Dodaj do ulubionych

lekarze czy konowały???!!!!!

20.07.03, 23:09
Drogie Mamy!
Historia, któa Wam opowiem zdarzyłą się tydzień temu - w niedziele. W nocy
mój syn Mikolaj budził się płącząc prawie co godzinę (Mikolaj ma 3 i pół
roku). Rankiem okazało się ze ma gorączke 38, 5. Strasznie się wystraszyłam,
bo takiej gorączki to mó syn jeszcze nie miał. Pojechaliśmy szybciochem na
ostry dyzur (niedziela). Dla mam warszawskich dodam, ze do przychodni na
Żeromskiego (Bielany). Pani doktor przyjęła nas bardzo miło. Oglądnęła
Mikołąjka, popytała i zauwazyła opuchjliznę za uszkiem. Stwierdziła
stanowczo: świnka! Zdziwiłam się, bo Mikołaj był na nią szczepiony. Kazała
zrobić badanie moczy i udać się z nim do naszej pani doktor, ale juz we
wtorek. Nie przepisałą lekarstw - kazałą zbijać gorączke. Mikołaj cały czas
skarzył sie na potworny ból. I nie ma chyba nic gorszego, jak bezsilnośc w
takich sytuacjach. Zrobiliśmy badanie moczu i pojechalismy do naszej pani
doktor. Ona obejrzałą Kolę i od razu powiedziałą, ze świnka nie wystęuje za
uchem, ale w zupełnie inym miejscu i ze dla niej to sprawy z uchem. Wiec
szybciochem do laryngologa. I co się okazało: zapalenie ucha i węzłów
chłonnych. Dziecko meczyło się przekoropnie - ból przy tym jest potworny.
Dostał nawet antybiotyk.
Już jest prawie po chorobie. Ale coo raz bardziej oddzywa się we mnie głos,
zeby coś z tą sprawą zrobic.
Drogie mamy, Poradźie! Moze Wam przydarzyła się podobna sytuacja i nie
zostawiłyście tego bez echa. Ja jeszcze ciągle nie mogę zapomnieć oczu Koli,
któy prosił żeby mu pomóc, bo go bardzo boli.
Dlaczego tacy lekarze maja jescze uprawnienia i udają ze leczą???? Ja to bym
takich zamykała w wiezieniu. Bo co jak co, ale małe dzieci...
Obserwuj wątek
    • mrufkaa Re: lekarze czy konowały???!!!!! 20.07.03, 23:45
      Dodam tylko historyjke mojej siostry ( z piatku):
      Lekarz specjalista od chorob watroby do matki 2,5 m-cznego dziecka, ktore od
      urodzenia przeszlo zapalenie ploc, jest chore na watrobe i ma zmiany w nerkach,
      nie przybiera na wadze:
      "Co nie je? Wyglada na glodna? Jakby byla glodna, to by jadla! nawet jak suka
      zdechnie, to szczeniaki jescze staja do jedzenia"
      gdybym tam byla, to zamkneliby mnie na 48h za rekoczyny.
      • autentyczka Re: lekarze czy konowały???!!!!! 17.08.24, 12:13
        Jeżu złoty- 21 lat temu ten wątek powstał
    • justyna1212 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 21.07.03, 09:54
      Ja z córeczką też byłam kilkakrotnie w niedzielę na dyżurze na Żeromskiego w W-
      wie. Raz zdarzyło się, że pani doktor z tej przychodni przepisała zbyt duże
      dawki lekarstw. Będąc na kontroli u "naszej" pani doktor okazało się, że jak
      na dziecko niespełna trzyletnie, z taka wagą, dawki leków (w tym antybiotyk)
      są zbyt duże. Na szczęście wszystko zakończyło się dobrze.
      • yuppiki Re: lekarze czy konowały???!!!!! 16.08.24, 16:06
        Tak, lekarze tak nieuki. Z usług lekarzy internistów nie korzystam, bo mile mi moje i moich dzieci zdrowie. Gorzej z dentystami, którzy potrafią wyrwać zdrowy ząb, leczyć zdrowy ząb, zakazić, bo dodatkowo są brudasami. Tak samo chirurdzy LOL. Jeśli co mile zdrowie i życie, sprawdzaj kazdą ich diagnozę, każdy przepisany lek, konczynę do prześwietlenia, zęby do leczenia....
        • chocolate_dog123 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 16.08.24, 20:34
          Dokładnie. Przekręciłabym się bo interniści końskie dawki zapisywali albo po wyjściu od dentysty gorączka ból dreszcze objawy jak zakażenia bakteryjnego potem antybiotyki i ponowne czyszczenie zębów. Oni chyba zmienili przysięgę na "po pierwsze szkodzić". ..
        • mallard Re: lekarze czy konowały???!!!!! 17.08.24, 12:10
          yuppiki napisała:

          > Tak, lekarze tak nieuki.

          Nie pisz tak! Może się dokształcili przez te 21 lat, które minęły o napisania postu, na który odpowiadasz.
    • meme1 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 21.07.03, 13:05
      witaj,u mnie malo sie nie skonczylo voyta,stwierdzono ze syn bedzie nienormalny,
      (jakos nagle po miesiacu ozdrowial,a ja schudlam 5 kg)teraz profesorek wymyslil
      gfips dla 9 miesieczniaka!k...mnie bierze bo okazalo sie ze jest oik...a bral
      200 zl co tydzin+dojazdy +zdjecia i siwe wlosy....trzymajcie sie...
      • nena5 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 21.07.03, 21:15
        Dziewczyny,
        jesli przezywacie takie historie z takimi debilami, to blagam, zrobcie cos z
        tym, napiszcie skarge do kasy chorych albo do dyrektora pogotowia. Przeciez mi
        sie noz w kieszeni otwiera jak to slysze. Trzeba szumiec, krytykowac, skarzyc -
        dla dobra nas wszystkich. Zmobilizujmy sie do atakow. Wiem, ze to zajmuje czasu
        i nerwow czlowiek przy tym tez sporo stracic moze, ale trzeba dzialac.
        • mrufkaa Re: lekarze czy konowały???!!!!! 21.07.03, 21:50
          Widzisz nena, moja siostra co rano cudem zbiera sily, zeby isc do kolejnego
          lekarza, rehabilitantki, poradni laktacyjnej.... Tu nie ma nawet czasu na mniej
          stresujace akcje, co dopiero dochcodzenie wlasnych praw za pieniadze z wlasnych
          podatkow. I na tym ta banda ignorantow zeruje... a majas sie swietnie.
          • delfina3 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 21.07.03, 23:31
            To było kilka lat temu. Zauwazyłam nierówne fałdki na nogach mojego 4
            miesięcznego wtedy synka. Postanowiłam to sprawdzić u ortopedy. Mieszkałam
            wtedy w Bydgoszczy, do ortopedy kikutygodniowa kolejka.Zapisaliśmy sie, ale
            żeby nie tracic czasu, od razu poszłam też do prywatnego ortopedy wyczytałam
            gdzieś,że gdy w grę wchodzą problemy ze stawami biodrowymi, trzeba działac
            jak najszybciej, a każdy tydzień to bardzo dużo). Słono zapłaciliśmy za
            wizytę , ale kto by się tym przejmował w takiej sytuacji. Lekarz zlecił
            prześwietlenie, kolejna wizyta, już ze zdjęciem, zbadał małego, i zapadła
            decyzja: poduszka Frejki. Kiedy pytałam o rokowania postraszył jeszcze, że
            jesli leczenie nie przyniesie rezultatów, wszystko może się skończyć na stole
            operacyjnym i na wielomiesięcznym wyciągu. Byłam śmiertelnie przerażona. Dziwne
            wydawało mi się to, że małemu grożą tak poważne konsekwencje, podczas gdy na
            badaniach po porodzie i na pierwszych kontrolnych wizytach u pediatrów nikt nie
            zauważył niczego niepokojącego. Ale jak tu nie wierzyć specjaliście, w końcu to
            on jest ortopedą, nie ja. Pan doktor skasował należność i wyznaczył niedaleki
            termin kolejnej wizyty. Małego włożyliśmy w tę poduszkę. Nóżki bardzo szeroko
            rozwarte.Prawie nie mieścił się w wózku. Nie mógł spać i płakał całe noce, a ja
            razem z nim.Wiadomo było, że zacznie siadać, raczkować i chodzić znacznie
            później niż inne dzieci, bo w tej rozwórce mógł właściwie tylko leżeć.To było
            moje pierwsze dziecko i ta sprawa była dla mnie bardzo bolesna. Dotąd rozwijał
            się modelowo i byłam z tego bardzo dumna. Ale oczywiście najważniejsze było
            jego zdrowie i leczenie.Ciągle miałam prze oczami widmo mojego niemowlaczka
            unieruchomionego na jakimś potwornym szpitalnym wyciągu. Nadszedł czas wizyty w
            przychodni u rejonowego ortopedy. Oczywiście nie omieszkałam się tam udać.
            Wzięłam ze sobą zdjęcie rentgenowskie, na podstawie którego tamten doktor
            postawił diagnozę. Lekarz w przychodni dokładnie je obejrzał, zbadał małego, po
            czym uśmiechnął się do mnie i powiedział:" Może pani wyrzucić tę poduszkę.
            Dziecko jest zupełnie zdrowe. Proszę mi wierzyć, na tej robocie zęby zjadłem,
            wiem co mówię." Co za ulga! Gdy wspomniałam o szpitalu i wyciągu tylko się
            zaśmiał pod nosem. Uwierzyłam mu i chociaż troszkę zdezorientowana, wyrzuciłam
            nieszczęsne narzędzie tortur, coś mi w środku mówiło, że ten lekarz ma rację.
            Było w nim coś, co budziło moje zaufanie. Rzeczywiście tak było. Dziś Hubert ma
            5 lat i nigdy nie miał najmniejszych kłopotów z nogami.
            • ehhermiona Re: lekarze czy konowały???!!!!! 22.07.03, 00:12
              Dziewczyny, zdaję sobie sprawę z tego, że są różni lekarze, ale czy Wy zdajecie
              sobie sprawę z tego, że tu na forum jest kilka mam -lekarek? To, o co Was
              proszę, to trochę więcej taktu i zwykłego dobrego wychowania w swoich postach.

              Monika
              • reszka2 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 22.07.03, 09:46
                Wiesz, Hermiono, po mnie już to spływa. Nawet wstydzić mi sie już nie chce za
                kolegów po fachu, ani też tłumaczyć tego na co juz jedną klawiaturę zdarłam.
                Słów w rodzaju "debil" czy "konował" też do siebie nie biorę.
                • dorotka1970 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 22.07.03, 09:56
                  Wlasnie tak mi sie wydawalo, ze dobry lekarz nie wezmie do siebie
                  slowa "konowal". A takt i kultura, o ktorych wspominasz Hermiono brzmia
                  smiesznie w porownaniu z walka o zdrowie i zycie najblizszych.
                  To forum nie jest od wystawiania innym laurek, tylko od zrzucenia tego co nam
                  lezy na sercu.

                  Pozdrawiam,
                  Dorotka
                  --------
                  Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
              • pesteczka5 Re: lekarze czy konowały???!!!!! Do Hermiony 22.07.03, 16:59
                Hermiona, lubię Twoje wyważone i obiektywne posty.. A tym razem dziękuję, po
                prostu...
            • mama_martusi Re: lekarze czy konowały???!!!!! 22.07.03, 11:10
              A możesz podac nazwę szpitala i nazwisko lekarza? też jestem w Bydgoszczy i też
              mieliśmy b.przykrą przygodę z lekarzem z Jurasza. Nasza córeczka nie wiedzieć
              czemu obudziła się z boląca nóżką ale ciężko było ustalić nawet w którym
              miejscu ją bolało - płakała i podkurczała nóżkę. Lekarz z pogotowia kazał nie
              pozwalać jej chodzić ani raczkować, dawać pół polopiryny dziennie i stawić się
              za kilka dni na kontrolę - gdyby nie było poprawy to obiecywał że położy małą
              na wyciąg. Podejrzewał zapalenie stawu biodrowego. Nast. dnia pojechaliśmy do
              innego lekarza (bardzo dobrego specjalisty) który zrobił USG bioderek i
              stwierdził że wszystko OK - podejrzewał lekko zwichnętą stópkę. Dodał też że
              zapalenie stawów nie zdarza sie u tak malutkich dzieci. Kazał się nie martwić i
              absolutnie nie zabraniać dziecku poruszania się. I malutka ozdrowiała po kilku
              dniach. A... polopiryna powoduje u tak małych dzieci zamartwicę wątroby i
              prowadzi do zgonu - słowa pediatry... bez komentarza!
              monika
              • delfina3 Re: lekarze czy konowały???!!!!! do mamy martusi 22.07.03, 13:33
                Nie pamiętam już nazwiska lekarza. A przyjmował wtedy w Sanitasie na ulicy
                Długiej.
    • delfina3 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 22.07.03, 08:32
      Ojej, to znaczy, że na przykład nieuczciwą sprzedawczynię też nie powinnyśmy
      się skarżyć, bo być może część eMam pracuje w sklepach ? Przecież zadna z nas
      nie uogólniała. A może dla równowagi otworzymy też wątek o dobrych lekarzach ?
      • nena5 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 22.07.03, 09:31
        Delfina, jak czytalam Twoja historie to sie poplakalam. Ale Ty sie musialas
        naprzezywac przez ten czas a temu chamowi, uszlo to bezkarnie. Jeszcze slono mu
        za jego brednie zaplacilas. Zabilabym gnoja jednego.

        A Ty Monika, nie badz prosze Taka wrazliwa, przeciez nie piszemy o Tobie tylko
        o konkretnych przypadkach z udzialem konkretnych, rasowych chamow.
        • beatka31 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 22.07.03, 09:42
          Nigdy nie zapomnę jak poszłam do b. dobrego specjalisty, szanowanego i
          polecanego jako "ostatnia deska ratunku" z moją , pierwszą naprawdę ciężko
          chorą córeczką. Pan doktor zbadał, pokiwał głową i zapytał : ile ma Pani
          lat ? "21" - o na to : "Jest Pani b. młoda, jeszcze będzie miała Pani dzieci"
          Wraz z tymi słowami skończyło się całe moje życie. Do dzisiaj płaczę jak to
          sobie przypomnę. A moja córka własnie skończyła 10 lat, co prawda przeszła dwie
          operacje ale ma się dobrze...
      • ehhermiona Re: lekarze czy konowały???!!!!! 22.07.03, 12:08
        Nie o to mi chodzi, żeby nie krytykować, ale żeby to nie było chamskie, bo
        słowa "konował" czy "debil" są chamskie. I zdrowie dziecka Was nie tłumaczy. A
        niech się tylko znajdzie taka, która ma matkę lekarkę albo męża lekarza, to
        zaraz wymyśli tysiąc wyjaśnień dla jej/jego niekompetencji i będzie bronić do
        upadłego, Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I niekoniecznie należy
        odpłacać chamstwem na chamstwo.

        Monika
        • dorotka1970 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 22.07.03, 13:18
          ehhermiona napisała:

          > Nie o to mi chodzi, żeby nie krytykować, ale żeby to nie było chamskie, bo
          > słowa "konował" czy "debil" są chamskie. I zdrowie dziecka Was nie tłumaczy.

          Wiesz co? Przeczytaj post Natder np. I powiedz mi, ze nie tlumaczyloby jej
          nazwanie tych lekarzy konowalami. I powiedz jej, ze zdrowie dziecka nie moze
          byc dla niej wazniejsze niz uczucia lekarzy, ktorzy mogliby sie poczuc
          urazeni...
          Moim zdaniem urazeni moga sie poczuc tylko ci, ktorzy maja cos na sumieniu.
          Ci, ktorzy sa dobrymi lekarzami widza to w twarzach pacjentow i ich rodzin
          codziennie! I naprawde nie musza sie obawiac o zaliczenie ich do tej grupy.

          Moja mama miala bardzo ciezki okres w zyciu. 2 razy rak. Spotkala na swojej
          drodze cierpienia lekarzy i konowalow. I nie mam klopotow z ich rozroznieniem.

          Pozdrawiam,
          Dorotka
          --------
          Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
          • ehhermiona Re: lekarze czy konowały???!!!!! 22.07.03, 20:26
            Żeby była między nami jasność - na swojej drodze też spotykałam różnych
            lekarzy. Mam dwoje dzieci - jedno chore przewlekle, a drugie nieuleczalnie. I
            mogę sobie gdybać, co by było, gdyby ktoś coś zrobił wcześniej, inaczej itd.
            Mogę psioczyć na lekarza, który zareagował nie tak, jak powinien był to zrobić.
            I może moje podejście jest niedzisiejsze, ale dżentlemanem albo damą (wiem,
            śmiesznie to brzmi) jest się BEZ WZGLĘDU na okoliczności, a nie tylko wtedy,
            kiedy wszyscy dookoła się uśmiechają i jest pięknie.
            Monika
            • dorotka1970 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 22.07.03, 20:50
              ehhermiona napisała:

              > I może moje podejście jest niedzisiejsze, ale dżentlemanem albo damą (wiem,
              > śmiesznie to brzmi) jest się BEZ WZGLĘDU na okoliczności, a nie tylko
              wtedy,
              > kiedy wszyscy dookoła się uśmiechają i jest pięknie.

              Wiesz, podziwiam cie. Serio. Ja nie potrafilabym bym byc dama, gdyby lekarz
              igral z zyciem moich najblizszych. I nie chodzi o to, ze to smiesznie brzmi
              albo jest niedzisiejsze. Chodzi o to, ze to nie ten kaliber. Mozna starac sie
              zachowac zimna krew w obliczu choroby dziecka, wlasnej bezsilnosci i zaufania,
              ktore lekarze zawiedli. Mozna. Ale ty napisalas, ze takie okolicznosci nie
              usprawiedliwiaja utraty tej zimnej krwi... I z tym trudno mi sie zgodzic. I to
              mnie wlasnie zbulwersowalo.
              Jezeli po prostu nie zgadzam sie z lekarzem, albo lekarz przyznaje, ze zrobil
              blad, ale widze, ze chce pomoc to na pewno nie nazwe go konowalem.
              Jest jeszcze druga strona medalu: sama bylam pare razy potraktowana przez
              lekarza, a takze pielegniarki, jako osoba z ktorej mozna sobie drwic, mozna
              sobie pozwolic na ponizajace komentarze, nie mowiac o chamstwie po prostu. I
              dalej nie twierdze, ze wszyscy lekarze to dranie i chamy. A ci, o ktorych mowa
              maja szanse siebie rozpoznac, ale tego i tak nie zrobia, bo im nie zalezy...

              Nikt tu powyzej nie napisal, ze wszyscy lekarze sa tacy sami...
              --------
              Swiat lubi ludzi, ktorzy lubia swiat
    • natder Re: lekarze czy konowały???!!!!! 22.07.03, 12:28
      I ja Wam opowiem swoją historię. Moja córka zaczęła chorować kiedy skończyła 6
      tygodni. W ciągu dwóch miesięcy dostała 43 zastrzyki. Do dzisiaj płakać mi się
      chce kiedy przypomnę sobie siną pupę niespełna 3 kilogramowego noworodka. W
      końcu trafiłam z nią do szpitala, pomijam już fakt że codziennie inny lekarz
      mówił co innego, istotne jest to, że wypisano córkę jako rzekomo zdrowe dziecko
      a na wypisie widniało: chlamydia. Wtedy jeszcze nie byłam świadoma tego, że to
      choroba przenoszona drogą płciową (a już za taką diagnozę należałoby pozwać
      szpital, bo nie zrobili badań bo za drogie). Po tygodniu wszystkie objawy
      wróciły i potem okazało się że przyczyna była zupełnie inna, kolejny szpital,
      kolejne leczenie i potem już było hmm... lepiej. Ale efekt ładowania w tak małe
      dziecko antybiotyków był taki że lekarze łapali się za głowę widząc wyniki
      badań odporności córki a ona biedna przez mniej więcej dwa lata mimo karmienia
      piersią była stale chora. Co jeszcze tragiczne to to, że lekarz z naszego
      rodzinnego miasta zapisał do podawania w domu córce leki, które podaje się
      jedynie w szpitalu gdyż jest ogromne prawdopodobieństwo uszkodzenia wątroby.
      Ale długi post mi wyszedł, ale cóż mam raczej złe doświadczenia jak widać... :-
      (((
      • mrufkaa Re: lekarze czy konowały???!!!!! 22.07.03, 22:01
        Wiesz, Hermiona,
        generalnie cenie Twoje wypowiedzi, ale tym razem chyba nie przeczytalas tego,
        co napisalas. Mam w rodzinie wielu lekarzy, sama z lekarzem przez dwa lata
        bylam i nie przeslania mi to rzeczywistosci. Skonczylam najlepsze liceum w moim
        miescie przygotowujace na medycyne, znajomych w tym fachu mam chyba wiecej niz
        w jaimkolwiek innym... I nadal nie zmienia to faktu, ze czesc osob wykonujacych
        ten zawod w ogole sie do tego nie nadaje. Z pewnoscia tak samo jak czesc
        nauczycieli, kierowcow, biznesmenow, listonoszow... Ale od nich nie zalezy
        zycie i zdrowie. Z nimi nie spotykamy sie w wyzej opisanych sytuacjach. Dlatego
        tez to wlasnie ignorancja i partactwo lekarzy sa, byly i beda tak emocjonalnie
        komentowane. O ile pamietam ze studiow ( a nie bylo to tak dawno temu) obok
        profesora akademickiego zawod lekarza cieszy sie w naszym spoleczenstwie
        najwiekszym prestizem. Jesli sie myle, niech mnie ktos zorientowany poprawi. A
        Jesli jednak tak jest, to chyba normalny mechnizm spoleczny, ze od tych
        najbardziej podziwianych oczekuje sie kompetencji i klasy. Podziwiam zimna krew
        z jaka podchodzisz do tematu. Ale nie oczekuj tego od innych, bo to Twoje
        zachowanie jest wyjatkowe, a nie tych wszystkich zbulwersowanych mam. Z
        wyjatkow, nawet chlubnych, nie czyni sie normy.
        • ehhermiona Re: lekarze czy konowały???!!!!! 22.07.03, 22:46
          Nie bój się, przeczytałam i pod każdą z moich wypowiedzi mogę się jeszcze raz
          podpisać. Jak wspomniałam, ja też mam chore dzieci i ja również spotkałam się z
          niekompetencją lekarzy. Ale... nawet w psioczeniu czy krytykowaniu należy
          zachować jakiś styl. Bo nazywanie na dzień dobry lekarza konowałem czy debilem
          kojarzy mi się ze stylem przekup na rynku albo kolejki starych babć,
          które "mają za złe" całemu światu, więc zaczynają od "dzisiejszej młodzieży" a
          kończą na tych "dochtorach, co to panie tacy owacy konowały jedne". Tak
          naprawdę nie wiem, czy lekarz, który miał pod opieką moje dziecko przeoczył u
          niego początki cukrzycy, bo był niedouczony,czy może nie spotkał się jeszcze
          dotąd z tą chorobą "na żywo" , czy jego czujność została przyćmiona rutyną
          codzienności pełnej "banalnych przypadków". Mogłabym tu na forum opisywać, jak
          męczyło się moje malutkie dziecko i jak ja się męczyłam. Ale po co? Mimo, że
          lekarz nie powiedział mi, że mu głupio i przykro, bo Jędrek trafił do szpitala
          w stanie cięższym niż byłby miesiąc wcześniej, to wiem, że mu przykro i nie
          rozdrapuję tego. To nie jest tak, że lekarze są grupą szczególnie wredną, nie
          przyznającą się do swoich błędów itd. Każdy z nas taki jest-czy któraś z Was
          tak otwarcie przyzna się mężowi czy teściowej, że popełniła błąd? Sprawa
          powołania... cóż, niewątpliwie. Jednak mają rację ci, którzy mówią, że pediatra
          ma tak samo trudne zadanie co weterynarz. A "znieczulica" lekarzy - cóż, Wy
          widzicie tylko chorobę i cierpienie Waszego dziecka - on ma tych dzieci setki;
          gdyby miał przeżywać całym sercem każdą chorobę każdego pacjenta, skończyłoby
          się o ciężkim załamaniem nerwowym. W ten sposób nie da się pracować.
          Może mam takie dziwne-głupie szczęście, że jeśli jestem uprzejma i otwarta
          wobec lekarzy, pielęgniarek czy babć w sklepach, oni odpłacają mi tym samym.
          I w tym wszystkim nie chodzi mi o wybielanie lekarzy, ale o przypomnienie, że
          można krytykować, ale w sposób cywilizowany i kulturalny. Cóż z tego, że
          powiecie "ach, bo ten lekarz, o którym ja piszę to taki konował, ale np.
          Reszka, nasza e-mama lekarka, aaa, ta to co innego, ona na pewno jest świetna,
          bo to moja forumowa koleżanka". Reszka ma prawo poczuć się urażona Waszymi
          wypowiedziami, bo dotyczą one jej grupy zawodowej, z którą z pewnością się
          utożsamia i jej kompetencje jako lekarki nie mają tu nic do rzeczy, bo każdemu
          lekarzowi może trafić się pacjent, któremu postawi błędną diagnozę - choćby
          zmylony objawami podobnymi do pięciu innych chorób na początku wykluwania się
          akurat tej jednej.
          Wasze prawo aby pisać o chorobach dzieci, o błędach lekarzy itd., ale na litość
          boską, nie zamieniajcie się wtedy w sforę gryzących psów.

          Monika
          • adzia_a Re: lekarze czy konowały???!!!!! 23.07.03, 10:12
            Hermiona, zgadzam sie z każdym słowem.
            Wiecie, to jest tak: ktoś jest zdenerwowany, chce się wyżalić na forum, i
            zawsze, gdy sytuacja kręci sie wokół lekarzy odpowiedzią są nie pocieszenia,
            rady, tylko : "A oto moja historia..." i zaczyna się.

            I z wątku zdenerwowanej kobiety robi sie wątek pt. "Pojeździjmy sobie po
            lekarzach".

            Podobnie mają księża, nauczyciele i teściowe.

            Ja osobiście wychodzę z założenia, że jeśli mam pod czyimś adresem jakiś
            zarzut, którego nie mogę tej osobie powiedzieć w oczy, to milczę.

            Inna sprawa, że jak już kiedyś pisałam, chyba mam szczęście, bo mnie ludzie
            uprzejmie traktują. Wszyscy, łącznie z teściową wink
          • berek_76 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 23.07.03, 12:11
            ehhermiona napisała:

            To nie jest tak, że lekarze są grupą szczególnie wredną, nie
            > przyznającą się do swoich błędów itd.
            • delfina3 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 23.07.03, 12:25
              Przeczytałam cały wątek i nie widzę, żeby ktoś stwierdzał, że wszyscy lekarze
              to konowały. Zgodzę się, że tytuł może niezbyt elegancki ( gdyby ktoś napisał "
              Nauczyciele - pedagodzy czy idioci" pewnie też zrobiłoby mi się dziwnie ). ALe
              wydaje mi się, że dziewczyny skupiły się na piętnowaniu poszczególnych
              bulwersujących przypadków i nie generalizowały. W historii, którą opisałam
              powyżej, obok naciągacza występuje też lekarz - profesjonalista.
    • odalie Re: lekarze czy konowały???!!!!! 23.07.03, 10:07
      Hej!

      Według mnie, oddzielmy nieudolność czy jaskrawe, ewidentne błędy w sztuce od
      niedokładnej diagnozy w trudnych czy niejasnych przypadkach. Nie należy
      przesadzać - u małych dzieci naprawdę czasem trudno postawić diagnozę. I nie
      wściekajcie się dziewczyny, że dzieci dostają z marszu silne leki - lekarz się
      po prostu obawia, że niepodanie leku może być o wiele bardziej szkodliwe niż
      ewentualne, niewielkie skutki uboczne.

      Jest też jedna rzecz, o której chyba nikt tu nie napisał - sytuacja służby
      zdrowia. Moja ginekolog, na przykład, w ramach godzin "z ramienia NFZ"
      przyjmuje tyle pacjentek, że na każdą na 5 minut. Prywatnie, poświęca każdej
      przynajmniej 40 minut, nawet zdarza się, że i godzinę. Różnica pewna jest,
      prawda? Czy to wina tej ginekolog, że musi obsłużyć tyle kobiet w tak krótkim
      czasie? A na pewno nie wszystko tak dobrze wychwyci podczas tak krótkich porad.

      Najgorzej, kiedy z uwagi na sytuację służby zdrowia jesteśmy robieni w balona.

      Ja np. nie zarzucam naszej pani pediatrze, że nie jest alfą i omegą i nie
      wykryła wszystkiego co było u młodej do wykrycia.

      Mam natomiast duży żal i poważne zastrzeżenia, że ani nie dawała nam skierowań
      do specjalistów (o które niejednokrotnie prosiliśmy wprost, gdy coś się nam
      długo nie zgadzało, a pediatra nie widziała mimo to żadnego problemu, choć
      ewidentnie coś było), ani nawet nie informowała uczciwie, że nie jest w stanie
      dać skierowania/nie widzi aż takiej potrzeby, ale - żebyśmy sami sprawdzili
      prywatnie. A my byliśmy, nie raz, uspokajani, że _wszystko_ w porządku, sama
      fizjologia i te de, po co jakieś badania robić, albo się konsultować, niczego
      nie potrzeba, wcale!

      Rozumiem, że są takie typy umowy poradni z NFZ, że nie opłaca się wysyłać
      pacjentów na badania - ale no bez przesady, chyba można jakoś przekazać
      rodzicom, że skierowania są ograniczane do bardzo drastycznych przypadków, a w
      tym lepiej skonsultować się prywatnie.

      Kto czytał kiedyś moje posty o biodrach młodej, ten może pamięta co mam na
      myśli. Nie mogę sobie (i pediatrze) darować tego długotrwałego dawania sobie
      wmawiać, że wszystko jest oki, skoro nie było. Dlaczego nie powiedziała: nie
      jestem pewna, nie znam się?!

      Uważam, że lekarz ma prawo się mylić czy nie być pewnym diagnozy, ale wtedy nie
      powinien brać na siebie całej odpowiedzialności, tylko skierować na
      konsultacje. To nie jest według mnie zbrodnia, że się nie potrafi wszystkiego,
      ale wmawianie pacjentom/rodzicom, że wie się wszystko i to najlepiej pod
      słońcem... to według mnie jest okropne.

    • natder Re: lekarze czy konowały???!!!!! 23.07.03, 16:43
      Jedno jest dla mnie pewne: lekarz który gdzieś po drodze zatracił zdolnośc do
      współczucia, szczególnie jeśli jest to pediatra powinien chyba zmienić zawód.
      Może powołanie nie jest istotne w przypadku listonosza ale z lekarzem,
      ratującym zdrowie i życie dzieci jest inaczej. Nie ma szans na to by uniknąć
      niedouczonych, niedoświadczonych lekarzy i chyba najmniej jest ważne jak się
      ich nazwie. Mam nadzieję że gdy Waszym dzieciom potrzebna będzie pomoc traficie
      na lekarzy z powołania, takich którzy potraktuja Was jak partnerów z należnym
      Wam szacunkiem, czego Wam i sobie z całego serca życzę.
    • yuppiki Re: lekarze czy konowały???!!!!! 29.12.21, 14:49
      Tak, lekarze w większości to nieuki i konowały. Tak się na nich przejechałam i naoglądałam, że moje 3 dzieci nigdy nawet nie były na bilansie u tych konowałów, a są w wieku szkolnym. Tak jest w każdym zawodzie, specjalistów jest mniej.
      • nigdynigdynigdy84 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 29.12.21, 14:53
        Wątek ma kilkanaście lat
        • geoardzica_z_mlodymi Re: lekarze czy konowały???!!!!! 29.12.21, 15:10
          Komuś na wykopaliska się zebrało - dzisiaj sporo takich z 2002,2003. Te opisywane dzieci już dorosłe są - u mnie to był czas planowania u ciąży też już dorosłego obecnie bombelka. Nostalgia...
      • panna.nasturcja Re: lekarze czy konowały???!!!!! 29.12.21, 16:16
        I musiałaś to napisać w wątku, który ma 18 lat? Końiecznie?
    • ichi51e Re: lekarze czy konowały???!!!!! 29.12.21, 15:11
      38,5 i ostry dyżur? jezu
      • geoardzica_z_mlodymi Re: lekarze czy konowały???!!!!! 29.12.21, 15:15
        To były czasywink
        • geoardzica_z_mlodymi Re: lekarze czy konowały???!!!!! 29.12.21, 15:16
          Chciałoby się spytać, czy zrobiono mu test na C19? 😁
        • mamamisi2005 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 29.12.21, 15:55
          Prawda? Ciekawe, jak wątkodajka przy tym poziomie emocji przy pierwszej chorobie gorączkowej dziecka stawiła czoła innym chorobom wieku dziecięcego syna? Dobrze, że już po wszystkim, Kola jest już dorosły.
    • nangaparbat3 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 29.12.21, 15:48
      Mam wrażenie, że trolle szykują się do 5 fali.
      • 35wcieniu Re: lekarze czy konowały???!!!!! 29.12.21, 16:35
        Ale od prawie 20 lat?!
        Mikołajek już pewnie na studiach big_grin
    • ykke Re: lekarze czy konowały???!!!!! 29.12.21, 16:25
      A ja tu ciągle od miesięcy na forum czytam grzmiące
      " ufam lekarzom" !!! (Kto nie ufa ten szur i foliarz)
    • jammer1974 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 29.12.21, 16:32
      znam gorsza historyjki. Mnie pani pozal sie doktor na holenderskim SORze powiedziala ze dziecku nic nie jest i tylko histeryzuje. Nie bylo zadnych lekow zadnych badan. Nawet paracetamol odradzila. Okazalo sie u rodzinnego ze corka miala zapalenie ucha. Dziecko sie potwornie umeczyli bez srodkow przeciwbolowych. Wiele lat minelo od tego czasu a jak pomysle to mnie jeszcze trzepie. Od tego czasu inaczej z moim SORem rozmawiam. Ale wtedy niewiele moglam zrobic.
      • 35wcieniu Re: lekarze czy konowały???!!!!! 29.12.21, 16:36
        Ten wątek ma prawie 20 lat big_grin
        • jammer1974 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 29.12.21, 16:39
          Bosze kto i po co to wyciaga. Bobasek juz jest dorosly i niewykluczone ze ma wlasnego.
        • pytajacakinga Re: lekarze czy konowały???!!!!! 16.08.24, 16:15
          35wcieniu napisał(a):

          > Ten wątek ma prawie 20 lat big_grin
          >

          Matko na prawdę?? Szok
          • mallard Re: lekarze czy konowały???!!!!! 16.08.24, 18:01
            pytajacakinga napisał(a):

            > Matko na prawdę??

            Naprawdę
          • 35wcieniu Re: lekarze czy konowały???!!!!! 16.08.24, 18:06
            Nie, teraz ma już ponad 20. A Ty odpowiadasz na mój wpis sprzed 3 lat.
            🤣🤣🤣🤣🤣
    • pytajacakinga Re: lekarze czy konowały???!!!!! 16.08.24, 16:14
      W Niemczech też moja wtedy 3 letnią córkę spotkała taka historia lekarka mówiła że lekki katarek i na drugi dzień ma iść do przedszkola a w nocy zaczęła się dusić karetka zabrała ją do szpitala i okazało się że zapalenie krtani ciężkie.
      • chocolate_dog123 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 16.08.24, 23:48
        częste i niebezpieczne u dzieci...
        • memphis90 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 17.08.24, 18:29
          Średnio niebezpieczne, bo dziś mamy pseudokrup, a nie krup. To krup był bardzo niebezpieczny. I ten pseudokrup zazwyczaj zaczyna się „lekkim katarkiem” czy innymi banalnymi objawami przeziębienia- absolutnie nie sposób przewidzieć, które z dzieci z katarem dostanie w nocy zapalenia krtani (które to zapalenie objawia się właśnie w nocy, zazwyczaj między 2 a 4 nad ranem, albowiem wówczas spada stężenie naturalnego kortyzolu, który naturalnie zapobiega obrzękowi krtani). Więc lekarka stwierdziła to, co można było wówczas stwierdzić - katar. Nie mogła stwierdzić pseudokrupu, bo go wówczas nie było 🤷‍♀️
    • moni_485 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 16.08.24, 22:27
      Szybciochem to jakaś gwara warszawska?
    • ykke Re: lekarze czy konowały???!!!!! 16.08.24, 23:14
      Współczuję cierpienia dzieciaczka, ale na tym forum lekarz medycyny jest świętością, wie najlepiej.
      • infinitypool Re: lekarze czy konowały???!!!!! 17.08.24, 12:26
        Ten dzieciaczek ma już ponad 21 lat
        • memphis90 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 17.08.24, 18:32
          A nawet 24,5 roczku, co daje nam 294 miesiące albo 1368 tygodni….
          • milin95 Re: lekarze czy konowały???!!!!! 17.08.24, 19:07
            Ojejej, 21 lat temu....nawet syna wtedy nie miałam, a o istnieniu forum dowiedziałam się na początku ciąży...synuś już w drugiej klasie liceum.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka