Dodaj do ulubionych

jestem panikarą???

25.03.08, 15:41
Wysłąłam dziś swojego niespełna 3 latka z jego ojcem góry, czyli jakieś 400
km. stad...i teraz co chwila dzwonie czy wszystko ok, mam w głowie co chwila
scenariusze wypadków samochodowych , chorób, gorączki, płaczów , tęsknoty
małego itd. Szukam w necie najblizeszego jak to bedzie mozliwe pociagu żeby
jecahc do niego...i w ogóle mi bije...powiedzcie coś sad Synek spedza duzo
czasuz ojcem ,wiec jest przyzwyczajony do niego...ale ja i tak sie boje
straszniesad ze cos sie stanie...
Obserwuj wątek
    • 18_lipcowa1 jestes 25.03.08, 15:54
      i teraz co chwila dzwonie czy wszystko ok,



      na miejscu ojca dziecka wylaczylabym chyba telefon.
    • beata118 Re: jestem panikarą??? 25.03.08, 15:59
      Jesteś
    • betty_julcia Re: jestem panikarą??? 25.03.08, 16:05
      jesteś....

      i też na miejscu ojca wyłączyłabym telefon a tobie radziłabym zająć
      sie czymś konstruktywnym...
      • kali_pso Re: jestem panikarą??? 25.03.08, 16:08
        Wyobrażasz sobie rekację autorki watku na wyłaczony telefon?smile
        Trzęsienie ziemi w regionie, gdzie przebywaja ojciec z dzieckiem,
        murowane.....
        • m.nikla Re: jestem panikarą??? 25.03.08, 16:12
          Gdyby wyłączył tel -to byłaby ostatnia rzecz , która by zrobił...
          dzieki za pomysł limitemtongue_out
          • kali_pso Re: jestem panikarą??? 25.03.08, 16:14
            m.nikla napisała:

            > Gdyby wyłączył tel -to byłaby ostatnia rzecz , która by zrobił...

            Tak też myślałamsmile, więc pomysł średni.....
    • kali_pso Re: jestem panikarą??? 25.03.08, 16:06
      Jesteś, ale możesz nad tym popracowaćwinkP
      Ustal sobie limit na telefony , powiedzmy 2 dziennie, i tego sie
      trzymaj. Inaczej zepsujesz wyjazd swoim panom i sama też zgotujesz
      sobie piekło. Pomyśl- zgodziłas sie na ten wyjazd, więc chyba ojciec
      dziecka musiał do tej pory wykazywać choćby odrobinę zdrowego
      rozsądku....Twoje projekcje sa więc trochę na wyrost.
      • aguskin Re: jestem panikarą??? 25.03.08, 16:17
        wyluzuj, to ma być czas dla nich i dla Ciebie?
        jak bedziesz tak im truć więcej nie zechcą,
        wmów sobie, że jeśli cokolwiek się stanie to on do Ciebie
        zadzwoni, idz gdzies, do kolezanki, do sklepu, zrób porządki
        w szafie, do kosmetyczki, poczytaj, ciesz sie, to szybko
        minie i znowu nie bedzie na przyjemności tyle czasu
        • m.nikla Re: jestem panikarą??? 25.03.08, 16:20
          jak bedzie wypadek samochodowy to nie zadzwonisad tak wiem , chora jestem na łeb...
          Juz sie umowiłam na wieczor z kolezankami, ale do wieczora tyle czasu jeszcze...
          • 18_lipcowa1 Re: jestem panikarą??? 25.03.08, 16:23
            m.nikla napisała:

            > jak bedzie wypadek samochodowy to nie zadzwonisad tak wiem , chora
            jestem na łeb
            > ...
            > Juz sie umowiłam na wieczor z kolezankami, ale do wieczora tyle
            czasu jeszcze..



