Dodaj do ulubionych

zmartwiona

26.07.03, 02:10
Od dłuższego czasu śledzę waszą stronę i muszę przyznać, że jestem zaskoczona
tym, iż spotkałam tu tyle osób borykających się z problemami podobnymi do
moich. Jestem osobą nieśmiałą i nie mam wielu znajomych, a mam problem. Nie
potrafę się zdecydować czy wrócić do pracy, czy zostać w domu z synkiem. Mały
jest rozkoszny, pełen energii i bardzo wymagający. Czas spędzony w domu daje
mi dużo satysfakcji, lubię bawić się z synkiem, gotować, prać, sprzątać.
Cieszy mnie atmosfera jaką tworzymy w domu. Jednocześnie czuję potrzebę
kontaktu z ludzmi. Mam wrażenie,że coś mi bezpowrotnie ucieka, że stoje w
miejscu nie rozwijam się. Wydaje mi się,że jestem okropnie nudna, zwłaszcza
dla męża. Wiem, że mnie bardzo kocha,ale on nie chce ciągle słuchać o kupkach
i obiadkach. Mąż, w związku z zawodem musi się ciągle kształcić. Jestem
zazdrosna, gdy wraca z pracy i siada do książek, gdy godzinami rozmawiać ze
znajomumi na tematy zwiazane z zawodem. Chciałabym być dla niego nadal
atrakcyjna intelektualnie, ale jak to zrobić, gdy nie starcza czasu i sił.
Decyzje o powrocie do pracy pozostawia mi, ale nie ukrywa,że wolałby abym
została w domu, no i myśli o rodzeństwie dla naszego Miśka.
Dziewczyny, co zrobić, aby nie czuć się kurą domową?
Obserwuj wątek
    • edytek1 Re: zmartwiona 26.07.03, 02:44
      JEśli Was tylko stać polecam studia nie ważne czy pierwsze czy 2 czy
      podyplomowe czy magisterskie. Wyjdziesz z domu tochę umysł przewietrzysz. nie
      zgłupiejesz. a jeśli nie to praca 1/2 etatu możę 3/4 nie na cały etat, może na
      umowę. Siedzę w domu 15 m i nie odałbym żadnej chwili z żabą. Sudiuje podyplowo
      i pracuję na zlecenie w domu. Oj jak bym chciała zostać z maą 4 lata i jeszcze
      2 dziecko mieć po drodze...
      • doris73 Re: zmartwiona 26.07.03, 11:13
        Ja tez tak samo sie czulam jak Ty. Jedna sytuacja zawazyla nad tym, ze
        wrocilam do zycia zawodowego, maz wrocil kiedys z pracy i opowiada o wdrozonym
        projekcie a ja na to: mala dzis nie zrobila kupy, On swoje a ja swoje i wtedy
        zapalilo mi sie swiatelko. Wrocilam do pracy (czynnik ekonomiczny i chec
        niezaleznosci od meza tez wziely gore) mala jest z babcia i jedna i druga
        szczesliwa, a ja czasem zazdrosna, ze babci robi kocham kocham, na jej widok
        piszcy z zachwytu... Z drugiej strony rano wstaje, musze sie jakos ubrac,
        umalowac, jestem podobna do ludzi, przebywam z Nimi, zarabiam na zabawki i
        pampersy dla malejsmile Powtarzalam sobie tez to, ze mala wreszcie podrosnie i
        bedzie miala juz swoje zycie, a ja wtedy zostane w domu, wypadne z zycia
        zawodowego, latka mi przeleca i kto mnie wtedy zatrudni? Zreszta i siedzenie
        ma swoje minusy i praca zawodowa i zlotego srodka chyba nie ma... no moze
        praca na pol etatu. Pozrawiam i zycze szybkiej decyzji bez szkody dla Ciebie i
        dziecka.
    • magda010 Re: zmartwiona 26.07.03, 13:01
      Mysle, ze praca na pol etatu to byloby dobre rozwiazanie, poki dziecko jest male i potrzebuje jednak Twojej opieki. Mam ciocie w Szwajcarii, tam panowala moda, ze kobieta majaca dziecko nie pracuje (ze wzgledow ekonomicznych wiekszosc nie musi). Moja ciocia po urodzeniu synka tez przestala pracowac i przez kilka lat byla w domu z dzieckiem. I dostala okropnej nerwicy, nie wiedziala jaka jest przyczyna, u lekarza powiedziala, ze ona nie ma zadnych klopotow, ma meza, pieniadze, domek, 1 dziecko i psa, nie pracuje. No i lekarz powiedzial, ze wlasnie ta sytuacja jest przyczyna. Ciocia poszla wiec do pracy na pol etatu i problem sam sie rozwiazal. A jednoczesnie na tyle wczesnie wracala do domu, ze nikt na tym nie ucierpial.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka