Dodaj do ulubionych

Kradne dezodoranty w marketach :)

11.12.07, 13:47
Robiłam zakupy z mężem w carrefour. Wyładowalismy towar, kasjerka
obejrzała koszyk, skasowała towar .Ogólnie bardzo niemiła była i
ciągle szeptała coś do pani ochroniarz. Gdy juz byliśmy przy wyjściu
przyszła pani ochroniarz i z mordą na nas że mamy w koszyku towar za
który nie zapłaciliśmy. Szok. Okazało się że na dnie koszyka
został... dezodorat... Oczywiście zamieszanie, czekanie na "odgórną
decyzję co dalej". Mąż musiał udać się z ochroną na przesłuchanie.
Zadyma przez prawie godzine. Mi wytłumaczono że pani kasjerka pytała
czy to wszystko. Nie pytała. Nosz kurde nie zauważyłam dezodoranciku
a ona skoro go widziała mogła powiedzeć że został w koszyku. Po co
ten cyrk? Nawet nie wiem czy wolno tak kogos potraktować ochronie i
obsłudze sklepu. Po co te bramki skoro nie działają jak trzeba?
Dezodorant wybrałam mężowi na upominek z okazji urodzin a oni
zrobili z nas złodziei. Fajne urodziny...
Obserwuj wątek
    • lady_sphinx Re: Kradne dezodoranty w marketach :) 11.12.07, 13:54
      Skoro Pani ochroniarz stała obok i też nie widziała dezodorantu w koszyku, to zwróciłabym uwagę kierownikowi sklepu, że ochronie to okulary by się przydały. Z tego co się orintuję to Pani kasjerka sama powinna zerknąć czy w koszyku nic juz nie ma (u nas w marketach tak robią), a bramka powinna zadziałać. Zrobiłabym niezłą zadymę - mnie posądzają a sami we własnym mniemaniu tacy wspaniali.

      Faktycznie fajne urodziny.

      Pozdrawiam
    • sionasble Re: Kradne dezodoranty w marketach :) 11.12.07, 14:38
      ja sie nie przejmuję smile zazwyczaj bywam stanowczy w kontaktach z ochroną (ale
      jak mówi żona i znajomi mam ku temu predyspozycje fizyczne smile)))) )
      • babsee Re: Sionasble 11.12.07, 15:11
        Hm...zaczynasz mnie intrygować smile
        Mam prywate do Ciebie,odbierasz poczte gazetowa?
        • sionasble Re: Sionasble 11.12.07, 15:18
          jak dotrze to odpiszę smile
    • elza78 Re: Kradne dezodoranty w marketach :) 11.12.07, 14:40
      chipisi przede wszystkim na ZADNE przesluchania ochroniarskie nie chodzi sie z
      ochrona na zaplecze, to nie jest organ scigania zeby sobie mogli takie cyrki
      urzadzac, od tego jest policja ktora w takich przypadkach wzywa sie korzystajac
      z telefonu komorkowego...
    • denea Re: Kradne dezodoranty w marketach :) 11.12.07, 14:58
      Kretynki dwie. Kasjerka i ochroniarka znaczy. Po to są lustra czy
      procedura przejeżdżania koszykiem za kasę, żeby kasjerka widziała
      czy wszystko z koszyka wyjęto. Jak widziała że coś zostało to
      powinna otworzyć gębę i powiedzieć zamiast zadymę robić.
      No przykro, że Was to spotkało sad
    • jopowa Re: Kradne dezodoranty w marketach :) 11.12.07, 15:23
      Ja nie kradnę sumienie mi nie pozwala
      • gryzelda71 Re: Kradne dezodoranty w marketach :) 11.12.07, 15:27
        Zeby kraść,to trzeba troszkę pomyślunku mieć.....
        • sionasble Re: Kradne dezodoranty w marketach :) 11.12.07, 15:31
          eeeeeeeeee
          nie przesadzaj - to nie loty kosmiczne, dzieciarnia na bezczel kradnie
          • gryzelda71 Re: Kradne dezodoranty w marketach :) 11.12.07, 15:35
            Ja o jopowej pisałamsmile))
        • jopowa Re: Kradne dezodoranty w marketach :) 11.12.07, 15:33
          na pewno zeby krasc trzeba umiec sie zamaksowac jesli sie nie chce
          byc zlapanym.Ale my staiwamy na uczciwosc. moze dlatgeo w Polsce
          jest zle, bo ludzie kradna tak jak wy tu piszecie, u nas to nie do
          pomyslenia
    • niya Re: Kradne dezodoranty w marketach :) 11.12.07, 16:56
      NIGDY nie chodźcie z ochroniarzem na zaplecze! oni nie mają prawa tego robić!
      ochrona w razie podejrzeń ma prawo zatrzymać kogoś i wezwać policję! nie wolno
      im zabierać nikogo na zaplecze, a już na pewno przeszukiwać! ZAWSZE domagajcie
      się policji choćby nie wiem jak stanowczo ochrona "prosiła" na zaplecze. NIE
      WOLNO CHODZIć Z OCHRONIARZEM NA ZAPLECZE! wybaczcie mój ton,. ale miałam 3
      zajścia z "hipermarketowymi" ochroniarzami gdzie za każdym razem robili
      "pokazówkę" i brali mnie na zaplecze pozwalając tym samym ludziom wziąć mnie za
      złodziejkę! za 3 razem wezwałam policję i od nich usłyszałam, że ochrona może
      zatrzymać jeśli ma podejrzenia, ale ma dzwonić po policję im nie wolno nic ponad
      to!
      • myelegans Re: Kradne dezodoranty w marketach :) 11.12.07, 17:21
        Obecnosc ochroniarzy w supermarketach w Polsce powoduje, ze po
        prostu juz do nich nie wchodze. Na wejsciu wita mnie przybyczony,
        ogolony na lyso facet, ktory zastawia wejscie i taksuje mnie
        wzrokiem tak, ze juz zaczynam sie czuc winna.

        Raz zatrzymal mnie ochroniarz, bo nie mialam wozka ani koszyka i w
        reku nioslam .... .szczoteczke do zebow idac w kierunku jak myslalam
        kasy, bo po to tylko weszlam do supermarketu. Koszykow nie bylo, a
        wozek, no sorencja, na szczoteczke, ktora zaraz by z niego i tak
        wypadla. Scena sie zrobila, ludzie patrzyli, a ja z ta idiotyczna
        szczoteczka stalam na przeciwko tylko byczka o inteligencji
        pantofelka i troche mi czasu zajelo zeby zajarzyc, ze on mnie
        oskarza o CHEC kradziezy.
        W koncu powiedzialam, "pan sie myli, wlasnie szlam jeszcze po paste
        i chcialam umyc zeby bo ide na przyjecie i zapomnialam tego zrobic
        w domu", rzucilam mu ta szczoteczka w twarz i wyszlam.

        W zyciu nie dalabym sie takiemu byczkowi nigdzie zaprowadzic, sama
        zadzwonilabym po policje.

        Kurna no, ile razy zdarzylo mi sie miec towar pod wozkiem sklepowym,
        dzieciecym, podejsc do kasy i wypakowywac towar w kieszeni, torebki
        i wozka dzieciecego i NIKT mi cholera slowa nie powiedzial.
        W Polsce czuje sie jak zlodziej, bo mam takie niefrasobliwe
        zachowania, typu wezme buty i ide przymierzyc na druga strone sklepu
        bo tam jest tylko swiatlo dzienne i lepiej kolor widze i juz za mna
        nagonka idzie.
    • mamarazydwa1 Re: Kradne dezodoranty w marketach :) 11.12.07, 18:23
      Ja idąc do Biedronki z wózkiem nie biorę koszyka - ładuję wszystko do koszyka
      pod wózkiem i wykładam przy kasie. Ochroniarz patrzy, ale jeszcze nigdy słowem
      się nie odezwał. Nie wyobrażam sobie sterowania wózkiem z małymi skrętnymi
      kółkami i niesienia koszyka pełnego zakupów.
      A w innej biedronce robiłam z mężem zakupy z dzieckiem w wózku i mały się darł
      więc na uspokojenie dałam mu taki półkilogramowy serek w wiaderku z piękną
      krówką. Poszliśmy do kasy a dziecko bawiło się tym serkiem. Wyłożyliśmy wszystko
      z koszyka, rozmawialiśmy i dopiero w drodze do domu zobaczyliśmy że on ma ten
      serek pod pachą i że za niego nie zapłaciliśmy. Nie wróciliśmy się bo było nam
      wstyd.
      Jak syn miał 2 lata poszłam z nim do mięsnego. Staliśmy za jakąś kobietą. Nagle
      patrzę a moje dziecko uradowane wymachuje kiełbasą!!!??? Wyjął babce z
      reklamówki - widocznie wystawała...Oddałam natychmiastsmile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka