gaskama
14.11.07, 13:56
Pytanie do mam i nie-mam,
czasami zastanawiam się nad tym, w jaki sposób zmieniło mnie dla
mojego pracodawcy dziecko. Oglądając ostatnio plakaty z serii "Mama
w pracy może więcej" zastanawiam się, czy to prawda.
Jeśli chodzi o mnie, to wydaje mi się, że przez dziecko stałam się
niestety trochę mniej mobilna (wyjazdy służbowe muszę oczywiście
konsultować z niemężem, organizować nianie, babcie), ... trochę
mniej można na mnie polegać .... Nie wiem, jak to zręcznie ująć.
Chodzi mi o to, że bardzo lubię moją pracę, cenią ją, jestem chyba
dobrym pracownikiem. Ale ... no niestety np. choroby dziecka. W
ubiegłym tygodniu miałam ważną imprezę, coś co przygotowywałam
tygodniami. Niestety w dniu imprezy rozłożył mi się i syn i niania.
Niemąż nie mógł wziąć wolnego a syn był w takim stanie (wymioty,
gorączka), że pewnie i tak bym go z nianią nie zostawiła. Więc
imprezę, którą przygotowywałam od miesięcy "obsługiwałam" z domu
przez telefon trzymając wymiotujące dziecko nad kiblem. A nowy szef
niby rozumiał ale zatroskany pytał, czy mi dziecko często choruje.
Nie jestem już tak chętna na wypady służbowe wieczorem. Czasami
ludzie zostają dłużej w pracy by zrobić dobre wrażenie. Ja niestety
bardzo się staram, by wszystkie zadania wykonać w przepisowych
godzinach pracy.
A czy coś zyskałam zawodowo? Chyba większy dystans do drobiazgów.
Śmieszą mnie długie dyskusje, jaki kolor ma mieć wizytówka; co
zamówić na służbową kolację itp. Jestem chyba trochę bardziej karna,
czyli nie dyskutuję z przełożonym godzinami, czy zadanie, które mi
przekazał jest sensowne, czy nie wykracza poza zasięg moich
obowiązków, staram się je wykonać szybko i sprawnie.
Ale generalnie chyba byłam lepszą pracowniczką przed dzieckiem.
Takie mam dziś szarobure przemyślenia, chyba przez pogodę.
A jak Wy uważacie. Będąc mamami jesteście lepszymi, gorszymi
pracowniczkami? Czy według Was nie ma to znaczenia?