fra_mauro
31.07.03, 22:12
Do chwili urodzenia drugiego dziecka bardziej stawialam na "nature",
sporadycznie wspomagana sztucznie (tabletki, prezerwatywy etc) i ... wszystko
bylo OK. Co istotne,nie postepowalam tak wcale z powodow religijnych. Z mezem
wiedzielismy takze,iz chcemy miec dwoje dzieci, wiec byla to jedynie kwestia
wyboru odpowiedniego czasu. Teraz jednak musze pomyslec o jakims
solidniejszym zabezpieczeniu, jako ze plan prokreacyjny wykonalismy juz w 100
%, a i religia zaczela miec dla mnie wieksze znaczenie.I tu mam dylemat.W
mysl nauk kosciola wszystko jest jasne: zadnych form antykoncepcji z
wyjatkiem tzw. naturalnych. Ja zas nie moge i nie potrafilabym swiadomie zyc
z lękiem przed trzecia ciaza. Pytanie: czy kobieta stosujaca swiadomie i
regularnie ktoras ze sztucznych metod ma w ogole po co przystepowac do
spowiedzi i liczyc na rozgrzeszenie ? Jakiego "kalibru" jest to grzech? Czy
mozna byc praktykujaca katoliczka z wkladka domaciczna? Czy ktoras z Was
poruszala ten problem z duchownym (np. podczas sakramentu pokuty)? Co Wam
powiedziano ? Bardzo jestem ciekawa Waszych doswiadczen w tej materii.