reteczu
13.01.08, 17:40
Zabrałam swoją czteroipółlatkę do Teatru Polskiego w W-wie
na "Pastorałkę" Schillera.
Myślę sobie: "Spektal ok, barwny,kostiumowy,ze świętami związany,
będzie dla niej w porządku".
Oglądamy sobie, oglądamy, na scenie pojawia się Herod, wygłasza
swoje kwestie, a ta w ryk! Sala na nas. Ja ją na kolana, przytuliłam
i modlę się,żeby się nie rozdarła po swojemu (a potrafi tak się
rozwyć,że jej to kilka minut zajmuje,a drze się,jakby ją ze skóry
obdzierano).
Uspokoiła się dosyć szybko. Nie chciała mi powiedzieć, dlaczego się
rozpłakała. Dopiero w domu wyjawiła przyczynę: "Bo tam był, mamusiu,
taki zły pan, który powiedział, że zniszczy wszystkie dzieci".
Wczuła się w atmosferę spektaklu...
Doświadczyłyście podobnych historii?