hudaka
14.01.08, 13:12
mam ponad rocznego synka, moj mąż jest w domu tylko na weekendy.Więc
można powiedzieć że wychowuje małego sama.Nie wiem dlaczego tak się
zachowuje ale szlak mnie trafia jak do mojego synka zbliza sie
teściowa.Mieszkamy w jednym domu i jest mi ciężko.Nie miałabym nic
przeciwko niej gdyby nie była taka złosliwa.Niby jak jesteśmy same
to sie dogadujemy, ale ma dni że tlko mi dogryza wtrąca sie we
wszystko, krytykuje i wysmiewa.Gdy jesteśmy sobie na górze a męża
akurta nie ma w trasie to przylatuje po kilka razy i mówi co ja to
złego nie robie synkowi np że dzisiaj na niego nakrzyczałam no jak
ja mogłam, biedne dziecko.Gdy wyslismy na dwór to cały czas
sterczała w oknie i pukała i wołała żeby cały czas ją było
widać.Potem w końcu wyszła i stwierdziła że nauczy mojego synka
skakać przez płot-dodam że za płotem jest chodnik i ruchliwa
ulica.Ja się jej pytam ale po co żeby zrobił sobie krzywde albo
wpadła prosto pod samochód, a ona na to że on jest chłopak i musi
umieć skakać przez płoty.No i kto ma racje?Czy jestem
przewrażliwiona?
Mój synek jest też mega alergikiem i gotuje mu to co może jeść a
teściówka mi w gary zagląda i krytykuje że co ja znowu temu dziecku
gotuje, pewnie nie będzie jadła bo kolor mu sie nie spodoba albo
smak bo przecież to obrzydliwe.Staram się jak moge mojemu dziecku
urozmaicać pomimo ograniczeń.Wg mojej tesciowej to mój syn jest
biedny bo nie moze jesc czekoladki.A ja bym była szczesliwa gdyby
mogł zjesc chleb z maslem.
Wiem ze smiesznie sie to czyta ale dla mnie to koszmar z nia
mieszkac.Ona i tesc sa tacy zlosliwi ciagle jakies dogryzki wszystko
mi na przekor.Nie chce uchodzic za zaborcza matke ale oni takim
zachowanie zniechecaja mnie do siebie nie ufam im i zostawiam im
małego jak naprawde musze.
A moze to ze mna jest cos nie tak moze jednak jestem zaborcza?
Pierwsze dziecko stracilam, druga ciaze tez miałam zagrozona.Gdy
synek sie urodził krotko potem duzo chorowal.Lubie być z moim
dzieckiem mam to szczescie ze moge byc z nim w domu.Swietnie sie
bawimy i rozumiemy.A tesciowie twierdzo ze jestem nadopiekuncza i
zaborcza.Podsmiewaja sie ze mnie.
Wiem że ten mój post jest chaotyczny, ale cięko mi z tego powodu że
moi teściowie tak się zachowują, nie wiem jak ja mam się zachowywać
w takich sytuacjach.Pewnie niektóre z was mi podpowiedzą żebym sie
wyprowadzila ale to niestety nie wchodzi w rachube.Zreszta i tak to
by niewiele zmienilo.Co o tym myślicie?