Dodaj do ulubionych

"Miły" weekend z mężem

04.02.08, 08:54
A wyglądał tak: ja - sobota: zakupy, sprzątanie, pranie, gotowanie,
opieka nad dziećmi, on - w pracy, ok. Po południu: ja musiałam się
położyć, bo chora, on - przespał na kanapie całe popołudnie, dzieci
zajmowały się same sobą. Wieczór przed telewizorem. Niedziela: ja -
kościół, spacer z dziećmi, wizyta u baci, prasowanie, on w tym
czasie: drzemka na kanapie, całe popołudnie przed telewizorem.
Wieczorem usypiałam młodsze dziecko, wykąpałam się i poszłam spać, a
on znów przed telewizorem. Myślałam, że szlag mnie trafi. Czy
przesadzam? I byłam chora.
Obserwuj wątek
    • wieczna-gosia Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 08:58
      gratuluje mezowi, bo calkiem niezle sie ustawil.
    • kali_pso Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 09:03
      Kolejny raz zwykłe kanały informacyjne zawiodły?
      Czy Wy komunikujecie w normalny sposób swoje potrzeby czy też zawsze
      wszystko odbywa sie w sferze domysłów?winkP

      I podpiszę sie pod Wieczną- mąż to spryciarz a Ty..no cóż ciągnij
      dalej SWÓJ wózek..ile jeszcze wytrzymasz?
      • olamka1 Jaki spryciarz ??? Coś Ty!!! 04.02.08, 09:24
        Nuuuuuuuuuuuuuuuuudny typ sad po prostu. Też mi spryt - nic innego nie robić
        tylko gnić przed telewizorem... smile))))))))
    • gryzelda71 Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 09:03

      ipola napisała:

      > Niedziela: ja -
      > kościół, spacer z dziećmi, wizyta u baci, prasowanie, on w tym
      > czasie: drzemka na kanapie, całe popołudnie przed telewizorem.
      > Wieczorem usypiałam młodsze dziecko, wykąpałam się i poszłam spać, a
      > on znów przed telewizorem. Myślałam, że szlag mnie trafi. Czy
      > przesadzam? I byłam chora.

      Gdybyś była chora,leżałabyć w niedzielę w łóżku.Sama wybrałaś.Do kogo masz teraz pretensje?
      • ipola Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 09:12
        W sobotę leżałam i co? Dzieciaki rozrabiały, a małżonek nawet
        drgnął. W niedzielę czułam się trochę lepiej, to jakoś
        zorganizowałam im czas, w miarę możliwości. Mówiłam mu: nie śpij,
        pobaw się z dziećmi, itp., itd. Ile można powtarzać to samo?
        Najbardziej przykre jest to, że nie miał potrzeby "pobyć" z nami.
        • wieczna-gosia Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 09:19
          Mówiłam mu: nie śpij,
          > pobaw się z dziećmi, itp., itd. Ile można powtarzać to samo?

          mowi sie WYNOCHA Z DOMU BO JESTEM DO JASNEJ CHOLERY CHORA TU MNIE BOLI, TAM MNIE
          BOLI GLOWA MNIE BOLI, MUUUSZE BYC 2 GODZINY SAMA, A NASTEPNIE UGOTUJ OBIAD/
          ZADZWON DO MAMUSI/ ZAMOW PIZZE GDYZ JESTEM CHORA DOTARLO?
          Uwazam ze pewnych rzeczy od facetow mozna sie nauczyc, miedzy innymi ulegania
          zachiankom. Twoj maz mial ochote polezec wiec lezal, mial ochote drzemac wiec
          drzemal i uznal ze reszta sie jakos rozwiaze. I mial racje w dodatku. Nalezy mu
          udowodnic ze sie myli.
    • marsjanka1999 Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 09:12
      r-o-z-m-o-w-a
      roz-mo-wa

      szklane kule poginęły

      chyba, że za męczennice chcesz robić
      --
    • hrabina_murzyna Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 09:25
      A było zrobić tak: Ty do mamy się chorować, a męża lenia w domu
      zostawić.
    • tosina Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 09:50
      BYł "MILY" bo sama go spobie tak urzadzilas.Starasz sie z robic z
      siebie meczennice bez ktorej to swiat sie zawali. NAwet jak zamiast
      obiadu zamowisz pizze ,a i z dziecmi sie nie pobawisz to swiat sie
      nie zawali.

      Twoj maz bierze to co dajesz a ty lubisz chyba byc meczennica. JAk
      nie umiesz inaczej to tylko Twoj problem .
      • ipola Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 09:57
        Nawet nie chodzi mi o to, że leniuchował, ale że nie czuł potrzeby,
        żeby pogadać, pobawić się z dziećmi. Czułam się jakbyśmy dla niego
        nie istnieli. To mnie najbardziej wkurzyło.
        • lucerka Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 10:09
          Coz to przykre, ze nie ma takiej potrzeby. Moe porozmawiaj z nim o tym? Czy juz
          mu to powiedzialas czy sie nabzdyczylas a on nie wie o co chodzi?
          • ipola Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 10:11
            Już on dobrze wie, o co chodzi. Jak widac rozmowy nie zawsze
            przynoszą oczekiwany skutek.
            • tosina Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 10:15
              Ipola to ty bylas autorka watku o mezu , gburze z imprezy
              szkoljen.Ty takze napisalas o tym ze maz nie wykazuje ci
              zainteresowania a ty koniec roku mialas ciezki. Jak widac sprawa
              ciagnie sie dosc dlugo juz i niestety nic do niego nie dotarlo. On
              sie nie poprawil nic nie zrozumial jedynie Ty chcialas by tak
              bylo.Jesli stare rozmowy , bycia usluzna ,rozumiejaca wszystko
              mniszka nie skutkuja to moze zrob cos innego i ty olewaj domowe
              obowiaski, spij itd. A nie rob z siebie nadasanej meczennicy . Nie
              ma potzreby z wami spedzac czasu? No to moze pora na poradnie
              malzenska ?
              • ipola Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 10:28
                tosina, tak, to ja. Czuję, że popadam w coraz większe przygnębienie.
                Nie wiem już, co robić, poradnia nie wchodzi w grę, on w życiu tam
                nie pójdzie, bo uważa, że wszystko jest w porządku. A ja zwyczajnie
                nie jestem szczęśliwa. Czas ucieka przez palce, zamiast garściami
                brać z życia, czuję, że usycham.
                • tosina Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 10:39
                  Jesli on nie chce to idz sama!! Bedziesz wiedziala jak postepowac z
                  takim egzemplarzem.Rozmowa z psychologiem pozwoli spojrzec ci na
                  wasz zwiazek z innej strony. Moze dzieki jego fachowemu oku
                  zobaczysz aspekty swojego zwiasku jakich nie dostrzegasz.Przeciez
                  nie chcesz skonczyc jak zebra 12. Z awersja na mezczyzn,
                  zgorzchniala i jedyna rzecza jaka bedziesz miec to dzieci. Idz!!!
      • marcelaga Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 10:06

        • iwoniaw marcelaga, nikt nie "naskoczył" na autorkę, tylko 04.02.08, 10:44
          dziewczyny słusznie zauważyły, że skoro - ponoć chora - jednak nie położyła się,
          nie odpoczęła, ale zasuwała jak motorek, to niby jaki przekaz dostaje w ten
          sposób mąż? Czy przypadkiem nie właśnie "marudzę, że odpoczywasz, ale w zasadzie
          sama sobie radzę i w sumie nie kładę się, czyli aż tak bardzo chora nie jestem"
          (99% facetów w przypadku gorszego samopoczucia (że o złym nie wspomnę) bez
          skrupułów położy się na kanapie z kompresem na głowie i bez mrugnięcia przyjmie
          z rąk otoczenia pożywny rosołek czy herbatę z sokiem. A jeśli nikt z tym nie
          spieszy, to się potrafią upomnieć - i mają rację!
          Na tyle nas szanuje otoczenie, na ile same się szanujemy, taka prawda. Gdybym ja
          się źle czuła, a mąż polegiwał przed tv, to powiedziałabym "skarbie, zrób mi
          herbaty i zamknijcie mi drzwi do sypialni, bo muszę się ze dwie godzinki
          zdrzemnąć, możecie potem zamówić pizzę albo coś ugotować, obudźcie mnie na
          obiad". Rodzina by w ten prosty sposób z głodu nie padła, a czy tatuś z dziećmi
          wybraliby jako sposób na spędzenie czasu wspólne gotowanie, oglądanie tv,
          czytanie, budowanie z klocków czy spacer, to już pozostawiłabym ich chęci i
          inwencji. Na pewno chora nie brałabym się za stosy prasowania - no chyba że ta
          choroba to tylko takie gadanie i gra w "jak ja mam ciężko"
    • 18_lipcowa1 Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 10:19
      ipola napisała:

      > A wyglądał tak: ja - sobota: zakupy, sprzątanie, pranie,
      gotowanie,
      > opieka nad dziećmi, on - w pracy, ok. Po południu: ja musiałam się
      > położyć, bo chora, on - przespał na kanapie całe popołudnie,
      dzieci
      > zajmowały się same sobą. Wieczór przed telewizorem. Niedziela: ja -

      > kościół, spacer z dziećmi, wizyta u baci, prasowanie, on w tym
      > czasie: drzemka na kanapie, całe popołudnie przed telewizorem.
      > Wieczorem usypiałam młodsze dziecko, wykąpałam się i poszłam spać,
      a
      > on znów przed telewizorem. Myślałam, że szlag mnie trafi. Czy
      > przesadzam? I byłam chora.


      nie przesadzasz
      zmien meza.
    • aluc Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 10:21
      na gardło byłaś chora?
    • lolinka2 Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 11:40
      Zgodzę się, rozmowa to jedyne co wybawia z takiego położenia. I kurczę, do
      niedawna (do przedostatniej niedzieli) mi się wydawało,że to takie oczywiste dla
      każdego homo sapiens i że w związku z tym moje małżeństwo nie jest ani wyjątkowo
      udane ani wyjątkowo szczęśliwe bo my tylko rozmawiamy... Aczkolwiek znajomy mnie
      uświadomił opowiadając o znanych sobie przypadkach, że my AŻ rozmawiamy i że to
      naprawdę niezły wyczyn jak na małżeństwo w XXI wieku smile Niemniej jednak nadal
      nie umiem do końca "pojąć, że można się pojąć nie pojmując co kto pojmuje w jaki
      sposób", czyli bez skomunikowania się kto zacz, jakie cele ma, co i jaką metodą
      chce osiągnąć, jak widzi swoją i partnera rolę w tym stadle... Jeśli tego
      zabraknie to normalnie divorce pass sobie nawzajem dwoje wystawia... bo to
      prosta droga do sądu. No, chyba, że się po trasie odwagi cywilnej i mądrości
      obopólnie nabierze, żeby to nadrobić. Ale (bo zwykle jakieś "ale" jest) może się
      okazać, że przypadkiem wzięliśmy kogoś kto nie jest sklonny do autorefleksji i
      naprawy czegokolwiek, bo jest mu dobrze tak jak jest...
    • titta Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 12:48
      Wyrzucic telewizor. I zajac sie mezem, bo do sasiadki pojdzie
      ogladac wink
    • kotbehemot6 Rozmowa?????? 04.02.08, 13:08
      Większośc z was pisze,że rozmowa...jasne pewnie tak...wielka szkoda,że trzeba
      wszytsko artykułować werbalnie..do cholery gdzie sie podziali ludzie którzy
      wiedzą,domyśłają sięstarająsię by zrobić to co trzeba aby pomóc kochanej(?)
      najbliższej(osobie).....Wybaczcie ale to w parach gdzie trzeba wiecznie mówić o
      swoich potrzebach,komunikacja działa nie za dobrze i mamy do czynienia z
      egoistami nastawionymi wyłącznie na siebie.Szlag mnie trafia kiedy czytam ,ze
      trzeba mówic o wszystkim...dupa rosołek....nie powinno sie mówic o wszystkim,
      część sygnaów wysyła sie pozawerbalnie, kiedy zalezy Ci na drugiej osobie, kiedy
      kochasz i wykazujesz minimum zainteresowania partnerem to werbalny komunikat
      jest zbędny...chyba,ze w drugą stronę "kochanie jak Co moge pomóc?" W przeciwnym
      razie mamy doczynienia z leniwymi egoistami.
      • tosina Re: Rozmowa?????? 04.02.08, 13:12
        No tak po x latach razem penych rzeczy sie czlowiek po prostu
        domysla. A co domysla sie facet ktorego zona mowila ze podobno chora
        a potem sprzata calym dom , prasuje, idzie do kosciola i jeszcze
        bawi sie z dziecmi a wszystko to osnute fochami i nadasaniem?.

        No a jaki sygnal dostaje taki maz? W ich wypadku powinni pojsc jak
        dla mnie do poradni jak nie oboje to chociaz ona bo te cale ekscesy
        na spotkaniu w NK + inne wyczyny jakie tu opisywala swiadcza ze jej
        metody na postepowanie z partnerem w zwiasku nie dzialaja.Ze jest
        zle a sytuacja sie pognebia do kilku mc.
        • kotbehemot6 Re: Rozmowa?????? 04.02.08, 13:17
          No tak po x latach razem penych rzeczy sie czlowiek po prostu
          > domysla. A co domysla sie facet ktorego zona mowila ze podobno chora
          > a potem sprzata calym dom , prasuje, idzie do kosciola i jeszcze
          > bawi sie z dziecmi a wszystko to osnute fochami i nadasaniem?.

          A jak jestes chora to nie ugotujesz i nie posprzatzasz a dzieci odłogiem w
          szufladzie leżą????? A jak to robisz to pewnie należy tryskac szczęściem????
          Własnie to co napisałaś, powinno sie wiedziec kiedy pomóc i jak. I wystarczy
          miec odrobine poczucia obowiązku kiedy na uczucie i chęc pomocy nie ma miejsca.
          • marghe_72 Re: Rozmowa?????? 04.02.08, 13:23
            kotbehemot6 napisała:

            > A jak jestes chora to nie ugotujesz i nie posprzatzasz a dzieci
            odłogiem w
            > szufladzie leżą????? A jak to robisz to pewnie należy tryskac
            szczęściem????
            > Własnie to co napisałaś, powinno sie wiedziec kiedy pomóc i jak. I
            wystarczy
            > miec odrobine poczucia obowiązku kiedy na uczucie i chęc pomocy
            nie ma miejsca.

            NIe wiem jak Ty, ale jak ja jestem chora to choruję smile
            sprzatanie nie zając
            obiad nie zając, znaczy się można coś via telefon zamówić, albo
            kazać męzu kanapki zrobić

            I paluchem męzowi pokazać co MUSI byc zrobione smile
            • kotbehemot6 Re: Rozmowa?????? 04.02.08, 13:26
              kazać męzu kanapki zrobić
              >
              > I paluchem męzowi pokazać co MUSI byc zrobione smile

              Zapewne masz racje, tylko myśłałam,ze jest jakaś róznica miedzy mężem a
              służącym. Po mężu jednak spodziewałabym sie minimum zainteresowania
              • marghe_72 Re: Rozmowa?????? 04.02.08, 13:31
                kotbehemot6 napisała:

                > kazać męzu kanapki zrobić
                > >
                > > I paluchem męzowi pokazać co MUSI byc zrobione smile
                >
                > Zapewne masz racje, tylko myśłałam,ze jest jakaś róznica miedzy
                mężem a
                > służącym. Po mężu jednak spodziewałabym sie minimum zainteresowania


                To, że mąż wykaże sie zainteresowaniem nie oznacza automatycznie, że
                weźmie się za robienie obiadu tudzież za sprzątanie.
                Niektórym trzeba wyraźnie powiedzieć co powinno być zrobione.
                Mam dość domyslnego i empatycznego big_grinDDD męża .. a mimo to paluchem
                pokazuję.
                Obie strony zadowolone.
                Ja bo zrobione, On bo nie smęcę i nie jojczę tylko mówię o co mi
                chodzi..
                • kotbehemot6 Re: Rozmowa?????? 04.02.08, 13:38
                  Dla mnie jednak komunikat żony "jestem chora"( pomijam,że to raczej widac jak
                  kto chory, bez konieczności przedstawiana zwolnienia lekarskiego-no chyba,ze w
                  imię prawidłowych stosunków miedzy małżónkami trzeba przedłozyć)jest
                  wystarczająco czytelny dla męża by zadać chociaz pytanie "Jak Ci pomóc" a nie
                  zalec na kanapie ze słodkim poczuciem że żona i tak zrobi....leń i egoista
                  wykorzystujący poczucie obiwiązku żóny. Tyle.I powiem szczerze gdybym po 10
                  latach małżenstwa musała wiecznie mówić mężowi co ma zrobic to szybko bym sie
                  rozwiodła. To by oznaczoło ,ze mam kamerdynera a nie męża. jedan powinno sie
                  widziec jak nalezy OPIEKOWAC się chorym, co nalezy zrobic by dom funkcjonował
                  normalnie,a nie czekac na polecenia....przynajmniej spytac. Tutaj nawety nie
                  padło pytanie jak pomóc...zapewne szalene wygodne
                  • mozambique Re: Rozmowa?????? 05.02.08, 15:38
                    : ja -
                    "kościół, spacer z dziećmi, wizyta u baci, prasowanie"

                    dla mnei to czytaleny komunikat "nie jestem chora tylko sobei cos
                    wymyslam i zapieprzam jak mały motorek"

                    chora osoba nie zasuwa do koscioła i na spacer z dziecmi tylko lezy
                    ( siedzi) w domu i żąda opieki/wyręki.
                    Autorka chora nie była
                    • iwoniaw Zgadzam się całkowicie! 05.02.08, 17:20
                      mozambique napisała:

                      > : ja -
                      > "kościół, spacer z dziećmi, wizyta u baci, prasowanie"
                      >
                      > dla mnei to czytaleny komunikat "nie jestem chora tylko sobei cos
                      > wymyslam i zapieprzam jak mały motorek"

                      Dokładnie, to NIE JEST niezbędna działalność z cyklu "niemowlę leży
                      niezaopiekowane w brudnej pieluszce, więc mimo choroby jakoś się mobilizuję i
                      przewijam oraz karmię".
              • kotbehemot6 Re: Rozmowa?????? 04.02.08, 13:31
                I dodam,ze jak jestem chora i nie mam żadnej pomocy(zdarzało się) to poczucie
                obowiązku kazało zając sie chociaz dziećmi. Mąż zalegający na kanapie zajęty
                tylko Tv zalicza sie do sytuacji"braku pomocy" - z racji tępoty emoecjonalnej
                lub lenistwa a zapewne jednego i drugiego
                • marghe_72 Re: Rozmowa?????? 04.02.08, 13:35
                  kotbehemot6 napisała:

                  > I dodam,ze jak jestem chora i nie mam żadnej pomocy(zdarzało się)
                  to poczucie
                  > obowiązku kazało zając sie chociaz dziećmi.

                  Moje poczucie obowiązku choruje razem ze mną.
                  A dziecko wie, ze jak matka chora to trza się sobą jakoś zająć.
                  Co innego jak dziecko było maleńkie i nie chciało zrozumiec , że
                  matka chora = matka zepsuta
                  • kotbehemot6 Re: Rozmowa?????? 04.02.08, 13:40
                    Cóz duże dziecko może jeszce mamie pomóc-chyba ,ze tatus daje stosowny
                    przykład...trzeba powiedziec inaczej pies z kulawa noga się nie ruszy i nie spyta.
                    małedziecko wymaga troski niemalze całodobowej....hmmmmm..nie chorujesz wtedy???????
                    • mozambique Re: Rozmowa?????? 05.02.08, 15:40
                      poczucie obowiazki kazało ci zasuwac do koscioła, na spacerek, i do
                      babci ???

                      marudzenie i tyle
        • marcelaga tosina ty znowu swoje 05.02.08, 07:42

      • aluc Re: Rozmowa?????? 04.02.08, 16:37
        ależ rozmowa nawet przez gardło (też chore) by mi nie przeszła
        rozchodzi mi się jednie o takie używanie aparatu mowy, które nas
        podobno odróżnia od zwierząt

        zatem ergo jak się cóś w zachowaniu męża nie podoba, to należy to
        powiedzieć jemu, a nie gupim babom na forum

        powiedzieć - "wstań i idź z dziemi na spacer"

        zakładam, że taka forma komunikacji ma szansę na przetrwanie nawet w
        najbardziej zżytych i pijących sobie z dzióbków przypadkach

        poza tym jak ja choruję, to też choruję smile zwłaszcza, jak mogę sobie
        pozwolić na chorowanie w weekend
        • marghe_72 Re: Rozmowa?????? 05.02.08, 12:04
          aluc napisała:

          > ależ rozmowa nawet przez gardło (też chore) by mi nie przeszła
          > rozchodzi mi się jednie o takie używanie aparatu mowy, które nas
          > podobno odróżnia od zwierząt
          >
          > zatem ergo jak się cóś w zachowaniu męża nie podoba, to należy to
          > powiedzieć jemu, a nie gupim babom na forum
          >
          > powiedzieć - "wstań i idź z dziemi na spacer"
          >
          > zakładam, że taka forma komunikacji ma szansę na przetrwanie nawet
          w
          > najbardziej zżytych i pijących sobie z dzióbków przypadkach
          >
          > poza tym jak ja choruję, to też choruję smile zwłaszcza, jak mogę
          sobie
          > pozwolić na chorowanie w weekend

          aluc, obie powinnyśmy się rozstac z naszymi facetami..
          Bo ONI SIĘ NIE DOMYŚLAJĄ
          uuuuuuu
          • aluc Re: Rozmowa?????? 05.02.08, 16:08
            gorzej, ze ja się też nie domyślam, cholera
      • kali_pso Re: Rozmowa?????? 04.02.08, 19:02
        Masz rację..i co z tego?winkP
        Jesli na poczatku związku dopusci się do grzechu zaniechania i
        pewnych spraw jasno nie ustali lub odwrotnie, jesli jedna ze stron(
        jakoś na ogół jest to kobieta) z jakiegos powodu stawia sobie za
        punkt honoru "samodawaniesobierady" ze wszystkim- to tak to sie
        kończy, jak w opisanym przypadku. Lenistwo i egoizm to cechy, które
        karmią się ludzką naiwnością i brakiem komunikacji.
    • fllaga Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 13:29
      U mnie jest identycznie tylko mój siedzi ciągle przed komputerem-
      szkoda gadać...
    • madami Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 13:29
      Nie rozumiem po co to wszytsko robiłaś? Mogłas się relaksowac tak samo jak małżonek.
      • kraina.marzen Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 13:32
        Tez jak jestem chora to choruję-leżąc w łóżku-zamknięta w drugim
        pokoju. Mąż zajmuje sie gotowaniem itp. Lubię chorować w weekendy bo
        mąz wtedy jest w domu.

        ale czasami mó m też przyrasta to fotela....juz nie reaguje bo
        szkoda gardłasmilesmile
    • deela Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 13:33
      kad sie takie naiwne kobity bierze?
      z sezonowych wyprzedazy?
      • kraina.marzen Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 13:36
        z kapustysmile
    • ipola Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 16:21
      Informacja dla tych, które kazały leżeć w błogim spokoju, otóż:
      leżałam po południu w sobotę, a dom wyglądał jak pobojowisko (2
      letnie żywotne dziecko), więc jak tylko doszłam do sił, zajęłam się -
      przede wszystkim dzieckiem. I wcale nie chodzi mi o to, że nikt mi
      nie pomógł (czytaj: mąż), tylko, że zmarnował wspólny czas, którego
      mamy tak mało. I maja rację te, które napisały, że pewne sprawy są
      jasne bez słów, zwłaszcza jak się jest ze sobą ładnych parę lat. I
      chyba mam prawo oczekiwać od męża, że wykaże odrobinę
      zainteresowania małżonką, nieważne, czy zdrową, czy chorą oraz
      dziećmi, którym nie wystarczy zmienić pieluchy, czy dać jeść, ale po
      tygodniu z babciami pragną obecności rodziców.
      • hossa76 Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 17:27
        A dlaczego nie powiesz tego mężowi?
        • deela Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 18:35
          właśnie
          ?
      • kali_pso Re: "Miły" weekend z mężem 04.02.08, 19:06
        ipola napisała:

        I
        > chyba mam prawo oczekiwać od męża,

        Masz..i co z tym zrobisz, kiedy on tego zainteresowania nie
        przejawia?
        Owszem możesz stwierdzić, że to egoista i leń i..co dalej?

        Bez gruntownej rewolucji w Waszym związku, takie sytuacje będa się
        powtarzały aż do dalekiej starości, bo średnio wierzę, że dąsy i
        fochy coś tutaj zmienią.
      • marghe_72 Re: "Miły" weekend z mężem 05.02.08, 12:06
        ipola napisała:

        > Informacja dla tych, które kazały leżeć w błogim spokoju, otóż:
        > leżałam po południu w sobotę, a dom wyglądał jak pobojowisko (2
        > letnie żywotne dziecko), więc jak tylko doszłam do sił, zajęłam
        się -
        > przede wszystkim dzieckiem. I wcale nie chodzi mi o to, że nikt mi
        > nie pomógł (czytaj: mąż), tylko, że zmarnował wspólny czas,
        którego
        > mamy tak mało. I maja rację te, które napisały, że pewne sprawy są
        > jasne bez słów, zwłaszcza jak się jest ze sobą ładnych parę lat. I
        > chyba mam prawo oczekiwać od męża, że wykaże odrobinę
        > zainteresowania małżonką, nieważne, czy zdrową, czy chorą oraz
        > dziećmi, którym nie wystarczy zmienić pieluchy, czy dać jeść, ale
        po
        > tygodniu z babciami pragną obecności rodziców.

        Miałas owszem, leżeć, ale też jasno powiedzieć co jest do zrobienia.

        Ile lat już się znacie?
        • ipola Re: "Miły" weekend z mężem 05.02.08, 13:08
          Jesteśmy ze sobą od 18 lat, w małżeństwie 12.
    • maziq Re: "Miły" weekend z mężem 05.02.08, 20:09
      Chyba faktycznie jedynym skutecznym sposobem żeby zmienić zachowanie
      męża jest twoje stanowcze podejście, trochę egoizmu i po prostu
      oznajmienie mu w takiej sytuacji że czujesz się po prostu fatalnie i
      nie jesteś w stanie zająć sie dziećmi i domem. Dobrze wszystkie
      wiemy że faceci hipochodrykami są i świetnie potrafią uskarżać się
      na swój los przy najmniejszym katarze.
      Ale powiem szczerze że nie zazdroszczę sytuacji, bo jednak mąż
      powinien Cię znać, a rozmowa w związku oczywiście że jest ważna, ale
      dla mnie ważne jest żebyśmy mieli o czym rozmawiać, a nie zebym
      musiała godzinę z nim rozmawiać i tłumaczyć że źle się czuję i może
      by łaskawy małżonek zwlókł sie z kanapy. To nie o takie rozmawianie
      chodzi w związku. Ale może jesli kilka razy uda Ci się sposobem
      skłonić męża do zajęcia się dziećmi i przejęcia części obowiązków,
      to może coś w nim się przestawi, kto wie, może się uaktywni i wczuje
      w rolę męża i ojca. Bardzo Ci tego życzę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka