wieku reprodukcyjnym na rynku pracy
                      • fergie1975 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 21:01
                        > szef może mieć kiepskie zdanie o Tobie jako o pracowniku, skoro zwolnienie z >
                        powodu paznokcia bierzesz

                        może mieć, oczywiscie

                        ale nawet jakby wszystkie kobiety swiata w ciazy zaczeły harowac jak woły, nie
                        opusciły zadnego dnia pracy do samego dnia porodu, to by to coś dało? wątpię.

                        poza tym na zwolnieniu jest tylko symbol choroby - ciąza - nie wiadomo czy to
                        poważna patologia, czy mdłości.

                        > a ciężarne z błahych albo żadnych powodów na zwolnienia idące, nie poprawiają
                        ogólnego wizerunku kobiet w wieku reprodukcyjnym na rynku pracy

                        taka jest w ogóle sytuacja kobiet tzn. zła, z zalozenia sa goszymi pracownikami,
                        nie tylko z powodu ciązy, ale potem brania zwolnien na dziecko, i wielu innych
                        powodow, ktore bardziej powinny wstrzasac niz to ze jedna udaje a drugiej słabo,
                        a trzeciej paznokiec sie złamał w CiĄżY.
    • mynia_pynia Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 14:42
      Może pozbędziesz się dylematów jak uświadomisz sobie, że:
      - przecież pracujesz (pracowałaś) zarabiałaś, płaciłaś podatki i
      ubezpieczenia,
      - przecież wrócisz do pracy,
      - sama zarabiasz na swoje urlopy, zwolnienia, emeryturę.

      Dlaczego masz się przejmować czy wypada nie chodzić do pracy przez
      okres ciąży, jeśli się kiepsko czujesz, jeśli masz kłopoty w domu?

      Dlaczego wyrzutów sumienia nie mają nieroby, którzy uważają, że im
      się to wszystko należy ...bo tak!!!


      Ja pracuje na swoją pozycje społeczną, na swój wizerunek w pracy i
      dziwne by było dla mnie, że z powodu zwolnienia lekarskiego mój szef
      ma na mnie patrzeć tak jak na kogoś, komu po prostu nie chce się
      pracować, bo woli dostać coś od państwa za darmo.

      Jest mi strasznie przykro, i jestem zirytowana, że moi rodzice, że
      ja, że moja siostra musimy ciężko pracować na ludzi, którzy się
      pracą nigdy nie skalali i mają roszczenia pomocy wobec państwa. I że
      gdy moi rodzice przejdą na emeryturę to społeczeństwo ich będzie
      uważać za pasożytów (o przepraszam ciągle zapominam, że mój tato nie
      żyje od miesiąca i mimo że przepracował już 40 lat to i tak zostało
      mu jeszcze 10 do wieku emerytalnego – to przykre, że nie oddają
      jednorazowo całej emerytury – i tak zamiast emerytury w wysokości
      2.5 tyś miesięcznie (–bo dobrze zarabiał-) dla „nas” dostaną ja w
      dużej części nieroby co pracą się nigdy nie skalali.

      Natomiast, jeśli ktoś był aktywny zawodowo i wykazuje chęć dalszej
      pracy to może sobie siedzieć choćby 5 lat na zwolnieniu.
    • corkaswejmamy Ale wiecie co? 06.10.07, 16:13
      Takie niegdyś pracujące ciężarne jeszcze mnie tak nie bulwersują. Szlag mnie
      trafia gdy słyszę jak pewna ixińska taka cwana była i u swego stryjecznego wujka
      fikcyjnie się zatrudniła by dostać upragnione L4. I jeszcze śmieje mi się w
      twarz chwaląc się jaka to ona sprytna jest. Ani jednego dnia nie przepracowała,
      trzy mce opłaciła sobie zusu i teraz będzie się bimbać przez przeszło 3 lata.
      • fergie1975 Re: Ale wiecie co? 06.10.07, 16:15
        3 lata?, za wychowawczy nic nie ma