            jak bedzie wypadek samochodowy to i tak nic nie zrobisz
            wypadek mozesz miec rownie dobrze Ty, albo bez dziecka albo z
            dzieckiem?
            male szanse.
            jednak jakbym miala taka zone jak Ty, albo matke to rozwazalabym
            samodzielne rzucenie sie pod nadjezdzajacego tira.
            Kobieto ja tez sie boje o swoich bliskich, czesto bywam zeschizowana
            ale TY jestes chora.
            > .
            • patssi Re: jestem panikarą??? 25.03.08, 16:31
              tato jest takiem samym rodzicem jak mama..jak byś się czuła jakby facet wciąż dzwonił w trakcie gdy ty jesteś z dzieckiem?
              daj mu szansę? nie rób z niego "kaleki"!
              potem się baby dziwią że mężowie nic nie robią,jak mają robić jak babska wiedzą wszytko najlepiej i nad wszystkim chcą mieć kontrolę...
              strzel se małe Martini,weź kąpiel i wyspij się przed imprezą ...
    • marghe_72 Re: jestem panikarą??? 25.03.08, 16:33
      Jesteś smile
      ale ja to rozumiem, co nie znaczy, że popieram smile

      Syn nie jest tam sam.
      Wystarczy jak zadzwonisz wieczorem.
      Trzymaj się
    • fajka7 Re: jestem panikarą??? 25.03.08, 18:19
      mnie sie to zdanie spodobalo:
      Synek spedza duzo
      > czasuz ojcem ,wiec jest przyzwyczajony do niego...

      Znakomite potraktowanie drugiego rodzica smile Po prostu bomba smile
      A gdyby spedzal mniej czasu i nie byl hmm, przyzwyczajony, to
      oczywiscie tragedia murowana, tak?
      A jesli malemu dajmy na to skoczy temperatura i tatus poda mu
      nurofen, to oczywiscie ten lek nie zadziala tak dobrze, jak gdyby
      byl podany przez Ciebie, prawda? smile))
      A czas fajnie spedzony z tata w gorach jest zapewne niczym w
      zestawieniu z ewentualna tesknota za mama, tak?
      A co takiego zrobil Ci ojciec dziecka, ze az tak mu nie ufasz?
      Bo jesli nic, a kieruje Toba jedynie troska o dziecko, to pomysl
      moze, ze jak odpuscisz i przestaniesz im stwarzac nerwowa atmosfere,
      to wlasnie wyjdzie dziecku na zdrowie. Przeciez, gdy tak co chwile
      wydzwaniasz i synek to slyszy i slyszy jak ojciec sie tlumaczy, ze
      wszystko dobrze i nic sie nie dzieje, to wlasnie wdrukowuje sobie w
      glowe na lata, ze cos z tym wyjazdem z tata jest nie tak. Ze nie
      jest fajnie jechac z tata, bo mamusia sie martwi. A wtedy dziecko
      sie martwi, ze mamusia sie martwi, bo dzieci juz tak maja, ze sie
      martwia o rodzicow i wine biora na siebie.
      Podsumowujac, oprocz tego, ze sama sie meczysz, to glownie robisz
      kuku dziecku myslac, ze pomagasz. Taki paradoks troche smile
      • anika772 Re: jestem panikarą??? 25.03.08, 18:25
        Jesteś jesteśsmile
        • owianka Re: jestem panikarą??? 25.03.08, 18:58
          A ja Cię rozumiem, bo mam to samo smile Jak dzieci z Dziadkami pierwszy raz na wieś
          wyjechały, ryczałam przez cały pierwszy dzień. Nie dzwoniłam, bo nie mieli
          komórki, ale kazałam im się meldować z automatu lub od sąsiadów smile Dręczyły mnie
          wizje wypadków samochodowych (Teść nie za często jeździł), nagłych zasłabnięć u
          Dziadków i dzieci pozostałych bez opieki, dzieci wpadających do studni na
          podwórku, oddalających się niezauważenie od domu, poparzonych gorącą herbatą
          stojącą na brzegu stołu (zauważyłam, że Teściowie nie mają odruchu stawiania
          gorącego poza zasięgiem dziecka) i miliona innych mrożących krew w żyłach
          wydarzeń...

          Wiadomo, że nic tu nie poradzisz, ale ja Cię naprawdę rozumiem smile Facet z
          odrobiną luzu i poczucia humoru znosiłby te Twoje telefony ze stoickim spokojem
          albo sam Ci sms-ował aż by Ci się znudziły wiadomości o treści "Wszystko OK" smile
          • fajka7 Re: jestem panikarą??? 25.03.08, 19:17
            Alez ja tez rozumiem smile) Rzecz w tym, ze od osoby doroslej oczekuje
            sie umiejetnosci panowania nad emocjami, szczegolnie, gdy wiecej z
            tego szkody niz pozytku smile
    • selavi2 Re: jestem panikarą??? 25.03.08, 20:56
      Jestes.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka