Dodaj do ulubionych

samobójstwo

02.11.07, 13:49
Breguła mnie natchnął. I wypowiedź jednej z forumianek "zam sie
zabił, wcale mi go nie żal".
1) czy człowiek ma prawo popełnić samobójstwo? Czy jest różnica, czy
samobójstwo popełnia człowiek samotny czy taki, któy założył rodzinę?
2) samobójstwo to akt odwagi, czy tchórzostwo?
Obserwuj wątek
    • lola211 Re: samobójstwo 02.11.07, 13:53
      Ma prawo popelnic.Z blahych powodow tego raczej nie czyni.
      Ja samobojcom wspolczuje, bo to musi byc straszne uczucie.
      • mma_ramotswe Re: samobójstwo 02.11.07, 13:54
        a ja właśnie uważam, że prawa nie ma.
        Ale rozumiem, że można nie dawać sobie rady z życiem i że można
        zdecydować się na taki krok. Kiedy rozpacz przewyższa nadzieję
        • lola211 Re: samobójstwo 02.11.07, 14:51
          W jakim sensie- nie ma prawa?
      • wenus2006 Re: samobójstwo 02.11.07, 16:27
        skoro najczęściej popełniane samobójstwa to samobójstwa wśród chorych na
        depresję,schizofrenię czy alkoholizm,to chyba nie można rozpatrywać tego w
        kontekście tego czy wolno tej osobie to zrobic czy nie.
        To jakby poza nią...
    • morgen_stern Re: samobójstwo 02.11.07, 13:53
      >1) czy człowiek ma prawo popełnić samobójstwo?


      Ma.

      >Czy jest różnica, czy
      > samobójstwo popełnia człowiek samotny czy taki, któy założył
      rodzinę?


      Jest. Mając bliskich, którzy cierpieliby po naszej śmierci,
      popełnienie samobójstwa to skrajny egoizm. Ja spadam, a wy się dalej
      martwcie.


      > 2) samobójstwo to akt odwagi, czy tchórzostwo?


      No, jednak odwagi. Każdy z nas ma naturalny instynkt obrony własnego
      życia. Choć w gruncie rzeczy jestem zdania, że samobójca jest po
      prostu chory, ma jakąś skrajną odmiane depresji. Nie wierzę w
      samobójstwo planowane "na zimno", zdroworozsądkowo. To zawsze jest
      akt rozpaczy.
      • mma_ramotswe Re: samobójstwo 02.11.07, 13:55
        morgen_stern napisała:

        >
        >
        > Jest. Mając bliskich, którzy cierpieliby po naszej śmierci,
        > popełnienie samobójstwa to skrajny egoizm. Ja spadam, a wy się
        dalej
        > martwcie.
        no, to własnie dochodzimy do tego, że jednak prawa nie ma


        >>
      • lillika Re: samobójstwo 02.11.07, 16:28
        morgen_stern napisała:

        > Jest. Mając bliskich, którzy cierpieliby po naszej śmierci,
        > popełnienie samobójstwa to skrajny egoizm. Ja spadam, a wy się
        dalej
        > martwcie.
        nie przyszło Ci do głowy, że z punktu widzenia samobójcy, uwalnia on
        tylko swoja rodzinę od własnej egzystencji. Że po jego śmierci, jego
        rodzinie będzie lżej i duuużo lepiej.
        • mma_ramotswe Re: samobójstwo 02.11.07, 17:10
          Chyba nie zawsze. Choć masz rację - mogą być takie przypadki.
          Skrajna nienawiść do samego siebie
          • lillika Re: samobójstwo 02.11.07, 17:31
            mma_ramotswe napisała:

            > Chyba nie zawsze. Choć masz rację - mogą być takie przypadki.
            > Skrajna nienawiść do samego siebie
            dopowiem tylko, że w znanych mi przypadkach, do takiej skrajnej
            nienawiści doporwadziło katolickie, miłosierne otoczenie. Dla włsnej
            rozrywki. Cudzym kosztem.
            • mma_ramotswe Re: samobójstwo 05.11.07, 15:26
              niestety muszę przyznac ci rację, że czasem osoby wierzące potrafią
              wyrządzić straszną krzywdę.
    • aanna6 Re: samobójstwo 02.11.07, 13:54
      to moj post CIE natchnal . ale ja widzialam jak moja mama gasnie w
      oczach i nie mozna jej pomuc jak powoli umiera , dla mnie
      samobujcy to tchorze , moze z drugiej strony trzeba miec odwage aby
      sie zabic . ale kogo CI bardziej szkoda tego co choruje i umiera
      czy tego co sie zabije mnie tego 1
      • mma_ramotswe Re: samobójstwo 02.11.07, 13:57
        "Kogo mi bardziej żal" - nie wiem. Wszytskich mi żal. Wszytskich
        ludzi, każdy z nas się z czymś zmaga, każdy z czymś walczy, żal mi
        nas wszystkich.
        A czy mi bardziej żal kogoś kto umiera na raka, czy kogoś kto sam
        się zabił? Zupełnie nie wiem. Chyba tak samo
      • hexella Re: samobójstwo 02.11.07, 13:59
        mam nadzieję, że nigdy nie bedzie Ci dane poczuć tak skrajnej
        rozpaczy i takiej bezradności, które mogły by spowodować, że jedynie
        śmierć wydawałaby się ratunkiem.
      • gaja78 Re: samobójstwo 02.11.07, 15:09
        aanna6 napisała:

        > to moj post CIE natchnal . ale ja widzialam jak moja mama gasnie w
        > oczach i nie mozna jej pomuc jak powoli umiera , dla mnie
        > samobujcy to tchorze , moze z drugiej strony trzeba miec odwage aby
        > sie zabic . ale kogo CI bardziej szkoda tego co choruje i umiera
        > czy tego co sie zabije mnie tego 1

        Duży odsetek samobójców to ludzie z przewlekłą, nieuleczalną chorobą. Wystarczy spytać w pierwszym lepszym szpitalu z oddziałem onkologicznym, ile mieli przypadków prób samobójczych.
    • bea.bea Re: samobójstwo 02.11.07, 14:01
      mysle,ze człowiek ma prawo odebrać sobie zycie...
      nie wiem jaki stan psychiczny temu towarzyszy...i jaka desperacja...bo jednak
      oprócz instynktu samozachowawczego, jest jeszcze ciekawośc dnia nastepnego i
      wiara,ze bedzie lepiej....
      dla mnie to akt odwagi...
      i zal mi tych ludzi...w moim mniemaniu obdartych z nadzieii....
      samobujca kojarzy mi sie z kosmiczna czarna dziura...w która wciaga sie sam (
      jak odwracane na druga strone sweter..) i jak juz ostatni kawalek zassa to nie
      mam nic...i chyba w tym stanie jest tak nastawiony na siebie,że nie ma znaczenie
      rodzina i jej uczucia...i wiara,ze moga mu pomóc...
    • dirgone Re: samobójstwo 02.11.07, 14:02
      Znałam dwie osoby, które popełniły samobójstwo i uważam, że wrzucanie tego do
      jednego worka jest prostu głupie.

      Bo nazywanie tchórzem czy egoistą chłopaka, który w wieku 15 lat był zaszczuty
      przez rodziców (bity, wyzywany i zmuszany do chodzenia do szkoły w dresie),
      przez nauczycieli (wyzywających go od głąbów i debili) i przez prawie wszystkich
      uczniów w szkole (haha, dresiarz, gej i maminsynek) jest po prostu potworne. Do
      dziś mam wyrzuty sumienia, że mu nie pomogłam...
      Powiesił się u siebie w pokoju, na klamce...
      • dirgone Re: samobójstwo 02.11.07, 14:07
        Nie napisałam o tej drugiej osobie.
        Wtedy byłam już na studiach. Znajoma z liceum, po ostrej kłótni z rodzicami, na
        ich oczach połknęła tabletki na serce swojej babci. "Na złość mamie utnę sobie
        palec"... Nie przewidziała, że zejdzie z tego świata w przeciągu kilku minut,
        więc w sumie popełniła to samobójstwo "niechcący"
    • hexella Re: samobójstwo 02.11.07, 14:04
      Nie rozpatruje tego w takich kategoriach.

      Nie możemy wiedzieć, co czuja tacy ludzie, kiedy ich osobisty dramat
      jest tak silny, że działają wbrew podstawowym instynktom.

      Ludzi, którymi targaja takie emocje nie mierzy sie ogólnymi prawdami.
    • gaja78 Re: samobójstwo 02.11.07, 15:03
      Samobójstwo to przede wszystkim akt desperacji i braku nadziei na rozwiązanie problemów. Czasem to efekt choroby psychicznej czy strach przed chorobą fizyczną. Samobójstwo to też potworna samotność. A samotnym można być również mając rodzinę.
    • a.nancy Re: samobójstwo 02.11.07, 15:06
      > 1) czy człowiek ma prawo popełnić samobójstwo?
      dziwne pytanie. to jego cialo, jego zycie. kazdy ma prawo podejmowac decyzje, co
      zrobi ze swoim cialem, chyba to jedyna rzecz, jaka do mnie nalezy w 100% i prawo
      do niej jest niezbywalne (czasy niewolnictwa mamy dawno za soba). mozna roznie
      oceniac ten czyn, z punktu widzenia etyki, czy nawet zdrowego rozsadku, ale
      nawet czyjas negatywna ocena nie odbiera mi PRAWA do dysponowania swoim cialem.

      > 2) samobójstwo to akt odwagi, czy tchórzostwo?
      ani jedno, ani drugie. sa rozne motywacje, zakladam, ze (o ile nie jest to proba
      samobojcza "na pokaz") osoba popelniajaca samobojstwo z jakiegos powodu chce
      umrzec, i jest to jej swiadoma decyzja. nie mnie oceniac.

      czy mi zal? zal mi rodziny, jesli ja mial. wspolczuje, ze jego zycie bylo tak
      straszne, ze zdecydowal sie je przerwac. czuje, ze swiat jest niesprawiedliwy,
      ze nie powinno dochodzic do takich sytuacji - ale pocieszam sie, ze ta osoba juz
      nie cierpi.
      • mma_ramotswe a nancy 02.11.07, 17:08
        a.nancy napisała:

        > > 1) czy człowiek ma prawo popełnić samobójstwo?
        > dziwne pytanie. to jego cialo, jego zycie. kazdy ma prawo
        podejmowac decyzje, c
        > o
        > zrobi ze swoim cialem, chyba to jedyna rzecz, jaka do mnie nalezy
        w 100% i praw
        Nieprawda. Uważasz, że mamy prawo np. nacinać sobie skórę? Pić
        denaturat? Niszczyć zdrowie świadomie? Uważam, że takiego prawa nie
        mamy. Moralnego, wewnętrznego, w sumieniu. Nie chodzi mi o prawo
        zewnętrzne, stanowione, wszak nie tylko nim się kierujemy w życiu,
        prawda?

        > > 2) samobójstwo to akt odwagi, czy tchórzostwo?
        > ani jedno, ani drugie.
        Chyba masz racje. Ale często mówi się, że to tchórzostwo


        sa rozne motywacje,
        zakladam, ze (o ile nie jest to prob
        > a
        > samobojcza "na pokaz") osoba popelniajaca samobojstwo z jakiegos
        powodu chce
        > umrzec, i jest to jej swiadoma decyzja. nie mnie oceniac.
        >
        > czy mi zal? zal mi rodziny, jesli ja mial. wspolczuje, ze jego
        zycie bylo tak
        > straszne, ze zdecydowal sie je przerwac. czuje, ze swiat jest
        niesprawiedliwy,
        > ze nie powinno dochodzic do takich sytuacji - ale pocieszam sie,
        ze ta osoba ju
        > z
        > nie cierpi.
        >
        • lillika Re: a nancy 02.11.07, 17:49
          mma_ramotswe napisała:

          > Nieprawda. Uważasz, że mamy prawo np. nacinać sobie skórę? Pić
          > denaturat? Niszczyć zdrowie świadomie? Uważam, że takiego prawa
          nie
          > mamy. Moralnego, wewnętrznego, w sumieniu. Nie chodzi mi o prawo
          > zewnętrzne, stanowione, wszak nie tylko nim się kierujemy w życiu,
          > prawda?
          pozwolisz, że ja napiszę.
          Tak, uważam, że mamy prawo nacinać sobie skórę, pić denaturat i
          robić tysiące innych rzeczy. Moje ciało należy do mnie a nie do
          Ciebie, mamy, sąsiadki czy księdza. Ludzie są WOLNYMI ludźmi a nie
          niewolnikami! jeśli się coś zmieniło to daj znać, bo może czegoś nie
          wiem (to nie jest złośliwie!)
          • mma_ramotswe Re: a nancy 03.11.07, 15:22
            nie mówię, że moje ciało należy do sąsiadki, matki czy księdza. Ale
            nie ja je sobie dałam, więc nie mogę siwadomie go niszczyć.
            Ale tuo chyba wynika z nieateistycznego światopoglądu
            • kawka74 Re: a nancy 03.11.07, 16:23
              > Ale tuo chyba wynika z nieateistycznego światopoglądu

              i to jest klucz do sprawy
              Ty masz swój nieateistyczny pogląd i wiesz z góry, bazując na tymże poglądzie,
              że nie mamy prawa odebrać sobie życia. Błąd w założeniu.
            • a.nancy Re: a nancy 05.11.07, 13:33
              > nie ja je sobie dałam, więc nie mogę siwadomie go niszczyć.
              > Ale tuo chyba wynika z nieateistycznego światopoglądu

              i tu jest pies pogrzebany
              a nieateistycznego punktu widzenia, owszem nie masz. bo z nieateistycznego
              punktu widzenia czlowiek NIE JEST wolny. dlatego wole punkt ateistyczny wink
              a swoja droga, jesli zalozyc, ze ten kto dal zycie, moze je odebrac, to mozna
              byloby uznac, ze matka moze zabic swoje dziecko... chyba nie tedy droga.
          • a.nancy Re: a nancy 05.11.07, 13:31
            > Tak, uważam, że mamy prawo nacinać sobie skórę, pić denaturat i
            > robić tysiące innych rzeczy. Moje ciało należy do mnie a nie do
            > Ciebie, mamy, sąsiadki czy księdza. Ludzie są WOLNYMI ludźmi a nie
            > niewolnikami! jeśli się coś zmieniło to daj znać, bo może czegoś nie
            > wiem (to nie jest złośliwie!)

            zgadzam sie w 100%.
    • kawka74 Re: samobójstwo 02.11.07, 15:43
      I wypowiedź jednej z forumianek "zam sie
      > zabił, wcale mi go nie żal".
      To akurat było wyjątkowo głupie. Śmierć osoby bliskiej nie upoważnia do takich
      wypowiedzi.

      > 1) czy człowiek ma prawo popełnić samobójstwo?
      A kto mu zabroni?

      Czy jest różnica, czy
      > samobójstwo popełnia człowiek samotny czy taki, któy założył rodzinę?
      To chyba nie wymaga komentarza...?

      > 2) samobójstwo to akt odwagi, czy tchórzostwo?
      Ani to, ani to. To po prostu ostateczny wyraz najgłębszej bezradności wobec świata.
      • mma_ramotswe Re: samobójstwo 02.11.07, 17:06
        kawka74 napisała:

        > I wypowiedź jednej z forumianek "zam sie
        > > zabił, wcale mi go nie żal".
        > To akurat było wyjątkowo głupie. Śmierć osoby bliskiej nie
        upoważnia do takich
        > wypowiedzi.
        Zgadzam się


        >
        > > 1) czy człowiek ma prawo popełnić samobójstwo?
        > A kto mu zabroni?
        Nikt nie zabroni. Chodzi mi o prawo moralne


        >
        > Czy jest różnica, czy
        > > samobójstwo popełnia człowiek samotny czy taki, któy założył
        rodzinę?
        > To chyba nie wymaga komentarza...?
        A jednak - czytaj poniżej
        >
        • kawka74 Re: samobójstwo 02.11.07, 18:19
          > Nikt nie zabroni. Chodzi mi o prawo moralne

          z czego to prawo wynika? gdzie ma swoje źródło?
          • aetas Re: samobójstwo 02.11.07, 18:44
            ma prawo,
            sytuacja, gdy popełnia samobójstwo osoba, która ma rodzinę, w sensie
            jakąś swoją "parę" i dzieci, dodatkowo się komplikuje, bo już po
            samobójstwie w gorszej sytuacji pozostają ci, co pozostali...
            myslę, że trzeba wielkiej determinacji i wielkiej odwagi, żeby
            popełnić samobójstwo, mimo iż z innej strony można to postrzegać
            jako akt tchórzostwa i skrajny, do ostateczności, eskapizm,
            bardzo współczuję samobójcom i tym, którzy pozostają, nie potrafię
            potępiać aktu samobójstwa, bo "tematy" swego czasu bardzo dawno były
            mi bliskie, odrobinę wiem, jak się czuje człowiek przed, nigdy nie
            doszłam do etapu, kiedy sie to robi, bo nie byłoby mnie tutaj, ale
            wiem, że można, nawet jak się jest wierzącym, czasem tak jest...
            może to tchórzostwo, ale ja uważam, że do tego naprawdę trzeba
            odwagi, wielu ludzi, których ceniłam odeszło w ten sposób...
    • kali_pso Re: samobójstwo 02.11.07, 15:56
      mma_ramotswe napisała:


      > 1) czy człowiek ma prawo popełnić samobójstwo?

      Dziwne pytanie- toż to nie jest karalnewinkP


      Czy jest różnica, czy
      > samobójstwo popełnia człowiek samotny czy taki, któy założył
      rodzinę?

      Każdy ma jakąś rodzinę...tylko tyle, że z badań wynika, jakoby co
      piąty samobójca, odbierał sobie zycie z powodu konfliktów w
      rodziniewinkP Rodzina to często ta mikrokomórka, wewnątrz której
      człowiek czuje sie najbardziej samotny....


      > 2) samobójstwo to akt odwagi, czy tchórzostwo?

      Nie wiem..i nie powinno się oceniać tego w tych kategoriach, bo nikt
      z nas w głowie takiego osobnika nie przebywa, żeby wiedzieć czym sie
      kieruje.
      • kraina.marzen Re: samobójstwo 02.11.07, 16:16
        Temat samobojstwa jest mi troche bliski-bo akutar tak sie sklada,że
        w bliskim mi otoczeniu spotkałam sie z takimi krokami....
        Kiedy miałam ok 13 lat popełnił samobójstwo młody ówcześnie chłopak-
        syn przyjaciela moich rodziców, nasz sąsiad. Teraz myśląc o tym
        dochodzę do wniosku,że postąpił tak ze strachu i z braku oparcia w
        ojcu(nie wstawił się na wezwanie do wojska, ukrywał się gdzies w
        mieście, kiedy przyszedł po pomoc do ojca- ten zamiast mu pomóc
        zaczął straszyć...)W skutek tego wybrał rozsądna dla niego drogę
        wyjścia- powiesił się w piwnicy. Miał wtedy 19 lat
        Drugi przypadek to dobry mój kolega- rzucił się pod pociąg-
        dlatego,że go dziewczyna zostawiła. Nie wiem czy to akt rozpaczy,
        załamanie...przecież był kochany,miał rodziców, siostry i brata.
        miał też nas....przyjaciół. Nigdy nie zrozumiem tej śmierci- często
        z nim rozmawiam-kiedy jest miźle-czuję,że tam na górze opiekuje się
        mna. Mial wtedy 21 lat
        Trzeci przypadek to z przed kilku laty-powiesił sie brat mojego
        męża. Miał kłopoty alkoholowe- o tym zdarzeniu nie myśle, bo zawsze
        się go bałam a teraz.... Mój mąż musiał identyfikować zwłoki...
        Miał wtedy 34 lat.


        O samobójcach nie myslę żle, widocznie mieli swoje powody,aby to
        zrobić. W takich chwilach-załamania- pewno nie myśleli o swoich
        rodzinach, o rozpaczy. Nie wiem czy to akt odwagi, tchórzostwa czy
        impuls chwili- nieodwracalnej chwili.

        (*)
      • mma_ramotswe Re: samobójstwo 02.11.07, 17:04
        kali_pso napisała:

        > mma_ramotswe napisała:
        >
        >
        > > 1) czy człowiek ma prawo popełnić samobójstwo?
        >
        > Dziwne pytanie- toż to nie jest karalnewinkP
        Nie, kalipso, pytanie nie jest dziwne. A wszystko co niekaralne,
        dopuszczassz? Np. obgadywanie koleżanki też karalne nie jest, a
        jednak nie powinno się, prawda?
        Myślę, że głównie wierzący czują, że prawa nie mają. Życia sobei nie
        dali, więc i odebrac nie mogą
        >
        >> Każdy ma jakąś rodzinę...tylko tyle, że z badań wynika, jakoby co
        > piąty samobójca, odbierał sobie zycie z powodu konfliktów w
        > rodziniewinkP Rodzina to często ta mikrokomórka, wewnątrz której
        > człowiek czuje sie najbardziej samotny....
        Tak, ale mi chodzi o rodzinę, którą sami założyliśmy. Czyli nie
        matka, ale dziecko
        >
        • wenus2006 Re: samobójstwo 02.11.07, 17:11
          Ale co Wy tu opowiadacie? chyba jakiś psychiatra musiałby się wypowiedzieć czy
          istnieje samobójstwo u zdrowego człowieka.Bo moim zdaniem nie,albo
          cholernie,cholernie rzadko.

          To co dzieje się w głowie kogoś targającego się na własne zycie to chyba jedna
          wielka tragedia i beznadzieja.Podejrzewam ,że nikt nie mysli a co tam niech się
          martwią jak skończę ze sobą ,a raczej paranoiczna mysl ,że wszystkim będzie
          lepiej ...To chora psychika pcha nas w szpony smierci...

          (Wiem coś o tym)
          • mma_ramotswe Re: samobójstwo 02.11.07, 17:14
            wenus2006 napisała:

            > Ale co Wy tu opowiadacie? chyba jakiś psychiatra musiałby się
            wypowiedzieć czy
            > istnieje samobójstwo u zdrowego człowieka.Bo moim zdaniem nie,albo
            > cholernie,cholernie rzadko.
            >
            A , właśnie rozmawiamy o tym z przeciwciałem poniżej. Nigdy o tym
            nie myślałam, ale może rzeczywiście zdrowy człowiek czegoś takiego
            nigdy nie zrobi?


            >
            > (Wiem coś o tym)
            i ja równieżsad((
        • kali_pso Re: samobójstwo 02.11.07, 18:12
          Wiesz, obgadywanie koleżanek, choć czynnośc niewatpliwie
          ekscytująca, jest naganna, bo wynika wyłacznie ze złych pobudek-
          zazdrośc, zawiśc, niechęć, nienawiść itp. A samobójstwo?
          • mma_ramotswe Re: samobójstwo 03.11.07, 15:23
            ale nie jest zabronione obgadywanie, prawda? Cyz więc masz prawo
            obgadywać?
            • kali_pso Re: samobójstwo 03.11.07, 15:35
              A ktoś ma prawo mi zabronić?
              To JA decyduję, czy obgadam przy Tobie kogoś innego. Podobnie to ja
              decyduje, co chce zrobic ze swoim zyciem i nikt nie ma prawa mi tego
              zabronić.
            • lillika Re: samobójstwo 05.11.07, 01:52
              mma_ramotswe napisała:

              > ale nie jest zabronione obgadywanie, prawda? Cyz więc masz prawo
              > obgadywać?
              obgadywanie częto wiąże się z kłamstwem, pomówieniem, naruszeniem
              dóbr osobistych itd. a to chyba jest karalne. Nie mówiąc już o tym,
              że takie obgadywanie może komuś zaszkodzić. Np. ja straciłam z tego
              powodu pracę. Zaznaczę, że nikt nie miał najmniejszej ochoty
              zweryfikować rzekomo "prawdziwych informacji". Gdybym miała na to
              mocniejsze dowody mogłoby się skończyć w sądzie.
    • lillika Re: samobójstwo 02.11.07, 16:26
      > 1) czy człowiek ma prawo popełnić samobójstwo?
      MA. Jest WOLNYM człowiekiem a nie niewolnikiem.

      Czy jest różnica, czy
      > samobójstwo popełnia człowiek samotny czy taki, któy założył
      rodzinę?
      nie ma. Nawet człowiek mający kochającą rodzinę może popełnić
      samobójstwo. I to nie tylko z powodu śmiertelnej choroby, czy
      strachu przed okrutnie bolesną agonią. Wystarczy człowieka zaszczuć.
      Przeszłam przez mobbing i wiem że KAŻDEGO człowieka można złamać. To
      tylko kwestia czasu. Przykładowo, wystarczy że mobber w pracy, swej
      ofierze mówi taki tekst "ty jesteś szczęśliwa ze swoją rodziną ale
      nie wiadomo czy oni są szczęśliwi z tobą" i "chyba nie liczysz, że
      ci prosto w oczy powiedzą ża mają ciebie dość". Oczywiście taki
      tekst pada na osobności. Ofiara broni się przed tym raz, drugi,
      piąty, dziesiąty, setny. Mobber wykorzysta każdą okazję, by jej
      dołożyć, każdą chwilę słabości, nie tylko w pracy ale i w sklepie,
      parku, czy nawet w kościele(!). Rozsiewa plotki. Od ofiary odsuwa
      się coraz więcej ludzi. Gdy tysięczny raz ofiara usłyszy, że mobber
      wie, że wszyscy mają ją dość, zaczyna się zastanawiać nad własną
      egzystencją. Próbuje się bronić, ale nikt jej nie wierzy. W pracy
      staje się osobą konfliktową. Nawet psycholog nie wierzy (kurcze, ja
      mogłam nie znać pojęcia "mobbing" ale żeby specjalista o tym nie
      wiedział?). Emocje związane z mobbingiem przenosi do domu i zaczyna
      być nawet w domu nieciekawie. Wtedy dochodzi do momentu, w którym
      ofiara stwierdza, że dla dobra własnej rodziny, którą przecież
      bardzo kocha, będzie uwolnienie od jej egzystencji. Z punktu
      widzenia ofiary to dowód najwyższej troski o rodzinę, bo przecież
      uwalnia ukochanych najbliższych od własnej żałosnej egzystencji.
      Dla mnie to właściwie nie samobójstwo ale mord dokonany przez
      mobbera przy pomocy rąk ofiary.

      > 2) samobójstwo to akt odwagi, czy tchórzostwo?
      czasami słyszę, że samobójswto to dowód tchórzostwa i brak
      umiejętności radzenia sobie w trudniejszych sytuacjach. Ja bardzo
      chciałabym widzieć osoby, które takie "mądre" opinie głoszą, w roli
      zaszczutej osoby. Chciałabym zobaczyć jak radzą sobie w sytuacji, w
      której nikt jej nie wierzy, nikt nie chce pomóc, a otoczenie
      dodatkowo katuje słowami "sama jesteś sobie winna". Oczywiście
      otoczenie "winę" zna wyłącznie z plotek. Naprawdę, chciałabym
      widzieć, jak te "mądre" osoby, które tak świetnie teoretyzują,
      poradziłyby sobie w tak ekstremalnej sytuacji.
      A wracając do mobbera, jeśli kotś myśli że zmiana pracy coś zmieni
      to się grubo myli. Zła opinia pójdzie za ofiarą nawet na koniec
      świata, czasem skutecznie zamykając drzwi przed nowym pracodawcom. A
      nawet jeśli się uda znaleźć pracę, to jeśli sie trafiło na mobbera-
      bandytę-psychopatę, odszuka nowe miejsce pracy, nawet kilkadziesiąt
      kilometrów dalej i przy pomocy półprawd "odpowiednio" przedstawi
      naszą osobę. Ja tak z plotek straciłam pracę. Zaznaczę tylko, że nie
      ma żadnych dowodów rozsiewania plotek poza stwierdzeniem nowego
      szefa "przykro mi, ale dowiedzieliśmy się niezbyt miłych rzeczy o
      pani. Musimy się rozstać". Żadnych konkretów. Nawet na usilną prośbę.


      A więc osoby twierdzące, że samobójstwo to tchórzostwo itd. do
      dzieła! Słucham, co byście w takiej sytuacji zrobiły.
      • mma_ramotswe lilika 02.11.07, 17:02
        Nie mogę się z Tobą zgodzić.
        Prawa moim zdaniem nie ma.
        No i to, czy ma znaczenie fakt posiadania rodziny. moim zdaniem
        kolosalne! Jeśli jestem samotna, to za moją nieobecność odpowiem
        tylko przed Bogiem, no i ewentualnie przed s[połeczeństwem/. Ale
        jesli założyłam rodzinę, to jestem za nią odpowiedzialna. Prawo do
        samobójstwa mniejsze
        • lillika Re: lilika 02.11.07, 17:29
          mma_ramotswe napisała:

          > Nie mogę się z Tobą zgodzić.
          > Prawa moim zdaniem nie ma.
          a kto odebrał mu to prawo? Ty? jakim prawem?
          A skoro uważasz że nie ma prawa, to odpowiedz, co ma zrobić
          zaszczuta osoba (mój wcześnijeszy post). Żyć i być szczutym dalej aż
          trafi do psychiatryka? Wtedy to dopiero otoczenie będzie miało ubaw.

          > No i to, czy ma znaczenie fakt posiadania rodziny. moim zdaniem
          > kolosalne! Jeśli jestem samotna, to za moją nieobecność odpowiem
          > tylko przed Bogiem, no i ewentualnie przed s[połeczeństwem/. Ale
          > jesli założyłam rodzinę, to jestem za nią odpowiedzialna. Prawo do
          > samobójstwa mniejsze
          chyba nie czytałaś mojego postu dokładnie. To właśnie
          ODPOWIEDZIALNOŚĆ nakazuje samobójcy uwolnić rodzinę od swojej
          egzystencji. Oczywiście z punktu widzenia samobójcy. Nikt nie robi
          kalkulacji plusów i minusów za "zostać przy życiu czy skończyć". To
          jest stan w którym osoba rozpaczliwie szukająca gdziekolwiek pomocy
          widzi tylko otchłań,czarną dziurę, czarną rozpacz, potworną nicość.
          Doświadczyłaś tego? Obawiam się, że nie. Inaczej miałabyś więcej
          respektu i szacunku dla drugiego człowieka.
          I jeszcze jedno, dość często za samobójstwo odpowiedzialne tak na
          prawdę jest otoczenie, które dla wlasnej rozrywki, plotkuje i
          szczuje. Przerzucanie odpowiedzialności na najniżej stojącego w tej
          hierarchii czyli samobójcę to właśnie brak odpowiedzialności.
          A już domaganie się od człowieka który widzi wyłącznie nicość,
          myślenia tak jak inni myślą jest skrajnym egoizmem. To tak jakby
          osobie wyjącej z bólu kazać pomyśleć o otoczeniu i "wrażeniach
          dźwiękowych otoczenia" i nazakać uciszenie się.
          • mma_ramotswe Re: lilika 03.11.07, 15:25
            lillika napisała:

            > A skoro uważasz że nie ma prawa, to odpowiedz, co ma zrobić
            > zaszczuta osoba (mój wcześnijeszy post). Żyć i być szczutym dalej

            > trafi do psychiatryka? Wtedy to dopiero otoczenie będzie miało
            ubaw.
            Nie wiem, co ma zrobić. Często sama nie wiem, co zrobić z moim
            życiem. Ale jeśli wybrałabym samobójstwo, to mam świadomość, że
            łamię prawo moralne we mnie. Nikt mi tego nie zabroni, ale dobre to
            nie jest
            • lillika Re: lilika 05.11.07, 02:06
              mma_ramotswe napisała:

              > Nie wiem, co ma zrobić.
              więc nie wiesz co ma zrobić ale krytykujesz decyzję ewentualnego
              samobójstwa. Ciekawe.

              Często sama nie wiem, co zrobić z moim
              > życiem.
              smile absurdalne porównanie. Bo to tak jakbyś porównała uwięzienie
              podczas wojny w Auschwitz i "uwięzienie" w zatrzaśniętej łazience.
              Nie ta skala.

              Ale jeśli wybrałabym samobójstwo, to mam świadomość, że
              > łamię prawo moralne we mnie. Nikt mi tego nie zabroni, ale dobre
              to
              > nie jest
              hmmm, to trochę tak, jakby mdlejąca i krzycząca z bólu rodząca
              kobieta miała się zastanawiać czy moralny jest grymas bólu na jej
              twarzy.
              Wierz mi, gdybyś była w czarnej rozpaczy i myślała o samobójstwie
              nie myślałabyś o żadnym wyimaginowanym prawie moralnym. Czarna
              rozpacz to stan w którym nie ma już NIC. Chcesz tylko by wszystko
              się skończyło. Chcesz przestać istnieć, przestać myśleć i przestać
              czuć. Nie chcesz nawet słyszeć o ewentualnym życiu "po śmierci". Po
              prostu chcesz by był to KONIEC.
              • a.nancy Re: lilika 05.11.07, 13:37
                lillika,
                osoby, ktore tego nie doswiadczyly, nie zakumaja
                ale dobrze, ze to napisalas
              • mma_ramotswe Re: lilika 05.11.07, 15:24
                lillika napisała:

                > mma_ramotswe napisała:
                >
                > > Nie wiem, co ma zrobić.
                > więc nie wiesz co ma zrobić ale krytykujesz decyzję ewentualnego
                > samobójstwa. Ciekawe.
                Ale gdzie ja coś krytykuję? Uważam, że samobójstwo jest aktem
                desperacji, rozpaczy i wierzę, że taki człowiek wybiera to jako
                wyjście ostateczne. Ale to nie znaczy, że to wyjście jest dobre.
                Jest ono dla niego w danej sytuacji jedyne, nie widzi innego


                >
                > Często sama nie wiem, co zrobić z moim
                > > życiem.
                > smile absurdalne porównanie. Bo to tak jakbyś porównała uwięzienie
                > podczas wojny w Auschwitz i "uwięzienie" w zatrzaśniętej łazience.
                > Nie ta skala.
                A skąd ty wiesz, jakie ja mam życie. Wiesz, co, widze, że uparłaś
                się na atak, a mi się go nie chce odpierać, bo nie będę tu wywlekała
                swoich osobistych spraw.


                >
                > Ale jeśli wybrałabym samobójstwo, to mam świadomość, że
                > > łamię prawo moralne we mnie. Nikt mi tego nie zabroni, ale dobre
                > to
                > > nie jest
                > hmmm, to trochę tak, jakby mdlejąca i krzycząca z bólu rodząca
                > kobieta miała się zastanawiać czy moralny jest grymas bólu na jej
                > twarzy.
                Nie, to zupełnie co innego


                > Wierz mi, gdybyś była w czarnej rozpaczy i myślała o samobójstwie
                > nie myślałabyś o żadnym wyimaginowanym prawie moralnym.
                Nieprawda. Ale znowu musiałabym napisac o sprawach bardzo intymnych,
                więc pas. Prawo moralne nie jest wyimaginowane, choć pewnie jest ci
                łatwiej tak mówić, zeby siebie w jakiś sposóbusprawiedliwić

                Czarna
                > rozpacz to stan w którym nie ma już NIC. Chcesz tylko by wszystko
                > się skończyło. Chcesz przestać istnieć, przestać myśleć i przestać
                > czuć. Nie chcesz nawet słyszeć o ewentualnym życiu "po śmierci".
                No i z tym wszystkim się zgadzam!!! Dokładnie tak też myslę i wiem!
                • lillika Re: lilika 05.11.07, 18:10
                  mma_ramotswe napisała:

                  > Ale gdzie ja coś krytykuję?
                  może powinnam napisać "negatywnie oceniasz"

                  > A skąd ty wiesz, jakie ja mam życie. Wiesz, co, widze, że uparłaś
                  > się na atak, a mi się go nie chce odpierać, bo nie będę tu
                  wywlekała
                  > swoich osobistych spraw.
                  przykro mi, że odebrałaś to jako atak. Nie chodzi o analizę twojego
                  życia. Chodzi jedynie o to, że jeżeli rozważasz różne warianty
                  życiowych dróg (poza samobójswtem) to znaczy, że nie jesteś na dnie
                  a więc nie jest to ta sama skala. A wiem o czym mówię, bo sama kilka
                  lat temu przeszłam przez traumę. Pobieranie krwi było wówczas dla
                  mnie potwornym cierpieniem. A na myśl o ewentualnej ciąży chciałam
                  reaktywacji komory gazowej z Auschwitz. Założyłam wtedy wątek.
                  Poszukaj. Dlatego powtórzę jeszcze raz: NIE TA SKALA.

                  > > hmmm, to trochę tak, jakby mdlejąca i krzycząca z bólu rodząca
                  > > kobieta miała się zastanawiać czy moralny jest grymas bólu na
                  jej
                  > > twarzy.
                  > Nie, to zupełnie co innego
                  Nie, może to nie to samo ale jest olbrzymie podobieństwo. W jednym i
                  drugim przypadku jest wszechogarniający potworny ból i jedyne
                  pragnienie skończenia z bólem.

                  > Nieprawda. Ale znowu musiałabym napisac o sprawach bardzo
                  intymnych,
                  > więc pas. Prawo moralne nie jest wyimaginowane, choć pewnie jest
                  ci
                  > łatwiej tak mówić, zeby siebie w jakiś sposóbusprawiedliwić
                  ja nie muszę siebie usparwiedliwiać smile Powtórze jeszcze raz, że to
                  prawo moralne jest wyimaginowane. Wymyślone przez człowieka. Zależne
                  od kultury (np. honorowe samobójstwa w kulturze np. japońskiej),
                  mentalności, chęci władzy nad "owieczkami" przez duchownych itd.
                  Jeśli masz odmienne zdanie to rozwiń.
                  I powtórzę ponownie, jeżeli jesteś w stanie myśleć o prawie
                  moralnym, co jest dobre a co złe, to znaczy, że nie jesteś na dnie,
                  w czarnej rozpaczy.
    • coco.a Nie mamy prawa zabijać innych ani siebie. 02.11.07, 16:43
      Natomiast wierzę, ze bedąc w skrajnej depresji nikt nie myśli
      logicznie, rozsądnie i z nadzieją, stąd jestem skłonna
      usprwaiedliwić taki czyn. Poza tym takie rzeczy nie dzieją się z
      dnia na dzień, wiec jeśli nikt wokół nie reaguje to jest w tym część
      naszej winy. Część, bo to jednak nie my podejmujemy decyzję.
      Z racji zawodu znałam kilka osob, którzy mimo oferowanej pomocy
      wybrali samobójstwo. Znam tez takich, co to ich odratowano. I mam
      kolegę, który złapał na ręce chłopaka usiłującego się zabić skacząc
      z bloku. Uratował mu życie, choć sam uszkodził sobie kręgosłup. A
      wszystko to nie nam oceniać, bo trzeba BYĆ mądrym przed, a nie po.
      • kraina.marzen Re: Nie mamy prawa zabijać innych ani siebie. 02.11.07, 16:50
        Zgadza się- nasza pomoc może komus uratować zycie. Ja do tej pory
        mam wyrzuty sumienia,że nie poszłam wtedy z całą naszą paczką na
        ogniska- tam mó kolega rzucił sie pod pociąg- prawie na oczach
        brata, siostry i przyjaciół. Musiał coś wtedy mówic, coś robic
        niepokojącego....dlaczego oni tego nie zauważyli?
    • przeciwcialo Re: samobójstwo 02.11.07, 17:01
      Dla mnie to akt tchórzostwa. Nie jest trudno się zabić, trudniej
      jest zyc.
      Pomijam aspekt ludzi chorych.
      • mma_ramotswe Re: samobójstwo 02.11.07, 17:04
        myślisz, że nie jest trudno się zabić? Ja bym nie umiała
        • przeciwcialo Re: samobójstwo 02.11.07, 17:08
          No poderznąc gardło byłoby trudno. Ale nałykac się tabletek i popis
          ostatnim drinkiem..
          Ja tez bym się bała ale w pracy trochę się naogladałam.
          • mma_ramotswe Re: samobójstwo 02.11.07, 17:09
            Nie o to mi chodzi, że fizycznie jest to trudne, bo sa łatwe sposóby
            (głównie połknięcie trucizny). Chodzi mi o siłę (?) na podjęcie
            takiej decyzji
            • przeciwcialo Re: samobójstwo 02.11.07, 17:11
              Dlatego zdrowi rzadko to robią. Ludzie z depresją czy czyms takim
              częściej. Oni inaczej oceniaja sytuację.
              • mma_ramotswe Re: samobójstwo 02.11.07, 17:13
                A ciekawe, czy zdrowy człowiek w ogóle jest w stanie popełnićójstwo?
                Całkiem zdrowy psychicznie i fizycznie?
                • a.m.a Re: samobójstwo 02.11.07, 17:19
                  mysle, ze tak - zeby np. uniknac kompromitacji
                  • mma_ramotswe Re: samobójstwo 02.11.07, 17:20
                    Ale czy ten człowiek jest zupełnie zdrowy? Że chęć uniknięcia
                    konfrontacji popycha go do pozbawienia siebie życia?
                    • a.m.a Re: samobójstwo 02.11.07, 17:34
                      A jak myslisz, Blida byla zdrowa? Bo ja nie wiem, ale mysle, ze
                      chyba tak.
                      • mma_ramotswe Re: samobójstwo 03.11.07, 15:25
                        nie znam tej pani w ogóle.
                • lola211 Re: samobójstwo 02.11.07, 18:05
                  No, taki kamikadze czy samuraj, terrorysci- samobojcy- gina raczej z
                  innych przyczyn niz depresja.
                  • kali_pso Re: samobójstwo 02.11.07, 18:10
                    Oczywiście, to samobójcy- altruiści...ale czy dokonać aktu
                    terrorystycznego, zabijając siebie i autobus niczego niewinnych
                    osób, może dokonac osoba bez zaburzeń osobowościowych?
                    • lola211 Re: samobójstwo 02.11.07, 18:45
                      >może dokonac osoba bez zaburzeń osobowościowych?
                      Oczywicie, to zupelnie inna kultura, inna etyka.WG ich norm to ok.
                  • mma_ramotswe Re: samobójstwo 03.11.07, 15:27
                    ale chyba jest po praniu mózgu, to jednak umniejsza jego świadomość
      • lillika Re: samobójstwo 02.11.07, 17:44
        przeciwcialo napisała:

        > Dla mnie to akt tchórzostwa. Nie jest trudno się zabić, trudniej
        > jest zyc.
        więc odpowiedz na pytanie zawarte w tym poście na końcu:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=71418870&a=71425414
        obawiam się, że dyskutujesz o czymś o czym nie masz zielonego
        pojęcia i NIGDY nie doświadczyłaś.
    • croyance Re: samobójstwo 02.11.07, 17:31
      Jak powiedzial Cioran:

      Gdyby nie mysl o samobojstwie, juz dawno bym sie zabil.

      I ja sie z tym zgadzam big_grin

      Czasem jest tchorzostwem, czasem wybawieniem; czasem aktem odwagi.
      Roznie to bywa. Dla mnie wcale nie jest zaprzeczeniem instynktu
      zachowania zycia; wprost przeciwnie, instynkt dziala zawsze i tak
      bardzo chce nam oszczedzic czegow - w naszym pojeciu - okropnego
      (np. cierpienia), ze w paradoksalny sposob chroni nas poprzez
      smierc.
    • lillika Re: samobójstwo 02.11.07, 17:51
      A ja mam dodatkowe pytanie:
      co z samobójstwami honorowymi w kulturze japońskiej?
      • guderianka Re: samobójstwo 02.11.07, 17:58
        Prawo moralne jest dziełem Mądrości Bożej. Można je określić, w
        sensie biblijnym, jako ojcowskie pouczenie, pedagogię Bożą. Wyznacza
        ono człowiekowi drogi, zasady postępowania, które prowadzą do
        obiecanego szczęścia; zakazuje dróg do zła, które odwraca od Boga i
        Jego miłości. Jest stałe w swoich przykazaniach i zarazem godne
        miłości w swoich obietnicach.
        -dlatego dla ciebie szanowna autorko człowiek nie ma takiego prawa
        jednakże dla kogoś kogo nie dotyczą tego typu nakazy , zakazy,
        wskazania boże- człowiek jako istota wolna ma prawo zrobić co tylko
        zechce
        • lillika Re: samobójstwo 02.11.07, 18:07
          guderianka to było do mnie? bo napisałaś pod moim postem.
          • guderianka Re: samobójstwo 02.11.07, 18:11
            nie-lillika, nie do ciebie. w zasadzie zgadzam się z tym co pisałam.
            to było do autorki wątku
      • syriana Re: samobójstwo 02.11.07, 18:41
        > A ja mam dodatkowe pytanie:
        > co z samobójstwami honorowymi w kulturze japońskiej?

        to część etosu, który od dzieciństwa był w mózg wtłaczany i dlatego odpowiednio
        spreparowany, może być uznany za sposób ocalenia honoru, a w skrajnych
        przypadkach jako powód do chwały

        pod tą samą kategorię podpadają zamachowcy - samobójcy

        oni też przechodzą odpowiednie pranie mózgu i pod wpływem innych osób, które
        wizję godnej śmierci im odpowiednio nakreślają obiecując dziewicze hurysy w raju
        i sławę dla całej rodziny, decydują się nie na śmierć, ale na lepsze życie
        • croyance Re: samobójstwo 02.11.07, 18:54
          Nie wszyscy zamachowcy-samobojcy maja wyprane umysly. Niestety,
          proby stworzenia przez FBI profilu psychologicznego terrorysty-
          samobijcy sie nie powiodly. Moze zostac nim w zasadzie kazdy.
          Brainwashing tez jest za to odpowiedzialny, ale tylko w pojedynczych
          wypadkach.
          • kali_pso Re: samobójstwo 02.11.07, 19:00
            Dla werbowników najlepszym materiałem na kamikadze wszelkiej maści
            sa przede wszystkim ludzie, którzy doświadczyli ogromnej straty z
            ręki tych, przeciwko którym zamach jest planowany. Dziewczyna,
            której własnie zabito ukochanego brata, pod wpływem emocji jest w
            stanie, bardzo szybko zdecydowac sie na zostanie samobójczynią, o
            ile szybko zastanie zagospodarowany jej potnecjał. Tutaj prania
            mózgu, w tradycyjnym tego słowa znaczeniu rozumianego jako
            długotrwały proces, nie ma.
            • croyance Re: samobójstwo 02.11.07, 19:02
              Czesc to faktycznie ludzie zwerbowani w taki sposob, jak mowisz, ale
              czesc nie. Nie ma jednej recepty. Czesc ludzi radykalizuje sie w
              inny sposob. Z reguly tez sa to osoby zdrowe psychicznie.
    • ewcia1976 Re: samobójstwo 02.11.07, 19:33
      1. Piątkowy wieczór w pubie,kilka dni wcześniej świat obiegła wiadomość o
      samobójstwie Kurta Cobaina, siedzę w knajpce ze znajomymi. Poznaje nowego kolegę
      R. Toczymy głupią rozmowę nastolatków o beznadziei życia, że właściwie nie
      dziwimy się Kurtowi. Przerywa nam R. ,zły Mówi, ze mówimy głupoty. Trzy dni
      później spotykam na ulicy znajomych.Słyszę:"Idziemy się napić za R. zabił się".
      Nie piłam wtedy, poszłam do kościoła. R. wyskoczył z 10 piętra po kłótni z
      ojczymem. A był jedynym te trzy dni wcześniej, który rozsądnie mówił.
      2. "skoro najczęściej popełniane samobójstwa to samobójstwa wśród chorych na
      depresję,schizofrenię czy alkoholizm,to chyba nie można rozpatrywać tego w
      kontekście tego czy wolno tej osobie to zrobic czy nie.
      To jakby poza nią..." Breguła był alkoholikiem. Słyszałam jak opowiadał o
      leczeniu , jak kilka lat nie pił, teraz się czasem napije ale się nie upija .

      3Nie wiem czy samobójca jest tchórzem ale w chwili podjęcia myśli o
      samobójstwie, nie ma w sobie ani kropli nadziei. Podobno niedoszły samobójca ( o
      ile nie jest chory psychicznie) nie podejmuje ponownej próby.
      • mma_ramotswe Re: samobójstwo 03.11.07, 15:29
        ewcia1976 napisała:
        Podobno niedoszły samobójca (
        > o
        > ile nie jest chory psychicznie) nie podejmuje ponownej próby.

        to jest ciekawe
      • lillika Re: samobójstwo 05.11.07, 02:20
        ewcia1976 napisała:

        Podobno niedoszły samobójca (
        > o
        > ile nie jest chory psychicznie) nie podejmuje ponownej próby.
        W znanym mi bliskim przypadku, samobójca ponowił próbę. Druga próba
        okazała się skuteczna.
        Dobrze że zaczęłaś zdanie od "podobno", bo pierwszy raz słyszę by
        niedoszły samobójca nie ponawiał próby. Wszystko zależy czy po
        pierwszej próbie otrzymał pomoc czy nie. Czy ktoś miał ochotę go
        wysłuchać czy wręcz trafił na idiotów mówiących "nie żal mi ciebie".
        To przerażające, ale takie komentarze czytałam na tym forum i
        zastanawiam się w ilu przypadkach tak brutalny i idiotyczny
        komentarz przyczynił się do śmierci kogoś kto tak bardzo potrzebował
        pomocy. I czy autorzy takich komentarzy mają jakiekolwiek wyrzuty
        sumienia.

        do moderatorek:
        z tego co wiem słowo "idiota, idiotyczny" nie jest wulgarny. Ponadto
        nie był personalnym atakiem do konkretnej forumowiczki.
        • zytka29 Re: samobójstwo 05.11.07, 10:11
          ja chciałam popełnić samobójstwo w wieku 16 lat.Od 10 roku życia
          byłam molestowana przez szwagra( pisałam już o tym),moja matka o tym
          wiedziała(prawdopodobnie od początku choć nie jestem pewna bo
          później na pewno).Prosiłam ją i błagałam, aby go nie zapraszała aby
          mnie przestał dotykać bez rezultatu. W końcu byłam w takim stanie,że
          drętwiałam na dźwięk pukania do drzwi, bałam sie wyjść z pokoju,
          bałam sie zasnąć( gdy miałam 10lat właził mi do łóżka gdy spałam na
          oczach matki i siostry), bałam sie wszystkiego.I nie było perspektyw
          na poprawe ,i wtedy znów przylazł i znów sie zaczęło, znów
          krzyczałam,żeby mnie nie dotykał a moja matka zwyczajnie wyszła z
          domu,odkręciłam gaz, niestety mnie odratowano,"niestety" bo to była
          dla mnie tragedia, ciąg dalszy cierpień,moja matka nawet nie spytała
          dlaczego, kazała mi mówić ,że to instalacja była nieszczelna.Nie
          wiem czy miałam prawo odkręcić gaz czy nie, wtedy sie o tym nie
          myśli. Wtedy śmierć jest jedynym wybawieniem
          • lillika Re: samobójstwo 05.11.07, 18:13
            szczerze wspólczuję zarówno przezyć jak i "matki".
            Czy szukałaś może pomocy w jakiś fundacjach? Czy dziś jest już
            lepiej?
        • ewcia1976 Re: samobójstwo 05.11.07, 11:24
          Napisałam podobno ponieważ to nie moja opinia, tylko psychologa, zasłyszana w
          jakimś programie telewizyjnym kilka lat temu.
          • lillika Re: samobójstwo 05.11.07, 18:16
            nie zaprzeczam to co napisałaś, choć ja właśnie słyszałam od
            psychologów inną opinię. Z drugiej strony, od kiedy w TV usłyszałam,
            jak pan psycholog do jednego worka wrzucił pedofilii i
            homoseksualistów, to z większym dystansem podchodzę do opini
            wygłaszanych przez psychologów.
    • sir.vimes Człowiek ma prawo umrzeć. 05.11.07, 15:29
      Nie mamy prawa oceniać i stopniować rozpaczy, która prowadzi do samobójstwa.
      IMO rozważania typu - że można się zabić ale nie jak się ma dzieci, albo: można
      sie zabić ale nie jak się ma matkę - są dziwne.

      • verdana Re: Człowiek ma prawo umrzeć. 05.11.07, 15:35
        Przyczyny samobojstwa sa tak rózne, ze oceny jednoznacznej być po
        prostu nie może. Czym innym jest samobójstwo osoby chorej na
        depresję, czym innym dziewczyny, ktora proba samobojcza chce wymusic
        cos na rodzinie - a konczy się to śmiercia, czym innym osoby, ktora
        stracila całą rodzinę. Nawet KK nie potepia już samobojców (patrz
        przyklad Ani z Gdańska).
        Wiadomo też, ze istnieje rodzinna sklonność do samobojstw. W mojej
        rodzinie od strony ojca samobojstwo w przeciągu dwoch pokoleń
        popelniło 5 osob. Jeden z miłości (do Konponickiej zreszta), jeden z
        powodu bankructwa, gdy musiał splacić dlugi syna, a dwoje moich
        pradziadkow popelnilo samobojstwo razem, jako bardzo starzy ludzie.
        On slepł, ona byla beznadziejnie chora - postanowili razem umrzeć.
        Czy to odwaga czy tchorzostwo - wg. mnie ani jedno, ani drugie. Moze
        po prostu racjonalna decyzja?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka