agnieszkak12
20.07.03, 23:09
Drogie Mamy!
Historia, któa Wam opowiem zdarzyłą się tydzień temu - w niedziele. W nocy
mój syn Mikolaj budził się płącząc prawie co godzinę (Mikolaj ma 3 i pół
roku). Rankiem okazało się ze ma gorączke 38, 5. Strasznie się wystraszyłam,
bo takiej gorączki to mó syn jeszcze nie miał. Pojechaliśmy szybciochem na
ostry dyzur (niedziela). Dla mam warszawskich dodam, ze do przychodni na
Żeromskiego (Bielany). Pani doktor przyjęła nas bardzo miło. Oglądnęła
Mikołąjka, popytała i zauwazyła opuchjliznę za uszkiem. Stwierdziła
stanowczo: świnka! Zdziwiłam się, bo Mikołaj był na nią szczepiony. Kazała
zrobić badanie moczy i udać się z nim do naszej pani doktor, ale juz we
wtorek. Nie przepisałą lekarstw - kazałą zbijać gorączke. Mikołaj cały czas
skarzył sie na potworny ból. I nie ma chyba nic gorszego, jak bezsilnośc w
takich sytuacjach. Zrobiliśmy badanie moczu i pojechalismy do naszej pani
doktor. Ona obejrzałą Kolę i od razu powiedziałą, ze świnka nie wystęuje za
uchem, ale w zupełnie inym miejscu i ze dla niej to sprawy z uchem. Wiec
szybciochem do laryngologa. I co się okazało: zapalenie ucha i węzłów
chłonnych. Dziecko meczyło się przekoropnie - ból przy tym jest potworny.
Dostał nawet antybiotyk.
Już jest prawie po chorobie. Ale coo raz bardziej oddzywa się we mnie głos,
zeby coś z tą sprawą zrobic.
Drogie mamy, Poradźie! Moze Wam przydarzyła się podobna sytuacja i nie
zostawiłyście tego bez echa. Ja jeszcze ciągle nie mogę zapomnieć oczu Koli,
któy prosił żeby mu pomóc, bo go bardzo boli.
Dlaczego tacy lekarze maja jescze uprawnienia i udają ze leczą???? Ja to bym
takich zamykała w wiezieniu. Bo co jak co, ale małe dzieci...