        takie cos to przegiecie, ciekawe czy chociaz w ciazy była, bo pewnie sa i takie
        co lewe zwolnienia na ciaze biora a nie są.....
        • corkaswejmamy Re: Ale wiecie co? 06.10.07, 16:41
          no, 3 mce płaciła przed zajściem w ciążę, zaszła i na zwolnienie
          poszła(teoretyczne, bo przecież nie pracowała). A że to początki, to za całą
          ciążę zus będzie jej wypłacał. Potem macierzyński, a następnie wychowawczy.
          Przez 2 lata będzie jej płacił MOPS. Tak samo zrobiła będąc w ciązy z pierwszym
          synem, tak samo robi teraz.
          • fergie1975 Re: Ale wiecie co? 06.10.07, 18:43
            ZUS placi za wychowaczy?
            • corkaswejmamy Re: Ale wiecie co? 06.10.07, 19:06
              Nie , zus nie, ale mops tak.
    • przedszkolak2 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 17:07
      "Ja mam wyrzuty sumienia i żle się jakoś z tym czuję".
      Też bym się z tym żle czuła.
      Jestem w ciąży, pracę mam stresującą, ponadto jestem narażona na
      kontakt z chorymi zakażonymi róznymi paskudztwami. Staram się
      dogadać z kolegami: oddaję im pacjentów gorączkujących, zakażnych, a
      przejmuję od nich innych. Były w pracy momenty krytyczne, ale jakoś
      każdy starał się zrozumieć gorsze chwile przyszłej mamy. W sumie
      lepiej zastąpic koleżankę przez godzinę niż pracować za nią 9
      miesięcy. Zaczyna się 4 -ty miesiąc i mam nadzieję, że będzie
      lepiej. Poza tym, myślę, ze siędząc w domu dorobiłabym się
      niepotrzebnych kilogramów i "zamarudziłabym" rodzinę na śmierć.
      • cyborgus Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 06.10.07, 21:12
        no, powalilo mnie jak przeczytalam o zwolnieniu z powodu
        zatwardzenia i zgagi.....
        ale w sumie nie tak dawno czytalam watki gdzie te panie wybierajace
        sie na L4 na samym poczatku, od razu radosnie planowaly, gdzie by tu
        na wakacje pojechac. Tez watki o tym, ze jedno piwko w ciazy nie
        szkodzi, zwlaszcza na L4. Ale L4 ma byc, a USG najlepeij co tydzien.

        Wszystko jakos tak na glowie odwrocone, jak dla mnie.
        • myelegans Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 07.10.07, 15:27
          Jeszcze raz ponawiam pytanie. Ile z Was panie poszloby na wielomiesieczne
          zwolnienia gdyby byly platne 50%? Wtedy mdlosci i zgagi daloby sie przezyc. A
          ciaze nie wypadalaby od kichniecia czy kaszlu (ostatnia bzdura jaka tu zobaczylam).
          • chinotto Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 07.10.07, 15:56
            myelegans napisała:

            > A ciaze nie wypadalaby od kichniecia czy kaszlu (ostatnia bzdura
            jaka tu zobaczylam).

            Przeczytałam cały wątek (no nie wiem... może za szybko...) ale nie
            widziałam takie stwierdzenia.
            Ale kobieta po przejściach jest w stanie odczuwać taki strach np.
            krwawiąc w 11 tygodniu i słysząc od lekarza, żeby modlić się o cud.
            Tak to jest Droga Mamo, że syty nie zrozumie głodnego a kobieta
            zachodząca prawie na zawołanie nie zrozumie co to znaczy chcieć i
            NIC.

            • myelegans Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 07.10.07, 17:14
              > Tak to jest Droga Mamo, że syty nie zrozumie głodnego a kobieta
              > zachodząca prawie na zawołanie nie zrozumie co to znaczy chcieć i
              > NIC.
              Mylisz sie, bylam w ciazy 6 razy, mam jedno dziecko, na zwolnienia nie chodzilam
              • chinotto Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 07.10.07, 17:18
                Widocznie jesteś bardziej odporna psychicznie.
                • myelegans Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 07.10.07, 17:22
                  Nie bardziej niz dziewczyna obok......Tylko ze w tym wszystkim przeczytalam
                  chyba cala literarute fachowa i zrobilam co moglam racjonalnie, nie
                  irracjonalnie....
          • mathiola Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 07.10.07, 16:03
            i według ciebie to byłoby sprawiedliwe wobec tych kobiet, które
            rzeczywiście muszą być na zwolnieniu? A jest ich coraz więcej,
            ponieważ coraz więcej ciąż jest sztucznie inicjowanych i sztucznie
            podtrzymywanych. Dlaczego te kobiety miałyby dostawać połowę pensji?
            Bo pragną donosić zdrowego obywatela?
            • myelegans Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 07.10.07, 17:20
              > ponieważ coraz więcej ciąż jest sztucznie inicjowanych i sztucznie
              > podtrzymywanych.
              FYI, nie mozna sztucznie podtrzymac ciazy, nie ma czegos takiego jak
              podtrzymywanie. Poczytaj, pozniej bedziemy dyskutowac....
              Polowe dlatego, ze musialyby przejsc na krotkoterminowa rente, jak jest w innych
              krajach, a wtedy ubezpieczenie tyle wyplaca. Sorry Winnetou, dzieci kosztuja
              nawet przed urodzeniem.
              Tu gdzie mieszkam kobiety maja ustawowo zapewnione 12 tygodni urlopu
              macierzynskiego, a jak i czy jest on platny zalezy od pracodawcy, a jednak
              przyrost demograficzny jest wiekszy niz w socjalach, wiec nie tedy droga.
              Wychodzi na to, ze mamy bardzo bogate panstwo skoro stac nas na utrzymywanie po
              kilka miesiecy kobiet, ktore moglyby spokojnie pracowac.
              Zapytajcie kobiety Polki w WB, czy tez tak masowo maja zagrozone ciaze....i leza
              plackiem przez cale ciaze.
              • mathiola Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 07.10.07, 18:48
                > FYI, nie mozna sztucznie podtrzymac ciazy, nie ma czegos takiego
                jak
                > podtrzymywanie. Poczytaj, pozniej bedziemy dyskutowac....

                Ale zrozumiałaś o co mi chodziło czy nie? Bo jak zrozumiałaś, to
                możemy podyskutować teraz.
                I wg. mnie istnieje zjawisko ciąży sztucznie podtrzymywanej, za
                pomocą medykamentów.
                Tylko nie o tym dyskusja jest.
                Co do reszty - nie rozumiem ataku. Ja w pierwszej ciąży miałam przez
                pierwsze parę miesięcy wpisywane w kartę: poronienie zagrażające,
                następne parę miesięcy: poród przedwczesny zagrażający. Nie
                straciłam dziecka nie wiem dlaczego - czy tak miało być, czy tak
                skutecznie lekarze pomogli.
                Nawet, żeby świat się miał zawalić, nie wróciłabym wtedy do pracy ze
                zwyczajnego strachu o ciążę. I nie wiem dlaczego w takiej sytuacji
                kobieta ma dostawać 50 % pensji. Za karę?
                • myelegans Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 08.10.07, 14:43
                  Mathiola, nie mialam zamiaru atakowac, jak to tak odebralas to
                  przepraszam. Temat jest drazliwy i trudno wyposrodkowac, wiec
                  wypunktuje.
                  Jak to mowie z perspektywy mieszkania w zgnilym kapitalizmie przez
                  14 lat, biologa, ktory siedzial w rozrodzie i kobiety, po stratach.
                  Tu sprawa rozbija sie o podejscie do ciazy w Polsce, gdzie traktuje
                  sie stan jako chorobe, medykamentwo uzywa sie wiecej niz gdzie
                  indziej na swiecie. Tylko prosze mi nie mowic, ze w innych krajach
                  ciazy sie nie podtrzymuje, bo to bzdura. Prawda jest taka, ze przy
                  poronieniach zagrozonych we wczesnej caizy tak na prawde niewiele
                  mozna pomoc farmakologicznie, niewielka jest mozliwosc interwencji z
                  zewnatrz i to jest w ksiazkach, publikacjach itd.. Juz sie nie bede
                  po raz kolejny wypowiadala na temat rutynowych, na wyrost i na
                  zapas "terapii" progesteronowych. Prac na ten temat jest multum.
                  Jezeli juz to lekarze profilaktycnzie powinni zalecac branie malych
                  dawek aspiryny na rozrzedzeien krwi i zapowieganie powstawania
                  mikrozakrzepow w kapilarach. Tego w innych krajach sie po prostu nie
                  stosuje, bo wynik koncowy jest taki sam. Wielomiesieczne lezenie
                  plackiem od poczatku ciazy, jak sie okazuje przynosi wiecej szkody
                  niz pozytku, gdyz uposledza krazenie, o wiele lepsze rezultaty daje
                  umiarkowany ruch na wynik koncowy, to tez jest opublikowane. Juz
                  widzialam przypadki pompowania fenetrolu zeby
                  zapobiec "przedwczesnemu" porodowi, po to tylko, zeby ten porod
                  farmakolicznie indukowac 2 tygodnie po terminie. Ale to polska
                  ginekologia, z takim i a nie innym podejsciem. Poza tym samo
                  nastawienie kobiet. Moja przyjaciolka w Anglii przyjechala do Polski
                  w ciazy, bo: nie dostala ZADNYCH lekarstw, i nie widziala lekarza
                  tylko polozna, bo po prostu nie musiala, ciaza rozwijala sie dobrze.
                  Przy tym wszystkim wynik donaszanych zdrowych ciaz w Polsce wcale
                  nie jest wyzszy od tych krajow, gdzie medykamentow nie stosuje sie
                  jak witamin. Mozna by duzo.PO prostu z tego co widze, podejscie
                  polskiej ginekologii, a gdzie indziej na swiecie sa BARDZO rozne,
                  ale statystyk nie poprawiamy wcale.

                  Druga sprawa 100% platnych wielomiesiecznych urlopow w trakcie
                  ciazy. Jak ten pokomunistyczny ZUS-owski trup w koncu sie rozlozy i
                  zostanie to sprywatyzowane, bo innej mozliwosci nei ma. Wtedy ZADNA
                  firma ubezpieczeniowa, nie bedzie nikomu placila 100% za
                  wielomiesieczne choroby, bedzie to traktowane jak krotkoterminowa
                  renta, platne nie wiem 50%, 60%, 75%, w zaleznosci od ubezpieczenia.
                  BARDZO bogatych panstw nie stac na 100% platne wielomiesieczne
                  zwolnienia. Jak kobieta w ciazy, albo facet po wylewie bedzie musial
                  zostac w domu na kilka miesiecy, to nie ma wyjscia. Platne bedzie
                  miala tyle na ile pozwoli jej ubezpieczenie. Jestem pewna, ze te
                  ktore beda uzasadnione, na rente przejda. Jak powiedzialam, dziecko
                  kosztuje juz przed poczeciem i to mozna sobie wpisac w koszta. Mozna
                  miec tylko nadzieje, ze skladki beda nizsze niz obecne i saldo sie
                  wyrowna. Teraz wszystko jest wkaldane bezsensownie do jednego
                  koszyka, z ktorego jeden bierze 90% a drugi 1%.
                  Caly system jest chory, "bo mi sie nalezy", doprowadza do wiekszych
                  naduzyc, niz nam sie wydaje. wyestarzy wejsc na Ci.. zawsze mnie
                  zdumiewa jak czytam "ciezaroweczki, kiedy idziecie na zwolnienie?
                  Bo ja juz chyba pojde, to jest 4 miesiac, w sumie czuje sie dobrze,
                  ale w domku posiedze i na dzidzie poczekam". Oczywiscie, jak taki
                  system bedzie, to odwolywanie sie do sumien nic nie da, nie dziwie
                  sie rowniez pracodawcom, dla ktorych kobieta w wieku reprodukcyjnym
                  jest malo atrakcyjna zawodowo.
                  To tyle i ja juz tez ten temat koncze, niepotrzebnie znowu wdalam
                  sie w dyspute.
                  • mathiola Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 08.10.07, 14:52
                    >Jak ten pokomunistyczny ZUS-owski trup w koncu sie rozlozy i
                    zostanie to sprywatyzowane,

                    i to jest moje wielkie, niespełnione marzenie. I chyba nie do
                    spełnienia za mojego zycia. Niestety.
              • asia_i_p Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 10.10.07, 10:07
                Moja kuzynka jest w ciąży, pracuje w Irlandii. Na zwolnienie nie
                poszła, ale odkąd się w pracy dowiedzieli, że jest w ciąży, nic jej
                nie pozwalali ciężkiego podnieść, szefowa za nią odkurzacz nosiła
                (kuzynka jest pokojówką w hotelu). A w mojej szkole dyrektorki
                wysłały moją ciężarną koleżankę do pilnowania dyskoteki (pozostali
                pilnujący, w tym ja, po prostu nie pozwoliliśmy jej wchodzić na
                salę - ciemno, tłoczno, ktoś ją przewróci i nieszczęście gotowe,
                siedziała przy wejściu). Może w ustabilizowanym kapitaliźmie nie
                dają tak często zwolnień na ciąże, ale też inaczej traktują
                ciężarne. Jak przypuszczam nie dlatego, że są tacy moralni, tylko
                prawo opiera się na precedensie i było kilka wysokich odszkodowań.
      • przeciwcialo Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 08.10.07, 11:15
        Za taka ciężarna leserke ktos musi pracowac. Bo nie bedzie jej grubo
        ponad rok. A potem rozpaczliwe posty że kogos zwolnili.
        Kobiety same sie proszą o takie traktowanie.
        L4 jest dla chorych. Jesli ciąza zagrożona to jak najbardziej-
        trzeba korzystac.
    • mathiola uczciwość wobec państwa... wielkie PHI 07.10.07, 15:42
      i podatników... phi, dobre sobie.
      Ja pierwszą ciążę niemal całą byłam na zwolnieniu. Na początku
      leżałam w szpitalu, potem w domu tryb oszczędzający.
      Nie dostałam od państwa ani grosza za zwolnienie. Bo za wcześnie
      zachorowałam - TRZY DNI za wcześnie! Tak jakby to była moja wina, że
      trafiłam do szpitala.
      Gdybym te pieniądze, które przez tyle lat wpłacałam do wora zusu (i
      praktycznie nie korzystałam), odkładała na własne konto, miałabym za
      co przeżyć okres ciąży i macierzyńskiego...
      Nie dostałam też macierzyńskiego - powód - brak ciągłości
      ubezpieczenia w czasie ciąży (skoro zwolnienie nieważne). Odwołałam
      się i przegrałam z zusem.
      Nie mówcie mi więc o uczciwości wobec państwa bo to dla mnie bardzo
      niewiarygodne apele.
      O uczciwości wobec pracodawcy też nie, bo znam mnóstwo kobiet, które
      straciły prace po macierzyńskim, nie dlatego bynajmniej, że w ciąży
      nie pracowały.
      Moje zdanie jest następujące: kobieta, która idzie na zwolnienie z
      powodu ciąży to leserka, ale nie złodziejka. Nikogo nie okrada, sama
      dokładała do tego wielkiego wora swoje własne pieniądze, w czasie
      zwolnienia jedynie je odbiera.
    • blekitnykoralik Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 07.10.07, 17:36
      kiedy sie ma własną działalność, odczuwa się wszystko zupełnie
      inaczej, ale chyba jasne jest, dlaczego kobieta na rynku pracy jest
      traktowana gorzej.

      do gregolki - trudna sytuacja
      a nie da się jakoś pracować zdalnie, albo na pół etatu?
      Zależy jaką masz pracę i czy Ci na niej zalezy, jaka firma i jakie
      szefostwo - czy da sie z nimi po ludzku pogadać.
      • chinotto Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 07.10.07, 17:48
        racjonalnie ... OK niech Ci będzie. Swoją drogą pewnie niejedna
        kobieta chcąca bardzo mieć dziecko przy 2 a na pewno 3 utracie
        dziecka leżałaby plackiem - tak na wszelki wypadek. Ale każdy jest
        inny. Nie chce mi się już z Tobą dyskutować, bo mogę napisać o 1
        słowo za dużo.
        • blekitnykoralik Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 07.10.07, 17:54
          hmm?smile
    • soemi Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 08.10.07, 12:00
      Byłam całą ciążę na zwolnieniu. Uważam że jest to czas dla kobiety i
      ma ona prawo skorzystać z takiego przywileju jak zwolnienie. Mam
      pracę siedzącą więc ośmio godzinne siedzenie nie wpłynęłoby
      pozytywnie na mój organizm, szczególnie na kręgosłup. W czasie ciąży
      zajęłam się kompletnie przygotowaniem na przyjęcie dziecka; czytałam
      książki na temat ciąży, porodu i opieki nad maleństwem,
      uczestniczyłam w zajęciach ruchowych i spokojnie kupowałam różne
      akcesoria dla maluszka, łącznie z ubrankami.
      Nie miałam również wyrzutów sumienia ponieważ mój pracodawca nie
      zapewniał mi higienicznych warunków pracy, jak również pensja za
      którą pracowałam nie była warta takiego poświęcenia.
      • chinotto Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 08.10.07, 12:19
        w większości kobiety są zwalniane nie dlatego, że w ciąży siedzą na
        zwolnieniu tylko najczęściej po powrocie z urlopu wychowawczego. No
        i wogóle kobieta mająca dziecko jest postrzegana jako kłopot w
        pracy. Jej zwolnienia w ciąży to najmniejszy pikuś.
        • aguskin Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 08.10.07, 14:46
          też prawie całą ciąże leżałam, większość czasu w szpitalu i nie
          życzę tego nikomu,
          ale patrząc na przypadek koleżanki, to już przed zajściem powinno
          się unikać wszelkich możliwych stresów, przziębień, bo jeśli
          wychodujesz złą komórkę, to leżenie 9 miesięcy już nic nie pomoże,
          • chinotto Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 08.10.07, 14:53
            jeśli o hodowli komórek to do mnie, to trochę grasz nie fair.
      • cyborgus Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 08.10.07, 16:07
        now wlasnie, jakby ci za to siedzenie w domu nie placili to bys
        pracowala, a ksiazki o dzidziusiu czytala wieczorem.


        rece mi opadaja...
        • deela Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 08.10.07, 19:15
          czizas rece opadaja jak sie czyta
          bo ona se ksiazki o DZIDZIUSIU musiala poczytac
          na moj koszt
          super
        • asia_i_p Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 08.10.07, 23:18
          No dobrze dziewczyny, a co z przypadkiem, kiedy ja chcę być w
          porządku, tylko muszę wybierać wobec kogo.
          Sytuacja taka- czerwiec, ja w piątym miesiącu, dyrektorka mnie pyta,
          czy po wakacjach wrócę do szkoły (jestem anglistką) i będę pracować
          do rozwiązania (30 października) czy nie. Ja mam takie dane -
          większość maja na L4 z powodu czegoś tam z kością ogonową - licho
          wie co to było, bolało jak diabli przy siadaniu a zwłaszcza
          wstawaniu, jakoś zaleczone. Mam wrażenie, że się zaczęło od dojazdów
          do pracy w busach. Wiem, że jeśli powiem, że wracam, poszuka kogoś
          na etat na zastępstwo od 30 października. Jeżeli nie wracam, poszuka
          od września. Mam klasę w przyszłym roku maturalną. I teraz -
          absolutna uczciwość nakazywałaby powiedzieć wracam, bo wcale nie
          wiem, jak się będę czuła - a nuż dość dobrze, żeby pracować. Z tym,
          że wtedy jeśli mnie jednak rozłoży, moja maturalna będzie jechała 2
          miesiące z dostępnych im 9 na zastępstwach doraźnych, godzinach
          zredukowanych, itp. (oczywiście dotyczy to wszystkich uczonych
          przeze mnie klas, ale tu jakby mniejsza szkoda).
          Bardzo chciałam być uczciwa. Nie wzięłam L4 na wakacje, choć mnie
          usilnie do tego namawiano (miałabym przedłużony macierzyński). Ale
          dyrektorce powiedziałam, że od września nie wracam. Wybrałam bycie w
          porządku wobec moich uczniów, którzy od września dostali nowego
          nauczyciela i nie tracili godzin, a nie podatników (w sumie wyszłam
          w porządku wobec obu stron, bo mi się trafiła cukrzyca ciążowa,
          tydzień szpitala w sierpniu a potem przedłużająca się biegunka, ale
          mówię o momencie decyzji, o intencji). Miałam rację? A jeśli nie, co
          powinnam była zrobić?
    • cyborgus Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 08.10.07, 21:14
      no to przeczytajcie sobie ten rozbrajajacy watek z forum Ciaza i
      porod. sa mamy ktore sa wrecz dumne z siedzenia w domu bez powodu:

      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=585&w=70181955
    • abi3 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 08.10.07, 22:43
      Byłam...musiałam
      Nie żałuję.
      • cyborgus Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 08.10.07, 23:05
        musialas, to musialas. mowimy o tych, co nie musza.
    • madziaaaa a co w sytuacji 09.10.07, 11:02
      kiedy kobieta czuje się w miarę dobrze, natomiast lekarz nalega na
      zwolnienie, wiedząc gdzie pracuje?
      • alexkieszek Wszystkim tym co wyzywają 09.10.07, 11:13
        życzę, żeby każda ich ciąża i każdy pracodawca był taki cudowny, żebyście nadal
        mogły oceniać, wyzywać, oskarżać.
        Żyjcie sobie z tym dobrze i patrzcie codziennie rano w lustrze: myśląc sobie,
        jestem dobrym człowiekiem, dobrą matką bo uczę dziecka zawiści i nienawiści do
        wszystkich którzy nie myślą jak ja, jestem dobrą kobietą, która wspiera radą i
        dobrym słowem. I tak każdego dnia. Gratuluję Wam, na prawdę gratuluję, można o
        Waszej zawiści pisać pracę mgr...

        Jeśli Wasze dzieci kiedyś Was zwyzywają to przynajmniej będziecie wiedziały, że
        poszły w dobrą stronę, prawdopodobnie w Waszą.

        Jestem wstrząśnięta, kobiety co się z Wami dzieje...??????


        ________________
        do tych na zwolnieniu, nie popieram lenistwa, ale to nie moja sprawa jest. Każdy
        dostał sumienie i niech we własnym rozważa swoje własne czyny. Jedno wiem, jak
        pracodawca sobie ubzdura że nas zniszczy, zwolni to to zrobi, ale wg niektórych
        pracodawca jest święty. Szkoda że 90% z nich nie przestrzega owego KP, który
        jest nie jasny, nie czytelny i czasem niedopasowany to obecnych standardów.

        Chociażby fakt, że wiele kobiet w ciąży i po porodzie mogłoby pracować w domu, a
        niektóre słyszą, że to nie możliwe, dlaczego? Bo nikt tak nie robił sad
        Myślę, że wtedy wiele dziewczyn które są na zwolnieniu bo ciężko im dojeżdżać,
        pracowałoby grzecznie w domu.
        Więc może zamiast najeżdżać na siebie na wzajem, zaczniemy jednym głosem wysyłać
        sygnały w stronę pracodawców?? Może od nich też zaczniemy czegoś wymagać?
    • karola1008 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 09.10.07, 13:25
      Ja w obu ciążach pracowałam mniej więcej do 35 tygodnia, a potem
      zaczynało się rozwieranie szyjki i lądowałam na zwolnieniach. MOja
      lekarka prowadząca ciąże od razu zapowiadała, że ona zwolnieniami
      nie szafuje-oczywiście jak trzeba to wysyła, ale nie daje zwolnienia
      tylko dlatego, że kobieta jest w ciąży. Przyznała, że z tego powodu
      kilka pacjentek straciła.
      Jesli trzeba iść na zwolnienie-to trzeba i koniec. Jesli kobieta
      długo nie mogła zajść w ciążę, miała in vitro, albo jest po
      poronieniu-no to chyba sprawa jest jasna i nikt przy zdrowych
      zmysłach nie będzie miał do niej pretensji, że siedzi na zwolnieniu
      i koniec. Jeśli te dolegliwości, które w ciąży są normą jej
      utrudniają lub wręcz uniemozliwiają pracę-też chyba nie ma o czym
      mówić.
      Najtrudniejsze są pewne sytuacje pśrednie-np. praca ma taki
      charakter, że czasowe nieobecności są naprawdę dużym problemem. Np.
      nauczycielka w ciąży-w 3 mies. nie pracje, w czwartym tak a w piątym
      znowu nie. Cierpią na tym przede wszytstkim uczniowie (choć oni
      pewnie w rzeczywistości sobie chwalą). Oczywiście taka nauczycielka
      może mieć dobrą wolę pracowania do dnia porodu, ale z przyczyn
      niezaleznych od niej się to nie uda. Mam dwie kolezanki-młode
      nauczycielki. Jak były w ciąży, to dyrektorzy szkół wręcz nalegali,
      żeby poszły na zwolenienie, bo oni wtedy mieli jasną sytuację. No i
      dziewczyny szły na zwolnienia. Albo ta wałkowana już kelnerka- w
      zaawansowanej ciąży ciężko się podaje do stołu. Oczywiście można
      powiedzieć, że z takich sytuacji także można znaleźć inne wyjście
      niż zwolnienie lekarskie. Dyrektor szkoły, szef restauracji może
      przenieść ciężarówkę czasowo na inne stanowisko. Problem polega na
      tym, że nie zawsze jest taka wola po stronie pracodawcy, on zamiast
      pomyśleć woli zwalić problem na głowę kobiety i jej lekarza mówiąc:
      No to niech pani idzie na zwolnienie. To jest przyczyna niezależna
      od kobiety. Naprawdę nie sądzę, że którakolwiek z forumek
      przeciwnych traktowaniu ciąży jak choroby oceniałaby źle kobietę,
      która poszła na zwolnienie w ciąży z przyczyn od niej niezależnych.
      A stres w pracy? MOże być mniejszy większy. MOgę powiedzieć, że ja
      mam w pracy permanentny zajebisty stres. A gdy żył mój szef
      alkoholik, to poziom stresu w mojej pracy oscylował wokół górnych
      granic, po przekroczeniu których można było wylądować w miejscu, w
      którym klamki w drzwiach są tylko z jednej strony. POmimo tego dało
      się pracować, ten ś.p.łobuz zdawał sobie sprawę, że traktuje ludzi
      naprawdę źle i że z kobietami w ciąży musi uważać. MOżna powiedzieć,
      że bał się brzuszka z dzieckiem, bo wobec ciężarnych był
      uprzedzająco grzeczny i można było od niego wszystko wydębić.
      Zgodził się np. żeby nie przydzielać mi spraw szczególnych pieniaczy
      i żebym nie chodziła do sądu. Może niektórzy pracodawcy zgodziliby
      się wobec ciężarówek na pewne ulgi? Czy któraś próbowała choć
      porozmawiać?
      Mam kilka koleżanek, które były zwolnieniu całą ciążę i otwarcie
      przyznawały, że właściwie bez wskazań. Zachodziły w ciążę z
      założeniem, że następne kilka miesięcy spędzą na zwolnieniu. Czuły
      się świetnie, a mnie uważały za frajerkę, która nic sobie nie
      potrafi załatwić. Przepraszam, ale taka postawa jest dla mnie nie do
      zaakceptowania. Jest to nieuczciwe, bez względu na to jak bardzo to
      państwo na co dzień na łupi i okrada.
      POjawiał się często argument, że w ciąży to tak naprawdę nie
      wiadomo, jaki będzie kolejny tydzień. Stosując taką zasadę, to jeśli
      ktoś juz trafiłby do szpitala, to nie powinien go opuścić. W końcu
      nigdy nie wiadomo, czy następnego dnia nie nastąpi gwałtowne
      pogorszenie.
    • natasza2004 Re: cala ciąza na zwolnieniu- dylematy... 10.10.07, 10:41
      masz prawo być na zwolnieniu. Dziwią mnie osoby które to krytykują,
      nazywają złodziejką.Zobaczymy jak one zrobią jak będą w takiej
      sytuacji.Odpoczywaj sobie i nie stresuj się.
      Uważam tak mimo to że sama będąc w ciązy pracowałam do samego
      końca,w dniu porodu wybierałam się do pracy. To był mój wybór, i
      każda kobieta ma do tego prawo.
      Dzidzia jest najważniejsza.
      Nikogo nie okradasz, bo pracujesz,płacisz podatki, zus i to idzie z
      twoich składek.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka