Dodaj do ulubionych

Co powiecie na tak wysublimowane danie?

16.11.07, 16:05
Dziś zjadłam dwa zimne,prosto z lodówki kotlety mielone i zagryzłam
je trzema waflami z nadzieniem kakaowym i polewą czekoladową...Bleee!

Nie miałam czasu dzisiaj spokojnie zjeść:rano do pracy,w pracy
młyn,że mowy nie było o śniadaniu,po drodze z pracy musiałam
załatwić 3 sprawy,potem w te pędy wystroić córki do pediatry na
kontrolę.Wróciłam,dałam Małej zupkę,starszej odgrzałam i podałam
resztę wczorajszej pomidorowej.Po zupce Mała w ryk,bo chciała spać,a
że mnie ssało,a chleba ani bułki w domu niet,to wchłonęłam takie
wykwintne danie i zabrałam się za uśpienie Malutkiej.Uff...chwila
oddechu...

Miewacie takie szalone dni?Jadacie tak oryginalnie ?wink
Obserwuj wątek
    • mathiola Re: Co powiecie na tak wysublimowane danie? 16.11.07, 16:14
      no ba! czasem bliżej mi do swini niż do człowieka wink
    • nataliak9 Re: Co powiecie na tak wysublimowane danie? 16.11.07, 16:24
      zdarzało mi sie po przyjsciu z pracy późno wieczorem po całym dniu
      biec do lodówki i w butach i czapce wyjadac co tam było do
      wyjedzenia, np zimne parówki
    • yola.d Re: Co powiecie na tak wysublimowane danie? 16.11.07, 16:31
      Ja wprost uwielbiam zimne mieso z lodowki wszelakiego rodzaju ...
      mniam ... schabowe , kurczaka , mielone rowniez ... wink
      A wafelki na deser ... nie odmawiam ... smile Moze byc jeszcze
      czekolada z orzechami albo nutella (wyjadana lyzka ze sloiczka),
      jadalam kiedys bezy z nutella , ale ostatnio takie polaczenie wydaje
      mi sie nieco za slodkie ... coz , chyba to starosc sad
      • moustilou Re: Co powiecie na tak wysublimowane danie? 16.11.07, 20:43
        z nutella nie, ale za to z gesta 'podwojna' smietana (double creme) -
        szwajcarski deser, mmmm pycha
        • dlania Re: Co powiecie na tak wysublimowane danie? 16.11.07, 20:46
          Reczetu, Ty chyba w ciązy jesteś!!! Ble!wink
          Ja mam czasem napady głogu na świeże pieczywko, kiedy wracam z pracy. Zanim
          dojde do domu, jestem już napchana bułkami tak, że obiadu nie mieszczę.
          • reteczu Re: Co powiecie na tak wysublimowane danie? 17.11.07, 07:26
            Sęk w tym,że nie jestem.Gdybym była w ciąży,to by mi to pewnie nawet
            smakowało,a tak stało w gardle przez kilka godzin.Bleee!Nigdy więcej!
    • adellante1 Re: Co powiecie na tak wysublimowane danie? 16.11.07, 23:17
      w zyciu... trzeba się szanować. A człowiek do świni najbardziej
      potrafi upodobnic sie właśnie w trakcie jedzenia.
      • mathiola Adellante 16.11.07, 23:20
        Adellante, z wypiekami na twarzy zaglądałam do twojego postu i
        jednak tak!!!! Nie zawiodłeś mnie!!!! smile
        Moralizatorstwo to twoje drugie imię, nie? wink
        • adellante1 Re: Adellante 16.11.07, 23:30
          wrecz przeciwnie. Od mojego moralizatorstwa to na dobra droge chyba
          by nikt nie wyszedł...
          Kuchnia i jedzenie to sa takie dość newralgiczne punkty w moim
          zyciu.
          Moja zona wielokrotnie usłyszała po przygotowaniu czegoś "na prędko"
          że jak bede chciał fastfooda to skoczę do Mcd. Po czym danie laduje
          w misce dla psa. Zawsze powtarzam ze jak ktoś ma gotowac byle jak i
          na odwal się to niech tego nie robi wcale. To bardzo proste złe
          nawyki zywieniowe przekazuje sie dalej i dalej i coraz bardziej sie
          je upowszechnia. A później toczą się dzieci po chodnikach ospale...
          • mathiola Re: Adellante 16.11.07, 23:38
            łał!
            Twoja żona to ma rajskie życie z tobą!
            Oczyma wyobraźni próbuję ogarnąć i wyobrazić sobie: lecę z
            wywieszonym jęzorem, odbieram dzieci, robię zakupy, dzieci jęczą,
            marudzą, siatki się rozsypują, ciężko jak diabli, po schodach nie ma
            kto wnieść mi ani dzieci ani zakupów, sama muszę, panika mnie
            ogarnia, bo późno, zaraz pan mąż wraca z pracy, a tu jeszcze
            jedzenie niegotowe, wpadam, rzucam dzieci, niech się sobą jakoś
            zajmą litościwie, wertuję przepisy, smażę, pichcę, składam do
            kupy... a pan mąż wraca i wyjebuje wszystko do miski dla psa.
            Szczęśliwa kobieta to dowartościowana kobieta.

            A ja akurat BARDZO zwracam uwagę na wartościowe jedzenie. Mój mąz
            również (wegetarianin). Co nie zmienia faktu, że jak życie da w kość
            i dzień ciężki był, to zjedzenie zimnego kotleta z lodówki i
            zakąszenie wafelkiem wydaje się być szczytem ekstrawagancji.
            Tak, czasem tak jest.
            Nie czuję się przez to mniej wysublimowana niż pan, panie
            Adellante wink

            PS. A pan, psów nie kochasz, że je pan takimi świństwami karmisz,
            jak źle przygotowany obiad małżonki??
            • adellante1 Re: Adellante 16.11.07, 23:53
              jasne.....
              Moze na odwrót co?
              Jakos tak się składa że odbieram dzieci, jakos się skałada że robie
              zakupy ja i tylko ja, wnoszę je ja i tylko ja i nic mi się nie
              rozsypuje. jakos sie składa ze po pracy tak staje przy kuchni i
              robię obiady i tak dziwnie sie składa że nie wymaga to takiego
              nerwowego panikarskiego podejscia o jakim piszesz.
              Nie ma przymusu gotowania.
              Wyobraź sobie ze wiele lat zyłem i miałem się swietnie bez żony. A z
              powodu pojawienia się zony w zyciu nie mam zamiaru sobie obnizać
              standardu tego zycia.
              Co do twego postu to pieknie opisujesz, tylko nijak ma sie to do
              prawdy ale sytuacja wielce obrazowa wiec na duż wrzask liczyc można.
              Problem polega tylko na tym ze nigdy nikogo na wyrost
              dowartosciowywac nie zamierzam. Dobrze wykonana robota jest
              wystarczajacym dowartosciowaniem i nie wymaga fałszywych pochlebstw.
              Widzisz szczerośc jest o wiele wiecej warta niz wszelkie
              zakłamane "dowartosciowania". Moja zona jak jej powiem "kochanie
              twój nadziewany indyk jest fenomenalny" przynajmniej wie ze jest to
              szczera prawda i nikt jej w kwestii tego dania nie podskoczy.
              dowartosciowania i fałszywe pochlebstwa sa dobre dla słabych i
              bylejakich których nie stać na przyjecie szczerości.
              • reteczu Oj,adellante 17.11.07, 08:25
                Jesteś cudotwórcą!
                Ciekawi mnie,co robią Twoje dzieci,gdy Ty celebrujesz przygotowanie
                posiłku?Taki proces nie trwa pół godziny,a znacznie więcej.Zapewne
                są to anioły,które grzecznie czekają na komsumpcję tego,co tata
                przyrządzi.I fajnie,tylko nasuwają mi się pytania:w jakich godzinach
                pracujesz?czy przynosisz pracę do domu?jak dużo masz
                obowiązków,których wypełnienie wiąże się z krótkimi terminami?w
                jakim wieku są Twoje dzieci(mniemam,że nie niemowlęta)?
                • reteczu konsumpcję miało być ;) 17.11.07, 08:26
                • dlania Re: Oj,adellante 17.11.07, 08:30
                  Ja tez zazdroszczę Adellante, że może sobie takie pyszności przygotować, bo u
                  mnie wyszukane gotowanie jest technicznie niemozliwe...;-(
                  Jestesmy w domu 15-20 minut po piątej, a o szóstej juz trezba kapać dzieci,
                  przygotowac im kolację, ubranie na drugi dzień, poczytac im, tak, żeby o 19.30
                  juz leżały w łozkach. Mamy więc troche ponad pól godziny na gotowanie, jedzenie,
                  mycie garów i sprzatanie chajzy. Nijak kaczki ze śliwkami nie da sie w tym
                  czasie przygotwać. Dobry obiadek jest tylko w niedziele, czasem, w sobotę.
              • mathiola Re: Adellante 17.11.07, 11:37
                hehe smile
                Żeby nie wiadomo co to i tak twoje musi byc na wierzchu.
                Ja próbowałam sobie wyobrazić siebie w takiej sytuacji, a nie
                zwizualizować twoje życie małżeńskie.

                I mimo wszystko nadal uważam, że wywalanie tego, co ugotowała dla
                ciebie druga osoba jest po prostu skrajnym brakiem wychowania, braku
                szacunku dla drugiej osoby i w ogóle ostatnim buractwem.
                Można komuś powiedzieć: wiesz, średnio ci to dzisiaj wyszło, a nie
                wyrzucać... Wtedy powiedzenie: kochanie, twój faszerowany indyk jest
                naprawdę rewelacyjny również będzie nosiło znamiona szczerego
                komplementu.

                I w ogóle to myślę, że tak naprawdę wcale tak nie robisz...
                Nie znam bowiem nikogo tak źle wychowanego, kto by takie świństwa
                robił, (oprócz jednego znanego mi zdegenerowanego alkoholika z
                mózgiem wyżartym przez wódę, który rzuca zupą o ścianę, ale on się
                nie liczy).
                Mniemam, iż ludzie na poziomie po prostu wiedzą jak należy
                zachowywać się wobec drugiego człowieka... a ty jedynie chiałeś być
                po prostu kontrowersyjny w swojej wypowiedzi, jak zwykle smile

                No chyba że rzeczywiście świnia z ciebie ostatnia, a twoja żona jest
                jakąś zahukaną gąską, która pozwala, by jej mąż obiad wywalał do
                śmieci.
              • mozambia80 Re: Adellante 17.11.07, 14:29
                > A z powodu pojawienia się zony w zyciu nie mam zamiaru sobie obnizać
                > standardu tego zycia. >

                umarłam, po prostu padłam, jak to przeczytałam
          • rotera Re: Adellante 17.11.07, 15:16
            <Moja zona wielokrotnie usłyszała po przygotowaniu czegoś "na
            prędko" że jak bede chciał fastfooda to skoczę do Mcd>


            ale ktora zona, ta pierwsza, czy ta druga?
            • adellante1 Re: Adellante - hurtem wam odpowiem ;) 18.11.07, 18:35
              1. pracuje do 15:30 najpóźniej o 16:00 jesteśmy z córką w domu -
              małego ze żłoba przywozi żona.
              2. Ugotowanie obiadu zajmuje mi srednio 2 -2,5 godziny
              3. Żona wraca ok 16:30 do domu, zanim sie rozpakuje i zajmie młodym
              obiad jest gotowy.
              4. Są niektóre dania które robie "do spozycia w dniu nastepnym"
              zwłaszcza wszelkiego rodzaju potrawy w ciężkim sosie na czerwonym
              wytrawnym winie. Wymagaja "przegryzienia się smakiem"
              5. Gotowanie nie jest czynnoscią która musi absorbować 100% czasu i
              uwagi w trakcie jej przygotowania. Chyba że ktos nie ma wprawy i za
              bardzo pojecia. To jak z kierowcami - dyletanci prowadzą z nosem
              przyklejonym do szyby "na zajaczka" i zapominaja o reszcie swiata.
              6. moja córka spedza ze mna wówczas normalnie czas bawiac sie
              rozmawiajac, wygłupiając się. Czasem dyskutujemy na tematy
              globalizacji, wojen na swiecie globalnego ociepllenia... wink
              7. Tak naprawdę byle jakośc i skazywanie rodziny na tandetę jest dla
              mnie szczytem buractwa i jako takie w postaci shitu kulinarnego jest
              oddawane psu do dalszej degustacji. bez wiekszych ceregieli.
              8. Moja zona nie jest zadna zahukaną gaską potrafi się stawiać
              chociaz nie wiem po co to robi skoro nie zwracam na to wiekszej
              uwagi.
              9. moja zona jest obecna na tym forum i zna mój nick.
              10. Chodzi oczywiście o obecną żonę. Stosuje podział była-obecna.
              nie stopniuje ich jako pierwsza i kolejne wink
              • mathiola RPrzyznać się dziewczyny 18.11.07, 19:05
                Która jest żoną Adellante i dlaczego? wink
                • reteczu Re: RPrzyznać się dziewczyny 18.11.07, 19:13
                  Nie ja!Nie daj Panie takiego męża!
                  • dlania Re: RPrzyznać się dziewczyny 18.11.07, 19:15
                    Reteczu, nie chciałabyś męża, który gotuje, i to ponoc tak smacznie? Jesli
                    jeszcze do tego sprząta...
                    • mara_76 Re: RPrzyznać się dziewczyny 18.11.07, 22:45
                      Ja jestem. Dlaczego ? Ponieważ kocha się nie dla zalet lecz pomimo
                      wad. I naprawdę tak smacznie gotuje i naprawde zajmuje się dziećmi.
                      Sprząta jedynie w kuchni - ale naprawia samochody (nigdy nie
                      widziały innego mechnika), tnie drewno do kominka, kosi trawniki,
                      maluje ściany, tapetuje, gipsuje - jest złotą rączką. Pilnuje
                      finansów domowych. A mimo to czasem mnie wkurza smile- To byłam ja -
                      zahukana gąska - gę,gę...
                      • rotera Re: RPrzyznać się dziewczyny 19.11.07, 21:54
                        mara_76
                        wyrazy głebokiego, szczerego współczucia


                        adellante1
                        <10. Chodzi oczywiście o obecną żonę. Stosuje podział była-obecna.
                        nie stopniuje ich jako pierwsza i kolejne>

                        kolejne? a to ma ich byc wiecej?
                        rzeczywiscie wcale sie nie dziwie, szczególnie tym zonom.
                        bo zakładam, ze napisałbys pierwsza i ostania...

                        • adellante1 Re: RPrzyznać się dziewczyny 19.11.07, 22:51
                          a co to slub to dozywocie?
                          jak się nie spisze zostanie wymieniona na lepszy model. To chyba
                          oczywiste. Żona czy mąz to nie jest dar niebios tylko swiadomy
                          wybór. A wyborów wolny człowiek może dokonywac ile chce.
                          • gryzelda71 Re: RPrzyznać się dziewczyny 20.11.07, 08:47
                            adellante1 napisał:

                            > a co to slub to dozywocie?
                            > jak się nie spisze zostanie wymieniona na lepszy model.

                            Jak pralka lub inny sprzęt.
                    • reteczu Re: RPrzyznać się dziewczyny 19.11.07, 17:10
                      dlania napisała:

                      > Reteczu, nie chciałabyś męża, który gotuje, i to ponoc tak
                      smacznie? Jesli
                      > jeszcze do tego sprząta...


                      Nie chcę...Adellante jawi mi się jako apodyktyczny jegomość,którego
                      prawda zawsze musi być na wierzchu,nie uznaje kompromisów,uważa
                      siebie za ideał.
                      Jestem zadowolona ze swojego męża,pochodzącego z Wielkopolski
                      gościa,który też co jakiś czas sprząta i gotuje,a robi to super smile
    • dirgone Re: Co powiecie na tak wysublimowane danie? 17.11.07, 08:14
      Pamiętam, jak na studiach złapał mnie kryzys, to jadłam m.in.
      musli z keczupem i majonezem oraz przez kilka dni kaszę pęczak z vegetą (i nic
      poza tym,bo nic nie miałam), a raz wyjadałam szczurowi suche żarcie.
      Ale i tak przebił mnie mój szef,który gdy był na studiach, usmażył sobie...
      mąkę. Podobno miał nadzieję, że coś mu z tego wyjdzie, ale nie wyszło, niestety.
      • dlania Re: Co powiecie na tak wysublimowane danie? 17.11.07, 08:20
        Dirgone, jestes wspaniała!!!wink
        Ja na studiach uparcie próbowałam gotować jajka w mikrofali (nie chciało mi sie
        łazić do wspólnej kuchni), a one mi france notorycznie wybuchały!!! Ale
        śmierdziało! A podstawowe danie dnia to było pół kilo ziemniaków z usmażona
        cebulką i kefirem. Mniam!!!
      • mathiola Głupi ten szef ;-) 17.11.07, 11:39
        Nie wiedział, że jak doda wody to wyjdzie smile))
    • 18_lipcowa1 wyobraz sobie,,, 19.11.07, 22:15
      te kotlety i te wafle zmiksowane razem mikserem na taka papke, potem
      wyobraz sobie ze ta papke zjadasz...blee?
      wlasnie takie cos masz w zoladku ohyda co ?
      nie jem tak, przynajmniej sie staram nie mieszac, zawsze w zoladku
      widze potem taki mix i mi sie wszystkiego odechciewa
      • gryzelda71 Re: wyobraz sobie,,, 20.11.07, 08:49
        Cololwiek nie jesz,choćby nie wiem jak wyrafinowane to było danie,jak wyobrazisz sobie je jako zmiksowane to zawsze będzie bleeee
      • reteczu Re: wyobraz sobie,,, 20.11.07, 08:56
        18_lipcowa1 napisała:

        > te kotlety i te wafle zmiksowane razem mikserem na taka papke,
        potem
        > wyobraz sobie ze ta papke zjadasz...blee?
        > wlasnie takie cos masz w zoladku ohyda co ?
        > nie jem tak, przynajmniej sie staram nie mieszac, zawsze w zoladku
        > widze potem taki mix i mi sie wszystkiego odechciewa

        Ależ,Kochana,to była jednostkowa sprawa!Pewnie,że się tak codziennie
        nie stołuję...a fuj!
        Wyobraziłam sobie tę papkę wtedy,wyobraziłam...stało mi to w gardle
        ładnych parę godzin,dopóki nie zjadłam czegoś normalnego.
        Ja miałam wtedy bardzo napięty harmonogram,a że od 24h niczego nie
        jadłam i odczuwałam straszliwy głód,to wszamałam,co miałam pod
        ręką.Wiem,że to fatalny pomysł,ale NAPRAWDĘ nie miałam warunków do
        przyrządzenia godziwego posiłku w tamtej chwili,tamtego dnia.

        W każdym razie takiej "diety" wrogowi nawet nie polecam smile
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka