kasiulka1313
25.08.03, 23:53
Przeżyłam dzisiaj ogromny szok!!! Wyobraźcie sobie, że zostawiłam dzisiaj
mojego Filipa z babcią, a sama poleciałam do kosmetyczki. Umówiłam się z nią
w
parku (centrum miasta) i miała tam z nim spacerować. Jak wracałam
zobaczyłam,
że mama trzyma małego na rękach i stoi koło samochodu Straży Miejskiej z
jednym z panów. Nie było wózka więc pomyslałam, ze pewnie ukradli, ale
niestety gorzej. Okazało się, że jak szła z nim napadł ją jakiś łepek,
szarpał
się z nią, przewrócił wózek z moim małym ukradł jej torebkę i uciekł!!!
Stało
się to w biały dzień ok. godz. 14 niedaleko Urzędu Miasta i Gminy, Poczty i
postoju taxówek, gdzie kręci się mnóstwo osób. Jestem w szoku, bo jak można
wywracać wózek z małym (9 miesięcy) dzieckiem, po co??? Na szczęście mama i
mały są "tylko"
poobijani, podrapani i wystraszeni. Zginęła "tylko" torebka z zawartością
(karty, dokumenty, pieniędzy nie było za wiele, aha i klucze do mieszkania a
w
dowodzie był adres...) Na szczęście zamki już wymienione. Taka złośc mnie
bierze jak pomyślę sobie o tym gnojku nie wiem co bym mu zrobiła jak bym go
dopadła...
Kasia :o(