Dodaj do ulubionych

antykoncepcja a praktyki religijne

31.07.03, 22:12
Do chwili urodzenia drugiego dziecka bardziej stawialam na "nature",
sporadycznie wspomagana sztucznie (tabletki, prezerwatywy etc) i ... wszystko
bylo OK. Co istotne,nie postepowalam tak wcale z powodow religijnych. Z mezem
wiedzielismy takze,iz chcemy miec dwoje dzieci, wiec byla to jedynie kwestia
wyboru odpowiedniego czasu. Teraz jednak musze pomyslec o jakims
solidniejszym zabezpieczeniu, jako ze plan prokreacyjny wykonalismy juz w 100
%, a i religia zaczela miec dla mnie wieksze znaczenie.I tu mam dylemat.W
mysl nauk kosciola wszystko jest jasne: zadnych form antykoncepcji z
wyjatkiem tzw. naturalnych. Ja zas nie moge i nie potrafilabym swiadomie zyc
z lękiem przed trzecia ciaza. Pytanie: czy kobieta stosujaca swiadomie i
regularnie ktoras ze sztucznych metod ma w ogole po co przystepowac do
spowiedzi i liczyc na rozgrzeszenie ? Jakiego "kalibru" jest to grzech? Czy
mozna byc praktykujaca katoliczka z wkladka domaciczna? Czy ktoras z Was
poruszala ten problem z duchownym (np. podczas sakramentu pokuty)? Co Wam
powiedziano ? Bardzo jestem ciekawa Waszych doswiadczen w tej materii.
Obserwuj wątek
    • carmelaxxx Re: antykoncepcja a praktyki religijne 31.07.03, 22:40
      moim zdaniem mysle ze trzeba rozgraniczyc miedzy przykazaniem bozym a
      przykazaniem ksiedza (przeciez to zupelnie dwie rozne sprawy!!) Ksiadz
      oczywiscie proponowalby rezygnacje z antykoncepcji ew. kalendarzyk. Nie wiem
      czy stosujac kalendarzyk mozna czuc sie zupelnie komfortowo. Po za tym
      prowadzenie kalendarzyka jest dosyc pracochlonne.
      Z kolei nie wiem czy w biblii jest zapis ktory moznaby bylo interpretowac jako
      zakaz stosowania np tabletek antykoncepcyjnych, bo juz same zalozenie spirali
      mysle jest nieetyczne biorac pod wzglad poglad religi.
      Wlasciwie mimo wszystko jaka antykoncepcje zastosujesz to sprawa tylko Twoja i
      Twojego meza. Na pewno podejmiecie sluszna decyzje. smile
      • mrufkaa Re: antykoncepcja a praktyki religijne 31.07.03, 23:49
        Nikt w dzisiejszych czasach nie proponuje kalendarzyka, no chyba ze sie urodzil
        bardzo dawno... smile)) Kosciol akceptuje tylko metode termiczno-objawiwa,
        polwgajaca na mierzeniu temperatury, obserwacji sluzu i rozwarcia szyjki
        macicy. I, niestety, tylko to jest akceptowane, bez wzgledu na poglady ksiezy,
        w Kosciele Katolickim. Spirala, tabletki hormonalne i inne "stale"
        zabezpieczenia wykluczaja rozgrzeszenie. Roznica tez jeszce jest taka, ze
        spirala to srodek wczesnoporonny (choc podobno mirena nie). Proponuje
        porozmawiac z kims madrym. We Wroclawiu, poznaniu, Krakowie polecam dominikanow.
      • aga173 Re: antykoncepcja a praktyki religijne 01.08.03, 20:28
        mYŚLĘ ŻE TO JEST WASZ WYBÓR!!!! My też jesteśmy wierzący i praktykujący ale nie
        chcemy mieć trzeciego dziecka bo nie bylibyśmy w stanie zapewnić mu godnego
        życia.Uważam że lepiej nie dopuścić do zapłodnienia niż potem wyrzucić lub
        zeskrobać żywą istotkę> Ja biorę Tabletki!!!!!!
    • irminka2 Re: antykoncepcja a praktyki religijne 01.08.03, 07:50
      Powiem Ci jak było u nas. Urodziłam dwójkę dzieci w odstępie 15 miesięcy. Po
      drugim dziecku założyłam spiralę.Zaznaczam ,ze to było dawno , moje starsze
      dzieci maja dziś 18 i 17 lat. próbowałam podejść do spowiedzi , ale żaden
      ksiądz w czasie gdy miałam spiralę, nie dał mi rozgrzeszenia. Po wybraniu
      spiralki stwierdziłam , że znam swój organizm, miesiączkuję regularnie,poradzę
      sobie metodami naturalnymi.Udawało się 8 lat i szok, jestem w ciąży.Miałam 39
      lat. Gdy skończyłam karmić , stwierdziłam - koniec żartów, proszę tabletki.
      Biorę od 4 lat,Wojtuś w listopadzie skończy 5. Mówię o tym księdzu na
      spowiedzi,zaznaczając ile mam dzieci i ile lat. Nie miałam problemów z
      rozgrzeszeniem,żaden ksiądz nawet w pouczeniu nie odniósł się do tego faktu.
      pozdrawiam
      Irmina
    • mamabasi Re: antykoncepcja a praktyki religijne 01.08.03, 10:18
      Jeżeli nie chcesz mieć więcej dzieci, powinnaś zabezpieczać się skutecznie,
      metody naturalne nie dadzą Ci 100% pewności.
      Oczywiście pięć lat temu, przed ślubem, w poradni przedmałżeńskiej w
      podwarszawskim Raszynie, wysłuchałam wykładu pewnej pani, która twierdziła, że
      metody naturalne są niezawodne. Jednocześnie omówiła inne sposoby zapobiegania
      ciąży (oczywiście niedozwolone)i zrobiła to w sposób tak nierzetelny i
      tendencyjny, że było to po prostu żenujące. Wszystkie metody "nie-naturalne"
      okazały sie niebezpieczne dla zdrowia, prezerwatywa - podrażnia mechanicznie,
      globulki - nadmiernie rozgrzewają itp - podobnych przykładów usłyszałam więcej.
      Nie mogłam potraktować poważnie tego, co wtedy usłyszałam, zastanawiam się
      tylko, czy chęć przekonania do swoich racji, usprawiedliwa posługiwanie się
      nieprawdziwymi argumentami.
      Nie rozumiem dlaczego kościól dopuszcza metody naturalne, ale np. zabrania
      stosowania prezerwatyw, czy pigułek. Nie są to przecież środki powodujące
      poronienie.

      Czytałam niedawno "Jak prztrwać w małżeństwie" Samsona, który napisał między
      innymi, że seks - ważny element każdego związku - powinien być radosną sferą
      życia, a działania pewnych instytucji budzą u ludzi poczucie winy i
      przyczyniają się do powstawanie wielu poważnych problemów.
      Dlaczego zamiast po prostu cieszyć się seksem, ludzie musza zastanawiać się,
      czy nie postępują źle, stosując niedozwolone przez kościół metody?

      Nie wiem, co Ci radzić, jako osoba głęboko wierząca, poważnie traktująca nauki
      kościoła, jesteś w trudnej sytuacji.
      Mam wiele koleżanek, które regularnie chodzą do kościoła i jednocześnie
      przyjmują pigułki. W Polsce jest to dość powszechna sytuacja. Ludzie po prostu
      przyjmują pewne elementy religii katolickiej, a inne - odrzucają.
    • szwedka_kredka Re: antykoncepcja a praktyki religijne 01.08.03, 11:31
      Spowiadałam się z brania tabletek.
      Ksiądz mnie rozgrzeszył mówiąc, że to "mniejsze zło".
      Ale to był jezuita, którego najbardziej zapamiętałam z naszej spowiedzi
      przedślubnej, kiedy jako pokutę mój mąż otrzymał modlitwę do Boga z
      podziękowaniem za to, że mnie poznał. Czy to nie piękne?
      Spirala brzmi bardzo złowrogo, może nie mam pełnej informacji (Mirena itd.).
    • reszka2 Re: antykoncepcja a praktyki religijne 01.08.03, 11:39
      Polecam dyskusje na maluchach.pl, dokładnie o tym, nazywała się mamy katoliczki
      czy sie spowiadacie..., ewentualnie na edziecku: kościół a prezerwatywa, oprócz
      klasycznego meandrowania było dość sporo na temat. Zwłaszcza w tej drugiej.
    • weronikarb Re: antykoncepcja a praktyki religijne 01.08.03, 13:20
      Witaj
      Ja poruszyłam tę kwestie przy spowiedzi. Bylam tuz po slubie i niechcialam
      jeszcze dziecka, uzywalismy prezerwatywy. Powiedzialam ksiedzu ze jej uzywamy i
      ze bede uzywac dalej, bo teraz niechce i niemoge miec dziecka bo sytuacja nie
      sprzyja (bardzo duze problemy i tym samym stres i nie chcialam narazac
      dziecka). Oczywiscie ksiadz powiedzial mi o naturalnych metodach, powiedzial
      abym sie zastanowila nad moim postepowaniem i dal litanie na pokute i
      rozgrzeszenie. Podejrzewam ze nie do wszystkich środkow antykoncepcyjnych
      podchodza tak "lagodnie".
      Pozdrawiam
      Renata
    • agusiah Re: antykoncepcja a praktyki religijne 01.08.03, 13:56
      Mysle ze wiele mlodych malzenstw stoi na takim rozdrozu.

      Bo koscielne poglady na antykoncepcje sa niezyciowe i wewnetrznie sprzeczne - postawe "otwarcia na zycie" mozna zachowac przy stosowaniu jakiejkolwiek antykoncepcji, bo nie ma metod 100-procentowo skutecznych. Kazda moze zawiesc, i do rodzicow bedzie nalezala decyzja - jak przyjma nowe zycie. I jak dla mnie na tym sie skupia istota katolickiego podejscia do prokreacji - nie odrzuce mojego dziecka, nawet jesli sie pocznie niezaplanowane.

      Moje sumienie milczy, oceniajac takie matody, jak pigulki czy prezerwatywa (o Mirenie jeszcze poczytam). Nie widze istotnej roznicy miedzy nimi a wspolzyciem w dni nieplodne. Metoda objawowo-termiczna jest znakomita, jesli chodzi o zaplanowanie poczecia - sama dwukrotnie ja w tym celu wykorzystalam (jestem teraz w osmym miesiacu ciazy). Na co dzien jednak jest uwazam niewygodna i niedostosowana do zmiennego rytmu zycia matki malych dzieci, wstajacej do nich w nocy, karmiacej na zadanie, pracujacej czasem do trzeciej nad ranem. Sa inne, skuteczniejsze i wygodniejsze.

      Ale...
      jednoczesnie godze sie z tym, ze stanowisko Kosciola jest, jakie jest. I nie chodze do spowiedzi, nie przystepuje do komunii. Bo i jaki zal za grzechy moglabym okazac - zaden. Moje sumienie w tym wzgledzie nic mi nie wyrzuca. Ale wiem, ze moje normy moralne stoja w sprzecznosci z oficjalnym stanowiskiem Kosciola. Wiem tez, ze wewnatrz kosciola sa silne tendencje w kierunku dopuszczenia innych, nieporonnych metod antykoncepcji. Czekam. Ale nie podporzadkowuje temu mojego zycia, bo ono mija.

      Po ciazy zapewne wroce do ktorejs formy antykoncepcji - bo raczej nie planuje wiekszej liczby dzieci.






    • macinak Re: antykoncepcja a praktyki religijne 02.08.03, 08:04
      Nie mogę sie wypowiadać na temat KK bo nie mam do tego prawa.
      Osobiście uważam, że należy czytać Pismo Święte i zaufać swojemu sumieniu i
      rozsądkowi. Na prawdę nie wiem dlaczego Bóg miałby akceptować metody naturalne
      a nie akceptować hormonów
      Pozdrawiam Gośka
    • poleczka2 Re: antykoncepcja a praktyki religijne 02.08.03, 09:10
      Witam, czegoś tutaj nie rozumiem, skąd ksiądz wie jakie metody antykoncepcji
      używacie. Czy przy spowiedzi jest to obowiązkowe żeby się z tego wyspowiadać?
      Nie wyobrażam sobie siebie odpowiadającej na to pytanie księdzu. Przecież można
      być praktykującym i robić jak się zechce. Nikt nie powiedział przecież że
      spirala to nie a mierzenie temperatury to tak. Kto w dzisiejszych czasach
      mierzy temperaturę gdy dostępne są środki doustne, spirale i inne. Przecież
      świat idzie do przodu i można korzystać z tego co proponuje teraźniejszość.
      Przecież jeżeli jest dostępna pralka to nikt nie pierze już na tarce, tak samo
      powinno być z antykoncepcją. Róbcie jak się wam podoba, czy religia jest dla
      was aż tak ważna? Ja nie jestem wierząca więc może tego nie rozumiem ale nie
      wyobrażam sobie postępować dokładnie tak jak nakazuje kościół, uważam że trzeba
      mieć trochę zdrowego rozsądku i jeżeli nie chce się zajść w ciążę to nie
      mierzyć temperaturę ale brać efektywne środki zapobiegające ciąży.
      • fra_mauro Re: antykoncepcja a praktyki religijne 02.08.03, 09:57
        Bardzo dziekuje za wszystkie glosy. Daly mi one do duzo do myslenia. Co do
        spowiadania sie ze stosowanych srodkow, to jest to tak: jesli stosujesz i
        wiesz, ze kosciol tego nie akceptuje i traktuje jako grzech, a nie powiesz o
        tym na spowiedzi-sakrament jest niewazny. Niestety, tak jest czy mi sie to
        podoba czy nie. Dla osoby gleboko wierzacej o tzw. "wielkim duchu" sprawa jest
        prosta-masz wybor. Ale ja nie znajduje sie chyba na takim poziomie wiary,
        natomiast z szacunkiem staram sie podchodzic do faktu, ze kosciol nie uznaje
        relatywizmow. Chce tez uniknac "wybiórczego" podejscia do wiary , poprzez
        akceptowanie tego co mi pasuje i ignorowaniu zalecen mi niewygodnych. No i
        dalej jestem w kropce.
      • odalie Re: antykoncepcja a praktyki religijne 02.08.03, 10:28
        Hej!

        Ksiądz stąd wie, że warunkiem spowiedzi jest szczerość. Ja mam taką własną
        (pewnie - na pewno - nieortodoksyjną, heheh) teorię na temat spowiedzi
        indywidualnej: to nie chodzi o to, że grzechy/winy są na nam odpuszczane
        odgórnie - bardziej o to, że człowiek, który żałuje, postanawia szczerze i
        twardo nie rozbić tego złego więcej, zamierza (także szczerze) zadośćuczynić,
        otwiera się, nie chowając żadnych mrocznych tajemnic - chyba logiczne, że można
        mu już "odpuścić", nie uważać za winnego, wybaczyć. Stąd ukrywanie niewygodnych
        faktów podczas spowiedzi to manipulacja, czyli brakuje warunków, aby spowiedź
        była ważna. Rozumiem to - niby jak, a jakby ktoś nas przepraszał, a w głebi
        duszy myślał: "ty maułpo wredno" smile)) ?

        A co jest złe? Aaa, to osobna kwestia. Jeśli się chce należeć do klubu czy
        organizacji, to trzeba przestrzegać jej regulaminu. Albo się nie należy.

        Ja jestem już na wylocie smile)))) chociaż katolicyzm jest dla mnie bardzo ważnym
        elementem kultury, takim czynnikiem łączącym mnie z przeszłymi pokoleniami.

        Jestem, jak się ponoć mawia w Anglii, "lapsed Catholic", właśnie także i z
        powodu antykoncepcji. Bardzo zbliżam się do stanowiska Agusiah. Najważniejsza
        jest dla mnie otwartość, gotowość na przyjęcie dziecka. Bardzo źle się czułam
        sama z sobą, gdy długi czas po urodzeniu córeczki panicznie bałam się kolejnej
        ciąży. Czułam, że takie odrzucenie dziecka było wbrew miłości w naszej
        rodzinie. I coś w tym było - także między mną a facetem nie układało się zbyt
        gładko. Teraz także nie zamierzamy mieć drugiego dziecka, ale zaakceptowaliśmy
        oboje możliwość wpadki.

        Co do mierzenia temperatury - nie jest to wcale taka zła metoda, przynajmniej
        jedynym skutkiem ubocznym może być ciąża, a nie bardzo poważne powikłania
        medyczne, zagrażające zdrowiu. Nie demonizuję, nie występuję z pozycji Radyja
        Maryja. Wiem dobrze o powikłaniach po pigułkach, i z pierwszej ręki
        (przechorowałam na sobie), i dzięki znajomym, które też lekko nie miały (nie
        chodzi mi o jakieś spadki libido czy retencję wody w organizmie, ale o rzeczy
        z "trochę" grubszej rury - zakrzepy, poważne uczulenia). Dochodzi ta nadal
        nierozwikłana kontrowersja co do wpływu pigułki na raka (ja osobiście trzymam
        się wersji, że pigułka nie wywołuje raka sutka, ale może przyspieszyć jego
        rozwój - i owszem, rak wtedy łatwiejszy do leczenia ale jednak... hmm...).
        Wbrew pozorom przeciwwskazań do pigułki jest sporo, tylko z racji na kwestie
        czysto marketingowe nie o wszystkim się głośno i często mówi. Spójrzcie chociaż
        na procedurę wypisywania pigułek - ilu lekarzy naprawdę kieruje najpierw na
        badania (wątroby, krwi, dodatkowe USG sutków i jajników, poziomy hormonów, w
        przypadku grupy ryzyka może i badania genetyczne) a ilu od ręki wypisuje albo
        nawet daje darmową próbkę? Pigułki są super wynalazkiem, ale nie powinny być
        traktowane jak panaceum.

        Co do spirali - też obarczona wysokim ryzykiem (ciąża ektopowa, zakażenia) i
        przy tym nie tak skuteczna jak pigułka.

        Rozumiem, że stosowanie pigułek i spirali, zwłaszcza gdy pewne przeciwwskazania
        są, może być traktowane jako wystepowanie przeciw swemu ciału, jako szkodzenie
        sobie ("nie zabijaj"). Oczywiście, jest to pewne przerysowanie, nie każdemu od
        razu musi taka antykoncepcja szkodzić, do wyważonego stosowania nie odnosi się
        nawet to zastrzeżenie, według mnie.

        Ale czemu nie wolno używać gumek w Kościele Katolickim...?

        To było właśnie to, czego nie mogliśmy, zwłaszcza mój facet-ewangelik,
        zrozumieć i do dziś nie pojmujemy. Cały ten wywód o "naturalnym" planowaniu
        rodziny do nas nie przemawia. Nie chodzi mi o skuteczność, bo w tę - przy
        odpowiednim przestrzeganiu zasad, u kobiet zdrowych, bez zaburzeń hormonalnych
        i np. przewlekłych stanów zapalnych pochwy - gotowa jestem uwierzyć.

        Czy mierzenie sobie temperatury, dostosowywanie życia do wykresów jest
        naturalne?

        No i czy naprawdę osoby stosujące tę metodę robią coś innego niż _zapobiegają_
        ciąży (świadomie redukują możliwość poczęcia do - jak twierdzą propagatorzy
        metody - bardzo małego procentu)?
    • p_swiat Re: antykoncepcja a praktyki religijne 02.08.03, 10:25
      Ja dzięki antykoncepscji naturalnej mam teraz kochaną córeczkesmile ale mimo że
      kosciół potępia antykoncepcje typu tabletki bede ją stosowac bo niestety
      kościół nie wyżywi mi dzieci które urodze dzięki zawodności naturalnej
      antykoncepcji.Zresztą w bibli nic nie ma napisanego o tym ja nie zabijam
      dziecka używając tabletek, wiem że to argument nie dla kościoła, ale właściwie
      kosciół w konkretny sposub nie potrafi wytłumaczyć zło tkwiące w takim
      sposobie zabezpieczania się.
    • calico Re: antykoncepcja a praktyki religijne 02.08.03, 11:57
      Troche na temat i nie tylko. Poczytaj-moze cos Cie zaciekawi.
      free.med.pl/wrochna/
      • calico Re: antykoncepcja a praktyki religijne 02.08.03, 11:59
        free.med.pl/wrochna/
    • gregorius01 Re: antykoncepcja a praktyki religijne 02.08.03, 18:15
      Tak to ciekawy dylemat. Lecz najpierw zastanów się nad jedną rzeczą.
      Czy formą antykoncepcji nie jest metoda "zalecana" przez Kościół. Przecież to
      nic innego jak " Możecie się kochać, ale tylko w te dni kiedy nie ma szans na
      zajście w ciążę, czerpcie w te dni przyjemność tylko z seksu, a nie z robienia
      nowego człowieczka."
      W naszej religii co do sprawy seksu jest tak, że seks uprawiamy tylko po to,
      aby spłodzić dziecko, nie można mieć z tego przyjemności. Kościół natomiast na
      tacy podaje ANTYKONCEPCJE czyli podaje coś wbrew swoim naukom. Nie możemy mieć
      wobec tego dylematów co do rodzaju wyboru antykopncepcji. Daj pod rozwagę mój
      wywód jakiemuś księdzu i pokaż mu ich sprzeczność.
      Fakt jest faktem małżeństwo jest zawierane także dla seksu. Dla jednych
      mniejsze ma znaczenie dla innych większe, ale to jest jedna form spełniebnia
      małżeństwa.
      POZDRAWIAM
      • odalie OT: do Gregoriusa 02.08.03, 19:11
        Hej!

        Grzesiek!!!! To Ty tutaj?!

        No tak, zapomniałam, jesteś przecież tatą (a tak by the way, czy coś przybyło,
        czy nadal tylko jedna sztuka - jak u nas zresztą, bo u nas bez zmian). A wiesz,
        już po nicku podejrzewałam, że to Ty.

        Pozdrawiam - Olka

        .............................

        GKF not dead!

      • odalie OT 02.08.03, 22:45
        Chyba się wygłupiłam smile))))) jedna literka w nazwisku nie ta smile)))) Przepraszam!
      • agata_edziecko Re: antykoncepcja a praktyki religijne 08.08.03, 11:24
        Bardzo się mylisz. Nie jest prawdą, że kościół akceptuje seks wyłącznie służący
        poczęciu. To jest kompletna nieprawda. Kościół akceptuje seks małżeński służący
        przyjemności i zacieśnianiu więzi małżeńskiej. Potępianie sztucznej
        antykoncepcji wiąże się nie z tym, że seks ma zawsze służyć poczęciu, ale z
        ingerowaniem w naturalny rytm płodności. Żeby była jasność: nie jestem
        ortodoksyjną katoliczką, używam środków antykoncepcyjnych, ale szlag mnie
        trafia, jak ktoś pisze ewidentne bzdury, także na temat kościoła. Czytałam
        ciekawą książkę pt Seks po chrześcijańsku, która dość dobrzec wyjaśnia
        stanowisko kościoła w tej sprawie. Wyjaśnia też stosunek do seksu, te fragmenty
        dedykuję Tobie, Gregorius.
        Jeszcze raz powtarzam, że nie stosuję sie do nauk kościoła w tej kwestii. To
        jednak nie wyklucza spojrzenia na pewne sprawy logicznie.
        Aha, też sie spowiadam z antykoncepcji, bo wiem, że popełniam grzech. Jest to
        sprawa trudna, bo jednocześnie wiem, że warunkiem spowiedzi jest żal za grzechy
        i postanowienie poprawy, a ja nie mogę postanowić poprawy. Bycie katolikiem i
        życie zgodnie z nauką kościoła jest dla mnie trudne w tej kwestii.
        Pozdrawiam
        agata
    • agusiah Re: antykoncepcja a praktyki religijne 02.08.03, 19:41
      A, jeszcze jedno mi sie przypomnialo - swego czasu doglebnie przestudiowalam czesto przywolywana w takich dyskusjach 'Milosc i odpowiedzialnosc" Karola Wojtyly.

      I jak dla mnie jasno z tej lektury wynikalo, ze nawet antykoncepcja naturalna nie moze sluzyc JEDYNIE unikaniu poczecia - tylko zaplanowaniu poczecia dzieci w odpowiednim momencie.

      No i w tym momencie nauka koscielna robi sie spojna, tylko jak dla mnie nie do przyjecia. Ja mam juz wszystkie dzieci, jakich bym sobie zyczyla - to rozumiem ze pozostaje mi wstrzemiezliwosc?

      A z weselszych lektur w tym temacie polecam "British Museum w posadach drzy" Lodge'a - choc to smiech przez lzy.



      • calico Re: antykoncepcja a praktyki religijne 02.08.03, 21:40
        a propos Karola Wojtyly: www.npr.pl/czytelnia/dokumenty/hv/papa.html
    • edytkus Re: antykoncepcja a praktyki religijne 02.08.03, 20:07
      Jako katoliczka od siedmiu bolesci, ale jednak po lekturze Pisma Sw. i naukach
      koscielno-religijnych mysle ze Kosciol uzywa slowa antykoncepcja w zlym
      znaczeniu. Bog powiedzial "idzcie i rozmnazajcie sie" a wiec mamy uprawiac seks
      az do zaplodnienia (o zakazie czerpania z tego przyjemnosci nie wspomnial wink) a
      najlepiej co dziewiec m-cy wydawac na swiat nowe potomstwo. I do tego ma sluzyc
      metoda termiczna (zeby wiedziec kiedy jest najwieksza szansa na zaplodnienie i
      z niej skorzystac), a nie do zapobiegania ciazy (temu wlasnie sluza srodki
      ANTYkoncepcyjne). Bog chyba jednak nie wzial pod uwage ze swiat sie przeludni,
      ze ludzie beda zyc dluzej, a zycie stanie sie drozsze. I o ile sama nie
      uzylabym srodkow wczesnoporonnych to w zapobiegajacych ciazy (przed faktem a
      nie po) nie widze nic zlego. Jak ktos wyzej napisal lepiej zapewnic jednemu
      dziecku dobry byt niz marna egzystencje kilkorgu.
      • mercedess1 Re: antykoncepcja a praktyki religijne ZACOFANIE? 03.08.03, 20:42
        CZytam to i oczom nie wierze! niby dlaczego klecha ma tolerowac skuteczna
        antykoncepcje? przeciez im wiecej dzieci tym wiecej kasy na samochody wille i
        telefony nie liczac zabawy i chlania. proste chrzest - kasa, komunia - kasa,
        slub - kasa, uniewaznienie malzenstwa - kasa, nastepny slub - kasa, no i
        pogrzeb tez kasa. dzieci to dla nich nie owieczki a zlote kury!
        • calico Re: antykoncepcja a praktyki religijne ZACOFANIE? 04.08.03, 13:44
          Jestes zalosna...
        • adzia_a Re: antykoncepcja a praktyki religijne ZACOFANIE? 04.08.03, 15:03
          mercedess1 napisała:

          > proste chrzest - kasa, komunia - kasa,
          > slub - kasa, uniewaznienie malzenstwa - kasa, nastepny slub - kasa, no i
          > pogrzeb tez kasa.

          smile)))) Poszukaj sobie wątków na forum o tym, jak to te paskudne klechy
          odmawiają ochrzczenia dzieci wink a to przecież kura znosząca złote jaja wink

          No i w takiej sytuacji powinni chyba popierać też rozwody, co nie? W końcu to
          też forsa smile

          Nie no, rozumiem krytykę, ale niechże ona ma jakis sens smile
          • mercedess1 Re: antykoncepcja a praktyki religijne ZACOFANIE? 05.08.03, 11:10
            jeszcze nie wiecie dlaczego odmawiaja? BO CZEKAJA NA PYTANIE ; "ILE?"
            • adzia_a Re: antykoncepcja a praktyki religijne ZACOFANIE? 05.08.03, 11:24
              smile))))
              Chyba podskoczę do naszego proboszcza i powiem mu, że frajer, bo mi dziecko za
              darmo ochrzcił wink Sama po wszystkim dałam ofiarę na kościół.

              Ale Ty masz na pewno w zanadrzu jakąś inną teorię na ten temat prawda?
              Pomyślmy...co też mogło się za tym kryć...
              Już wiem. To była strategia marketingowa, na pewno chciał nas zachęcić do
              robienia nastepnych dzieci wink
              PS. Nie musisz mi odpowiadać, ja się tylko nabijam wink
            • jargla1 Re: antykoncepcja a praktyki religijne ZACOFANIE? 05.08.03, 23:38
              Myślę, że ze sprawą, o której piszesz boryka się więcej osób. Ja sama pewnie
              miałabym dużo problemów, gdyby nie mój mąż, który przekonał mnie do metod
              naturalnych i logicznie wyjaśnił stanowisko kościoła. Ale rozumiem Cię i wiem,
              że katoliczki często przeżywają różne konflikty sumienia. Sądzę, że stanowisko
              (ogólne) Kościoła w sprawie antykoncepcji nie może się zmienić ( o czym za
              chwilę), ale księża powinni podchodzić do każdej sprawy indywidualnie i chyba
              nie powinni nie dać rozgrzeszenia. Ja w rzeczach których nie rozumiem próbuję
              księdzu przedstawić swoje zdanie i swoją sytuację. Tylko oczywiście trzxeba
              trafić na mądrego kapłana, a o to czasem niełatwo. Ja sama nie jestem
              zwolenniczką antykoncepcji (duża zasługa męża) - ze względów moralnych i
              zdrowotnych. Bardzo podobała mi się wypowiedź odalie - mądrze pisze o
              hormonach i spirali. Co do prezerwatywy to przede wszystkim nam nie
              odpowiada, a poza tym jest mniej skuteczna niż metody nat. (moja siostrzenica
              poczęła się właśnie, gdy jej przyszli rodzice próbowali z prezerwatywą, a gdy
              przerzucili się na naturalne, to od 12 lat nic się w dziedzinie kolejnego
              dziecka nie dzieje) Mój ginekolog polecał mi przy karmieniu właśnie gumkę i
              globulki, ale jakoś nie mogliśmy sobie wyobrazić współżycia ztakimi
              dodatkami. Czytałam też, że jeśli prezerwatywa zawiedzie (np. przeleje się
              przez nią tylko kropla nasienia), to szanse na poczęcie zdrowego dziecka
              zmniejszają się, bo skąd wiemy, czy w tej kropli nie ma właśnie tych słabszych
              plemników. Przecież w jednym wytrysku jest ich kilkadziesiąt milionów dlatego
              że chodzi o selekcję, aby zwyciężył najzdrowszy i najsilniejszy. Nie zachęcam
              nikogo do wybrania metod naturalnych, ale sama je bardzo chwalę i irytuje mnie
              tylko, że często ludzie wypowiadają się naten temat nie mając o nim pojęcia
              mówiąc o nieskuteczności albo że trzeba mieć regularne cykle itd. itd. W samym
              kościele brakuje często fachowców wtej dziedzinie, a nawet dziewczyny które
              stosowały nie znały dobrze zasad. No, tak się tu wymądrzam, a mąż już marzy o
              dojściu do komputera i grozi, że zaraz korki siądą. Aga
              • utka Re: metody naturalne 08.08.03, 12:03
                Agniecha,
                ciesze sie z Twojego listu - ja podobnie, jak Ty zostalam przekonana do metod
                naturanych przez meza. Na poczatku troche smiac mi sie chcialo z tego mierzenia
                temperatur, obeserwcji sluzu i podobnych rzeczy. Dodatkowo troche mnie to
                zloscilo, ze piatek, swiatek czy niedziela budzik dzwonil o 7.oo i trzeba bylo
                mierzyc te temperaturke, nie mowie juz o wyjazdach - zawsze z termometrem.

                Ale teraz po 3 latach nie zamienilabym tej metody na zadna inna. Troche zlosci
                mnie to, ze najwiecej do powiedzenia maja osoby, ktore nigdy sie z ta metoda
                nie zetknely albo stosowaly przez 2 miesiace i juz liczyly na super rezultaty
                (tak naprawde to wyniki - tj, jakas regularnosc badz nie cykli - widac dopiero
                po 6-7 miesiacach od stosowania metody).
                Ja, jak sie okazalo, cykle mam w miare regularne z zauwazalnym skokiem temp. w
                2 fazie, wiec patrzac na karty moge sobie pewne rzeczy dobrze zaplanowac -
                chlielibysmy miec dziecko w przyszlym roku i ciesze sie, ze nie stosuje
                tabletek i nie mam takich wielkich obaw, watpliwosci i problemow jak inne
                dziewczyny (na forum Rodzice czytalam wiele listow mlodych kobiet, ktore przez
                lata stosowaly tabl. antykonc. a teraz bardzo zaluja, bo albo okres
                rozregulowany, albo go nie ma albo jakies ciezkie schorzenia narzadow rodnych
                sie pojawily).

                Oczywiscie zdaje sobie sprawe, ze kazda kobieta jest inna i nie kazda moze
                stosowac metody naturalne, ale uwazam, ze warto probowac, jesli juz nie dla
                traktowania tego jako rzecz do planowania potomstwa czy antykoncepcja, to dla
                siebie, dla poznania wlasnego organizmu - na takiej karcie mozna zapisywac
                wszystko - tabletki jakie sie bralo, choroby przez jakie sie przeszlo, wizyty u
                gin., ilosc wypitego alkoholu, zarwane noce, napiecie w piersiach, seks itp. -
                pozniej doskonale widac, jak nasz organizm reaguje na pewne rzeczy, kiedy
                pojawia sie owulacja a kiedy okres - co je przyspiesza a co opoznia. Czytalam
                tez, ze przy tej metodzie mozna zaplanowac plec dziecka - jesli kogos to
                oczywiscie interesuje.

                Nie mowie, tez, ze jest to latwe czy przyjemne - u mnie na poczatku bylo
                roznie, ale teraz jest to dla mnie tak oczywiste, jak to, ze trzeba umyc zeby
                rano i zupelnie nie zwracam na to uwagi.

                Nie wiem czy opisalam to jasno czy nie ma wielki chaos w glowie.

                Jesli ktos mialby jakies pytania to chetnie odpowiem.

                Dla zainteresowanych tematem antykoncepcji i metod naturalnych polecam kilka
                artykulow z Tygodnika Powszechnego
                TP Nr 22(2812) z 1.06.2003 r.
                - Seks, milosc i antykoncepcja
                - Niewlasciwe pytanie
                TP Nr 23(2813) z 8.06.2003 r.
                - Antykoncepcja w konfesjonale
                TP Nr 25 (2815) z 22.06.2003 r.
                Spor o antykoncepcje

                Mozna to znalezc na stonach internetowych Tygodnika w dziale archiwum
                (www.tygodnik.com.pl)

                pozdrawiam Was Kochane kobietki i bardzo jestem ciekawa czy jest wiecje osob
                stosujacych metody naturalne

                utka
    • olenka12 Re: antykoncepcja a praktyki religijne 06.08.03, 06:24
      Hej,
      Ja od zawsze czułam bliski kontakt z Bogiem (sakramenty, liturgie, pielgrzymki
      itd.) Niestety już w liceum na skutek uważnych obserwacji nabrałam dystansu do
      księży. Cała instytucja Kościoła Katolickiego ma sporo na sumieniu, nie
      wszystko co usłyszysz na ambonie musi być prawdą. Ty masz swój umysł i swoje
      sumienie. Czytaj Biblie i proś Boga o radę.
      Nigdy nie spowiadałam się z zażywania tabletek antykoncepcyjnych bo nie uważam
      tego za grzech. Biorąc je nie wyżądzasz nikomu krzywdy, nie przekraczasz
      Przykazań Bożych. Poza tym tzw. metody naturalne służą temu samemu celowi co
      tabletki (uniknięcie zapłodnienia). Moim zdaniem moralnie nie są ani lepsze ani
      gorsze, a na pewno mniej skuteczne.
      Masz 2 fajnych chłopaków i twoim zadaniem przed Bogiem jest wychować ich w jego
      bliskości.

      Ps: może już niedługo odpiszę na twój ostatni list smile))
    • dziubelek2 Re: antykoncepcja a praktyki religijne 06.08.03, 23:53
      ja ostatnio zostałam niejako przyciśnięta do muru przez księdza przy spowiedzi -
      przyznałam sie do prezerwatywy. oczywiscie usłyszałam, że to grzech, ale
      następne pytanie ksiedza "ile mam dzieci" i moja odpowiedz, że trójkę ucięła
      dyskusję. nie miałam problemu z rozgrzeszeniem.
      a krótko po ślubie zaznaczyłam przy spowiedzi, że używam "gumek", ale nie mogę
      zajść przez jakiś czas w ciążę, gdyż niedawno roniłam - ksiądz również mnie nie
      potępił.
      wniosek? wszystko zależy od sytuacji. teraz wybieram się do ginekologa po
      tabletki - prezerwatywa już kiedyś zawiodła i mam magdulkę.zamierzam spowiadać
      się z tego, zaznaczając, że byłam już trzykrotnie "krojona". mój organizm jest
      na tyle rozregulowany, iż nie mogę liczyć tylko na metody naturalne, a nie chcę
      kolejnej ciąży - obawiam się, że zle by się skończyła zarówno dla mnie jak i
      dziecka.
      pozdr.anka
    • ewa2233 Re: antykoncepcja a praktyki religijne 07.08.03, 09:48
      Dla kogoś, kto jest naprawdę wierzący i nie chce oszukiwać siebie ani Pana
      Boga, antykoncepcja to na pewno duży problem.
      Ja, choć staram się żyć zgodnie z przykazaniami w "innych dziedzinach" życia,
      nie potrafię poradzić sobie w tej jednej - z własnym od zawsze niespokojnym -
      sumieniem.
      Kiedyś rozmawiałam ze znajomym, mądrym kapłanem na różne nurtujące mnie tematy.
      Dowodziłam (mam trochę "gadanego") swoich racji biorąc rzeczy "na zdrowy
      rozum", a On po prostu mi powiedział : "nikt nam nie obiecywał, że będzie
      łatwo".
      I wtedy tak naprawdę zrozumiałam, że ta "twarda" choć przecież pełna miłości
      wiara to nasz wybór!
      I choć niełatwo, możemy ją albo zaakceptować, albo odrzucić.
      Ja osobiście nie mogłabym jej odrzucić, ale właśnie z powodu antykoncepcji do
      spowiedzi chodzę głównie z okazji świąt.
      Wtedy szczerze żałuję, że praktycznie nie mam wyboru i obiecuję, że wytrwam ile
      się tylko da. Nie wystarcza tego na długo, ale właśnie ten znajomy ksiądz
      powiedział mi też, żeby choć małymi kroczkami, ale iść do przodu i nie
      odchodzić daleko od Boga.
      Wprawdzie wtedy głównym tematem dyskusji było uczęszczanie na Mszę św. gdy się
      nie czuje potrzeby pójścia do kościoła, gdy się nie można skupić i myśli się o
      wszystkim, a nie o tym, o czym trzebaby było, ale wtedy "ilustracja" była taka:
      Najpierw stoję przed ołtarzem, później pod chórem, później na dziedzińcu
      kościoła itd. Ale póki stoję w pobliżu na tzw. "ostatnim schodku" mam większą
      szansę wrócić bliżej. Kiedy zostanę w domu, będzie mi trudniej.
      Taki "obrazek" często mi pomagał w różnych sytuacjach.

      Myślę, że Pan Bóg doceni to,że SZUKAMY WŁAŚCIWEJ DROGI.
      Póki co, (wracając do głównego tematu) spowiadam się, że stosuję antykoncepcję,
      która nie zagrażałaby dziecku, gdyby się jednak poczęło. Czasami kapłan pyta:
      jaką, więc mówię, że np. prezerwatywę.
      NIGDY nie miałam problemu z rozgrzeszeniem z tego powodu, choć wiem, że
      rozgrzeszenie "działa do następnego razu", więc w naszym przypadku najwyżej
      parę dni smile
      Wiem, że są mężczyźni, którzy potrafią czekać na dni "bezpieczne",ale co zrobić
      z takimi "niecierpliwcami" ? smile
      A my, kobiety przecież też nie jesteśmy z kamienia !
      Gdy u nas z jakiegoś powodu jest dłuższa tzw. wstrzemięźliwość, atmosfera w
      domu robi się nie do zniesienia!
      I wtedy uświadamiam sobie, że naszym małżeńskim OBOWIĄZKIEM jest dbać o naszą
      miłość, dobrą "aurę", pokój w domu.
      I tu znowu wysuwa się na pierwszy plan "mniejsze zło".
      Uważam, że to niemożliwe, żeby kawałek gumki, czy stosunek przerywany stanął
      nam na drodze do zbawienia, ale obowiązuje nas jednak - chyba nazywa się
      to "nauka społeczna kościoła".
      I spowiadam się z tego, czego zabrania, czekając na "lepsze czasy"smile
      Mam nadzieję, że zmiany nadejdą, zanim nie będą mi już potrzebne smile)
      Wiem, że wszystkie zabezpieczenia, które mogą wywołać poronienie są zabronione,
      a niedawno wyczytałam w jakiejś ulotce dołączonej do tabletek, że nie
      dopuszczają do zapłodnienia
      LUB
      powodują nie zagnieżdżenie się zapłodnionego jaja w macicy.
      A zgodnie z naszą wiarą, "medyczne" zapłodnione jajo jest już DZIECKIEM !
      Dlatego ja odrzucam tabletki, choć być może są takie, które nie powodują
      poronienia w razie zapłodnienia.
      Z resztą moja koleżanka ma czwarte dziecko właśnie z zabezpieczenia tabletkami!
      I to chyba znaczy, że nie zbadane są wyroki Boskie ! smile

      My mamy też jedno "bezpieczne" dziecko, a teraz w drodze drugie -"wypracowane".
      Póki co jest fajnie, bo antykoncepcja odeszła na dalszy plan, a została sama
      przyjemność ! wink
      Ale co później ???
      Nie zaryzykowałabym w swoim przypadku metod naturalnych (dlaczego - patrz
      wyżej), ale znam osoby, które bardzo sobie naturalne metody chwalą, bo wszystko
      działa u nich "jak w zegarku" i stosują je z powodzeniem.
      Mój "zegarek" chodzi jak sam chce i u mnie ta metoda odpada.
      Bardzo chciałabym porozmawiać na ten temat z jakimś "życiowym" kapłanem, ale
      ten "mój" jest póki co nieosiągalny, a nie znam innego.
      Pozostają rozterki ...
      Można stwierdzić, że niewierzący mają łatwiej, ale w końcowym "rozliczeniu" -
      czy lepiej ?

      Pozdrawiam!
      • jarudzik Re: antykoncepcja a praktyki religijne 24.08.03, 17:25
        Ewo. To czy jest to grzech cięzki czy nie jest chyba kwestią sumienia. Ja
        używałam tzw. gumek i chodziłam do komunii. Ale używałam ich głównie dlatego,
        że tego chciał mąż. Teraz żyjemy obok siebie, od lat i wcale nie narzekam na
        tzw. przymusowy celibat. Wiem, że jest on łaską. Bez względu na to, jak ognisty
        miałam temperament teraz wytrzymuję, ale do rzeczy...
        Porozmawiaj z księdzem. Dowiedz się, czy naprawdę antykncepcja nie pozwala ci
        na częste przyjmowanie komunii św. A jeśli chodzi o metody naturalne - znam
        kilka kobiet, które od wielu lat tak żyją i mają tyle dzieci, ile chciały. Co
        więcej w ten sposób zaplanowały płeć dziecka. A żeby było śmieszniej znam też
        dziewczynę, która tylko raz (!!!) nie wzięła tabletki i właśnie urodziła
        bliźnięta. Ale jej to było potrzebne, bo mąż wcale nie chciał mieć dzieci. Ja
        mam dziecko z pękniętej .... hm, więc Pan Bóg i tak sobie poradził. Ale
        najważniejsze jest sumienie. Mam nadzieję, że trafisz na mądrych ludzi. Jest
        też ciekawa książka, ale nie pamiętam tytułu. Życzę więcej samozaparcia i
        częstego przyjmowania Eucharystii.
    • praktycznyprzewodnik Re: antykoncepcja a praktyki religijne 07.08.03, 15:49
      Do Ewy: Istnieje cos takiego, takie pojęcie w duszpasterstwie jak "dyspensa".
      Postepowanie spowiednika można zapewne z jego pomocą wyjasnic.
      Skarzysz sie na meża, masz cykl, który wymagałby bardzo wielu dni abstynencji,
      wyjasniasz sprawę kapłanowi. To jego sumienie obciążone jest ta dyspensą,
      której ci udzielił. Bo on widzi, że TY widzisz całe zło sytuacji, ale nie
      umiesz wytrwać, no i że pragniesz bardzo iść do komunii.
      To nie Ty stosujesz prezerwatywę, ale Twój mąż. Dopóki sie z tym co on robi
      (przynajmniej w duchu) nie godzisz, sytuacja budzi Twój wewnętrzny sprzeciw,
      czujesz sie przymuszona - nie grzeszysz biernie godząc sie na prezerwatywę. Ale
      za kazdym razem musisz naprawdę chciec cos zmienić , "małymi kroczkami" wpływac
      na meża, w nadzieji osiągnięcia celu, jakim jest porządek sił zycia w tej
      dziedzinie. Dawaj mu to zdecydowanie ale grzecznie do zrozumienia.
      Pamiętaj też, że mimo wszystko warto diagnozować dni płodne i niepłodne. Jesli
      mąż używa prezerwatywy w dni niełodne, nie czyni stosunku niepłodnym (choc miał
      taką intencję), bo to dzień niepłodny.Podobnie nalezy czynić gdy stosuje choćby
      z przyczyn leczniczych tabletki.
      Co do tabletek: są one róznych rodzajów. Te nowe "lekkie" rzeczywiscie mogą
      działać wczesnoporonnie. Wszystko zależy od tego jaka to konkretnie marka.
      Sa tabletki zawieszające czynnośc jajników. Te są istotnie wysokoskuteczne
      (trójskładnikowe). Ich działanie można okreslić jako antykoncepcyjne.
      Są tabletki (dwuskładnikowe) o dość wysokiej lecz nieco niższej skuteczności -
      mają one działanie kombinowane. Uposledzają czynnośc jajników, ale nie do
      końca, możliwe jest jajeczkowanie (na szczęście rzadko) - te tabletki mają
      komponenty warzące sluz szyjkowy i upośledzające wzrost endometrium macicy. Gdy
      dochodzi do jajeczkowania, niemozliwe jest zagnieżdżenie "malego pimpusia" w
      sluzówce macicy. Ta grupa tabletek to srodki stojące na rozdrożu pomiędzy
      antykoncepcją a aborcją;
      Trzecia grupa to mini-pills (tabletki jednoskładnikowe). Ich działanie jest dla
      kobiety najprawdopodobniej mało szkodliwe i to z tej przyczyny sa ono bardzo
      szeroko zalecane nawet nieródkom i karmiącym. Skuteczność ich jest jednak
      niska rzędu 80-85%. Na ich skutecznośc mają wpływ inne leki, biegunka,
      wymioty, dieta papki odchudzające... trzeba je brac o stałych porach, bo ich
      dzialanie jest krótkotrwale. Polega ono na desynchronizacji dwóch zjawisk:
      wędrówki "bimbusia" przez jajowody i dojrzewania dla niego "mieszkanka" jaką
      jest sluzówka macicy. Rzęski w jajowodzie są sparalizowane, pracują leniwie w
      rezultacie do macicy bimbus dociera pare dni przed miesiączką, wtedy
      implantacja nie jest już możliwa. Sluzówka nie tak i "po bimbusiu".

      U nas w dni "wzmożonej odpowiedzialności" atmosfera jest super, bo mąż biega za
      mna jak za lat narzeczeństwa, zaczepia w przemile przypominający mi miodowe
      lata sposób, nieraz musiałam sie az do dzieci przenieść - ale nigdy nie był
      aż tak natrętny, nawet w czasie mojej dość długiej choroby, żeby było mi za
      jego zachowanie wstyd.
      • ewa2233 Re: antykoncepcja a praktyki religijne 08.08.03, 09:00
        Chyba źle zostałam zrozumiana.
        Ja nie skarżę się na męża!
        Wspominając o dłuższej wstrzemięźliwości i wynikającej z niej "zważonej"
        atmosferze, miałam na myśli również "swój" wkład.
        Choć przyznam, że jestem może bardziej "wytrzymała" na "post" smile)
        Ale po przeczytaniu paru listów od dziewczyn, które po urodzeniu dziecka
        zostały "odstawione" na boczny tor, na parę miesięcy czy nawet rok - doszłam do
        wniosku, że wolę sytuację w jakiej ja jestem.
        Mąż jest czuły, "widzialnie" kochający, a nie tylko "napalony" !!! smile)))
        I raczej nie dociera do mnie, że to on ma "większy grzech", choć jeden ksiądz
        przy spowiedzi tak mi też tłumaczył. Jesteśmy razem i wspólnie pewnie
        zostaniemy za to "rozliczeni". Nie będę się uchylać od odpowiedzialności.

        Nie mam "pretensji" do nas i metod jakie stosujemy (wspólnie), raczej
        niewyjaśniony żal, że kochając kogoś, mając błogosławieństwo (ślub), wrodzoną
        potrzebę pieszczot i bliskości kochanej osoby, musimy sztucznie się od
        siebie "odpychać" nie chcąc popełnić grzechu! Dla mnie to absurd!
        To jest chyba bardziej sprzeczne z naturą człowieka, w jaką nas Bóg wyposażył,
        niż środki anty-, które nie szkodzą.
        I sprzeczne z miłością, która jest najwyższym dobrem. Miłość przecież ma wiele
        twarzy i nie ma miłości lepszej i gorszej. Jednak miłość fizyczna, mam
        wrażenie, jest traktowana jako gorsza.
        Uważam, że metody nie zagrażające,dziecku, w razie zapłodnienia - nie powinny
        być zakazane przez Kościół. Może w myśl : "Czyńcie sobie ziemię poddaną" ?
        Czyli używajcie rozumu !
        Jak coś, co nikomu nie szkodzi może być grzechem?
        Na naukach przedmałżeńskich (10 lat temu) ksiądz nam wyjaśniał, że nie można
        się wykręcać "bólem głowy". Współżycie jest obowiązkiem małżeńskim.
        Noooo, to ja już nie wiem...
        Nie wyobrażam sobie też "w razie zagrożenia" przeprowadzania się do innego
        łóżka. A gdybym to ja pragnęła bliskości, a mąż się przeniósł? Pewnie bym
        przepłakała pół nocy z niepewności czy coś się przypadkiem nie zmieniło w
        uczuciach. A jak to się ma do w/w OBOWIĄZKU ?
        Czy OBOWIĄZEK obowiązuje tylko w dni niepłodne smile) ?
        Czy też mamy mieć "OBOWIĄZKOWE przedszkole" na naszych 32 m kw. ?

        Dzięki za wyjaśnienie nt. tabletek. Przynajmniej wiem, że to "odpada" smile
        Pozdrawiam i dzięki za odp.!
      • przeciwcialo Re: antykoncepcja a praktyki religijne 26.08.03, 08:04
        Coś wiesz ale nie za bardzo. wykształcenia medycznego to ty nie masz bo nie
        pisałabys głupot.
        Pigułki dzieli się na:
        - jednoskładnikowe tyup mini pills zawierajace ttylko progestageny
        - dwuskładnikowe azwierające progestageny i estrogeny.
        Dwuskładnikowe dzielą się na :
        - monofazowe- wszystkie tabletki o jednym składzie
        - dwufazowe- dwa rodzaje tabletek
        - trójfazowe- trzy rodzaje tabletek.
        Tabletki dwuskładnikowe hamuja owulacje, a jednoskładnikowe nie zawsze.
        Doucz się zanim zaczniesz pouczać innych.
    • evee1 Re: antykoncepcja a praktyki religijne 08.08.03, 10:16
      Ja tez do pewnego stopnia miewalam wyrzuty sumienia, ze
      uzywamy prezerwatyw. Jestem praktykujaca katoliczka i
      jednak chcialabym zyc wedlug wskazan kosciola, ale
      doszlam do wniosku, ze ta metoda zapobiega stworzeniu
      nowego zycia i zgadzam sie, ze z ktoras z dziewczyn, ze
      wlasciwie z moralnego punktu widzenia jest to po prostu
      zapobieganie zaplodnieniu i cel jest taki sam, jak w
      przypadku metod naturalnych, tylko inna metoda. Zadnego
      zycia sie tam nie przerywa, bo go nie ma.
      Talbetek nigdy nie bralam pod uwage, bo nie chce polykac
      zadnych hormonow, jezeli nie musze.
      Mam dwojke dzieci, synek urodzil sie 20 miesiecy po corce,
      miedzy innymi dlatego, ze moje obserwacje zawiodly smile).
      Ale to raczej moja wina, niz metod naturalnych.
      Jest jeszcze jeden aspekt, ktorego Wy tutaj jeszcze nie
      poruszacie, ale mnie juz on powoli zaczyna dotyczyc. Jest
      nim wiek. Ja ma 37 lat i z czasem zajscie w ciaze bedzie
      coraz bardziej niewskazane. Co prawda jestem zdrowa i
      pewnie dziecko bym urodzila bez problemow, ale z wiekiem
      rosnie prawdopodobienstwo wystapienia zespolu Downa i
      innych problemow. Ale nawet pomijajac to, ja juz naprawde
      nie mam tyle sil co 10 lat temu, a co bedzie za kolejne
      lat 10. Nie chcialabym byc 50-letnia matka noworodka.
    • magda2303 Re: antykoncepcja a praktyki religijne 08.08.03, 11:05
      Ja nie rozumiem jednej podstawowej sprawy, czym różni się unikanie potomstwa za
      pomocą metod "naturalnych" od tych "sztucznych" (pomijam tutaj środki poronne)?
      Przecież zamierzony efekt ma być ten sam!!! Nie jestem jakoś przekonana, żeby
      naturalne było wstrzymywanie się od kontaktów przez większą część miesiąca i
      ciągła obawa, że coś może zawieść. Myślę, że gdyby księża mieli rodziny i sami
      tego wszystkiego doświadczali, to stanowisko KK już dawno by się zmieniło.
      Zresztą, z tego co słyszałam, już od jakiegoś czasu księża udzielający
      spowiedzi mają zalecone, by rozgrzeszać pary małzeńskie stosujące
      antykoncepcję. Myślę, że za jakiś czas ten temat przestanie w ogóle istnieć, bo
      KK w końcu zaakceptuje antykoncepcję, nauka KK, choć opornie, to jednak
      ewoluuje wraz z rozwojem społecznym i kulturowym. Nie zmieni się nigdy dekalog
      i Biblia, a tam nie ma słowa o tym, jaka antykoncepcja jest dobra, a jaka zła.
      Tylko co wtedy powiedzą matki dzieci z kalendarzyka...
      • ewa2233 Re: antykoncepcja a praktyki religijne 08.08.03, 12:18
        O to mi chodziło !
        Bo właśnie nienaturalne wydaje mi się "uciekanie" od tego,
        co naturalnie towarzyszy uczuciu miłości, czyli miłość fizyczna.
        Ja też zaczynam myśleć o upływającym czasie i zegarze biologicznym, stąd obecna
        moja ciąża - "na ostatni dzwonek" smile
        (w niedzielę kończę 36 lat!!! smile
        • magda2303 Re: antykoncepcja a praktyki religijne 08.08.03, 13:54
          Czyli w zupełności się zgadzamy. Dziewczyny, nie dajcie się zwariować! Czy
          myślicie, że dla Boga to jakaś różnica? Ważne, zeby być dobrym człowiekiem, nie
          robić nikomu krzywdy, przestrzegać przykazań. Nie można dopuszczać do jakiś
          kompletnych paranoji.
          Ja ostatnio słyszałam o "duszpasterstwie białych małżeństw"- ludzie po
          rozwodzie dostają zgodę na ślub, ale przyrzekają, że się na wzajem nie tkną, a
          żeby im nie przyszło do głowy nic brzydkiego, co tydzień mają spotkania z
          księdzem, który ich w tym utwierdza. Przecież ci ludzie są kompletnie
          zniewoleni wmawianym im wciąż strachem przed potępieniem i poczuciem winy!
          Myślę, że z antykoncepcją jest podobnie.
        • magdawro Re: antykoncepcja a praktyki religijne 13.08.03, 00:36
          Ewa - jestem pod wrażeniem Twoich wypowiedzi - takie głęboko przemyślane i
          bardzo osobistesmile Wogóle Wasza wymiana myśli z Praktycznym Przewodnikiem
          bardzo mnie poruszyła...
          Jest taka książka Papieża - pewnie praktyczny podpowie coś o miłości i dobru -
          nie pamiętam. TAm Ojciec Święty ( jeszcze pod własnym nazwiskiem) wyjaśnia
          sporo na temat wyrażania miłości w małżeństwie i dlaczego tylko naturalnie. Gdy
          to czytałam wszystko zdawało mi się tak proste i oczywiste...Gdy czytam Ciebie,
          to znów bliższe mi się zdaje praktyczne spojrzenie na codzienność małżeństwa,
          kóre w najbardziej pociągajacych ich ku sobie momentach ma trzymać się z
          dala... Choć żyję z metodami naturalnymi, ta wątpliwość mi zawsze towarzyszy
          gdy myślę na ile naturalne jest odmawianie sobie właśnie takiej bliskości w
          najbardziej po temu odpowiednim momencie...
          Fijałkowski tłumaczył to argumentem,że w odróżnieniu od zwierząt mamy rozum i
          kierowanie się nim jest dla nas - ludzi równie naturalne jak odczuwanie
          instynków...
          No i jeszcze kwestia co jest NAuką Bożą a co interpretacją tejże?
          Oglądałam film z cyklu o papieżach. Była tam pokazana sytuacja z lat 60-tych,
          kiedy to odbył się sobór na którym rozważano kwestię jak Kościół Katolicki ma
          się ustosunkować do aborcji i antykoncepcji. Co do aborcji wszyscy byli zgodni
          co do antykoncepcji - nie. I przeważyło zdanie...kto wie kogo? Tak - naszego
          obecnego Papieża - wtedy znanego niewielu Polakasmile
      • reszka2 Re: antykoncepcja a praktyki religijne 11.08.03, 15:03
        Magda, wrzuć w wyszukiwarkę "Kościół a prezerwatywa", tam było sporo na temat
        który wspomniałas w pierwszym akapicie swojego postu...
        M.in. była tam forumowiczka która dowodziła że metody naturalne stosowane z
        nastawieniem antykoncepcyjnym są takim samym grzechem jak piguły i inne takie...
        Jeżeli zaś chodzi o stanowisko Kościoła to, o ile pamiętam, to metody
        naturalnej regulacji poczęć służą wydłużeniu odstępów między kolejnymi
        poczęciami, w tym również w sposób bezterminowy, czyli w praktyce - do końca
        zycia.
    • evee1 Re: antykoncepcja a praktyki religijne 08.08.03, 14:04
      Znalazlam cos co moze Was zainteresowac, jezeli jeszcze nie
      znacie.
      www2.tygodnik.com.pl/tematy/antykoncepcja/
    • praktycznyprzewodnik Re: antykoncepcja a praktyki religijne 08.08.03, 14:38
      Mimo wszystko warto diagnozować dni płodne i niepłodne. Zwróc uwagę, ze jesli
      prezerwatywa zawiedzie w dni płodne... Natomiast jest inaczej, gdy stosujesz ją
      w dni niepłodne, tutaj zawieźć absolutnie nie może.
      Co innego "zapobieganie ciąży", a co innego "unikanie ciąży"; co
      innego "niszczenie płodności", a co innego "uzywanie lub nieuzywanie
      płodności", "gospodarowanie płodnoscią".

      Ja podeszłabym do tego podobnie jak do sprawy karmienia piersią, bo jest pewna
      analogia.
      - i tu i tu nie chodzi tylko o zdrowie, ale o tworzenie wiezi z dzieckiem, nie
      przez gumowy smoczek, ale ciało i jego wydzieliny.Dla normalnie myslącej
      kobiety dziecko karmione butelką na rekach matki to nienaturalny i smutny
      obrazek (choc może niezawiniony); czym mam dalej pisac co mysle o facecie
      ubranym...
      - w latach siedemdziesiątych bardzo mało kobiet karmiło piersią, pojawiły sie
      pierwsze BEBIKA i nowoczesne butelki (moja Mama uzywała do kamienia mnie
      butelki po wódce !!!), kobiety były zachwycone; jaka to wygoda miec do
      dyspozycji suchy mleczny proszek, który jest ważny dwa lata zamiast karmic
      piersią lub gotowac 20 minut mleko krowie.. Jakie to modern. Jakie pespektywy.
      Skutki nie dały na siebie długo czekać - pojawiły sie choroby i zaburzenia
      emocjonalne niemowląt. Uważam że współzycie z prezerwatywa to rodzaj mowy
      ciała. Urlopy macierzyńskie trwały trzy miesiące,potem albo w domu na
      utrzymaniu męża (a zapewniam, że wcale nie było łatwo wtedy wyżyc z jednej
      pensji), albo do żłobka. Niania była luksusem! A karmienie butelką, rozstanie z
      dzieckiem - stało sie przymusem warunkowanym obyczajowo i ekonomicznie.Kobieta
      która upierała sie przy karmieniu dalej niż trzy miesiące uważana była za
      dziwaczkę, prymitywną ciemną wiesniaczkę...co pani do trzech lat chce karmic -
      to w Afryce tak jest... Dzis każą Ci przedstawic zaswiadczenie, że jestes
      podwiązana lub bierzesz tabletki by załapac sie do porzadnej pracy.

      - pojawił się masowy wysyp kobiet które "straciły pokarm", "nie miały pokarmu",
      zaklinały się, że naprawde chcialy karmic, tylko sie nie dało.Dzis mamy masowy
      wysyp małżenstw, które nie sa w stanie stosowac npr.
      - a na opakowaniu "bebików" napisane jest wyraźnie , że najwłasciwszym
      sposobemkarmienia ... i że trzeba w wypadku watpliwosci zasięgnąc porady
      specjalisty od spraw karmienia (nie zawsze jest nim lekarz mężczyzna,
      kawaler !) i na głowie stanąc i karmic.Zgromadzic dziecka wiedze o
      karmieniu , a wielka to wiedza i karmić.Nalezy zrobic wszystko, by planowac
      rodzine naturalnie. Wygoda własna nie najlepszy argument.
      - czasem naprawde karmienie nie jest możliwe.
      - czasem naprawdę sa kobiety, które nie moga stosowac metod naturalnych. No i
      fajnie.
    • olenka12 Re: antykoncepcja a praktyki religijne 09.08.03, 01:19
      Większość metod antykoncepcyjnych, jakie by nie były w jakimś stopniu obciąża
      nas kobiety (np: pigułka) lub oboje partnerów (prezerwatywa, metody naturalne).
      Jest jednak jeden sposób gdzie inicjatywa spada wyłącznie na mężczyzn -
      podwiązanie nasieniowodów.
      I co wy na to? Podobno to bezpieczne, na pewno niewczesnoporonne, nie zakłuca
      erekcji i w wielu przypadkach odwracalne (gdyby jednak zachciało się mieć
      kolejną dzidzie).
      Czy macie jakies dane na ten temat? Moim zdaniem dużym plusem tej metody jest
      fakt, że to nasz partner musi się wykazać odpowiedzialnością i stanąć na
      wysokości zadania (przypuszczam, że dla mężczyzn to bardzo trudna decyzja).
      Niestety słyszałam tylko o kilku przypadakach i nawet nie wiem czy w Polsace
      robi się takie zabiegi.
    • olenka12 Jeszcze jedna metoda anty... 09.08.03, 01:22
      Większość metod antykoncepcyjnych, jakie by nie były w jakimś stopniu obciąża
      nas kobiety (np: pigułka) lub oboje partnerów (prezerwatywa, metody naturalne).
      Jest jednak jeden sposób gdzie inicjatywa spada wyłącznie na mężczyzn -
      podwiązanie nasieniowodów.
      I co wy na to? Podobno to bezpieczne, na pewno niewczesnoporonne, nie zakłuca
      erekcji i w wielu przypadkach odwracalne (gdyby jednak zachciało się mieć
      kolejną dzidzie).
      Czy macie jakies dane na ten temat? Moim zdaniem dużym plusem tej metody jest
      fakt, że to nasz partner musi się wykazać odpowiedzialnością i stanąć na
      wysokości zadania (przypuszczam, że dla mężczyzn to bardzo trudna decyzja).
      Niestety słyszałam tylko o kilku przypadakach i nawet nie wiem czy w Polsace
      robi się takie zabiegi.
      • wieczna-gosia Re: Jeszcze jedna metoda anty... 09.08.03, 10:26
        w polsce sterylizacja ( a tym jest podwiazanie jajaowodow czy nasieniowodow)
        jest zakazane.
        • ewa2233 Re: Jeszcze jedna metoda anty... 11.08.03, 09:11
          Nie zaproponowałabym mężowi "podwiązania" i nie chciałabym od Niego usłyszeć
          podobnej propozycji. Jest to jednak operacja, no i chyba można się poczuć
          okaleczonym również psychicznie. Nigdy nic nie wiadomo, co tam w naszej głowie
          siedzi...

          A do "praktycznegoprzewodnika" : przecież nie chodzi nam chyba w tej dyskusji o
          to, żeby pokazać kto jest "lepszy": czy ta para która używa np. gumek,
          czy ta, dla której jest to powiedzmy nieestetyczne. (to a`propos fragmentu: czy
          masz pisać dalej co sądzisz o mężczyznach ubranych w..."
          Myślałam, że ta dyskusja ma na celu po prostu wymianę myśli, czy też swych
          doświadczeń z metodami anty- a nie "wytykanie" w formie: "gumka?-przecież to
          śmieszne, okropne, wstrętne" itp.

          Co do karmienia piersią się zgadzam, że jest bez porównania lepsze, ale
          osobiście znam przypadek, kiedy lekarz nie zalecał karmienia ze względów
          zdrowotnych. Czy to znaczy, że matka jest "wyrodna" i "lepsze" matki mają prawo
          ją psychicznie zgnębić ?

          Kiedyś to było kiedyś. Gdyby "kiedyś" matki były zachęcane do karmienia piersią
          jak dziś, pewnie tak by karmiły, ale były uczone, że sztuczne jest lepsze i
          robiły "to, co najlepsze" dla swoich dzieci.
          Wiem, że moja mama jako "młoda mama" też mnie karmiła butelką, w
          określonych "książkowo" porach i wszystko było wg książki,nad czym teraz
          ubolewa, bo NIKT JEJ NIE POWIEDZIAŁ...
          Czy właśnie dlatego czytała jedyną, dostępną wtedy książkę + "Twoje Dziecko",
          że chciała dla mnie gorzej ? To chyba absurd!!!

          Chyba lepiej byłoby jednak w tym miejscu wymienić swe poglądy, bez osądzania...
          • praktycznyprzewodnik Re: Jeszcze jedna metoda anty... 11.08.03, 11:44
            Oj, przeczytaj uwaznie, naprawde nikogo nie osadzam. Po prostu wypowiedzialam
            sie OSOBISCIE, ze facet w prezerwatywie wyglada mnie naturalnie od faceta bez,
            nie zaprzeczysz chyba. A na samym końcu - napisałam no i dobrze ! To znaczy, ze
            kazdy robi jak uwaza, od tego ma sumienie i rozum. Od osadzania jest Pan Bog.
            Jeszxze raz podkreslam - to byla osobista refleksja !
            • ewa2233 Re: Jeszcze jedna metoda anty... 11.08.03, 13:07
              O.K.

              Kobieta bez makijażu też wygląda bardziej naturalnie, ale nie zawsze LEPIEJ smile)
              • praktycznyprzewodnik Re: Jeszcze jedna metoda anty... 11.08.03, 17:53
                A co znaczy naturalny, natura ? uzycie tego slowa jest nieco inne w filozofii a
                inne w teologi stad nieporozumienia, nawet gdy dyskutuja humanisci.

                Moze znaczyc - "to co jest dane z urodzeniem, nalezy do planu bytu."
                Moze znaczyc - "to co nie jest nadprzyrodzone"
                moze znaczyc "trwala istota człowieka"
                moze znaczyc - "przyroda"
                moze znaczyc - "to co słuzy zdrowiu". PP
            • weronikarb Re: Jeszcze jedna metoda anty... 13.08.03, 14:41
              Witam
              Jestem katoliczką praktykująca, dlatego też wazne jest dla mnie aby moc sie
              zabezpieczac i nie obaciazac tym swojego sumienia, ale jak narazie jest jak
              jest. Pisze dlatego ze czytajac post "praktycznyprzewodnik" naprawde sie
              zdenerwowalam tym glupim spojrzeniem na swiat, cos mi sie zdaje ze to chyba ta
              nwiedzona baba z poradni przedmalzenskiej - bo to jakbym ja slyszala, ale
              wracam do tematu. Chodzi mi o to ze jestem w 7 miesiacu ciazy i juz teraz wiem
              ze bede karmic tylko gora 3 miesiace bo wracam do pracy (moze nawet wczesnie),
              gdyz niemoge sobie pozwolic na to aby mnie zwolnili bo co wtedy? Ja wyzyjemy z
              jednej pensji, jak damy sobie rade i co jestem wyrodną matką tylko dlatego ze
              chce zapewnic byt mojemu dziecku, ze chce aby mialo co jesc. Co ja bede karmic
              dziecko, nie pojde do pracy i z mezem zeby w sciane, bo trzeba karmic dziecko
              naturalnie. Smieszne. To samo dotyczy antykncepcji, naturalnie bede sie
              zabezpieczac jak i tak wiem ze niestety na mnie sie to nie sprawdzi (dlaczego
              to juz moja sprawa) i co bede rodzila jak krolik i co dam tym dzieciom? Biede,
              brak wyksztalcenia i zero szans na jakikolwiek start w zyciu i czy ktos mi
              pomoze? Czy ktos sie zlituje? Nie powie o mnie wyrodna, badz nieodpowiedzialan
              matka ma to co chciala. Dlatego jak czytam podobne bzdury to az mnie podnosi,
              byc moze niemam racji wg innych ale takie zdanie i go nie zmienie
              Pozdrawiam
              • calico Re: Jeszcze jedna metoda anty... 13.08.03, 17:25
                A przepraszam czy ktos kaze Ci rodzic bez opamietania???!!!!! Czy jezeli ktos
                stosuje NPR to znaczy ze musi miec piatke czy dziewiatke dzieci???!!!!!
                Litosci!!!!!!!
                pzdr
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka