Cześć dziewczyny. Ja też rodziłam na PCK. Teraz już jestem z naszą
perełką w domu.Ja rodziłam 20.12.2007 okres przedświąteczny i
baaardzo dużo porodów. Ogólnie jeśli chodzi o porodówkę to bardzo
ładna i poród miałam rodzinny-sala super.Jestem bardzo zadowolona. Z
resztą bardzo szybko urodziłam bez żadnych problemów więc tym
bardziej mam co chwalić. Cały czas był przy mnie też mój lekarz
prowadzący(dr Najman-polecam)Jedno z czego nie byłam zadowolona to z
pobytu na oddziale noworodków. Wszystko byłoby dobrze gdyby nie to
ze jeśli chodzi o pielęgniarki czy położne to były różne. Chodzi mi
o te co przynosiły te dzieci i miały nam pokazać np.:jak karmić, jak
przystawić do piersi czy jak ubierać. Jedne były takie że o co byśmy
nie pytały to odpowiadały a drugie nie bardzo. Moja małą brali
na "solarium" bo miała żółtaczkę i miała przyjeżdzac do mnie na
karmienie. Niestety była pod lampami cały dzień i była tam
dokarmiana.To jeszcze nie był problem najgorsze było to że w
piersiach zaczynałam mieć coraz więcej pokarmu.Skoro mała była
dokarmiana to jak przyjeżdzała do mnie to spała i nie chciała jeść.
Nie ściągała mojego pokarmu a piersi moje robiły się coraz twardsze.
Jak pytałam czy może sciągać pokarm to pani pielegniarka powiedziała
że sciaganie pokarmu to już ostatecznosć i że powinnam przystawiać
mała do piersi a ona powinna jesc. Super. Tylko że jak ja ją
dostawałam to ona była najedzona bo az miała mleko pod nosem. I
najbardziej denerwowało mnie to że jestem bezsilna i nie miał nam
kto pomóc. Pani doktor tylko przychodziła i mówiła ze jak
potrzebujemy pomocy to mamy iść do pielegniarek a jak do nich
szłyśmy to nie koniecznie nam pomagały. Oczywiście nie mówie tu o
wszystkich. Jeszcze jedna rzecz przed którą chciałabym was ostrzec
czy po prostu zwrócić wam na to uwagę. Jeżeli dziecko dostanie
żółtaczke i będzie przez jakiś czas leżało pod lampami a wam będzie
się nadal wydawało że jest zółte to nie wychodzcie na siłę do domu.
Róbcie wszystko aby dziecko wyszło ze szpitala już bez żółtaczki. O
wszystko pytajcie panią doktór, bo poco potem wracać do szpitala. Ja
byłam z małą wypisana przed samą wigilią, ale nie na własną prośbę.
No i niestety sylwestra spędzałyśmy w szpitalu. Na odziale
noworodków widziałam że jeszcze jest żółta ale skoro powiedzieli że
mnie wypisują to się ogromnie ucieszyła bo w końcu mogłam isć do
domu. A mogłam jeszcze jeden dzień zostać. Jak wróciłam do domu to
zauważyłam na drugi dzień ze dziecko jest bardziej żółte i udałam
się do lekarza. Zrobione miała badania i sie okazało ze natychmiast
musimy wrócić do szpitala i znowu byłam z nią 4 dni w szpitalu.
Jedna rada to po prostu pytać i dochodzić się o wszystko bo to jest
wasze dziecko. Najpiękniejsze na świecie.
Podsumowując to jestem bardzo zadowolona z porodu w tym szpitalu
jedynie pobyt na noworotkach nie był do końca udany

Wszystkim przyszłym mamusią życzymy zdrówka i DZIEWCZYNY NIE BÓJCIE
SIE PORÓD JEST NAJPIĘKNIEJSZĄ RZECZĄ NA ŚIWECIE JAKA MOŻE SPOTKAĆ
KOBIETĘ.
No to się już nie wymądrzam tylko serdecznie wszystkich pozdrawiam