Dodaj do ulubionych

Mąż uderzył córkę

12.10.07, 19:44
Mój mąż uderzył naszą 16 letnią córkę! Zrobił to tylko dlatego, że dziewczyna
wyszła bez jego zgody na imprezę do koleżanki. Jestem przerażona. Zrobił to
po raz pierwszy ale obawiam się że sytuacja może się powtórzyć. Marcin jest
wobec Julii potwornie apodyktyczny a ona się buntuje. Nie pomagają żadne moje
z min rozmowy i tłumaczenia. Jakbym mówiła do betonowej ściany. Ciągle słyszę
jeden argument - jest jeszcze dzieckiem i to ja za nią decyduję. Doszłam do
wniosku, że zachowanie Marcina wynika chyba ze zwykłej o nią zazdrości. Od
kiedy urodziła się Julka a było to kiedy oboje byliśmy na pierwszym roku
studiów Marcin oszalał na jej punkcie. Kiedy zaczęła dorastać i stawać się
kobietą z miłego tatusia stał się ojcem tyranem. Kochane mamy co robić? Jestem
bezradna. Nie mogę patrzeć jak moje dorastające dziecko po prostu cierpi
Obserwuj wątek
    • roksanaa22 Re: Mąż uderzył córkę 12.10.07, 19:47
      Tyranii nie popieram i to niedozwolone,że mąż uderzył córkę ale ja
      bym się wściekła gdyby moja córka wyszła bez pozwolenia a już
      napewno na imprezę

      Nawiasem mówiąc boje się tej chwili kiedy dzieci dorosną i po
      zamknięciu drzwi zrobią co zechcą...
      • dlania Re: Mąż uderzył córkę 12.10.07, 19:53
        "Przypomnij" mu, że za dwa lata córka może wyjśc z domu i więcej sie w nim nie
        pokazać (mało prawdopodobne, ale mozliwe). Szacunek jej sie nalezy. Mozna
        zabraniać, nawet karać, ale z szacunkiem.
        • haja197222 Re: Mąż uderzył córkę 12.10.07, 20:43
          Nieładniesad Ale to jego porażka.
    • rita75 Re: Mąż uderzył córkę 12.10.07, 20:44
      Mialam to samo z moim ojcem...On po prostu boi sie o nią.
      • haja197222 Re: Mąż uderzył córkę 12.10.07, 20:46
        Trochę dziwny sposób wyrażania swoich uczuć, tym bardziej, że chodzi o dziecko. 16 latka nie jest jeszcze psychicznie dojrzałą osobą.
        • gryzelda71 Re: Mąż uderzył córkę 12.10.07, 20:50
          Ciekawe,czy 16 latka byłaby zadowolona gdybyś nazwała ją dzieckiemsmile
        • rita75 Re: Mąż uderzył córkę 12.10.07, 20:53
          > Trochę dziwny sposób wyrażania swoich uczuć, tym bardziej, że
          chodzi o dziecko.
          > 16 latka nie jest jeszcze psychicznie dojrzałą osobą.

          Sposob jak sposob.Nie wiem, czy wiesz, ale ludzie w chwili
          zdenerwowania postepuja w sposob irracjonalny- wlasnie uderzenia
          dziecka, ktore poszlo na impreze i nie raczylo sie zapytac- moglo
          wlasnie spowodowac takie irracjonalne zachowanie podyktowane
          strachem o corke.
          • haja197222 Re: Mąż uderzył córkę 12.10.07, 20:57
            Moja córa ma 16 lat i nie ma nic przeciwko temu kiedy nazywam ją moim dzieckiem, przecież nim jest i zawsze dla mnie będzie. Naszczęście ja nie mam takich kłopotówsmile
            • gryzelda71 Re: Mąż uderzył córkę 12.10.07, 20:59
              Co innego moje dziecko,a co innego jestes dzieckiem.
              • haja197222 Re: Mąż uderzył córkę 12.10.07, 21:05
                Wiesz myślę, że powodów zachowania taty tej dziewczynki trzeba poszukać gdzieś głębiej. Tu nie chodzi w sumie o to czy jest nazywana dzieckiem itd. Jeżeli panna nie informuje o wyjściu na imprezę czy innych ważnych rzeczach to chyba problem tkwi w braku kontaktu, zaufania, braku codziennych poprawnych relacji, może gdzieś ktoś popełnił wcześniej jakiś błąd, który teraz "owocuje".
                • gryzelda71 Re: Mąż uderzył córkę 12.10.07, 21:10
                  Nie wszystko co się dzieje ma podłoże w przeszłości.Równie dobrze takie,a nie inne zachowanie dziewczyny było pod wpływem impulsu.
                  • haja197222 Re: Mąż uderzył córkę 12.10.07, 21:15
                    Też racja, dlatego moim zdaniem tata z córą powinni spokojnie usiąść i pogadać wyjaśniając sobie sytuację i ewentualnie ustalić jakieś zasady na przyszłość.
                    • oneczkek133 Re: Mąż uderzył córkę 12.10.07, 21:35
                      Nawet nie pamiętam ile razy Julia i ja próbowałyśmy o tym rozmawiać Marcinem.
                      Jego argument są niezmienne, że córka jest jeszcze dzieckiem, że powinna się
                      uczyć, że za nią odpowiada i nie chce aby jakiś to jego słowa "nieopierzony
                      gnojek zawrócił jej w głowie".
                      • verdana Re: Mąż uderzył córkę 12.10.07, 21:52
                        Powiedzmy sobie na glos prawdę - Twój mąż podniósł rękę na kobietę.
                        Uderzył kobietę - następna możesz być Ty. To damski bokser i
                        usprawiedliwienia nie ma żadnego. Trudno, aby córka prosiła tyrana o
                        pozwolenie na wyjscie, bo przeciez go nie dostanie.
                        Jestem przekonana, że gdyby mąż uderzył Ciebie, a nie córkę,
                        odpowiedzi bylyby całkiem inne - ale cóż, wg. wielu osób nadal na
                        pobicie żony nie ma usprawiedliwienia, a uderzenie niemal doroslej
                        corki jest drobnym epizodem.
                        Nie da się ukryć - po takim wyskoku uprzedziłabym męża, ze jeszcze
                        raz podniesie rękę na córke i to jest koniec małżenstwa. Broń
                        dziecka, póki despotyczny ojciec jeszcze nie zmarnował jej zycia.
                        Nie dopuść, aby to córka musiała opuscić dom.
                        • koza_w_rajtuzach Re: Mąż uderzył córkę 13.10.07, 07:48
                          Zgadzam się z verdaną.
                        • mamagapka Re: verdana 13.10.07, 16:17
                          brawo, verdana.myślę dokładnie tak samo!
                        • net79 Re: Mąż uderzył córkę 13.10.07, 21:27
                          podpisuję się łapkami i nóżkami
                        • weronikarb Re: Mąż uderzył córkę 16.10.07, 09:49
                          Verdana z ust mi to wyjelas, tylko ze jka mialam na mysli ze jak
                          jeszcze raz uderzy to wezwiesz policje i oskarzysz o pobicie.

                          Dla mnie bicie to bicie, cholerka czasami i ja popelnilam ten blad u
                          syna, ale przeprosilam i powiedzialam ze nie powinnam, ze moj blad,
                          teraz jak mam nerwa to mu mowie, aby lepiej zszedl z oczu bo mnie
                          wkurzyl i porozmawiamy jak mi minie smile

                          Bicie to kleska rodzica, i niewazne czy dziecko ma 1, 4 czy 16 a
                          naewt 30 lat. Po drugie dziecko to czlowiek (istota zywa, bo
                          zwierzecia tez nie bije) i nalezy mu sie taki szacunek jakiego sam
                          oczekujesz

                          Uff ale sie rozpisalam
    • kali_pso Re: Mąż uderzył córkę 12.10.07, 21:48
      Domyślam sie, że to nie był pierwszy raz kiedy ojciec jej czegoś
      zabronił? I argumentował to zwykłym "NIE"?
      Nie dziwi mnie zachowanie córki....
      Twój mąz wpadł w klasyczna pułapkę- jak większość ojców chce pewnie,
      aby córka była grzeczną dziewczynką, dobra uczennicą i stroniła od,
      oczywiście w pojeciu ojca, złego towarzystwa. Bo złe towarzystwo
      zagraża cnotliwości córeczki, ściagnięcia jej z piedestału bohaterki
      idyllicznego utworu...tak dzieje sie równiez dlatego, że jest to
      łatwiejsze niż pokuszenie sie o zrozumienie tego, jak i co mysli
      nasze dziecko, łatwiejsze niż wykazanie chęci do zrozumienia
      własnego dziecka.
      Mąż powinien zrozumieć, że Wasza córka obserwując go, zyjąc z nim
      pod jednym dachem i jak wynika z opisu, bedąc raczej jego podwładną,-
      uczy się mężczyzny....jakoś ta nauka gorzką sie wydajewinkP
      • ibulka Re: Mąż uderzył córkę 12.10.07, 22:22
        to, że ją uderzył nie znaczy od razu, że jest tyranem, zaraz będzie, że
        psychopatą. wyluzuj Verdano.
        • sir.vimes A kim jest? 13.10.07, 11:56
          Jeżeli niemal pełnoletniej kobiecie jego zdaniem ma wystarczyć "nie, bo nie" to
          kim jest, jeśli nie tyranem?

          Dziewczyna nie powinna bez powiadomienia rodziców iść na imprezę (choćby dla
          własnego bezpieczeństwa) ale nie zmienia to faktu, ze nic nie usprawiedliwia
          przemocy.

          Troski nie wyraża się biciem.

          Zresztą, jeżeli jedynym problemem ojca jest to, ze "ktoś córce zawrócił w
          głowie"a nie to, ze np. mogło jej sie coś stać - to to nie jest żadna troska
          tylko wyraz nie radzenia soebie z tym, ze córka dorasta, nie jest małą córeczką
          tatusia, jest "osobną osobą", która moze mieć np. jakieś życie osobiste czy
          towarzyskie.
      • ruda270 Re: Mąż uderzył córkę 12.10.07, 22:36
        kali_pso napisała:


        > Mąż powinien zrozumieć, że Wasza córka obserwując go, zyjąc z nim
        > pod jednym dachem i jak wynika z opisu, bedąc raczej jego
        podwładną,-
        > uczy się mężczyzny....jakoś ta nauka gorzką sie wydajewinkP

        "uderzająco celna uwaga pani redaktor"wink
        Relacje z ojcem w znaczący sposób rzutują na pozniejsze relacje z
        partnerem...


        ----------------------------
        mama Idy(9.10.2001)i Jasia(28.06.2004)
        • chinotto Re: Mąż uderzył córkę 12.10.07, 22:43
          Jaki damski bokser ? Jaki tyran ? Jak czytam w ciągu 16 lat uderzył
          ją po raz 1-szy. Autorka pisze, że dziewczyna wyszła bez zgody ojca
          na imprezę. Jak się domyślam wieczorem, niestety brak info o której
          raczyła wrócić. w dzisiejszych czasach mnie nie dziwi, że rodzice
          szaleją z niepokoju o swoje dzieci. I czasem mogą starcić
          cierpliwość. Nie popieram tu bicia, bo sama byłam bita. Ale trochę
          rozumiem ojca, że puściły mu nerwy. Po za tym dopóki młoda dama
          mieszka z rodzicami i jest przez nich utrzymywana musi liczyć się z
          ich zdaniem.
          • sir.vimes Re: Mąż uderzył córkę 13.10.07, 11:58
            Ale trochę
            > rozumiem ojca, że puściły mu nerwy. Po za tym dopóki młoda dama
            > mieszka z rodzicami i jest przez nich utrzymywana musi liczyć się z
            > ich zdaniem.

            Ale co to ma wspólnego z biciem?
    • nutka07 Lepiej zatytulowac 'maz uderzyl niemowlaka'... 12.10.07, 22:53
      albo nieco starsze dziecko. Zaraz bedzie wielka burza i na mezu nie zostanie
      zadnej 'suchej nitki'. Wystarczy przejrzec posty dotyczace dawania klapsow.
      Ja bym zareagowala na to dosc ostro. Takie zachowanie jest dla mnie
      niedpopuszczalne!
      To dziecko za dwa lata bedzie mialo 18 lat a wtedy pozostaniu mu tylko
      'przemawianie sila'.
      Czy Ty wyrazilas zgode na wyjscie corki?
      • oneczkek133 Re: Lepiej zatytulowac 'maz uderzyl niemowlaka'.. 12.10.07, 23:35
        Zgodziłam się. Marcinowi nic nie mówiłyśmy. To było między nami. Ustaliłyśmy że
        córka wróci do domu o 21-ej a ja w tym czasie porozmawiam o wszystkim mężem.
        Jak się możecie domyślać nie był zadowolony. Zarzucił mi że występuję przeciwko
        niemu, że podważam jego autorytet, że nastawiam córkę przeciwko niemu. Niestety
        Julia wróciła decydowanie później niż mi obiecała i na lekkim chuchu. No i
        rozpętało się piekło. Dla mnie jej zachowanie choć go absolutnie nie pochwalam i
        też się zdenerwowałam, to typowa prowokacja i próba sił. Jednak mimo wszystko
        uważam, że biciem prawie dorosłej dziewczyny niczego się nie osiągnie. Marcin
        przeciwnie, uważa, że Julia swoim wyskokiem udowodniła, że jego postępowanie
        było i jest słuszne.
        • ibulka Re: Lepiej zatytulowac 'maz uderzyl niemowlaka'.. 12.10.07, 23:48
          popieram twojego męża.

          szesnastoletnia gó..ara, niedość że wraca później niż obiecała, to jeszcze
          uchlana. lekko, nie lekko, i pomijając fakt, że w dzisiejszych czasach wszyscy
          piją - to nie ma znaczenia, w wieku 16 lat alkohol jest ZABRONIONY.

          nie uderzyłabym, mam fajną Szesnastkę w rodzinie.
          ale opierdziel zgarnęłaby równy, i szlabanik na imprezy.
          szesnastolatka to prawie dorosła osoba. te dwa lata to tylko formalność w
          niektórych przypadkach.
          skoro chce, żeby ją traktować jak dorosłą, to niech się tak zachowuje.
          • oneczkek133 Re: Lepiej zatytulowac 'maz uderzyl niemowlaka'.. 13.10.07, 00:08
            Ibulko, może masz i rację ale od ciągłych zakazów od ojca które od dawna słyszy
            moja córka i święty by się buntował. Nie wiem może to ja jestem za miękka i tak
            bardzo przeraża mnie zachowanie Marcina. Jak była w wieku mojej córki to
            ganiałam na różne imprezy spotkania koncerty, nosiłam to co akurat było modne,
            dziurawe spodnie i dredy na głowie. Były też wyjazdy pod namiot. Mój tata nigdy
            nie robił z tego problemu. Niestety już nie żyje i nie mogę z min o tym
            porozmawiać. Po prostu mi ufał. Dlatego tak trudno mi zaakceptować, że mojej
            córce coś z takiego fajnego życia umyka. Jak Julka była mała miała z Marcinem
            kapitalny kontakt. Zabieraliśmy ją na wszystkie studenckie wypady w góry czy w
            doliny. To Marcin nauczył ją jeździć na nartach, pływać, żeglować. Spełniał jej
            dziecięce zachcianki. Wszystko się zmieniło kiedy ze słodkiej Julci wyrosła
            atrakcyjna Julia. Wtedy Marcinowi odbiła palma i najczęstszym słowem w
            kontaktach z córka jest - nie. Tak to wygląda Ibulko
            • ibulka Re: Lepiej zatytulowac 'maz uderzyl niemowlaka'.. 13.10.07, 00:19
              wiem o co ci chodzi. ciągłe zakazy i nakazy nie są dobre, i dają skutek odwrotny
              do zamierzonego. ale dziewczyna w wieku 16 lat jest bardzo podatna na różne złe
              rzeczy - od nieodpowiednich znajomości zaczynając, na alkoholu, narkotykach itd
              kończąc.
              żyję w wielkiej symbiozie z Szesnastolatką z mojej rodziny, i wiem co w trawie
              piszczy, jak wygląda światopogląd tej 'prawie dorosłej', a z drugiej strony
              'dopiero szesnastoletniej' osóbki.

              w rodzinach często jest taki podział - tata od kazania, mama od przytulania.
              trzeba jednak zachować zdrowy rozsądek i umiar, rozmawiać, rozmawiać i jeszcze
              raz rozmawiać, starać się poznać dziecko i dążyć do tego, żeby i ono poznało
              was, jako rodziców i ludzi, którzy życzą jej jak najlepiej i są tymi
              najprawdziwszymi, najszczerszymi przyjaciółmi - i dopiero wtedy mówić o
              wychowaniu, metodach wychowawczych, sukcesach, porażkach, trudnościach...
              Szesnastoletnia panna musi mieć dużo luzu, ale takiego dobrego luzu. ojciec
              trzyma ją krótko, i w sumie to dobrze, ale nie można też przesadzać. porozmawiaj
              z córką, a potem z mężem, wyjaśnijcie wszystko i ustalcie zasady - ZAKAZY
              zmieniają się w obowiązki, dochodzą prawa. kłótni, sprzeczek i fochów nie
              unikniecie - to ten wiek, ale możecie sprawić, że te wszystkie awantury po
              jakimś czasie przerodzą się w dyskusje - mniej lub bardziej żywe i energiczne.
              córka nabierze do was zaufania, wy do niej także.
              spóźni się, pomyśli: 'o cholera, spóźnienie. znowu będą się drzeć, ale mają
              rację. trzeba było jechać wcześniejszym autobusem'.
              nie pomyśli: 'o Boże, znowu będą darli trampa, stary wpadnie w furię, mamuśka
              się sfocha i będzie fajnie'.
              jeszcze nie jest za późno!!! smile)



              kiedy Julia była małą, słodką dziewczynką, jedynym niebezpieczeństwem jakie na
              nią czyhało, były drzazgi w palcach, rozbite kolana i zgubione foremki do
              piasku. teraz, kiedy jest śliczną laską, dochodzą do tego takie
              niebezpieczeństwa jak ALKOHOL, PRZEMOC, SEKS, NARKOTYKI... to zrozumiałe, że
              tato martwi się o córkę, która dla niego zapewne wciąż jest jeszcze małą, słodką
              Julcią.
              dlatego po raz kolejny powtarzam - ROZMOWA. rozmowy naprawdę mają zbawienne
              działanie smile

              trzymam kciuki, najmocniej jak potrafię.
              aktualnie jestem po jednej z takich rozmów, bo 'moja' Szesnastka wpadła do nas
              po dzikiej awanturze z własną Matką smile
              • ally Re: Lepiej zatytulowac 'maz uderzyl niemowlaka'.. 13.10.07, 22:20
                teraz, kiedy jest śliczną laską, dochodzą do tego takie
                > niebezpieczeństwa jak ALKOHOL, PRZEMOC, SEKS, NARKOTYKI...

                niebezpieczeństwo takie jak PRZEMOC grozi jej przede wszystkim w rodzinnym domu
            • burza4 Re: Lepiej zatytulowac 'maz uderzyl niemowlaka'.. 13.10.07, 12:53
              jesteś za miękka. Córka wykorzystuje tę "miękkość" - olała ustalenia
              z tobą, przyszła pijana. Zdaje się, że ty nie widzisz w tym
              większego problemu, bo ten aspekt cię jakoś nie zbulwersował, a
              jedynie zachowanie męża. Dziwisz się reakcji męża, tym bardziej że
              został oszukany przez was obie? ja swoją też bym sprała za taki
              wysokok. I nie uważam tego za żadną przesadę.

              spiskujesz z córką za plecami męża i dziwisz się że ostro reaguje.
              Sama mam córkę w tym wieku. Ja też chodziłam na imprezy. Tylko, że
              za naszych czasów nie było dragów ani pigułek gwałtu. Nie ma co
              porównywać, jeśli chodzi o bezpieczeństwo dziewczyn. W czasach,
              kiedy dziewczyny określa się mianem "suczki" i kiedy panuje
              bezhołowie wychowawcze - trzeba na to inaczej patrzeć.

              Nie chodzi o trzymanie pod korcem, ale nic nie usprawiedliwia
              nastolatki która nie dotrzymuje ustaleń i wraca pijana. Widać mąż ma
              powody, żeby ją kontrolować.
            • superslaw Re: A może córka 13.10.07, 14:18
              nie przekonała ojca że można jej ufać??Może nie pokazala że jest prawie dorosła
              i dojrzala i stad zachowanie ojca???A że ty chodzilas w jej wieku???Cóż może
              bylas osoba godną zaufania..ja też chodzilam i jeżdzilam z chlopakiem..ale
              czułam taką odpowiedzialność za zaufanie ktorym mnie rodzice obdarzyli że nigdy
              ich nie zawiodłam..zawsze wracalam na czas, i nigdy pod wpływem
              alkoholu..chciałam udowodnić ze jestem godna zaufania jakim mnie obdarzono...
              • triss_merigold6 Re: A może córka 13.10.07, 14:26
                A może nie dano jej szansy? Z tego co autorka napisała na etacie
                wynika, że szanowny tatuś uzurpuje sobie prawo do pełnej kontroli
                np. przywozi i odwozi dziewczynę ze szkoły.
                Idealny patent na to, żeby mieć nastolatka z dużymi problemami.
        • royalmail Re: Lepiej zatytulowac 'maz uderzyl niemowlaka'.. 13.10.07, 00:43
          Ja też mam córę w podobnym wieku. Mąż też czasami zachowuje się
          podobnie to Twojego (ale broń boże mu podnieść rękę na dziecko !).
          Jednak córa zawiodła Twoje zaufanie, ona zlekceważyła waszą umowę,
          widzisz to chyba sama. Wyciągnij z tego stosowne wnioski - nie
          ulegaj jej tak łatwo. Rzeczywiście podważasz autorytet męża.
          On czuje się dodatkowo bezradny mając was dwie przeciwko sobie (tak
          mu się wydaje.)
          Ja kiedyś przeprowadziłam z moim mężem rozmowę, tłumacząc mu o
          ważności dla nastolatka w tym wieku środowiska koleżanek i kolegów,
          i tłumacząc, że tylko poczucie bezpieczeństwa i zrozumienie przez
          rodziców gwarantuje, że nastolatek mówi prawdę, nie oszukuje i nie
          kręci. Akurat mój mąż zrozumiał, że krzyk, zakazy i kary cielesne
          nie są żadną "bronią", a wręcz odwrotnie - sprawiają, że nastolatek
          odsuwa się w tempie błyskawicznym od rodziny, szukając akceptacji i
          bezpieczeństwa w innym towarzystwie. Im mniej akceptacji w domu
          rodzinnym, tym szybciej dziecko z niego "ucieka" i mniej chętniej w
          nim przebywa.

          Krótko: nie ufaj bezgranicznie córce, miej dystans, miej swój rozum.
          Zachowaj spokój, gdy "ona chce" , a "on nie pozwala".

          Naucz się jej odmawiać motywując odmowę w racjonalny sposób - do
          czasu, aż uznasz, że zachowuje się odpowiedzialnie. Koniecznie
          porozmawiaj z nimi o tym, co zaszło. Nie bądź "między młotem a
          kowadłem", bo OBYDWOJE postąpili źle. Uświadom im to, nie widzą
          tego, lub się nie przyznają przed sobą.
          Męzowi bym chyba oczy wydrapała, jakby mi dziecko w twarz uderzył,
          ale u Ciebie już się stało sad. Wytłumacz facetowi, co to za "stwór"
          nastolatek, odwołaj się do jego młodości, wytłumacz, że dzieci w tym
          wieku często nie bardzo racjonalnie podchodzą do pewnych spraw, że
          są bardzo skoncentrowane na sobie, swojej cielesności, swoim
          towarzystwie (co jest naturalnym etapem rozwoju). Niech facet sobie
          przypomni, że kiedyś też był nastolatkiem smile.
          I niech się nie waży już ręki na nią podnieść nigdy - niech ją
          przeprosi, że ją uderzył !

        • mapi9 Re: Lepiej zatytulowac 'maz uderzyl niemowlaka'.. 16.10.07, 10:59
          oneczkek133 napisała:

          > Zgodziłam się. Marcinowi nic nie mówiłyśmy. To było między nami.
          Ustaliłyśmy że
          > córka wróci do domu o 21-ej a ja w tym czasie porozmawiam o
          wszystkim mężem.
          > Jak się możecie domyślać nie był zadowolony. Zarzucił mi że
          występuję przeciwko
          > niemu, że podważam jego autorytet, że nastawiam córkę przeciwko
          niemu. Niestety
          > Julia wróciła decydowanie później niż mi obiecała i na lekkim
          chuchu. No i
          > rozpętało się piekło. Dla mnie jej zachowanie choć go absolutnie
          nie pochwalam
          > i
          > też się zdenerwowałam, to typowa prowokacja i próba sił. Jednak
          mimo wszystko
          > uważam, że biciem prawie dorosłej dziewczyny niczego się nie
          osiągnie. Marcin
          > przeciwnie, uważa, że Julia swoim wyskokiem udowodniła, że jego
          postępowanie
          > było i jest słuszne.

          to jest Twój mąż czy kumpel? Takie decyzje podejmuje się razem,a nie
          za plecami małżonka.Jak on się czuł jak się dowiedział,że
          kombinujecie za jego plecami?Pomysl sobie kobieto co byłoby gdyby
          nie daj boże coś się córce stało,zostałaby zgwałcona??? Nie
          zdziwiłabym się jakbyś wtedy od tego jak to już tu wszyscy Twojego
          męża nazywają "tyrana" byś oberwała.A jak matka udeży córkę czy syna
          to też jest tyranką?Czy to chodzi o to,że to ojciec czyli facet i
          jest dużo silniejszy
          • sir.vimes Re: Lepiej zatytulowac 'maz uderzyl niemowlaka'.. 16.10.07, 11:33
            A jak matka udeży córkę czy syna
            > to też jest tyranką?

            Tu nie chodzi tylko o bicie. Ono jest raczej objawem choroby niż samą chorobą.
            Ale tak - matka, która zachowałaby się tak jak ojciec z tego wątku - jest tyranką.
    • cyborgus Re: Mąż uderzył córkę 13.10.07, 03:17
      duzo dobrych rad o trzymaniu krotko 16-ltaki.... Ale jest tez druga
      strona medalu - zbyt krotka smycz, brak zrozumienia dla potrzeb
      nastolatki w domu, zero dyskusji, i dziewczyna zacznie szukac
      akceptacji i zrozumienia w takich wlasnie kregach od ktorych
      kochajacy tatus probuje ja uchronic..... Latwo jest tu przegiac.
      • bi_scotti Re: Mąż uderzył córkę 13.10.07, 04:24
        A ja mysle, ze najlepiej jest jesli stosunki dwustronne ukladaja
        miedzy soba wylacznie te dwie zainteresowane osoby. Z calym
        szacunkiem, ale wydaje mi sie, ze Twoje ingerencje, proby mediacji i
        siadanie do rozmow miedzy ojcem a corka po stronie corki w zaden
        sposob sytuacji nie poprawiaja. Ty sie powinnas skupic na Twoich
        stosunkach z mezem. Skoro On sie czuje sam przeciwko Wam obu, skoro
        zarzuca Ci, ze podwazasz Jego autorytet i sam nie liczy sie z Twoimi
        opiniami na temat wychowania nastolatki to znaczy, ze porozumienie
        miedzy Wami dwojgiem niezle szwankuje. Dopoki tego nie naprawisz,
        nie poprawia sie tez stosunki corki z ojcem. Jestescie malym ukladem
        ale zeby moc zgodnie funkcjonowac we troje, kazde z Was z osobna
        musi sobie ulozyc kontakty z pozostala dwojka - Ty z mezem, Ty z
        corka, corka z ojcem. Inaczej to nigdy nie bedzie gralo. To, ze tata
        jest wymagajacy to nie jest jeszcze najwieksze nieszczescie
        mlodosci smile)) Mowiac szczerze fakt, ze dziewczyna wrocila mocno
        spozniona i na rauszu bylby dla mnie (matki) duzo wiekszym powodem
        do rozwazan wychowawczych niz tatusiowy policzek czy inny klaps. Bo
        taki powrot swiadczy o tym, ze Twoja corka nie tylko nie liczy sie z
        Twoim zdaniem (umowila sie z Toba na powrot o 21 i zlamala te umowe
        bez zadnego powaznego powodu typu ulice zawalone sniegiem po pachy)
        ale rowniez jest nieodpowiedzialna i nie umie powiedziec "nie"
        kiedy "wszyscy" pija. Argumentu, ze "wszyscy w klasie" dzieci i
        nastolatki uzywaja od setek lat - rozwazni rodzice zawsze wiedza, ze
        to nigdy nie sa "wszyscy" i ze w zadnym wypadku nawet jesli jest to
        wiekszosc, to akurat nie usprawiedliwia zadnego nagannego
        zachowania. A picie w wieku lat 16 na imprezie jest naganne. Czym
        innym jest kieliszek szampana w towarzystwie rodzicow na 100
        urodzinach babci a czym innym zakrapiana impreza, z ktorej nieletnia
        wraca spozniona i nietrzezwa. I nie mowcie tu, ze za 2 lata Ona
        bedzie dorosla. 2 lata w kazdym wieku to duzo czasu a szczegolnie
        czas pomiedzy 16 a 18 to ogromna przepasc w postrzeganiu swiata,
        rozumieniu obowiazkow i dostosowywania sie do regul smile
        Ja bym naprawe w Waszej rodzinie zaczela od naprawy stosunkow miedzy
        Toba a mezem. A corka powinna odczuc, ze reguly sa jasno okreslone i
        nalezy ich przeztrzegac. Oczywiscie, z nastolatka trzeba rozmawiac
        ale to wcale nie znaczy, ze kazda rozmowa ma byc akceptacja dla
        wybrykow tej nastolatki. Rozmowy bywaja rozne, nie wszystkie sa
        przyjemne!
        • sir.vimes Re: Mąż uderzył córkę 13.10.07, 12:34
          Bo
          > taki powrot swiadczy o tym, ze Twoja corka nie tylko nie liczy sie z
          > Twoim zdaniem (umowila sie z Toba na powrot o 21 i zlamala te umowe
          > bez zadnego powaznego powodu typu ulice zawalone sniegiem po pachy)
          > ale rowniez jest nieodpowiedzialna i nie umie powiedziec "nie"
          > kiedy "wszyscy" pija. Argumentu, ze "wszyscy w klasie" dzieci i

          IMO żeby umieć odmówić grupie rówieśniczej, nie starać się być "lubianą" (chocby
          poprzez głupie zachowania), nie przyjmować zasad grupy jako własnych dorastająca
          osoba musi mieć wsparcie i silne poczucie, że jest "na miejscu" gdzieś indziej,
          np. w rodzinnym domu.
          Traktowanie młodej kobiety jak niemowlaka ("nie bo nie"), deprecjonowanie jej
          uczuć i życia osobistego ("jakiś smarkacz zawrócił jej w głowie") takim
          wsparciem na pewno nie jest.
          Autorce wątku i jej męzowi polecam książkę "Ocalić Ofelię" - pozwala
          uporządkować swojej uczucia i zrozumieć z czym mierzą się dorastające dziewczyny.
          Poza tym - ciekawa jestem ile trwało to spóźnienie? Godzinę ? Pół nocy? To
          wielka różnica. W czasie dobrej zabawy zazwyczaj nie zerka się co chwile na
          zegarek - i krótkie spóźnienie jest raczej normalne (nie wspominając o tym, jak
          wygląda komunikacja miejsca...). Jeżeli spóźnienie było naprawdę długie -
          dziewczyna powinna zostać przywołana do porządku (nie dlatego, ze ma robić
          zawsze jak kazano tylko dlatego , że jest zobowiązana szanować nerwy i zasady
          rodziców).
          Bicie nie jest sposobem wyrażania troski, nie jest sposobem przwyoływania do
          porządku, nie zastąpi wychowania.
    • kiwi1910 Re: Mąż uderzył córkę 13.10.07, 07:46
      A ja byłam taka taty - córeczka do 15 -16 roku zycia właśnie,
      później mój stary zamienił się w tyrana. Na nic mi nie pozwalał,
      domniemał puszczalstwo i okropnie się do mnie zwracał. To był dla
      mnie koszmar, potem sie przyzwyczaiłam teraz to olewam, ale jestem
      dla ojca gorsza niż jego synowie. Czyli mam 30 lat a nie wiele się
      zmieniło, nadal dziewczycnce nie wypada.
      • agatha61 Re: Mąż uderzył córkę 13.10.07, 13:36
        nie powinien uderzyc corki. ale ty poelniasz wielki blad i mysle ze
        wiekszy niz twoj maz, knujesz cos z corka za jego plecami i czego ja
        uczysz w ten sposob? ze mamusia to jest ta naiwna i ja sie urobi...a
        ona zamiast docenic ze jej pozwolilas pojsc, olala cie totalnie
        spozniajac sie i pijac. poza tym bardzo wazna rzecza jest
        konsekwencja u obojga rodzicow, ona nie jest jeszcze do konca
        dojrzala psychicznie i dostaje rozdwojenia, mama sie zgadza ale
        ojciec nie...
        nie dziwie sie ojcowi tez bym sie wsciekla na jego miejscu, mamusia
        z corka kombinatorki za jego plecami
        nie mozna bylo inaczej? poozmawiac spokojnie (na pewno nie przy
        corce) z ojcem, ze pojedziecie po nia o 21 itd na pewno nie byloby
        awantury.
        swoja droga corka chyba nie jest zbyt dojrzala, skoro spoznia sie i
        upija w tym wieku. wiadomo ze 16 latek moze popijac ale na pewno nie
        tak zeby rodzice sie dowiedzieli bo jezeli chce zeby sie dowiedzieli
        to sygnalizuje w ten sposob ze ma jakis problem...

        uff za bardzo sie rozpisalam

        agata
    • lineczkaa Re: Mąż uderzył córkę 13.10.07, 13:44
      Albo gdzieś nie doczytałam, albo Ty nie napisałaś. Jak ją uderzył i gdzie. W
      głowę, w tyłek, po twarzy z płaskiej, z pięści w brzuch? Oczywiście bicie jest
      złe, co do tego nie ma wątpiwości, ale można uderzyć z bezsilności (co zapewne
      uczynił Twój mąż, pewnie ze strachu o nią) i można uderzyć żeby upokorzyć (np. z
      płaskiej w twarz).
      Pytam, bo zastanawiam się co może się kryć pod stwierdzeniem "mąż uderzył 16
      letnią córkę".

      Co do jej zachowania, to nie pochwalam. Twojego też nie, ani Twojego męża, bo
      rodzice powinni stać po jednej stronie, a nie tworzyć 2 obozy. Co innego jak
      ojciec/mąż jest despotą, psychopatą i leje wszystkich jak popadnie. Wtedy
      oczywiście stanie po stronie dzieci jest wskazane. Myślę, że w Waszym przypadku
      wina jest po każdej ze stron. On uderzył, Ty go oszukałaś, a córka oszukała Was.
      • chinotto Re: Mąż uderzył córkę 13.10.07, 13:55
        autorka wątku chyba coś kręci... Na etacie zatytuowała wątek "czy
        jesteście zazdrośni o córki" i przedstawia sytuację trochę inaczej -
        cyt. "Ostatnio sklepał czy oklepał jak mówisz, miskę Julce bo się
        dziewczyna zbuntowała i zwyczajnie zwiała na imprezę".

        Więc jeśli mimo zakazu ojca zwiała z domu i jeszcze wróciła do domu
        po alkoholu to nie wiem co bym jej zrobiła.
        A jeśli Ty jej pozwoliłaś iść mimo sprzeciwu męża to jesteś nie w
        porządku w stosunku do niego. Gdyby tego wieczoru coś się stało -
        wypadek, gwałt, policja zgarnęła pijących nieletnich itd. to wtedy
        mąż chyba by sprał Ciebie. I miałby trochę racji.
        No i sama widzisz, że jest nie fair nawet w stosunku do Ciebie. Nie
        wróciła na czas i jeszcze piła, mimo, że wiedziała, że oboje
        będziecie w domu. Mogła sobie chociażby budzik w komórce nastawić,
        jeśli by chciała być w porządku do mamy. Ale jak widać ona ma Was
        gdzieś oboje.
        • superslaw Re: Twoj mąż ma swieta racje 13.10.07, 14:01
          i to normalne że się wkurzyl jeśli podejmujesz decyzje gdzie wychodzi córka sama
          bez jego wiedzy i zgody.Corka nie jest pelnoletnia-i nie jest też co pokazala
          osobą godną zaufania ani twojego ani jej radzilabym ją ukarać poprzez zakaz
          wyjść aż nie pokaże że można jejh po prostu zaufać..myślę że gdyby wrociła o
          czasie-mąż inaczej by zareagował (i nie na lekkim ruszu)twoja corka łamie prawo
          pila a jest nieletnia.Gdyby poolicja ją złapała odbierałabys ja z izby dziecka.A
          mąż w dobie narkotykow łatwodostepnym i alkoholu po prostu boi sie o corkę
          zwlaszcza że nie jest rozsądną osobą czemu dała świadectwo wyrażne...
          • triss_merigold6 Re: Twoj mąż ma swieta racje 13.10.07, 14:28
            Alkohol był łatwo dostępny zawsze. No, w głebokim PRL funkcjonowała
            mityczna godzina 13, w trosce o morale robotników zresztą a nie
            nastolatków.
            Dziewczyna nie złamała prawa, jeśli już to prawo złamała osoba,
            ktora: sprzedała jej alkohol albo podała alkohol sama będąc
            pełnoletnia.
          • anetuchap Re: Twoj mąż ma swieta racje 13.10.07, 14:41
            Dziewczyny,rozumiem,że większość z Was,mając 16 lat była przykładnymi
            uczennicami,które po szkole prosto do domu i nosy w książkę?
            A jak spotkanie towarzyskie,to max. do 21,bo o 22 trzeba być w łóżeczku? No i
            oczywiście,mając 16 lat nie znałyście smaku alkoholu!!!
            Nie wypiłyście ani grama,bo to przecież łamanie prawa!!!!

            Ja rozumiem autorkę wątku i jej córkę. Z moich obserwacji wynika,że
            im smycz krótsza,tym większe kłamstwa,aby osiągnąć swoje i ogromny
            bunt oraz chęć zrobienia rodzicom na złość. Miałam wiele takich koleżanek i
            widziałam,co one wyprawiały,gdy na chwilę urwały się ze smyczy. Naiwnością jest
            myślenie,że tylko na imprezie nastolatka
            napije sie alkoholu,zapali papierosa,czy będzie uprawiać seks.
            Może to wszystko zrobić w szkole,po szkole,nie da rady pilnować dziecka
            24h/dobę. A im więcej zakazów,tym większa ochota,aby je łamać,to chyba oczywiste?

            Według mnie Julia zachowała się jak normalna nastolatka. Fakt,że powinna wrócić
            wcześniej,ale wiadomo jak to jest na imprezie,czas
            inaczej płynie.Aha,większość z Was na imprezy nie chodziła więc
            tego nie wie. Ja chodziłam i pamiętam,że choć przed chwilą była 20,
            to nagle zrobiła sie 23.
            Popieram też to,że stoisz po stronie córki.W wychowaniu dziecka nie jest
            najważniejszy wspólny front rodziców,ale dobro dziecka.
            Jeśli jeden rodzic krzywdzi dziecko,to drugi ma siedzieć cicho,
            bo najważniejsza jest zgodność rodziców???? Totalna bzdura.
            Piszesz,że rozmawiałaś z mężem,że jego sposoby wychowawcze nie są najlepsze,że
            krzywdzą córkę i zaburzają relacje z ojcem.
            I do niego nic nie dotarło,ani rozmowa,ani prośby,ani płacz.
            Nie dziwię się,że jesteś po stronie córki i pomagasz jej w tym,
            aby jakoś ominąć bezsensowne i ciągłe zakazy ojca. Tym bardziej,
            że powód, dla którego Julia nie może wychodzić z domu,jest śmieszny.
            To nie jest martwienie się o bezpieczeństwo córki,ale totalna
            zaborczość wobec niej,zaślepienie w swoim myśleniu.

            NIGDY nie pozwoliłabym małżowi uderzyć naszych córek,cokolwiek by zrobiły. Jeśli
            by to zrobił,to byłaby to klęska totalna,nie
            wyobrażam sobie tego,że po czymś takim,wszystko wraca do normy.
            Zresztą,jak ktoś pisał - uderzył raz,to uderzy kolejny i to
            pewnie niebawem. I niech się nie zdziwi,że córka,mając 18 lat,
            "ucieknie" z domu z przypadkowym facetem,czy w przypadkowe miejsce.
      • sir.vimes W jaki sposób autorka postu oszukała męża? 13.10.07, 19:45
        Uważasz, ze matka powinna pytać ojca o pozwolenie by dziecku na coś pozwolić;?
        To chyba kiepski pomysł.
    • rita75 gimnazjalistka pije alkohol? 13.10.07, 14:20
      gimnazjalistka pije alkohol? Powinna dostac szlaban winkna miesiac
      • triss_merigold6 Re: gimnazjalistka pije alkohol? 13.10.07, 14:24
        Owszem gimnazjaliści piją alkohol. Nie wszyscy ale sporo.
        Zdziwiona?! Moje pokolenie pierwsze próby z alkoholem, najczęściej
        zakończone żałosnym pawiem i odchorowywaniem zaliczało mając właśnie
        15-16 lat. Przełom podstawówki i liceum. Chłopaki w zawodówkach
        chlali regularnie.
        Szlaban będzie bezskuteczny, zapewniam Cię. Spowoduje tylko jeszcze
        większy bunt i łamanie zakazów na oslep.
        • rita75 Re: gimnazjalistka pije alkohol? 13.10.07, 14:28
          zdziwiona? w zadnym przypadku, to nie znaczy, ze powinnam
          przyklaskiwac patologii

          > Szlaban będzie bezskuteczny, zapewniam Cię. Spowoduje tylko
          jeszcze
          > większy bunt i łamanie zakazów na oslep.

          to byl zart
          • triss_merigold6 Re: gimnazjalistka pije alkohol? 13.10.07, 14:30
            Jakiej patologii? Patologią byłoby notoryczne upijanie się, bo to
            alkoholizm jest zaliczany do patologii społecznych.
            • rita75 Re: gimnazjalistka pije alkohol? 13.10.07, 14:32
              > Jakiej patologii? Patologią byłoby notoryczne upijanie się, bo to
              > alkoholizm jest zaliczany do patologii społecznych.

              patologią jest samo uzywanie alkoholu przez dzieci- sorki
              dorastajace dzieci
              • triss_merigold6 Re: gimnazjalistka pije alkohol? 13.10.07, 14:36
                Nie mogę się z Tobą zgodzić. 15-latek za przestępstwo przeciwko
                życiu lub zdrowiu może za zgodą sądu odpowiadać jak dorosły (z
                wyjątkiem skazania na karę dożywocia). IMO spokojnie może więc wypić
                niewielką ilość alkoholu.
              • ally Re: gimnazjalistka pije alkohol? 13.10.07, 22:21
                > patologią jest samo uzywanie alkoholu przez dzieci- sorki
                > dorastajace dzieci

                no proszę, cała moja elitarna klasa w elitarnym liceum była patologiczna smile
                • chinotto Re: no cóż ... 13.10.07, 22:35
                  nie przemyślałam może tak dokładnie co chciałam napisać i wyszło jak
                  wyszło. Trudno sad
                  Triss, Verdana, Aluc i Sir.Vimes macie faktycznie dużo racji!
                  Chociaż tak naprawdę, to trzeba by było wysłuchać jeszcze relacji
                  ojca, bo prawda zawsze leży pośrodku. Ciekawi mnie również czy
                  dziewczyna jest naprawdę w porządku tylko zbuntowana działaniem ojca
                  czy mama ma np. klapki na oczach.
                  Dobrze, że mam jeszcze trochę czasu aż moje zacznie imprezować. Mam
                  nadzieję, że forum przetrwa i będzie się można podszkolić z
                  wychowania.
      • triss_merigold6 Re: gimnazjalistka pije alkohol? 13.10.07, 14:24
        Owszem gimnazjaliści piją alkohol. Nie wszyscy ale sporo.
        Zdziwiona?! Moje pokolenie pierwsze próby z alkoholem, najczęściej
        zakończone żałosnym pawiem i odchorowywaniem zaliczało mając właśnie
        15-16 lat. Przełom podstawówki i liceum. Chłopaki w zawodówkach
        chlali regularnie.
        Szlaban będzie bezskuteczny, zapewniam Cię. Spowoduje tylko jeszcze
        większy bunt i łamanie zakazów na oslep.
    • triss_merigold6 Niewiarygodne... 13.10.07, 14:21
      Ale jakże polsko patriarchalne reakcje. Zapomniał wół jak cielęciem
      był? Wszystkie grzeczne, dobrze ułożone panienki z buzią w ciup,
      pierwszy raz po 22 wróciły dopiero na studiach a cnotę w noc
      poślubną oddały?
      Cóż, Twój mąż nie akceptuje dorastania córki i tego, że zmienia się
      ona w kobietę. Jest zazdrosny, bo rości sobie prawo do kontrolowania
      jej seksualności - tekst o zawróceniu w głowie i bieliźnie (z etaty)
      jest wystarczająco dobitny. To nie troska o to, że dziewczyna może
      mieć np. kłopoty z komunikacją wieczorem, że ktoś ją zaczepi tylko o
      to, że (pardon) zakocha się i da komuś dupy. Twój mąż ma problem z
      łyknięciem nie tylko tekstów na temat nadużywania zakazów, potrzebie
      bycia w grupie rówieśniczej etc. Ma problem z przyswojeniem, że
      szesnastolatka chce się podobac, jest pociągająca dla mężczyzn a
      nawet sama odczuwa potrzeby seksualne.

      Istotą dorastania jest przesuwanie granic wolności i autonomii. Że
      niekiedy w nieopowiedzialny sposób? Taki urok wieku. Żadna się nie
      spóźniła, bo zabalowała? Ja parę razy. Moi rodzice byli na tyle
      przytomni, że jak zapowiadała się dłuższa impreza to przyjmowali do
      wiadomości, że zostaję do rana i zamiast późnym wieczorem wracam ok
      7-8. Rano.
      Szesnastolatka za zgodą Sądu Rodzinnego (rodzice mogą się nie
      zgadzać of course) może wyjść legalnie za mąż. Tak, tu w Polsce.

      Wiesz jaki będzie efekt? Dziewczyna zacznie kłamać. Bo z wyjść,
      towarzystwa rówieśników i ewentualnie chłopaka nie zrezygnuje.
      Żebyście jej pas cnoty załozyli to na złość rodzicom dopuści
      chłopaka przez dziurkę od klucza.
      Albo wpłyniesz na męża albo straci on autorytet i szacunek w oczach
      córki. I nie odzyska go nigdy, bo takich rzeczy się nie zapomina. Ja
      bym stała twardo po stronie córki.
      • rita75 Re: Niewiarygodne... 13.10.07, 14:31
        > Ale jakże polsko patriarchalne reakcje. Zapomniał wół jak
        cielęciem
        > był?

        nie pisz bzdetow
        • triss_merigold6 Re: Niewiarygodne... 13.10.07, 14:34
          Mam powyciagać wątki w których m.in. ematki podają wiek utraty
          cnoty? Tych co po ślubie niewiele było, znakomita większość
          zaczynała współżycie gdzieś koło osiemnastki. Zakładam, że ich
          pierwszym kontaktem z chłopakiem nie było pójście do łózka, że
          wczesniej były randki, spotkania, imprezy, chodzenie ze sobą etc.
          więc tak gdzieś mając 15-17 lat wchodziły w blizsze emocjonalne
          relacje z płcią przeciwna.wink
          • rita75 Re: Niewiarygodne... 13.10.07, 14:37
            no to ja jestem z tych porzadnych hehhe
            jako 16 latka nie znalam smaku alkoholu
    • rita75 Re: Mąż uderzył córkę 13.10.07, 14:26
      z e-taty

      "Pytam o to ponieważ zazdrość mojego męża o naszą 16 letnią córkę
      jest
      absurdalna. Nie wiem może wszyscy tatusiowie tak mają, ale mój mąż
      ostro
      przegina. Julka urodziła się jak byliśmy na pierwszym roku studiów.
      Od tego
      czasu Marcin oszalał na jej punkcie. Wszystko się zmieniło kiedy ze
      słodkiej
      Julci, córka stała się atrakcyjną Julią. Wtedy się zaczęło. Marcin
      kontroluje
      niemal każdy jej krok. Nie ma mowy o dyskotekach imprezach czy
      wyzywających
      ubraniach. Jak tylko może to odwozi i przywozi ją ze szkoły.
      Ostatnio w
      sklepie zrobił awanturę bo kupowałam Julce zbyt seksowną bieliznę
      jego
      zdaniem. Usiłuję z nim rozmawiać tłumaczyć że dojrzewająca dziewczyna
      potrzebuje akceptacji a nie wyłącznych zakazów, że nie może jej
      trzymać na
      smyczy ale żadne argumenty do Marcina nie trafiają. Sama nie wiem
      jak nazwać
      to jego idiotyczne moim zdaniem zachowanie. Jak sądzicie może mój
      mąż jest nie
      normalny?"

      sugerujesz kazirodcze zainteresowanie ojca córką?
      a moze sama jestes tą lubiaca dac sobie w beret gimnazjakistką...big_grinDD
      • triss_merigold6 Re: Mąż uderzył córkę 13.10.07, 14:31
        To nie jest kazirodcze, to czysty patriarchalizm.
        • anetuchap Re: Mąż uderzył córkę 13.10.07, 14:43
          kopiuję swój post z góry,aby został przeczytanysmile

          Dziewczyny,rozumiem,że większość z Was,mając 16 lat była przykładnymi
          uczennicami,które po szkole prosto do domu i nosy w książkę?
          A jak spotkanie towarzyskie,to max. do 21,bo o 22 trzeba być w łóżeczku? No i
          oczywiście,mając 16 lat nie znałyście smaku alkoholu!!!
          Nie wypiłyście ani grama,bo to przecież łamanie prawa!!!!

          Ja rozumiem autorkę wątku i jej córkę. Z moich obserwacji wynika,że
          im smycz krótsza,tym większe kłamstwa,aby osiągnąć swoje i ogromny
          bunt oraz chęć zrobienia rodzicom na złość. Miałam wiele takich koleżanek i
          widziałam,co one wyprawiały,gdy na chwilę urwały się ze smyczy. Naiwnością jest
          myślenie,że tylko na imprezie nastolatka
          napije sie alkoholu,zapali papierosa,czy będzie uprawiać seks.
          Może to wszystko zrobić w szkole,po szkole,nie da rady pilnować dziecka
          24h/dobę. A im więcej zakazów,tym większa ochota,aby je łamać,to chyba oczywiste?

          Według mnie Julia zachowała się jak normalna nastolatka. Fakt,że powinna wrócić
          wcześniej,ale wiadomo jak to jest na imprezie,czas
          inaczej płynie.Aha,większość z Was na imprezy nie chodziła więc
          tego nie wie. Ja chodziłam i pamiętam,że choć przed chwilą była 20,
          to nagle zrobiła sie 23.
          Popieram też to,że stoisz po stronie córki.W wychowaniu dziecka nie jest
          najważniejszy wspólny front rodziców,ale dobro dziecka.
          Jeśli jeden rodzic krzywdzi dziecko,to drugi ma siedzieć cicho,
          bo najważniejsza jest zgodność rodziców???? Totalna bzdura.
          Piszesz,że rozmawiałaś z mężem,że jego sposoby wychowawcze nie są najlepsze,że
          krzywdzą córkę i zaburzają relacje z ojcem.
          I do niego nic nie dotarło,ani rozmowa,ani prośby,ani płacz.
          Nie dziwię się,że jesteś po stronie córki i pomagasz jej w tym,
          aby jakoś ominąć bezsensowne i ciągłe zakazy ojca. Tym bardziej,
          że powód, dla którego Julia nie może wychodzić z domu,jest śmieszny.
          To nie jest martwienie się o bezpieczeństwo córki,ale totalna
          zaborczość wobec niej,zaślepienie w swoim myśleniu.

          NIGDY nie pozwoliłabym małżowi uderzyć naszych córek,cokolwiek by zrobiły. Jeśli
          by to zrobił,to byłaby to klęska totalna,nie
          wyobrażam sobie tego,że po czymś takim,wszystko wraca do normy.
          Zresztą,jak ktoś pisał - uderzył raz,to uderzy kolejny i to
          pewnie niebawem. I niech się nie zdziwi,że córka,mając 18 lat,
          "ucieknie" z domu z przypadkowym facetem,czy w przypadkowe miejsce.
          • verdana Re: Mąż uderzył córkę 13.10.07, 15:46
            Dziewczyna została zapędzona w pułapkę bez wyjscia.Ona ma szesnaście
            lat. W tym wieku mlodzież wychodzi na imprezy (a kiedy mawychodzić),
            umawia się na randki(od wieków), a nawet czasem, o zgrozo z kims
            sypia! Tymczasem ona (i to tylko za zgodą jednehgo z rodziców) ma
            wrócić do domu o 21 - i to ma być "ustalenie"! O 21 to wraca z
            imprezy moj 13-latek, ale gdyby poprosił, ze chce zostać do 23, to
            slowa bym nie powiedziała, najwyżej po niego poszła. Czyli innymi
            słowy - dziewczyna ma albo zrezygnować z zycia towarzyskiego, albo
            kłamać i urywać się z domu. Oczywiscie, ze kłamie i niedotrzymuje
            nierealnych obietnic - słusznie robi, bowiem wymagania rodziców są
            absurdalne, a towarzystwo w tym wieku niezwykle istotne. Sami
            rodzice robią co moga, aby zmusić dziewczynę do oszustwa... To nie
            jest tak, drogie panie (urodzone chyba od razu jako 30-40 latki) ze
            kazde wymaganie rodziców mlody człowiek powinien spełniać
            natychmiast, bez szemrania i w postawie na baczność. Są wymagania na
            tyle głupie, ze ich spełnianie nie miesci się w normalnych
            standardach posłuszeństwa.
            W dodatku przy takim braku zaufania, a już szczegolnie biciu wręcz
            zachęca się dziewczynę, aby się zdemoralizowała. Jesli nie dostaje
            zgody na wyjscia, jesli w domu jest awantura, to chyba lepiej, aby
            była za coś - można spokojnie się napić, przespać z byle kim -
            dezaprobata ojca i tak nie ulegnie zmianie.
            Opinia, ze nie nalezy "umawiać" się z córką za plecami ojca, oznacza
            po prostu akceptację tyrańskich wymagań. Dziecko trzeba bronić, a
            nie opuszczać, gdy potrzebuje matki.
            No i najdziwniejsza opinia - nic się nie stało, bo ojciec uderzył
            córkę pierwszy raz po 16 latach. Rozumiem, ze jeśli mąż uderzy żonę
            pierwszy raz po 16 latach małżenstwa, to tez nic się nie stało, to
            nie "damski bokser"?
            Dla mnie po wielu postach jest jasne, dlaczego młodziez masowo się
            buntuje. Zaczynam też powoli rozumieć, dlaczego moje nastolatki nie
            zbuntowały sie ani razu.
            • weronikarb Re: Mąż uderzył córkę 16.10.07, 10:13
              No i jak sie Verdano z Tobą nie zgodzic smile

              Ja mialam wlasnie rodzicow, co mnie uswiadomili.
              Mama poszla ze mna do gina jak mialam 15 lat i kolejny ra zpo
              pierwszej miesiaczce (ok. 16 )
              Powiedziala mi o zabezpieczeniach przed ciaza, opowiedzial aczym
              jest pierwszy raz dl adziewczyny i ze go bedzie pamietac do konca
              zycia
              Powiedziala co moze psowodowac alkohol, co moze sie stac jak ktos
              wrzuci tabletke czy popilo itd.

              Powiedziala co robia hormony z nastolatkami itd.

              Nie bylo zakazow, byly prosby bo sie martwi
              Wierzcie mi nie naduzylam zaufania, nie przyuchodzilam pijana do
              domu, nie spozniaam sie izawsze mowilam prawde gdzie jeste m i z kim.

              W ten sposob, raz kolezanki ojciec znalazl corke, bo poprosil amme
              aby powiedziala gdzie ja jestem - w ten sposob mama sie smiala ze
              neiswiadomie dowiedziala sie ze jednak prawde mowie

              Ona nie wiedziala co to bunt nastolatka - ja tez nie smile
          • triss_merigold6 Samospełniająca się przepowiednia 13.10.07, 18:12
            Dziewczyna już teraz jest traktowana przez jak wyjątkowo
            zdemoralizowana panna. Skoro w imię ochrony przed "gnojkiem co
            zawróci w głowie" została pobita i miała awanturę za banalne wyjście
            i spóźnienie to na 99,9% w przyszłości wykorzysta każdą okazję, żeby
            wyszarpnąć sobie kawalek wolności. I każdy łepek będzie wydawał się
            zbawcą od tyrańskiego ojca więc łatwo będzie jej zawrócić w głowie.
            I tatuś zyska potwierdzenie swojej tezy, że należało trzymać na
            krótkiej smyczy i karać.

            Jak głupim rodzicem trzeba być żeby nie znać najprostszych
            mechanizmów zachowań? Jak zadufanym w sobie, żeby sądzić, że
            zakaz "nie bo nie" zostanie przyjęty bez sprzeciwu? W dodatku zakaz
            bezsensowny.
            Widzę, że braki w elementarnej wiedzy o psychice dziecka i
            nastolatka są twórczo kontynuuowane... Najpierw lecą teksty
            o "niegrzecznych siedmiomiesięczniakach", o egoistycznych
            dwulatkach, pięciolatkach niezachwyconych nowym rodzeństwem,
            jedenastolatkach zapominalskich i mało pilnych aż wreszcie
            o "nieodpowiedzielnej i bez szacunku" szesnastolatce. Gdyby głupota
            umiała fruwac to niektorzy rodzice lataliby jak gołebice.
            • verdana Re: Samospełniająca się przepowiednia 13.10.07, 18:22
              O,to, to...
              Ja naprawdę nie rozumiem, jak mozna w takim tempie się zestarzeć,
              zeby nie pamiętać, jak było , gdy się miało 16 lat. Ja, wzorowa 16-
              latka pamietam przynajmniej, co wyprawiały moje kolezanki, dzis
              wzorowe matrony. Jedna z nich, dziewczę imprezowe, tak zdołowała
              swoją córke, gimnazjalistkę, zakazami, ze ta zaczęła się po prostu
              puszczać - i trudno się dziwić, skoro tak czy inaczej była
              traktowana jak potencjalna dziwka.
              Ps. Triss, odezwij się!
    • kicia031 Re: Mąż uderzył córkę 13.10.07, 16:28
      Lepiej sprobuj sie zorientowac, czy maz nie molestuje corki seksualnie. Taka
      zaborczosc jest nienormalna, troska o corke rozumiania jako podejrzewanie jej o
      prowadzenie zycia seksualnego wylacznie tez odbiega od normy. Byc moze ojciec
      boi sie ze corka nawiaze kontakty z rowiesnikami i komus sie wygada.

      Pamietam taka historie sprzed lat: dobry inteligencki dom, corka nastoletnie
      wraca do domu odprowadzona przez kolege. Buzi przed drzwiami, widzi to ojciec,
      taki zaborczy tyran, i dostaje szalu. Wzywa policje, oskarze chlopaka o gwalt,
      afera, dziewczyna ma badanie ginekologiczne, okazuje sie, ze rzeczywiscie w
      niedalekiej przeszlosci odbyla stosunek, i co: nasienie w drogach rodnych to nie
      nasienie chlopaka tylko sperma zazdrosnego tatusia.
      • tosina Re: Mąż uderzył córkę 13.10.07, 19:07
        O raju.
        Kicia ty to napewno sie nudzisz.Piszesz takie glupoty ze szok.!!!
        CZy ty ostatnio nie korzystalas z nicku smile kosmitka"??

        Wyluzuj.
    • aluc Re: Mąż uderzył córkę 13.10.07, 18:39
      mężowi należy uświadomić, że za córkę odpowiada, a nie decyduje -
      niby mała różnica, a jednak
      oraz że w tej chwili najwyżej może zbierać plony tego, co zasiał, na
      wychowywanie szesnastolatki w kwestii ślepego posłuszeństwa jest już
      jakieś 16 lat za późno i całe szczęście
      żaden występek nie usprawiedliwia bicia - nawet (nawet ha ha ha)
      powrót w stanie wskazujacym i po ustalonej godzinie, nawet urwanie
      się na imprezę bez zgody rodziców (popieram verdanę - a kiedy ona na
      te imprezy ma chodzić? jak będzie miała męża i małe dzieci????)

      chyba przydałaby się wam fachowa pomoc, po prostu
      wam - to znaczy tobie i mężowi przede wszystkim, bo córka lada
      chwila wam z domu wyfrunie, a ze sobą jeszce trochę czasu spędzicie

      a jeśli chodzi o picie alkoholu - pozdrawiam wszystkie święte oraz
      niniejszym oświadczam, że moje dzieci dostaną alkohol w domu w wieku
      nielegalnym, w celu uświadomienia, że moża pić kulturalnie i do
      obiadu, a nie po bramach, i że można jeden kieliszek, a nie od razu
      całą butelkę
      • oneczkek133 Re: Mąż uderzył córkę 13.10.07, 19:17
        Drogie emamy dziękuję wam za tyle postów. Z jednymi się zgadzam z innymi nie.
        Wcześniej pisałam na stronie etata bo byłam ciekawa jaką opinie na ten temat
        mają panowie. Nic nie knuję za placami męża. Po prostu pamiętam jak sama miałam
        16 lat co wtedy robiłam i co było i jest moim zdaniem normalne. Nie pochwalam
        ostatniego zachowania córki ale staram się je zrozumieć. Zachowała sie jak pies
        zerwany z krótkiej smyczy, która go mocno uwierała. Tak jak Julię uwierają
        absurdalne zakazy Marcina. Doskonale zdaje sobie sprawę że bunt mojej córki
        dopiero sie zaczął i nie wiadomo jak sie skończy. Jeżeli nie przekonam męża, że
        jego postępowanie wobec dorastającej dziewczyny jest błędne Julia będzie
        widziała w rodzicach wrogów nie przyjaciół. Wiem ile dla ludzi w jej wieku
        znaczą rówieśnicy jak bardzo liczy się ich zdanie. Nie rozumiem dlaczego nie
        pojmuje tego mój niby światły nowoczesny i wykształcony mąż. Choćby nie wiem co,
        zawsze będę stała po stronie Juli bo to moje dziecko i nie chcę jej stracić.
      • sir.vimes Podpisuję się. 13.10.07, 19:41
        "mężowi należy uświadomić, że za córkę odpowiada, a nie decyduje -
        niby mała różnica, a jednak
        oraz że w tej chwili najwyżej może zbierać plony tego, co zasiał, na
        wychowywanie szesnastolatki w kwestii ślepego posłuszeństwa jest już
        jakieś 16 lat za późno i całe szczęście"
    • sheer.chance Re: Mąż uderzył córkę 13.10.07, 19:25
      A wiesz dlaczego corka wrocila pozniej niz obiecala? Bo jezeli sie
      zasiedziala, zgadala, dlugo czekala na autobus itp, to nie ma sie co
      nad tym rozwodzic. Ale jezeli byla to swiadoma zagrywka majaca
      pokazac, ze nikt jej nie bedzie rozkazywal, to powiedzialabym jej,
      ze zawiodla przede wszystkim twoje zaufanie i jeszcze
      wzmocnila 'racje' ojca (stawiajac cie w glupim polozeniu, bo ty za
      nia reczysz, a ona sie z umowy nie wywiazuje).

      Co do nadmiernej kontroli pana ojca i wietrzenia we wszystkim
      podtekstow seksualnych, to jest to duzy problem twojego meza, ktory
      na pewno bedzie rzutowal na relacje ojciec- corka. Corka albo bedzie
      go oklamywac (zeby miec swiety spokoj w domu), albo jak najszybciej
      ucieknie spod kurateli rodzicow.

      A po trzecie, to uderzenie/pobicie kogokolwiek w celu wymuszenia
      posluszenstwa na przyszlosc to przeciez absurd. NIC twojego meza nie
      usprawiedliwia. Ani urojenia co do przebiegu imprezy, ani tzw
      troska, ani chec ukarania za pozny powrot.
      A sugestie ktorejs osoby powyzej, ze jakby corce sie cos stalo, to
      ty powinnas oberwac od meza, uwazam za czarny humor. Nie chce
      wierzyc, ze ktos powanie tak mysli.
    • morgen_stern Re: Mąż uderzył córkę 13.10.07, 20:21
      Hm, pewnie mnie uznacie za nieco przewrażliwioną wink ale uważam, że
      wątek to podpucha, a jako autorkę stawiam belladonnę. Podobny styl,
      ten "Marcin" i "Julia" - która z was w wątkach używa mion? Coś mi tu
      mocno śmierdzi.
      • sir.vimes Możliwe 13.10.07, 21:06
        , że to troll, ale teamta, jak widać po ilości postów - całkiem ciekawy.

        Ja dzięki temu wątkowi dowiedziałam sie , ze uderzyć kogoś po 16 latach nie
        bicia to żadna sprawa. i , ze 16 letnie młode osoby powino się tresować jak psy.
        Dzięki trollowi smile
    • soemi Re: Mąż uderzył córkę 14.10.07, 09:05
      Może twojemu mężowi skończyły się pomysły na wychowanie córki, i
      taraz gdy wkroczyła w wiek młodzieńczego buntu, mąż demonstruje
      swoją siłę. Jak sama czujesz, nie jest to najlepsza droga. Przedstaw
      mężowi swoją wizję, niech wcieli się w rolę swej córki, niech
      poczuje sią uzależniony od rodzica, niech sobie wybrazi, że każdy
      jego krok uzależniony jest od ojca. Niech przypomni sobie swój wiek
      16 lat, co wtedy czuł jak jak zupełnie inaczej widział świat a
      rodzice tego nie rozumieli. Kiedy tak bardzo liczyło się bycie na
      piątkowej imprezie a rodzice nakładali szlaban z byle powodu.
      Powiedz mężowi, że córka nie jest Waszą własnością, ma swoją
      osobowośc, odmienne zdanie i jak człowiekowi należy jej się
      szacunek. I że dalej zajdziecie dzieląc z córką jej troski i
      rozterki a nie stawiać granicę między dorosłym a dzieckiem.
      • ratyzbona Re: Mąż uderzył córkę 14.10.07, 19:33
        Pośród niewielu sytuacji w jakiej dopuszczam by któreś z rodziców
        dao dziecku ( prawie dorosłemu) w twarz z pewnością nie znajduje się
        późniejsze wrócenie do domu czy wyjście bez pozwolenia. danie w
        twarz własnej córce jest dla mnie nie tylko przejawem całkowitej
        bezradności ale sposobu myślenia który w XXI powinien byc
        przeszłością. Kiedy ojciec bije córkę to tak jakby mówił jej że ma
        ją za puszczalską dziwke którą wystarczy tylko na chwilę spóścić z
        oka by poszła do łóżka z pierwszym lepszym. Zaprawdę nie dziwiłabym
        się gdyby po takim potraktowaniu dziewczyna rzeczywiście odegrała
        się na ojcu w taki sposób. Nie mówmy tutaj o budzie młodzieży bo
        przeciw takiemu traktowaniu ma się każdy prawo sprzeciwać. nie
        rozumiem dlaczego rodzice zwalają wszystko na swoje dzieci skoro
        sami prowokują konfilktowe sytuacje. Brak wyobraźni i
        dziewiętnastowieczne myślenie o własnych dzieciach ot wszystkie
        składniki tak zwanego młodzieńczego buntu
    • iwles Re: Mąż uderzył córkę 15.10.07, 16:52

      Córka mu tego nie daruje bardzo długo. Może za 10-15 lat zapomni,
      ale przez ten czas będzie tarktowała ojca jak wroga nr 1 i buntować
      się będzie jeszcze bardziej.


      Pewnie, że ja też byłabym wściekła, gdyby moje nastoletnie dziecko
      wyszło wbrew mojej woli nakilka godzin z domu i nie wiedziałabym
      gdzie jest.

      Wiem, co Twoja córka czuje... niestety, wiem.... Czuje upokorzenie,
      wstyd i nienawiść do ojca - a to nie sprzyja posłuszeństwu i zdrowym
      relacjom rodzinnym.


      Może namów męża na wizytę u psychologa młodziezowego ?
      Nie zeby on miał się leczyc, ale psycholog młodzieżowy może by mu
      rozjaśnił zawiłości duszy nastolatka ? W sęsie, że pomógłby ojcu w
      utrzymaniu "posłuszeństwa" córki ?
      • krwawakornelia A ja mysle ze sprawdzony, tradycyjny model 16.10.07, 10:00
        rodziny to jest rodzice + dzieci
        w tym przypadku nazwijmy to 2 + 1
        a nie matka + corka kontra tato.
        Moze rodzice wzieliby odpowiedzialnosc za swoje wychowanie?
        • sir.vimes Rodzina 16.10.07, 11:36
          Czyli rodzice kontra córka juz jest ok?

          W zdrowej rodzinie dąży sie do wzajemnego szacunku nie do tworzenia koalicji
          przeciko dziecku. Tu - ojciec się wypisał na własne życzenie, traktując córkę
          jak swoją własność.
          • asinek68 Re: Rodzina 16.10.07, 14:05
            sir.vimes napisała:

            > Czyli rodzice kontra córka juz jest ok?
            >
            > W zdrowej rodzinie dąży sie do wzajemnego szacunku nie do
            tworzenia koalicji przeciko dziecku. Tu - ojciec się wypisał na
            własne życzenie, traktując córkę jak swoją własność.

            A mama to nie ??? To mama wypisała się z kolacji spiskując przeciwko
            mężowi. A gdyby wtedy faktycznie coś się stało ? To co mama
            powiedziałaby tacie ?
            • triss_merigold6 Re: Rodzina 16.10.07, 14:15
              Powiedziałaby, że udzieliła córce zgody na wyjście. Naprawdę rodzice
              nie muszą być jednomyślni, zwłaszcza jesli jedno z nich popełnia
              ewidentne i wyjątkowo głupie błędy wychowawcze.
              Ojciec w opisanej wyżej sytuacji nie ma racji. Nie ma więc żadnego
              powodu, żeby podporządkować się jego decyzjom.
              • asinek68 Re: Rodzina 16.10.07, 14:35
                no ok ale córka nie jest również w porządku do matki czyli osoby,
                która trzyma jej stronę i jej pomaga.
                • malila Re: Rodzina 16.10.07, 14:38
                  Trudno, żeby była w porządku, skoro nie dane jej było nauczyć się
                  samodzielności i odpowiedzialności - nie miała ani kiedy, ani gdzie.
                  • asinek68 Re: Rodzina 16.10.07, 14:43
                    malila napisała:

                    > Trudno, żeby była w porządku, skoro nie dane jej było nauczyć się
                    > samodzielności i odpowiedzialności - nie miała ani kiedy, ani
                    gdzie.

                    Tere fere smile JAk ja spiskowałam z mamą to żeby się paliło i waliło
                    to byłam w domu przed tatą. Wiedziałam, że mogę zawieść mamy !!!
                    • kraina.marzen Re: Rodzina 16.10.07, 14:47
                      Też mam ojca,który krzywo patrzył na wieczorne wyjścia czy
                      póżniejsze samodzielne wyjazdy ze znajomymi. Też czasami trzeba było
                      spiskować z mamą i wracać przed przyjściem taty...Ale wtedy to były
                      inne czasy, bardziej bezpieczne.
              • kraina.marzen Re: Rodzina 16.10.07, 14:37
                Ostatnio zmieniłam zupełnie zdanie na temat swobodnyge wychodzenia
                nieletnich dzieci, ponieważ w moim rodzinnym mieście doszło 2 tyg
                temu do tragedii. Zginąl 16-letni chłopak-wyszedł z domu z kolegą za
                wiedzą rodziców i efektem jest to,że w czwartek jest Jego pogrzeb.
                Dało mi to dużo do myślenia....
                Jeżeli już mój syn-za ok 13 lat zechce wyjść to koniecznie będę
                chciała wiedzieć gdzie idzie i z kim. Nie ważne będzie czy to
                wyjście do kolegi blok dalej,czy wyjście wieczorem na spotkanie ze
                znajomymi.
                Twój mąż zaragował może zbyt gwałtownie...
                • iwles Re: Rodzina 16.10.07, 14:45

                  No własnie o to chodzi, że nastolatka w domu sie NIE utrzyma.
                  I chyba lepiej, gdy dziecko nie boi się powiedzieć gdzie, z kim
                  będzie i o której wróci.
                  Żeby rozumiało niepokój rodziców i ich troskę.
                  A nie żeby robiło coś wbrew nim a potem robiło wszystko, żeby sie
                  nie wydało.

                  To bardzo trudne i naprawdę sama boję się, jaka JA będę za
                  kilaknaście lat. Trudne, ale nie niemożliwe.
                • triss_merigold6 Re: Rodzina 16.10.07, 14:49
                  Równie dobrze do tragedii mogło dojść w drodze do szkoły albo na
                  zajęcia pozalekcyjne. Tragedie są i będą ale statystyczne ryzyko nie
                  jest jakieś ogromne. Również uważam, że zasadniczo rodzice powinni
                  wiedzieć gdzie mniej wiecej są dzieci, podobnie dzieci powinny
                  wiedzieć gdzie mniej więcej są rodzice.
                  Z własnego i rówiesników doświadczenia powiem: nie ma bata żeby
                  upilnować nastolatka. Przy rygorystycznych zakazach będzie kłamał,
                  wagarował i naprawdę da rodzicom czadu. Taki kompletny brak zaufania
                  to idealny sposób na zepchnięcie dziecka na "złą drogę".
            • malila Re: Rodzina 16.10.07, 14:34
              asinek68 napisała:
              > A mama to nie ??? To mama wypisała się z kolacji spiskując
              przeciwko
              > mężowi. A gdyby wtedy faktycznie coś się stało ? To co mama
              > powiedziałaby tacie ?

              A dlaczego w ogóle mama miałaby się przed mężem tłumaczyć? Równie
              dobrze tatuś mógłby zabronić córce chodzenia do szkoły z powodu
              licznych wypadków na drogach i żądać od żony wyjaśnień, gdyby ta
              sprzeciwiła się idiotycznemu zakazowi. Zabranianie szesnastolatce
              kontaktów towarzyskich jest równie sensownym pomysłem.
              • asinek68 Re: Rodzina 16.10.07, 14:40
                malila napisała:

                > A dlaczego w ogóle mama miałaby się przed mężem tłumaczyć? Równie
                > dobrze tatuś mógłby zabronić córce chodzenia do szkoły z powodu
                > licznych wypadków na drogach i żądać od żony wyjaśnień, gdyby ta
                > sprzeciwiła się idiotycznemu zakazowi. Zabranianie szesnastolatce
                > kontaktów towarzyskich jest równie sensownym pomysłem.

                Nie no nie piszmy głupot o zabronieniu chodzenia do szkoły smile
                Kwestie wychowawcze chyba powinni podejmować wspólnie. Jeszcze raz
                podkreślam: dziewczyna jest nie w porządku również do mamy !
                • malila Re: Rodzina 16.10.07, 14:45
                  > Nie no nie piszmy głupot o zabronieniu chodzenia do szkoły smile

                  No to nie piszcie.
                  Kwestie wychowawcze? Kontakty z rówieśnikami to prawo człowieka, a
                  nie kwestia wychowawcza.
                  • asinek68 Re: Rodzina 16.10.07, 14:52
                    malila napisała:

                    > No to nie piszcie.
                    > Kwestie wychowawcze? Kontakty z rówieśnikami to prawo człowieka, a
                    > nie kwestia wychowawcza.

                    Zależy jakie kontakty... Jeśli 16-stka wraca pijana do domu nie jest
                    dobry kontak z rówieśnikami.
                    • iwles Re: Rodzina 16.10.07, 14:56

                      Naprawdę uważasz, że kiedy 16-latka wraca pijana do domu to jest to
                      wyłącznie wina innych rówiesników ?
                      • asinek68 Re: Rodzina 16.10.07, 15:01
                        nie napisałam, ze wina rówieśników. Ale nie we wszystkich paczkach
                        się pije.
                        • asinek68 Re: Rodzina 16.10.07, 15:04
                          oki, oki smile Pogadamy za kilkanaście lat jak nasze dzieci dorosną.
                          Czy będziecie takie wyrozumiałe dla picia swoich 16-letnich córek.
                          Ciekawe czy ta dziewczyna zna pojęcie pigułka gwałtu ?
                          • iwles Re: Rodzina 16.10.07, 15:28

                            ale własnie o to cały czas chodzi (mi przynajmniej), żeby córka
                            MOGŁA z rodzicami rozmawiać i nie bac się tych rozmów !

                            Podejrzewam, że ojciec takim zachowaniem raz na zawsze zamknąl swoją
                            drogę do zaufania u córki.
                    • malila Re: Rodzina 16.10.07, 15:01
                      asinek68 napisała:
                      > Zależy jakie kontakty... Jeśli 16-stka wraca pijana do domu nie
                      jest
                      > dobry kontak z rówieśnikami.

                      Jeśli dziewczyna do tej pory była izolowana od spotkań towarzyskich,
                      to nic dziwnego, że nie nauczyła się, jak należy się na nich
                      zachowywać ani czego pilnować, ani też co czym skutkuje.
                      Poza tym, chyba nie wiadomo, czy ona była pijana, czy jedynie czuć
                      było od niej alkohol. Mogła być po kieliszku wina.
            • sir.vimes Mama jak widać stara się córkę szanować i wychowyw 16.10.07, 15:18
              i wychowywać. Nie tresować jak psa.

    • ewa2233 Re: Mąż uderzył córkę 16.10.07, 15:31
      Nie czytałam wszystkiego, więc może za kimś się powtórzę.

      Nie wiem jakie są Wasze rodzinne USTALENIA i czy w ogóle są, ale
      jeśli córka uzyskała od Ciebie POZWOLENIE na wyjście, to to już
      powinna być zamknięta kwestia.
      Pozwoliłaś - wyszła. Nie widzę powodu do robienia afery z samego
      wyjścia. Jeśli USTALENIA są inne, np. że córka przed wyjściem
      powinna uzyskać zgodę obydwojga rodziców - powinnaś powiedzieć, że
      musisz to ustalić z ojcem.
      Natomiast jest jeszcze kwestia powrotu. Nie dość, że później niż
      ustaliłyście, to jeszcze pod wpływem alkoholu. I to powienien być
      temat do rozmowy.
      Powinna wiedzieć, że jeśli Ona sama będzie godna zaufania, będzie
      mogła na imprezy wychodzić. Jeśli nie - pozwolenia MOŻE nie dostać,
      gdyż to Wy - jej rodzice ponosicie za nią odpowiedzialność.
      Warto sobie jedno uświadomić. Bardzo często w głowie nastolatki,
      której rodzice zakazują wszelkich rozrywek, wyjść itp, rodzi się
      myśl, żeby im zrobić na złość.
      Możecie sobie zrobic mały test. Postawcie się na miejscu córki,
      której zabrania się wyjść na imprezy, spotykania się z chłopcami,
      ośmiesza się jej kolegów itp i opowiada o JEDYNYM_SŁUSZNYM_OBOWIĄZKU
      = nauce!
      I pomyślcie, jakie macie uczucia dla tych osób, które tak Was
      traktują?
      CO chcielibyście im pokazać, JAK udowodnić, że możecie w każdej
      chwili zrobić im na złość? Tak, żeby zabolało.

      Dlatego najważniejszą rzeczą jest ROZMOWA. Jeśli WY stracicie
      zaufanie córki, trudno będzie je odzyskać.
      A jeśli będzie świadoma, że nikt jej na nic nie będzie zezwalał, to
      trudno, żeby zaczęła do was przychodzić prosić o pozwolenie. Sami
      zmusicie ją do kłamstwa. Bo żyć bez towarzysta rówieśników się nie
      da. Chyba, że chcecie, by czuła się wśród nich samotna,
      Ale ona tego na pewno nie zechce.

      O przemocy nawet nie piszę.
      Tatuś = damski bokser.
      -----------------------------------------------------------------

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka