chipsi
11.12.07, 13:47
Robiłam zakupy z mężem w carrefour. Wyładowalismy towar, kasjerka
obejrzała koszyk, skasowała towar .Ogólnie bardzo niemiła była i
ciągle szeptała coś do pani ochroniarz. Gdy juz byliśmy przy wyjściu
przyszła pani ochroniarz i z mordą na nas że mamy w koszyku towar za
który nie zapłaciliśmy. Szok. Okazało się że na dnie koszyka
został... dezodorat... Oczywiście zamieszanie, czekanie na "odgórną
decyzję co dalej". Mąż musiał udać się z ochroną na przesłuchanie.
Zadyma przez prawie godzine. Mi wytłumaczono że pani kasjerka pytała
czy to wszystko. Nie pytała. Nosz kurde nie zauważyłam dezodoranciku
a ona skoro go widziała mogła powiedzeć że został w koszyku. Po co
ten cyrk? Nawet nie wiem czy wolno tak kogos potraktować ochronie i
obsłudze sklepu. Po co te bramki skoro nie działają jak trzeba?
Dezodorant wybrałam mężowi na upominek z okazji urodzin a oni
zrobili z nas złodziei. Fajne urodziny...